Kto dziś chce się żenić? Czy single potrzebuja małżeństwa. | Chcę wyjść za mąż
Spis treści artykułu
Gdy dokucza samotność
Gdy zostałeś porzucony, zazwyczaj po pół roku od rozstania zaczyna docierać do Twojej świadomości: ja, osoba samotna, sam wśród par. W tym okresie za osobę samotną uważa się już ponad 10%
singli. Życie w pojedynkę coraz bardziej zaczyna Ci doskwierać. Bardzo chcesz odmiany sytuacji, jednak jeszcze wciąż wierzysz: może
jutro spotkam tego jedynego / tą jedyną? Może to najbliższe spotkanie ze
znajomymi przyniesie nową znajomość, na którą tak czekam?
Wcześniej, w okresie kilku pierwszych miesięcy życia w pojedynkę, bądź po
rozpadzie poprzedniego związku, cieszymy się ze świeżo uzyskanej wolności,
swobody, nowych możliwości, widzimy same plusy tej sytuacji. Czasem, jeżeli
wcale nie chcieliśmy końca poprzedniego związku, mamy wciąż nadzieję na
korzystne dla nas odwrócenie sytuacji, wyleczenie kryzysu i powrót do
poprzedniego partnera. A przez to nie określamy się się jeszcze w pełni
singlami. W każdym jednak z tych przypadków wierzymy, że nasza samotność
to stan tymczasowy, krótkotrwały i nie ma się czym przejmować.
Jednak nowe znajomości
wciąż nie okazują się tymi jedynymi. Rodzina wciąż pyta, kiedy się ustatkujemy,
znajomi wolą zapraszać pary niż osoby samotne... Gdy taki stan trwa dłużej, zaczynamy
rozumieć, że potrzebujemy pomocy na drodze do poznania tej właściwej osoby i do
szczęścia. Szukamy, więc pomocy w serwisach matrymonialnych, randkowych, wśród znajomych. Chodzimy na imprezy dla samotnych, byle tylko ukrócić bolesną samotność.
Małżeństwo czy nieformalny związek?
48% singli jest samotnych 3 lata
lub dłużej. W tej grupie przeważa już znacząco liczba samotnych kobiet (31%)
nad liczbą samotnych mężczyzn (17%). Wynika z tego, że po odpowiednio
długim czasie kobiety coraz mniej wierzą w sukces, coraz słabiej poszukują i
łatwiej się poddają. Samotny mężczyzna z kulturowo przypisanym wzorcem większej
aktywności w tej kwestii oraz z większą od kobiet wiarą w siebie, szybciej
znajduje swoją parę. Nie dziwi, że aż 63% singli chce z takim trudem
znalezioną drugą połówkę związać z sobą na dobre i złe, wybierając małżeństwo.
34% chce także trwałego związku, jednak niekoniecznie urzędowo i sakramentalnie
potwierdzonego – i wybiera związek nieformalny. Tylko 3% osób poszukujących
partnera oczekuje romansu lub innego luźnego związku.
W
dwu pierwszych grupach, poszukujących małżeństwa, jak i stałego nieformalnego
związku dominują z wyraźną przewagą kobiety. Nic dziwnego, że w polskim
tradycyjnym społeczeństwie, do małżeństw dąży 38% kobiet (i 25% mężczyzn), ale
zaskakuje już, że ta przewaga jest aż 2,5-krotna wśród osób oczekujących
nieformalnego związku (24% kobiet i tylko 10% mężczyzn). Wynika z tego, że
wraz z wcześniejszymi złymi doświadczeniami i wyciągniętymi
z przeszłości wnioskami przychodzi refleksja, żeby przed urzędowym i
ostatecznym związaniem się ze swoją drugą połową, najpierw przetestować zarówno
tą osobę, jak i wzajemną zgodność i jakość wspólnego życia w warunkach
naturalnych. I ta refleksja znacznie silniejsza jest u kobiet. Czyżby miało to
oznaczać, że to mężczyźni są tą płcią, która kocha naprawdę, a kobiety zawierają małżeństwo z rozsądku?