Czy związek z narcyzem może być szczęśliwy?

  • Podziel się na:
  • Dodaj do facebook.com
  • Dodaj do twitter.com
  • Dodaj do wykop.pl
  • Dodaj do gogole+
  • Dodaj do Linkedin
  • Dodaj do Pinterest

Portal dla Singli MyDwoje.pl wyjaśnia, czym jest narcyzm

Nasz portal dla samotnych odpowiada na pytanie czym jest narcyzm

Narcyz - młodzieniec  nieszczęśliwie zakochany w swoim odbiciu. Postać tego antycznego bohatera wydaje się szczególnie tragiczna. Do dziś ze starożytności pozostało określenie osoby narcystycznej jako kogoś ślepo zauroczonego samym sobą, pełnego podziwu dla siebie. Według powszechnie panującej opinii nie warto budować związku z Narcyzem. Internetowe biuro matrymonialne MyDwoje.pl sprawdza, czy tak jest naprawdę? Co zrobić jeśli kochasz Narcyza?

Kim naprawdę jest Narcyz?

Znamienne, że Narcyz w kontaktach międzyludzkich sprawia wrażenie stale zadowolonego, nie mającego żadnych kłopotów ze sobą i innymi. Wydaje się nie borykać z żadnymi trudnościami życiowymi. Jednocześnie osoba taka nie wykazuje zainteresowania sprawami innych ludzi. Owszem, czasami udaje zaangażowanie, zadaje pytania, ale w istocie obce problemy niewiele go obchodzą. Najczęściej osoby narcystyczne są postrzegane jako egoistyczne, niezdolne do empatii. Charakterystyczna dla Narcyza jest także nadwrażliwość na krytykę: także tę konstruktywną, mającą na celu pomoc w realizacji jakiegoś celu. Każde niepozytywne zdanie o sobie osoba narcystyczna traktuje jako atak, niesłuszną próbę zburzenia idealnej wizji jej osoby.

Gdyby zajrzeć pod maskę zadowolenia i obojętności Narcyza można ze zdziwieniem stwierdzić, że wewnątrz kryją się ogromne pokłady lęku. Czego boi się dzielny Narcyz? Choćby tego, że nie znajdzie akceptacji w oczach innych, a na tym właśnie opiera się jego samoocena. Obawia się także, iż wydarzy się coś, przez co inni odkryją w nim cechy, które kłócą się z jego idealnym wizerunkiem. Inny lęk związany jest z odczuwaniem ogromnej pustki spowodowanej brakiem głębokich więzi międzyludzkich, choć Narcyz nie zawsze zdaje sobie sprawę z tego deficytu. Jego podstawowym problemem jest niemożność wyjścia poza własną osobę. Dodatkowe obciążenie to próba zapomnienia, wypchnięcia do nieświadomości tych elementów osobowości, których Narcyz nie uważa za idealne i nie potrafi ich zaakceptować. Można już zatem zdjąć różowe okulary i powiedzieć śmiało: narcyzm boli.

Sprawdź czy jesteś samokrytyczny, czy może zakochany w sobie?

Sprawdź swój poziom narcyzmu. Wypełnij Test Doboru Partnerskiego mydwoje.pl.

Otrzymasz Wynik Testu dla Ciebie - Profil Partnerski.

Oto przykładowy wynik, który mówi jaki jesteś i jakiego partnera powinieneś poszukiwać.

Narcyzm Samokrytycyzm Profil Partnerski

Porównując swój poziom narcyzmu, poziom Twojego "ideału" z wynikiem potencjalnych partnerów poznasz waszą Zgodności Osobowości i % dopasowania. Zobaczysz, kto do Ciebie pasuje. Partner narcystyczny oraz partner nie doceniający swojej wartości, zahukany, niepewny siebie, partner nieśmiały może być trudny w pożyciu na co dzień. Dowiedz się, jak mówić i myśleć pozytywnie o sobie.

Narcyzm w związku Zgodność Osobowości

Skąd się bierze narcyzm?

Psycholodzy zazwyczaj dopatrują przyczyn narcyzmu w dzieciństwie. Jedną z nich mogą być chłodne relacje z rodzicami, zwłaszcza z matką. Opiekunowie nie interesują się wówczas życiem wewnętrznym dziecka, jego potrzebami, przeżyciami emocjonalnymi. Osoba taka przyswaja sobie wówczas wzorzec relacji z bliskimi jako zjawiska nacechowanego pustką, brakiem czułości, obojętnością.

Inną przyczyną osobowości narcystycznej może być nieprawidłowy wpływ rodziców na ukształtowanie się u dziecka poczucia własnej wartości. Może to się odbywać poprzez ciągłe podkreślanie jego niedoskonałości i ułomności lub odwrotnie,  poprzez ciągłe chwalenie, upewnianie dziecka, że jest bez wad. W pierwszym przypadku osoba, aby jej funkcjonowanie psychiczne było w ogóle do zniesienia, tworzy system obronny, w którym usuwa do nieświadomości wszystko, co jej niegdyś wytykano i zastępuje to wyidealizowanym obrazem siebie. Ciągle jednak odczuwa strach, że ktoś odkryje jej „niedobrą” stronę. Drugi przypadek natomiast to sytuacja, gdy...

 
Komentarze (28)

Czy związek z narcyzem może być szczęśliwy?  - dodaj komentarz
Megi; 2017-09-25 16:09:56 
komentarz usunięty przez moderatora
Megi; 2017-09-25 16:08:38 
Jestem w zwiazku z narcyzem już 35 lat i gdyby nie jego zdrada,dalej nie wiedziałabym dlaczego tak ciezkie jestmoje życie.Przez cały temn czas nigdy nie przyznał mi racji zawsze jego musiało być "na wierzchu".Myślałam,że to ja jestem pusta głupia i nigdy niczego nie rozumiem.Przyklaskiwałam temu,choć czasami probowałam protestować mowił wtedy,że wszczynam awantury i go niszcze.Sam natomiast gładko przechodził od słowa kocham do nienawidze cie.Po tych wielu latach zrozumiałam,że narcyzi nie potrafią tak naprawde kochac,ale jezeli już to samych siebie.Zaciagnełam go nawet na terapie,bo za wszelka cene chciałam ratowac zwiazek,bo szkoda mi było tylu lat zresztą uzależnł mnie od siebie i myslalam,ze bez niego nie potrafie.Na terapie owszem chodził,nawet cały rok,alegdy tylko gdy coś nie szło po jego myśli potrafił sie mocno poirytować,az terapeutka musiała go czasami uspokajać.Na ostatniej terapii,gdy prowadzaca powiedziała,że musi zakonczyc znajomosc z ta kobieta dla dobra naszego związku,to oświadzył,że bedzie do niej dzwonił "ze zdwojoną siłą".no bo jak ktos może mu cokolwiek nakazać orzecież on jest najmadrzejszy.Tkiwiłam dale,bo myślałam naiwna,ze siejeszcze opamieta.Po trzech miesiacach.gdy poprosiłam,aby zakonczył ta znajomośc,powiedział,że " nie widze powodu dla ktorego miałbym to zakończyć" tkwiłam dalej bo myslałam,że sie jeszcze opamieta.Po kolejnych trzech miesiacach oświadzył mi ,że wyjeżdza na rehabilitacje i nie powiemi gdzie żebym go nie szpiegowała(dwa lata temu dorwałam go własnie w sanatorium z kochanką) i wtedy coś we mnie pekło.Zaczełam baczniej przygladać sie sobie i zaczełam siebie nienawidzieć za to jak bardzo daje sobą pomiatać.Jak długo jeszcze czas biegnie nieustannie a ja ze zniszczoną psychiką jak mam dalej żyć.W tej chwili jestem na etapie dbania o samą siebie i nie obchodza mnie jego podchody sztuczki,ktorych używał,abym mu usługiwała.Mieszkamy dalej razem,bo nie ma innego wyjscia.Dom w kredycie a ja bez srodkow finansowych nie mam dokad pojsc.Zrobilam kroczek do przodu i jestem z tego dumna,że po tylu latach potrafiłam mu sie przeciwstawić,dlaczego nie zrobilam tego wczsesniej?Niech moja historia bedzie przestroga dla tych ktorzy tworza zwiazek z narcyzem lu dopiero usiluja.Ten typ człowieka jest nie reformowalny nie ma sie co łudzić,ze sie zmieni.Trzeba wiać jak najdalej......
; 2016-08-30 10:05:00 
Związek /// małżeński - sakramentalny /// a romans to naprawdę dwie różne sprawy. Romans zaczyna się gdy do stałego związku małżeńskiego wkrada się jak złodziej osoba trzecia.
Jeżeli związek małżeński oparty jest na silnych, solidnych korzeniach to jeśli nawet jeden z małżonków zbłądzi to i tak z ogromną skruchą wróci do rodziny. Uważam, że jeśli jeden z małżonków jest nieszczęśliwy w małżeństwie to po prostu kończy taki związek i poszukuje następnego partnera do życia. Niekiedy facetowi/ facetce jest za dobrze w związku małżeńskim /// rodzina wyręcza ze wszystkich prac domowych /// no to z nudów szukają jakiejś rozrywki i wdają się w romanse, które niszczą psychikę a wyrzuty sumienia nie pozwalają żyć normalnie. Trzeba mocno zastanowić się nad tego rodzaju rozrywką. Zdarza się często, że do związku przeniesiona jest bardzo poważna choroba /// droga płciową /// i nieszczęście gotowe. Czy warto przez chwilę uniesienia wpakować się na minę ????
Ja; 2016-08-07 17:44:45 
Całe porady dotyczące związku z narcyzem można podsumować krótko: bądź dla niego oparciem, terapeutą i programem rozrywkowym i nie oczekuj niczego w zamian. Oferta dla masochistów.
; 2016-04-28 11:34:57 ; 2016-04-29 08:00:51 
komentarz usunięty przez moderatora
; 2016-04-28 11:34:57 
zastanawiam sie nad tym,czy przydadkiem nie jestem w zwiazku z czlowiekiem narcyzem?Ja nie jestem idealem i mam tego pełną świadomość.zdazaja mi się błedy.Niekiedy niewlasciwe zachowanie,ale nigdy nikogo nie ponizam,nie uwlaczam w zaden sposob jego godnosci,Moj partner potrafi mnie zwyzywac i powiedziec,ze sama sobie na to zasluzylam ,bo np. nie slucham tego ,co sie do mnie mowi.Zawsze tlumaczylam te zachowania stresujaca pracą.Oglada sie za innymi kobietami.Mowiac,ze jest to przeciez normalne w koncu jest mezczyzna.zwykle winna jestem ja.Odchodzi ,mowiac ze potrzebuje czasu.
Byly momenty ,gdzie poczucie wlasnej wartosci mialam chyba ponizej zera.Zawsze gorsza ...A ja przyznawalam mu w duchu racje ,bo przeciez nie jestem taka,czy taka...Cierpie chyba na deficyt bycia potrzebnym dlatego godze sie na to wszystko
Matka Polka ; 2016-04-02 08:05:50 
Tolek, ja tez wierze ze nie każdy mężczyzna o silnej osobowości narcystycznej jest beznadziejnym przypadkiem. Ja jestem w takim związku bo czuje ze moj partner ma dobre ciepłe serce. Szybko go rozgryzłam i zamiast uciekać jeszcze z nim jestem razem, choc chwile zwątpienia sa coraz częstsze. Wiem, ze nie mam szans by go namowic na terapie, dlatego pytanie do Ciebie: jaka sytuacja skłoniła Cie do zgłoszenia sie do psychologa? Piszesz ze Twoja wrażliwość, ale co konkretnie? Myśle ze Twoje świadectwo tutaj, pomogłoby wielu kobietom mających narcystycznych partnerów.
gość; 2016-03-16 20:11:23 
Tolek czy mógłbyś więcej opisać swoich uczuć i doświadczeń w związkach?
Tolek; 2016-03-05 16:07:56 
Mam 38 lat i jestem osobowością narcystyczną. Odkryłem to dopiero niedawno i tylko dzięki temu, że po latach życiowych katastrof i depresji doprowadziłem się to tak złego stanu psychicznego, że w końcu udałem się do psychologa. Tam dowiedziałem się co naprawdę się ze mną dzieje. Cały proces przyswojenia, zaakceptowania tej prawdy zajęło mi pół roku (tylko?). Teraz wiem na czym stoję i nad czym muszę i chcę pracować. Nie jest przyjemnie dowiedzieć się o sobie takich rzeczy. Na szczęście jest we mnie dobra strona. Posiadam olbrzymie pokłady wrażliwości, która prosi się od zawsze bym był dobrym człowiekiem. Mówię "na szczęście" bo chyba tylko dzięki tej wrażliwości stać mnie by kontynuować terapię aż do skutku. Wiem już, że nie odpuszczę. Po pół roku kiedy poczułem się ogólnie lepiej chciałem skończyć terapię, ale na szczęście wysłuchałem perswazji psychologa i zostałem.

Te dwie połówki toczyły i toczą w sobie ciągłą wojnę. Całe życie czułem, że toczę konflikt, że jest mnie dwóch. Ciągle byłem rozdarty. To przełożyło się na totalną życiową katastrofę na wszelkich płaszczyznach: zawodowej, osobistej, zdrowotnej (psychosomatyzacja). Niemożność stworzenia związku wpędzała mnie w nieznośną samotność potęgowaną poczuciem winy, za świństwa jakich się dopuszczałem. To było przeplatane okresami kiedy czułem się świetnie, a to oznaczało ciągły podryw, zabawę, życie w wyobraźni, nieodpowiedzialność.

Nadal popełniam błędy, ale każdy z nich widzę jak pod szkłem powiększającym. Terapia nauczyła mnie obserwacji i analizy wszystkiego co robię, a także akceptacji siebie jakim jestem tam głęboko w sercu. Odblokowują się uczucia, a wiele narcystycznych nawyków jak np. projektowanie w wyobraźni idealnego mnie, idealnego życia i idealnej partnerki odchodzą w niepamięć. Oczywiście droga do normalności jest jeszcze długa i nie ma gwarancji, że pozbędę się narcyza na zawsze. To trudne. To bardzo trudne.

Dlaczego o tym piszę. Jeśli kochacie dajcie narcyzom szansę. Warunek jest jeden - musi pójść na terapię! Sam sobie z tym problemem nie poradzi nigdy, a Ty będziesz ciągle wybijana/y z równowagi. Do sprawy trzeba podejść mądrze. Partnerka/partner osoby narcystycznej - jeśli uświadamia sobie, że jest taki problem - powinna zdobyć wiedzę na ten temat, albo najlepiej niech pójdzie do psychologa by dowiedzieć się jak nakłonić taką osobę do terapii.

Naprawdę są wśród nas tacy, którzy chcą się zmienić. Nie wiem jak narcyza przekonać by się leczył. Ja dojrzałem do tego sam. Teraz otrzymuję wsparcie przyjaciół - otwieram się przed nimi. Otrzymuję również wsparcie mojej byłej (a jakże) partnerki - bo potrafię teraz przyznać jaki naprawdę jestem i dokładnie zanalizować dlaczego postępowałem tak, a nie inaczej. To wsparcie i zrozumienie są nieocenioną pomocą w terapii.

Pamiętajcie, że narcyzi również kochają - ale spychają gdzieś tę miłość, wypierają, oczekują lepszej, nie doceniają. Najczęściej chyba - nie potrafią jej rozpoznać.

Ale ona tam jest. Jej źródło tryska na samym dnie studni.


Beata; 2016-01-15 10:52:28 
komentarz usunięty przez moderatora

1-10 | 11-20 |21-28 |
Dołącz do nas!
* POLA OBOWIĄZKOWE
e-mail:*
hasło (min. 6 znaków):*
powtórz hasło:*
jestem:*
  kobietą piksel
  mężczyzną
data urodzenia:*
skąd znasz mydwoje.pl:
*Akceptuję Regulamin oraz Politykę prywatności Serwisu
Tak, chcę być informowany o w trendach i ofertach specjalnych dla Singli. Rezygnacja jest możliwa w każdej chwili.

lub zarejestruj się przez Facebooka
facebook register
Zadzwoń lub napisz do nas




tel: (22) 201 25 89
fax: (22) 201 25 87


codziennie 11.00 - 23.00
MyDwoje - krok po kroku

powered by WEB interface
Serwis MyDwoje.pl wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.   Akceptuję
zamknij