Śmierć współmałżonka - jak odnaleźć się w nowej samotności?

  • Podziel się na:
  • Dodaj do facebook.com
  • Dodaj do twitter.com
  • Dodaj do wykop.pl
  • Dodaj do gogole+
  • Dodaj do Linkedin
  • Dodaj do Pinterest

Śmierć żony lub śmierć męża, to jedno z najbardziej traumatycznych przeżyć

Śmierć współmałżonka
Śmierć współmałżonka jest jedną z najbardziej boleśnie doświadczanych strat w życiu człowieka. Nie bez przyczyny Holmes i Rahe [1] na szczycie swojej listy najbardziej stresujących wydarzeń życiowych umieszczają właśnie śmierć żony lub śmierć męża. Żałoba po śmierci partnera to bowiem najtrudniejsza postać żałoby, niosąca ze sobą doświadczenie skrajnie trudnych i bolesnych emocji. Śmierć partnera, osoby bliskiej, burzy u osoby owdowiałej dotychczasowe spojrzenie na siebie i otoczenie. Kiedy następuje śmierć żony lub męża kończy się miłość, a zaczyna samotność, która wpływa na dalszy przebieg życia, pociągając ze sobą szereg kolejnych strat o charakterze osobistym, społecznym, finansowym. Niejednokrotnie wiąże się z zagubieniem własnej drogi życiowej, stanowiąc poważny kryzys. Internetowe biuro matrymonialne MyDwoje.pl porusza temat: śmierć współmałżonka - jak odnaleźć się w nowej samotności. 

Śmierć partnera - najtrudniejsze emocje

Zmaganie się ze stratą bliskiej osoby jest ciągiem następujących po sobie różnych emocji, zachowań i postaw zarówno wobec osoby, która odeszła, zakończonego związku, jak i wobec siebie i innych. Celem całego procesu żałoby jest reinterpretacja i reorganizacja więzi emocjonalnej ze zmarłą osobą i ponowne osiągnięcie równowagi psychicznej. Zaakceptowanie życia, kiedy dotyka nas samotność po nagłej śmierci partnera. Innymi słowy jest to proces psychicznego zmagania się, które ostatecznie ma doprowadzić do włączenia faktu śmierci partnera, w szerszy kontekst życia i powrót do normalnego poziomu funkcjonowania psychospołecznego. Nie jest to jednak zadanie łatwe. Zaakceptowanie bycia singlem zwykle zajmuje kilkanaście miesięcy, a nawet kilka lat.
Samotność - jak sobie z nią radzić? Aby sobie pomóc i lepiej zrozumieć własne uczucia, warto poznać fazy procesu żałoby po śmierci współmałżonka[2]:

FAZA POCZĄTKOWA: jest to czas szoku i niedowierzania. Osoby owdowiałe nie są w pełni zdolne do przyjęcia informacji o realności śmierci bliskiej osoby, o tym, że skończył się związek. Miotają się pomiędzy emocjami zarówno smutku, żalu, złości, jak i poczuciem pustki, samotności, odrętwienia, gniewu wynikającego z chęci zaprzeczenia faktom o śmierci małżonka. Faza ta jest szczególnie trudna w sytuacji, gdy śmierć bliskiej osoby następuje nagle, bez możliwości psychicznego przygotowania się na nią. Łatwiej znoszą tę fazę osoby, które utraciły małżonka w sytuacji, gdy mogły się spodziewać tej straty, np. gdy przyczyną śmierci była choroba nowotworowa partnera.

FAZA POŚREDNIA: nazywana jest również fazą dezorganizacji. Charakteryzują ją chaos w codziennej organizacji działań, spadek samooceny i wiary w możliwości samodzielnego poradzenia sobie z zadaniami życiowymi. Powoduje to również obniżenie poziomu poczucia bezpieczeństwa, zwłaszcza wtedy, kiedy osoba owdowiała pozostawała w dużej zależności od zmarłego małżonka, np. finansowej. Żałobnicy oscylują w tej fazie od potrzeby kontaktu i wyrażania swojego żalu do chęci wycofania się i przebywania w samotności. Podobnie momentami odczuwają przypływy energii i mobilizacji do działania, krótko potem natomiast pojawia się totalna dezorganizacja działań i brak sił do podejmowania codziennych aktywności.

Jednocześnie w tej fazie często następuje zwrot ku religii, filozofii. Oznacza on chęć osoby owdowiałej do zrozumienia znaczenia śmierci współmałżonka i potrzeba włączenia tego faktu w cały kontekst życia. Odejście osoby bliskiej jest ponownie przeżywane i analizowane, lecz w szerszym, egzystencjalnym znaczeniu. Procesy te mają bardzo duże znaczenie dla odzyskania umysłowej i emocjonalnej równowagi.

FAZA KOŃCOWA: Wiąże się ona z akceptacją śmierci współmałżonka, pogodzeniem się z nią i przystosowaniem do funkcjonowania w nowej sytuacji. W sposób oczywisty istnieje potrzeba zachowania wspomnień o zmarłym współmałżonku, gdyż stanowią one ciągłość pomiędzy przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Jednakże osoby owdowiałe są teraz dużo silniejsze, mają więcej wiary w siebie i swoje możliwości. Nauczyły się żyć w pojedynkę, ale także budują nowe przyjaźnie. Rozszerzają również swoją aktywność i różne formy zaangażowania. W ich życiu może się nawet pojawić nowa miłość po śmierci współmałżonka.

Gdy umiera miłość, a pojawia się samotność


Poniższe wskazówki mogą być pomocne, aby przetrwać ten trudny i bolesny okres żałoby po stracie współmałżonka:
  • Daj sobie czas. To najlepsza rzecz, jaką możesz zrobić dla siebie i bliskich. Nie łudź się, że jesteś w stanie szybko powrócić do psychicznej równowagi. Żałoba po śmierci małżonka musi potrwać. Daj sobie co najmniej kilka miesięcy, nie rzucaj się od razu w wir pracy, nie bierz zbyt wiele na siebie. Nowe przedsięwzięcia i wyzwania mogą poczekać.
  • Pozwól sobie na emocje. Uświadom sobie, że lawina nawet sprzecznych ze sobą uczuć i emocji jest rzeczą jak najbardziej naturalną w Twojej sytuacji. Płacz, lamentuj i złość się, jeżeli tego potrzebujesz. Daj ujście swoim emocjom – pozwala to na odreagowanie i szybszy powrót do równowagi psychicznej.
  • Dziel się myślami i uczuciami – sytuacje trudne niejednokrotnie powodują zacieśnianie więzów między ludźmi. Warto żałobę przeżywać wspólnie, z rodziną i przyjaciółmi. Poczucie wspólnoty i solidarności daje wiele sił i pozwala choć na chwilę poczuć się lepiej.
  • Zadbaj o chwile samotności – na pewno masz wiele do przemyślenia, możliwe, że nawet potrzebujesz być sam. To także jest całkowicie naturalne. W samotności możemy odnaleźć wiele spokoju i możliwości przeanalizowania własnego życia i faktu śmierci małżonka. Prawdopodobnie sam wiesz, czy w danym momencie potrzebujesz wsparcia innych, czy wolisz się wycofać. Postępuj zgodnie z własnymi potrzebami. Pamiętaj, że inni żałobnicy prawdopodobnie mają podobnie.
  • Pozwól sobie pomóc – formalności związane z pogrzebem oraz codzienne obowiązki takie, jak gotowanie, sprzątanie zakupy możesz zlecić całkowicie lub częściowo komuś bliskiemu. Nie wahaj się prosić o wsparcie, masz prawo nie czuć się na siłach, aby wszystkiemu podołać sam. Nie miej w związku z tym poczucia winy, innym razem pokażesz, na co Cię stać.
  • Zbuduj nową formę kontaktu ze zmarłym małżonkiem – poprzez systematyczne odwiedzanie go na cmentarzu, poprzez modlitwę, zgodnie ze swoim religijnym czy filozoficznym podejściem do spraw śmierci i życia pozagrobowego. W ten sposób będziesz mógł czuć obecność swojego partnera, mimo, że odszedł ze świata żywych. Wielu ludziom to pomaga.

Samotni... Jak oswoić życie Singla?


  • Ból i silne emocje. Znamienne w tym względzie są tzw. reakcje rocznicowe, pojawiające się podczas takich uroczystości, jak święta, urodziny, rocznice, sytuacje i miejsca, w których byliście razem. Nie sądź siebie za nadwrażliwość i sentymentalność – to normalne, że negatywne uczucia i tęsknota powracają. Pozwól sobie na to.
  • Nowa miłość. Wiele osób, których partnerzy odeszli zastanawiają się, czy jeszcze kiedyś będą w stanie związać się z inną osobą i ponownie się zakochać. Początkowo większość nie wyobraża sobie możliwości, aby miejsce małżonka mógł zająć jakiś inny mężczyzna lub kobieta. Jeśli mimo upływu czasu nadal nie wyobrażasz sobie nikogo u swojego boku, nie musisz z tym walczyć. Masz prawo do takich, a nie innych decyzji, sprawdza się tu powiedzenie „nic na siłę”. Ważne jest jedynie, aby nie zamykać się na innych oraz pielęgnować znajomości i przyjaźnie. Z czasem jednak bardzo wiele osób otwiera się na nowe związki. Jeżeli czujesz się na to gotowy, nie miej poczucia winy. Ty również masz prawo do szczęścia. Możesz znów kochać i być kochanym. Pożegnaj swoją samotność.

 

[1] H.Sęk, T. Pasikowski (red.), Zdrowie – stres – zasoby, Poznań 2001

[2] S. Steuden, S. Tucholska (red.), Psychologiczne aspekty doświadczania żałoby, Lublin 2009



 
Komentarze (110)

Śmierć współmałżonka - jak odnaleźć się w nowej samotności?  - dodaj komentarz
Wdowa 49; 2017-03-24 13:58:37 
Mój Mąż miał 51lat, odszedł w dniu, w którym składał mi imieninowe życzenia....niespodziewanie, po południu....Minęło 7 miesięcy, ale nadal nie mogę przestać płakać, tęsknić, szamotać się z myślami, a nawet się obwiniać..Co by było,gdyby???Samotność jest straszna....
Aneta; 2017-01-26 21:55:43 
Sama wciąż zmagam się z syndromem młodej wdowy. Czuję się z tą sytuacją bardzo źle. Też mi co niektórzy mówią, że jestem młoda i ładna, że powinnam jeszcze ułożyć sobie życie. Pomimo, że jestem osobą raczej powściągliwą bardzo chcę jeszcze raz zakochać się bez pamięci. Niestety, jestem na cenzurowanym. Rodzina męża o prostu ma obsesję na punkcie mojej osoby. Jestem matką, więc powinnam poświęcić się dzieciom. Sprawy majątkowe, ciężkie do przetrawienia. Najstarsza córka, której pomogłam ogromnie dużo zapominając o sobie, w sytuacji w której to ja potrzebuję pomocy o mało mnie nie dobiła. Ciężko pracuję, a wciąż słyszę, że wydaję pieniądze na głupoty, że morzę głodem dzieci, że nie poradzę sobie w życiu bo mnie zwolnią z pracy. Straszą sądem o alimenty dla dzieci, teściowej. Czuję się po prostu osaczona a w dodatku te ich pokerowe miny. Co do mężczyzn... Trzeba mieć wiele szczęścia, żeby trafić na osobę godną zaufania. Nie jestem specem w znajomości męskiej psychiki więc nie będę wymądrzać się na ten temat. Przypadkiem mam takiego jednego odwiecznego wielbiciela, który ratuje mnie o każdej porze dnia i nocy. Dobrze, że są jeszcze na świecie takie osoby i miejsca, w których można wylać z serca chociaż odrobinę żalu.
Ula; 2017-01-25 16:36:57 
Moj maz nie popelnil samobojstwa . On byl pelen zycia i planow. Serduszko mu przestalo bic , nie wiadomo do konca z jakiej przyczyny. Maz bardzo mnie kochal a ja jego pomimo niektorych klotni. Nie daja mi jednak spokoju mysl ze moje ostatnie slowa do niego byly paskudne. To takie niesprawiedliwe dlaczego niektorzy zloczyncy zyja nawet i 90 lat a nasi kochani mezowie odchodza tak strasznie wczesnie. Mnie przeraza mysl ze moge miec przed soba jeszcze z 40-50 lat zycia bez niego. Ludzie zaczynaja mi mowic ze jestem mloda ladna i jeszcze sobie zycie uloze , nawet moja siostra ostatnio zasygerowala ze moj byly chlopak sprzed lat nadal we mnie zakochany. Jacy oni wszyscy glupi sa i jak nic nie rozumieja. Ja nie chce innego mezszczyzny. Ten bol jest nie do zniesienia.
Aneta; 2017-01-23 20:28:47 
Podobno prawdziwy charakter człowieka wychodzi po alkoholu. Tak sobie jeszcze pomyślałam, że jeśli kogoś kiedyś zapoznam, to go najpierw upiję.
Aneta; 2017-01-23 20:16:14 
Bez wątpienia zderzenie z taką rzeczywistością potrafi rozwalić największego twardziela. Choroby psychiczne są trudne do zrozumienia dla przeciętnego człowieka. Muszę przyznać, że Twoja dziewczyna urządziła niezłe widowisko. Skąd ludzie czerpią takie chore pomysły? Młody wracaj do żywych!!! Nie daj zrobić z siebie wariata. Jeszcze grabarz poczeka, żeby nasypać nam piasku na głowę i łopatą dupę przyklepać.
moje życie ; 2017-01-21 00:11:01 
Mam 21 lat byłem ze swoją dziewczyną 3,5 roku , żyliśmy ze sobą jak małżeństwo, pewnego razu pojechaliśmy do moich rodziców aby ich pogodzić bo się kłócili, gdy rodzice się pogodzili, mama razem z dziewczyną wypiły na spółkę 4 piwa a dziewczynie było mało więc moja mama znalazła jeszcze jakieś wino w barku którego już nie chciała pić z dziewczyną, ja poszedłem spać, później dziewczyna wpadła w szał obudziła mnie mówiąc że ją zdradzam a wcale tak nie było, chciałem żeby się uspokoiła i poszła spać, wtedy kłóciliśmy się do 3 w nocy, po kłótni położyłem się spać wtedy zauważyłem, że pali się światło w łazience gdy tam zaszedłem zauważyłem że pocieła sobie brzuch zabrałem jej wszystkie ostre rzeczy jakie były w łazience, i nasłałem na nią swoją mame, później dziewczyna przychodziła do mnie nad ranem godz 4 aby się przytulić lecz ja nie chciałem z tego powodu, że dostałem od niej kilka razy w łeb w czasie kłótni , rano odwiozłem dziewczynę pod sam dom mówiąc że jeszcze pogadamy bo byłem spóźniony do pracy, z pracy mnie przegnali mówiąc mi że wyglądam jak zwłoki i do niczego się nie nadaje wróciłem do domu i poszedłem spać , obudziłem się o godzinie 12 i wtedy przyszła dziewczyna chcąc się przytulić lecz ja nadal byłem zły, chciała mnie wyrzucić z domu wtedy znów dostałem 2-3 razy, zeszliśmy na dół tam gdzie mieszkała jej babcia okazało się że tam jest również jej mama tam doszło kłótni o to bym się wyprowadził zapytałem się babci dziewczyny u której wynajmowałem stancje czy mogę zostać jeszcze 3 dni wtedy dziewczyna pokazała pocięty brzuch doszło do awantury miedzy dziewczyną a jej mamą rozeszliśmy się każdy w swoją stronę, ja uparcie szukałem stancji a później zauważyłem jedynie że pod domem rodziców dziewczyny stoi policja i pogotowie gdy zaszedłem tam policja mnie nie wpuściła a prokurator powiedział że nie żyje, policja zabrała mnie na przesłuchanie tam zalałem się łzami i zabrali mi komórkę, z komendy zabrali mnie do innej miejscowości na odział psychiatryczny byłem tam 3 dni na obserwacji z myślami samobójczymi na drugi dzień wszedłem na fb zobaczyć ją jeszcze żywą wtedy przyszło mi jej zdjęcie z ostatnich minut jej życia jak się dusi i napisała wiadomość bym pamiętał o wszystkich dobrych chwilach i że mnie kochała, wpadłem w szok rozbiło mnie to kompletnie nie mogłem się opanować znów zalałem się łzami, uspokoiły mnie telefony od bliskich że dziewczyna była chora, i że to i tak by się stało i nie miałem na to wpływu bo miała skłonności samobójcze, później trochę ochłonąłem, na własną odpowiedzialność wyszedłem ze szpitala , teraz jestem tu siedzę i pisze to po to byście wiedzieli że takie historie się zdarzają na prawdę, nigdy nie sądziłem że mi się to przytrafi a przytrafiło, bardzo ją kochałem i nadal kocham, ciężko jest mi bez niej, wszystko co jest w okół przypomina ją to jest trudne , jutro jest jej pogrzeb ale , mówią mi bym nie szedł bo się załamie całkiem i nic ze mnie nie będzie, wiem teraz że taki ludziom trzeba pomagać przez terapie SAMI PRZYWIĄZUJĄC SIĘ DO KOGOŚ NIE JESTEŚMY W STANIE IM POMÓC TYLKO POGARSZAMY CAŁĄ SYTUACJĘ TO JEST WAŻNE !!! ja straciłem ukochaną i nie mam po niej nic oprócz zdjęć , bardzo mi jej brakuje kochałem ją bardzo a ona mnie opuściła, teraz jestem sam, jedno co mi pozostało to trauma na całe życie.
Aneta; 2017-01-14 22:34:09 
Kochana Ulu, ja też pokłóciłam się z mężem przed jego śmiercią. Prawda jest taka, że nadużywał alkoholu. Mieliśmy dzieci, wnuka, warunki do normalnego życia. Gdy był trzeźwy był najlepszym człowiekiem na świecie. Troskliwy, pracowity, kochałam Go. Natomiast gdy sobie popił wstępował w Niego diabeł. Mimo całej pracy nad sobą nie dałam rady. Tej niedzieli wyciągnęłam Go do Kościoła. Nie jestem jakąś fanatyczką, chciałam po prostu być z nim. Koledzy wyciągnęli Go na piwko. Ugotowałam obiad, taki jak lubił - kluski własnej roboty i czarninę ze swojej kaczki. On jednak już nie miał w głowie wspólnych obiadków. Kolejni znajomi. Poszłam pracować za niego. Zadzwoniłam. Usłyszałam śmiechy towarzystwa. Nie wytrzymałam. Nakrzyczałam. Wrócił, zaczął się czepiać, zwymyślał mnie że mam kochanka. Milczałam. W pewnym momencie wybuchłam. Powiedział, że idzie się wieszać. Myślałam, że żartuje. Musiałam skończyć doić te Jego przeklęte krowy. Poszłam dołożyć do pieca. Znalazłam Go. Pobiegłam po nóż, dziecko dzwoniło po pogotowie i pobiegło po pomoc sąsiadów. Nie potrafiłam doliczyć do dziesięciu, ręce jak z waty a jednak cały czas Go reanimowałam. Czułam, że złamałam mu żebro, myślałam, że wbiłam nóż w plecy. Lawina ludzi i wydarzeń. Wyrzuty sumienia, strach, walka o przetrwanie. Opowieść w wielkim skrócie. Zostałam wdową w wieku 40 lat. Miałam dziwny sen. Przyśnił mi się mój mąż. Złapał mnie, ścisnął i przytulił z całej siły, że nie mogłam oddychać. Powiedział, żeby przyjść do Niego bo ma teraz dużo wolnego czasu i że będziemy bardzo szczęśliwi. Wyrwałam się i uciekłam. Dzisiaj wiem, że gdyby mój mąż przyszedłby do mnie, żeby mnie chociażby nastraszyć dostałby zwyczajnie w twarz.
Ula; 2017-01-13 22:56:56 
Moj maz odszedl rowno 5 tygodni temu . Nie jestem w stanie opisac jak bardzo go kocham. Bylismy razem 10 lat, , mieszkalismy razem 9 lat , po slubie zaledwie 7 miesiecy. Pragnelismy miec dzieci, on czesto mowil jak bardzo chcialby miec synka lub coreczke . I mam to okropne poczucie winy , ze moze jakbym mogla mu dac dzieci , to choc czastka jego zostala by na tym swiecie... Mieszkam za granica... czuje sie strasznie samotna...mam 30 lat a czuje ze moje zycie sie skonczylo. Tak bardzo sie kochalismy . Czuje sie rowniez winna , bo w dzien jego smierci przed wyjsciem z domu, poklocislismy sie i bardzo go obrazilam... wiedzialam, ze przesadzilam , ale pomyslalam przeprosze go jak wroce do domu... wrocilam a on juz nie zyl . I teraz zaluje kazdego zlego slowa , kazdej zmarnowanej chwili. Ja wiem, ze on mnie bardzo kochal , ja jego i nawet ostatnio myslalam , ze mimo jakis zawilosci , nic nie jest w stanie nas rozdzielic.... i smierc niestety nas rozloczyla. Nie wiem jak mam zyc , ludzie mi mowia ze jestem silna i dzielna i dobrze to znosze.... a ja zakladam maske i mam wrazenie , ze nikt nie rozumie jak wielka rozpacz i bol nosze w sercu...
Aneta; 2016-12-03 12:45:42 
Z początku bardzo przeżywałam śmierć swojego męża. O każdej porze dnia i nocy myśli i sny wciąż powracały te same. Dlaczego, co ja teraz ze sobą pocznę, jak sobie poradzę, co z dziećmi, czy dobrze udzieliłam pierwszej pomocy, czy wrócę do pracy? Dobrą terapią dla mojej utrapionej duszy jest ciężka harówka i kontakty z dobrze życzącymi osobami. Nigdy w życiu nie pomyślałam, że będę wstawać tak rano i ciągnąć dwa etaty. Lubię swoją pracę zawodową... w mieście. Najbardziej podoba mi się atmosfera w niej. Mam fajne kierownictwo i koleżanki. Ogólnie mówiąc jest to praca bardzo zespołowa. W tych czasach to rzadkość. Ludzie z reguły w pogoni za pieniądzem potrafią nie mieć specjalnych względów. Tymczasem po mężu zostało gospodarstwo rolne z hodowlą krów. Póki co utrzymuję to wszystko bo mam trochę kredytu, karę mleczną, VAT do końca marca i ciekawostka... sprawa spadkowa. Mam dwoje nieletnich dzieci więc Pani Prawnik usłyszawszy o zobowiązaniach doradziła, żeby przyjąć spadek z dobrodziejstwem inwentarza. Ktoś mi niedawno powiedział, że to niekonieczne. W każdym bądź razie Sąd wyznaczył Komornika a ten jeszcze Biegłego do spisu całego majątku. We wrześniu musiałam zapłacić za tę usługę ok. 11 tys. zł. Jednocześnie chcę nadmienić, że doskonale radzę sobie ze spłatą wierzytelności po mężu. Już w zeszłym roku spłaciłam połowę. Urzędnicy chcąc zabezpieczyć dzieci muszą najpierw coś uszczknąć dla siebie. Na szczęście mam to już za sobą. Mieszkamy sobie z... teściową i jej córunią. Ciągłe zgrzyty, jak to między kobietami. Nie mogą zrozumieć, że mam swoją prywatność. Zawsze lubiły włazić z butami w nasze życie a teraz to już uznały, że po prostu mają misję do spełnienia - troskę o dzieci. Gorzej z przygięciem się do prawdziwej roboty. Mam jeszcze trzecie, najstarsze dziecko - studentkę Medycyny. Wielka buntowniczka ta moja córka. A mój mąż... Myślę, że doskonale pasują w tym miejscu słowa naszej polskiej piosenki:
,,Popatrz jak wszystko szybko się zmienia,
coś jest, a później tego nie ma.
Człowiek jest tylko sumą oddechów,
więc nie mów mi, że jest jakiś sposób.
Chciałbym coś wiedzieć teraz na pewno,
to moja udręka, to jej sedno.
Wiem tylko, że wszystko się zmienia,
coś jest, a później tego nie ma.
To nie ściema,
każda historia ma swój dylemat.
Ma swój początek i koniec jak poemat,
nowy temat, kręci i nęci, a później umiera.
Nic nie trwa wiecznie,
niebezpiecznie jest wierzyć w to, że coś trwa wiecznie.
Dobre momenty, jak fotografie,
zbieram w swej głowie jak w starej szafie".
Ps. Pozdrowienia dla wszystkich.
zosiula; 2016-12-02 20:55:25 
Tak trudno zagoić rany po stracie drugiej połowy. Nie wiem czy kiedyś będzie lepiej. Trudno wypelnić tę pustkę.

1-10 | 11-20 | 21-30 | 31-40 | 41-50 | 51-60 | 61-70 | 71-80 | 81-90 | 91-100 | 101-110 |

Dołącz do nas!
* POLA OBOWIĄZKOWE
e-mail:*
hasło (min. 6 znaków):*
powtórz hasło:*
jestem:*
  kobietą piksel
  mężczyzną
data urodzenia:*
skąd znasz mydwoje.pl:
*Akceptuję Regulamin oraz Politykę prywatności Serwisu
Tak, chcę być informowany o w trendach i ofertach specjalnych dla Singli. Rezygnacja jest możliwa w każdej chwili.

lub zarejestruj się przez Facebooka
facebook register
Zadzwoń lub napisz do nas




tel: (22) 201 25 89
fax: (22) 201 25 87


codziennie 9.00 - 24.00
Twarze MyDwoje
Oferty zagraniczne mężczyzn
poprzedni
następny
MyDwoje - krok po kroku

powered by WEB interface
Serwis MyDwoje.pl wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.   Akceptuję
zamknij