Śmierć współmałżonka - jak odnaleźć się w nowej samotności? | Śmierć żony lub śmierć męża, to jedno z najbardziej traumatycznych przeżyć
Spis treści artykułu
Śmierć współmałżonka jest jedną z
najbardziej boleśnie doświadczanych strat w życiu człowieka. Nie bez przyczyny
Holmes i Rahe [1] na szczycie swojej listy najbardziej stresujących wydarzeń
życiowych umieszczają właśnie śmierć żony lub śmierć męża. Żałoba po śmierci partnerato bowiem najtrudniejsza postać żałoby, niosąca ze sobą doświadczenie skrajnie trudnych i
bolesnych emocji. Śmierć partnera, osoby bliskiej, burzy u osoby owdowiałej dotychczasowe
spojrzenie na siebie i otoczenie. Kiedy następuje śmierć żony lub męża kończy się miłość, a zaczyna samotność, która wpływa na dalszy przebieg życia, pociągając ze
sobą szereg kolejnych strat o charakterze osobistym, społecznym, finansowym.
Niejednokrotnie wiąże się z zagubieniem własnej drogi życiowej, stanowiąc
poważny kryzys. Internetowe biuro matrymonialne MyDwoje.pl porusza temat: śmierć współmałżonka - jak odnaleźć się w nowej samotności.
Śmierć partnera - najtrudniejsze emocje
Zmaganie się ze stratą bliskiej osoby
jest ciągiem następujących po sobie różnych emocji, zachowań i postaw zarówno
wobec osoby, która odeszła, zakończonego związku, jak i wobec siebie i innych. Celem całego procesu
żałoby jest reinterpretacja i reorganizacja więzi emocjonalnej ze zmarłą osobą
i ponowne osiągnięcie równowagi psychicznej. Zaakceptowanie życia, kiedy dotyka nas samotność po nagłej śmierci partnera. Innymi słowy jest to proces
psychicznego zmagania się, które ostatecznie ma doprowadzić do włączenia faktu
śmierci partnera, w szerszy kontekst życia i powrót do normalnego poziomu
funkcjonowania psychospołecznego. Nie jest to jednak zadanie łatwe. Zaakceptowanie bycia singlem zwykle
zajmuje kilkanaście miesięcy, a nawet kilka lat. Samotność - jak sobie z nią radzić? Aby sobie pomóc i lepiej
zrozumieć własne uczucia, warto poznać fazy procesu żałoby po śmierci
współmałżonka[2]:
FAZA POCZĄTKOWA:
jest to czas szoku i niedowierzania. Osoby owdowiałe nie są w pełni zdolne do
przyjęcia informacji o realności śmierci bliskiej osoby, o tym, że skończył się związek. Miotają się pomiędzy
emocjami zarówno smutku, żalu, złości, jak i poczuciem pustki, samotności, odrętwienia,
gniewu wynikającego z chęci zaprzeczenia faktom o śmierci małżonka. Faza ta
jest szczególnie trudna w sytuacji, gdy śmierć bliskiej osoby następuje nagle,
bez możliwości psychicznego przygotowania się na nią. Łatwiej znoszą tę fazę
osoby, które utraciły małżonka w sytuacji, gdy mogły się spodziewać tej straty,
np. gdy przyczyną śmierci była choroba nowotworowa partnera.
FAZA POŚREDNIA:
nazywana jest również fazą dezorganizacji. Charakteryzują ją chaos w codziennej
organizacji działań, spadek samooceny i wiary w możliwości samodzielnego
poradzenia sobie z zadaniami życiowymi. Powoduje to również obniżenie poziomu
poczucia bezpieczeństwa, zwłaszcza wtedy, kiedy osoba owdowiała pozostawała w
dużej zależności od zmarłego małżonka, np. finansowej. Żałobnicy oscylują w tej
fazie od potrzeby kontaktu i wyrażania swojego żalu do chęci wycofania się i
przebywania w samotności. Podobnie momentami odczuwają przypływy energii i
mobilizacji do działania, krótko potem natomiast pojawia się totalna
dezorganizacja działań i brak sił do podejmowania codziennych aktywności.
Jednocześnie w tej fazie często
następuje zwrot ku religii, filozofii. Oznacza on chęć osoby owdowiałej do
zrozumienia znaczenia śmierci współmałżonka i potrzeba włączenia tego faktu w
cały kontekst życia. Odejście osoby bliskiej jest ponownie przeżywane i
analizowane, lecz w szerszym, egzystencjalnym znaczeniu. Procesy te mają bardzo
duże znaczenie dla odzyskania umysłowej i emocjonalnej równowagi.
FAZA KOŃCOWA:
Wiąże się ona z akceptacją śmierci współmałżonka, pogodzeniem się z nią i
przystosowaniem do funkcjonowania w nowej sytuacji. W sposób oczywisty istnieje
potrzeba zachowania wspomnień o zmarłym współmałżonku, gdyż stanowią one
ciągłość pomiędzy przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Jednakże osoby
owdowiałe są teraz dużo silniejsze, mają więcej wiary w siebie i swoje
możliwości. Nauczyły się żyć w pojedynkę, ale także budują nowe przyjaźnie. Rozszerzają również swoją aktywność i różne formy zaangażowania. W ich życiu może się nawet pojawić nowa miłość po śmierci współmałżonka.
Gdy umiera miłość, a pojawia się samotność
Poniższe
wskazówki mogą być pomocne, aby przetrwać ten trudny i bolesny okres żałoby po
stracie współmałżonka:
Daj sobie czas.
To najlepsza rzecz, jaką możesz zrobić dla siebie i bliskich. Nie łudź się, że
jesteś w stanie szybko powrócić do psychicznej równowagi. Żałoba po śmierci
małżonka musi potrwać. Daj sobie co najmniej kilka miesięcy, nie rzucaj się od
razu w wir pracy, nie bierz zbyt wiele na siebie. Nowe przedsięwzięcia i
wyzwania mogą poczekać.
Pozwól sobie na emocje.
Uświadom sobie, że lawina nawet sprzecznych ze sobą uczuć i emocji jest rzeczą
jak najbardziej naturalną w Twojej sytuacji. Płacz, lamentuj i złość się,
jeżeli tego potrzebujesz. Daj ujście swoim emocjom – pozwala to na odreagowanie
i szybszy powrót do równowagi psychicznej.
Dziel się myślami i
uczuciami – sytuacje trudne niejednokrotnie powodują
zacieśnianie więzów między ludźmi. Warto żałobę przeżywać wspólnie, z rodziną i
przyjaciółmi. Poczucie wspólnoty i solidarności daje wiele sił i pozwala choć
na chwilę poczuć się lepiej.
Zadbaj o chwile
samotności – na pewno masz wiele do przemyślenia, możliwe, że
nawet potrzebujesz być sam. To także jest całkowicie naturalne. W samotności
możemy odnaleźć wiele spokoju i możliwości przeanalizowania własnego życia i
faktu śmierci małżonka. Prawdopodobnie sam wiesz, czy w danym momencie
potrzebujesz wsparcia innych, czy wolisz się wycofać. Postępuj zgodnie z
własnymi potrzebami. Pamiętaj, że inni żałobnicy prawdopodobnie mają podobnie.
Pozwól sobie pomóc
– formalności związane z pogrzebem oraz codzienne obowiązki takie, jak
gotowanie, sprzątanie zakupy możesz zlecić całkowicie lub częściowo komuś
bliskiemu. Nie wahaj się prosić o wsparcie, masz prawo nie czuć się na siłach,
aby wszystkiemu podołać sam. Nie miej w związku z tym poczucia winy, innym
razem pokażesz, na co Cię stać.
Zbuduj nową formę kontaktu ze zmarłym małżonkiem – poprzez
systematyczne odwiedzanie go na cmentarzu, poprzez modlitwę, zgodnie ze swoim
religijnym czy filozoficznym podejściem do spraw śmierci i życia pozagrobowego.
W ten sposób będziesz mógł czuć obecność swojego partnera, mimo, że odszedł ze
świata żywych. Wielu ludziom to pomaga.
Samotni... Jak oswoić życie Singla?
Ból i silne emocje. Znamienne w tym względzie są tzw.
reakcje rocznicowe, pojawiające się podczas takich uroczystości, jak święta,
urodziny, rocznice, sytuacje i miejsca, w których byliście razem. Nie sądź
siebie za nadwrażliwość i sentymentalność – to normalne, że negatywne uczucia i
tęsknota powracają. Pozwól sobie na to.
Nowa miłość.
Wiele osób, których partnerzy odeszli zastanawiają się, czy jeszcze kiedyś będą
w stanie związać się z inną osobą i ponownie się zakochać. Początkowo większość
nie wyobraża sobie możliwości, aby miejsce małżonka mógł zająć jakiś inny
mężczyzna lub kobieta. Jeśli mimo upływu czasu nadal nie wyobrażasz sobie
nikogo u swojego boku, nie musisz z tym walczyć. Masz prawo do takich, a nie
innych decyzji, sprawdza się tu powiedzenie „nic na siłę”. Ważne jest jedynie,
aby nie zamykać się na innych oraz pielęgnować znajomości i przyjaźnie. Z
czasem jednak bardzo wiele osób otwiera się na nowe związki. Jeżeli czujesz się
na to gotowy, nie miej poczucia winy. Ty również masz prawo do szczęścia. Możesz znów kochać i być kochanym. Pożegnaj swoją samotność.
Dla wpisu: Śmierć współmałżonka - jak odnaleźć się w nowej samotności? | Śmierć żony lub śmierć męża, to jedno z najbardziej traumatycznych przeżyć
[ 4.9 /
6 z
142 wszystkich ocen ]
Komentarze (363)
Asia ;
Straciłam mojego partnera 3 tygodnie temu. Nieszczęśliwy tragiczny wypadek. Wyszliśmy jak zwykle do pracy, córki do szkoły i przedszkola, a dosłownie po kilku godzinach zostałyśmy same na tym świecie. Wciąż nie mieści mi się to w głowie, wiem, że to jeszcze wciąż za wcześnie, ale ja dosłownie boję się jutra. Wszystkie formalności, praca, śledztwo zaabsorbowało mnie na tyle by nie myśleć, mam dzieci, dla nich muszę jakoś funkcjonować. Ale przychodzą chwile kiedy chce mi się wyć, krzyczeć, a najchętniej walnąć głową w ścianę. 19 lat razem. Całe moje dorosłe życie. Mnóstwo planów, marzeń. Co teraz mam robić. Chcę iść do przodu, realizować to co zaczęliśmy, ale boję się że sama nie dam rady, że nawet jak jakimś cudem mi się uda, to i tak nie będzie cieszyć, bo miało nam dać radość jak będziemy rodziną, a teraz?
Krzysiek;
Ada ja straciłem narzeczona prawie po 20latach bycia razem, zostaliśmy z córką 10 letnia sami. Oczywiście mamy wsparcie w przyjaciołach i mojej rodzinie. Wiem że i dla Ciebie jest to trudna sytuacja.
MI pomogło planowanie życia w tej sytuacji czyli o zadbanie o córeczkę. Dodatkowym kłopotem miałem i mam z mama zmarłej narzeczonej która próbowała manipulować moją córeczkę przeciw mnie a nawet oskarżyła mnie w ramach zemsty o molestowanie córki. Musiałem ograniczyć spotkania jej z moja córka do minimum i tylko w mojej obecności. Bardzo pomaga mi to że wiem że jest córeczka i wiem że narzeczona z góry tez daje mi siłę ale nie poddałem sięi zacząłem planować co mam zrobić i co miałem ustalone z narzeczona jakie rzeczy do zrobienia i staram sie to robić.
ada;
moj mąż odszedl miesiąc temu, zupełnie sobie nie radzę, nie wyobrażam sobie życia bez niego.Czy ma ktoś jakieś "złote rady", bo nie wiem co robic dalej?Z mężem uwielbialiśmy podróże, jak pomyśle, że juz nigdzie, nigdy nie pojade.......
ada;
moj mąż odszedl miesiąc temu, zupełnie sobie nie radzę, nie wyobrażam sobie życia bez niego.Czy ma ktoś jakieś "złote rady", bo nie wiem co robic dalej?Z mężem uwielbialiśmy podróże, jak pomyśle, że juz nigdzie, nigdy nie pojade.......
Ktoś;
Moja żona zmarła miesiąc temu. Dwa tygodnie horroru z ciężkim udarem, pozamykane z powodu pandemii oddziały i brak kontaktu, potem nagła sepsa i śmierć. Byliśmy ze sobą 40 lat i pomimo różnych zawirowań po drodze, nasza miłość zawsze była tą złotą nitką po której wracaliśmy do siebie. Miłości nie da się opisać. Jeśli jest obecna, to wiesz o tym i możesz próbować ją wyrażać na różne skryte sposoby, lecz raczej pielęgnujesz ją w sobie i chronisz, przeczuwając bardziej niż zdając sobie sprawę z tego, jak jest cenna.
Ja nie chcę wyzdrowieć z tej miłości, która wyraża się obecnie skrajną rozpaczą, nie zamierzam jej leczyć nowym związkiem, nie biorę leków, których mi ktoś życzliwie użyczył. Każdego dnia jest smutek, łzy i cierpienie. Jest utrata sensu życia w pojedynkę, bo to mój związek nadawał mu sens - byliśmy dla siebie, oczywiście pomagając po drodze wielu ludziom. Jednak najbardziej to byliśmy samowystarczalni, z rozsądku zmuszając się do tzw. życia towarzyskiego i nie zaniedbując szerszego życia rodzinnego. Z ostatniego okresu pamiętam tylko, że starałem się, żonę uszczęśliwić na różne, drobne sposoby. Robiłem jej śniadania do pracy pisząc na torebkach krótkie liściki, uwielbiałem ją rozbawiać i udawało mi się to, co jest podobno miarą sukcesu w sercu kobiety. Chciałbym tak pozostać, z tym bólem, który jest uczciwy, który nie jest zdradą moich uczuć do żony. Mam nadzieję, że pozostanę jej wierny, że będę pochowany w tym samym grobie, że moje imię zostanie dopisane obok jej imienia, przy nazwisku, które ode mnie przyjęła. Tak myślę dzisiaj, może to się zmieni.
Sprawy majątkowe z rodziną żony, przykre, raniące. Próby wykluczania mojego syna i mnie z praw po żonie, oskarżenia i pomówienia o pazerność, chciwość. Widać kto sądzi swoją miarą. Stopiłem nasze obrączki w jedną. Kazałem wygrawerować datę ślubu nasze splecione ze sobą inicjały imion i znak nieskończoności, który żona, już w bardzo ciężkim stanie,nakreśliła mi palcem przed oczami, nie mogąc mówić po udarze. Na razie wszystko w domu nie ruszane. Stoją perfumy, kosmetyki, szczoteczka do zębów na umywalce. Chciałem coś oddać na zbiórkę pomocową dla Ukrainy, ale czułem bunt na to i w końcu przekazałem tylko rzeczy nowe, których nie nosiła, lub nietrafione zakupy. Sypialnia, duże lustro na którym wiszą korale, naszyjniki, toaletka, biżuteria. Najgorsze chyba są buty, ulubione płaszcze, kurtki, sukienki. Nawet myśl o ich przeniesieniu budzi niepewność, co do właściwego czasu. Czy taki czas kiedyś nadejdzie? Nie wiem. Gdyby mi ktoś powiedział: powinieneś... Poczułbym tylko złość i agresję do takiej osoby. Rady są zbyteczne, osoba która doświadcza śmierci bliskiego partnera, wszystko już wie. To jednak jest już inna osoba. Można co prawda uciekać od tej wiedzy, nasz mózg, psychika są w tym całkiem sprawne, lecz tam wewnątrz, masz pozmieniane. Nie da się niczym zapchać tej dziury, pokleić tej rany. Co rano, jak tu pisze wielu, zaczyna się kolejny dzień psychicznych udręczeń, bo piosenka, bo widok, bo wspomnienie, bo trudność, której z nikim podzielić, bo brak sensu w planach, Podtrzymywanie życia, domowy OIOM z kroplówką codziennych konieczności. Modlę się, powróciłem do katolickich praktyk bez głębszej wiary ale z pewną dozą ufności, niejako "po prośbie". Może wyjdzie coś z tego. Dbam o grób, wydaję na to pieniądze bez skrupułów, ale i bez jakiegoś nagrobnego szaleństwa (by być dobrze zrozumianym). Mobilizuję się w pracach domowych, by nie roztrwonić, nie zapuścić nie zmarnować tego, co jako rodzina, zawdzięczaliśmy żonie. Ten wysiłek, by dom był nadal czysty, zadbany, by był porządek w ogrodzie, przy posesji - tak chciałbym dawać wyraz uszanowania jej pamięci. Na razie nie mam wielkich sukcesów, bo okna czarne, pół domu odkurzone, a pół czeka. Coś w pralce, nic na obiad przy niedzieli.
Niemniej tu się nie poddam, powoli wszystko ogarnę. Przyjdą dłuższe dni, będzie więcej możliwości, może nabiorę więcej wprawy w tym lataniu wokół własnego ogona. Moje wyrazy współczucia dla Wszystkich tu obecnych. Dziękuję za wasze szczere wyznania, były mi pomocne, chociaż się napłakałem przy nich, tak jak właśnie w tej chwili.
Anna;
Mój mąż zmarł nagle prawie 8 miesięcy temu. Spędziliśmy razem 30 lat, był wspaniałym człowiekiem, tak bardzo mi go brakuje.
Iwona;
Moj maz zmarl miesiac temu .Wogole nie moge sie pozbierac.Brakuje mi go w kazdej sytuacji
Aga;
Witajcie mój mąż zmarł miesiąc temu kompletnie sobie nie radzę,rozpacz i ból jest nie do opisania.....Powiedzcie mi jak żyć dalej mąż był wspaniałym człowiekiem dobrym mężem i moim najlepszym przyjacielem byliśmy jak papużki nierozłączki dalsze życie bez Niego wydaje się być czarną dziurą
KJWN;
Dziś minął rok i miesiąc od smierci mojego przyjaciela. Byliśmy razem ponad 20 lat. Zaczął chorować na depresję i miał iść do szpitala ja już nie dawałam rady bałam się że umrze na moich rękach bez pomocy.Lekarza błagałam by przyjechał do domu pogotowie wzywałam 3 razy trwało to wszystko ok 3 tygodnie gdy wreszcie znalazł się w szpitalu zmarł po 5 dniach na Covid.Był zdrowy po teście a zmarł w miejscu które powinno pomóc wyzdrowieć.Nie było mnie przy nim nie pożegnałam się.Jestem na lekach które nie pomagają w głowie chaos i pustka nie potrafię się odnaleść.
Mieczysław ;
Moja żona zmarła dnia 03,12,2021 roku, to bardzo krótki okres, ale nie zmarła na covid jak jej wpisano, tylko została zamordowana jak napisałem w poprzednim poście! Nikt nie umiera na Covid w ciągu trzech dni przy poniesionej glukozie, i małej infekcji gardła, a brak należycie udzielonej pierwszej pomocy w podaniu zastrzyku, bo cały czas była na tabletkach, jsko osoba niezaszczepiony, to pod presją czasu, i że Pani umrze, to zbrodniarze mi Ja zamordowali podając lek, który w jej stanie był zabójczy!Tym lekiem jednocześnie dalej zakwaszali jej organizmem, i jednocześnie Ja osłabieni, aby doprowadzić do jej zgonu! I teraz zbrodniarze za to zapłacą! Przestępcze działania personelu medycznego z Wągrowca, i dalsze zabójstwo w Chodzieży dla pieniedzy ! Złym lekiem, to każdego chorego można zabić! Żona pracowała na swoje opiekę zdrowotną ponad 30 lat, a dostala przez zbrodniarzy wyrok śmierci!
Tak wygląda prawda o covidzie!
MI pomogło planowanie życia w tej sytuacji czyli o zadbanie o córeczkę. Dodatkowym kłopotem miałem i mam z mama zmarłej narzeczonej która próbowała manipulować moją córeczkę przeciw mnie a nawet oskarżyła mnie w ramach zemsty o molestowanie córki. Musiałem ograniczyć spotkania jej z moja córka do minimum i tylko w mojej obecności. Bardzo pomaga mi to że wiem że jest córeczka i wiem że narzeczona z góry tez daje mi siłę ale nie poddałem sięi zacząłem planować co mam zrobić i co miałem ustalone z narzeczona jakie rzeczy do zrobienia i staram sie to robić.
Ja nie chcę wyzdrowieć z tej miłości, która wyraża się obecnie skrajną rozpaczą, nie zamierzam jej leczyć nowym związkiem, nie biorę leków, których mi ktoś życzliwie użyczył. Każdego dnia jest smutek, łzy i cierpienie. Jest utrata sensu życia w pojedynkę, bo to mój związek nadawał mu sens - byliśmy dla siebie, oczywiście pomagając po drodze wielu ludziom. Jednak najbardziej to byliśmy samowystarczalni, z rozsądku zmuszając się do tzw. życia towarzyskiego i nie zaniedbując szerszego życia rodzinnego. Z ostatniego okresu pamiętam tylko, że starałem się, żonę uszczęśliwić na różne, drobne sposoby. Robiłem jej śniadania do pracy pisząc na torebkach krótkie liściki, uwielbiałem ją rozbawiać i udawało mi się to, co jest podobno miarą sukcesu w sercu kobiety. Chciałbym tak pozostać, z tym bólem, który jest uczciwy, który nie jest zdradą moich uczuć do żony. Mam nadzieję, że pozostanę jej wierny, że będę pochowany w tym samym grobie, że moje imię zostanie dopisane obok jej imienia, przy nazwisku, które ode mnie przyjęła. Tak myślę dzisiaj, może to się zmieni.
Sprawy majątkowe z rodziną żony, przykre, raniące. Próby wykluczania mojego syna i mnie z praw po żonie, oskarżenia i pomówienia o pazerność, chciwość. Widać kto sądzi swoją miarą. Stopiłem nasze obrączki w jedną. Kazałem wygrawerować datę ślubu nasze splecione ze sobą inicjały imion i znak nieskończoności, który żona, już w bardzo ciężkim stanie,nakreśliła mi palcem przed oczami, nie mogąc mówić po udarze. Na razie wszystko w domu nie ruszane. Stoją perfumy, kosmetyki, szczoteczka do zębów na umywalce. Chciałem coś oddać na zbiórkę pomocową dla Ukrainy, ale czułem bunt na to i w końcu przekazałem tylko rzeczy nowe, których nie nosiła, lub nietrafione zakupy. Sypialnia, duże lustro na którym wiszą korale, naszyjniki, toaletka, biżuteria. Najgorsze chyba są buty, ulubione płaszcze, kurtki, sukienki. Nawet myśl o ich przeniesieniu budzi niepewność, co do właściwego czasu. Czy taki czas kiedyś nadejdzie? Nie wiem. Gdyby mi ktoś powiedział: powinieneś... Poczułbym tylko złość i agresję do takiej osoby. Rady są zbyteczne, osoba która doświadcza śmierci bliskiego partnera, wszystko już wie. To jednak jest już inna osoba. Można co prawda uciekać od tej wiedzy, nasz mózg, psychika są w tym całkiem sprawne, lecz tam wewnątrz, masz pozmieniane. Nie da się niczym zapchać tej dziury, pokleić tej rany. Co rano, jak tu pisze wielu, zaczyna się kolejny dzień psychicznych udręczeń, bo piosenka, bo widok, bo wspomnienie, bo trudność, której z nikim podzielić, bo brak sensu w planach, Podtrzymywanie życia, domowy OIOM z kroplówką codziennych konieczności. Modlę się, powróciłem do katolickich praktyk bez głębszej wiary ale z pewną dozą ufności, niejako "po prośbie". Może wyjdzie coś z tego. Dbam o grób, wydaję na to pieniądze bez skrupułów, ale i bez jakiegoś nagrobnego szaleństwa (by być dobrze zrozumianym). Mobilizuję się w pracach domowych, by nie roztrwonić, nie zapuścić nie zmarnować tego, co jako rodzina, zawdzięczaliśmy żonie. Ten wysiłek, by dom był nadal czysty, zadbany, by był porządek w ogrodzie, przy posesji - tak chciałbym dawać wyraz uszanowania jej pamięci. Na razie nie mam wielkich sukcesów, bo okna czarne, pół domu odkurzone, a pół czeka. Coś w pralce, nic na obiad przy niedzieli.
Niemniej tu się nie poddam, powoli wszystko ogarnę. Przyjdą dłuższe dni, będzie więcej możliwości, może nabiorę więcej wprawy w tym lataniu wokół własnego ogona. Moje wyrazy współczucia dla Wszystkich tu obecnych. Dziękuję za wasze szczere wyznania, były mi pomocne, chociaż się napłakałem przy nich, tak jak właśnie w tej chwili.
Tak wygląda prawda o covidzie!
1-10 | 11-20 | 21-30 | 31-40 | 41-50 | 51-60 | 61-70 | 71-80 | 81-90 | 91-100 | 101-110 | 111-120 | 121-130 | 131-140 | 141-150 | 151-160 | 161-170 | 171-180 | 181-190 | 191-200 | 201-210 | 211-220 | 221-230 | 231-240 | 241-250 | 251-260 | 261-270 | 271-280 | 281-290 | 291-300 | 301-310 | 311-320 | 321-330 | 331-340 | 341-350 | 351-360 | 361-363 |