Mój partner mnie nie szanuje

  • Podziel się na:
  • Dodaj do facebook.com
  • Dodaj do twitter.com
  • Dodaj do wykop.pl
  • Dodaj do Linkedin
  • Dodaj do Pinterest

Brak szacunku w związku

Przemoc brak szcunku

Związek bez zazdrości, romantyzmu czy szaleństwa, nadal może być satysfakcjonujący i szczęśliwy. Jednak, gdy brakuje szacunku – nie jest to możliwe. Szacunek jest bowiem jednym z istotnych fundamentów dobrej relacji z drugim człowiekiem. Przekłada się na naszą samoocenę, ogólne samopoczucie czy poczucie zrozumienia i bycia kochanym. Jeżeli czujesz się, że dobrze pasujesz do klubu samotnych serc to internetowe biuro matrymonialne radzi, co zrobić, gdy czujemy, że partner nas nie szanuje? Czy odejście jest jedynym rozsądnym wyjściem?

Brak szacunku - przejawy

Brak szacunku - co właściwie stoi za tym niezwykle szerokim pojęciem? Oczywiście, mogą być to bardzo poważne sprawy, jak na przykład bicie partnerki, stosowanie wobec niej przemocy psychicznej, okradanie czy inne kwestie, o których myśl cierpnie skóra. Ale czy to wszystko?

Oczywiście - nie. W trudnym związku - gdy partner nas nie szanuje może to się przejawiać  również w innych sferach – takich, jak ignorowanie potrzeb partnera, wyśmiewanie go, nietraktowanie poważnie, nieliczenie się z jego zdaniem czy zupełny brak zrozumienia. W kontraście do przemocy fizycznej aspekty te wydają się być nieznaczące czy błahe. Jednak w codziennym życiu potrafią niszczyć związek – świadczy o tym list napisany przez naszą Czytelniczkę, Agatę.

„(...) Przyznaję – nie wiem już, co mam dalej robić. Odejść? Zostać i walczyć? Mój partner mnie zwyczajnie nie szanuje. Wychodzi, kiedy chce, mimo moich próśb i tłumaczeń, że zwyczajnie się martwię. Przy okazji sporów rodzinnych (mieszkamy z rodzicami i bratem męża), nigdy nie zdarzyło się, by stanął po mojej stronie – nawet, gdy ktoś mnie upokorzył wyzwiskami. Coraz częściej stosuje wulgaryzmy w moją stronę. A kiedy płaczę, komentuje na przykład: „A rycz sobie, mam to gdzieś” i wychodzi. Co więcej, kiedy tylko ktoś z rodziny poprosi go o pomoc – jest natychmiast gotowy. Mnie nie pomoże w niczym, nawet nie mogłam liczyć na drobne zakupy, gdy byłam chora. Po prostu stwierdził – „nie przesadzaj, na pewno znajdziesz sobie coś w lodówce” i wyszedł. Jestem załamana, coraz częściej myślę o odejściu. Bo jak żyć z kimś, kto w ogóle mnie nie szanuje? (...)”

Jak ratować związek?

Faktem, który należy uświadomić sobie w takiej sytuacji jest ten, że brak szacunku ze strony partnera z całą pewnością nie zniknie „samoczynnie”. Oczekiwanie na zmianę, liczenie na poprawę „samą z siebie” albo nadzieja na zniknięcie niepożądanych zachowań partnera po na przykład przyjściu na świat dziecka jest bezcelowe i niemal w 100% zawodne. Co więcej, brak działania (albo tylko wylewanie łez przyjaciółce lub płacz w poduszkę) sprawia, że partner czuje ciche „przyzwolenie” na zachowanie się w taki, a nie inny sposób. Dlatego przede wszystkim należy działać i nie godzić się na jawny brak szacunku. Co konkretnie należy zrobić, gdy partner nas nie szanuje? Oczywiście, można po prostu odejść. Jeśli jednak bardzo nm zależy, warto spróbować innych sposobów na ratowanie związku.

Rozwiązywanie problemów w związku

Rozwiązywanie problemów w związku w pojedynkę może okazać się bezskuteczne – partner, który nie przejawia szacunku wobec swojej drugiej połowy, nie będzie widział nic złego w swoim zachowaniu, a słowa żony czy partnerki odbierze jako atak. Potrzebny jest zatem ktoś trzeci – kto pomoże zrozumieć niewłaściwość zachowania i będzie wspierał parę na drodze do pokonywania problemów. Warto jednak podkreślić, że nie może być to „ktokolwiek”. Należy wybrać specjalistę – terapeutę od związków, z dużym doświadczeniem.

Jeśli partner nie ma ochoty udać się na spotkanie (co jest częstym przypadkiem), warto udać się do specjalisty samemu i...

 
Komentarze (120)

Mój partner mnie nie szanuje  - dodaj komentarz
X; 2020-07-12 11:28:28 
Zagubiona - odejdź absolutnie. To co teraz uwiera będzie bardzo boleć za parę lat. On się tylko zacznie rozkręcać. Granice przesuwa się powoli aż ty zupełnie stracisz poczucie własnej wartości. Twój parter najprawdopodobniej ma zaburzenia, myślę że na skali narcystycznej. Bo wbrew pozorom są różne odmiany narcyzmu - polecam zagłębić się w temat. Brak szacunku to brak miłości. Nie da się bez tego stworzyć związku. Jesteś jeszcze bardzo młoda, z tego co piszesz zaradna i wykształcona - jeszcze sto razy zdążysz sobie życie ulozyc. A zamiast na ślub - przeznacz sobie kasę na terapię bo nie znalazłaś się w tej sytuacji przypadkiem i pewnie masz własne sprawy do obgadania, wyleczenia. Zajmujesz się sobą, ustabilizujesz, pokochasz siebie i o siebie zadbasz ( na pierwszym miejscu) i zobaczysz jeszcze ile dobroci Ci świat przyniesie. Głowa do góry i bądź dzielna! A tego dupka olej. Pozdrawiam!
Agnieszka; 2020-06-29 21:42:24 
Zagubiona proszę Cię odejdź od niego puki jeszcze czas! Ja jestem z podobnym egzemplarzem, tylko że mamy trójkę małych dzieci. To dopiero jest jazda bez trzymanki. Nawet nie mogę odejść ze względu na nie i na fakt że sama ich nie utrzymam. Ciągle wspominam moment ( Też zaraz przed ślubem) że mogłam jeszcze wybrać. Teraz dzieci, hipoteka... Jest za późno. Po 7 latach od ślubu jest bardzo źle. Byłam taka ślepa wcześniej.... Dlawie się teraz w własnym domu :( i nie łudź się, on się nie zmieni.
DetoxMed; 2020-06-10 20:53:11 
komentarz usunięty przez moderatora
Zgadzam się z Nati; 2020-06-07 18:10:37 
Zagubiona, zastanów się czy jesteś na to gotowa, żeby było coraz gorzej. Nie myśl, że nagle wszystko się zmieni, bo on będzie Twoim mężem. Jesli teraz, kiedy nie ma CIę "na własność", zachowuje się w ten sposób, to pomyśl co będzie, kiedy uzna, że jesteś "jego"! Chcesz tego dla siebie na kilkadziesiąt lat? dla Twoich dzieci???? Myśl póki czas!
Nati; 2020-06-07 13:10:30 
Zagubiona. Podejmij decyzję o rozstaniu. Po ślubie będzie jeszcze gorzej. Nie zasługujesz na takie życie. Będziesz żałować tej decyzji... I zmarnujesz z nim sobie życie.powodzenia
Zagubiona; 2020-06-06 19:32:35 
Po prawie 6 latach związku bierzemy ślub, za ok. 3 miesiące. Przygotowania zamiast mnie cieszyć to mnie przerażają. Od kiedy się poznaliśmy nie było kolorowo. Ja byłam 2 lata po rozstaniu z pierwsza miłością, on nie miał dziewczyny na dłużej, niestety skakał z kwiatka na kwiatek, korzystał z usług prostytutek itp. Czego dowiedziałam się już jak długo byliśmy razem.... po roku zamieszkania razem z dala od mojej rodziny, kilkaset km. Żebyśmy mogli być razem, mieszkać itp. Musiałam ja wyprowadzić się z domu i przenieść je do miasta, w którym on studiował żebyśmy mogli być razem. Pragnąc związku i miłości, zdecydowałam, że to zrobię, byłam nim zaslepiona. Zostawilam daleko najwazniejsza dla mnie rodzinę, znsjomych, przyjaciół, zastawilam dla niego wszyztkich....Chyba miałam dość samotności i bardzo pragnelam być w związku. On bardzo surowy, ciężko charakter, problem z okazywaniem uczuć, czego ja bardzo potrzebowalam, jestem osobą wrażliwą, okazuje uczucia i potrzebuje tego od drugiej połowy. Z czasem zaczęły się problemy i wszystko wyszlo na jaw, napisała do mnie kobieta z która ma (wtedy 3 letnią) córkę, że mógłby się zainteresować nią, że alimenty czas najwyższy zacząć płacić i że mój partner unika z matką dziecka kontaktu i od niej dowiedziałam się, że mój partner z którym planuje ślub ma kilkuletnia córkę, która się nie interesuje, nic mi o niej nie powiedział i nie chce płacić alimentów....ukrył to przede mną, świat mój się wtedy zawalił...On przeprosił ale powiedział, po 3 latach związku ze powinnam odejść bo on i tak ma zjebane życie, szkoda że nie powiedział mi o tym jak się poznslismy, nie wchodzilabym w związek z mężczyzną w takiej sytuacji, bo akurat ja nie chciałabym tak żyć. Jego mama i siostra wiedziały i nie wpłynęły na niego żeby mi powiedział i bronią to chociażby mowiac" ja mu się nie dziwię,że poszedł z nią do łóżka, ona była bardzo atrakcyjna", albo "on jej tylko pomagał w przeprowadzce" ....Jak się o tym dowiedziałam zalamalam się ale nie chciałam go zostawiać, to ja mu powiedziałam,że damy radę że sobie z tym poradzimy.... myliłam się, ja sobie z tym nie radzę, staram się żyć to już 3 lata jak o tym wiem, planujemy wesele, ale w tym czasie tyle się wydarzyło, tyle razy mi powiedział że mu łaski nie robię że jestem z nim w takiej sytuacji, że to nic takiego, że ja przesadzam, co z tego że to przede mną ukrył A po kilku latach mówi że mam sobie iść szukać szczęścia z kimś innym.... coraz częściej się kłócimy, ja nigdy nie używałam wyzwisk, teraz widzę, że przemawia przeze mnie stłumiona w środku złość i jak się kłócimy to też potrafię to wzywać. Ale on w ogóle nie docenia tego że dałam mu szansę, że chce spróbować mimo wszystko jakoś to poukładać i żyć w tej sytuacji, ob nawet podstaw mi nie daje w związku, rzadko czułości ciągle kłótnie, i zawsze mówi A to sobie rycz, mam wyjebane, dziś usłyszałam że nie ma do mnie za grosz szacunku, trzasnęlam szafka, to powiedział że jeszcze raz to mi jebnie, kłócą się sturchnąłam to pięścią w udo A on mówi że jeszcze raz to tak mi wyjebie że się krwią zaleje i tyle z tego będzie. Kłócimy się nad wyraz mocno, przez to wszystko straciłam do niego zaufanie, przemawia przeze mnie złość.... Nie wiem co robić, muszę szukać tortu na wesele ale po prostu myślę czy w ogóle dobrze robię, skoro boję się tego że całe życie takie będzie, ile dni przeplakanych, jestem wrakiem człowieka przez niego, nie wiem co robić, rodzina o niczym nie wie, on jako kolega jest sympatyczny dla każdego serce na dłoni, w domu nawet by nie uwierzyli gdybym im opowiedziała co on ma za skora i ile krzywd mi wyrządził. Latwo sie moei, jak ci zle to odejdz, boje sie rakcjo rodziny, mam 27lat, chciałam zakładać rodzinę spełnić marzenie i teraz znów zostałabym sama, przez jego oszustwa nie wiem czy zaufalabym komu kolwiek...musiałabym odwoływać wszystko co związane z weselem, znaleźć dach nad głową, dorobek 6 lat nie spakuje od tak w dwie walizki, boje sie samotności tego jak dam radę, że wszyscy pomyślą jaką że mnie porażka bo znów n8e mogłam ułożyć sobie życie. Skończyłam studia, mam dobry zawód, zajmuje się domem, praca, ogarniam i zakatwiam wszystko sama łącznie z przygotowaniami do ślubu bo on zaangażowanie ma średnie, ciągle robi mi wodę z mózgu. 2h temu mówił że "potrafię się przyznać że nie mam do Cb szacunku", a potem pyta o co jestem zła, mówię że powiedział że mnie jebnie i że nie ma szacunku, a on "ty jesteś jakaś tępa, ja nic takiego nie mówiłem, jesteś pojebana, obrazaj się, twoje zdanie nie ma dla mnie znaczenia " . Mieliśmy jechać do mojej rodziny, a on od rana jest dla mnie taki, że nie pojechaliśmy bo on zmęczony i musiał po ćwiczyć na siłowni....Ja w płacz bo myślę co że ślubem bo już nie daje rady psychicznie A on nawet nie zauważa tego że płacze że mi źle, obojętne jest dla niego że cierpię, jak zwykle przesadzam.... modlę się już do wszystkich świętych, o trochę siły by odejść już od długiego czasu.... siły brak... brakuje mi odwagi by odejść, coś mnie blokuje, strach że będę żałować, że będę sama, nikogo nie poznam i żal mnie zabije.... czasami są mile chwilę, ale dość rzadko....muszę uważać co mówię, bo jak coś nie po jego myśli to już mam awanturę, czepia się, by tylko udowodnić że jestem głupsza gorsza. Kiedyś powiedział, że pewnie od niego nie odejdę bo uważam że jestem stara i brzydka....I nikogo nie znajdę... mówi coś, obraża mnie, potem pierze mózg, że tak nie mówił, że to w innym sensie miało być, że wszystko moja wina, prowokuje mnie bym była zła, reaguje na jego np. Słowa złością i on potem mówi że kłótnia to moja wina bo podnoszę głos A nie że on mnie do tego sprowokował, bo on nigdy nic złego nie mówi. Żyć mi się nie chce.
Zagubiona; 2020-06-06 19:26:33 
Po prawie 6 latach związku bierzemy ślub, za ok. 3 miesiące. Przygotowania zamiast mnie cieszyć to mnie przerażają. Od kiedy się poznaliśmy nie było kolorowo. Ja byłam 2 lata po rozstaniu z pierwsza miłością, on nie miał dziewczyny na dłużej, niestety skakał z kwiatka na kwiatek, korzystał z usług prostytutek itp. Czego dowiedziałam się już jak długo byliśmy razem.... po roku zamieszkania razem z dala od mojej rodziny, kilkaset km. Żebyśmy mogli być razem, mieszkać itp. Musiałam ja wyprowadzić się z domu i przenieść je do miasta, w którym on studiował żebyśmy mogli być razem. Pragnąc związku i miłości, zdecydowałam, że to zrobię, byłam nim zaslepiona. Zostawilam daleko najwazniejsza dla mnie rodzinę, znsjomych, przyjaciół, zastawilam dla niego wszyztkich....Chyba miałam dość samotności i bardzo pragnelam być w związku. On bardzo surowy, ciężko charakter, problem z okazywaniem uczuć, czego ja bardzo potrzebowalam, jestem osobą wrażliwą, okazuje uczucia i potrzebuje tego od drugiej połowy. Z czasem zaczęły się problemy i wszystko wyszlo na jaw, napisała do mnie kobieta z która ma (wtedy 3 letnią) córkę, że mógłby się zainteresować nią, że alimenty czas najwyższy zacząć płacić i że mój partner unika z matką dziecka kontaktu i od niej dowiedziałam się, że mój partner z którym planuje ślub ma kilkuletnia córkę, która się nie interesuje, nic mi o niej nie powiedział i nie chce płacić alimentów....ukrył to przede mną, świat mój się wtedy zawalił...On przeprosił ale powiedział, po 3 latach związku ze powinnam odejść bo on i tak ma zjebane życie, szkoda że nie powiedział mi o tym jak się poznslismy, nie wchodzilabym w związek z mężczyzną w takiej sytuacji, bo akurat ja nie chciałabym tak żyć. Jego mama i siostra wiedziały i nie wpłynęły na niego żeby mi powiedział i bronią to chociażby mowiac" ja mu się nie dziwię,że poszedł z nią do łóżka, ona była bardzo atrakcyjna", albo "on jej tylko pomagał w przeprowadzce" ....Jak się o tym dowiedziałam zalamalam się ale nie chciałam go zostawiać, to ja mu powiedziałam,że damy radę że sobie z tym poradzimy.... myliłam się, ja sobie z tym nie radzę, staram się żyć to już 3 lata jak o tym wiem, planujemy wesele, ale w tym czasie tyle się wydarzyło, tyle razy mi powiedział że mu łaski nie robię że jestem z nim w takiej sytuacji, że to nic takiego, że ja przesadzam, co z tego że to przede mną ukrył A po kilku latach mówi że mam sobie iść szukać szczęścia z kimś innym.... coraz częściej się kłócimy, ja nigdy nie używałam wyzwisk, teraz widzę, że przemawia przeze mnie stłumiona w środku złość i jak się kłócimy to też potrafię to wzywać. Ale on w ogóle nie docenia tego że dałam mu szansę, że chce spróbować mimo wszystko jakoś to poukładać i żyć w tej sytuacji, ob nawet podstaw mi nie daje w związku, rzadko czułości ciągle kłótnie, i zawsze mówi A to sobie rycz, mam wyjebane, dziś usłyszałam że nie ma do mnie za grosz szacunku, trzasnęlam szafka, to powiedział że jeszcze raz to mi jebnie, kłócą się sturchnąłam to pięścią w udo A on mówi że jeszcze raz to tak mi wyjebie że się krwią zaleje i tyle z tego będzie. Kłócimy się nad wyraz mocno, przez to wszystko straciłam do niego zaufanie, przemawia przeze mnie złość.... Nie wiem co robić, muszę szukać tortu na wesele ale po prostu myślę czy w ogóle dobrze robię, skoro boję się tego że całe życie takie będzie, ile dni przeplakanych, jestem wrakiem człowieka przez niego, nie wiem co robić, rodzina o niczym nie wie, on jako kolega jest sympatyczny dla każdego serce na dłoni, w domu nawet by nie uwierzyli gdybym im opowiedziała co on ma za skora i ile krzywd mi wyrządził. Latwo sie moei, jak ci zle to odejdz, boje sie rakcjo rodziny, mam 27lat, chciałam zakładać rodzinę spełnić marzenie i teraz znów zostałabym sama, przez jego oszustwa nie wiem czy zaufalabym komu kolwiek...musiałabym odwoływać wszystko co związane z weselem, znaleźć dach nad głową, dorobek 6 lat nie spakuje od tak w dwie walizki, boje sie samotności tego jak dam radę, że wszyscy pomyślą jaką że mnie porażka bo znów n8e mogłam ułożyć sobie życie. Skończyłam studia, mam dobry zawód, zajmuje się domem, praca, ogarniam i zakatwiam wszystko sama łącznie z przygotowaniami do ślubu bo on zaangażowanie ma średnie, ciągle robi mi wodę z mózgu. 2h temu mówił że "potrafię się przyznać że nie mam do Cb szacunku", a potem pyta o co jestem zła, mówię że powiedział że mnie jebnie i że nie ma szacunku, a on "ty jesteś jakaś tępa, ja nic takiego nie mówiłem, jesteś pojebana, obrazaj się, twoje zdanie nie ma dla mnie znaczenia " . Mieliśmy jechać do mojej rodziny, a on od rana jest dla mnie taki, że nie pojechaliśmy bo on zmęczony i musiał po ćwiczyć na siłowni....Ja w płacz bo myślę co że ślubem bo już nie daje rady psychicznie A on nawet nie zauważa tego że płacze że mi źle, obojętne jest dla niego że cierpię, jak zwykle przesadzam.... modlę się już do wszystkich świętych, o trochę siły by odejść już od długiego czasu.... siły brak...
Smutas; 2020-05-28 21:22:01 
Między mną, a mężem jest coraz gorzej. Jesteśmy że sobą 10 lat mamy dziecko 4 letnie, które jest bardzo absorbujące. Sami wychowujemy bez niczyjej pomocy. Od kiedy jest dziecko nie potrafimy ze sobą rozmawiać. ja mam cały dom na głowie, a on wiecznie chory lub zmęczony. Ostatnio mnie kopnął i pobił, ponieważ nie byłam mu posłuszna. Wyzywa od tępaków może jestem, ale wiedział z kim się spotyka i za kogo wychodzi.mowi że jestem kopciuchem i kiepską gospodynią. Nie umiem sprzątać jestem nikim. Kilka razy mi powiedział że chce się ze mną rozwieść. Nigdy nie przeprasza. Skarży się swojej matce że jestem pojebana, niezaradna, a ja pracuję, dbam o dom, o dziecko też mam prawo do zmęczenia. Zaczęłam pakować rzeczy swoje i dziecka. Mam już dość. A moje dziecko zaczęło płakać mamo dlaczego mam się wyprowadzać z mojego domku. Zostałam, poczekam jak dorośnie i będzie lepiej rozumieć, że między mną a tata nie ma już miłości o ile była. Byłam uśmiechnięta i radosną dziewczyną teraz jestem wrakiem człowieka. Dziecko codziennie pyta dlaczego jestem smutna, a mnie się płakać chce, że moje dziecko to wszystko widzi jak ojciec pomiata matką. I dopytuje czy ja kocham tatę a męża pyta czy kocha mnie. Dramat.
Psikusna; 2020-05-12 10:47:28 
Dziewczyny dzięki za wasze komentarze, miałam wrażenie wcześniej że u as jest ok Amy dwójkę dzieci 5 i 2 lata, no ale w końcu dotarło do mnie ze 5 lat mojego życia poświęciłam całkowicie jemu, nie rozwijałam kariery, nie mam własnych finansów, i to jest klucz bo jakbym miała swoje źródło dochodu to by mnie szanował, to samo mówiła mi mama ale byłam ślepa. Teraz staram się ogarnąć własny projekt, jest ciężko bo cały czas jesteśmy razem i się kłócimy, chce wyjść na prostą, chce być szczęśliwa ale bez niego.
hm; 2020-04-12 09:41:36 
Może komuś pomoże moja historia. Zawsze jest wyjście z ciężkiej sytuacji. A jeśli facet Cię nie szanuje to warto się zastanowić czy warto tracić czas.

Byłam w związku 14 lat. Kiedy się poznaliśmy miałam 20 lat. Moja najbliższa rodzina miała specyficzne podejście do życia...typu masz 19 lat jesteś dorosła to radź sobie... idź na swoje, sama sobie za wszystko płać itp. Skończ studia. Czyli ciężko, nawet tzw. Walówki nie dostałam.

Jego rodzina...super wspierająca się nawzajem... przyjęli mnie serdecznie, bardzo się z nimi z żyłam.

No i mój związek... W skrócie. Po 14 latach odeszłam z dnia na dzień...

Byłam w ciąży I poroniłam, po tym wydarzeniu był bardzo pewien, że teraz mnie ma. Nigdy mnie dobrze nie traktował, ale ostatni rok był koszmarem.

* wyzwanie, olewanie, tresura, manipulacja, groźby wyrzucenia z domu - to wszystko przeplatane z tym, że gdyby nie on to bym zdechła, on mi daje dach nad głową, I jest taki biedny bo nie mam figury modelki A pomimo że mną jest... z mojego powodu pije.. A wszystko bo jestem taka A nie inna.. za mało się staram..za mało robię ...za mało zarabiam... mam długi..

Finał: odeszłam z dnia na dzień, po prostu do mnie dotarło , że ja nigdy nie będę wstanie go uszczęśliwić ..A jestem u kresu sił i to jego ciągle niezadowolenie. Nie ważne co robiłam zawsze było źle. Wiedziałam, że jeżeli zostanę wyląduję u psychiatry.

każdy chce być z nas kochany...W momencie kiedy padnien słowo kocham, kobiety nie chcą w to uwierzyć, ze ta osoba może nas ranić... baaa a nawet robi to specjalnie.

A tak naprawdę, w momencie kiedy się zastanawiacie \"dlaczego on to zrobił ...powiedział \" \"bo ja się tak staram\" I szukacie pytań na swoje odpowiedzi. Możecie być pewne , że coś jest nie tak....czasami lepiej sobie podarować.


Po 2 latach od rozstania. Bilans jest taki:

Odbudowalam swoją samoocenę, jestem szczęśliwa, nie boli mnie głowa, moja egzema - z którą walczyłam 10 lat ZNIKNĘŁA, nie mam długów, A nawet jestem na plusie.

Co zrozumiałam: byłam w toksyczny związku. Mój były był nie tylko egoistą, ale również alkoholikiem, dewiantem i fetyszystą. Oczekiwał ode mnie...że będę jego mamusią, kolegą od kieliszka, kur...ą.

Jak sobie przypominam to mi żołądek skręca. I ja tego nie widziałam bo był to mój pierwszy związek..bo wmawiał mi że tak jest, A nie inaczej.

I jezeli facet Cię nie szanuje, to naprawdę szkoda czasu. Życzę każdej fajnej babce dużo siły, ale życie jest za krótkie by je poświęcać dla frajera.

W dzień kiedy wybuchłam I powiedziałam, że odchodzę... pierwsze co powiedział to, że ja nikogo nie mam ..Moja rodzina ma mnie w dupie...
Byłam w szoku, bo po raz pierwszy raz widziałam jak mną manipuluje. I kiedy zobaczył, że tym razem to nie działa szybko zmienił taktykę.






Dołącz do nas!
* POLA OBOWIĄZKOWE
e-mail:*
hasło (min. 6 znaków):*
powtórz hasło:*
jestem:*
  kobietą piksel
  mężczyzną
data urodzenia:*
skąd znasz mydwoje.pl:
*Oświadczam, iż zapoznałem się z Regulaminem świadczenia usług oraz Polityką prywatności i je akceptuję.
Wyrażam zgodę na otrzymywanie wiadomości o charakterze marketingowym dotyczących produktów lub usług MyDwoje lub jej Partnerów
Wyrażam zgodę na Newsletter z ofertami matrymonialnymi i wydarzeniami dla singli.

lub zarejestruj się przez Facebooka
facebook register

Klauzula Informacyjna My Dwoje: 1. Administratorem danych osobowych (ADO), czyli podmiotem decydującym w jaki sposób będą przetwarzane Twoje dane osobowe jest: Fire Media Interactive Ltd,  Kemp House, 152-160 City Road, EC1V 2NX Londyn, Wielka Brytania. 2. ADO wyznaczył Inspektora Danych Osobowych, z którym kontakt jest możliwy pod adresem e-mail iod@mydwoje.pl, 3. Twoje dane osobowe są gromadzone i przetwarzane w następujących celach: - realizacji zawartej z Tobą umowy, w tym umożliwienia nam świadczenia usług drogą elektroniczną, - realizowania usług oferowanych przez serwis na podstawie wyrażonej przez ciebie zgody, - w celach podatkowych, rachunkowych i ewentualnych roszczeń i. in.– na podstawie obowiązujących i nałożonych na ADO przepisów prawa oraz do ochrony żywotnych interesów osoby, której danej dotyczą lub innej osoby fizycznej, -celach marketingowych w tym prowadzenie marketingu bezpośredniego, prowadzenia badań i analiz serwisu, między innymi pod kątem jego funkcjonalności, poprawy działania czy też oszacowania głównych zainteresowań i potrzeb użytkowników - na podstawie prawnie uzasadnionego interesu ADO, 4. Twoje dane są przekazywane do zaufanych podmiotów współpracujących z serwisem w ściśle określonych celach. 5. Dane osobowe będą przechowywane przez czas obowiązywania zawartej umowy, a po tym czasie przez okres wymagany obowiązkami nałożonymi na ADO przepisami prawa, tj. obsługi po usługowej, dochodzenia ew. roszczeń w związku z wykonywaniem umowy, w celu wykonania obowiązków wynikających z przepisów prawa, w tym w szczególności podatkowych i rachunkowych oraz w celach prawnie uzasadnionego interesu ADO maksymalnie przez okres 30 lat. 5. Osoba, której dane są przetwarzane w granicach określonych w RODO ma prawo do żądania od administratora dostępu do swoich danych osobowych, sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania lub wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych, a także przenoszenia danych oraz wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, ul. Stawki 2, 00-193 Warszawa, a w przypadku wyrażenia dobrowolnej zgody na przetwarzanie danych osobowych – prawo do cofnięcia tej zgody w dowolnym momencie, co nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej cofnięciem, 6. Dane będą wykorzystywane do automatycznego podejmowania decyzji w celu przygotowania wyboru ofert matrymonialnych dopasowanych do kandydata, 7. Dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych znajdziesz w Polityce prywatności Serwisu. 

Napisz do nas



Konsultacje telefoniczne
są dostępne w abonamentach Premium+


MyDwoje - krok po kroku


Szanowna Użytkowniczko, Szanowny Użytkowniku!

Nasza strona używa plików cookie w celu personalizowania treści i reklam, zapewnienia funkcji mediów społecznościowych i analizy ruchu na naszej stronie. Udostępniamy również informacje o korzystaniu z naszej strony internetowej naszym zaufanym partnerom. Dzięki cookies możemy dopasować wyświetlaną treść do Twoich preferencji.

Zaakceptuj wszystkie stosowane przez nas pliki cookie lub dokonaj własnych ustawień i zmieniając zakres swojej zgody w ustawienia zaawansowane. Czytaj więcej o ciasteczkach w Polityce prywatności.  Jeżeli korzystasz ze strony, wyrażasz zgodę na stosowanie przez nas plików cookie.


(więcej)

  Akceptuję
zamknij