Biuro matrymonialne > Poradnik > Miłość i związek > Problemy w związkach > Alkoholizm ucieczka od samotności

Alkoholizm ucieczka od samotności

  • Podziel się na:
  • Dodaj do facebook.com
  • Dodaj do twitter.com
  • Dodaj do wykop.pl
  • Dodaj do gogole+
  • Dodaj do Linkedin
  • Dodaj do Pinterest

Alkohilizm Singla

Alkoholizm ucieczka od samotności

Są zupełnie różni, ale łączy ich jedno – alkohol jest dla nich ucieczką od samotności. Czasem dlatego, że jest urozmaiceniem, czasem dlatego, że pozwala zapomnieć o smutkach, a w innych przypadkach – zapomnieć o problemach. Portal dla Singli MyDwoje.pl przedstawia historię trzech osób, dla których alkohol stał się ucieczką od samotności. Dowiedzcie się m.in. z jakich psychologicznych podstaw wynika ich zachowanie. 

Samotne wieczory przyczyną alkoholizmu

Gdy zostałeś porzucony, picie alkoholu, aby zabić myśli o samotności, to często wybierany środek „znieczulający” i jednocześnie jeden z najbardziej niebezpiecznych. Dlatego jeśli i ty zaczynasz pić samotnie, pić z jasnych powodów („Nie chcę o tym myśleć”) albo dlatego, że spędzanie czasu w pojedynkę wydaje ci się zbyt nudne – zastanów się nad tym, czy naprawdę chcesz brnąć w to dalej. W rzeczywistości takie kroki mogą tylko odsuwać cię od poznania kogoś interesującego - partner w nałogu nie jest odpowiednim kandydatem do małżeństwa.

Marta, 32-latka z Bydgoszczy, nie twierdzi, że alkohol jest dla niej ucieczką od czegokolwiek. Jednocześnie przyznaje, że pije dużo. Dlaczego? Marta – nie uciekam, tak jest po prostu ciekawiej

- Alkohol jest dla mnie po prostu urozmaiceniem samotnych wieczorów. Na przykład kiedy oglądam film. Gdy robię to zupełnie na trzeźwo, zaczynam „zbaczać z myśli”. Zamiast śledzić fabułę, myślę sobie: „Boże, a inni w tym czasie przytulają się, oglądają razem, żyją ze sobą”. Kiedy nalewam sobie wina, jest trochę inaczej, drink czy piwo też nieźle zapobiegają takim myślom. Wtedy czuję przyjemny szumek i myślę sobie: „e tam, nie jest źle.”. Czuję się trochę jak ktoś, komu wolno więcej, niż osobom w związkach, kto nie musi się tłumaczyć – podkreśla Marta.

Niestety, wbrew pozorom, zachowanie Marty jest formą ucieczki – nawet, jeśli uważa ona inaczej. Popijanie wina albo innego alkoholu jest dla niej czymś, co sprawia, że jej życie wydaje się być bardziej atrakcyjne. Nagle pojawiają się korzyści pt. „Za to ja mogę, a oni nie”. I to prawda, single mogą pozwolić sobie na wiele rzeczy, ale niekoniecznie powinno być to codziennie sięganie po drinka. Takie postępowanie może w bardzo łatwy sposób doprowadzić do dwóch bardzo negatywnych konsekwencji. Pierwsza to nieumiejętność zauważenia innych, dobrych stron życia. Tego, że singiel może dłużej się wyspać, że ma dużo czasu tylko dla siebie, że nie musi nikogo pytać o zdanie, że może realizować swoje pasje. Druga – to ryzyko wpadnięcia w uzależnienie. Zwykle zaczyna się ono właśnie tak – niewinnie. Z czasem może okazać się, że bez alkoholu się zwyczajnie nie da obejrzeć filmu, że wszystko wydaje się mało interesujące. Co więcej, w przypadku takiego przyzwyczajenia trudno zmienić swoje zachowanie nawet wówczas, gdy pojawia się „ten ktoś” na horyzoncie.

Problemy w związku a alkohol

Kacper - 35 lat, samotny mężczyzna, jest tzw. „singlem z odzysku”, czyli rozwodnikiem. Jak sam mówi, pije, by zapomnieć. Dzięki temu nie myśli o problemach w związku.

- Od mojego rozwodu minęło półtora roku. Zaczynam myśleć już o kimś, ale… to nie jest takie proste. Dodatkowo, kiedy jestem sam, dopadają mnie różne, nieciekawe myśli. Te o rozwodzie, o mojej żonie, która mnie zdradzała, o tym, że mogę zostać sam do końca życia albo o tym, że nie mam wystarczająco  dużo pieniędzy, by żyć w pojedynkę. Wtedy otwieram butelkę wódki i zaczynam mieć to gdzieś. Dopiero kolejny łyk alkoholu sprawia, że potrafię powiedzieć sobie: „A tam, niech to ona żałuje”. Oczywiście rano budzę się z wielkim kacem, ale kolejnego wieczora znowu się boję. I znów idę do sklepu. Ostatnio kupiłem cały karton wódki, udawałem, że organizuję imprezę. A wszystko dlatego, że wstydziłem się codziennie chodzić po nową butelkę – zauważa Kacper.

Stres straty przyczyną odczuwania samotności - picie dla zapomnienia o problemach jest jedną z najprostszych dróg do wpadnięcia w nałóg. W przypadku Kacpra widać już tego pierwsze początki – po pierwsze, pije mimo świadomości beznadziejnego samopoczucia następnego dnia, po drugie – wstydzi się już ilości, które kupuje. Niestety, na dłuższą metę takie postępowanie będzie powodowało jeszcze większą ilość kłopotów. Rozpoczynając od tych w pracy, po inne - ze znalezieniem kogoś do dzielenia wspólnych dni.

Kiedy motywacją do sięgnięcia po butelkę alkoholu jest chęć zapomnienia o problemach, jest to wyraźny sygnał, że potrzebujemy pomocy. Kacper nie poradził sobie jeszcze z tym, że jego życie się zmieniło, że spędza samotne wakacje oraz wieczory, a także że poniósł małżeńską porażkę. W takiej sytuacji jest mnóstwo singli „z odzysku”. Przyzwyczajonych do życia we dwoje, przerażonych nowymi okolicznościami i wizją samotnej przyszłości. Jednak ucieczka w alkohol jest jedną z najgorszych decyzji, jakie można w tej sytuacji podjąć.

Gdy alkohol pozwala zapomnieć...

Magdalena – alkohol ratuje mnie przed dołem

Dla jeszcze innych ludzi alkohol jest inną formą ucieczki. Jeśli samotność trwa już bardzo długo, zaczyna być czymś przerażającym. Mówi o tym 35-letnia Magdalena z Warszawy:

- Kiedyś miałam kilka dłuższych związków. I oczywiste było dla mnie, że będę miała jeszcze niejednego partnera, że w końcu wyjdę za mąż. Ale od dwóch czy trzech lat mam jakąś... nie wiem, złą passę. W moim życiu nie pojawia się nikt. I kiedy spędzam samotne wieczory, myślę głównie o tym, że już na zawsze zostanę sama, że nie będę miała dzieci. Ta ostatnia myśl dołuje mnie najbardziej – nie chcę tak żyć, nie potrafię udawać, że mnie to nie dotyczy albo że potrafię być szczęśliwa jako wieczna singielka, w moim sterylnym domu i wieloma pasjami. Nie chcę już pasji, chcę nieprzespanych nocy, bałaganu w domu, tuptających nóżek dzieci i cudownego męża. Myśli o tym strasznie mnie dołują i tylko alkohol pozwala mi o tym zapomnieć – zauważa Magdalena.

W takim przypadku mówimy przede wszystkim o dużym zrezygnowaniu i przygnębieniu – które mogą być początkowymi objawami depresji. Alkohol jednak w żadnym przypadku nie rozwiązuje tutaj problemów w związku, ale jest powodem pojawiania się kolejnych.



 
Komentarze (3)

Alkoholizm ucieczka od samotności  - dodaj komentarz
Lenox; 2017-05-10 11:55:50 
Ja też jestem alkoholikiem. Obecnie od pół roku niepijącym. W ostatnim roku przed terapią piłem tylko piwo, 12-15 dziennie. Dzień w dzień. Nie naraz a ratami przez cały dzień więc nie byłem pijany i nie zataczałem się. Ale cały czas byłem w stanie lekko wskazującym. Cały czas pracowałem i dopiero na koniec szef raz mnie wyczuł choć dzień rozpoczynałem od 2 do 3 piw. I sam nie mogłem przestać. Dopiero detoks mi pomógł. I wtedy zapisałem się na terapię do prywatnego ośrodka w Koszalinie. Bez tej terapii pewnie bym się zapił. Pomogła mi, zrozumiałem co ze sobą robię. Teraz nie czuję się samotny. Chodzę jeszcze na spotkania AA, bo to pomaga mi uwierzyć, że mogę jeszcze w życiu wiele osiągnąć i spotkać kogoś, z kim ułożę sobie życie.
tomy35; 2016-09-11 23:58:07 
zgadzam się,że alkoholizm to ciężka i nieuleczalna choroba,na własnej skórze jako DDA,dziecko dorosłego alkoholika się o tym przekonałem,podczas terapii dotarło do mnie jak wiele złego można pod jego wpływem zrobić nie mając o tym świadomości,nasz terapeuta zasugerował iż będąc alkoholikiem najlepiej żyć dalej samotnie,jakiś czas temu zrozumiałem,w czym istota,podczas terapii lekarz psychiatra nadzorował zdrowienie,podając mi leki,dziś sobie zdałem sprawę z powiązań choroby alkoholowej z asertywną dwubiegunowością,dlatego zrozumiałem dlaczego takie leki miałem przepisywane,z tego co pamiętam z moich zachowań depresyjnych,to śmiało muszę przyznać iż występowały u mnie stany zachowań maniakalno-depresyjnych mieszane,raz chciałem się powiesić,a raz myślałem że jestem bogiem,do dziś mieszkając samotnie nie jestem w stanie tak do końca zrozumieć istoty tematu,przyznam,że nadal jestem według alkoholików czynnym,jednak to nie do końca tak wygląda,wróciłem do normalności,często spotykam znajomych,z którymi byłem na terapii,niestety procent ich wyzdrowienia potwierdziły statystyki terapeutów,2% z prawie 20 osobowej grupy wróciło do normalności,miałem to szczęście,ja i mój kolega,z którym utrzymuję kontakt,reszta odpadła podczas lub zaczęli pić w trakcie,dosyć często można niestety spotkać tzw.koła wzajemnej adoracji,wśród grup AA,czego radzę unikać,życie w całkowitej abstynencji też nie do końca daje rezultaty,tak mocno podkreślane przez rzekomo nie pijących terapeutów,w co nigdy nie uwierzę,samokontrola jest podstawą powrotu do normalności,fakt świadomości siły alkoholu,to podstawa,niestety powrót do normalności udaje się tylko nielicznym,sugerowano mi mitingi,koła,spotkania,byłem 4 razy na mitingu,to nic innego jak użalanie się nad sobą,istotą jest zrozumienie-jestem słaby,alkohol jest mocniejszy,tak musi zrozumieć to podświadomość by móc w razie potrzeby zapalić czerwone światło,byłem zachęcany do terapii pogłębionej,czyli kręgu zamkniętego użalaczy,nie skorzystałem,wszelkie moje przemiany osobowości i powrotu świadomości przechodziłem samotnie,dlatego współczuję rodzinom,które muszą znosić trzezwienie takiego osobnika,to walka z samym sobą,jakby dwie osobowości walczyły o terytorium,smutek,łzy,zdesperowanie,samobójcze myśli,z tym musi się zmagać osoba trzezwiejąca,ważne by się nie poddać...z doświadczenia powiem lepiej znosić to samemu,wtedy to wszystko ma sens,choć boli niesamowicie,pamiętam dokładnie kiedy psychika sama mi dawała znak,że powinienem zostać sam,wtedy oddalałem się od całego świata i walczyłem sam ze sobą,piszę to by ci,którzy chcą podążyć tą drogą byli świadomi co ich czeka,jak bardzo będą rozdzierani psychicznie,zanim to coś wyparuje z głowy,pozostanie pamięć już na zawsze...jednak tak wysoka cena jest tego warta...pozdrawiam,nie poddawajcie się
Ela; 2015-10-25 23:42:38 
Alkoholizm to straszna choroba, podstępnie wyniszcza. Można wpaść w uzależnienie nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Początkowo jest fajnie, można zapomnieć o problemach, ale przychodzi dzień w którym nie sposób żyć bez alkoholu. Rzeczywistość zaczyna przerażać, a skoro jest coś co pomaga zapomnieć o kłopotach to dlatego z tego nie skorzystać. Tylko, że picie do niczego dobrego nie prowadzi, z każdym dniem jest coraz gorzej.

Dołącz do nas!
* POLA OBOWIĄZKOWE
e-mail:*
hasło (min. 6 znaków):*
powtórz hasło:*
jestem:*
  kobietą piksel
  mężczyzną
data urodzenia:*
skąd znasz mydwoje.pl:
*Akceptuję Regulamin oraz Politykę prywatności Serwisu
Tak, chcę być informowany o w trendach i ofertach specjalnych dla Singli. Rezygnacja jest możliwa w każdej chwili.

lub zarejestruj się przez Facebooka
facebook register
Zadzwoń lub napisz do nas




tel: (22) 201 25 89
fax: (22) 201 25 87


codziennie 11.00 - 23.00
MyDwoje - krok po kroku

powered by WEB interface
Serwis MyDwoje.pl wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.   Akceptuję
zamknij