Sztuka wybaczania w związku

  • Podziel się na:
  • Dodaj do facebook.com
  • Dodaj do twitter.com
  • Dodaj do wykop.pl
  • Dodaj do gogole+
  • Dodaj do Linkedin
  • Dodaj do Pinterest

Zrozumieć znaczy wybaczyć?

Sztuka wybaczania
Zarówno sztuka przepraszania, jak i sztuka wybaczania w związku są bezcenne. Wejście na drogę do wybaczenia, zwłaszcza w stosunku do osoby, która kiedyś była dla nas bardzo ważna, to niezwykle trudny proces, wymagający odwagi i pracy nad sobą. Dla własnego, przyszłego szczęścia, które na początku może jeszcze wydawać się mgliste i niemożliwe, warto jednak zrobić tak dużo, ile tylko można. Niektórzy ludzie posiadają tę trudną sztukę wybaczania i potrafią uwolnić się od negatywnych uczuć w niedługim czasie po doznaniu krzywdy. Są też osoby, które latami noszą w sobie żal i urazę. Jeżeli należysz do tej drugiej grupy, internetowe biuro matrymonialne MyDwoje.pl wyjaśnia, co może zmienić w Twoim życiu wybaczenie. Poznaj kroki do przebaczenia. 

O trudnej sztuce wybaczania

Chwile, w których rani nas osoba, którą kochamy, należą do najbardziej trudnych momentów w życiu. Szczególnie samotni deklarują, że kiedyś już zostali skrzywdzeni, dlatego trudno im zaufać ponownie. Uczucia i emocje, które się wówczas pojawiają są szczególnie trudne: żal, smutek, poczucie bycia skrzywdzonym. Zadajesz sobie pytanie, dlaczego właśnie Ciebie to spotkało. Przecież naprawdę miałeś dobre intencje: chciałeś stworzyć szczęśliwy związek mimo różnic, dać partnerowi wiele miłości i wspólnie spędzonych, radosnych chwil. Byłeś pewien uczuć drugiej strony. Czułeś, że dostałeś od losu naprawdę wspaniały dar. Nie potrafisz, więc zrozumieć, dlaczego osoba, która zapewniała Cię o swoim uczuciu, sprawiła Ci ból. Wybaczenie to słowo, o którym na początku nawet nie jesteś w stanie pomyśleć.

Pamiętaj, że wybaczenie i zapomnienie nie są tym samym. Wybaczenie ma służyć przede wszystkim Twojemu dobru i emocjom. Zapomnieć to wrócić z powrotem do punktu, w którym krzywda się jeszcze nie pojawiła. Jeżeli Twój partner mówi otwarcie, że żałuje tego, co zrobił lub cierpi z powodu wyrządzonej Ci krzywdy, wtedy być może warto po wspólnych rozmowach, rozpatrzyć kontynuację związku. Jeżeli natomiast bliska Ci osoba zdaje się nie dostrzegać bólu, który Ci zadała, wówczas dla własnego dobra warto zastanowić się, czy trwanie nadal w relacji jest tym, czego pragniesz dla siebie. Miłość czy przywiązanie mogą sprawić, że taka decyzja stanie się niezwykle trudna. Pomyśl jednak, że po przebyciu bólu być może czeka gdzieś na Ciebie nowe szczęście.

Czy potrafisz wybaczyć partnerowi?  

Spróbuj przyjrzeć się swoim myślom, dotyczącym osoby, która kiedyś wyrządziła Ci krzywdę. Jeżeli nadal żywisz urazę i nie wybaczyłeś, z pewnością myślisz o niej jako o kimś bezwzględnym, pozbawionym empatii, słabym, być może nawet odnajdującym przyjemność w krzywdzeniu innych. Prawda może być jednak zupełnie inna. Zastanów się jakie mogą być kroki do przebaczenia. Pomyśl o początkach znajomości z tą osobą. Czy lubiłeś spędzać z nią czas? Czy potrafiliście się  komunikować i wyrażać uczucia? Czy miałeś wrażenie, że rozumie Cię jak nikt inny? A może kiedyś ta osoba sprawiła Ci miłą niespodziankę, która była skierowana tylko i wyłącznie do Ciebie? Każdy z nas posiada zarówno wiele zalet, jak i słabości. Zdrada zaufania może okazać się jednorazowym błędem, którego ta osoba więcej nie popełni. Często podejmujemy decyzje pod wpływem chwili, tzn. dlatego, że w danym momencie taki wybór wydaje się najlepszy. Później może okazać się, że nie do końca przewidzieliśmy skutki naszych działań i tym samym zraniliśmy drugą osobę, chociaż nie było to naszym zamiarem. Wbrew powszechnym odczuciom niewiele osób rani z czystą chęcią skrzywdzenia drugiego człowieka.

Jeśli wejdziesz na dowolnie wybrane forum dla samotnych poznasz historie osób, które mają podobne doświadczenia do Twoich. Najczęściej spotkała je zdrada zaufania. Szczególnie samotne kobiety nie potrafią wybaczyć i zaufać po raz kolejny....

 
Komentarze (8)

Sztuka wybaczania w związku  - dodaj komentarz
tytus; 2018-06-22 20:15:55 
Pamiętaj !
Jeśli nie możesz wybaczyć , to zawsze możesz się POJEDNAĆ z tą 2 osobą
Zrób to !
Kleopatra; 2016-10-17 08:29:30 
Mam odmienne zdanie. Warto tak żyć: poszukać tego jednego / jednej, jedynego / jedynej i przywiązać się bardzo mocno - z wzajemnością - do siebie.
Jeżeli spędzimy wspólnie całą naszą młodość, przeżywamy razem radości, smutki, tragedie no to żadne kataklizmy nie są nam straszne. Wzajemne przebaczanie,wybaczanie, tolerancja, kompromisy no i można przez to życie przejść bezboleśnie. Żyć szczęśliwie i drugiemu szczęście dać. JEST TO TRUDNA I SKOMPLIKOWANA SZTUKA, ALE MOŻNA TAK WŁAŚNIE ŻYĆ. Nie należy komplikować sobie życia i innym.
RedRose; 2016-10-15 17:41:19 
Szczerze? Nic nie trwa wiecznie. Czasami spotykamy bratnią duszę jest idealnie rozumiecie się nie brakuje wam tematów do rozmow jest uczucie a za chwilę coś się psuje i wszystko się zmienia diametralnie. Nie warto się przywiązywać. Wszystko jest ulotne a człowiek tylko cierpi
realista; 2016-02-01 14:17:52 
Sędzia na rozprawie pyta oskarżonego:
- Dlaczego pan zabił żonę?
- Bo mnie zdradzała.
- A dlaczego zamiast żony nie zabił pan kochanka żony?
- Bo uznałem, że lepiej raz zabić żonę niż co tydzień kolejnego kochanka.
K; 2016-01-21 14:37:42 
Witam drogie Panie, chce opisać moja historie 'bylego' juz zwiazku, bo sama po prostu nie jestem juz w stanie tego ogarnac i zrozumiec... bylam z mezczyzna ponad 4 lata, ma on bardzo ciezki charakter, nie zawsze sie nam ukladalo, ale ze wzgledu na jego 'zyciowe' rozterki caly czas bylam przy nim, bo czulam ze w koncu kiedys to minie, minie jego depresja i nie chec do zycia, co niestety odbijalo sie szerokim echem na naszym zwiazku. Byly rozne sytuacje, popelnial bledy, blagal o wybaczenie, ja dawalam mu zawsze druga szanse, bo widzialam ze cierpi z tego powodu i mnie kocha. Takie sytuacje daly mi wielokrotnie do zrozumienia, ze skoro mu przebaczam to kocham go szczerze i uwazalam ze jest to prawdziwa milosc. Milam wiele obaw co do dalszej przyszlosci, ale zawsze bylam szczera i zawsze wiedzial, jesli czulam leki, strach, samotnosc, brak zrozumienia. W pewnym momencie pojawila sie opcja wyjazdu za granice, wiedzialam ze dla naszego zwiazku bedzie to bardzo trudne i plan byl prosty, ufam Ci, jedz tam po lepsza przyszlosc dla nas ale puszczam Cie pod warunkiem ze znajdziesz taka prace ze bedziesz przyjezdzal i bedziemy sie widywac bo tylko wtedy nam sie uda, nie wyobrazalam sobie rozlaki na dluzszy czas, gdyz wiadomo nie zawsze bylo idealnie miedzy nami. Niestety gdy wyjechal zaczel sie najgorszy okres w moim zyciu, od pierwszej chwili tesknilam i pragnelam zeby jak najszybciej wrocil, o czym wiedzial caly czas, zaczelismy sie klocic, ja wylewalam swoje zale, a on ani nie pomyslal o powrocie do Polski, o zorganizowaniu spotkania, o porozmawianiu na skype, ostrzegalam ze nie mam juz sily, ze dlaczego mnie lekcewazy, ze to sie rozpadnie jesli nic nie zrobi, przez 1,5 miesiaca napominalam o rozmowie na skype, ale zawsze znalazl wymowke, w koncu kiedy uznal ze pogadamy ja jak to kobieta rzucilam fochem bo przeciez to nie tylko mi mialo na tym zalezec, po 1 probie rozmowy on sie poddal i juz nigdy wiecej nie zaproponowal mi tej rozmowy. W koncu przyszedl dzien w ktorym moj zal, zlosc i wszystkie te emocje wybuchnely, zerwalam z nim... i nagle poczulam ulge, uspokoilam sie , zmienilam tez w miedzy czasie miejsce zamieszkania i cale otoczenie co bylo dla mnie dodatkowym stresem. Minelo kilka dni i pojawil sie nowy mezczyzna, ktory sam sie mna zainteresowal.. oczywiscie od poczatku nie bralam go na powaznie, spotykalam sie by zapelnic sobie czas, nie myslec o tej chorej sytuacji..facet oczywiscie wiedzial od poczatku ze jestem po rozstaniu i nie ma mowy o niczym. Od rozstania ze strony mojego bylego nie bylo zadnego sygnalu oprocz moich wyrzutow zalu i zlosci, a jego wytlumaczeniem bylo to ze nie mogl zrobic inaczej i wiadomo nie zapominaj o mnie na sile, postaram sie jak najszybciej przyjechac i porozmawiac, nawet nie byly to rozmowy tylko glupie smsy. W miedzyczasie znalazl prace i szybko okazalo sie ze nie ma szans powrotu chociazby na kilka dni przez co najmniej 4 miesiace. Ja powoli zaczynalam tracic nadzieje, ale ciagle w glowie mialam ten zal, dlaczego dopuscil do tego, dlaczego nie walczyl? Glupia rozmowa na skype moglaby cos zmienic, ale przeciez nie ja mialam ciagle o to zabiegac. Z moich wiadomosci wynikalo jasno ze cierpie, ze tesknie za nim... a nowy mezczyzna dalej nie odpuszczal, od bylego ciagle slyszalam przyjade w porozmawiamy, a czas lecial, kiedy uslyszalam kolejna przykra wiadomosc ze byly nie przyjedzie tak jak to bylo planowane w listopadzie tylko na swiata, a ostatecznie pod koniec stycznia..w koncu ugielam sie, postanowilam sobie skoro on ma mnie gdzies, skoro tak postepuje ja nie chce juz przez niego dalej cierpiec chce zapomniec, zblizylam sie do nowego faceta bo tylko on dawal mi ulge w tym cierpieniu, tylko dlatego.. w koncu cos wiecej wydarzylo sie miedzy nami, przespalam sie z nim. Dalej mialam sporadyczny kontakt z bylym z nadzieja ze moze po takim czasie sie w koncu opamieta, nie potrafilam byc nie szczera, powiedzialam mu ze z kims sie spotykam bo ktos mi pomaga, przyznalam sie tez ze mialam z kontakt fizyczny i wtedy zrozumialam ze nie potrafie zapomniec o bylym, ze nie moge wybic go sobie z glowy po mimo ze nowy ' kolega' byl wspanialy, wyrozumialy, zupelnie inny niz byly dla mnie. Kiedy kilka razy zadzwonilam do niego z placzem ze nie moge sobie poradzic bez niego ze musi mnie zrozumiec, nagle urodzila sie we mnie mysl, nie mozemy sie tak rozstac, przez telefon po ponad 4 latach, czekalam na to spotkanie, czekalam caly czas i caly czas wiedzialam ze go kocham ze chce wszystki naprawic, ze chce mu pomoc, bo tez nie mial lekko, bardzo odpowiedzialna praca, bez dnia przerwy, itd. Nie umialam sobie wyobrazic zycia bez niego, chcialam tego spotkania, wybaczylam mu wszystko to ze mnie tak zranil, ale dla mnie ta przerwa byla potrzebna, nie umialam z nim byc, musialam go wszystko przemyslec i po mimo tego co sie wydarzylo zrozumialam ze dalej go kocham ze nigdy nie przestalam, a spotykanie sei z kims bylo zapominaniem na sile, ale skoro ktos nie dal mi cienia nadzieji to czy moglam postapic inaczej? Nie radzilam sobie z tym po prostu. W koncu postanowilam albo bedizemy razem albo rozstaniemy sie na zawsze. Postanowilam napisac mu list w ktorym wyrazilam wszystkie swoje emocje, uczucia, wszystko szczerze tak jak bylo, ze zaluje tamtej decyzji, ale potrzebowalam tego, bo moja psychika juz nie dala rady ze tak bardzo kogos kochalam i tesknilam a tak nagle stalam sie dla kogos nie wazna..uwazam ze kazdego faceta by to ruszylo. No ale jego niestety nie... spotkalismy sie i usluszalam w oczy ze on juz mnie nie kocha, nie chce ze mna byc, ze za duzo sie wydarzylo i to nie ma sensu, ze nie potrafi tego zrozumiec ze z kims spalam, po mimo tego ze ja tez mialam jakies uczucia. Ja mu wybaczylam on mi niestety nie... chcialam to naprawic, chcialam aby dal mi szanse sprobowac to naprawic, razem... kazdy przeciez popelnil bledy a ja dzieki temu zrozumialam ze kocham go nad zycie... prosze o opinie czy popelnilam az tak razacy blad ze tego nie da sie wybaczyc? Przeciez nie bylismy wtedy razem, a ja tez nie wiem czy on sie z kims tam nie spotykal... ? Prosze o opinie co mam robic, czy walczyc o wybaczenie, czy zapomniec, bo zachow sie jak dran...
Krystyna; 2016-01-18 14:31:47 
Obserwatorko nie wiem czy Cię podziwiać ? czy Ci współczuć. Przeżyłam bardzo podobną sytuację, obchodziłam z mężem srebrne wesele byłam bardzo szczęśliwa i nasze dorosłe dzieci. Okazało się , że mąż miał drugie życie i romansował z młodą kobietą / przypadkiem sprawa się wydała / Mimo wielkiej miłości do męża - zażądałam rozwodu z Jego winy , po wielkich perypetiach wygrałam, mam zasądzone alimenty. Były mój mąż jest teraz lepszym ojcem, z dziećmi utrzymuje kontakt a ze swoją młodą kochanką przestał się spotykać bo przed Sądem powiedziała prawdę. Zresztą jak romans został ujawniony to mój były przestał ją rajcować oczywiście ona ma następnego pana. Nawet nigdy nie pytam byłego męża czy żałuje zdrady bo ma wypisane na twarzy, że cierpi. Jeśli chodzi o mnie to bym nie potrafiła współżyć z mężem, który zaliczył taką kobietę a ja miałabym udawać, że nic się nie stało / to nie dla mnie /. Prowadzę życie samodzielnie, z dziećmi odwiedzamy się wzajemnie, ale jestem wolnym człowiekiem wyjeżdżam dwa razy w roku na leczenie sanatoryjne gdzie pięknie spędzam czas w gronie przyjaciół. Rozwijam swoje pasje i na wszystko mam czas. Sztuką jest wybaczyć , ale też sztuką jest nie wybaczyć. Pozdrawiam kobiety z charakterem.
obserwatorka; 2015-12-30 10:57:37 
Uważam, że można wybaczyć jeśli ,,ktoś" zdradził i odszedł do innej kobiety czy innego mężczyzny. Sprawa jest jasna, klarowna miłość z jednej strony się skończyła- wypaliła.
Niestety życie lubi nas zaskakiwać.
Zapomniałam napisać , że mam brata i byłam rok czasu za granicą i wróciłam jeszcze bardziej atrakcyjna. Jest to mój pierwszy wpis na jakimkolwiek forum.
Znam sytuację życiową , że kochający mąż , ojciec, dziadek pobzykał sobie na boku, skorzystał z nadarzającej się okazji / młodej , chętnej i wolnej kobiety /, domyślamy się , że dużo kitu nawciskał żeby podporządkować sobie tą szanowną panią. Jak zaczęli systematycznie się spotykać w jednym wiadomym celu to kobitka zażądała żeby zostawił rodzinę i z nią założył związek ,,przeszczęśliwy". No i tutaj już starcowi zapaliła się czerwona żarówka, przestraszył się okrutnie. Przecież umówili się na niezobowiązujące bzykanko a tu taki kłopot się zrodził. Wycofał się rakiem z tej znajomości , ale nie nagle tylko spokojnie, żeby nie urazić kobitki, żeby zachować ,, normalne " relacje. Największym jego, pragnieniem było żeby romansidło nie ujrzało światła dziennego . Żona zdrajcy dowiedziała się o romansie męża, ale obserwowała spokojnie bieg wydarzeń Była niemym świadkiem jaki mąż był szczęśliwy, jak zaczął dbać przesadnie o higienę, jak mataczył, kłamał co do wyjazdów służbowych no i najbardziej widoczne - jak śmiesznie się zachowywał jakby zdjęto mu z pleców 40 lat. No i nagle zaczęła obserwować jakie katusze przeżywa, jaki nerwowy , rozdrażniony się robi ten nabrany na plewy stary cap. No i co robi żona ? ? ? jak przystało na żonę pamiętającą o składanych ślubach /nie opuszczę cię aż do śmierci/ ----- przebacza i na dodatek współczuje swojemu mężowi bo znają się jak ,,łyse konie". Mąż w stosunku do żony zachowuje się mega szarmancko, okazuje mega czułość i miłość, dopiero teraz uświadomił sobie jaką ma mądrą i przebiegłą kobietę którą pokochał kilkadziesiąt lat temu. Żona zgłębiła w internecie i w pismach naukowych - tajniki - zauroczenia, zachłyśnięcia się młodością starych mężczyzn - oni to mają w genach / NIE WSZYSCY / i podchodzą do bzykanka w sposób mechaniczny a kobiety wiadomo uczuciowe to i z sercem podchodzą do bliższych kontaktów. Trzeba zrozumieć i wybaczyć mężczyźnie swojego życia [[[[[[[[[[[[[[[[ jest to oczywiście baaardzo trudne]]]]]]]]]]]]]]]]]] dla własnego szczęścia i szczęścia najbliższych.
Natalia; 2015-10-15 19:08:13 
Nie jest łatwo wybaczyć, zwłaszcza jeśli partner zdradził, odszedł do innej osoby. Niektórzy pewnie nawet nie biorą pod uwagę tego, aby przebaczyć partnerowi, bo po co – skoro nas skrzywdził, cierpimy, jesteśmy pełni żalu i bólu, dlaczego mamy robić mu prezent w postaci wybaczenia. Tylko, że w ten sposób zatruwamy sobie życie, jesteśmy sfrustrowani, pełni złych emocji. Wybaczenie jest prezentem, przede wszystkim dla nas samych, tylko dzięki przebaczeniu jesteśmy w stanie uwolnić się od uczucia złości, a także przeszłości.

Dołącz do nas!
* POLA OBOWIĄZKOWE
e-mail:*
hasło (min. 6 znaków):*
powtórz hasło:*
jestem:*
  kobietą piksel
  mężczyzną
data urodzenia:*
skąd znasz mydwoje.pl:
*Oświadczam, iż zapoznałem się z Regulaminem świadczenia usług oraz Polityką prywatności i je akceptuję.
*Zgoda na przesyłanie informacji handlowych drogą elektroniczną (powiadomienia dzienne i natychmiastowe). Zgodę można wycofać w każdej chwili.
Wyrażam zgodę na Newsletter z ofertami matrymonialnymi i wydarzeniami dla singli.

lub zarejestruj się przez Facebooka
facebook register

Administratorem podanych danych osobowych jest: Katarzyna Bieber reprezentująca Serwis Doboru Partnerskiego z siedzibą przy ul. Domaniewskiej nr 37 lok. 2.43, Warszawa 02-672, NIP: 9511875187. Administrator wyznaczył IOD, jest nią Małgorzata Lewandowska, z którą kontakt jest pod adresem e-mail iod@mydwoje.pl. Kategorie danych jak: e-mail, data urodzenia, fotografia, wiek, zawód, miasto, charakterystyka, poglądy oraz dane dotyczące preferencji tzw. dane szczególnej kategorii zostają przekazane dobrowolnie w celu realizacji usługi i przesyłania oferty marketingowej zgodnie z Regulaminem Serwisu. Podstawa prawna: Serwis Internetowy przetwarza dane osobowe na podstawie wyrażonej zgody, jest to niezbędne do wykonania umowy, do wypełnienia obowiązku prawnego ciążącego na administratorze, na podstawie prawnie uzasadnionych interesów administratora i jest niezbędne do ochrony żywotnych interesów osoby, której danej dotyczą lub innej osoby fizycznej. Dane osobowe będą przetwarzane przez okres obowiązywania Umowy lub wniesienia uzasadnionego sprzeciwu. Użytkownik ma prawo poprawiania danych, usuwania, ograniczenia przetwarzania a także wniesienia sprzeciwu, oraz przeniesienia ich do innego administratora. Podanie danych nie jest wymogiem ustawowym lecz umownym i jest dobrowolne jednak niezbędne do wypełnienia umowy. Dane będą wykorzystywane do automatycznego podejmowania decyzji w celu przygotowania wyboru ofert matrymonialnych dopasowanych do kandydata. Użytkownik ma prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego na adres Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, ul. Stawki 2, 00-193 Warszawa. Więcej informacji na temat przetwarzania danych znajdziesz w Polityce prywatności Serwisu.

Napisz lub zadzwoń do nas




Tel: (22) 201 25 89
w dni powszednie 11:00-16:00



Fax: (22) 201 25 87


MyDwoje - krok po kroku

powered by WEB interface
Serwis MyDwoje.pl wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.   Akceptuję
zamknij