Biuro matrymonialne > Szczęśliwe historie > Historia Agaty i Jerzego

Historia o tym, jak Góralka zakochała się w Marynarzu

Agata i Jerzy
quote

Za sobą nieudane związki, w sercach zaledwie iskierka nadziei

  • Agata, 31 latinżynier, Kraków (Limanowa)
  • Jerzy, 37 latmarine chief engineer, Szczecin
(wiek w momencie poznania się)
arrow down
 
  • 2012-06-01
    Pierwsza wiadomość
    Pierwsza wiadomość
  • 2012-07-23
    Pierwsze spotkanie
    Pierwsze spotkanie
  •  
    Zaręczyny
    Zaręczyny
  •  
    Ślub
    Ślub
Agata i Jerzy zdjęcie 1
Agata i Jerzy zdjęcie 2
Agata i Jerzy zdjęcie 3
Agata i Jerzy zdjęcie 4
Agata i Jerzy zdjęcie 5
Agata i Jerzy zdjęcie 5
    Limanową, małą miejscowość w Beskidzie Wyspowym, i Szczecin dzieli prawie 800 km. Samotna Góralka posmutniała i poczuła jeszcze bardziej samotność, gdy pod zdjęciem przystojnego mężczyzny przeczytała nazwę miejscowości. Jak wielkie i silne musiałoby zrodzić się uczucie, aby pokonać przeszkodę, jaką jest odległość i udrękę tęsknoty – pomyślała. Nie zdawała sobie jeszcze wtedy sprawy, że w rzeczywistości będą to nie setki, a... tysiące kilometrów.

Kobieta po przejściach pokonująca samotność

   W istocie to faktycznie historia o tym, jak Góralka zakochała się w Marynarzu. Agata na co dzień jest mamą dwóch córek, pracującą w firmie produkcyjnej jako inżynier. Pomimo wielu zajęć i obowiązków nie czuła się spełniona, a tym bardziej szczęśliwa. Jak większość samotnych kobiet marzyła o tym, by znaleźć Kogoś, z kim pokona samotność, będzie mogła miło spędzić swój wolny czas i porozmawiać o swoich problemach i radościach. Prawdziwej miłości nawet nie oczekiwała, a tym bardziej tego, że mogłaby z kimś odbudować  Rodziny  na wzór takiej, o jakiej zawsze marzyła... Chyba trudno spotkać kobietę po rozwodzie, która wierzyłaby w to, że możliwe jest się drugi raz w życiu zakochać. Ale każda pragnie jeszcze spotkać mężczyznę, który obdarzyłby ją swoją troską, zrozumieniem i czułością. Dlatego zdecydowała się spróbować poszukać odpowiedniego kandydata na specjalnie przeznaczonym do tego portalu. I tak trafiła na serwis MyDwoje.pl.

Mężczyzna z przeszłością, marynarz marzył o rodzinie

   Jurek, ojciec córki i syna, pracuje zawodowo jako marynarz. Niewątpliwie wielomiesięczna nieobecność w domu przyczyniła się do rozpadu również i jego małżeństwa. Jednak pomimo tego nadal pragnął, żeby mieć prawdziwą, pełną i kochającą się rodzinę, do której mógłby się zawsze wracać po zakończonym kontrakcie. Bez tego jego ciężka i odpowiedzialna praca traciła sens. Był obecny w wielu serwisach, ostatecznie jednak skoncentrował się na ofertach zamieszczonych przez biuro MyDwoje.pl, uznając, że profesjonalizm i naukowe podejście przez serwis do doboru partnerskiego i bardzo precyzyjnych kryteriów wyszukiwania uda mu się zrealizować swoje marzenia.

Nadzieja w internetowym biurze matrymonialnym

   Agata raczej biernie poszukiwała partnera, jej aktywność ograniczała się do odpowiadania na ogłoszenia randkowe z biura, z kilkoma udało jej się spotkać, nie dając im nadziei na nic więcej poza przyjaźnią. Dopasowanie pod względem osobowości  oferowane przez biuro bardzo pomagało bowiem nawiązać wspólny temat, lepiej się zrozumieć, a nawet polubić, ale niekoniecznie zidentyfikować prawdziwość intencji stron.
Dlatego też Jurek, który w przeciwieństwie do Agaty, bardzo aktywnie poszukiwał szczęścia dla siebie i swojej wymarzonej Rodziny, skupił się na analizowaniu ofert a dokładnie - wzajemna zgodność kryteriów partnerów. Po wnikliwej analizie ponad 1000 ofert zainteresował go szczególnie profil Agaty. Zdecydował się do niej napisać 1 czerwca... jak się później okazało ten symboliczny dzień był zapowiedzią czegoś, co było największym prezentem dla dzieci. Ich wspólnych Dzieci.
Początkowo Agata nie rozszyfrowała poprawnie zawodu swojego Adoratora. Myślała, że jest po prostu inżynierem, jak ona, tylko w innej branży... Zastanawiało ją jednak to, że nie nalega na szybkie spotkanie, jak większość mężczyzn, których poznawała. Jak się potem okazało, prawdziwą przyczyną tego był jednak fakt, że był on mechanikiem okrętowym i wtedy pływał po Morzu Karaibskim.
W związku z powyższym, Jurek poprosił Agatę o decyzję, a raczej jak to sam określił „wyrok”, co do kontynuacji znajomości, w której etap zobaczenia się na żywo byłby możliwy dopiero za …4,5 m-ca.
Wiadomości były na tyle ciekawe i fascynujące, że Agata postanowiła dać temu związkowi szansę i tak mu to zakomunikowała: „Po zapoznaniu się z całym zebranym materiałem dowodowym, w imieniu kobiety, do której piszesz i którą widzisz na zamieszczonych przez nią zdjęciach, postanawiam, że chcę Ciebie poznać, chcę Ciebie zobaczyć, chcę Ciebie usłyszeć, chcę Ciebie dotknąć;-) (...)”.
Dalszy rozwój znajomości przebiegał błyskawicznie, pomimo tego, że znali się tylko ze zdjęć i listów, czasami sms'ów, już 20 czerwca Jurek był pewny swoich uczuć, które wyznał swojej wybrance i zaproponował bycie razem!!! Agata była bardzo zaskoczona tym, że jej partner nie poczekał ze swoją decyzją do listopada, kiedy było planowane dopiero pierwsze spotkanie... lub chociaż do pierwszego widzenia na Skype...

Góralka zakochała się w Marynarzu

    Potraktowała to bardzo poważnie i sama zastanowiła się nad tym, co tak naprawdę czuje do Jurka. Wnioski z przeprowadzonej analizy okazały się jednoznaczne – wszystko wskazywało na to, że również się zakochała - Góralka zakochała się w Marynarzu - W końcu miłość to stan umysłu i przecież niekoniecznie trzeba kogoś zobaczyć, na żywo, aby kogoś kochać. Matka kocha swoje nienarodzone jeszcze dziecko, ludzie wierzący kochają Boga itp. Ale na oficjalną deklarację jej uczuć Jurek musiał jeszcze poczekać parę dni. Najpierw zdecydowała się ogłosić swoją decyzję o dokonanym wyborze wszystkim swoim „kontaktom” poznanym na My Dwoje.pl wysyłając wszystkim wiadomość o tej samej treści:
„(...) Postanowiłam zamknąć kolejny etap mojego życia. Ten etap był związany z poszukiwaniem choćby odrobiny szczęścia, a docelowo miłości. Dzięki My Dwoje dokonał się wielki przełom w moim życiu. Życzyłabym wszystkim moim "kontaktom" bardzo, aby przeżyli to, co ja przeżyłam w ostatnich kilku dniach, te uczucia, które mnie spotkały. Nastąpił niezwykły obrót w moich sprawach miłosnych. Zakochałam się w mężczyźnie, którego jeszcze nie widziałam. Przepraszam, wiem, że to brzmi dziwnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Kocham go!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jestem jednak szczera i szanuje Cię! Dlatego piszę, bo znalazłam to, czego szukałam i życzę wszystkim, żeby to znaleźli, naprawdę!!!!! Dlatego proszę o wyrozumiałość i dobre myśli (...)” .
Taki mail był zapewne zaskoczeniem i niewątpliwie pomimo składania życzeń szczęścia i powodzenia, nie każdy uwierzył w miłość na podstawie maili czy sms'ów. Nie dziwi więc, że za najbardziej trafne określenie tego zjawiska para zakochanych uznała słowo „hard core”!!! O takiej odmianie miłości jeszcze mało kto słyszał, ale wraz z rozwojem internetowej formy poszukiwania partnera prawdopodobnie będą się takie przypadki zdarzać… i za jakiś czas nikt nie podda pod wątpliwość prawdziwości tak zrodzonego uczucia, podobnie jak obecnie nie jest negowana tzw. miłość od pierwszego wejrzenia. Możliwe również, że ten nowy proces „zakochiwania się” będzie preferowany na niekorzyść miłości do wizerunku drugiego człowieka, w której po spadku zafascynowania urodą partnera okazuje się, że nic więcej tych dwoje ludzi nie łączy, żadne pasje, życiowe potrzeby, czyli to, co tak naprawdę wpływa na trwałość związku…

Jak przyzwyczaić dzieci do nowej sytuacji?

    Kiedy już Jurek z Agatą ustalili, że są stworzeni dla siebie kochają się ze wzajemnością i chcą być razem, postanowili niezwłocznie przyzwyczaić dzieci do sytuacji, która miała nastąpić po zakończeniu Jurka kontraktu. Oboje wyobrażali sobie, że stworzą normalny dom od razu, od pierwszego dnia powrotu Jurka z pracy. Chcieli, aby dzieci traktowały ich oboje jak prawdziwych rodziców, aby mogli jak najlepiej wykorzystać czas jego pobytu w domu i nacieszyć się prawdziwym tym, że są stworzeni dla siebie i szczęściem rodzinnym, ponieważ miłość bez dzieci nie dawałaby im pełni szczęścia.  Nie widzieli powodu, aby to odwlekać na później, skoro oboje pragną tego samego. Przedstawili dzieciom wizję wspólnego życia, pełnego szacunku i miłości. Entuzjazm i wiara w szczęście, które z wielką radością i zapałem parze zakochanych udało się stworzyć, sprawiły, że dzieci z zaufaniem przyjęły nową drogę życia. 

   Choć wiedzieli, że są stworzeni dla siebie i wszystko wydawało się takie różowe, to cień wątpliwości czasami zmuszał do rozmyśleń… Bo mimo wszystko para nie widziała się na żywo, a to planowo miało nastąpić dopiero za kilka miesięcy. Los jednak okazał się wyjątkowo łaskawy dla nich i nie pozwolił im trwać w tak długiej niepewności. Pod koniec lipca wynikła sytuacja, dzięki której przerwano Jurkowi aktualny kontrakt, a do czasu rozpoczęcia nowego miał wolny tydzień, który udało się w dużej części spędzić razem w odbudowywanej Rodzinie. Ku wielkiemu szczęściu, wszystkie wyobrażenia co do miłości, wzajemnej akceptacji i wspólnego życia potwierdziły się, a nawet przerosły ich oczekiwania!!! Oboje od pierwszych chwil czuli się ze sobą, jakby znali się od bardzo dawna, a tylko żyli gdzieś obok. Rodzice Agaty przyjęli nowego członka Rodziny wyjątkowo życzliwie, tak jak na góralską gościnność przystało. Dzieci od pierwszych chwil mówiły do niego „Tatusiu” tak naturalnie i z taką wiarą, że obserwatorom trudno było sobie nawet wyobrazić, że mogłoby lub powinno być inaczej... a nowy Dom i przepiękne krajobrazy okolic Beskidu zachwyciły Marynarza Jurka, który z wielkim żalem opuszczał, aby kontynuować swoją pracę.

Wkrótce spędzą razem święta, odwiedzą rodzinę i przyjaciół

   Ale teraz już pojechał ze świadomością, że tym i każdym kolejnym razem czeka na niego to miejsce i szanujący go ludzie, a on sam po wielu latach znów jest potrzebny, ważny dla kogoś, kochany, sam może kochać i dawać szczęście. I choć jest daleko, ani Agata, ani jej dzieci, nie czują się samotne, bo wiedzą, że jest ktoś, kto myśli, interesuje się nimi i ich bardzo kocha. Nadal są listy, czasami sms'y lub rozmowa przez Skype. I jeszcze w tym roku się spotkają i będą mieć dla siebie dużo czasu, choć już teraz wiedzą, że grafik jest napięty, planują m.in. poznać najbliższą rodzinę Jurka i spędzić razem święta oraz odwiedzić przyjaciół.


Agata i Jurek: Cieszy nas, że serwis MyDwoje.pl dał nam szansę się odnaleźć i że mogliśmy opowiedzieć tu o tym, jakie szczęście nas spotkało, bo...
Jurek: Zakochaliśmy się jeszcze nawet nie słysząc swojego głosu...nie miałem nigdy czegoś takiego i pewnie już nigdy mieć nie będę. Raz wystarczy. Dla takich chwil się żyje...
Agata: Jureczek uświadomił mi wiele rzeczy, naprawdę. Żyłam, myśląc, że do życia nie potrzebuje, żeby mnie ktoś kochał ani ja sama nie potrzebuje kochać drugiego mężczyzny... A ON? - nie wiem czy miał na to jakiś swój sposób, czy nie, ale wzbudził we mnie taka potrzebę.
Agata i Jurek: Chcielibyśmy swoim przykładem dać innym nadzieję, że warto poświęcić swój czas i chęci na poszukiwanie własnego szczęścia oraz tworzyć związki trwałe i szczęśliwe  - z pomocą portalu MyDwoje jest to znacznie łatwiejsze.

Agata i Jurek

 
życzenia
Podobne pary: 30+
Monika i Daniel
Gabriela  i Łukasz
Dagmara i Zbigniew

Podobne pary: po przejściach/ po rozwodzie
Joanna i Roman
Agnieszka i Sławek
Sylwia i Maks

Podobne pary z małopolskie / Kraków
Joanna i Piotr
Maria  i Roman
Joanna i Robert

Dołącz do nas!
* POLA OBOWIĄZKOWE
e-mail:*
hasło (min. 6 znaków):*
powtórz hasło:*
jestem:*
  kobietą piksel
  mężczyzną
data urodzenia:*
skąd znasz mydwoje.pl:
*Akceptuję Regulamin oraz Politykę prywatności Serwisu
Tak, chcę być informowany o w trendach i ofertach specjalnych dla Singli. Rezygnacja jest możliwa w każdej chwili.

lub zarejestruj się przez Facebooka
facebook register
Zadzwoń lub napisz do nas




tel: (22) 201 25 89
fax: (22) 201 25 87


codziennie 9.00 - 24.00
Twarze MyDwoje
Oferty zagraniczne mężczyzn
poprzedni
następny
MyDwoje - krok po kroku

powered by WEB interface
Serwis MyDwoje.pl wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.   Akceptuję
zamknij