Biuro matrymonialne > Szczęśliwe historie > Historia Agnieszki i Sławka

Namierzyła mnie, zanim zorientowałem się, że istnieje

Agnieszka i Sławek
quote

Dzięki Niej pokochał również siebie

  • Agnieszka, 37 latpracownik mediów, Warszawa
  • Sławek, 53 latainżynier,
(wiek w momencie poznania się)
arrow down
 
  • 2009-09-30
    Pierwsza wiadomość
    Pierwsza wiadomość
  • 2009-10-01
    Pierwsze spotkanie
    Pierwsze spotkanie
  •  
    Zaręczyny
    Zaręczyny
  •  
    Ślub
    Ślub
Agnieszka i Sławek zdjęcie 1
Agnieszka i Sławek zdjęcie 2
Agnieszka i Sławek zdjęcie 2
     Podczas drugiego spotkania Agnieszka wcisnęła mi do ręki jakąś książkę i powiedziała:
– Znasz? To poczytaj.
Spojrzałem na tytuł: „Pokochaj siebie”. Co za nonsens, pomyślałem. Pokochać siebie? Niby po co miałbym kochać siebie?
– A właściwie kogo tu w MyDwoje szukasz? – zmieniłem temat.
– Ja nie szukam, to samo we właściwym momencie przychodzi – odpowiedziała. Niezły początek znajomości, pomyślałem. Ta kobieta robi pierwszy krok. Pierwsza pisze do mnie e-mail i pierwsza proponuje pójście „na ciacho”, a twierdzi, że nikogo nie szuka. Mówi, że jest jej ze sobą dobrze, mimo że od pewnego czasu nikogo nie ma. I ciekawi ją głównie to, jak jest z tym u mnie.

Poszukiwania w portalach matrymonialnych

     Minęły prawie dwa lata od mojego rozejścia się z żoną i okres „kwarantanny” miałem już za sobą. Jakiś czas temu pomyślałem, że czas wyjść z jaskini i rozejrzeć się po świecie, więc zalogowałem się do jednego z najpopularniejszych portali randkowych. Skończyło się to totalnym zamieszaniem i stratą czasu. Nie tego szukałem. Pomyślałem sobie, że to niemożliwe, żeby nikt nie wpadł na pomysł stworzenia w Sieci miejsca, gdzie mogą się poznawać aktywni single z mojej kategorii wiekowej i czuć się jak w dobrym klubie, do którego nie wpuszcza się rewolwerowców. Poszperałem w Internecie i dość szybko znalazłem stronę MyDwoje.pl. To był chyba wrzesień poprzedniego roku; zalogowałem się, wypełniłem test doboru partnerskiego, wstawiłem swoje aktualne zdjęcie i zacząłem się rozglądać. Znalazłem tu sporo ofert, ale większość kobiet – z nieznanego mi powodu – nie pokazywała swojego oblicza. Nie rozumiem tego. Twarz mówi więcej niż dziesiątki e-maili i niekoniecznie o urodę tu chodzi. Proszenie o udostępnienie jakichś ukrytych zdjęć też nie jest w moim stylu, więc nic się nie działo, bo nie odpowiadałem na e-maile niewidocznych pań, a sam niewiele pisałem.

     Agnieszka w MyDwoje pokazała aż kilka swoich zdjęć i to wcale nie najlepszych, bo jak się okazało, w rzeczywistości wyglądała znacznie lepiej. No i „na żywo” była tak samo uśmiechnięta, jak na tych zdjęciach. Namierzyła mnie, zanim zorientowałem się, że istnieje, i po tygodniu e-mailowej znajomości wyciągnęła „na ciacho”. Kobieta robi pierwszy krok. To był początek października. Poszliśmy do jakiejś kafejki i zanim zdążyłem zamieszać herbatę, ona już to ciacho pożarła. Jednocześnie ze stoickim spokojem powiedziała, że podkręciła swój licznik z wiekiem w dół i w rzeczywistości jest o 2 lata starsza niż napisała... Spytała, co myślę o teście osobowości, zadała mi kilka kolejnych pytań, chwilę porozmawialiśmy i nagle stwierdziła, że musi już lecieć. 
– I po ciachu – pomyślałem. Byłem trochę skołowany. Ale już następnego dnia obudził się we mnie instynkt łowcy. Teraz był czas na mój ruch. Zadzwoniłem do niej i... dostałem zgodę na drugie widzenie!

Pokochać siebie?

     Zaczęło się oryginalnie, bo od wspomnianej książki o „samokochaniu”.
– A niby po co miałbym kochać siebie samego? Wystarczy mi, że po prostu siebie lubię i jest mi ze sobą dobrze – powiedziałem na głos to, co sobie pomyślałem w duchu.
– No wiesz, jeśli ktoś nie potrafi kochać siebie samego, to jak może pokochać kogoś innego? – odpowiedziała Agnieszka.
Mój logiczny umysł zbaraniał. Na taką rozmowę nie byłem przygotowany. Szybko zmieniłem temat, a wieczorem połknąłem całą książkę. Ale na kolejnym spotkaniu nie zdążyłem rozwinąć wątku "samoocena a partnerstwo", bo już na wstępie, przy pierwszym łyku kawiarnianej kawy dostałem serię:
– Muszę ci powiedzieć – rzuciła nagle Agnieszka – że jestem egoistką, na dokładkę jedynaczką, a na drugą dokładkę cenię sobie wolność i niezależność, i nie znoszę, jak ktoś próbuje mnie przerabiać na własną modłę.

Podobieństwa się przyciągają

     To był moment, w którym zacząłem lubić tę blondyneczkę. Egoizm? Ten zdrowy? A jakże. Niezależność? Jasne, też ją sobie cenię. Wolność? Pewnie, jak najwięcej wolności! Dodałbym jeszcze akceptację. Bezwarunkową. Agnieszka nic na ten temat nie powiedziała, może dlatego nasze dopasowanie partnerów to tylko w 85%...? Nawiasem mówiąc, w duchu trochę sobie pokpiwałem z testów i tych punktów dopasowania, ale już po trzech, czterech spotkaniach zaczęło się to dziwnie układać. Było nawet zabawnie. Odkryła, że z testu wynika, że jestem prawie narcyzem... Zajrzałem do jej profilu i odkryłem, że ona też jest prawie narcyzem, tylko trochę mniejszym! Zadziwiająca zgodność osobowości!
–  A co dla ciebie oznacza wolność w związku? – spytałem.
– Na przykład chcę być wolna w decydowaniu o tym, co w danym momencie czuję, a nie dostawać instrukcje, jak POWINNAM się czuć – odpowiedziała.
– Uhhh – aż mi coś zawyło w środku. Znowu podobieństwa. Dobrze wiem o co chodzi. Już od pewnego czasu rozumiałem, że najgorsze co można zafundować drugiej stronie, to oczekiwania wobec partnera: „oczekuję, że będziesz taki a taki, oczekuję, że będziesz czuł tak a tak, oczekuję, że coś tam, coś tam”. I wtedy jest klops, bo ta druga strona nie jest po to, by spełniać nasze oczekiwania. Ważne jest by komunikować i wyrażać uczucia. Nie przypuszczałem, że spotkam kobietę, która wie, że to jest pułapka.

     Dopiero całkiem niedawno spytałem Agnieszkę, dlaczego właściwie się do mnie za pierwszym razem odezwała.
– Bo z opisu wynikało, że nie traktujesz życia śmiertelnie poważnie, z testu wynikało, że jesteśmy podobni, dobrze ci z oczu patrzy i nie lubisz oglądać telewizji, tak jak ja… A ty dlaczego do mnie zadzwoniłeś? 
– Bo lubisz jeździć na nartach i na rowerze… – powiedziałem.
Ahhh te podobieństwa...
No i w grudniu pojechaliśmy na narty.

     PS. Okazało się, że Agnieszka dużo lepiej ode mnie jeździ na nartach, ale odkuję się na wiosnę, kiedy wybierzemy się na rower. I właśnie przed chwilą napisała mi, że w swoim telefonie trzyma moje zdjęcie, żeby mogła sobie na nie czasem popatrzeć... Chyba wpadłem jej w oko.

Sławek


 
życzenia
Podobne pary: 30+
Dorota i Wojciech
Monika i Daniel
Dagmara i Zbigniew

Podobne pary: po przejściach/ po rozwodzie
Zofia  i Jan
Mariola i Zbyszek
Edyta i Marek

Podobne pary z mazowieckie / Warszawa
Lila i Michał
Katarzyna i Marcin
Karolina i Michał

Dołącz do nas!
* POLA OBOWIĄZKOWE
e-mail:*
hasło (min. 6 znaków):*
powtórz hasło:*
jestem:*
  kobietą piksel
  mężczyzną
data urodzenia:*
skąd znasz mydwoje.pl:
*Akceptuję Regulamin oraz Politykę prywatności Serwisu
Tak, chcę być informowany o w trendach i ofertach specjalnych dla Singli. Rezygnacja jest możliwa w każdej chwili.

lub zarejestruj się przez Facebooka
facebook register
Zadzwoń lub napisz do nas




tel: (22) 201 25 89
fax: (22) 201 25 87


codziennie 11.00 - 23.00
MyDwoje - krok po kroku

powered by WEB interface
Serwis MyDwoje.pl wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.   Akceptuję
zamknij