Biuro matrymonialne > Szczęśliwe historie > Nowożeńcy - Elżbieta i Jarosław

Mieszkaliśmy w miastach odległych od siebie 300 km

Elżbieta i Jarosław
quote

Zarejestrowali się w tym samym czasie, spotkali się kilka dni później

  • Elżbieta, 46 lat, Sochaczew
  • Jarosław, 54 latafotograf, Tarnów
(wiek w momencie poznania się)
arrow down
 
  • 2007-11-18
    Pierwsza wiadomość
    Pierwsza wiadomość
  • 2007-11-25
    Pierwsze spotkanie
    Pierwsze spotkanie
  •  
    Zaręczyny
    Zaręczyny
  • 2008-06-30
    Ślub
    Ślub

     Zarejestrowaliśmy się w tym samym chłodnym listopadowym tygodniu. Mieszkaliśmy w miastach odległych od siebie 300 km. Miałam wtedy 46 lat, on – 54. Po nawiązaniu kontaktu i zapoznaniu, jeszcze tego samego dnia rozmawialiśmy przez telefon, a kilka dni później – zdecydowaliśmy się na zapoznanie w świecie rzeczywistym.

Zapoznanie w Serwisie Matrymonialnym

  Nie chcieli tkwić w iluzji. Dziś, po niespełna roku ich znajomości, o ezoterycznych aureolach, różach na każdy dzień znajomości i przygotowaniach do ślubu z Elżbietą i Jarosławem*, szczęśliwą parą skojarzoną w MyDwoje.pl, rozmawia Joanna Kubera.

Joanna Kubera: Jak często korzystają Państwo z Internetu?
Elżbieta: Codziennie, to moje narzędzie pracy.
Jarosław: Moje również, korzystam z Internetu każdego dnia.

JK: Czy nawiązywali Państwo wcześniej kontakty przez Internet, czy nastąpiło jakieś ciekawe zapoznanie?
E:  Nigdy, poza Jarosławem nie mam innych znajomych z Internetu.
J: Ja korzystałem z tej formy kontaktu, ale znajomości, które udało mi się nawiązać, nie przerodziły się w nic poważnego.

JK: Dlaczego wybrali Państwo właśnie Serwis MyDwoje.pl?
E: Kiedy podjęłam już decyzję o poszukiwaniu mojej drugiej połowy przez Internet, nie znałam dobrze żadnego portalu. Przeglądając je, zdecydowałam się na internetowe biuro matrymonialne MyDwoje.pl z dwóch względów. Po pierwsze dlatego, że nie było tam presji na podawanie zbyt prywatnych informacji o sobie, w tym na publikowanie zdjęć, a po drugie – ponieważ zastosowanie Testu osobowości wydało mi się profesjonalne.
J: Portal MyDwoje.pl został mi polecony. Najpierw przeglądałem go z zewnątrz, na tyle, ile mogłem, w końcu postanowiłem się zarejestrować. Bardzo spodobało mi się profesjonalne podejście – badanie osobowości, szczegółowe pytania w Wizytówce. Chociaż do końca nie wierzyłem, że na podstawie takich pytań można dobrać partnera.

JK: Co sądzą Państwo na temat swoich Profilów Osobowości, jak postrzegają Państwo Test Doboru Partnerskiego?
E:  Z racji wykonywanej profesji podeszłam do Testu po trosze „zawodowo” i nieco sceptycznie. Wynik mojego Testu mam jednak wydrukowany i do dziś zachowany, jest naprawdę trafny! Muszę przyznać, że bardzo skupiłam się na jego wypełnieniu. W niektórych pytaniach brakowało mi wyboru wśród dostępnych odpowiedzi takiej, która najbardziej by do mnie pasowała – wtedy wybierałam jednak tę najbliższą w moim przekonaniu.
J:  W kwestii wyniku Testu mam dokładnie takie samo zdanie jak moja narzeczona.
E: No proszę – a podobno zgodność naszych profilów to tylko 76 procent! (śmiech)

JK: Kiedy zarejestrowali się Państwo w MyDwoje.pl?
E:  Pamiętam to jak dziś – w czwartek, 15 listopada zeszłego roku.
J:  Ja zarejestrowałem się chyba w piątek. Pamiętam, że najpierw trzeba było wypełnić Test, potem Wizytówkę, i czekać na ich weryfikację. Dopiero w niedzielę znalazłem czas, żeby przejrzeć udostępnione oferty i – właśnie – nie powiem, że to był „traf”, bo nie wierzę w przypadki, ale to oferta Elżbiety zwróciła moją uwagę, mimo tych 76 procent zgodności.

Stworzeni dla siebie

JK: Skąd zatem Pana zainteresowanie właśnie ofertą pani Elżbiety?
J:  Na to pytanie do dzisiaj nie umiem sobie odpowiedzieć (śmiech). Były tam przecież także inne Wizytówki, o wyższej zgodności wyników z Testu – Elżbieta nie była zatem osobą, którą portal wskazał mi jako idealną partnerkę. Znalazła się ona jednak w grupie ofert wyodrębnionych według moich kryteriów – pamiętam, że określałem swoje preferencje w tej materii, takie jak miejsce zamieszkania czy wykształcenie, i informacje w Wizytówce Elżbiety odpowiadały mi w tym zakresie całkowicie. Chociaż tak naprawdę z tej krótkiej Wizytówki niewiele można się dowiedzieć o drugiej osobie, to jednak wydała mi się taka... Sam nie wiem – po prostu ósmy cud! Czułem, że jesteśmy dla siebie stworzeni.
E: Męska intuicja - wzajemna zgodność kryteriów partnerów (śmiech).

JK: Zatem to Pan zainicjował kontakt?
J: Tak.
E:  Ale ja również zauważyłam już wcześniej jego Wizytówkę i poczułam to samo, że jesteśmy stworzeni dla siebie! (śmiech)

JK: Dlaczego zdecydowała się Pani odpowiedzieć na tę propozycję kontaktu?
E:  Wahałam się. Nie byłam pewna, czy odległość między nami pozwoli na zbudowanie bliskiej relacji, bo mieszkaliśmy wówczas w miastach, odległych od siebie o 300 km– ja w Sochaczewie, on w Tarnowie. Bynajmniej tym, co zwróciło moją uwagę, był zawód Jarka. Pomyślałam, że skoro jest fotografem, to musi też być wrażliwym człowiekiem – i to prawda. Poza tym odpowiadała mi cała reszta – wiek, sposoby spędzania wolnego czasu, a także wpis, że jego marzeniem jest posiadanie domu – to było bliskie moim własnym pragnieniom.
J:  Jest jeszcze jedna rzecz, o której Ela zapomniała. Tym, co zwróciło jej uwagę, było także to, że od razu podpisałem się imieniem i nazwiskiem w wiadomości e–mail, nie chowałem się za żadnym nickiem.
E: Tak, to było po wymianie automatycznych e–maili zapoznawczych . Po tej wiadomości podałam już Jarosławowi swój prywatny adres e–mail, a następnie numer telefonu i zadzwonił jeszcze tego samego dnia. Na tym skończyła się nasza przygoda w Waszym portalu. Wiedzieliśmy, że jesteśmy stworzeni dla siebie.


JK: Jak szybko zdecydowali Państwo o usunięciu swoich ofert z portalu MyDwoje.pl?
E:  Na pewno nie od razu, jednak na wszystkie pozostałe propozycje kontaktu odsyłałam już odpowiedzi odmowne.
J:  To było chyba po naszym pierwszym spotkaniu na żywo, czyli dokładnie siódmego dnia od pierwszego kontaktu e–mailowego.

JK: ...i zarazem telefonicznego...
E:  Tak, 18 listopada to wszystko się działo – oboje kliknęliśmy na Waszym portalu, wymieniliśmy kilka e–maili i rozmawialiśmy przez telefon. Widzieliśmy też swoje zdjęcia – Jarosław odsłonił je dla mnie w profilu, ja nie miałam tam zdjęć, więc wysłałam mu je później e–mailem.

JK: Czy uważają Państwo, że należy dość szybko nawiązać kontakt w świecie rzeczywistym z osobą poznaną przez Internet?
E:  Osobiście – nie. Gdyby ktoś mi wcześniej powiedział, że poznam kogoś przez Internet i już po siedmiu dniach się z nim spotkam, nie uwierzyłabym. Jednak u każdego to sprawa bardzo indywidualna, każdy potrzebuje innego czasu.
J:  Uważam, że należy jasno określić zasady, kiedy i czy się spotkać – ich brak wiąże ręce zarówno jednej, jak i drugiej stronie. Nie można tkwić w iluzji.

JK: Jak wyglądało Państwa pierwsze spotkanie?
E: Jarosław był wtedy w Kazimierzu Dolnym na plenerze. Przedłużył swój pobyt, żebym mogła tam przyjechać i go poznać. Stres na pierwszej randce był bardzo duży. Nigdy wcześniej nie robiłam czegoś takiego, nie spotykałam się z nikim poznanym przez Internet. Okropnie denerwowałam się, jak to będzie. Umówiliśmy się, że spotkamy się na dworcu w Lublinie, skąd autobusem dojedziemy do Kazimierza. Kiedy wysiadłam z pociągu w Lublinie, poznałam go od razu – stał na peronie z bukietem siedmiu róż, oznaczających dni od naszego pierwszego kontaktu przez portal. Po zobaczeniu go moja trema ustąpiła, i tak to już jest do dzisiaj (śmiech).
J: Spotkanie w Lublinie traktuję w kategoriach ezoterycznych. Miałem takie odczucie, że jakieś aureole ezoteryczno–energetyczne wokół nas się ściągnęły... Elżbieta była tą jedyną, która przyciągnęła mój wzrok wśród wysiadających z pociągu. Tak to pamiętam i będę pamiętał już do końca życia.

Na wspólnej drodze życia

JK: Kiedy postanowili Państwo być ze sobą, zamieszkać razem?
E:  Trudno jakoś „matematycznie” określić ten moment. Spotkaliśmy się po raz pierwszy w Lublinie, spędziliśmy wtedy dwa dni w Kazimierzu. Dwa tygodnie później pojechaliśmy na andrzejki do Zakopanego, na trzy dni. Jakiś czas później Jarek odwiedził mnie w Sochaczewie, przy okazji pobytu w Warszawie u swojej córki. Na Sylwestra ponownie wyjechaliśmy do Zakopanego, gdzie się zaręczyliśmy. Trudno zatem określić jakąś datę – stało się to po prostu między 18 listopada a połową grudnia. Teraz mieszkamy razem pod Warszawą.
J:  Tak, nie ma takiego jednego określonego momentu – no, może poza jednym... Jeszcze w Lublinie Ela wykorzystała taki moment mojego zdenerwowania, kiedy czekaliśmy na autobus do Kazimierza. Autobus spóźniał się strasznie, ja rozglądałem się nerwowo, a Ela zapytała mnie półżartem, czy chcę być jej mężem. Powiedziałem, że tak.
E:  Tak, śmiejemy się teraz z tego, że wykorzystałam tamten moment.

JK: Czy Państwa rodziny i znajomi wiedzą, w jaki sposób się Państwo poznali?
E:  Tak, ja nawet poleciłam moim znajomym biuro matrymonialne MyDwoje.
J: Pokazywaliśmy im też wzmiankę o naszym ślubie, która została umieszczona na Waszych stronach.

JK: Obydwoje Państwo mają dzieci z poprzednich związków – jaki jest ich stosunek do Państwa związku?
E:  Moje dzieci się cieszą razem ze mną.
J:  Moja córka również zaakceptowała ten związek, cieszy się, że będzie miała przybraną siostrę, której jeszcze nie zdążyła poznać. Nieco bardziej sceptyczny jest mój syn. Moje relacje z nim nie uległy jednak pogorszeniu, myślę, że z czasem wszystko się unormuje.

JK: Niedługo planują Państwo zawrzeć związek małżeński – jak przebiegają przygotowania do ślubu?
E: Właściwie wszystko jest już gotowe. Zaproszenia wręczyliśmy, decyzje dotyczące przyjęcia też mamy już za sobą

JK: Nie ma żadnej tremy przedślubnej?
E: No właśnie nie, wszyscy nas o to pytają! (śmiech) Ja już jestem zaniepokojona, że nic takiego nie czuję! (śmiech) Po prostu mam pewność, że postępuję słusznie i że to jest dobre dla nas obojga. Może zacznę się denerwować dopiero w dniu ślubu?
J: Oboje podeszliśmy do tego w ten sposób, że najważniejszą treścią tego dnia jest fakt, że bierzemy ślub, a nie to wszystko, co się dzieje dookoła, aczkolwiek jest to oprawą tej uroczystości i oczywiście zależy nam, aby było ładnie, rodzinnie i ciepło.

JK: Co poradziliby Państwo obecnym Użytkownikom portalu MyDwoje.pl, poszukującym swojej drugiej połówki?
E: To zależy, co dla kogoś oznacza ta „druga połówka”. Wydaje mi się, że nie wszystkie osoby umieszczające swoje oferty w Internecie świadomie szukają partnera życiowego. Część szuka po prostu znajomości, może nawet przyjaźni. Najważniejsza jest zatem szczerość wobec siebie i drugiej osoby, i odpowiedzenie sobie na pytanie, czego się szuka, czy naprawdę szukam drugiej połówki?
J: To, że my poznaliśmy się w taki sposób, nie oznacza, że wszystkie znajomości internetowe mogą być tak udane. Wiele osób szuka w Internecie po prostu przygód. Poszukując dla siebie drugiej połówki trzeba wiedzieć, czego się szuka i mocno selekcjonować. Zaletą znajomości internetowych jest to, że pierwszym ocenianym kontaktem jest rozmowa, nie wygląd czy figura – a w świecie rzeczywistym często decydującą rolę odgrywa zewnętrzna atrakcyjność. W naszym przypadku kwestie wyglądu pojawiły się dopiero później, i – zostały po prostu wzajemnie zaakceptowane. Nie widząc siebie jeszcze, wiedzieliśmy już, że oboje lubimy np. pierogi ruskie i wycieczki rowerowe. W portalu poznanie drugiej osoby zaczyna się od wnętrza.

JK: Dziękuję Państwu za rozmowę i życzę pięknej Uroczystości Ślubnej!

*Imiona oraz nazwy miejscowości są znane Redakcji i zostały zmienione na prośbę naszych Bohaterów o zachowanie anonimowości.

 Warszawa, 24.06.08


 
życzenia
Dołącz do nas!
* POLA OBOWIĄZKOWE
e-mail:*
hasło (min. 6 znaków):*
powtórz hasło:*
jestem:*
  kobietą piksel
  mężczyzną
data urodzenia:*
skąd znasz mydwoje.pl:
*Oświadczam, iż zapoznałem się z Regulaminem świadczenia usług oraz Polityką prywatności i je akceptuję.
*Zgoda na przesyłanie informacji handlowych drogą elektroniczną (powiadomienia dzienne i natychmiastowe). Zgodę można wycofać w każdej chwili.
Wyrażam zgodę na Newsletter z ofertami matrymonialnymi i wydarzeniami dla singli.

lub zarejestruj się przez Facebooka
facebook register

Administratorem podanych danych osobowych jest: Katarzyna Bieber reprezentująca Serwis Doboru Partnerskiego z siedzibą przy ul. Domaniewskiej nr 37 lok. 2.43, Warszawa 02-672, NIP: 9511875187. Administrator wyznaczył IOD, jest nią Małgorzata Lewandowska, z którą kontakt jest pod adresem e-mail iod@mydwoje.pl. Kategorie danych jak: e-mail, data urodzenia, fotografia, wiek, zawód, miasto, charakterystyka, poglądy oraz dane dotyczące preferencji tzw. dane szczególnej kategorii zostają przekazane dobrowolnie w celu realizacji usługi i przesyłania oferty marketingowej zgodnie z Regulaminem Serwisu. Podstawa prawna: Serwis Internetowy przetwarza dane osobowe na podstawie wyrażonej zgody, jest to niezbędne do wykonania umowy, do wypełnienia obowiązku prawnego ciążącego na administratorze, na podstawie prawnie uzasadnionych interesów administratora i jest niezbędne do ochrony żywotnych interesów osoby, której danej dotyczą lub innej osoby fizycznej. Dane osobowe będą przetwarzane przez okres obowiązywania Umowy lub wniesienia uzasadnionego sprzeciwu. Użytkownik ma prawo poprawiania danych, usuwania, ograniczenia przetwarzania a także wniesienia sprzeciwu, oraz przeniesienia ich do innego administratora. Podanie danych nie jest wymogiem ustawowym lecz umownym i jest dobrowolne jednak niezbędne do wypełnienia umowy. Dane będą wykorzystywane do automatycznego podejmowania decyzji w celu przygotowania wyboru ofert matrymonialnych dopasowanych do kandydata. Użytkownik ma prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego na adres Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, ul. Stawki 2, 00-193 Warszawa. Więcej informacji na temat przetwarzania danych znajdziesz w Polityce prywatności Serwisu.

Napisz lub zadzwoń do nas




Tel: (22) 201 25 89
w dni powszednie 11:00-16:00



Fax: (22) 201 25 87


MyDwoje - krok po kroku

powered by WEB interface
Serwis MyDwoje.pl wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.   Akceptuję
zamknij