Biuro matrymonialne > Aktualności dla Singli > Media o MyDwoje > Cogito - co przyciąga do siebie partnerów - 08.2009

Cogito - co przyciąga do siebie partnerów - 08.2009

  • Podziel się na:
  • Dodaj do facebook.com
  • Dodaj do twitter.com
  • Dodaj do wykop.pl
  • Dodaj do gogole+
  • Dodaj do Linkedin
  • Dodaj do Pinterest

Para nie do pary.

Przeciwieństwa czy różnice? Co buduje związek?

Ona religijna – on ateista. Ona wysoka – on niski. Ona studiuje, on skończył zawodówkę. Przeciwieństwa czasami lubią się przyciągać. Tylko czy na długo?

Bywają związki, w których ludzie na pierwszy rzut oka kompletnie do siebie nie pasują. Poznali się na wakacjach albo odnaleźli w internecie. Ona starsza, on młodszy. Albo ona wykształcona, on słabo. On wesołek, ona melancholijna. Ewentualnie on zabójczo przystojny, ona niezbyt piękna...

Poznali się, zachwycili, trzymają razem. Choć nikt im jakoś nie wróży powodzenia. Wydają się niedobrani, nie do pary. Może to tylko zauroczenie? Pewnie minie. Bo czy to możliwe, żeby się tak różnić i tak kochać? Często ktoś z tej pary sam nie dowierza temu, co czuje. Przegląda w internecie rady psychologów, terapeutów, astrologów. Poddaje się testom, idzie do wróżki, zamawia horoskop.

– Ludzie boją się porażki – mówi Katarzyna Bieber. Ponad dwa lata temu założyła w internecie serwis Doboru Partnerskiego MyDwoje.pl. Teraz codziennie zagląda tu 10 000 osób, żeby sprawdzić, czy to, co im się zdarzyło, to miłość po grób.
– Największe zainteresowanie jest po świętach, sylwestrze, rodzinnych uroczystościach – tłumaczy właścicielka serwisu. – Ważne momenty weryfikują związek. Jeżeli jest nieudany, nie przejdzie weryfikacji.

Anka i Radek

Są w tym samym wieku, mieszkają w tym samym mieście. To – na pierwszy rzut oka – jedyne punkty styczne. Ona, zanim zaczęły się wakacje, pędziła na wykłady. On na budowę – najmuje się, pracuje dorywczo. Jeśli są zlecenia, jeździ od Olsztyna po Kraków. Spotykają się w weekendy, choć znajomi się dziwią. Rodzina odradza.

– Wciąż słyszę, że powinnam sobie znaleźć kogoś na poziomie, wykształconego – wzdycha Anka.
Lubi się spotykać z Radkiem. A równocześnie trochę się go wstydzi. Ona zaraz skończy studia magisterskie na poznańskim uniwersytecie. A jej Radek nie skończył nawet liceum. Chodził do zasadniczej budowlanej i mówi, że mu to wystarczy. Ona ma samochód, bo mama jej kupiła. On – ani samochodu, ani nawet prawa jazdy. Ona jest bardzo religijna, on zawsze wolał sobie poleżeć dłużej w łóżku zamiast iść w niedzielę do kościoła. Ona lubi podróżować, zwiedzać. Jemu szkoda na to pieniędzy.
– Nie wiem, czy nas cokolwiek łączy. Ale chcę mu dać szansę – mówi Anka.
Radek za nią dałby sobie rękę uciąć. Gotów jest pracować nad sobą, żeby tylko Ania była zadowolona. Zaczął kurs prawa jazdy. Zaczął chodzić do kościoła. A ona? Nie deklaruje, że kocha. Ale też i nie mówi, że nie. Na razie stawia Radkowi zadania: znaleźć stałą pracę, zrobić maturę, odłożyć pieniądze na wyprawę do Indii.

Marta i Olaf

Ona jeździ na wózku inwalidzkim, przez dwa lata od wypadku z nikim ze swoich starych znajomych nie chciała rozmawiać. Jeśli wyjeżdżała z domu, to tylko z mamą do lekarza, z mamą do szkoły. A teraz, odkąd zaczęły się wakacje, tylko Olaf i Olaf. On zabiera ją na długie spacery, on jej czyta. Jest między nimi siedem lat różnicy. No i różnicą są te poharatane nogi Marty zawsze przykryte kocykiem w esy-floresy. Mama mówi Marcie, żeby sobie za wiele nie obiecywała. Że codzienne wpadanie Olafa do nich do domu to przecież absolutnie nic poważnego. – Zresztą nie pasujecie do siebie – mówi. – Wolę, żebyś to wiedziała zawczasu. Po co później się rozczarowywać?

Jola i Tomek

Ona jest na trzecim roku medycyny (rodzice są lekarzami w Krakowie). Tomka poznała ubiegłego lata na Mazurach – chłopak pochodzi z małego, mazurskiego miasteczka, dorabia w sklepie przy plaży. Gdy skończą się wakacje – skończy się praca. Co dalej? – Tomek niestety nie wie. Jola mówi, że jest inteligentny, dojrzały – na razie tylko po technikum elektronicznym, ale kto wie, może kiedyś pójdzie dalej. W tym roku miał złożyć papiery na politechnikę, nie złożył. Była o to nawet awantura. Ale pogodzili się i nadal – gdy razem oglądają filmy – śmieją się w tych samych miejscach.
– Jola jest największym szczęściem, jakie mnie w życiu spotkało – mówi Tomek. Gotów byłby pójść za Jolą na koniec świata, tylko boi się, że Jola nie zechce, że on szybko się Joli znudzi. Co prawda, kilka razy powiedziała, że też go kocha, ale on nie jest pewien, czy to było całkiem serio.

Tu pogotowie!

– Dzwonią, esemesują, co robić? Dziewczyna jest zakochana w chłopaku, ale jej rodzice go nie akceptują. Albo: ona jest dużo wyższa od niego, jej to nie przeszkadza, tymczasem on chyba ma z tym problem, bo wstydzi się, krępuje. Bywają też duże różnice wieku – wymienia Aleksandra Józefowska, która z grupą wolontariuszy co roku prowadzi wakacyjne pogotowie PONTON-owe. Poza pytaniami dotyczącymi współżycia seksualnego i antykoncepcji, są też pytania dotyczące relacji w związku, szans na przetrwanie miłości. W ubiegłym roku na przykład po poradę zgłosiła się nastolatka, która zakochała się w mężczyźnie dwa razy od niej starszym. W sumie w czasie poprzednich wakacji z PONTON-owego telefonu zaufania skorzystało 1195 osób. Część zgłaszanych problemów nie nadawała się do szybkiego rozwiązania.
– Nie zawsze wystarczy jedna porada, czasami potrzebna jest długa rozmowa z psychologiem – mówi Józefowska.

Na długą i szczerą rozmowę z rodzicami nie ma co liczyć. Przynajmniej tak uważa większość nastolatków. Ci, którzy kontaktują się z PONTON-em często narzekają na rodziców. Bo albo nic ich nie obchodzi, albo z kolei obchodzi ich za dużo, są nieufni, nadopiekuńczy, nazbyt restrykcyjni, stale krytykujący.
Standardowy monolog rodzica: W kim ty się znowu zakochałaś? Przecież on ci nawet do pięt nie dorasta. Nie ma wykształcenia. Nie ma pochodzenia. Niziny.
Jeżeli ktoś jest gorzej wykształcony, niemajętny, niepełnosprawny albo jest innej wiary lub narodowości – zostanie zaakceptowany, owszem. Ale szybciej jako znajomy, nawet przyjaciel, niż ktoś, kto miałby może kiedyś na stałe wejść do rodziny.

Z badań CBOS wynika, że Polacy są niechętni tym, którzy się od nich różnią. Zdecydowana większość najchętniej akceptuje związki ludzi podobnych do siebie pod względem zachowania i wyznania. Dla ponad połowy ogromne znaczenie ma poziom wykształcenia. Dokładnie 67 na stu Polaków może się przyjaźnić z kimś gorzej wykształconym, ale tylko 48 na stu pogodzi się z myślą, że można byłoby poślubić kogoś mniej uczonego od siebie.
Jeśli więc dziewczyna z indeksem uniwersyteckim przyprowadzi do domu chłopca po zawodówce, musi się liczyć z oporem rodziców. Jeszcze gorzej będzie, jeżeli właśnie zakochała się w chłopaku, który nie potrafi się dobrze zachować w towarzystwie albo nie ma polskich korzeni. A nie daj Boże jest narodowości żydowskiej, chińskiej lub rosyjskiej – w takiej sytuacji w co trzecim domu będą spory i namawianie, żeby natychmiast skończyć z tą miłością.
– To, że rodzice nie akceptują związku, nie znaczy, że związek nie ma szans – mówi psycholog Renata Kreczman. Choć przyznaje, że to może być ciężka próba. Zna historie, które są niemal jak z "Romea i Julii": młodzi zakochani, a ich rodzice robią wszystko, żeby im to zakochanie wybić z głowy. Są awantury, naciski. A nacisk rodzi bunt. Zaczyna się okłamywanie rodziców, na spotkania z ukochanym wybiega się w wielkiej tajemnicy.

Dobrze się czujesz czy dobrze wyglądasz?

– Miłość młodzieńcza jest silna – mówi Renata Kreczman. Choć bywa gwałtowna i krótka. Szczególnie trudno jest przetrwać miłości wakacyjnej. Choć i ta przecież nie jest bez szans. – Może się okazać, że ludzie na pozór kompletnie do siebie niepasujący, doskonale się rozumieją – mówi Kreczman. – Oboje odbierają świat podobnie, nadają na tych samych falach.
– Nic nie jest tak ważne, jak podobieństwo charakterów. To spoiwo – dodaje Katarzyna Bieber z serwisu doboru partnerów. Temperament, cele w życiu – na to zwraca się uwagę, wypełniając test w jej serwisie.
Kto nie dowierza sobie samemu i nie dowierza testom doboru, czasami zawierza gwiazdom – zamawia sobie horoskop partnerski u astrologa.

Piotr Piotrowski, który astrologią zajmuje się od 15 lat, nie zauważa, żeby zmieniły się oczekiwania. – Horoskopu raczej nie zamawiają ci, którzy są szczęśliwi – mówi. Horoskop jest potrzebny tym, którzy wątpią. Zawsze pytają astrologa mniej więcej o to samo: czy to przeznaczenie, czy to prawdziwie duchowa więź? Boją się porażki, szczególnie wtedy gdy – na oko – więcej w ich związku niepodobieństw niż podobieństw. Oczywiście takie pary nie do pary na swoje wytłumaczenie mogą opowiedzieć wiele historii ludzi, którzy wydawali się pod każdym względem idealnie dobrani, a jednak nie byli w stanie wytrzymać razem dłużej, niż pół jednego sezonu. Wygląda na to, że czasami pary łączy tylko przez chwilę dobra opinia innych.
– Niektórzy wkładają wiele energii w samokreację. Chcą, żeby ich związek świetnie wyglądał – przyznaje Piotr Piotrowski. – Niestety, przy okazji zaniedbują to, co w związku najważniejsze, najintymniejsze, co nie jest przeznaczone dla postronnych.
A przecież ważne jest to, jak się ze swoim ukochanym czujemy, a nie to, czy na jego widok wpadają w zachwyt wszystkie nasze koleżanki.
– Prostym miernikiem tego, czy jesteśmy z kimś szczęśliwi – podpowiada astrolog – jest to, czy nie boimy się go przedstawić naszym znajomym, przyjaciołom, rodzinie. Jeżeli mamy opory, to znaczy, że sami mamy wątpliwości.

On i Ona – dwie krople wody?

Wielu psychologów łamało sobie głowy, czy ludzi bardziej przyciągają do siebie podobieństwa, czy różnice. I trzeba przyznać: teorii o podobieństwach jest więcej. A praktyka tylko teorię potwierdza. Przynajmniej w Polsce. Ci, którzy wolą mieć przy boku niemal wierną kopię samego siebie są w zdecydowanej większości. 78 proc. chce, żeby ich partner nie wyróżniał się negatywnie w towarzystwie. 74 proc. oczekuje, że będzie miał te same poglądy religijne. 59 proc. nie wyobraża sobie trwałego związku z kimś innej narodowości. 51 proc. stawia na te same poglądy polityczne. 46 proc. wymaga identycznej pozycji zawodowej.
Dane: CBOS, 2007
cogito.com.pl
Małgorzata Święchowicz (sierpień 2009)
Dołącz do nas!
* POLA OBOWIĄZKOWE
e-mail:*
hasło (min. 6 znaków):*
powtórz hasło:*
jestem:*
  kobietą piksel
  mężczyzną
data urodzenia:*
skąd znasz mydwoje.pl:
*Akceptuję Regulamin oraz Politykę prywatności Serwisu
Tak, chcę być informowany o w trendach i ofertach specjalnych dla Singli. Rezygnacja jest możliwa w każdej chwili.

lub zarejestruj się przez Facebooka
facebook register
Zadzwoń lub napisz do nas




tel: (22) 201 25 89
fax: (22) 201 25 87


codziennie 11.00 - 23.00
MyDwoje - krok po kroku

powered by WEB interface
Serwis MyDwoje.pl wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.   Akceptuję
zamknij