Jesteś tutaj: MyDwoje.pl > Poradnik > Miłość i związek > Trudne rozstania > Jak się rozstać skutecznie?

Jak się rozstać skutecznie?
Podziel się na:
Dodaj do gogole+
linkedin

Poznaj sposób na rozstanie

Jak rozstać się skutecznie?
Podobne artykuły
 Samotność w związku
 Związek bałaganiarza z pedantem
 Kobieta z przeszłością, meżczyzna po przejściach
 Nowa miłość po 50-tce
 Wady partnera: zmieniać czy akceptować

Jak zakończyć związek?

Nie jesteś szczęśliwy w związku? Uważasz rozstanie za jedyne wyjście? Ale jak się rozstać, jak zerwać szybko i bez bólu? Potrzebny Ci dobry i skuteczny sposób na rozstanie? Jeżeli Twoja decyzja zapadła i jest po długim zastanowieniu nieodwołalna, przeczytaj nasze porady jak przeprowadzić tę trudną rozmowę i zaplanować jak zakończyć związek perfekcyjnie. Dlaczego perfekcyjne? Bo skuteczne i najmniej boleśnie dla obu stron.

Mówi się, że dużo łatwiej powiedzieć „witaj” komuś nieznajomemu niż „żegnaj” komuś bliskiemu. Rozstania są nieodłączną częścią naszego życia, dlatego dobrze jest wiedzieć, jak zakończyć związek bez łez, bez awantur, bez wyzwisk, a przede wszystkim na dobre. Oboje będziecie się czuli samotni, więc nie łatwo rozstać się na zawsze, może pojawić się pokusa ponownego związania się z byłym partnerem. Pamiętaj jednak, że samotność w związku bywa gorsza niż życie Singla. Jak się rozstać z klasą, a do tego skutecznie? Kiedy przychodzi na to odpowiedni czas? Gdzie najlepiej to zrobić? Jak wypełnić pustkę po byłym partnerze? Boisz się powiększyć Klub Samotnych Serc? Kiedy w grę wchodzą uczucia, łatwo o bolesne słowa i dramatyczne gesty, w artykule znajdziesz zestaw rad i wskazówek, które pomogą Ci trzymać emocje na wodzy. Dzięki nim uda Ci się nie tylko pożegnać z klasą, ale zachować godność po rozstaniu, zarówno, jeśli to Ty porzucasz, odchodzisz, jak również gdy znajdziesz się po tej drugiej stronie.

Dlaczego boimy się rozstania?

Jak zakończyć związek i jak przeżyć rozstanie? Jak wcielić się w rolę typowego Singla i znieść samotność poszerzając grono osób, które stanowią Klub Samotnych Serc? Czy masz szansę poznać nowego  partnera? Ludzie często odwlekają decyzję o opuszczeniu partnera. Boją się niewygodnych pytań rodziny i znajomych, boją się, że nikogo lepszego nie znajdą, boją się pustki, której nic nie będzie w stanie zapełnić. Strach nie jest tu jednak dobrym doradcą. Oczywistym jest, że często wzbraniamy się przed tym, co nowe i nieznane. Boimy się podejmować ryzyko, ale ten, kto nie podejmuje ryzyka, ten w życiu nic nie osiągnie. Przede wszystkim na nowo musisz pokochać siebie, tak zacznie się Twój sukces. Zastanów się choćby dlaczego warto szukać miłości?

Poza tym, okazuje się, że nie taki diabeł straszny. Linda Brannon w swojej książce Psychologia rodzaju podaje, że badania prowadzone przez Catherine Riessman dowodzą, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni, mimo iż na początku czują się samotni, później cieszą się ze swobody, jaką daje im rozwód. Przyznają zgodnie, że najgorsza jest samotność w związku. Kobiety czują się uwolnione od dominacji męża, a mężczyźni od oczekiwań żony. Wszystkie badane kobiety znalazły jakiś pozytywny aspekt rozwodu, natomiast 15% mężczyzn nie widziało żadnych plusów w tym doświadczeniu. Kobiety miały częściej objawy depresji, lecz doświadczały wzrostu samooceny i czuły się zaradniejsze dzięki samodzielnemu wykonywaniu obowiązków, które wcześniej należały do męża. Mężczyźni z kolei wyrażali zaskoczenie trudnościami w samotnym życiu, a jednocześnie mówili o satysfakcji wynikającej z wykonywania domowych obowiązków. Zatem rozstanie (i okres bezpośrednio po nim) nie będzie łatwe, ale może ono okazać się bardzo budującym doświadczeniem, nie tylko uwalniającym od pasma udręk, ale i paradoksalnie podwyższającym samoocenę i dającym większe życiowe zadowolenie.

Boisz się powiększyć Klub Samotnych Serc? Kiedy podjąć decyzję o rozstaniu?

Decyzja o rozstaniu może zostać podjęta z różnych powodów: chorobliwej zazdrości, braku satysfakcji z życia seksualnego, niewierności, przemocy fizycznej i słownej, a najczęściej niezgodności charakterów i odmienności poglądów. Jakikolwiek z tych powodów by nie był, decyzję o odejściu od partnera należy dobrze przemyśleć i podjąć „na chłodno”, a co najważniejsze samemu. Nawet najbliżsi przyjaciele nie wiedzą bowiem, jak jest w Waszym związku naprawdę. To Ty musisz być zdecydowany, że nie chcesz być już z drugą osobą. Wiesz na pewno, że tuż po rozstaniu będziecie się czuli samotni, ale może lepiej zakończyć nieudany związek i dać Wam szansę na stworzenie szczęśliwej relacji z inną osobą? Jeśli w Twoim związku nie było przemocy, zdrady itp., po czym możesz poznać, że Wasz związek się wypalił, że nie będziecie mogli się porozumieć i nadszedł moment, w którym trzeba położyć kres udręki we dwoje? Czy można wskazać konkretne zachowania partnera, które świadczą o nieuchronnym końcu związku?


Na te pytania postanowił odpowiedzieć amerykański profesor psychologii John M. Gottman, współtwórca Instytutu Małżeńskiego i Rodzinnego w Seattle. Przez szesnaście lat badał on pod różnymi względami około 700 par. W wyniku tych badań wyróżnił on siedem znaków, na podstawie których z ponad 90% skutecznością potrafił przewidzieć, czy dana para będzie ze sobą czy nie.

  1. Pierwszy z nich to wzajemne oskarżanie się już na początku rozmowy o swoim związku, co sugeruje, że dana para nie potrafi rozwiązać swoich problemów. Często nie rozstają się tylko dlatego, że nie chcą być znowu Singlami, nie odpowiada im Klub Samotnych Serc.
  2. Drugi to "cztery zwiastuny rozstania": krytyka, pogarda, postawa obronna i mur obojętności. Jak to wygląda w praktyce? Zacznijmy od tego, że zawsze znajdzie się powód do krytyki wobec drugiej osoby. Jeśli krytyka jest stanem permanentnym, może prowadzić do kolejnego zwiastuna - pogardy. Agresja, ciągłe złośliwości i wyzwiska wpływają na związek tylko i wyłącznie destrukcyjnie, są wyrazem wyładowywania negatywnych emocji na bliskiej osobie, co z kolei skutkuje przyjęciem przez nią postawy obronnej. Partner nie przyznaje się do błędów, nawet jeśli one istnieją, przez co następuje pogłębienie konfliktu prowadzące do kolejnego zwiastuna – muru obojętności. Za tym murem częściej chowają się mężczyźni. Zwiastun objawia się wyłączeniem podczas rozmowy, brakiem aktywnego słuchania, pustym wzrokiem itp., a skutkuje ciągłym oddalaniem się od siebie partnerów.
  3. Trzeci znak to zalew negatywnych uczuć. Kiedy wymienione wyżej cztery zwiastuny trwają zbyt długo, stają się tak intensywne, że powodują wstrząs psychiczny. Wówczas koncentrujemy się tylko na tym, żeby bronić się przed stresem spowodowanym atakami partnera. Osoba atakująca również doświadcza negatywnych emocji, gdyż myśli o drugiej stronie tylko w sposób krytyczny i pogardliwy. W ten sposób związek zamienia się w ciągła walkę.
  4. Czwarty znak objawia się w mowie ciała przyspieszonym pulsem, szybszym biciem serca, nadmiernym poceniem się. Gdy przynajmniej jedna strona w związku przeżywa stres objawiający się wymienionymi sygnałami, oznacza to, że obcowanie z partnerem odbiera jako zagrożenie, podobne do zagrożenia spowodowanego spotkaniem z dzikim zwierzęciem. Stąd też naturalną reakcją jest dążenie do przerwania tego stanu rzeczy, czyli do ucieczki.
  5. Piąty znak to niepowodzenie prób ratowania dyskusji. Stwierdzenia takie jak: „Przestańmy się kłócić”, „Muszę się uspokoić, żeby móc dalej rozmawiać” mogą uratować związek, bo obniżają napięcie między partnerami i sprawiają, że zmniejsza się poziom stresu podczas wzajemnych kontaktów. Jednak gdy starania te przechodzą bez echa, gdy rozmowy między partnerami zdominowane są przez opisane wcześniej cztery zwiastuny rozwodu, zastanów się poważnie nad rozstaniem. Jeżeli tylko jedna ze stron próbuje rozmawiać, a druga ciągle krytykuje, w końcu ta pierwsza zniechęca się i narastają u niej złe emocje.
  6. Szósty znak to tzw. zatrucie wspomnień. Ci, którzy widzą swój związek w negatywnym świetle, nie potrafią sobie przypomnieć dobrych chwil, ale także tego, jak razem skutecznie pokonywali trudności. Odbiór rzeczywistości jest przez nich mocno zniekształcony. Często każda ze stron ma swoją wersję wydarzeń, a każda z tych wersji służy do wzajemnych oskarżeń.
  7. Siódmy: wycofanie się ze związku. Małżonkowie już się nie kłócą, nie ma między nimi pogardy, w zasadzie nie wykazują wzajemnej aktywności. O swoim związku mówią chłodno, gdyż wycofali się emocjonalnie ze swojego małżeństwa. Teraz mogą się rozwieść albo wybrać życie razem, ale obok siebie.

Jak się rozstać?

Jeśli czujesz, że w Twoim związku Ci źle, a ponadto zauważysz wyżej wymienione symptomy może warto na poważnie zastanowić się nad rozstaniem i znaleźć skuteczny sposób na rozstanie.

  • Jak się rozstać? W dobie internetu i komórek, możliwości, żeby powiedzieć „żegnaj” jest naprawdę wiele. Szczególnie wśród młodych osób popularne są rozstania przez telefon, maila i najmniej wyrafinowane - przez SMS i komunikatory, np. Gadu-Gadu. Najgorszym sposobem jest jednak wplątywanie w to osób trzecich, a i takie przypadki się zdarzają. Chyba nie trzeba dodawać, że te metody nie należą do rozstań z klasą. Takie rozwiązania podejmują zwykle osoby niedojrzałe i tchórzliwe. Jeśli już podejmiesz decyzję o rozstaniu, miej odwagę powiedzieć to partnerowi w twarz. Nawet jeśli masz go serdecznie dość, należy mu się odrobina szacunku.
  • Gdzie się rozstać? Kiedy już zdecydujesz się, że chcesz zakończyć dotychczasowy związek, wybierz odpowiednie miejsce na spotkanie. Nie polecam mieszkania żadnej ze stron. Głupio będzie, jeśli zechcesz, żeby twój świeżo upieczony ex-partner wyszedł, a on nie będzie chciał tego zrobić. Tobie też nie będzie miło, gdy usłyszysz: „Wynoś się!”. Nie należy również wybierać miejsc, do których razem chodziliście, macie do nich sentyment itp. To tylko może powodować niepotrzebne emocje i łzy. Najlepiej spotkać się na neutralnym gruncie. Na przykład w kawiarni lub w parku, najlepiej w niezbyt zaludnionym miejscu. To nie tylko pozwoli Wam spokojnie porozmawiać, bez uśmieszków ludzi wokół, ale i w razie niekontrolowanego wybuchu drugiej strony, pozwoli Wam nie spalić się ze wstydu.
  • Co powiedzieć? Najlepiej prawdę. Powiedz szczerze i spokojnie o swoich uczuciach. Nie rób partnerowi wyrzutów, nie wyciągaj zdarzeń z przeszłości, nie obwiniaj go za rozpad Waszego związku. Może zdarzyć się, że druga strona na wieść o rozstaniu, zacznie mówić o jeszcze jednej próbie, o tym, że się zmieni, że będzie między Wami lepiej. Niestety często są to puste frazesy i nie powinieneś zmieniać swojej decyzji pod ich wpływem. Jeżeli dobrze przemyślałeś swą decyzję, lepiej zakończyć nieudany związek raz na zawsze. Bądź konsekwentny i wykaż się w takiej sytuacji asertywnością.
    Jeśli łączy Was wspólne mieszkanie albo związek małżeński, niestety nie możecie od tak pójść każdy w swoją stronę. Musicie omówić pewne kwestie, niekoniecznie podczas pierwszej rozmowy o rozstaniu, zwłaszcza jeśli zakończy się ona awanturą lub wybuchem płaczu. Daj partnerowi parę dni na ochłonięcie i umów się z nim na omówienie łączących Was kwestii. Najlepiej zrób sobie listę rzeczy do ustalenia i zapamiętaj ją. Czytanie z kartki może niepotrzebnie urazić drugą osobę. Staraj się jak najszybciej osiągnąć kompromis. Możesz też pierwszy przedstawić swoją propozycję podziału majątku czy spłaty kredytu. Wtedy rozmowa powinna mieć sprawniejszy przebieg. Oczywiście, że spotkania w takich sprawach powinny ograniczyć się do niezbędnego minimum.
  • Jak wypełnić pustkę? Świeżo po rozstaniu, zarówno strona porzucająca, jak i porzucana może dojść do wniosku, że jednak ciężko jej żyć samotnie. Często przynosi to fatalne w skutkach zachowania, jak szukanie kontaktu z byłym partnerem czy rzucanie się w wir przygodnych znajomości.

Czego nie powinieneś robić?

Podjąłeś już decyzję o rozstaniu, teraz pada pytanie: jak się rozstać skutecznie? Przedstawiamy Ci sposób na rozstanie.

  • Nie szukaj kontaktu z Ex na siłę! Niektórzy zupełnie nie radzą sobie z nagłą pustką i zachowują się w sposób, pozbawiający ich godności, np. poprzez usilne podejmowanie prób kontaktu z byłym partnerem. Aranżują przypadkowe spotkania w okolicach jego domu, pracy, w miejscach, które odwiedza. Do tego dochodzą telefony (często głuche, z zastrzeżonego numeru, o dziwnych porach) oraz SMS-y „przez pomyłkę”, „z przyzwyczajenia”. Nie łudź się, że przypominając o sobie kilka razy dziennie, Twój/ Twoja Ex do Ciebie wróci. Wzbudzisz w byłym partnerze raczej zniecierpliwienie i złość. Tobie też po pewnym czasie będzie wstyd za takie zachowanie.
  • NIE OBNOŚ SIĘ ZE SWOIM NASTROJEM! Zachowaj umiar i rozsądek. Daruj sobie (przynajmniej na jakiś czas) wrzucanie na portal społecznościowy, na którym jest twój ex, zdjęć z imprez, które mają na celu pokazanie mu, jak świetnie potrafisz się bez niego bawić. Jeśli cierpisz, powstrzymaj się od wypisywania w internecie dziwacznych tekstów typu: moje życie straciło sens. Zyskasz nie tylko w oczach byłego partnera, ale i Waszych wspólnych znajomych.
  • Nie łudź się, że przyjaźń między Wami jest możliwa (od razu po rozstaniu)! Oderwij się od byłego partnera raz na zawsze, a przynajmniej na długi czas. To bardzo trudny krok, ale pozwoli Ci szybciej dojść do siebie po nieudanym związku. Znam osoby, które po zerwaniu ciągle zachowywały się jak para, tylko bez okazywania sobie czułości. Chodziły razem na zakupy, do kina, jadły wspólnie obiad. Gdy jedna ze stron kogoś poznała, druga miała o to pretensje. A przecież od dawna tak naprawdę nie byli razem. Powstrzymaj się od próby nawiązywania lub utrzymania przyjaźni ze ex-partnerem. Niepotrzebnie przedłuża to proces rozstania i udziwnią Waszą relację.
  • NIE BAW SIĘ INNYM CZŁOWIEKIEM! Niektórzy na pocieszenie po nieudanej znajomości starają się znaleźć kogoś na chwilę. To ma im udowodnić, że atrakcyjni, pociągający, wartościowi. Spotkałam się z różnymi określeniami osoby „na pocieszenie”. Nazywa się ją np. „trampoliną” albo bardziej brutalnie - „klinem”. Porównanie nieudanego związku do kaca może i ma rację bytu, ale człowieka do klina raczej nie. Chyba nie chciałbyś być dla kogoś „klinem”, prawda?
  • NIE UCIEKAJ OD DOTYCHCZASOWEGO ŻYCIA! Niektórzy próbują uciekać od nieudanego życia poprzez ucieczkę do innego miasta. Czy to dobre rozwiązanie? Spalenie za sobą wszystkich mostów nie zawsze wychodzi na dobre. Świeżo po rozstaniu potrzebujemy kontaktu z bliskimi nam osobami, z przyjaciółmi, z rodziną. W obcym mieście będziemy zupełnie sami, co tylko powiększy naszą pustkę po stracie bliskiej osoby.
  • NIE SZUKAJ ZAPOMNIENIA W ALKOHOLU! Unikaj alkoholu i innych środków odurzających i wyskokowych imprez. To nie tylko niebezpieczne dla zdrowia, ale również dla twojej dumy i honoru. Po alkoholu łatwiej chwytamy za telefon i dzwonimy do byłego partnera/partnerki.

Co możesz robić?

  • DAJ SOBIE CZAS NA ŁZY! Wielu ludzi, zwłaszcza mężczyzn, uważa, że rozpaczanie jest oznaką słabości. Takie osoby na zewnątrz starają się nic po sobie nie pokazywać, sprawiają wrażenie, że rozstanie nie zrobiło na nich najmniejszego wrażenia. Tak naprawdę jednak często cierpią i zagłuszają w sobie żal, smutek i gniew. Pozwól sobie popłakać, tak, tak, Was też się to tyczy Panowie! Ciągłe tłumienie negatywnych emocji może się objawić w końcu dolegliwościami psychosomatycznymi (np. bóle głowy czy wrzody). Może to wydawać się dziwne, ale staraj się także kontrolować swój smutek – np. kiedy przychodzisz do pracy powiedz sobie, że teraz czas na obowiązki.
  • ZAJMIJ SIĘ SOBĄ! Wszystko, co do tej pory robiłeś/aś kręciło się wokół partnera? Ciesz się! W końcu możesz zająć się sobą! Znajdź sobie zajęcie, realizuj swoje pasje – po prostu zacznij cieszyć się życiem. Nie odmawiaj przyjaciołom, jeśli chcą Cię wyciągnąć z domu, nawet jeśli kompletnie nie masz na to ochoty. Poza tym zawsze możesz ich zaprosić do siebie. W sprawdzonym towarzystwie łatwiej pokonać najtrudniejsze chwile.
  • ZRÓB LISTĘ WAD PARTNERA! Wiele osób po rozstaniu stawia ex-partnera w lepszym świetle, niż jest w rzeczywistości. Wracają dobre wspomnienia, a kłótnie idą w niepamięć. Wtedy często pojawia się myśl: a może spróbować jeszcze raz, przecież byliśmy kiedyś tacy szczęśliwi. Aby uniknąć takich sytuacji, sporządź pewnego dnia listę wad twojego byłego partnera i czytaj ją w chwilach, gdy najdzie Cie ochota na powrót. Być może to ostudzi nieco twoje mocje.
  • NAPISZ LIST DO BYŁEGO PARTNERA I … NIE WYSYŁAJ GO! Znana psychoterapeutka - Doris Wolf proponuje napisanie listu do byłego partnera, w którym każde słowo zaczyna się od „Żegnam się z...”. Należy wymienić nie tylko negatywne cechy, ale i te pozytywne. Listu nie należy wysyłać, ma być on ujściem dla emocji, pomocą w zrozumieniu, że Wasz związek już się zakończył.
  • ZRÓB LISTĘ SPRAW DO ZAŁATWIENIA! Inną propozycją Doris Wolf jest zrobienie listy spraw, które musisz załatwić, by przejąć życie w swoje ręce. Powinna ona zawierać takie rzeczy jak: otwarcie własnego konta, znalezienie nowego mieszkania, zmiana umowy najmu itp. Wyznacz sobie nagrodę, za każdy zrealizowany punkt. To powinno Cię bardziej zmobilizować.
  • ZRÓB WIELKIE PORZĄDKI! Pozbądź się z mieszkania rzeczy, które przypominają Ci partnera. Oczywiście w pierwszych dniach po rozstaniu, może kojarzyć z nim dosłownie wszystko. Nie popadaj w przesadę i nie wyrzucaj np. fotela, na którym często siedział. Usuń podarunki od niego/od niej, wspólne zdjęcia itp. Najlepiej schowaj wszystkie te rzeczy w pudło i wynieś. Nie wyrzucaj ich, kiedyś możesz tego żałować. Możesz też zmienić pewne elementy wystroju wnętrza. To pozwoli Ci zrozumieć, że zaczął się nowy etap w Twoim życiu.

Boicie się, że już zawsze będziecie samotni?

Jeśli czujesz się nieszczęśliwy w obecnym związku, zastanów się poważnie nad jego zakończeniem. Warto podejmować ryzyko, gdyż bycie samemu nie zawsze oznacza bycia samotnym, natomiast samotność w związku zawsze boli najbardziej. Zgadzając się na nieudany, duszący czy wręcz destrukcyjny związek, zgadzamy się na życie na pół gwizdka, akceptujemy „podróbkę szczęścia z fabryki na Tajwanie”, jak określiła to pewna polska wokalistka. Miejcie odwagę powiedzieć „NIE” takim podróbkom.

Joanna Doktorska


Polecane książki:
Johna M. Gottmana, „Siedem zasad udanego małżeństwa”, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2006;
Doris Wolf, „Kiedy partner odchodzi”, Klub dla Ciebie, Warszawa 2000;
Lindy Brannon, „Psychologia rodzaju”, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2002.

Serwis MyDwoje.pl zgadza się na przedruk tego artykułu w innych serwisach. Warunkiem publikacji jest umieszczenie pod artykułem następującej informacji wraz z linkiem do MyDwoje.pl:

Artykuł pochodzi z Poradnika w Serwisie Doboru Partnerskiego dla wymagających www.MyDwoje.pl

 



 

Komentarze

  dodaj komentarz
2014-05-17 01:43:01Krystian
Czytam komentarze ponizej i jednak cos we mnie pękło i postanowilem sie uzewnetrznic tutaj.....wspolczuje osobie po izej mnie"Kasi" i "Oli". Zyje w zwiazku od 2 lat z osoba ktora .imo tego ze jest wierna i ogromnie zakochana,to jest osoba bardzo nerwowa,wybuchowa,nie dopuszczajaca zdania innych do swiadomosci i bardzo zaborcza.
Po 30 latach zycia u rodzicow,w koncu wyfrunalem z gniazdka i wynajmujemy mieszkanie.
Zastanawiam sie conajmniej raz dziennie czy to ma sens(zwiazek) jesli nie potrafimy normalnie zyc,rozmawiac....? Boje sie zostania sam ale jednak mam mieszane odczucia.

Przepraszam za chaos w pisowni,lecz niepotrafie przelewac swoich problemow na papier,a nie mam nawet przyjaciela ktory moglby mi cos doradzic.
2014-05-10 17:19:02Kasia
Czuje się idiotycznie zwierzając się tu, ale tak naprawdę nie mam z kim o tym porozmawiać szczerze, mam koleżanki z którymi od czasu do czasu gdzieś wyjdę, ale są to luźne relacje. Odkąd jestem z Nim w związku, zerwałam dużo kontaktów ze względu na niego bo nie akceptował niektórych znajomych i cały czas mu poświęcałam. Ach głupia byłam... Jest to 6 lat trochę naiwne z mojej strony bo początkowo była to nastoletnia miłość i on właśnie był takim "klinem" po nazwijmy to związku, bo w wieku 16 lat spojrzenie na świat jest inne niż teraz gdy wchodzi się w dorosłe życie. Od długiego czasu rozmyślam o nas, a właściwie o tym jak nie szczęśliwa jestem z Nim. Rozstawaliśmy się kilka razy w ciągu tych 6 lat zawsze z mojej inicjatywy, ale było to nieskuteczne i wracaliśmy do siebie... Nie układa nam się w sprawach łóżkowych, w ogóle mnie nie pociąga fizycznie, a wiem i odczuwam, że ja go bardzo, chociaż nie wiem czy to po prostu ten wiek, gdzie tylko jedno w głowie. Widzę, że chcę być ze mną, ale ja nie dostrzegam w Nim człowieka z którym miałabym spędzić resztę życia, mieć dzieci i wspólnie mieszkać, bo mieszkamy osobno ale on kilka domów dalej z rodzicami i prawie codziennie jest u mnie. Zdarza się, że jest nieuczciwy wobec mnie i zataja różne rzeczy. Czasami brakuje od Niego wsparcia, nie rozumie mnie, nie zapewnia mi poczucia bezpieczeństwa, które potrzebuję. Dobija mnie dodatkowo trudna sytuacja w domu, mój ojciec jest alkoholikiem, rok temu stracił pracę, w której pracował 12 lat na dość dobrym stanowisku, nasza sytuacja finansowa nie jest dobra ze względu na ogrom kredytów które mamy, a zarobki mojej mamy nie są zbyt duże. Dodatkowo mój ojciec bije moją mamę i znęca się nad nią i nade mną psychicznie, ostatnie nawet mnie pobił, ale wyszłam z tego cało. Ta chora sytuacja trwa na moich oczach już 22 lata. Moja mama tkwi w tym chorym związku tyle dokładnie lat. Nie rozumiem tego, rozmawiam z Nią o tym, ale nic się nie zmienia... Początkowo będąc z moim chłopakiem przez około dwa lata, nic mu o tym nie mówiłam, udawałam, że wszystko w porządku, było mi wstyd i nadal jest tym co się dzieje, a nie było trudno to ukrywać bo sprawiamy wrażenie rodziny idealnej, ale po alkoholu za zamkniętymi drzwiami… Gdy zaczął u mnie bywać częściej i zostawał na noc to wszystko samo wyszło. Obawiam się rozstania, bo on tyle o mnie wiem i jest jedyną osobą, której o tym teraz mówię. Zdaję sobie sprawę, że zdarzyło mi się odreagować na nim stres z domu i czasem zastanawiam się jak on może ze mną wytrzymać, chociaż się staram, bo wiem jak on się może czuć, a nie chce go ranić. Wiem, że nie ma w tym związku problemów jak u moich rodziców, że to jest błahostka i próżne jest z mojej strony skupianie się na sobie, bo nie ma miłość i w zasadzie nigdy tak naprawdę jej nie było… Ja sama pracuję i studiuje i dostaje stypendium za wyniki. A on jest osobą nieodpowiedzialną, która zmienia często pracę, był bez pracy kilka miesięcy, rozpoczynał nawet kilka kierunków studiów ale nigdy ich nie kończył, nie wiem czy za dużo wymagam od 24 latka, aby w końcu dojrzał, a nie był cały czas tym chłopcem sprzed 6 lat. A miłość ? jeżeli w ogóle istnieje, brak pożądania... Czuje się zdołowana tym związkiem, ale brak mi odwagi i skuteczności, czy cechy mojej mamy wzięły u mnie górę, że tkwię nieszczęśliwa w tym związku przez tyle lat…
2014-04-16 14:02:20ola
A ja się z autorem zgadzam. Pisze zdrowe rzeczy- że kiedy na spokojnie określimy, że nie chcemy już trwać w niszczącej nas relacji, należy być konsekwentnym. Ale podzielam wasz ból. Sama jestem w związku 8 lat i mimo tego, że nigdy nie potrafiliśmy rozwiązywać naszych problemów, nigdy też nie potrafiliśmy się rozstać. Teraz gdy straciłam pracę a nie mam zbyt dużo życia towarzyskiego (dda) kiedy niszczy mnie związek a nie mam żadnej odskoczni, czuję jakby mi się życie kończyło. Mam 29 lat a nie mam żadnej koncepcji na życie. Tkwię w czymś co nie daje mi poczucia bezpieczeństwa i czuję się z tymi problemami samotna. Bo nie chcę zamęczać już innych swoim życiem, sama jestem sobie winna bo nie potrafię się wykazać odwagą i konsekwencją więc nie chcę żeby to odbijało się na moich bliskich. Powoduje to poczucie osamotnienia i popadanie w histerie płaczu, kiedy coraz częściej się okazuje, że z kolejnych prób porozumienia nic nie zostaje- bo ta druga osoba tylko oskarża i oskarża, sama nie widząc w sobie problemu. A problemem jest jej agresja słowna, ja się staram, a on próbuje mi udowodnić, że jestem dla niego złą osobą. To strasznie boli. Czuję się z tym samotna, dodatkowo nie mam wsparcia finansowego w rodzinie, więc zmuszam się do ułożenia sobie z nim życia. A to ciągle nie wychodzi. Już 8 lat mam nadzieję, z której nic nie wychodzi. Wciąż odradzająca się nadzieja i wciąż zabijana- to jest coś naprawdę strasznego. Dlatego jak autor pisze, żeby się nie oszukiwać- to kto ma siłę temu zazdroszczę..
2014-03-09 21:28:01Ewa
a ja nie cierpię mężczyzn..całe życie, nie lubię ich fałszywych uśmiechów, pseudo możliwości i pseudo sił fizycznych, to mięczaki bez zasad i charakteru..zdecydowanie wolę sama się zaspakajać a na kumpla wolę psią lojalność, moja matka była oszukiwana i wykorzystywana, moi bracia zdradzali i oszukiwali , mój mąż też taki był więc z nim szybko skończyłam i więcej tego gówna nie ruszam.
2014-03-09 12:59:48nina
nie widzę nic przyjemniejszego niż odzyskana wolność, dla mnie to bzdury , że człowiek musi mieć drugiego ..owszem jak jest ok to może tak być ale zawsze trzeba brac pod uwagę, że nagle umrze, odejdzie albo zaginie..przecież kiedyś przez wiele lat była sama zanim go poznałam , kochałam siebie , wszystkie sprawy rozwiazywałam sama , rozwijałam się intelektualnie , robiłam co lubiłam i było super..myślę , z edopuki partner nie przeszkadza nam w takim życiu to ok ale pamietam jak mój maż był niywaezadowolony , z egdziesz wychodziłam, że długo rozmawiałam z mamą, że kupowałam coś czego on nie lubił , że jechalismy tam gdzie on chciał..jedliśmy cieżkie maskie żarcie a nie ryz i warzywa , kóre ja lubie ..owszem mogło to być i tamto też ..wiec musiałabym robić dwa obiady...wiecie co ! takie życie sie z nikim nie opłaca..nawet teraz jak jesteśmy w sklepie to ja oglądam, odpoczywam , rozmyślam przy innych działach a on stoi za mną ! i czeka na mnie ..boże horor..albo jak coś kupuje..albo jak wychodze z domu..on nie poprawia makijażu nie przeglada sie w lustrze tylko wstaje i wychodzi , rano nie bierze prysznyca, nie maluje się , nie myje głowy , zebów..tylko wstaje i gotowy jak tu żyć razem? ludzie małżeństwo to wielka ściema ..i kobiecie sie ani troche nie opłaca jest zdominowana ..
2014-03-09 12:24:02nina
mój zwiazek jest bardzo długi ale dopiero od kilku lat odkryłam człowieka z którym żyję, przedtem zakłądałam , że zaufanie przede wszystkim i żyłam w przekonaniu , że tworzymy szczery, wartościowy rozwijający sie zwiazek ..jeszcze głupia bo wiem , ze głupia byłam zdecydowałam sie na drugie dziecko ..
Jedyne co mnie usprawiedliwia to to , że wtedy go nie znałam !
Zaczeło sie od odkrywanie drobnych oszustw finansowych i innych..
Potem długa droga do ponownego zaufania , wiele rozmów i udało sie ..tak mi się wydawało ale od tych rozmów maż już nie chciał rozwiazywać problemów przez komunikację wiec nie było rozwiazywania na bieżąco i bańka pękła , wyprowadziła sie na dwa miesiace do mamy ..dałam radę i zdumiona byłam ile radości dało mi nauczenie się życia w pojedynkę, wreście mogłam jeść to co lubię, chodzic tam gdzie chcę, sprzątać kiedy chce i było super..jednak małoletnie dziecko umożliwiło jego powrót..wiec po dokładnym jasnym porozumieniu znowu zaczeliśmy..
W rok póżniej wyszło na jaw , że wział kredyt o kórym rzecz jasna nie powiedział..
I wiecie co? przeprosił i powiedział , ze mieliśmy zaległosci i nie wrócił do dzisiaj do tematu
a ja potwornie żałuje że mu zaufałam, świat mi się zawalił..w tym czasie zachorowała i umierała moja mama a córka zaczeła dorastać..
Obecnie jestem obojętna na tego człowieka i emocjonalnie wyrzuciłam go z mojego życia , biorę pod uwagę rozstanie w każdej chwili, nawet cieszyłabym się gdyby sobie kogoś znalazł, jedyny powód ze z nim jestem to ekonomiczny ale jest takich pewniakiem , ze ma pracę jakby zapomniał , ze przez 6 lat ja miałam pracę a on był bezrobotny i był horor, teraz nawet mi wypomina , ze za mało zarabiam boże won z nim z mojego życia , mam 54 lata ale wolę chce samostanowić żyć zgodnie ze sobą a nie chiągle ulegać..
2014-01-30 14:46:55Kasia
Jego rzeczy stoją spakowane w przedpokoju. Pozostał wielki żal.
Ale ciągle go kocham i już tęsknie. Nie wiem jednocześnie jak mozna kochać kogoś kto ciągle obiecuje i się nie zmienia. Nie byłam święta, nikt nie jest, ale zawsze okazywałam mu miłość i szacunek. Pozostaje w trudnej sytuacji również i materialnej, za pół roku obrona magisterki, a ja nie mam zbyt wiele napisane. Przez te nerwy łzy i trud podjęcia tej decyzji o rozstaniu. Obowiązki wzywają a człowiek nie moze się skupić i serce boli, że ktoś nie kochał tak mocno jak powinien. JAk to przetrawić? Czy spotkam kogoś kto doceni moje ciepło? JA się nadaję do miłości spełniam się w niej, lubię dbać o kogoś, kocham seks i bardzo się staram, szukam tylko kogoś na prawdę zaangażowanego...
2014-01-08 20:03:38karola
5 mscy temu doszło pomiędzy mną a byłym chlopakiem do rozstania..do tej pory nie mogę sie pogodzic z tą decyzją...wiedziałam że był to toksyczny zwiazek a ja w jego oczach juz nie zyskiwałam.Psycholog ,terapia-jedyne co mnie podtrzymuje ale i to wcale nie jest rozwiązaniem.Niska samoocenna,cechy DDA,brak prawdziwych przyjaciół i pomocy rodzinydobija...
2014-01-06 20:36:06regina
Szybko rozpoznałam w moim potencjalnym partnerze zyciowym ...narcyza!!!!! Chociaz bolało, postanowiłam przerwac raz na zawsze te jakze chore relacje. Wiedząc, ze narcyz i tajk sie nie zmieni, po prostu przez telefon skłamałam, ze mam jakieś grypopodobne objawy i .."Po co Ci taka chorowita kobieta?"
Odpowiedział:" Skoro i ty tak uważasz..."Miałam spokoj na kilka miesięcy, potem po prostu zmieniłam wszelkie adresy i numery telefonów..Dzis cieszę sie życiem u boku wspaniałego mężczyzny /męża/, a tamten..wciąz szuka -szczęścia?- na kilku portalach jednocześnie. Będzie szukał w nieskończoność!
2013-10-07 10:56:54nati
Kochani, polecam też książkę - Pokochaj siebie - Wayne Dyer. Działa cuda. Dopiero jak to zrozumiałam, usunęłam smsy od byłego chłopaka. Następnego dnia poznalam mojego obecnego mężczyznę :)
2013-08-29 15:59:05Kleopatra
komentarz usunięty przez moderatora
2013-07-02 09:15:50Obiektywna
Aniu, zastanów się a może wierzyłaś w swoje mrzonki. Prawdziwi mężczyźni zrobią wszystko, żeby zaspokoić chwilową zachciankę , kaprys. Twój błąd polega na tym, że ,,smalisz cholewki"do żonatych mężczyzn i na bieżąco dokumentujesz w sieci swoje przeżycia. Wyrządzasz ogromną szkodę w rodzinach - tych żonatych. Po spotkaniu z tobą tylko żal, łzy, trauma. Najtragiczniejsze jest spotkanie ciebie na drodze życia. Masz tak ohydne wnętrze, że aż boli.
2013-06-13 18:42:09Ania170
I ja w końcu zdecydowałam się na rozstanie.Przez 10 lat dawałam się wodzic za nos i wmawiać , że to co się dzieję w naszym związku to moja wina.Od około roku chodzimy a terapie indywidualna i mamy tego samego terapeutę i po ostatnim wydarzeniu stwierdził, że mój kochany mnie oszukał i żebym nie dała sobie już nic wmawiać.Dziś wróciłam z terapii i ostatecznie podjęłąm decyzję.Szkoa zmarnowanych lat i energii jaką wkładałam w ten nieudany związek.Mój Kochany tak ściemniał, że po otatnim numerze jaki mi "wyciął" terapeuta nazwał sprawy po imieniu i powiedział , że ewidentnie mnie oszukał!!! chce mi się płakać bo przez lata dawałam się tak oszukiwać a moj Kochany wiedział,że może sobie na to pozwaolić bo zawze mu wybacze....Ale nie tym razem...Trzymajcie za mnie kciuki... pozdrawiam Was ...
2013-06-13 18:06:28
a co zrobić jeśli po 8 latach związku dowiadujesz się że cię nie kocha, nic nie wskazywało na rozstanie
2013-05-01 18:06:47radek - jzz.com.pl
komentarz usunięty przez moderatora
2013-04-30 12:24:23realysta
A po czym poznać, że mój związek się wypalił? Od mniej więcej pół roku narastają wzajemne pretensje, nie są to karczemne awantury ale i tak jest nieprzyjemnie (no dobrze czasami baaardzo nieprzyjemnie, choć wychodzić z domu musiałem przez ten czas tylko dwa razy, ona z 3-4 razy zamykała się w łazience). Jesteśmy 6 lat razem, z czego prawie 5 to było coś mega, wiadomo były wzloty i upadki ale było mega. Teraz 1 dzień na 7 może być ekstra a później znów jest zmęczenie, nie ma w nas takiej frustracji, żeby się rozstać, ale ja wiem, że we mnie to wynika z wygody. Co wtedy?
2013-04-21 15:56:44Wyrozumiała żona
Jestem zniesmaczona -jakie to proste - rozstać się. Należę do żon , które poważnie traktują przysięgę małżeńską. W swoim długotrwałym pożyciu małżeńskim doznałam zdrady ze strony ukochanego męża, dopiero wówczas uświadomiłam sobie, że muszę zabiegać o naszą miłość. Po zdradzie dostrzegłam dopiero jakiego mam wspaniałego męża, wcześniej po prostu był.. Kobitka( singielka), która uwiodła mi męża ( za jego aprobatą ) znała mnie doskonale i nasz status materialny. Podejrzewam, że zrobiła to z czystego wyrachowania i liczyła na rozwód...........................i kasę.
Jestem dzisiaj szczęśliwą żoną, jesteśmy świadomi tego, że nikt nie może zniszczyć ,, ot tak dla kaprysu" naszego związku. Ta zdrada przyczyniła się do tego, że mocniej się kochamy. Przebaczyłam - chociaż było to bardzo trudne.
I TAK TRZYMAJCIE WSPANIAŁE ŻONY- NIE DAJCIE WYWŁOCE MĘŻA.
2013-02-12 17:31:31Wojtek
Zgadzam się z wypowiedzią Czytelniczki .

Często wydaje mi się, że moja narzeczona mówi mi że już nie chce ze mną być z powodu poddania się, bo tak jest lepiej, wygodniej dla niej.
Czasami jest tak, że jeśli są szczęśliwe dni człowiek nie zwraca uwagi na zachowanie i podejście tej drugiej połówki . Przeważnie bywa tak , że jak już zauważymy że coś sie dzieje jest za późno . Wtedy zawsze chcemy porozmawiać z tą drugą połówka szczerze i tu cały problem w tym..... Często szczera rozmowa mija się z celem . Wszystko jest powiedziane tylko po to żeby zaspokoić tą drugą osobę .
W moim przypadku zawsze jest tłumaczenie , że była w stresie i dlatego wyzywała mnie i kazała mi się wyprowadzać . Teraz to już sam dochodzę to tego żeby się wyprowadzić i zakończyć całą znajomość hmm... bardziej miłość tylko szkoda , żę w środku bardzo boli !!!
2013-02-08 08:07:57e_rob
Witam. Artykuł wcale nie jest zły jak tu ktoś napisał.
Każdy powinien wziąć pod uwagę różnice w związkach i powody, dla których się rozpadają.
To są porady, nie schemat, w jakim mamy postępować.
Moje małżeństwo trwa już 17 lat.
Nigdy niebyło różowo.
Moja żona jest ciężka w relacjach.
O demokracji w domu to mogłem zapomnieć.
Doszło do tego, że nawet z rodziną nie mogłem się spotykać, bo była wojna.
Parę lat temu powiedziałem dość i chciałem odejść, zostałem łudziłem się, że będzie lepiej.
Mrzonki i nieprawda.
Zmian oczekiwała ode mnie, siebie nie widząc.
Minęło kilka lat, żyłem pod dyktando żony i zamknąłem się we własnym świecie.
Po wydarzeniach w listopadzie, o których nie będę pisał, powiedziałem sobie dość.
Po rozmowie z żoną odszedłem.
Zrobiła wszystko żebym wrócił, znów obiecując gruszki na wierzbie.
Minoł miesiąc, a czuje się jak zbity pies tkwiąc w związku, w którym nie chce już być.
Szczera rozmowa, jak pisze autor artykułu nic nie dała, był tylko stres.
Żona nie pozwoli mi odejść, choć wie, że już nic do niej nie czuje.
Tkwić w związku, w którym czuje się samotny, to jest gorsza samotność niż być samotnym i tu się zgadzam z autorem.
Sytuacja taka odbija się na mojej psychice, a pośrednio na psychice żony.
Jestem zły, rozdrażniony, zniechęcony do życia.
Wiem jedno, przyjdzie czas, że i tak odejdę.
Ci, co chcą kogoś zatrzymać na siłę pogarszają tylko sytuację.
To tyle, co do artykułu i komentarzy.
2013-01-25 20:36:31parap
Kretyński artykuł amerykańskiego idioty. Dla niego rozstanie się z kimś bliskim jest jak wylanie rybki do kibla. Odnosi się wrażenie, że facet w swojej pracy promuje rozstania jako sposób na życie i tak naprawdę to g...o wie co można wtedy przeżywać. Następną jego pracą powinna być praca pod tytułem - jak szybko i bezboleśnie popełnić samobójstwo.
2012-12-29 23:12:41iza
Tomku30 niestety można z kimś żyć 12 lat i go nie kochać. Ja jestem w pseudozwiązku od 6 lat. Nie widzieliśmy się przez 1,5 roku. Zerwałam z nim rok temu ale on nie odpuszcza i ciągle uważa ,że jesteśmy parą ,a ja nie mam już siły. Kocham go jako człowieka ale nie jako mężczyznę, jest mi bliski, jest mi bardzo przykro widząc jak się miota choć wiem ,że jest to szantaż emocjonalny. Ciągle nalega na spotkania pomimo ,że mieszkamy 200 km od siebie. Oczekuje ode mnie wielkiej namiętności.
Jestem załamana również swoim zachowaniem ale nie potrafię być asertywna. Czasem trzeba pozwolić odejść drugiej osobie tym bardziej ,że jeśli jedna z osób jest nieszczęśliwa to druga też nie będzie.
2012-12-02 17:54:14mia
a ja zadzwonie raz jeszcze, przynajmniej nie bede zalowala, ze nie probowalam bo po raz pierwszy w zyciu czuje, ze to jest to. jak powie, ze nie ma szans to umre aby moc sie narodzic na nowo!
2012-10-20 14:34:07Marcel
Odpowiwc na kometarz "czytelnika" z 2012.08.14
A co jezeli zwiazek dla jednego z mauzonkow to meczarnia?
Moja mama zyla z alkocholikiem 25lat i ja jako dziedzko musialem dorastac w ciaglych awanturach, bo tacy "katolicy" jak ty prali jej muzg, bedoc doroslym zabrauem moja matke do siebie i uswiadomilem jej ze taka walka nie ma sensu.Teraz moja Mama ma praca, fajnego faceta! I zyje sczesliwie. A ten stary sobie na sczescie kark zkrecil! A czasami nie oplaca sie starych klamotuf naprawiac, tylko taniej wyjdzie nam kupic nowy. :)
2012-09-04 21:10:51misiek
Ludzie nie żeńcie się to tylko komplikuje rozstania.
2012-08-27 23:16:56Niekochana
... a jak przełknąć ten ból który rozrywa od środka każdej nocy, każdego dnia?Nie ważne ile mija godzin, dni, tygodniu... Można skakać, tańczyć, śpiewać, ale nic nie jest w stanie ukoić bólu, który nie pozwala iść dalej. Życzę Wam siły, której sama nie mam...
2012-08-18 11:42:54Tomek30
Od póltora miesiaca jestem sam w pustym domu.Żona opuscila mnie wraz z dzieckiem.Powodem bylo wiele aspektow ....jednak nie myslalem ,ze zostane odrazu skreslony....bardzo chcialem walczyc o to malzenstwo...Zasiegnac rad specjalistow...psychologow zajmujących sie problemami malzenskimi.Od tego czasu nie potrafie zrobic najprostszej czynnosci.Siedze i rycze,wielokrotnie probowalem targnac sie na zycie.Zas moja malzonka gdyz czasem widuje ja w drodze po zakupy.Wyglada pieknie jak nigdy,wciaz sie bawi i dobrze sie z tym czuje.Porawilem wszystko co jak uwazam bylo zle ale im bardziej sie staram tym bardziej ona mnie nie na widzi.Powiedziala mi ,ze nigdy mnie nie kochala i nie chce mnie znac po 12 latach.Zaluje ,ze tak malo sie staralem.Nie wiem co zrobie z soba i swoim zyciem.
2012-08-15 15:19:26bunia
a co jesli zostalo sie zdradzonym dalo sie kolejna szanse i po miesiacu maz mowi ze juz nie chce walczyc o nas Mam sie ponizac i blagac po raz kolejny.Trzeba miec troche szacunku do siebie a poza tym zeby cokolwiek ratowac musza chciec 2 strony W pojedynke sie nie da(zostalam porzucona po 20-tu latach malzenstwa)
2012-08-14 19:13:14czytelniczka
Pozwolę się nie zgodzić z autorem w jednej kwestii. Gdy rozstanie dotyczy małżeństwa i to zawartego także w kościele. Uważam że o małżeństwo tzreba walczyć i rozmawiać. Żyjemy w czasach gdy zabija nas rutyna i poddanie się jednego z partnerów bo tak jest wygodniej, bo tak właśnie piszą w internecie jest żałosne. Taką przysięgę składa się raz w życiu, i powinno się walczyć i rozmawiać. Dopiero gdy obie strony stwierdzą, że nie ma o co można się rozstać i rozwieść. Dziś rozstajemy się bo małżeństwo nam się znudziło do czego to doprowadza? do zachwiania pewnych wartości w naszym społeczeństwie. Lepiej popsutą rzecz wyrzucić i kupić nową niż wysilić się i spróbować naprawić co się psuje.

Darmowa rejestracja

e-mail
hasło
minimum 6 znaków
Jesteś
kobietą mężczyzną
Data urodzenia
Skąd nas znasz?
Akceptuje Regulamin i Politykę prywatności
Twarze MyDwoje
M5957A14, 23 lata
Uczeń, Poznań
K5E7DCA8, 33 lata
nauczycielka, mediator sądowy, Zabrze
 
 więcej Twarzy  więcej Twarzy
M2A73F98, 45 lat
Projektleitung / Kraftwerkstechnik, Cottbus
M148DB8B, 36 lat
Journalist, Göttingen
 więcej ofert zagranicznych
| Praca | Pomoc | Regulamin | Polityka prywatności | Usługi i cennik | Kontakt | Kontakt dla mediów | Partnerzy | Reklama | Mapa Serwisu | Wersja mobilna |

2007 - 2014 © MyDwoje.pl ® ; Wszelkie prawa zastrzeżone

Biuro matrymonialne MyDwoje stosuje metodę kojarzenia partnerów według ich zgodności osobowości opartą na psychologicznym Teście Doboru Partnerskiego MyDwoje, stworzonym przez znanego, polskiego psychologa Andrzeja Rutowskiego. Test bazuje na wieloletniej praktyce terapeutycznej par małżeńskich naszego psychologa oraz na pracach naukowych z zakresu psychologii humanistycznej Fromma, psycholanalizy Junga i teorii testów psychologicznych Cattella, Eysencka, Gougha i Heilbruna.

CMS, WEB interface

Serwis MyDwoje.pl wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności. Akceptuję politykę prywatności Serwisu MyDwoje.pl
zamknij