Znaleźliśmy w sobie wiele podobieństw i wspólne spojrzenie.
MyDwoje: Już niedługo finał naszego dorocznego Konkursu Szczęśliwa Para MyDwoje.pl 2010. Spotkaliśmy się z Kamilą i Dominikiem, którzy postanowili opowiedzieć nam swoją historię oraz podzielić się swoimi emocjami. Wypatrzyliśmy ich przytulonych i roześmianych w jednej z tawern nad Odrą. Witajcie!
|




Kamila, 30, zarządzanie nieruchomościami Dominik, 35 lat, pracownik banku
79% PD (Punkty Dopasowania MyDwoje.pl) Pierwsze spotkanie: 06.06.2010
Cieszymy się z Waszego szczęścia! |
- Kamila I Dominik: Dzień dobry! Witamy na Dniach Morza w Szczecinie!
Dzisiaj jest naprawdę tłoczno na Wałach Chrobrego. Wszyscy podziwiają żaglowce, które przybiły do portu, ale my nie po to się spotkaliśmy, żeby podziwiać statki, tylko was - jesteście piękną parą! Opowiedzcie jak zaczęła się wasza znajomość.
- Dominik: Pierwszy krok wykonałem ja. Zaraz po zarejestrowaniu w Serwisie i wypełnieniu serii testów, system zaproponował grupę osób skojarzonych z moim profilem. Wyświetliłem sugerowane kontakty według zgodności osobowości. Na samym początku były osoby, które zgodnie z systemem miały 92 proc. punktów dopasowania, potem te z 85-86%, a ja przewijałem kolejną stronę... Kamila spodobała mi się ze względu na piękny uśmiech na zdjęciu. Była pod sam koniec listy, mieliśmy 79 procent zgodności. Właśnie do niej napisałem i zapadła cisza - nie otrzymywałem odpowiedzi.
- Kamila: Ha ha ha! Zestresowałam go na początku znajomości! Zupełnie niechcący. W tym czasie przebywałam na uczelni w Poznaniu, gdzie studiuję zaocznie i nie miałam dostępu do komputera. Po powrocie do domu czekała na mnie koperta z listem od Dominika. Podobało mi się w jaki sposób pisał, jak opowiadał o sobie i swoich przeżyciach. Poza tym dobrze mi się skojarzył, ponieważ moja chrześnica ma na imię Dominika, także dostał plusa na dzień dobry! Odpisałam i tak to się zaczęło.
- D.: Oj tak, zostałem wręcz zasypany pytaniami, przy których chował się Test Doboru Partnerskiego MyDwoje.pl! (oboje śmiech)
- K.: Ale znaleźliśmy w sobie wiele podobieństw i zbliżone spojrzenie na różne rzeczy.
- D.: Dokładnie. Dodatkowo mamy podobne przeżycia związane z emigracją. Kamila była blisko cztery lata w Wielkiej Brytanii a ja ponad trzy spędziłem w Irlandii.
Czyli odnalezienie Kogoś bliskiego po tak długim pobycie w innym kraju jest możliwe!
- K.: Oczywiście, że tak! Tylko trzeba wiedzieć kogo się szuka i gdzie. Zaczęliśmy do siebie pisać najpierw przez pocztę portalu, lecz szybko stwierdziliśmy, że to nam już nie wystarcza. Nie ma to jak rozmowa, najlepiej w cztery oczy. Ale musiałam jeszcze poczekać zanim Dominik poprosił mnie o telefon, zaczęłam już się niecierpliwić! (śmiech)
- D.: Tak to było chyba przy czwartym liście. A proszę wierzyć, że nasze listy były dłuuugie...
- K.: Raz się wściekłam gdy napisałam długą wiadomość a strona wygasła i list zniknął. Dominik wyjaśnił mi później, że to zabezpieczenie portalu, od tego momentu zapisywałam każdy jako szkic. Także przestroga dla piszących - zapisujcie swoje listy jako szkice przed wysłaniem, szczególnie jeśli są długaśne!
- D.: Gdy poprosiłem Kamilę o telefon, musiałem ją zapewnić, że nie jestem żadnym maniakiem ani psychopatą.
- K.: Pamiętam! Śmiałam się, iż lepiej, żeby to była prawda, bo nauczyłam się w końcu własnego numeru na pamięć i nie zamierzam uczyć się nowego!
Widzę, że wzięliście sobie do serca zasady bezpieczeństwa naszego portalu?
- K.: Tak oczywiście, ale myślę że trzeba kierować się też zdrowym rozsądkiem. Ludzie są różni, ale już po pewnym czasie pisania ze sobą można zdobyć pewną wiedzę o człowieku choćby po jego sposobie wysławiania się. Na pierwsze spotkanie radzę mimo wszystko wybrać miejsce publiczne.
Co jeszcze Was zbliżyło do Siebie?
- D.: Rozmowy przez telefon. Gdy już dostałem jej numer telefonu zaczęliśmy do siebie dzwonić. Kamila nazwała mnie gadułą, ponieważ nasze rozmowy trwały godzinę-półtorej każdego wieczoru. Sam nigdy gadułą nie byłem, ale z nią mam o czym rozmawiać i jakoś samo tak wychodzi.
- K.: Myślę, że zbliżyło nas także to, że jesteśmy podobni do siebie, tak samo aktywni, oboje lubimy poznawać nowe rzeczy. Mamy swoje zainteresowania, pasje, o których lubimy dyskutować. Kochamy podróże, nowe miejsca, książki, stare kino, teatr. Wiele nas łączy. Tak naprawdę ciągle odkrywamy siebie nawzajem. Jesteśmy na siebie otwarci. No i podobamy się sobie. Uwielbiam to, że Dominik jest taki wysoki, mogę nałożyć każde szpilki!
- D.: Oj tak, bardzo mi się w nich podobasz. (całuje ją w policzek).
- K.: Nasze codzienne rozmowy telefoniczne trwały ponad miesiąc i ciągle nie mogliśmy ustalić terminu pierwszego spotkania, ponieważ każdy weekend jeździłam do Poznania na uczelnię. Dziś właśnie świętujemy mój ostatni egzamin i zakończenie studiów! Ale ten okres "nie widzenia się" był dla nas ciężki, tak bardzo chcieliśmy się już zobaczyć. Wydawało mi się, że znamy się bardzo długo.
- D.: Wreszcie udało się nam dopasować terminy i umówiliśmy się na naszą pierwszą randkę "na żywo". Umówiliśmy się w kawiarni w południe. Gdy przyszedłem, nie było jeszcze w środku żadnego gościa. Usiadłem i przyznaję, że przeżywałem to czekanie. Gdy tylko pojawiła się przy wejściu, serce mi skoczyło do góry.
- K.: A mi serce biło jak szalone. Zobaczyłam wysokiego, postawnego mężczyznę. Miał dla mnie białą różę w dłoni: piękną, czystą. Na mój widok stanął prawie na baczność wręczył mi kwiatka, pocałował w rękę i trzy razy w policzek - to było zabawne, takie oficjalne! (śmiech). Chyba oboje byliśmy zdenerwowani i przejęci tym spotkaniem! Powiedział, że specjalnie taką różę wybrał, bo nie jest tak popularna jak czerwona. Już od początku był inny, oryginalny. Ta róża bardzo długo jeszcze stała u mnie w wazonie, widać, że była dana z serca. Przyznaję, że mnie to ujęło. Myślałam, że nasze spotkanie będzie - jak to pierwsze spotkanie - nieśmiałe, krępujące, może nawet troszkę sztywne... Ale już po pół godzinie wiedzieliśmy, że ta osoba naprzeciwko wpatrująca się w oczy, to ta sama ciepła osoba od namiętnych listów, rozmów, marzeń.
- D.: To prawda. Pierwsze skrępowanie szybko minęło, spędziliśmy w kawiarni ponad dwie godziny ciągle rozmawiając a ja nie mogłem od niej oderwać oczu. Poszliśmy na spacer po parku. Mamy w Szczecinie piękne romantyczne miejsce - Park Kasprowicza z letnim amfiteatrem. Pogoda dopisała, świeciło piękne słońce, kolejne godziny mijały jak szalone, spacerowaliśmy alejkami trzymając się za ręce. Praktycznie świat przestał dla nas istnieć. Byliśmy tylko my dwoje.
- K.: Po kilku godzinach chodzenia bolały mnie stopy, więc usiedliśmy na ławeczce w amfiteatrze. Zdjęłam buciki i położyłam nogi na jego kolanach. Zaczął mi masować stopy. Byliśmy razem pierwszy dzień a czułam się jakbyśmy byli razem od dawna. Cudownie ciepło, bezpiecznie i ta nić porozumienia, ale także iskrzenie w powietrzu. Zaprosił mnie do restauracji na późną kolację. Wypiliśmy białe wino za nas i nasze spotkanie. Już wtedy czuliśmy, że to, co nas spotkało, to coś niezwykłego. Było romantycznie; przyćmione światło, gdzieś w tle muzyka i to uczucie podekscytowania, radości wypełniające od środka. Wręcz nie chcieliśmy się rozstawać. Umówiliśmy się na drugi dzień, spędziliśmy go w Pobierowie na plaży, na spacerach po lesie, ciągle razem.
Romantyczna historia. Widzę, że lubicie spędzać czas razem. Macie jakieś dalekosiężne plany?
- D.: Oj, planów jest cała masa. W najbliższy weekend chcę przedstawić Kamilę moim rodzicom.
- K.: A potem każdy następny weekend mamy już z góry zaplanowany. Spotykamy się z przyjaciółmi Dominika. Potem w następnym tygodniu jedziemy do Poznania, do moich przyjaciółek ze studiów, na grilla. Chcemy spędzać czas z osobami ważnymi dla nas, poznawać się. Planujemy także remont mojego mieszkanka, tylko nie możemy znaleźć na wszystko czasu, doba jest dla nas za krótka! Wydaje się, że działamy szybko, ale oboje jesteśmy po trzydziestce i już wiemy, czego od życia i partnera oczekujemy. Chcemy pracować nad naszym związkiem, bo oprócz radości i unoszenia nad ziemią, związek to też praca, pójście na kompromis, to rozwiązywanie problemów, to rozmowa. My już to wiemy i wykorzystamy tę wiedzę, doświadczenie, nie zmarnujemy takiej szansy!
- D.: W sierpniu planujemy wspólny urlop. Chcielibyśmy razem wyjechać w jakieś ładne miejsce. A nie byłoby tych wszystkich planów, uczuć, namiętności bez portalu MyDwoje.pl. Chcemy podziękować twórcom portalu za profesjonalne podejście i powiedzieć innym użytkownikom tym aktualnym i przyszłym: tu naprawdę można odnaleźć swoje szczęście! Przykładem jesteśmy My Dwoje.
Czytaj podobne historie naszych par: