Jesteś tutaj: MyDwoje.pl > Specjalne > Wydrukuj nasz Poradnik i czytaj, ciekawej lektury!

Wydrukuj nasz Poradnik i czytaj, ciekawej lektury!

 
 

Dlaczego on nie prosi mnie o rękę?

Czekasz, kiedy on się oświadczy? Chciałabyś dostać pierścionek zaręcznowy? Chcesz wyjść za niego za mąż, a on nie prosi Cię o rękę? Chcesz spędzić z nim resztę życia a on nie czuje się gotowy do roli męża? Zbyt długo czekasz na oświadyny? Jesteście już razem bardzo długo. Przeżyliście wiele radosnych i smutnych chwil, które dały Wam możliwość wzajemnego poznania niemal w każdej sytuacji. Jesteś już niemal pewna, że to właśnie „ten” mężczyzna. Czas mija i...jesteście zapraszani na kolejny ślub znajomych. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie fakt, że wizja Waszego małżeństwa nie przybliża się nawet na krok. Czekasz na ten wymarzony moment, kiedy on podaruje Ci pierścionek i nie dzieje się nic. Zastanawiasz się, co jest złego w Twoim związku lub postępowaniu wobec partnera. W podobnej sytuacji jak Ty jest prawdopodobnie wiele kobiet.

 

on nie prosi o rękę

Z perspektywy kobiecej

Celem prawie każdej kobiety jest zbudowanie szczęśliwej relacji, która doprowadzi do założenia rodziny i związanego z tym poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji. Nie oznacza to, że mężczyźni nie pragną tego samego, jednak u Pań, ze względu na inny rodzaj zegara biologicznego i związane z tym ograniczenia, potrzeby te mogą pojawić się wcześniej.

Płeć piękna  zazwyczaj nie musi ukrywać swoich uczuć. Jeżeli mówi otwarcie o tym, iż marzy o miłości na całe życie, nie zostanie przez otoczenie oceniona jako „zbyt emocjonalna” czy „uczuciowa”.

Celem jest przede wszystkim znalezienie takiego partnera, w relację z którym można „zainwestować” swoje uczucia i jednocześnie mieć pewność, że mężczyzna taki jej nie zawiedzie.
Oświadczyny oraz związana z tym zapowiedź małżeństwa to przede wszystkim znak, że partner jest zaangażowany na tyle, aby zapewnić kobiecie bezpieczeństwo i opiekę do końca życia. Dzięki temu uzyskuje ona również gwarancję, iż zdąży zrealizować swoje cele związane z założeniem rodziny i nie będzie to jedynie przejściowy epizod w życiu mężczyzny.

Anna, 29-latka z Warszawy, pięć lat czekała na upragniony pierścionek zaręczynowy. Z pozoru wydaje się, że nie jest to aż tak długi odcinek czasu, jednak Anna po trzech latach zaczęła już przeżywać poważne rozterki. „Nigdy nie ukrywałam, że założenie rodziny to jeden z moich priorytetów. Sama pochodzę z dużej rodziny. Marzyłam, aby zaraz po ukończeniu studiów związać się z kimś na całe życie. Mój obecny mąż, Piotr, wiedział o moich planach. Czas mijał, lecz z jego strony nie padły żadne poważne deklaracje. Czasem czułam żal, ponieważ przeżyliśmy razem naprawdę wiele zarówno dobrych, jak i złych chwil: wspólne, niezapomniane wakacje, chorobę jego mamy, mój półroczny pobyt za granicą. Nadszedł moment, kiedy poważnie zastanawiałam się nad naszą wspólną przyszłością: z jednej strony kochałam Piotra, z drugiej nie chciałam być w wiecznej „relacji partnerskiej”.

Przyszedł jednak dzień, kiedy Anna została pozytywnie zaskoczona oświadczynami ze strony Piotra. Od roku są już szczęśliwym małżeństwem. Piotr, pytany o tamten czas przyznaje, że trochę bał się małżeństwa: głównie z tego powodu, iż sam pochodził z niezbyt szczęśliwej rodziny. Powoli jednak udało mu się dojrzeć do myśli, iż założenie własnej rodziny to jedna z ważniejszych rzeczy a Anna to ta, z którą chciałby spędzić resztę życia.

Patrząc męskim okiem

Wbrew pozorom, posiadanie szczęśliwej rodziny to również cel wielu mężczyzn, nawet jeżeli nie mówią o tym otwarcie. Często nawet nie analizują do końca swoich potrzeb. Nie czują presji wywołanej przez pędzący zegar biologiczny. Myśląc o małżeństwie, mogą kierować się stereotypami i kojarzyć ten stan ze znacznym ograniczeniem wolności, rezygnacją z hobby a nawet marzeń.

Wydaje się ponadto, iż na mężczyzn, częściej niż na kobiety, mają tutaj wpływ negatywne doświadczenia z dzieciństwa, w tym głównie problematyczny związek rodziców. Będąc dzieckiem, byli niejako zmuszeni do uczestnictwa w przykrych lub traumatycznych sytuacjach rodzinnych. Kiedy dorośli, odkryli własną niezależność i możliwość odcięcia się od rodziny. Założenie własnej może budzić obawę przed powrotem do sytuacji sprzed lat. Mężczyzna może się np. obawiać, że powtórzy błędy swojego ojca.

Tak było w sytuacji 33-letniego Roberta, który w wielu 27 lat przeżył już rozwód. „Byłem bardzo związany z moją ówczesną partnerką. Nasz związek trwał przez całe studia. Oboje wywodzimy się z rodzin, które na zewnątrz są oceniane jako „porządne”, dlatego nasi rodzice zaczęli nalegać na małżeństwo. Zgodziłem się, myślałem że przynajmniej przez jakiś czas po ślubie nasze życie będzie wyglądać tak, jak do tej pory. Niestety, zarówno moja żona, jak i rodzice, wprost oczekiwali szybkiego „powiększenia” rodziny. Nie czułem gotowości do takiej roli. Pomimo pozorów, w mojej rodzinie ojciec od zawsze miał duże problemy z alkoholem. Obraz rodziny z dziećmi nie był dla mnie pozytywny. Bałem się, że powtórzę błędy ojca i znów powróci to, co kiedyś było najgorszym koszmarem. Ponadto przed ślubem prowadziłem urozmaicone życie: zawsze miałem wielu znajomych, spędzałem czas na rozwijaniu swoich pasji. Nie chciałem z tego rezygnować. Presja była dla mnie zbyt silna. Pomyślałem, że wolę dać wolność mojej żonie, aby mogła zrealizować swoje marzenia o rodzinie z kimś, kto w przeciwieństwie do mnie będzie przygotowany do tej roli. Dlatego zdecydowałem się na rozwód.”

Dziś Robert, pomimo przekroczenia wieku magicznych „30” lat, nadal nie czuje się gotowy do roli męża. Przyznaje, że szuka związku partnerskiego, kobiety dla której wartością będzie wspólne spędzanie czasu i wsparcie, a niekoniecznie posiadanie własnej rodziny.

Gdy czekasz już bardzo długo

Czekanie na oświadczyny ukochanego połączone z uczestnictwem w zabawach weselnych kolejnych znajomych dla wielu Pań może być coraz bardziej przygnębiające. Czy można zatem zrobić coś, aby ten upragniony moment w końcu nadszedł?

Z pewnością niewiele można uzyskać stosując nacisk, ciągłe przypominanie czy szantaż emocjonalny. Tego typu zachowania prowadzą zazwyczaj do braku zaufania w związku, a nierzadko nawet do jego zakończenia.

Podstawa, nawet jeżeli wydaje się to banalne, to po prostu dobra rozmowa. Czasami duże uczucie i zauroczenie drugą osobą sprawia, iż wydaje nam się, że jej cele są tożsame z naszymi, nawet, jeżeli nie jest to wypowiadane wprost.

W jaki sposób podejść do rozmowy z partnerem? Przede wszystkim z dużym spokojem, gdyż wielu mężczyzn unika tzw. „trudnych rozmów”. Powiedz wprost, jakie cele są dla Ciebie priorytetowe. Potem zapytaj o to samo partnera. Jeżeli partner stwierdzi, że obecnie założenie rodziny nie jest głównym celem, ale z pewnością będzie nim w przyszłości, ustalcie, jak wiele czasu możecie jeszcze sobie dać. Warto również porozmawiać o własnych wizjach małżeństwa, w celu rozwiania obaw oraz podkreślenia, że sformalizowanie związku nie zabierze żadnej ze stron wolności związanej np. z realizacją własnych pasji.

W naszej kulturze oświadczyny to inicjatywa ze strony mężczyzny. Ważne jednak, aby były one składane w pełnej radości i dojrzałości atmosferze. Jeżeli czujesz, że spotkałaś partnera, który Cię nie zawiedzie, czasem warto jeszcze trochę poczekać i zaufać.

 
 

Cyberromans - czyli wieczny internetowy romans - jak się go ustrzec?

Oszuści internetowi, cybermaniacy, romans internetowy, romans w sieci, cyberoromans, czy słyszałaś już o takich ludziach i zjawiskach? Uchronić przed nimi możesz się sama stosując pewne zasady ostrożnego zawierania znajomości w Sieci. W obecnych czasach znajomości „z internetu” nikogo już nie dziwią, Jest to jeden z najpopularniejszych sposobów nawiązywania relacji z innymi ludźmi, także tych bliskich, do których należą związki partnerskie. Nie jest to już wyłącznie alternatywa dla osób nieśmiałych. W dobie wręcz niezliczonych serwisów społecznościowych czy też portali randkowych zainicjowanie nowej znajomości poprzez internet jest doskonałym rozwiązaniem dla setek zapracowanych ludzi. Prawdą jest, iż wiele wielkich przyjaźni czy też miłości zostało zapoczątkowanych „online”. Istnieją jednak też takie, które skończyły się wielkim rozczarowaniem. Jak wszystko, co nas otacza, także relacje nawiązane drogą internetową mogą mieć niekorzystne skutki. Mimo starań poważnych serwisów matrymonialnych jak MyDwoje.pl w ustalaniu uczciwych zamiarów Użytkowników, nie przed wszystkimi niebezpieczeństwami solidny serwis może Cię sam ustrzec. Własna ostrożność jest bardzo wskazana. Nieprzyjemne sytuacje sie zdarzają wszędzie, więc powinnaś być na nie przygotowana, trochę sceptyczna i gdy się wydarzą nie traktować ich jako reguły. Jeżeli zrozumiesz specyfikę kontaktów w sieci, możesz uchronić się „cyberromansem”, czyli wiecznym wyłacznie internetowym romansem.


Jak uniknąć cyber-oszustów?


 Jak szybko umawiasz się na randkę
z nowo poznaną przez MyDwoje.pl osobą?

po 2-3 dniach (164) 21.11%
po tygodniu (153) 19.69%
po dwóch tygodniach (119) 15.32%
po miesiącu (213) 27.41%
po 3 miesiacach i więcej (128) 16.47%

Liczba zebranych głosów 777

Źródło: Sondę przeprowadził Serwis MyDwoje.pl
w dniach 10-24.02.2010 na stronie www.mydwoje.pl

Czym jest cyberromans?

Według Kimberly Young, znanej badaczki psychologii internetu, cyberromans to „związek uczuciowy lub seksualny zainicjowany w sieci i utrzymywany głównie przy użyciu komputera”. Nietrudno zauważyć, iż część internetowych znajomości nigdy nie wyszła poza cyberprzestrzeń. Internet to łatwe narzędzie dla tych, którzy chcą zupełnie anonimowo poflirtować. Taka „zabawa” zwiększa ich pewność siebie lub pozwala oderwać się od nudy, jaka panuje w ich samotnym życiu lub długoletnim stałym związku. Niestety nie zawsze pamiętają oni, iż po drugiej stronie monitora siedzi żywa osoba, dla której internet to pośrednik w poszukiwaniu prawdziwych relacji.

Na szczęście tego typu „poszukiwaczy internetowych przygód” nie jest wielu. Wyniki badań są dosyć optymistyczne. Przeprowadziła je M. Whitty nad użytkownikami największego w Australii serwisu randkowego. Okazało się, że aż 91% logujących się do serwisu deklarowało nadzieję na znalezienie w Sieci stałego partnera. Tylko pozostali liczyli na przeżycie krótkiego romansu lub przygodnego seksu.

Cyberromans nie jest zatem aż tak powszechny, jak mogłoby się nam wydawać. Ponadto istnieją sposoby, aby się przed nim ustrzec lub poradzić sobie z własnymi uczuciami, jeżeli przydarzyła nam się tego typu sytuacja.


Specyfika relacji internetowych

Nawiązanie pierwszego kontaktu przez internet to w dużej mierze sytuacja różniąca się od tej, kiedy poznajemy kogoś np. na spotkaniu towarzyskim u znajomych. Przede wszystkim jest to forma komunikacji „pozbawiona ciała”. Owszem, wiele serwisów internetowych oferuje dodawanie zdjęć przy zakładaniu profilu. Jest to jednak dobrowolne, ponadto każdy z nas ma przynajmniej jedno zdjęcie, na którym podoba się samemu sobie i to właśnie tego typu fotografię można wybrać do prezentacji swojej osoby w sieci.

Wyniki badań J. Bargha i K. McKenny ujawniły, że cyberprzestrzeń pozwala odkryć prawdziwe, pozbawione ciała „ja”. Jeżeli spotykamy kogoś pierwszy raz w świecie rzeczywistym, główną rzeczą, na jaką zwracamy uwagę jest wygląd zewnętrzny drugiej osoby. Podobnie jesteśmy świadomi, iż ta druga strona odnosi swoje pierwsze wrażenie na nasz temat na podstawie cech zewnętrznych. Dlatego myślimy „co on/ona o mnie pomyśli, skoro jestem za gruby(a), za niski(a), mam niezbyt ładne rysy twarzy?”. Oczywiście posiadamy głęboko zakorzenioną wiedzę o sobie, która mówi nam, że w istocie jesteśmy radośni, inteligentni, z poczuciem humoru. Nie zawsze jednak ujawnienie tego typu atutów jest możliwe przy pierwszym kontakcie. Dlatego często mamy wrażenie, że nasze ciało niejako nas „blokuje”, ponieważ jest bardziej „widzialne” niż to, co kryje się w naszym wnętrzu. MyDwoje.pl stosuje dla bliższego poznania osobowości kandydatów Test Doboru Partnerskiego. Jednak nawet tak wnikliwa analiza osobowości nie przekaże wszsytkiego czego nie widać  w internetowym kontakcie, gestów, zapachu, mimik.

Tymczasem w przypadku kontaktu internetowego, kolejność ta jest odwrócona. Najpierw wymieniamy z drugą osobą informacje poprzez maile lub chat, nie widząc przy tym naszego rozmówcy. Dzięki temu możemy bez obaw zaprezentować całe spektrum naszych wewnętrznych cech. Przy późniejszym spotkaniu „w realu” wiemy już o sobie dosyć dużo i nie musimy aż tak bardzo obawiać się, iż nasz wygląd zewnętrzny nie pozwoli na odkrycie naszego „prawdziwego ja”.

Zdarza się jednak, iż mechanizm ten może być wykorzystywany w nieco inny sposób, tzn. do zafałszowania obrazu własnej osoby. Internauci stosujący tego typu taktykę zazwyczaj nie akceptują prawdziwych siebie (ukazują wtedy to, jacy chcieliby być, a nie to, jacy są w rzeczywistości) lub sytuacji, w których się znaleźli (np. wewnętrzny obowiązek zachowania wierności w małżeństwie, które okazało się niezbyt udane i jednoczesna potrzeba przeżycia nowych, fascynujących emocji). Osoby takie zazwyczaj wiedzą, iż nigdy nie przeniosą znajomości online do „realu”. Po chwilowym zaspokojeniu potrzeb emocjonalnych znikną bez śladu, bo na to pozwala przecież internetowa znajomość.

Prawdopodobnie z powodów opisanych powyżej tak duże znaczenie przypisuje się pierwszemu spotkaniu „na żywo”. Jak ujawniły wspomniane wcześniej badania M. Whitty, w przypadku ok. 65% znajomości zapoczątkowanych w internecie osoby spotykają się „w realu” po około tygodniu czatowania lub wymieniania e-maili. Bywa, iż pierwsze spotkanie nie przypomina romantycznej randki, lecz jest próbą potwierdzenie wrażenia na temat drugiej osoby czyli tych informacji o niej, które zdobyliśmy dzięki kontaktom przez internet. Jeżeli po chwili onieśmielenia rozmowa potoczy się w niemal tak samo przyjaznej atmosferze jak online, wówczas znajomość ma szansę na kontynuację. Taki scenariusz chciałby przeżyć każdy, poszukujący przyjaźni lub miłości w przestrzeni internetowej. Co jednak, jeżeli na naszej drodze stanie „cyberoszust” czyli ktoś, kogo cele znacznie rozmijają się z naszymi?


Czy można uniknąć cyberromansu lub oszustwa przez osobę poznaną przez Internet ?

Wiele osób obawia się poszukiwania znajomości w sieci w obawie przed kłamstwem lub rozczarowaniem. Można jednak znacznie obniżyć to ryzyko, pamiętając o kilku zasadach:


  • Uzbrój się w cierpliwość. Jest to bardzo ważna zasada, jeżeli właśnie postanowiłeś rozpocząć poszukiwania bliskiej osoby poprzez internet. Prawdopodobnie nawiążesz wiele nowych relacji, z których część może bardzo Cię rozczarować. Ktoś, kto w trakcie czatowania wydawał Ci się niemal Twoją „drugą połówką” może okazać się zupełnie inną osobą podczas spotkania lub do owego spotkania w ogóle nie dojdzie, ponieważ Twój rozmówca pewnego dnia zniknie bez śladu. Nie oznacza to, iż „masz pecha” czy też poznawanie nowych osób poprzez internet nie jest dla Ciebie. Internautów jest tak wielu, iż z pewnością gdzieś po drugiej stronie monitora siedzi osoba, która idealnie do Ciebie pasuje i szuka Ciebie tak samo intensywnie, jak Ty ją lub jego.

  • Bądź ostrożny, jeżeli Twój rozmówca ciągle odkłada lub unika spotkania „w realu”. Oczywiście istnieją sytuacje wyjątkowe, jak np. duża odległość miejsca zamieszkania dwóch osób. Trudno też określić jednoznacznie czas, jaki powinien upłynąć od pierwszej rozmowy do spotkania. Czasem potrzeba trochę więcej „przeczatowanych” godzin, aby oswoić się z nową sytuacją, pokonać nieśmiałość. Jeżeli jednak czujesz, że Twój rozmówca zwodzi Cię, odwlekając spotkanie niemal w nieskończoność, zastanów się, czy taka reakcja w przestrzeni internetowej jest właśnie tym, czego szukasz.

  • Zachowaj emocjonalny dystans. Nie chodzi tutaj wcale o całkowitą nieufność czy też podejrzewanie o chęć romansu każdego, kto pojawi się w Twojej cyberprzestrzeni. W sieci intymne rozmowy są łatwiejsze. Ma to swoje dobre i złe strony: łatwiej nawiązać relację, jednak istnieje również ryzyko wykorzystania emocji drugiego człowieka. Dlatego daj sobie czas i odczekaj moment, gdy naprawdę nabierzesz pewności do uczciwych zamiarów nowo-poznanej osoby, zanim zaczniesz się jej zwierzać.

  • Bądź wyrozumiały podczas pierwszego spotkania. Może się zdarzyć, że osoba, z którą się spotkałeś w sieci tryskała poczuciem humoru a podczas pierwszego spotkania wydawała się śmiertelnie poważna. Pamiętaj iż nawiązywanie znajomości przez internet to środek wykorzystywany zwłaszcza przez osoby nieśmiałe, które szczególnie obawiają się oceny ze strony innych. Daj szansę waszej znajomości, być może za dwa lub trzy spotkania odnajdziesz w swoim towarzyszu to, co tak bardzo urzekło Cię w sieci.

Odpowiedź na to, czy szukając partnera w sieci ponosisz ryzyko pułapki cyberromansu, nie jest jednoznaczna. Bardzo wiele zależy od prawidłowego podejścia. W świecie realnym równie często zdarzają się podobne sytuacje. Warto pomimo zranień i podejrzeń być otwartym na prawdziwą miłość, która czasem późno, a jednak do nas przychodzi. Internet natomiast można potraktować jako coś, co po prostu ułatwi ci znalezienie właśnie tej jednej osoby spośród miliona.

Jowita Wójcik, psycholog

 
 

Związek bez zobowiązań

Zobowiązanie: to słowo nie kojarzy się pozytywnie. Łączy się zazwyczaj z myślą o obowiązkach, które niekoniecznie lubimy wykonywać lub które wręcz nam ciążą. Brak zobowiązań to natomiast lekkość, beztroska, możliwość wybrania dowolnej drogi. Coraz częściej można usłyszeć zwrot „związek bez zobowiązań”. Pierwszą myślą, jaka się tutaj nasuwa jest pytanie o to, czy związek z drugim człowiekiem stał się już dla nas aż tak wielkim ciężarem, iż wolimy wziąć tylko tę jego część, która stanowi zmysłową przyjemność? Zjawisko to ma swoich obrońców i przeciwników. Ci pierwsi mówią o możliwości zachowania poczucia wolności, zabezpieczeniu przed skrzywdzeniem siebie lub innej osoby, czerpaniu z życia przyjemności, która w istocie nam się należy. Przeciwnicy natomiast zadają pytanie, czy tak jest naprawdę: czy wchodząc w związek bez zobowiązań rzeczywiście nikogo nie krzywdzimy i czy nie jest to po prostu ucieczka przed największym szczęściem, czyli bliskością z drugim człowiekiem. Przyjrzyjmy się uważniej, jakie szanse i zagrożenia niesie ze sobą ten popularny dziś układ.
 

Związek bez zobowiązań
 
Wiele zależy od tego, jak dana osoba interpretuje słowo „związek” i jego znaczenie dla swojego życia. Dla niektórych związek uczuciowy z drugim człowiekiem to podstawa, na której opierają wszystkie inne wartości. Osoby takie dążą do zbudowania pełnego związku i cel ten jest dla nich nadrzędny wobec innych, np. kariery czy dobrej zabawy. Są w stanie uczynić wiele, zrezygnować z wygód, aby kochaną osobę uczynić szczęśliwą we wszystkich możliwych sferach. Wiąże się to również z głębokim przekonaniem, iż obie strony relacji posiadają siebie na wyłączność: mają poczucie, iż są dla siebie najbardziej wyjątkowymi osobami na świecie i w związku z tym wręcz oczywista staje się zupełna wierność i lojalność drugiej strony.

Nieco inaczej jest w tzw. „związku bez zobowiązań”. Motywy budowania tego typu relacji są różne. Czasami dane osoby po prostu przyznają się same przed sobą, że na tym etapie życia najważniejszy jest dla nich rozwój kariery lub innych, nie związanych z uczuciem sfer życia. Nie są w stanie oddać partnerowi całego swojego zaangażowania ani uczynić tej relacji nadrzędną wartością w swoim życiu. Innym powodem mogą być poprzednie, nieudane związki uczuciowe i związany z tym strach przed pełnym zaangażowaniem i doznaniem kolejnego zawodu. Jeżeli osoby takie spotykają kogoś, kto z tych samych lub innych powodów chce zawrzeć układ bez czynnika implikującego wierność oraz wyłączność, jak i zakładający możliwość zerwania go w każdej chwili bez wzajemnych pretensji, wówczas powstaje związek bez zobowiązań. Warto podkreślić, iż ważne jest, aby obie strony znały swoje wzajemne oczekiwania. Nietrudno domyślać się, jak raniąca może być sytuacja, w której jedna osoba liczy na związek z pełnym zaangażowaniem, druga natomiast świadomie bierze pod uwagę jedynie relację niepełną.

 

Związek bez zobowiązań: szanse i zagrożenia

Skoro związki bez zobowiązań stają się coraz częstszą formą budowania relacji, pojawia się pytanie, jakie korzyści wyciągają zaangażowane w nie osoby? Czy odejście od tradycyjnego modelu związku niesie ze sobą zagrożenia? Na to pytanie najlepiej mogą odpowiedzieć osoby, które były lub są obecnie w tego typu układzie partnerskim.

Anna, 22 lata, zdecydowała się na związek bez zobowiązań z byłym partnerem, po zakończeniu z nim „normalnego związku”. Pytana o zalety mówi o przyjacielskim wymiarze tego typu związku: ”Zawsze można do tej osoby zadzwonić porozmawiać. Druga strona wie, co lubię, a czego nie. Wiemy również czego od siebie oczekujemy. Nie interesuje mnie sex z przypadkowo poznaną osobą.” Jeżeli natomiast chodzi o zagrożenia, to według Anny są one następujące: „Boję się chwili, kiedy on znajdzie sobie inną i ja pójdę w zapomnienie. Nie potrafię sobie tego wyobrazić. Czasami myślę, że lepiej byłoby zakończyć to wcześniej niż doczekać się tego momentu. Sama nie szukam nikogo, nie potrafię zaangażować się w nowy związek. Myślę po prostu, że jest mi dobrze tak, jak jest”.

Joanna 26 lat, dwa razy była zaangażowana w związek bez zobowiązań, w tym raz z żonatym mężczyzną. Wspominając przeszłość, Joanna mówi: „Generalnie wspominam te związki dobrze, nie wyszłam z nich szczególnie zraniona. Moim zdaniem taka relacja uczy życia, hartuje na przyszłość. Dla mnie ponadto była to pewnego rodzaju terapia kompleksów. Do zalet takiego związku należy również to, że nie musisz pytać o zdanie drugiej strony (chociaż po dłuższym zastanowieniu nie jestem pewna, czy odpowiada mi to do końca). Nie trzeba walczyć o kompromisy: jeżeli coś mi nie pasuje, odchodzę. Jeżeli chodzi o zagrożenia, to przede wszystkim jest to brak stabilizacji. W pewnym momencie takiego związku kobiecie zaczyna tego brakować. Z jednej strony jest namiętność i pożądanie, ale z drugiej brakuje zaufania i poczucia bezpieczeństwa. Jeżeli jedna ze stron zaczyna się angażować, może powstać wiele negatywnych emocji.”

Michał, 32 lata, był w związku bez zobowiązań po rozstaniu z osobą, którą tworzył najsilniejszy do tej pory związek uczuciowy. Dzisiaj twierdzi, że taka relacja była błędem i nie chciałby, aby w jego życiu pojawiła się kiedykolwiek podobna sytuacja. „Na początku było miło, czułem pewną fizyczną fascynację w stosunku do tej kobiety. Od początku jednak wiedziałem, że nie jestem z nią związany emocjonalnie. Myślę, iż pomimo tego, co mówiła, zaangażowała się w tę relację bardziej i czuję, że została w pewien sposób zraniona. Ja też nie czułem się po tym wszystkim dobrze: zupełnie tak, jakby moje życie było płytkie, brakowało w nim głębi i prawdziwych uczuć.”

Z przytoczonych powyżej wypowiedzi wynika, iż wady i zagrożenia związku bez zobowiązań zależą od sytuacji, osobowości danej osoby oraz celu, w jakim nawiązuje ona tę relację. W tym przypadku najważniejsza jednak wydaje się szczerość wobec samego siebie: świadomość tego, czego oczekuję od tej relacji, czy naprawdę mi to odpowiada oraz czy druga strona ma podobne cele i odczucia jak ja.

 

Związek bez zobowiązań: kiedy zagraża najbardziej

Jeżeli obecnie przebywasz lub masz zamiar stworzyć z drugą osobą relację o charakterze związku bez zobowiązań, pamiętaj, iż w niektórych sytuacjach rodzaj Twojej motywacji może mieć wpływ na to, czy taki związek stanie się kolejną blizną na Twoim sercu.

Oto kilka sytuacji, w których związek bez zobowiązań może stać się szczególnie niekorzystny

  • Gdy żywisz głębsze uczucia do drugiej strony i masz nadzieję, że tego typu relacja z czasem przerodzi się w prawdziwy, głęboki związek. Prawdopodobieństwo takiego rozwoju sytuacji jest bardzo niewielkie. Jeżeli Twój „partner bez zobowiązań” poczuje, że dostaje od Ciebie naprawdę wiele i jednocześnie sam nie musi dawać, wówczas nie będzie czuł motywacji do zmiany i budowania lojalnego, emocjonalnego związku. Możesz czekać bardzo długo i ukrywać swoją miłość w nadziei, że pewnego dnia partner obudzi się i zacznie dawać Ci wsparcie emocjonalne. Nic bardziej błędnego. Pamiętaj, iż Twoja osoba jest na tyle wartościowa, aby uczucie podarować tylko tej osobie, która będzie w stanie w pełni je odwzajemnić.
  • Gdy związek bez zobowiązań ma pomóc zapomnieć o byłym partnerze. Przez pewien czas po zakończeniu związku, w który byłeś mocno zaangażowany emocjonalnie, możesz mieć poczucie, iż nie potrafisz żyć zupełnie w pojedynkę. Z drugiej strony nie jesteś jeszcze gotowy, aby obdarzyć uczuciem nową osobę. Związek bez zobowiązań może się wówczas wydawać pozornie najlepszym rozwiązaniem. Po pewnym czasie jednak, może zacząć brakować Ci głębokiego uczucia, którego doznawałeś w poprzednim związku. Pojawia się wówczas uczucie żalu, niespełnienia i złości w stosunku do samego siebie. Innym zagrożeniem, które może wystąpić w tego typu sytuacji jest również nadmierne idealizowanie byłego partnera.
  • Gdy boisz się zaufać. Lęk przed miłością i zaangażowaniem jest motywem wielu związków bez zobowiązań. Dotyczy to zwłaszcza osób, które w przeszłości zostały zranione i obawiają się wejścia ponownie w prawdziwy związek. Brak zaangażowania emocjonalnego sprawia, iż mają złudne poczucie kontroli i przekonanie, iż w takim przypadku nie mogą zostać skrzywdzone. Jednocześnie jednak nie odczuwają pełnego szczęścia i odmawiają sobie szansy na spotkanie, człowieka, z którym mogliby stworzyć relację opartą na zaufaniu.

 

Gdzie jest cel?

Angażując się w związek bez zobowiązań, warto zadać sobie pytanie: „Do czego tak naprawdę dążę?”. Czy świadomie i konsekwentnie zakładam, że tego typu związek ma charakter jedynie czasowy i po jego zakończeniu stworzę coś, co będzie pełne i prawdziwe? Czy będę potrafił zaufać kolejnej osobie? Czy to co teraz robię nie jest po prostu marnowaniem czasu i odmawianiem sobie prawa do prawdziwego szczęścia, na które w istocie zasługuję?

Każdy z nas ma swoje własne przeznaczenie. Wspólnym mianownikiem wydaje się być wewnętrzne poczucie szczęścia. Być może związek bez zobowiązań z pewnych powodów był etapem w Twoim życiu. Drogą, której następnym krokiem miała być świadomość swoich prawdziwych potrzeb i dążenie do związku, w którym poczujesz się do końca spełniony. Związku, który może uda Ci się stworzyć dzięki komuś poznanemu w profesjonalnym biurze matrymonialnym jakim jest MyDwoje.pl.

 
 

Intymność w sieci

Intymność i bliskość w sieci i przez sieć. Zlliżamy się do siebie szybciej i intesywniej niż w normalnym życiu. Dlaczego? Dzisiejszy wirtualny świat daje nam możliwość wyrażania siebie na wielu płaszczyznach. Bez wychodzenia z domu możemy nie tylko robić zakupy czy pracować, ale również prowadzić bogate życie towarzyskie. Wystarczy wejść na jedną z sieci społecznościowych lub forów, a duża liczba dostępnych użytkowników pozwala prowadzić nawet kilkugodzinną dyskusję. Wiele osób nie ma również żadnych barier, aby budować w sieci bardzo bliskie, intymne relacje czy też dużo odważniej niż w życiu realnym wyrażać swoje uczucia i emocje. Zwolennicy internetu podkreślają możliwości, jakie daje on osobom nieśmiałym w zakresie „wyjścia z cienia” i zbudowania sieci kontaktów towarzyskich lub bliskiej relacji. Przeciwnicy mówią o złudzie relacji internetowych i ucieczce w wirtualny świat zamiast rozwiązywania problemów w prawdziwym życiu społecznym, które naprawdę jest o wiele bardziej skomplikowane. Gdzie zatem leży granica i czy budowanie intymności w sieci jest bezpieczne?


Wady i zalety intymnych relacji wirtualnych

Plusem relacji w sieci jest niewątpliwie wspomniana wcześniej szansa dla nieśmiałych. Powiedzenie wprost o swoich uczuciach to dla wielu osób niemały wyczyn. Wyrażenie emocji poprzez internet daje czas na zastanowienie się, co tak naprawdę chcielibyśmy powiedzieć oraz w pewnym stopniu obniża stres związany z reakcją drugiej strony. Ważne jednak, aby ten rodzaj wyrażania uczuć nie był jedyny. Powinien raczej stanowić wstęp, pierwszy krok, do nawiązania głębokiej relacji w realnym świecie. Jeżeli zatem chcesz powiedzieć komuś coś bardzo osobistego w formie komunikatu przez internet, pamiętaj, że kontynuacja tej rozmowy powinna mieć już miejsce podczas bezpośredniego kontaktu.

Zaletą budowania bliskości w sieci jest również to, iż znacznie zwiększone są tutaj możliwości związane z czasem i odległościami. Nawet jeżeli Twoja druga połówka mieszka tysiące kilometrów od Ciebie, dzięki połączeniu internetowemu, macie szansę na codzienne podtrzymywanie Waszej relacji. Internet prawdopodobnie pomógł już ocalić wiele relacji, w których partnerzy na skutek różnych wydarzeń zmuszeni byli przebywać przez dłuższy czas w znacznej odległości od siebie.

Najwięcej zagrożeń, jakie niesie budowanie bliskości przez internet dotyczy osób, które, na co dzień nieśmiałe i skryte, z bardzo wąskim gronem znajomych, próbują nadrabiać zaległości w zakresie bliskości z drugim człowiekiem poprzez sieć. Osoby takie skłonne są do traktowania internetowych znajomości bardzo poważnie. Brak kontaktu fizycznego może sprawiać, iż zrzucają one maskę nieśmiałości, eksponując całą swoją wrażliwość i dosyć szybko angażują się w wirtualną relację. Tymczasem osoba po drugiej stronie ekranu może oceniać całą sytuację zupełnie inaczej: być może rozmowy przez internet to dla niej tylko niezobowiązujące zachowanie, wypełnienie wolnego czasu. Zawód pojawia się często wówczas, gdy dochodzi do spotkania obu stron lub „wirtualny partner” w ogóle nie wyraża chęci na bezpośrednią interakcję. U osoby zaangażowanej doszło wówczas do tzw. zjawiska „urealnienia” czyli potraktowania sytuacji, która zaistniała jedynie w wirtualnym świecie, jako rzeczywistej.

Kolejnym niebezpieczeństwem budowania intymności w sieci jest pewne zaburzenie w kolejności zwyczajnego poznawania się. Zgodnie z sekwencją intymności ułożoną przez Desmonda Morris, autora książki „Zachowania intymne”, jednym z pierwszych etapów poznawania się pary jest tzw. „oko-oko”, czyli wzajemne przyglądanie się sobie i ocena fizyczności. Kolejnym etapem jest „głos-głos”, czyli następny element, za pomocą którego każda osoba ocenia atrakcyjność drugiej strony. Następne stopnie to „ręka-ręka”, kiedy następuje pierwszy, nawet nieznaczny kontakt fizyczny, potem „ramię-bark” lub „ramię-talia” i „usta-usta”. Okres oczekiwania na każdy z etapów może być różny, zależnie od odwagi i otwartości partnerów. W czasie trwania całego procesu tworzy się psychiczna bliskość, intymność pomiędzy dwoma osobami.

Nie trudno zauważyć, iż opisana powyżej sekwencja zostaje zaburzona w sytuacji, gdzie budowanie bliskości dokonuje się wirtualnie i przez dłuższy czas nie dochodzi do spotkania w „realu”. Kiedy w końcu do takiej bezpośredniej interakcji dojdzie, partnerzy mogą mieć uczucie zawodu: byli przygotowani na spotkanie z osobą, którą, jak im się wydawało, znają jak samych siebie, tymczasem stanął przed nimi ktoś zupełnie obcy. Sytuacja taka nie musi się nawet opierać na fakcie, iż jedna ze stron „oszukiwała” pisząc o sobie, swoich cechach itp... Być może mówiła prawdę, jednak nieznajomość jej fizyczności, mimiki, tonu głosu sprawia, że wydaje nam się ona zupełnie obca. Czasem po takim pierwszym spotkaniu osoby rezygnują z dalszego kontaktu, stwierdzając, że „to nie to”. W niektórych przypadkach warto jednak dać sobie szansę: być może po oswojeniu się z fizycznością danej osoby odkryjemy, iż nadal fascynuje nas w niej to, czym zauroczyliśmy się podczas wirtualnej rozmowy.

Doniesienia z badań

W 2003 roku psycholog M.T. Whitty przeprowadziła badanie, dotyczące różnic w postrzeganiu zdrady w internecie i w świecie realnym. Okazało się, że szczególnie kobiety w wieku najmłodszym (17-22 lata) oraz najstarszym (powyżej 45 roku życia) są skłonne uznać nawiązywanie przez osoby w stałym związku nowej bliskiej relacji przez sieć za zdradę. Z tego punktu widzenia może to wpłynąć na związek w taki sam sposób, jak zdrada w świecie realnym.

Hipoteza ta została potwierdzona w kolejnym badaniu Whitty przeprowadzonym w 2005 roku, w którym badani mieli oceniać historie osób, których partnerzy „zdradzali wirtualnie”. 86% badanych uznało, iż bohater opowieści został realnie zdradzony. Powyższe badania mogą wskazywać na przypuszczenie, iż wiele osób traktuje nawiązywanie bliskich relacji w sieci w sposób jak najbardziej realny i poważny.

Istnieją jednak badacze (np. Manago, Graham), według których wiele osób prezentuje w sieci tzw. „ja idealne”. Innymi słowy tworzą swój obraz jako obraz kogoś, kim chcieliby być lecz realnie nie są. Takie zachowania są potem głównym powodem rozczarowań w sytuacji spotkania „w realu”.

Internet jest dzisiaj niewątpliwie potężną mocą, której nie mieli szansy doświadczyć nasi pradziadkowie. Jak każde dobro, może jednak zostać źle wykorzystane. Pamiętajmy, iż nie da się stworzyć bliskości, istniejącej jedynie w świecie wirtualnym. Dlatego traktujmy to narzędzie jedynie jako wsparcie w znalezieniu i podtrzymywaniu bliskiej więzi. Uczucia wyrażone prze e-mail czy komunikator nigdy nie będą miały tej samej mocy co słowa wypowiedziane z głębokim spojrzeniem w oczy ukochanej osoby.


Literatura:

Carr, A. , Whitty, M. „Wszystko o romansie w sieci”, GWP
Morris, D. „Zachowania intymne”, Wydawnictwo PRIMA Agencja

Jowita Wójcik, psycholog

 
 

Internetowy oszust matrymonialny, uważaj!

Bezpieczeńswo naszych Użytkowników stoi w MyDwoje na pierwszym miejscu. Zależy nam, by kontakty zawarte z naszą pomocą były wiarygodne, bezpieczne i miłe oraz aby zapowiadały rodzące się uczucie. Dlatego przeczytaj kilka porad, jak ustrzec się przed nieprzyjemnymi kontaktami z internetu, internetowymi oszustami i oszustkami matrymonialnymi.

 

oszust internetowyW trosce o Twoje bezpieczeństwo codziennie starannie weryfikujemy Profile i zdjęcia Użytkowników. Jako pierwsi na rynku randek internetowych wprowadziliśmy unikatowy System Bezpiecznej Moderacji pozwalający szybciej wykrywać  internetowych oszustów matrymonialnych i scammerów. System stosowany przez moderatorów bazuje na wieloletnim doświadczeniu MyDwoje w branży randek internetowych i odrzuca podejrzane profile w trakcie weryfikacji, nie dopuszcza oszustów internetowych do grona aktualnych ofert. W przypadku szczególnie wyrafinowanych oszustów - "tulipanów" i "scammerów", którzy w trakcie korespondencji lub w wyniku skargi zostaną zdemaskowani, MyDwoje ostrzega Użytkowników, którzy mieli kontakt z podejrzaną osobą.

 

Nasz system wykrywa Użytkowników, którzy nie są wiarygodni lub ich zamiary nie są przyjazne. Nasze starania to miedzy innymi dbałość, aby osoby, z którymi  korespondujecie były na zdjęciach dobrze rozpoznawalne. Wszystkie Profile są sprawdzane po każej zmianie. Jako dodatkowe zabezpieczenie w celu weryfikacji danych z Wizytówki MyDwoje jako pierwszy internetowy serwis matrymonialny w Polsce wprowadził także Certyfikat Wiarygodnego Profilu

 

Niektóre osoby są jednak dość wyrafinowane i ujawniają swoje nieuczciwe zamiary dopiero w trakcie korespondencji z Użytkownikami lub na dalszych etapach znajomości. Dlatego apelujemy do wszystkich Użytkowników o ostrożność. Reagujemy natychmiast, gdy zgłoszene zostanie nam naruszenie Regulaminu tu np. niekulturalne zachowanie lub  nieuczciwe zachowanie Użytkowników. Serwis MyDwoje.pl dokłada wszelkich starań, aby nieuczciwe oferty w ogóle nie pojawiały się w Serwisie. Jednakże chcielibyśmy  uczulić  na fakt, że nikt  nie uchroni Cię lepiej przed nieuczciwymi osobami, które można spotkać w Internecie, niż Ty sam. Zawsze należy wykazać ostrożność wobec nowo poznanych osób i stopniowo nabierać zaufania. 

 

Do sytuacji wymagających większej czujności należą te, gdy:

  • Użytkownik od razu chce przejść z MyDwoje.pl na prywatny adres e-mail (w MyDwoje.pl można korespondować bezpiecznie, a także na żywo przez Czat MyDwoje.pl. Nie ma więc powodu, by narażać się na ewentualne nieprzyjemności korespondując przez prywatne adresy e-mail), 
  • przyszły potencjalny partner proponuje spotkanie we własnym lub Twoim domu,
  • osoba nowo-poznana zaprasza do swojego samochodu,
  • tematem Państwa rozmowy będą pieniądze w tym pożyczki,
  • list jest niepoprawnie napisany po polsku,
  • pojawia się nagle wielkie uczucie, nowy znajomi dręczy pytaniami, nadmiernie przyspiesza tempo znajomości,
  • pojawia się nagła chęć spotkania i prośba o przesłanie pieniądzy na dojazd na randkę,
  • udziela wymijających odpowiedzi na konkretne pytania,
  • przekonuje do kompromisów niezgodnych z naszymi wartościami,
  • obwinia innych za własne problemy.

 

Odradzamy:

  • pożyczanie pieniędzy osobie nowo-poznanej w Internecie,
  • wchodzenie w jakiekolwiek układy czy spółki z osobą, którą się dopiero poznało,
  • tolerowanie wulgarnego języka, zbyt intymnych lub niewłaściwych pytań, narzucania tematów związanych z fantazjami seksualnymi,
  • zbyt szybki kontakt telefoniczny lub emailowy, unikając bezpiecznego systemu anonimowej komunikacji w MyDwoje.pl,
  • zbyt szybko podawanie swojego nazwiska, numeru telefonu, miejsca pracy. Jeśli raz zdradzi się komuś swoje prywatne dane,  nie  można tego cofnąć.

Jeżeli pojawia się podejrzenie, że trafiłaś/ eś na oszusta matrymonialnego, radzimy jak najszybsze zakończenie znajomości.

 

Prosimy także o zgłoszenie do Administratora MyDwoje.pl na adres biuro@mydwoje.pl lub poprzez „Kontakt z Administratorem” w zakładce „Moja Poczta”, podejrzenia wobec któregoś z Użytkowników, abyśmy mogli przedsięwziąć odpowiednie kroki.


 
 

Na pierwszej randce, czyli prawdy i mity o zachowaniu, stroju i tematach rozmowy na pierwszym spotkaniu

Wpisujesz w Google hasło „pierwsza randka” i co widzisz? Kilkadziesiąt stron z instrukcjami, jak w kilku krokach zapewnić sobie udaną randkę. Czytasz, analizujesz: część tych rad ma sens, część wydaje się banalna, kolejna – absurdalna, niektóre zaś wzajemnie się wykluczają. Czy już poczułeś/aś się zagubiony/a w tym gąszczu informacji? Zastanawiasz się czy te triki faktycznie działają na każdego, czy druga osoba rzeczywiście zwraca na nie uwagę? MyDwoje.pl postanowiło zbadać wśród Użytkowników Serwisu, co jest dla nich najistotniejsze na pierwszej randce
 
Choć niektóre mechanizmy komunikacyjne pozostają bez zmian, znajomość internetowa rządzi się trochę innymi prawami niż ta rozpoczęta w realu. Okazuje się, że zmiana charakteru  kontaktu z internetowego na tradycyjny tête-á-tête wywołuje sporo niepokoju. Z jednej strony już wiemy o sobie wiele na podstawie analizy Wizytówki i rozmów, z drugiej zaś – jesteśmy świadomi, że na pierwszym spotkaniu nastąpi poważna konfrontacja tej wiedzy z indywidualnymi komunikatami niewerbalnymi oraz reakcjami na otoczenie.
 
 
Kto, Twoim zdaniem, powinien zaproponować pierwsze spotkanie w realu? 

Odpowiedź Wyniki K M
mężczyzna (244) 47.01%
56,71 %
24,03 %
lepiej, by kobieta nadawała tempo znajomości (40) 7.71%
1,64 %
22,08 %
ten, kto pierwszy wysłał e-mail (14) 2.70%
2,47 %
3,25 %
ten, komu bardziej zależy na znajomości (49) 9.44%
7,12 %
14,94 %
to nieistotne (172) 33.14%
32,05 %
35,71 %

Liczba zebranych głosów 519
Źródło: MyDwoje.pl; Sondy "Pierwsza randka"; maj 2009

Lęk przed zaproponowaniem pierwszej randki wzrasta jeszcze bardziej, gdy uświadomimy sobie powagę wszelkich „pierwszych razów” – wzbudzających motywującą adrenalinę ale i nierzadko paraliżujący strach. Jesteśmy jednak silni i zdecydowani na spotkanie. Kto pierwszy powinien je zaproponować? Czy wierzyć mitom o aktywności mężczyzn i bierności kobiet w sprawach damsko-męskich? Czy inicjatywa kobiety nie wyda się zbyt natrętną, a mężczyzny zbyt stereotypową? A może porzucić mity na rzecz nowoczesnych przekonań o równych prawach do aktywnego sięgania po szczęście?
 
Użytkownicy Serwisu MyDwoje.pl, będący reprezentantami nowocześnie myślących Polaków, którzy nie obawiają się Internetu jako medium do zawierania poważnych znajomości, podzielili się w tej kwestii na dwie grupy: tych, którzy uważają, że należy kultywować tradycję (47%) oraz tych, którzy uważają  że to nieistotne, kto proponuje randkę (33%). Standardowego scenariusza w tym względzie bardziej spodziewałyby się kobiety. Paradoksalnie jednak  wielu mężczyzn wyraziło chęć, by to właśnie kobieta zaproponowała pierwszą randkę.
 
 
Kwestia tego, kto inicjuje spotkanie nie jest bez znaczenia w późniejszych etapach pierwszego spotkania. Nie tylko ukazuje pewien stosunek do uznawanych powszechnie, ale i równocześnie krytykowanych, konwencji kulturowych, ale również rzutuje na pewne konsekwencje finansowe - szczególnie gdy randka odbędzie się w restauracji.
 

Kto, Twoim zdaniem, powinien zapłacić rachunek w restauracji? 

Odpowiedź Wyniki K M
mężczyzna (213) 38.66%
33,24 %
48,24 %
kobieta (4) 0.73%
0,28 %
1,51 %
powinni zapłacić po połowie (32) 5.81%
4,83 %
7,54 %
każdy za siebie (57) 10.34%
12,22 %
7,04 %
ten, kto zapraszał (245) 44.46%
49,43 %
35,68 %

Liczba zebranych głosów 551
Źródło: MyDwoje.pl; Sondy "Pierwsza randka"; maj 2009

MyDwoje.pl spytało swoich Użytkowników, kto powinien opłacić rachunek w restauracji: kobieta, mężczyzna, oboje czy ten kto zapraszał. Większość ankietowanych (44 %) uznała, że koszta ponieść powinien ten, kto zaproponował miejsce(a więc ten, kto randkę zainicjował). Niewiele mniej osób, bo 38% respondentów, uznaje, że płacić powinien mężczyzna. Tym razem za standardowym scenariuszem opowiadają się w większości mężczyźni, to oni czują silniejsze przywiązanie do tradycyjnych konwencji. Użytkownicy zgadzają się niemal jednogłośnie, iż kobiety płacić nie powinny – chyba że rachunek dzielony jest na pół lub każda z osób płaci za siebie.

Doskonałe planowanie randki to sztuka przewidywania zdarzeń.Okazuje się, że tak panowie jak i panie, będąc przekonani, że rachunek w restauracji powinien zapłacić mężczyzna, za jeden z idealnych sposobów na randkę uznają spacer po parku lub w zoo.

Jakie jest, Twoim zdaniem, najlepsze miejsce na pierwszą randkę? 

Odpowiedź Wyniki K M
kawiarnia/ pub (248) 49.21%
55,37 %
34,67 %
restauracja (41) 8.13%
7,06 %
10,67 %
wydarzenie kulturalne - kino/ teatr (19) 3.77%
3,67 %
4,00 %
spacer np. w parku lub w zoo (148) 29.37%
26,55 %
36,00 %
sport - kręgielnia/ pole golfowe/ żagle (2) 0.40%
0,28 %
0,67 %
klub/ dyskoteka (4) 0.79%
1,13 %
0,00 %
wspólny wyjazd (18) 3.57%
3,95 %
2,67 %
dom/ mieszkanie jednej z osób (14) 2.78%
1,13 %
6,67 %
inne (10) 1.98%
0,85 %
4,67 %

Liczba zebranych głosów 504
Źródło: MyDwoje.pl; Sondy "Pierwsza randka"; maj 2009

Ankietowani wybierają spacer jako  sposób na uzyskanie specyficznej ale i nienatrętnej intymności, pozwalający na swobodę i relaks, czemu sprzyja kojący wpływ otaczającej natury.  Ponadto spacer w parku lub w zoo jest skarbnicą neutralnych tematów do rozmowy, które mogą stać się podstawą do przyjemnego, rozluźniającego flirtu. Flirtu czyli gry, w której nie pragniemy wygranej, w której chcemy delektować się lekkością chwili i żartem. Jeszcze bardziej popularnym miejscem pierwszej randki jest  kawiarnia lub pub (49%). Wśród ankietowanych  przeważały panie. Decyzja ta wiąże się zapewne z wyborem neutralnego miejsca, które nie będzie wymagało od obu stron wysiłku z zakresu np. restauracyjnego savoir-vivre’u, jednocześnie będzie miejscem bezpiecznym i  nieprzepełnionym rozpraszającym hałasem  i tłumem. W takim miejscu łatwiej skoncentrować się na drugiej osobie, nawiązać kontakt wzrokowy, wykorzystać i odczytać sygnały niewerbalne.

 
Wyżej wymienione wybory idealnych miejsc na pierwszą randkę świadczą o tym, iż Użytkownicy MyDwoje.pl oczekują po pierwszej randce przede wszystkim rozmowy, a więc bliskości emocjonalnej i zrozumienia.
 

Na co najbardziej zwracasz uwagę na pierwszym spotkaniu?

Odpowiedź Wyniki K M
na to, w jaki sposób jest ubrany/ ubrana (57) 5.94%
4,02 %
10,42 %
na to jak na mnie patrzy, czy potrafi słuchać (232) 24.19%
24,14 %
24,31 %
na jego/jej poczucie humoru (49) 5.11%
3,87 %
7,99 %
na to o czym i jak mówi (215) 22.42%
25,04 %
16,32 %
czy ogląda się za płcią przeciwną będąc ze mną (21) 2.19%
2,09 %
2,43 %
na jego/jej kulturę osobistą (173) 18.04%
20,86 %
11,46 %
na to ile i co on/ona pije (16) 1.67%
1,94 %
1,04 %
na jego/jej uśmiech (55) 5.74%
4,77 %
7,99 %
na grubość portfela/ilość kart kredytowych, samochód (9) 0.94%
0,89 %
1,04 %
na to, kto płaci rachunek tego wieczoru (13) 1.36%
1,49 %
1,04 %
na to, jak często zerka na telefon komórkowy, zegarek (52) 5.42%
5,37 %
5,56 %
na inne rzeczy (67) 6.99%
5,51 %
10,42 %

Liczba zebranych głosów 959
Źródło: MyDwoje.pl; Sondy "Pierwsza randka"; maj 2009

Ankietowani nie szukają ekstremalnych wrażeń, mają jasno określone oczekiwania wobec pierwszego spotkania w realu, dlatego zwracać będą uwagę na to, w jaki sposób druga osoba na nich patrzy i  sprawdzać będą czy jest ona dobrym słuchaczem. Ankietowanym zależeć będzie na tym, by druga osoba była zainteresowana tym, o czym mówią (24%), a więc umknie ich uwadze to, jak często w zniecierpliwieniu lub znudzeniu zerka ona na telefon komórkowy lub zegarek. Ankietowanym zależy jednak nie tylko na mówieniu ale i na słuchaniu, 22% ankietowanych  uznało, że zwracać będzie uwagę przede wszystkim na to, co i w jaki sposób ma do przekazania druga osoba (22%). Odpowiedzi te świadczą o dojrzałości emocjonalnej, która każe doceniać to, co ktoś ofiarowuje, nie tylko bezpośrednio ale przede wszystkim poprzez współegzystowanie. Silne poczucie własnej wartości sprawia, że pragniemy dzielić się z innymi osobami informacjami o nas, ale jednocześnie mamy szacunek do tego, co pragnie powiedzieć druga osoba. Potrzeba partnerstwa a nie relacji nadrzędno-podrzędnych jest jednym z symptomów nowoczesnego myślenia XXI-wiecznego indywiduum.
 
Współczesny singiel ceni swój czas, ceni siebie, nie chce więc być ignorowany ani spotykać się z osobą, która nie ma nic ciekawego do przekazania. Po raz kolejny Użytkownicy potwierdzili, że rozmowa na pierwszej randce jest ich priorytetem. Jednak o czym tak naprawdę chcą rozmawiać? Czy pragną szybkiej prezentacji jak podczas zabawy speed dating? A może odpowiedzi na pytania jak w ankiecie CBOS-u?

Jaki jest najlepszy temat rozmowy na pierwszym spotkaniu?

Odpowiedź Wyniki K M
poglądy polityczne (1) 0.15%
0,00 %
0,47 %
pasje i hobby (285) 42.99%
41,20 %
46,73 %
rodzina i przyjaciele (27) 4.07%
4,45 %
3,27 %
marzenia i plany (106) 15.99%
16,93 %
14,02 %
wzajemne dopasowanie (68) 10.26%
8,91 %
13,08 %
aktualnosci - premiera filmu, muzyka, nowa książka (53) 7.99%
10,24 %
3,27 %
dowcipy/anegdotki (27) 4.07%
4,45 %
3,27 %
praca (17) 2.56%
2,67 %
2,34 %
przeszłość partnerów (28) 4.22%
4,01 %
4,67 %
upodobania seksualne (20) 3.02%
1,78 %
5,61 %
inny (31) 4.68%
5,35 %
3,27 %

Liczba zebranych głosów 519
Źródło: MyDwoje.pl; Sondy "Pierwsza randka"; maj 2009

Użytkownicy MyDwoje.pl mają dostęp do wielu informacji w Wizytówkach a nawet wzajemnego dopasowania osobowości i życiowych wartości – wiele o sobie wiedzą jeszcze przed nawiązaniem bezpośredniego kontaktu internetowego. Konsekwencją tego jest brak potrzeby przeprowadzania rozmowy kwalifikacyjnej z drugą osobą. To o czym ankietowani chcą rozmawiać to przede wszystkim pasje i hobby (42 %) – temat neutralny (ale jednocześnie osobisty), niewywołujący konfliktów (jak np. polityka), zachowujący dyskrecję wobec zbyt szczegółowych informacji z życia prywatnego. Niezaprzeczalny jest pozytywny wpływ takich tematów na rozwój bliskości między dwojgiem ludzi. Opowiadanie o pasjach podwyższa poczucie własnej wartości, powoduje uczucie dumy, u odbiorcy zaś wywołuje zainteresowanie, przekonanie, że rozmówca realizuje się w życiu, pragnie być szczęśliwy i walczy o to. Szczególnym dla Użytkowników Serwisu MyDwoje.pl  tematem rozmowy jest dopasowanie osobowości (10%) wynikające z wyników Testu Doboru Partnerskiego. Dyskusja nad interpretacją wyników, potwierdzanie ich lub im zaprzeczanie to znakomity pretekst do nawiązania bardziej osobistego kontaktu.  Jedną z najistotniejszych zalet takich tematów jest budowanie poczucia bezpieczeństwa a w konsekwencji swobody, luzu i ludzkiego ciepła – podstawowych wyznaczników udanej randki.

Nie należy zapominać, że podczas pierwszej randki istotne będą także kultura osobista (18%), uśmiech (5 %) i ubiór (5%). Już dawno uznano stare porzekadło „nie szata zdobi człowieka” za dość nieżyciowe.

Jaki jest Twoim zdaniem najlepszy strój na pierwszą randkę?

Odpowiedź Wyniki K M
swobodny (209) 37.52%
32,98 %
46,74 %
sportowy (6) 1.08%
1,07 %
1,09 %
elegancki (147) 26.39%
26,27 %
26,63 %
sportowa elegancja (123) 22.08%
28,15 %
9,78 %
ekstrawagancki (3) 0.54%
0,54 %
0,54 %
seksowny (35) 6.28%
5,90 %
7,07 %
strój nie ma znaczenia (28) 5.03%
3,75 %
7,61 %
inny (6) 1.08%
1,34 %
0,54 %

Liczba zebranych głosów 557
Źródło: MyDwoje.pl; Sondy "Pierwsza randka"; maj 2009

Strój niezaprzeczalnie przekazuje informacje o naszych gustach, nastrojach, zamiarach, oczekiwaniach i potrzebach. Ubiór jest manifestacją naszej osobowości, nastroju i priorytetów. Jest jednym z bardzo silnych przekaźników komunikatu niewerbalnego. Jeżeli zwraca się uwagę na strój w tak wielkim stopniu, to co w powinniśmy na siebie założyć na pierwszą randkę? Jeśli sylogistycznie połączyć dwa socjobiologiczne stereotypy: jeden, mówiący o tym, że mężczyźni są wzrokowcami i wygląd kobiety jest dla nich niemal najistotniejszy, i drugi, że mężczyźni opanowani są przez żądzę seksu, można byłoby wydedukować, że najlepszym będzie dla kobiety strój seksowny. Użytkownicy MyDwoje.pl obalają ten stereotyp. Ankietowani panowie opowiedzieli się tak jak kobiety za stylem swobodnym, co nie tylko pozwala nie wprowadzać dodatkowych elementów stresujących, ale i świadczy o nacisku na przekazywane przez drugą osobę treści.

Mając świadomość pewnych mechanizmów mamy szansę nie tylko na bardziej udaną randkę, ale przede wszystkim na głębsze rozumienie sytuacji, emocji, potrzeb drugiej osoby i swoich. Silnie wykreowana przez kulturę indywidualność współczesnego singla sprawia, że docenia on bardziej bliskość, możliwość spędzenia życia z kimś, kto będzie świadkiem jego życia niż krótkotrwałe znajomości nie dające psychicznej satysfakcji. Pierwsza randka to istotny krok w kierunku odnalezienia w swoim życiu radości i szczęścia. Kto powinien ten pierwszy krok zrobić? Oczywiście Ty! A Twoja płeć, zdaniem polskich singli, nie ma tu większego znaczenia.
 
Polecane książki:

R. Luis, D. Copeland, Mężczyźni wolą uwodzicielki. Jak ich zdobywać?, Seria Wydawnicza Septem, Wydawnictwo Helion, Gliwice 2009.
W. Krynicki, Miłość jest możliwa, Medyk, Warszawa 2008.
S. Nakamoto, Randki są ekstra. Umawiaj się i ciesz się życiem, Seria Wydawnicza Sensus, Wydawnictwo Helion, Gliwice 2009.
T. Bradberry, J. Greaves, Podręcznik inteligencji emocjonalnej, Wydawnictwo Helion, Gliwice 2006.

Anita Pieńkowska, Serwis MyDwoje.pl

 
 

Jak ubrać się na randkę? Rady dla panów

Do tej pory w wielu środowiskach pokutuje stwierdzenie, że tylko kobiety dbają o swój wizerunek zewnętrzny. Prawdą jest jednak, że również mężczyźni chcą się dobrze pod tym względem prezentować, szczególnie podczas randek. Warto zastanowić się czym mężczyzna może wyróżnić się podczas spotkania, by kobieta odebrała go jako osobę dobrze wyglądającą i wartą kolejnych spotkań.

Jak się ubrać na pierwszą randkę 

Kluczowe na pierwszej randce jest wywarcie pozytywnego wrażenia. Dotyczy to w równym stopniu zachowania i wyglądu. Warto pamiętać, że w tym co mamy na sobie tkwi wiele informacji o nas samych. Ubiór może określać nie tylko stanowisko, ale również poczucie humoru a nawet styl życia drugiej osoby. W kwestii garderoby ważna jest harmonia. Kolory dobrze dopasowane  do typu urody oraz casualowy, swobodny wygląd zwykle pozytywnie wpływają na obraz mężczyzny. Najbezpieczniejsze są proste zestawienia, np. dobrze dobrana do sylwetki koszula w kolorze błękitu, szarości, lub granatu zestawiona z granatowymi lub niebieskimi dżinsami o prostym kroju. Do tego odpowiednie buty w stylu elegancko – sportowym i zegarek napewno stworzą zgraną całość. Koszulę można także połączyć ze sportową marynarką, a pod nią założyć dobrej jakości T-shirt. Wymienione propozycje będą odpowiednie zarówno na damsko-męskie spotkanie w pubie, restauracji, klubie czy kinie. Najważniejsze, by cały strój dobrze się komponował nie tylko z sylwetką, ale również z charakterem i pozycją społeczną danej osoby.

Ważne by wystrzegać się poważnych błędów modowych. Przede wszystkim mężczyzna powinien unikać ekstrawagancji i zbytniej elegancji. W jednym i drugim przypadku taki stan rzeczy może onieśmielić kobietę. Sztuczna elegancja i wygląd jak z pokazu mody, mogą tworzyć duży dystans i prezentować mężczyznę jako zadufanego w sobie. Panowie powinni unikać ubierania się w jednym, bardzo charakterystycznym stylu. Wszelka przesada może bowiem narażać ich na śmieszność. W sytuacji gdy randka ma charakter niestandardowy, np. jest to wycieczka rowerowa lub spacer po lesie, panowie powinni bardziej swobodnie podejść do kwestii ubioru. W takim wypadku strój może mieć charakter sportowy i mniej oficjalny.

Mężczyźni na co dzień stawiają głównie na wygodę. W tak wyjątkowej i odświętnej sytuacji jaką jest randka, pewne elementy stroju mogą być zatem kwestią sporną tak jak np. zestawienie marynarki z jeansami. Założenie marynarki do jeansów to klasyka męskiej mody casualowej, czyli tzw. codziennej, składającej się na wizerunek nowoczesnego mężczyzny. To bardzo dobry wariant do pracy w tzw. „swobodne piątki”. Sprawdzi się również podczas niezobowiązującego spotkania z kobietą. W takim wypadku marynarka powinna być jednak dopasowana. Najlepiej by była też taliowana. Dobrze prezentują się marynarki wykonane z lekkiej wełny, bawełny, lnu czy tweedu, tworząc  dopełnienie stylu vintage.

Często problemem jest dobór odpowiedniej koszuli. Najbezpieczniejsze przy tego rodzaju okazjach są koszule jednobarwne. Dobrze widziany będzie też drobny wzór, prążki lub kratka - bardzo modna w tym sezonie jest tzw. kratka Vichy. Tego typu koszule dobrze wyglądaja w zestawieniu  ze swetrami w serek lub sportową marynarką. Jeśli już panowie chcą rozpiąć koszulę to maksymalnie na dwa guziki. Wtedy można założyć do niej jednobarwny dopasowany do koszuli T-shirt. Jeśli mężczyźnie zależy na krawacie to w tzw. wersji elegancko-sportowej. Taki strój dobrze współgra z dżinsami. Krawat pasuje także do stylu vintage, jeśli jest założony wraz z koszulą pod sweter w serek. Na randkę niewskazany jest styl bardzo formalny z garniturem oraz krawatem.

Dosyć często Panowie mają dylemat, czy przyjście na spotkanie w samej marynarce, gdy na dworze pada lub jest mróz nie zostanie źle odebrane. Obalamy ten mit. Ciepła marynarka z wełnianym szalem, może być dla mężczyzny ciekawą alternatywą wobec kurtki.

Podobny efekt można uzyskać poprzez założenie kolorowych skarpet do pantofli. Kolorowe skarpety zakładane do stonowanych ubrań, to coraz częstszy trend w krajach zachodnich. Rządzi się jednak pewnymi prawami. Taki styl wymaga od mężczyzny wiedzy i świadomości modowych trendów, a także umiejętności łączenia różnych elementów stroju. Kolorowe skarpety pasują do stylu vintage lub oldschoolowego. Dobrze pasują również do lekko zwężanych bawełnianych spodni, butów sztybletów lub zamszowych półbutów. Całość  ubrania dopełnić może dopasowana wełniana marynarka, koszula i krawat oraz dżinsy z wywiniętymi mankietami. Umiejętność żonglowania dodatkami i świadomość najnowszych trendów może procentować świeżym i odważnym wizerunkiem. A to się liczy w oczach kobiet.

Nie należy jednak przesadzać z ekstrawagancją. Darujmy sobie np. skórzane spodnie. Tego rodzaju garderoba nie jest wskazana na randkę.  Opięte, przylegające do ciała spodnie mogę być zakładane na luźniejsze spotkania w gronie bliskich znajomych z poczuciem humoru, choć wymaga to sporej odwagi od osoby, która je zakłada.

Odpowiedni dobór stroju do sytuacji, sylwetki oraz charakteru pomogą pozytywnie zapaść w pamięci kobiety.  Trzeba pamiętać o byciu schludnie i elegancko ubranym, ale bez zbędnej przesady. Nadmiar dodatków spowoduje zepsucie harmonii. Co ważne, trzeba się dobrze czuć we własnym stroju. Bycie „przebranym” a nie ubranym prowadzi do utraty wiarygodności w oczach partnerki.

Polscy mężczyźni ubierają się coraz lepiej. Świadomość panów w kwestii wyglądu zewnętrznego ewoluuje, a wraz z nią zmienia się także ich garderoba. Polacy staja się coraz bardziej odważni w kwestii tego co zakładają. Panowie powinni czerpać inspiracje nie tylko z obserwacji mody ulicznej. Opiniotwórczym i fachowym medium, które może podsunąć innowacyjne pomysły na ubiór są portale o modzie i blogi dla mężczyzn.

Czego należy unikać:

·      Przesadnych dodatków – łańcuchów, bransolet

·      Skórzanych spodni

·      Niszowego ubioru  – glanów, ćwieków

·      Łączenia wielu stylów niepasujących ze sobą

·      Zbyt eleganckiego lub zbyt luźnego stylu garderoby

·      Niedostosowania ubrań do pory roku


Tekst przygotowany przez zespół stylistów Mencode.pl - portalu dla mężczyzn interesujących się modą

 
 

Mężczyzna na randce: jak dobrać strój do wieku

Wiek rządzi się swoimi prawami. Garderobę powinniśmy dobierać nie tylko biorąc pod uwagę figurę, ale również ze względu na naszą metrykę.

20-30 lat

Mężczyźni w wieku 20 – 30 lat mogą sobie pozwolić na większą swobodę w doborze ubioru, np. założyć dodatek w

 Mężczyzna na randce: jak dobrać strój do wieku
intensywnym kolorze. Ważne jest by reszta ubrań była stonowana. Hitem ostatnich sezonów w tym przedziale wiekowym są marynarki z łatami na łokciach i w niestandardowych kolorach – fioletowym, niebieskim czy khaki.

  • Rada: Młodym mężczyznom więcej wolno w kwestii mody. Ubierając się na randkę nie można jednak przesadzić. Dla osób, które chciałyby się wyróżnić, ciekawym pomysłem jest założenie butów w niestandardowym fasonie lub kolorowych skarpet do prostych butów, np. mokasynów.

30-40 lat

Panowie w wieku 30 - 40 lat powinni zwracać większą uwagę na jakość ubrań oraz ich fason. Krój wpływa na figurę, a poprzez dobrze skrojoną marynarkę oraz spodnie można ukryć dodatkowe kilogramy. Meżczyźni z tego przedziału wiekowego powinni odejść od pogoni za tym co modne na rzecz klasyki. Akceptowalną ekstrawagancją może być np. koszula z motywem florystycznym, który obecnie święci tryumfy na pokazach mody. Z taką koszulą dobrze będą się komponowały jednokolorowe, dopasowane spodnie oraz marynarka lub sweter.

  • Rada: Warto postawić na jeden akcent. Jeśli koszula jest kolorowa lub we wzorki, to reszta ubrania powinna być stonowana.  Trzeba pamiętać, by dodatki nie przyćmiewały reszty stroju.

40-50 lat

Od panów w wieku 40 – 50 lat wymaga się by wyglądali dostojniej niż młodsi mężczyźni. Na prywatnych spotkaniach sprawdza się stonowana elegancja. Mężczyźni w tym wieku powinni zwracać szczególną uwagę na  jakość każdej części garderoby.  W wielu sytuacjach egzamin zdają ubrania z dobrej jakościowo wełny i kaszmiru. Jeśli mężczyzna decyduje się na dodatek, powinien on być utrzymany w dobrym guście. Może to być np. zegarek z wyraźną tarczą lub poszetka w marynarce dopasowana do koloru krawata czy swetra. Będą one stanowiły wyraźny akcent stroju, nie wykraczając przy tym poza kanon.

  • Rada: Nie warto na siłę odmładzać się poprzez strój. Kolorowe elementy warto stosować z umiarem. Klasyczny styl sprawdza się w tym wieku najlepiej.

50+

Dostojny dżentelmen  to świetny styl dla panów powyżej pięćdziesiątki. Mężczyźni w tym wieku  bardzo dobrze prezentują się w szarościach, granatach i czerni. Sweter w serek wraz z koszulą stanowią dla nich sprawdzony zestaw. Do tego można dodać kaszkiet i eleganckie buty.

  • Rada: Panowie z grupy 50+ powinni wystrzegać się jeansów. Zdecydowanie lepiej wyglądają na nich spodnie materiałowe – w kant lub z prostą nogawką. Bardzo ważnym elementem stroju będą też buty. Jeśli decydują się na marynarkę, to nie powinna być bardzo dopasowana. Ciekawym dodatkiem do niej będzie poszetka, najlepiej z lnu lub jedwabiu.

 

 

Co pasuje

 

Na co uważać

Czego unikać

20 - 30 lat

·         Swobodny styl

·         Wyraziste dodatki i buty

 

  • Kolory poszczególnych części garderoby

·         Przesady

·         Skórzanych spodni, ćwieków, grubych łańcuchów

30 – 40 lat

·         Klasyka z nutą ekstrawagancji

·         Jakość i fason ubrań

·         Ubrań niedopasowanych do sylwetki

·         Kontrastujących kolorów

40 – 50 lat

·         Stonowana elegancja

·         Ubiór wykonany z dobrej jakości materiałów - wełny, kaszmiru

·         Dodatki – powinny być wysokiej jakości i w dobrym guście, dopasowane do reszty stroju

·         Kolorowej garderoby

·          Ubrań niedopasowanych do sylwetki

50 +

·          Czerń, granat

·          kolory ziemiste lub jasne, najlepiej bez wzorów

·         Sweter w serek

·         Eleganckie buty i skarpety o ton ciemniejsze od koloru obuwia

·         Jeansów

·         Obcisłych ubrań


Tekst przygotowany przez zespół stylistów Mencode.pl - portalu dla mężczyzn interesujących się modą

MenCode.pl to innowacyjny w formie i treści portal dla nowoczesnych oraz stylowych mężczyzn. Zakłada on wykorzystanie narzędzi przydatnych w doborze kompletnej garderoby, takich jak Ubierator „3D” czy porady stylisty. Portal ułatwi panom robienie zakupów i pomoże w dobraniu zestawu ubrań odpowiedniego do okazji czy indywidualnego stylu.

 
 

Dlaczego się zakochujemy - chemia pierwszego spotkania, czym jest "to coś"?

Chemia pierwszego spotkania, coś Cię elektryzuje i przyciąga do drugiej osoby, czujesz, że w tym momencie się właśnie zakochujesz, dlaczego się zakochujesz, czym jest to "coś"? Czy zastanawiasz się czasem, dlaczego ktoś zakochał się właśnie w tej osobie? Od pewnego czasu popularne stało się objaśnianie uczuć za pomocą tzw. chemii, czyli reakcji biologicznych zachodzących w naszym organizmie. Wyjaśnianie czegoś tak skomplikowanego i wręcz duchowego, jak miłość – i to przy użyciu wyników badań naukowych – może budzić spore wątpliwości i wydawać się „sprowadzeniem z obłoków na ziemię”. Lecz doniesienia naukowców nie negują duchowego aspektu miłości: dostarczają jedynie naukowych faktów na ten temat.

 

 

Magia spojrzenia

 

 Dlaczego się zakochujemy?

Gdy dwoje ludzi spotyka się ze sobą pierwszy raz, najpierw widzą swoje twarze. Wśród naukowców próbujących zgłębić problem miłości od pierwszego spojrzenia pojawiło się zatem przypuszczenie, że to właśnie twarz ma kluczowe znaczenie dla tego typu zjawiska. Hipoteza ta została potwierdzona w badaniach. Naukowcy z Nowego Jorku odkryli, że każdy z nas, widząc po raz pierwszy twarz innego człowieka, potrzebuje zaledwie 0,5 sekundy, by podjąć decyzję, czy osoba ta mogłaby być jego potencjalnym partnerem lub – jeżeli jest to ktoś o tej samej płci – rywalem w stosunku do obecnego partnera. Powstaje jednak pytanie, co wpływa na naszą decyzję odnośnie do tego, czy nowo poznaną osobę zidentyfikujemy jako kogoś, z kim mogłyby nas łączyć głębsze uczucia. Ważnym kryterium jest tutaj atrakcyjność. Nie oznacza to, że jedynie najprzystojniejsi mężczyźni i najpiękniejsze kobiety mają szansę na znalezienie swojej drugiej połówki. Każdy z nas posiada swój własny wzór atrakcyjności i piękna. Od czego zależy taki wzorzec? Było to kolejne pytanie postawione przez naukowców.

 

Alvarez i Jaffe (2004) przeprowadzili eksperyment, w którym sfotografowali 36 losowo wybranych par, a następnie podzielili je na 6 grup zdjęć. Wszystkie fotografie zostały przecięte na pół. Poproszono zespół neutralnych sędziów o dopasowanie połówek zdjęć do siebie, w taki sposób, by intuicyjnie zidentyfikować te osoby, które tworzyły pary. Okazało się, że poprawność dopasowania była zadziwiająco wysoka. Wniosek, jaki wyciągnięto z tego eksperymentu, dobrze odzwierciedlał znane powiedzenie mówiące, że „podobieństwa się przyciągają”. Za najbardziej atrakcyjne uznajemy te osoby, które są podobne do nas samych. Jeżeli zaś twarze tych osób przykuwają podczas pierwszego spotkania naszą uwagę, wówczas droga do „miłości od pierwszego spojrzenia” wydaje się być dużo prostsza i bardziej zrozumiała. Zostało to również potwierdzone w eksperymencie Suzi Malin, która porównywała pod względem podobieństwa twarze znanych par ze świata show-businessu. Przyciąganie podobieństw zostało potwierdzone i w tym przypadku. Jak pokazało życie, związki te jednak często ulegały rozpadowi. Na tej podstawie można przypuszczać, że podobieństwo twarzy ma znaczenie jedynie na pierwszym etapie znajomości, lecz nie gwarantuje stałości uczucia.

 

 

Siła genów

 

Czy geny – jako coś, czego nie można zobaczyć gołym okiem – mogą mieć wpływ na to, czy zakochamy się w kimś zupełnie nowo poznanym? Pełna odpowiedź na to pytanie nie jest jeszcze odkryta, jednak naukowcy poczynili już w tym kierunku pewne kroki. Zespół badaczy ze Stanów Zjednoczonych i Australii potwierdził tezę, zgodnie z którą na genetycznym poziomie pewni mężczyźni i pewne kobiety pasują do siebie lepiej niż inni, tzn. pary takie mają szansę na wydanie na świat najzdrowszego potomstwa. Przypuszczalnie to dopasowanie ma wpływ na podjęcie decyzji o tym, czy ktoś mógłby stać się naszym partnerem. W eksperymencie z udziałem muszek owocówek naukowcy odkryli, że samice tych owadów mają zdolność wyczuwania, który z samców będzie genetycznie najlepiej do nich pasował i z którym mają szansę na złożenie dużej liczby jajeczek. Istnieją przypuszczenia, że podobny mechanizm występuje u ludzi. Wówczas miłość od pierwszego spojrzenia miałaby miejsce wtedy, gdybyśmy spotkali osobę idealnie do nas pasującą pod względem genetycznym. Ciągle jednak brakuje odpowiedzi na pytanie, czym jest ów zmysł, za którego pomocą rozpoznajemy kod genetyczny drugiej osoby.

 

 

Czy feromony istnieją?

 

Feromony – związki chemiczne, które reagują z receptorami układu lemieszowo-nosowego, przez co przygotowują odbiorcę sygnału do dalszego wzajemnego działania – miały szczególne znaczenie w świecie zwierząt. Ponad 20 milionów lat temu komunikacja między małpami naczelnymi, w tym odbiór zachowań seksualnych, odbywała się głównie dzięki feromonom, Do dzisiaj to właśnie dzięki tym substancjom zwierzęta rozpoznają gotowość seksualną u osobnika płci przeciwnej.

 

Rola feromonów u ludzi nie jest jeszcze do końca poznana. Narząd odbierający sygnały przenoszone przez feromony znajduje się u człowieka w formie szczątkowej. Mimo to istnieją badania wskazujące, że substancje te mają wpływ na nasze zachowanie. Zgodnie z doniesieniami naukowców z Uniwersytetu Laussanie w Szwajcarii i Uniwersytetu w Chicago zapach mężczyzny jest głównym czynnikiem decydującym, czy jest on atrakcyjny dla nowo poznanej kobiety. Wyniki badań ukazały bowiem, że kobiety są bardziej zainteresowane mężczyznami, których zapach jest immunologicznie różny od ich własnego. Innymi słowy: systemy immunologiczne takich dwóch osób są przeciwne i są oni odporni na innego typu wirusy i choroby. Z punktu widzenia doboru płciowego jest to sytuacja najkorzystniejsza, ponieważ taka para ma szansę na poczęcie najzdrowszego i najbardziej odpornego na choroby dziecka.

 

W powyższym badaniu wyjątek stanowiły jedynie kobiety w ciąży lub stosujące antykoncepcję: wybierały one mężczyzn wydzielających zapach podobny do ich własnego. Można to łatwo wytłumaczyć tym, że kobiety te – w chwili, w jakiej się wówczas znajdowały – podświadomie nie poszukiwały partnera, u którego priorytetem byłoby zapewnienie najlepszego genetycznie potomstwa.

 

 

 

Do niedawna miłość od pierwszego spojrzenia wydawała się być domeną jedynie poetów i pisarzy. Samo pojęcie takiego uczucia wydawało się być zbyt nasycone marzeniami, by mogło być odpowiednim tematem dla nauki. Tymczasem zagadnienie to coraz bardziej fascynuje badaczy; istnieje duże prawdopodobieństwo, że w najbliższej przyszłości będą nam znane nowe fakty na ten temat. W dociekaniach naukowych pamiętajmy jednak, by nie brać pod uwagę tylko jednego punktu widzenia: zapewne naukowcom trudno będzie udowodnić, że pierwszemu spotkaniu dwojga nieznajomych ludzi nie towarzyszy żaden „duch miłości”.

 

 

Jowita Wójcik, psycholog

 
 

Podobieństwa czy różnice - co jest ważniejsze w związku partnerkim?

Czy zastanawiało Cię kiedyś, czym jest to, co przyciąga Cię do drugiej osoby? Każdy z nas tworzy w wyobraźni obraz idealnego partnera. Często mamy wątpliwości, czy szczęśliwsi bylibyśmy z osobą bardzo podobną do nas, czy też z całkowicie odmienną. Spór o to, czy w miłości liczą się podobieństwa czy różnice między partnerami, jest ciągle aktualny. Zarówno jedne, jak i drugie pełnią istotną rolę w ocenie jakości związku. Nie chodzi tu jednak o to, by pomiędzy dwojgiem ludzi panowało absolutne podobieństwo lub całkowita sprzeczność charakterów czy postaw. Wszystko zależy od tego, czy odnajdziesz to, co jest kluczowe – czyli te obszary, w których Ty i Twój partner powinniście być podobni, i te, w których możecie się różnić, oraz czy zrozumiesz znaczenie takiego układu dla stworzenia szczęśliwego związku.

Podobieństwa, w jakich obszarach maja znaczenie w związku?

 

podobienstwa w zwiazku partnerskim 
Teza, zgodnie z którą podobieństwo pomiędzy partnerami, a zwłaszcza zbieżność ich cech osobowości pozostaje w zależności z jakością ich relacji, ma swoje poparcie już we wczesnych badaniach psychologicznych. Do wniosku takiego doszedł m.in. M. Preston w 1952 roku, prowadząc swoje badania nad małżeństwami zadowolonymi i niezadowolonymi ze związku.

Współcześnie wielu psychologów opowiada się za tą prawidłowością. Alaya Malach Pines, autorka książki „Zakochać się: jak wybieramy tych, których kochamy”, stwierdza, że podobieństwo ma duży wpływ na ocenę atrakcyjności drugiej osoby. Z wielu badań na ten temat wynika, że dotyczyć ono może różnych obszarów, m.in. pochodzenia przodków, cech osobowości, wyglądu, przekonań, celów i zainteresowań oraz sposobów spędzania wolnego czasu.

Obszary podobieństwa, pod względem których partnerzy powinni być do siebie podobni, można sklasyfikować w kilka istotnych kategorii:

* Hierarchia wartości partnerów. Podobieństwo partnerów pod względem hierarchii wartości uznaje się za jeden z ważniejszych wyznaczników powodzenia związku. W Polsce badania psychologiczne na ten temat były prowadzone pod kierunkiem M.Plopy (2004). Zgodność dwojga ludzi pod względem tego, co uważają za najbardziej istotne w ich życiu, znacznie zwiększa prawdopodobieństwo wzajemnego zrozumienia, realizacji wspólnych celów oraz wsparcia w trudnych sytuacjach.

* Podobieństwo poglądów. Zgodnie z wynikami, jakie uzyskał w swoim badaniu Byrne (1997), osoby o podobnych do nas poglądach wydają się nam atrakcyjne, ponieważ niejako potwierdzają słuszność naszych własnych przekonań. Ponadto wydają nam się bardziej znajome, stąd łatwiej nawiązać z nimi głębszą relację. W przypadku zaś związków uczuciowych, Byrne stwierdził, że decydujące znaczenie ma tutaj podobieństwo poglądów na rolę mężczyzny i kobiety. Smith natomiast wyciągnął wniosek na podstawie danych uzyskanych ze swoich badań w 1993 r., że na odczucie wzajemnej atrakcyjności partnerów wpływa ich podobieństwo pod względem postaw dotyczących seksu.

* Podobieństwo osobowości. Znaczenie podobieństwa różnych wymiarów osobowości partnerów dla jakości ich związku ma swoje potwierdzenie w wynikach wielu badań psychologicznych (m.in. Corsini 1956, Cattell 1967).

  • Za jedną z podstawowych cech uznaje się tutaj dojrzałość emocjonalną i poczucie odpowiedzialności. Ważne, by wymiar ten miał wysokie natężenie u obojga partnerów: jest to niemal warunek konieczny w przypadku chęci zbudowania trwałego i szczęśliwego związku. Prawidłowość ta została potwierdzona m.in. w badaniach Rostowskiego (1987).
  • Barleson i Denton (1992) stwierdzili natomiast, że inną istotną cechą jest tutaj podobieństwo partnerów pod względem umiejętności komunikowania się i umiejętności społecznych.
  • Wyniki badań Taylor i Vandenberg pokazały natomiast, że w szczęśliwych związkach panuje podobieństwo pod względem poziomu inteligencji, ekstrawersji i introwersji (czyli skłonności do nawiązywania wielu lub niewielu kontaktów społecznych) oraz spójności zachowań.
  • Według Plopy (2004) duże znaczenie ma emocjonalna stabilność: istotne jest wysokie natężenie tego wymiaru u obu stron relacji.
  • Niektórzy badacze (m.in. Corsini 1956) podkreślają ważność wysokiego poziomu empatii. W tym przypadku empatia powinna występować również u obojga partnerów, jednak wyniki badań ujawniają, że większe znaczenie ma tutaj wysoka empatia kobiet.

Dlaczego osoby podobne do siebie pod względem wymiarów osobowości czują się ze sobą dobrze? Najprawdopodobniej osoby te nie tylko czują się lepiej rozumiane, ale także partnerzy tacy stanowią dla siebie wzajemne potwierdzenie i ich wzajemna akceptacje może być źródłem wysokiej samooceny i samoakceptacji.

Znaczenie różnic w związku

 

roznice w zwiazku partnerskim 
Skoro podobieństwa są tak istotne dla odczucia wysokiej jakości związku, dlaczego tak wiele osób twierdzi, że pociągają ich osoby zupełnie od nich odmienne? Różnice między partnerami wiążą się ze swego rodzaju przygodą, możliwością przeżycia czegoś zupełnie nowego. Powolne odkrywanie tego, co drzemie we wnętrzu tak różnego od nas samych człowieka jest czymś fascynującym. Różnice niewątpliwie przyczyniają się do wzbogacenia naszej osobowości, nabycia nowego spojrzenia na świat, z innej perspektywy.

Związek, w którym partnerów wiele dzieli, wymaga pokonania wspólnie trudności oraz uczy niełatwej sztuki kompromisu. To, czy taka relacja ma w ogóle szansę na przetrwanie, zależy od osobowości dwojga ludzi, szczególnie od tego, czy w imię uczucia są w stanie odejść trochę od wyznawanych wartości i przyjętych postaw. Jones przeprowadził badanie, na podstawie którego wysnuł wniosek, że sytuacja, w której jesteśmy kochani przez osobę, z którą nas coś dzieli, jest szczególnie ekscytująca, ponieważ daje poczucie, że obdarzono nas uczuciem za to, jacy jesteśmy, a nie za np. nasze poglądy. Jeśli walczymy o to, by być razem, pomimo tego, co nas dzieli, wówczas pokazujemy partnerowi, jak wyjątkową i ważną jest dla nas osobą, co z całą pewnością przyczynia się do scementowania uczucia.

Pomiędzy podobieństwami i różnicami

Można zatem zadać sobie pytanie, co jest ważniejsze, by stworzyć szczęśliwy związek: czy to, by być bardzo do siebie podobnymi, czy też by różnić się od siebie?

Wiele przemawia za teorią podobieństwa, zwłaszcza w zakresie wartości, postaw i wielu cech osobowości. Taki układ zmniejsza bowiem prawdopodobieństwo wzajemnych konfliktów czy rozczarowań oraz zapewnia zrozumienie i wsparcie partnera w wielu ważnych kwestiach życiowych.

Różnice, aczkolwiek niezbyt duże, także pełnią ważną rolę. To dzięki nim związek jest wciąż ekscytujący, możemy w nim odkrywać ciągle coś nowego. Istnieją też takie różnice między partnerami, które uzupełniają się wzajemnie. Należą do nich m.in. tendencje do uległości i dominacji (idealna sytuacja jest wówczas, gdy jedna strona jest bardziej dominująca niż druga, ponieważ w przypadku relacji dwóch dominujących osób ryzyko konfliktów jest szczególnie duże).

Być może recepta na szczęśliwy związek tkwi częściowo w tym, co stwierdził na podstawie wyników swoich badań Wilson w 1989 r.: otóż podobają się nam osoby podobne do nas, szczególnie pod względem systemu wartości, zainteresowań i inteligencji, lecz różniący się od nas jedną cechą, dzięki której wzajemnie się dopełniamy.

Cechy dopełniające to dojrzałość psychiczna, poziom ufności, dominacja lub skłonność do narcyzmu. Terapeuta małżeński Andrzej Rutowski w swojej praktyce dokonał obserwacji, że osoby, które wykazują wysoki poziom nieufności, są zazdrosne, silnie narcystyczne lub niedojrzałe psychicznie powinny szukać partnera, który jest ich przeciwieństwem. On stanowiąc niczym opokę dla związku umożliwi takiej parze przetrwanie.

Podobieństwa i różnice często decydują o tym, jak potoczą się dalsze losy związku. Istotne jest tutaj to, by włożyć wysiłek w poznanie partnera i - w przypadku, gdy stwierdzimy dzielące nas z nim różnice - zastanowienie się, na jak duży kompromis jesteśmy w stanie się zgodzić. Błędem może być szukanie porozumienia „na siłę”. Jednocześnie wiele różnic światopoglądowych lub związanych z ukształtowaniem charakteru można złagodzić umiejętnością łagodzenia i rozwiązywania konfliktów lub wysokim poziomem tolerancji.

Człowiek jest istotą niezwykle skomplikowaną i można by rzec - niemożliwością jest dobranie idealnej pary. Faktycznie, jak wiele mamy specyficznych tylko dla nas cech, tak wiele jest potencjalnych partnerów, osób poszukujących swojego szczęścia we dwoje. Szczęście to czasem jest na wyciągniecie ręki. Pomóż mu i pozwól Twojej Drugiej Połowie się odnaleźć!

Jowita Wójcik, psycholog

 
 

Związek silnej kobiety ze słabym mężczyzną: czy może być szczęśliwy?

Silna kobieta w mediach, silna kobieta w życiu zawodowym, silna kobieta w związku z mężczyzną. Różnica pomiędzy rolą kobiety i mężczyzny już dawno przestała być wyraźna. Możliwość niezależności ekonomicznej stała się zalążkiem wolności kobiet w wielu innych dziedzinach: współcześnie media i opinia publiczna niemal nakazują kobiecie bycie silną, przedsiębiorczą, odporną na wszelkie zawirowania emocjonalne. Mężczyznom, wprost przeciwnie, coraz częściej zezwala się na pozostawanie przez wiele lat w stanie chłopca: troszczącego się jedynie o swoje potrzeby, z chęcią przyjmującego opiekę od innych, skupionego na przyjemnościach życia. Silna kobieta i słaby mężczyzna to obecnie często spotykane wzorce. Mają one również wpływ na nowe postrzeganie związków partnerskich: takich, w których każdy może zachować swoją „wolność”. Trudno jednak zaprzeczyć, że związek partnerski to spotkanie kobiecości z męskością. Gdzie jednak znaleźć kobiecość w nieokazującej emocji i władczej businesswoman, czy też męskość w 30-letnim „chłopcu”, którego największym problemem jest wybór najlepszego kremu? Czy związek tego typu dwojga ludzi ma szansę na obopólne szczęście?

Kim jest silna kobieta?                                                                                                           

 Silna kobieta w związku

Silna kobieta jest jak skała. Wydaje się, że nie poruszy jej nawet najtrudniejsza sytuacja i jest w stanie idealnie wypełniać każdą z życiowych ról: odnoszącej sukcesy pracowniczki, pomocnej i nigdy nie sprzeciwiającej się żony czy partnerki, matki nawet kilkorga dzieci. Kobieta taka sprawia wrażenie całkowicie niewzruszonej nawet przez silne emocje. Wiadomo jednak, że emocje są przypisane do każdego człowieka: nie można się ich pozbyć. Co zatem kryje silna kobieta pod swoją maską?


  • Przeszłość. Silne kobiety to często osoby, którym w dzieciństwie została powierzona zbyt duża odpowiedzialność, np. zastępowały jednego z rodziców podczas dłuższej lub całkowitej nieobecności, przejmując zupełnie obowiązki osoby dorosłej lub od najmłodszych lat przekazywano im, że będą kochane tylko wówczas, gdy staną się idealne. Silne kobiety nauczyły się w dzieciństwie, że ich zadanie polega głównie na sprawianiu przyjemności innym i dbaniu, aby inni byli zadowoleni. Ich własne uczucia, potrzeby, w tym potrzeba doznawania opieki i oparcia ze strony innych, były przesuwane na dalszy plan.

  • Nieumiejętność „brania” w związkach interpersonalnych. Jak powszechnie wiadomo, relacja uczuciowa to równoległe i bezinteresowne dawanie i otrzymywanie. Tymczasem silne kobiety czują, iż nie zasługują na „otrzymywanie w związku partnerskim. Sytuacje, w których ktoś, zwłaszcza mężczyzna, próbuje otoczyć je opieką, traktują jako zagrażające relacji okazanie słabości. Czynnik ten wynika również z dzieciństwa, podczas którego silne kobiety nauczyły się, że miłość wiąże się z jednostronnym „dawaniem”.

  • Odnajdywanie poczucia własnej wartości w sprawianiu przyjemności innym. Silne kobiety mają, zazwyczaj nieuświadomione, wewnętrzne przeświadczenie, iż zasługują na uczucie tylko wówczas, gdy są w stanie zaspokoić potrzeby innych. Jeżeli ich własne potrzeby są sprzeczne z pragnieniami osób, na których uczuciu im zależy, wówczas traktowane są one jako nieważne lub nieistniejące w rzeczywistości. Silne kobiety reagują na każdą najmniejszą potrzebę bliskich i zdają się przy tym nie zauważać całego, obciążającego ich balastu, wynikającego z niezaspokojenia własnych dążeń.

  • Poczucie odpowiedzialności. Obserwując relacje znajomych osób stwierdzają, iż w swoich własnych związkach muszą bardziej się starać, aby zasłużyć na szczęście. Silne kobiety kierują się wewnętrzną zasadą, iż o wszystko należy walczyć. W przeszłości niemal zawsze budowały swój wizerunek na sile. Rozstanie z partnerem, nawet jeśli jest on osobą niedojrzałą emocjonalnie, jest dla nich jak przegrana walka i przyznanie się przed światem do własnej słabości.


Kiedy silna kobieta spotyka słabego mężczyznę?

Sytuacja, w której radząca sobie doskonale w wielu obszarach życia kobieta spotyka mężczyznę, który wydaje się być mocno niedojrzały wygląda naprawdę zaskakująco. Istnieją jednak powody, dla których tych dwoje ludzi wśród milionów innych osób trafia właśnie na siebie i postanawiają zostać parą.

Po pierwsze niedojrzały mężczyzna potrafi być niezwykle czarujący. Zwłaszcza na początku znajomości. Jego styl życia opiera się w dużej mierze na przyjemnościach, co może wydawać się atrakcyjne dla zmęczonej odpowiedzialnością silnej kobiety. Taki mężczyzna przysyła swojej wybrance kwiaty, organizuje romantyczne kolacje. W ten sposób kobieta nabiera poczucia, iż jej pełne wyrzeczeń działania z przeszłości w końcu zostały wynagrodzone. Słaby mężczyzna często jednak szybko nudzi się „zabawianiem” swojej partnerki i zaczyna znów troszczyć się jedynie o własne przyjemności. Nawet wówczas kobieta obwinia siebie o taką zmianę i liczy, że dzięki wysiłkowi, byciu uległą i pomocną, jest w stanie przywrócić zainteresowanie partnera.

Najważniejszym jednak powodem, dla którego tych dwoje ludzi buduje wspólną relację, jest wzajemnie zaspokajanie potrzeb. Jak wspomniano wcześniej, silna kobieta buduje swoje poczucie własnej wartości na zaspokajaniu potrzeb innych i stawianie ich dobrego samopoczucia przed własnym szczęściem. Słaby mężczyzna natomiast jest przyzwyczajony do faktu, iż nie musi dojrzewać, ponieważ zawsze znajdzie się ktoś, kto zaopiekuje się nim i będzie obdarzał go uczuciem pomimo raniących zachowań. Niestety taki związek nie sprzyja rozwojowi żadnej ze stron: silna kobieta będzie ciągle obwiniać się o zachowania partnera i pozostanie nieszczęśliwa, a słaby mężczyzna nie dojrzeje emocjonalnie w atmosferze akceptacji dla jego stylu życia.

Jak powrócić do prawdziwego „ja”?

Jeżeli właśnie nastał moment w Twoim życiu, w którym zdecydowałaś zdjąć maskę silnej kobiety i pokazać swoje prawdziwe oblicze, oto kilka rad dla Ciebie. Pamiętaj, że taka zmiana nie oznacza utraty wewnętrznej siły. Wprost przeciwnie: od teraz swoją siłę będziesz czerpać ze zrozumienia swoich prawdziwych potrzeb i zatroszczenia się o własne szczęście.


  • Emocje to Twoja siła! Czy na pewno jest to ukrywanie emocji, bycie niewzruszoną w niemal każdej sytuacji czy też sprawianie wrażenia, że nikt i nic nie jest w stanie mnie zranić? Silne są te elementy Twojej osobowości, które pozwalają pozostać sobą, wyrażać swoje prawdziwe uczucia i pragnienia, nawet jeśli w zderzeniu z dążeniami innych ludzi wywoła to konflikt. Twoje emocje, także takie jak lęk, złość czy też pragnienie bycia otoczoną opieką nie stanowią Twojej słabości. Pokazując je światu dajesz innym i sobie wskazówki, jakie elementy powinny być zapewnione, abyś mogła poczuć się szczęśliwa.

  • Dawaj i bierz symetrycznie. Związek partnerski z pewnością nie polega na poświęceniu, czyli spełnianiu próśb i oczekiwań partnera, nawet jeśli dla nas jest to niewygodne czy też jest przyczyną smutku. Miłość w zasadniczej części opiera się na bezinteresownym dawaniu i jednocześnie przyjmowaniu uczucia drugiej osoby. Jeżeli tylko jedna ze stron daje swoją opiekę, zrozumienie czy zaangażowanie, wówczas powstaje nierównowaga, która rodzi poczucie żalu, niespełnienia i nieszczęścia. Daj siebie drugiej osobie, ale jednocześnie zdefiniuj, co chciałabyś otrzymać w zamian, np. lojalność, czułość, wsparcie. Jeżeli jasno określisz swoje oczekiwania wobec partnera, wówczas z pewnością na Twojej drodze pojawi się ktoś, kto będzie chciał je spełnić.

  • Pozwól sobie na przyjemności. Innymi słowy: rozpieszczaj się. Wbrew pozorom nie oznacza to bezmyślnego egoizmu. Być może w przeszłości wpojono Ci przekonanie, iż należy troszczyć się przede wszystkim o potrzeby innych. Aby stworzyć dobrą relację z drugim człowiekiem, należy poczuć się dobrze ze sobą. Pomyśl o rzeczach, które sprawiają Ci przyjemność, realizuj swoje zainteresowania. Osoby, które są Ci naprawdę bliskie, będą również szczęśliwe, widząc radość i zadowolenie na Twojej twarzy.

Przeznaczeniem każdej kobiety jest szczęśliwy, pełen lojalności i opieki związek. Nie musisz na niego zasłużyć. Jeżeli zaufasz sobie i swojej intuicji, odnajdziesz swoje "ja", w nim siłę, z pewnością spotkasz na swojej drodze równie silnego jak Ty mężczyznę: szczerego, dojrzałego i otwarcie wyrażającego swoje emocje.


Literatura:

Norwood, Robin „Kobiety, które kochają za bardzo” Wydawnictwo Rebis, Poznań 2010

Storch, Maja, „Tęsknota silnej kobiety za silnym mężczyzną”, Wydawnictwo Szafa, Warszawa 2002

Jowita Wójcik, psycholog

 

Czy pieniądze muszą dzielić? Pieniądze w związku, czyli gdy zarabiasz więcej niż partner.

Zgodnie ze starym kulturowym modelem, w związku to mężczyzna zarabia, jest stroną, która zapewnia główne profity materialne. Siła mężczyzny ma tkwić w dużej mierze w możliwości zapewnienia wysokiego statusu materialnego dla siebie i swojej partnerki (lub rodziny). W relacji z takim mężczyzną kobieta ma szansę czuć się bezpiecznie. Obecnie jednak tego typu styl myślenia znajduje  mniejsze potwierdzenie w rzeczywistości. Dzisiejsza sytuacja na rynku pracy sprawia, iż coraz więcej kobiet zarabia tyle samo lub nawet więcej niż ich partnerzy. Bywa, iż jest to przyczyną wielu kłótni w związkach. Mężczyźni, których partnerki zarabiają więcej lub nawet są głównymi "żywicielami rodziny", często skarżą się na fakt, iż podział ról wywołuje u nich uczucia upokorzenia. Czy pieniądze w związku muszą dzielić?

 

Czy rzeczywiście problem tkwi tylko w sferze finansowej i liczbie zer na koncie każdego z partnerów? Być może istoty tej

zdjęcie - pieniądze w zwiazku 

sytuacji należy upatrywać w stosunku obojga parterów do tej kwestii? Przeczytaj, co możesz zrobić, aby sprawy finansowe nie zniszczyły Twojej więzi z ukochaną osobą.

 

Co czuje partner, gdy zarabiam więcej?


Zamiast próbować "wygrać" w kolejnej kłótni lub przeżywać kolejny "cichy dzień", zastanów się nad tym, co tak naprawdę czuje Twój partner oraz co jest przyczyną jego niezadowolenia lub wybuchów złości. Sytuacja, w której to partner zarabia więcej wydaje się dużo łatwiejsza, gdyż jest zgodna z kulturowym wzorem oraz obecnymi w społeczeństwie stereotypami.

 

Oczywiście są kobiety, które poczują się mniej komfortowo, kiedy zarobki ukochanego znacznie przekraczają ich własne, lecz zazwyczaj odpowiednie podejście mężczyzny, w tym zwłaszcza brak podkreślania finansowej różnicy, sprawią, że problem z czasem uda się rozwiązać. Jeżeli jednak kobieta jest stroną znacznie lepiej usytuowaną finansowo, układ ten staje się bardziej skomplikowany. Taka sytuacja odbiera bowiem mężczyźnie jego przewagę i sprawia, że czuje się on mało męski w swojej roli. Dodatkowo jeszcze pojawiają się obawy o opinie ze strony otoczenia. Mężczyzna taki czuje obawę, ponieważ zostaje zagrożony obszar, w którym mógłby zaimponować swojej partnerce i dać jej poczucie bezpieczeństwa. Pamiętajmy, iż mężczyźni, w przeciwieństwie do kobiet, częściej wyrażają swoje uczucie poprzez działania, w tym wnoszone we wspólną relację profity materialne. Kiedy partnerka staje się w związku głównym "żywicielem" czuje się zagubiony w swojej roli, ponieważ nie wie, w jaki sposób ma dokonać własnego wkładu w związek, przy jednoczesnym zachowaniu roli silnego i odpowiedzialnego mężczyzny. Mężczyznom zazwyczaj trudno jest mówić wprost o swoich uczuciach, więc brak pewności siebie w zaistniałej sytuacji przejawiają przez gniew, niezadowolenie lub milczenie i obojętność.

 

Partnerki często nie rozumieją tego typu zachowania, gdyż w ich rozumieniu ukochany powinien być zadowolony z bycia w relacji z tak zaradną kobietą. Z takiej mieszanki niedomówień, braku poczucia wartości jednej ze stron oraz niezrozumienia drugiej, bardzo łatwo powstaje konflikt, który nierzadko prowadzi nawet do rozpadu związku.

 

Jeżeli jesteś partnerem kobiety, która zarabia więcej, istotne jest również, abyś zrozumiał jej uczucia. Celem Twojej partnerki nie jest upokorzenie Ciebie lub przejęcie roli męskiej w Waszym związku. Ona nadal potrzebuje być traktowana jak kobieta, z całą czułością i wrażliwością. Prawdopodobnie jest bardzo ambitną osobą, która stawia sobie cele i je osiąga. Nie jest jednak samowystarczalna. Potrzebuje wsparcia ze strony silnego psychicznie mężczyzny, który również pokaże jej, jak bardzo jest dumny z jej sukcesów.

 

Jak polepszyć relacje w związku?                                                

Być może oboje podświadomie czujecie, że nie warto, aby Waszą relację niszczyło coś tak przyziemnego jak pieniądze. Oto co możesz zrobić, jeżeli Twój związek przeżywa trudności o podłożu różnic finansowych.

  • Nie podkreślaj faktu Twoich wyższych zarobków. Zastanów się, za co cenisz partnera. Czy większe zadowolenie przyniosłoby Ci stworzenie związku z kimś, kto nie do końca odpowiada Ci pod względem charakteru, ale zarabia tyle samo lub więcej niż Ty? Pomyśl o tym, jakie cechy najbardziej lubisz w swoim partnerze. Czy fakt, iż więcej zarabiasz jest naprawdę aż tak istotny dla Twojego związku? Jak dużą ma to wartość? Pamiętaj, iż ciągłe wspominanie o finansach może w pewien sposób ranić partnera i sprawić, że zaczniecie się od siebie coraz bardziej oddalać.
  • Często powtarzaj partnerowi, za co najbardziej go cenisz. Jeżeli to kobieta zarabia więcej, jej mężczyzna może czasem czuć się niepotrzebny. Dlatego ważne jest, aby często mówić mu o tym, jak bardzo go potrzebujesz i co szczególnie w nim doceniasz (np. odpowiedzialność, zaradność, sposób, w jaki się Tobą opiekuje). Spraw, aby poczuł, iż związek z nim jest jednym z najważniejszych składników Twojego życia a nie tylko dodatkiem do Twojej samowystarczalności.
  • Zachęcaj partnera do rozwoju. Pokaż partnerowi, jak bardzo wierzysz w jego zdolności oraz to, że ma duże możliwości rozwoju, w tym również zawodowego. Związek z drugą osobą może dać nam energię i chęci na rozwój również w innych obszarach. Jeżeli potrafisz zrozumieć i wspierać potrzeby rozwojowe partnera, pokazujesz mu iż nie widzisz między Wami różnicy z powodu Twoich wyższych zarobków, lecz traktujesz partnera jako osobę na takim samym poziomie intelektualnym.
  • Zarabiajcie na realizację wspólnych marzeń. Jeżeli jesteście razem, z pewnością macie pewne wspólne cele lub marzenia, które chcielibyście razem zrealizować. Może to być np. podróż w pewne miejsce lub zakup czegoś, co Wam obojgu sprawi radość. Wybierzcie te cele, które na obecnym etapie mogą być zrealizowane przy wkładzie finansowym obu stron. Jeżeli jesteś osobą w związku, która zarabia więcej, dasz w ten sposób do zrozumienia partnerowi, że ważniejszy od wielkości zarobków jest czas spędzony z nim i Wasze wspólne marzenia. Druga strona poczuje się również ważna, jeżeli będzie mogła wnieść coś w realizację wspólnego celu.

Tworzenie związku nie jest łatwym zadaniem. Często zbyt negatywny wpływ leży po stronie stereotypów czy też słów wypowiedzianych przez ludzi nas otaczających. Związek to przede wszystkim relacja dwóch osób posiadających wspólne wartości. Jeżeli problemy finansowe dzielą Waszą relację, zastanów się, czy warto burzyć zaufanie i bliskość przez coś, co jest bardzo przyziemne i często również zmienne. Związek to nie kolejna umowa finansowa. To inwestycja uczuć, wartości i zaufania na całe życie.

 
 
 

Singiel w podróży, czyli oferty, wyjazdy, wakacje, pakiety, podróże dla Singli

Singiel w podróży, Singiel na wakacjach - czyli oferty, wyjazdy, wakacje, pakiety, podróże dla Singli. Coraz wiecej biur podróży odkrywa trend ofert dla samotnych jadących na urlop, oferując ogłoszenia jak odpocząć jadąc w pojedynkę. Biura powoli przygotowują się na potrzeby Singli. Mimo iż większość ofert skierowana jest do rodzin lub par. Osoby, które jadą same, często muszą dopłacać sporą sumę, aby zamieszkać w osobnym pokoju. Poza tym, co to za przyjemność spędzać urlop ze zgranymi grupkami, które nie potrzebują już kompana? Podobnie jest z wyjazdami ze znajomymi czy z rodziną. Miło czasem popatrzeć na ich szczęście, ale czy nie lepiej powalczyć o swoje?

Jeśli do tej pory nie wyjeżdżałeś/łaś na wypoczynek, bo jesteś Singlem/Singielką, czas to zmienić! Nie rezygnuj z wakacji, tylko dlatego, że jesteś sam! Ostatnio wyraźnie powiększyła się oferta wczasów dla Singli. Najwięcej ogłoszeń znajduje się na portalach dla osób samotnych, choć niektóre biura podróży też powoli do opcji „urlop z dziećmi”, czy „wakacje dla par” dodają oferty wczasów dla osób jadących w pojedynkę.

 Dla Singli - wakacji, wyjazdy, warsztaty

Przed wykupieniem wakacji odpowiedz sobie
na kilka pytań:

  1. Z kim jechać? Z rodziną, ze znajomymi, 
    samemu/samej.
  2. Gdzie jechać?
  3. Co robić? Preferujesz aktywny wypoczynek
    czy błogie leniuchowanie?

Jeśli wybierasz się na wyjazd singlowy,
zwróć uwagę na:

  1. Grupę wiekową wyjeżdżających osób.
  2. Dodatkowe opłaty za jednoosobowe pokoje.
  3. Oferowaną przez organizatorów animację grupy.
  4. Profil tematyczny wyjazdu i proponowane
    aktywności.

Pamiętaj:

  1. Nigdy nie jest za późno, aby odkrywać świat i siebie.
  2. Warto próbować nowych rzeczy w życiu.
  3. Każda nowa znajomość jest cenna.
  4. Osoby odważne to nie te, które się nie boją, 
    lecz te, które mimo strachu podejmują wyzwanie!
Co mogą robić Single w podróży?

Bardzo wiele! Ofert jest wręcz zatrzęsienie. Dla Singli organizowane są wyjazdy kilkudniowe, weekendowe, krajowe i zagraniczne. Single nie muszą tylko leżeć plackiem na plaży. Można znaleźć oferty wyjazdów połączone z programami odnowy biologicznej czy treningami kondycyjnymi. Organizowane są wczasy dla amatorów fotografii czy też połączone z nauką tańca lub wizażu. Oprócz wakacji, Single mogą też spędzić razem sylwestra, święta, walentynki. Istnieją ponadto kursy przeznaczone tylko i wyłącznie dla osób, które nie mają stałego partnera, np. przygotowywania sushi.

Więcej odwagi! Wiele osób wzbrania się przed takim wyjazdem. Nic dziwnego. Czasem jedzie się w ciemno, nie znając zupełnie nikogo. Oczywiście nie ma gwarancji, że na takim wyjeździe spotka się miłość swojego życia, ale można poznać wielu ciekawych ludzi, a przy tym dobrze się bawić, a do tego czegoś nauczyć. Warto więc odrzucić strach i podjąć ryzyko, pamiętając jednak o kilku podstawowych zasadach.

Na co zwrócić uwagę? Po pierwsze, warto zorientować się, dla jakiej grupy wiekowej organizowane są wczasy. Jeśli takiej informacji nie ma przy danym ogłoszeniu, radzimy zapytać o to organizatora. Jeśli usłyszymy, że nie ma żadnych ograniczeń wiekowych, lepiej poszukać gdzie indziej. Raczej nie byłoby dobrze, jeśli okazałoby się, że jesteś jedyną osobą po 50-tce wśród gromady dwudziestolatków i odwrotnie.

Warto wybrać odpowiedni dla siebie wypoczynek, gdyż ofert jest naprawdę mnóstwo. Jeśli jesteś osobą aktywną, wybierz wspinaczkę górską, rejsy jachtem (sprawdź oferty>>), jazdę rowerem czy spływ kajakowy. Jeśli jesteś kimś raczej wyciszonym, szukaj ofert wypoczynku na łonie natury. Jeśli jesteś ciekawy świata, zdecyduj się na zwiedzanie. Jeśli masz określone zainteresowania, rozwijaj je również na wakacjach. Możliwości jest naprawdę wiele! Jeśli wśród towarzyszy wyprawy nie znajdziesz potencjalnego partnera, będziesz mógł przynajmniej ciekawie spędzić urlop.

Sprawdź, co obejmuje cena wycieczki, żeby nie obyło się bez przykrych niespodzianek. Zazwyczaj zawiera ona przejazd, noclegi i wyżywienie, czasem ubezpieczenie. Warto jednak dokładnie sprawdzić, za co płacimy. Czasami bowiem o przejazd czy posiłki musimy zadbać we własnym zakresie. Bilety wstępów raczej rzadko są uwzględniane w cenie wyjazdu.

Warto zobaczyć, gdzie będziemy mieszkać. W ogłoszeniu powinny być zamieszczone: dokładna nazwa obiektu wraz z adresem oraz zdjęcia hotelu czy pensjonatu. Ten aspekt wydaje się banalny, a przez to często ignorowany. To błąd! Organizator wczasów powinien dysponować bowiem sprawdzoną bazą noclegową.

Zwróć uwagę na to, dla ilu osób przeznaczone są pokoje. Oczywiście dobrze by było, gdybyś po takich wczasach chciał dzielić z kimś pokój, ale na początek przydałoby się pomieszczenie na wyłączność. Warto zauważyć, że pokoje jednoosobowe, mimo że są droższe, są rezerwowane w pierwszej kolejności.

Sprawdź, jaki jest program imprezy. Im bardziej szczegółowy, tym lepiej. Dobrze by było, gdyby w ramach programu uwzględniany był również czas wolny. Jeśli w ofercie widnieje tylko ognisko i dyskoteka, lepiej poszukaj czegoś innego.

Jeśli są to wyjazdy specjalistyczne, tj. połączone z nauką czegoś, warto zwrócić uwagę na to, kto będzie kierował kursem. Najlepiej, gdy przy ogłoszeniu, przedstawiona jest sylwetka prowadzącego.

Co z dziećmi? Jeśli jesteś samotnym rodzicem, możesz skorzystać z oferty wyjazdu dla Singli z dziećmi (sprawdź oferty>>). Na takich wczasach organizowane są specjalne zajęcia dla naszych pociech, podczas których i my możemy troszeczkę od nich odpocząć. Poza tym, z kimś, kto ma podobne problemy do twoich, prawdopodobnie będziesz mógł się łatwiej porozumieć. Owocem takiego wyjazdu może być nie tylko miłość, ale i przyjaźń, także wśród dzieci. Przykładem na to jest nasza szczęśliwa para – Ania i Sebastian, którzy oboje byli samotnymi rodzicami.

Jakie ceny? Bardzo różne. Wyjazdy weekendowe wraz ze specjalistycznymi kursami (np. wizażu) kosztują 400-500 złotych. Podobne wyjazdy tygodniowe (np. dla amatorów fotografii) wahają się od 1200 do 2000 złotych. Warto też polować na okazje – wycieczka typu last minute np. do Egiptu kosztować może jedynie 1700 złotych. Ceny są bardzo różne i uzależnione oczywiście od długości i miejsca wypoczynku, od atrakcji, jakie są nam proponowane, od rodzaju pokoju (jednoosobowy czy dwuosobowy, z widokiem na morze itp.). Z pewnością wśród ogromu ofert znajdziesz coś interesującego dla siebie.

Jeszcze nie jesteś pewien? Nie od dziś wiadomo, że gorąca temperatura sprzyja gorącemu uczuciu! Wakacyjna miłość może być początkiem miłości na całe życie. A nawet jeśli nie znajdziesz wśród towarzyszy wakacji kogoś interesującego, taki wyjazd może być czasem nie tylko dobrej zabawy, ale i czasem nauki nowych umiejętności. Kto wie, czy zdolność zrobienia dobrej fotografii albo przyrządzenia wyśmienitego sushi nie zaowocuje w przyszłości ciekawą znajomością.

Autorka: Joanna Doktorska

 
 

Sztuka wybaczania w związku

Chwile, w których rani nas osoba, którą kochamy, należą do najbardziej trudnych momentów w życiu. Uczucia i emocje, które się wówczas pojawiają są szczególnie trudne: żal, smutek, poczucie bycia skrzywdzonym. Zadajesz sobie pytanie, dlaczego właśnie Ciebie to spotkało. Przecież naprawdę miałeś dobre intencje: chciałeś stworzyć szczęśliwy związek, dać partnerowi wiele miłości i wspólnie spędzonych, szczęśliwych chwil. Byłeś także pewien uczuć drugiej strony. Czułeś, że dostałeś od losu naprawdę wspaniały dar. Nie potrafisz zrozumieć, dlaczego osoba, która zapewniała Cię o swoim uczuciu, tak po prostu sprawiła Ci ból. Wybaczenie to słowo, o którym na początku nawet nie jesteś w stanie pomyśleć. Niektórzy ludzie posiadają trudną sztukę wybaczania i potrafią uwolnić się od negatywnych uczuć w niedługim czasie po doznaniu krzywdy. Są też osoby, które latami noszą w sobie żal i urazę. Jeżeli należysz do tej drugiej grupy, przeczytaj, czym jest i co może zmienić w Twoim życiu wybaczenie.

Kim jest osoba, która Cię skrzywdziła                                                                                                                              

Spróbuj przyjrzeć się swoim myślom, dotyczącym osoby, która kiedyś wyrządziła Ci krzywdę. Jeżeli nadal żywisz urazę i nie wybaczyłeś, z pewnością myślisz o niej jako o kimś bezwzględnym, pozbawionym empatii, słabym, być może nawet odnajdującym przyjemność w krzywdzeniu innych. Prawda może być jednak zupełnie inna. Pomyśl o początkach znajomości z tą osobą. Czy lubiłeś spędzać z nią czas ? Czy miałeś wrażenie, że rozumie Cię jak nikt inny? A może kiedyś ta osoba sprawiła Ci miłą niespodziankę, która była skierowana tylko i wyłącznie do Ciebie ? Każdy z nas, także ten, który świadomie lub nie krzywdzi drugiego człowieka, posiada zarówno wiele zalet, jak i słabości. Często podejmujemy decyzje pod wpływem chwili, tzn. dlatego, że w danym momencie taki wybór wydaje się najlepszy. Później może okazać się, że nie do końca przewidzieliśmy skutki naszych działań i tym samym zraniliśmy drugą osobę, chociaż nie było to naszym zamiarem. Wbrew powszechnym odczuciom niewiele osób rani z czystą chęcią skrzywdzenia drugiego człowieka. Podobnie jest w związkach uczuciowych: krzywda wyrządzona parterowi nie musi być związana z chęcią zadania bólu. Często osoba raniąca nie zdaje sobie sprawy z tego, iż jej działania wywołały aż tak wielkie emocje u drugiej strony. Spróbuj zatem spojrzeć na człowieka, który sprawił Ci ból jak na kogoś, kto posiada wiele zalet, ale pewnego dnia okazał zwykłą ludzką słabość lub po prostu nie był emocjonalnie dojrzały do podjęcia najlepszej decyzji.

Co daje wybaczenie?               

Być może wydaje Ci się, że w Twoim przypadku wybaczenie jest niemożliwe lub zajmie Ci zbyt wiele czasu. W istocie jednak ta na pozór niewielka zmiana w stylu myślenia i uczuciach może dużo zmienić w Twoim życiu. Oto kilka zalet:

  • Prezent dla samego siebie. Czy często odczuwasz dyskomfort, związany z pojawiającymi się w Tobie, negatywnymi emocjami? Czy zamiast cieszyć się życiem i nowymi możliwościami, rozpamiętujesz dawne krzywdy i życzysz źle komuś, z kogo strony spotkała Cię kiedyś krzywda? Spróbuj odpowiedzieć sobie na pytanie, jak wyglądałoby Twoje życie, gdybyś nie miał tych uczuć. Czy cieszyłyby Cię zwykłe, drobne, codzienne rzeczy? Pomyśl, o tym, że w istocie jesteś naprawdę godny tego, aby w pełni przeżywać radość i szczęście.
  • Budowanie nowej relacji na szczerych uczuciach. Osoby, które noszą w sobie urazę z przeszłości, często mają problem z wejściem w nowy związek z pełnym zaufaniem. Nie potrafią cieszyć się z relacji, gdyż ciągle podejrzewają, że jeżeli tylko pozwolą sobie zakochać się w drugiej osobie, zostaną znów skrzywdzone. W ten sposób nie dają sobie szansy na kochanie i bycie kochanym. Zbudowanie nowej relacji na podejrzeniach i żalu z powodu krzywd uczynionych przez kogoś innego, jest praktycznie niemożliwe. Nie istnieje coś takiego jak „zakochanie z dozą ostrożności”. Wybaczenie w stosunku do Twojej przeszłości daje Ci zatem szansę na spotkanie na Twojej drodze naprawdę wyjątkowej osoby i stworzenie z nią relacji, o której zawsze podświadomie marzyłeś.
  • Uwolnienie energii. Negatywne emocje często blokują życiową energię. Sprawiają, że skupiasz się na myśleniu o niepowodzeniach lub na rozpamiętywaniu ran zadanych przez innych ludzi. Dlatego często czujesz, że nie masz już siły na realizację swoich marzeń, planów i wszystkiego, co było kiedyś dla Ciebie ważne. Wybaczenie wiąże się z zamianą negatywnych emocji na pozytywne czyli takie, które dadzą Ci siłę do wyznaczania nowych celów i dążenia do nich z pasją.

Kroki do przebaczenia

Wiele osób twierdzi, że ich uczucia w stosunku do kogoś, kto ich skrzywdził, są tak silne, iż wybaczenie staje się niemożliwe, pomimo chęci uwolnienia się od negatywnych emocji. Tak naprawdę wybaczenie to pewien proces. Dla jednych jest to dłuższa droga, inni szybko osiągają życiową równowagę. Oto kilka kroków, które mogą pomóc Ci w drodze do przebaczenia:

  • Daj sobie czas na żal i smutek. Te uczucia, pomimo iż nieprzyjemne, są całkiem naturalne.  Zaprzeczanie im i udawanie, że wszystko jest w porządku, nie spowoduje, że uczucia te znikną. Ulgę przyniesie Ci tylko wyrażenie ich. Jeżeli masz taką potrzebę, możesz pozwolić sobie na płacz czy smutek. Obiecaj sobie jednak, że ten stan kiedyś minie.
  • Przebacz najpierw sobie. Osoby skrzywdzone często oskarżają się o bycie naiwnym, obdarzenie kogoś zbyt dużym zaufaniem  i w zasadzie pozwolenie na skrzywdzenie siebie. Postaraj się zmienić ten tor myślenia i zastanów się, czy będąc całkowicie zamkniętym i nie obdarzając nikogo zaufaniem byłbyś chociaż trochę szczęśliwy? Umiejętność otwarcia się na innych potraktuj jako swoją siłę. Jesteś tylko człowiekiem i mogłeś kiedyś pomylić się, ufając niewłaściwej osobie. Nie zamykając się masz szansę odnaleźć kogoś, kto przyjmie Twoje uczucia i odwzajemni je ze zdwojoną siłą.
  • Zmień swój schemat myślenia o osobie, która Cię zraniła.  Jak wspomniano już powyżej, ludzie rzadko ranią innych dla samej „przyjemności” zadania bólu. Często po prostu podejmują decyzję, która pod wpływem emocji i kontekstu sytuacji wydaje im się najbardziej właściwa. Bywa, iż nawet nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo kogoś skrzywdzili. Pomyśl, że błędy i słabości są wpisane w naturę ludzką. Zastanów się, jakie pozytywne cechy posiada lub posiadała ta osoba: z pewnością pozwoli Ci to spojrzeć na nią jak na zwykłego człowieka.
  • Planuj i ciesz się życiem. Najlepszy powrót do codziennego i radosnego życia, to realizacja tych planów, o których samo myślenie sprawia Ci przyjemność. Zrób coś, o czym zawsze marzyłeś i co będzie tylko dla Ciebie np. zapisz się na kurs tańca, wspinaczki lub jedź na wyprawę w swój ulubiony zakątek świata. Odczuwając szczęście z pewnością przestaniesz myśleć o negatywnych zdarzeniach i być może spojrzysz również bardziej przychylnie na kogoś, kto wywołał u Ciebie żal i smutek.
  • Porozmawiaj w myślach z osobą, która Cię zraniła lub napisz do niej symboliczny list. Szczera rozmowa z kimś, kto kiedyś Cię zranił, nie zawsze przynosi korzystne skutki. Jest to bardzo bezpośredni powrót do przeszłości, który może spowodować, że Twoje uczucia staną się jeszcze silniejsze. Poza tym osoba, której to dotyczy, może nie zdawać sobie sprawy z faktu, że jej czyny czy słowa wywołały u Ciebie aż taki ból. Widząc jej zdziwienie lub obojętność możesz poczuć się bardziej zraniony. Dobry sposób na wyrażenie żalu i złości to napisanie listu do właśnie tej osoby, którego nigdy nie wyślesz. Możesz w nim opisać swoje wszystkie uczucia i przeżycia. Warto zakończyć list stwierdzeniem, że to, co było jest już przeszłością i teraz wkraczasz z nadzieją w nowy etap. Przebaczenie to proces. Pamiętaj, aby nie robić nic na siłę. Praca nad samym sobą sprawi, że stare uczucia odejdą, aby zrobić miejsce nowemu.

Wybaczenie w związku – kiedy odejść

Pamiętaj, że wybaczenie i zapomnienie nie są tym samym. Wybaczenie ma służyć przede wszystkim Twojemu dobru i emocjom. Zapomnieć to wrócić z powrotem do punktu, w którym krzywda się jeszcze nie pojawiła. Jeżeli Twój partner mówi otwarcie, że żałuje tego, co zrobił lub cierpi z powodu wyrządzonej Ci krzywdy, wtedy być może warto po wspólnych rozmowach, rozpatrzyć kontynuację związku. Jeżeli natomiast bliska Ci osoba zdaje się nie dostrzegać bólu, który Ci zadała, wówczas dla własnego dobra warto zastanowić się, czy trwanie nadal w relacji jest tym, czego pragniesz dla siebie. Miłość czy przywiązanie mogą sprawić, że taka decyzja stanie się niezwykle trudna. Pomyśl jednak, że po przebyciu bólu być może czeka gdzieś na Ciebie nowe szczęście.

Wejście na drogę do wybaczenia, zwłaszcza w stosunku do osoby, która kiedyś była dla nas bardzo ważna, to niezwykle trudny proces, wymagający odwagi i pracy nad sobą. Dla własnego, przyszłego szczęścia, które na początku może jeszcze wydawać się mgliste i niemożliwe, warto jednak zrobić tak dużo, ile tylko można.

Polecana literatura:

1.             Giulianini, A. „O przebaczeniu czyli jak uleczyć duszę”, Wydawnictwo Bratni Zew 2010.
2.             Larsen, E. „Od gniewu do przebaczenia”, GWP, 2000.
                                                                                                                                            Jowita Wójcik, psycholog

 
 

Jak się rozstać skutecznie? Sposób na rozstanie, czyli jak definitywnie zakończyć zwiazek?

Nie jesteś szczęśliwy w związku? Uważasz rozstanie za jedyne wyjście? Ale jak się rozstać? Szukasz dobrego i skutecznego sposobu na rozstanie? Jeżeli Twoja decyzja zapadła i jest po długim zastanowieniu nieodwołalna, przeczytaj nasze porady jak przeprowadzić tę trudną rozmowę i zaplanować perfekcyjne rozstanie. Dlaczego perfekcyjne? Bo skuteczne i najmniej bolesnie dla obu stron.

Mówi się, że dużo łatwiej powiedzieć „witaj” komuś nieznajomemu niż „żegnaj” komuś bliskiemu. Rozstania są nieodłączną częścią naszego życia, dlatego dobrze jest wiedzieć, jak pożegnać się bez łez, bez awantur, bez wyzwisk, a przede wszystkim na dobre. Jak rozstać się z klasą, a do tego skutecznie? Kiedy przychodzi na to odpowiedni czas? Gdzie najlepiej to zrobić? Jak wypełnić pustkę po byłym partnerze? Kiedy w grę wchodzą uczucia, łatwo o bolesne słowa i dramatyczne gesty, w artykule znajdziesz zestaw rad i wskazówek, które pomogą Ci trzymać emocje na wodzy. Dzięki nim uda Ci się nie tylko pożegnać z klasą, ale zachować godność po rozstaniu, zarówno, jeśli to Ty porzucasz, odchodzisz, jak również gdy znajdziesz się po tej drugiej stronie.

Jak się rozstać? Sposoby na skuteczne rostanie. 

Dlaczego boimy się rozstania? Ludzie często odwlekają decyzję o opuszczeniu partnera. Boją się niewygodnych pytań rodziny i znajomych, boją się, że nikogo lepszego nie znajdą, boją się pustki, której nic nie będzie w stanie zapełnić. Strach nie jest tu jednak dobrym doradcą. Oczywistym jest, że często wzbraniamy się przed tym, co nowe i nieznane. Boimy się podejmować ryzyko, ale ten, kto nie podejmuje ryzyka, ten w życiu nic nie osiągnie.
Poza tym, okazuje się, że nie taki diabeł straszny. Linda Brannon w swojej książce Psychologia rodzaju podaje, że badania prowadzone przez Catherine Riessman dowodzą, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni cieszą się ze swobody, jaką daje im rozwód. Kobiety czują się uwolnione od dominacji męża, a mężczyźni od oczekiwań żony. Wszystkie badane kobiety znalazły jakiś pozytywny aspekt rozwodu, natomiast 15% mężczyzn nie widziało żadnych plusów w tym doświadczeniu. Kobiety miały częściej objawy depresji, lecz doświadczały wzrostu samooceny i czuły się zaradniejsze dzięki samodzielnemu wykonywaniu obowiązków, które wcześniej należały do męża. Mężczyźni z kolei wyrażali zaskoczenie trudnościami w samotnym życiu, a jednocześnie mówili o satysfakcji wynikającej z wykonywania domowych obowiązków. Zatem rozstanie (i okres bezpośrednio po nim) nie będzie łatwe, ale może ono okazać się bardzo budującym doświadczeniem, nie tylko uwalniającym od pasma udręk, ale i paradoksalnie podwyższającym samoocenę i dającym większe życiowe zadowolenie.

Kiedy podjąć decyzję o rozstaniu? Decyzja o rozstaniu może zostać podjęta z różnych powodów: chorobliwej zazdrości, braku satysfakcji z życia seksualnego, niewierności, przemocy fizycznej i słownej, a najczęściej niezgodności charakterów i odmienności poglądów. Jakikolwiek z tych powodów by nie był, decyzję o odejściu od partnera należy dobrze przemyśleć i podjąć „na chłodno”, a co najważniejsze samemu. Nawet najbliżsi przyjaciele nie wiedzą bowiem, jak jest w Waszym związku naprawdę. To Ty musisz być zdecydowany, że nie chcesz być już z drugą osobą. Jeśli w Twoim związku nie było przemocy, zdrady itp., po czym możesz poznać, że Wasz związek się wypalił, że nie będziecie mogli się porozumieć i nadszedł moment, w którym trzeba położyć kres udręki we dwoje? Czy można wskazać konkretne zachowania partnera, które świadczą o nieuchronnym końcu związku?
Na te pytania postanowił odpowiedzieć amerykański profesor psychologii John M. Gottman, współtwórca Instytutu Małżeńskiego i Rodzinnego w Seattle. Przez szesnaście lat badał on pod różnymi względami około 700 par. W wyniku tych badań wyróżnił on siedem znaków, na podstawie których z ponad 90% skutecznością potrafił przewidzieć, czy dana para będzie ze sobą czy nie.

  1. Pierwszy z nich to wzajemne oskarżanie się już na początku rozmowy o swoim związku, co sugeruje, że dana para nie potrafi rozwiązać swoich problemów.
  2. Drugi to "cztery zwiastuny rozstania": krytyka, pogarda, postawa obronna i mur obojętności. Jak to wygląda w praktyce? Zacznijmy od tego, że zawsze znajdzie się powód do krytyki wobec drugiej osoby. Jeśli krytyka jest stanem permanentnym, może prowadzić do kolejnego zwiastuna - pogardy. Agresja, ciągłe złośliwości i wyzwiska wpływają na związek tylko i wyłącznie destrukcyjnie, są wyrazem wyładowywania negatywnych emocji na bliskiej osobie, co z kolei skutkuje przyjęciem przez nią postawy obronnej. Partner nie przyznaje się do błędów, nawet jeśli one istnieją, przez co następuje pogłębienie konfliktu prowadzące do kolejnego zwiastuna – muru obojętności. Za tym murem częściej chowają się mężczyźni. Zwiastun objawia się wyłączeniem podczas rozmowy, brakiem aktywnego słuchania, pustym wzrokiem itp., a skutkuje ciągłym oddalaniem się od siebie partnerów.
  3. Trzeci znak to zalew negatywnych uczuć. Kiedy wymienione wyżej cztery zwiastuny trwają zbyt długo, stają się tak intensywne, że powodują wstrząs psychiczny. Wówczas koncentrujemy się tylko na tym, żeby bronić się przed stresem spowodowanym atakami partnera. Osoba atakująca również doświadcza negatywnych emocji, gdyż myśli o drugiej stronie tylko w sposób krytyczny i pogardliwy. W ten sposób związek zamienia się w ciągła walkę.
  4. Czwarty znak objawia się w mowie ciała przyspieszonym pulsem, szybszym biciem serca, nadmiernym poceniem się. Gdy przynajmniej jedna strona w związku przeżywa stres objawiający się wymienionymi sygnałami, oznacza to, że obcowanie z partnerem odbiera jako zagrożenie, podobne do zagrożenia spowodowanego spotkaniem z dzikim zwierzęciem. Stąd też naturalną reakcją jest dążenie do przerwania tego stanu rzeczy, czyli do ucieczki.
  5. Piąty znak to niepowodzenie prób ratowania dyskusji. Stwierdzenia takie jak: „Przestańmy się kłócić”, „Muszę się uspokoić, żeby móc dalej rozmawiać” mogą uratować związek, bo obniżają napięcie między partnerami i sprawiają, że zmniejsza się poziom stresu podczas wzajemnych kontaktów. Jednak gdy starania te przechodzą bez echa, gdy rozmowy między partnerami zdominowane są przez opisane wcześniej cztery zwiastuny rozwodu, zastanów się poważnie nad rozstaniem. Jeżeli tylko jedna ze stron próbuje rozmawiać, a druga ciągle krytykuje, w końcu ta pierwsza zniechęca się i narastają u niej złe emocje.
  6. Szósty znak to tzw. zatrucie wspomnień. Ci, którzy widzą swój związek w negatywnym świetle, nie potrafią sobie przypomnieć dobrych chwil, ale także tego, jak razem skutecznie pokonywali trudności. Odbiór rzeczywistości jest przez nich mocno zniekształcony. Często każda ze stron ma swoją wersję wydarzeń, a każda z tych wersji służy do wzajemnych oskarżeń.
  7. Siódmy: wycofanie się ze związku. Małżonkowie już się nie kłócą, nie ma między nimi pogardy, w zasadzie nie wykazują wzajemnej aktywności. O swoim związku mówią chłodno, gdyż wycofali się emocjonalnie ze swojego małżeństwa. Teraz mogą się rozwieść albo wybrać życie razem, ale obok siebie.

Jeśli czujesz, że w Twoim związku Ci źle, a ponadto zauważysz wyżej wymienione symptomy może warto na poważnie zastanowić się nad rozstaniem.

  • Jak się rozstać? W dobie internetu i komórek, możliwości, żeby powiedzieć „żegnaj” jest naprawdę wiele. Szczególnie wśród młodych osób popularne są rozstania przez telefon, maila i najmniej wyrafinowane - przez SMS i komunikatory, np. Gadu-Gadu. Najgorszym sposobem jest jednak wplątywanie w to osób trzecich, a i takie przypadki się zdarzają. Chyba nie trzeba dodawać, że te metody nie należą do rozstań z klasą. Takie rozwiązania podejmują zwykle osoby niedojrzałe i tchórzliwe. Jeśli już podejmiesz decyzję o rozstaniu, miej odwagę powiedzieć to partnerowi w twarz. Nawet jeśli masz go serdecznie dość, należy mu się odrobina szacunku.
  • Gdzie się rozstać? Kiedy już zdecydujesz się, że chcesz zakończyć dotychczasowy związek, wybierz odpowiednie miejsce na spotkanie. Nie polecam mieszkania żadnej ze stron. Głupio będzie, jeśli zechcesz, żeby twój świeżo upieczony ex-partner wyszedł, a on nie będzie chciał tego zrobić. Tobie też nie będzie miło, gdy usłyszysz: „Wynoś się!”. Nie należy również wybierać miejsc, do których razem chodziliście, macie do nich sentyment itp. To tylko może powodować niepotrzebne emocje i łzy. Najlepiej spotkać się na neutralnym gruncie. Na przykład w kawiarni lub w parku, najlepiej w niezbyt zaludnionym miejscu. To nie tylko pozwoli Wam spokojnie porozmawiać, bez uśmieszków ludzi wokół, ale i w razie niekontrolowanego wybuchu drugiej strony, pozwoli Wam nie spalić się ze wstydu.
  • Co powiedzieć? Najlepiej prawdę. Powiedz szczerze i spokojnie o swoich uczuciach. Nie rób partnerowi wyrzutów, nie wyciągaj zdarzeń z przeszłości, nie obwiniaj go za rozpad Waszego związku. Może zdarzyć się, że druga strona na wieść o rozstaniu, zacznie mówić o jeszcze jednej próbie, o tym, że się zmieni, że będzie między Wami lepiej. Niestety często są to puste frazesy i nie powinieneś zmieniać swojej decyzji pod ich wpływem. Jeżeli dobrze przemyślałeś swą decyzję, lepiej zakończyć nieudany związek raz na zawsze. Bądź konsekwentny i wykaż się w takiej sytuacji asertywnością.
    Jeśli łączy Was wspólne mieszkanie albo związek małżeński, niestety nie możecie od tak pójść każdy w swoją stronę. Musicie omówić pewne kwestie, niekoniecznie podczas pierwszej rozmowy o rozstaniu, zwłaszcza jeśli zakończy się ona awanturą lub wybuchem płaczu. Daj partnerowi parę dni na ochłonięcie i umów się z nim na omówienie łączących Was kwestii. Najlepiej zrób sobie listę rzeczy do ustalenia i zapamiętaj ją. Czytanie z kartki może niepotrzebnie urazić drugą osobę. Staraj się jak najszybciej osiągnąć kompromis. Możesz też pierwszy przedstawić swoją propozycję podziału majątku czy spłaty kredytu. Wtedy rozmowa powinna mieć sprawniejszy przebieg. Oczywiście, że spotkania w takich sprawach powinny ograniczyć się do niezbędnego minimum.
  • Jak wypełnić pustkę? Świeżo po rozstaniu, zarówno strona porzucająca, jak i porzucana może dojść do wniosku, że jednak ciężko jej żyć samotnie. Często przynosi to fatalne w skutkach zachowania, jak szukanie kontaktu z byłym partnerem czy rzucanie się w wir przygodnych znajomości.

CZEGO NIE POWINIENEŚ ROBIĆ?

  • Nie szukaj kontaktu z Ex na siłę! Niektórzy zupełnie nie radzą sobie z nagłą pustką i zachowują się w sposób, pozbawiający ich godności, np. poprzez usilne podejmowanie prób kontaktu z byłym partnerem. Aranżują przypadkowe spotkania w okolicach jego domu, pracy, w miejscach, które odwiedza. Do tego dochodzą telefony (często głuche, z zastrzeżonego numeru, o dziwnych porach) oraz SMS-y „przez pomyłkę”, „z przyzwyczajenia”. Nie łudź się, że przypominając o sobie kilka razy dziennie, Twój/ Twoja Ex do Ciebie wróci. Wzbudzisz w byłym partnerze raczej zniecierpliwienie i złość. Tobie też po pewnym czasie będzie wstyd za takie zachowanie.
  • NIE OBNOŚ SIĘ ZE SWOIM NASTROJEM! Zachowaj umiar i rozsądek. Daruj sobie (przynajmniej na jakiś czas) wrzucanie na portal społecznościowy, na którym jest twój ex, zdjęć z imprez, które mają na celu pokazanie mu, jak świetnie potrafisz się bez niego bawić. Jeśli cierpisz, powstrzymaj się od wypisywania w internecie dziwacznych tekstów typu: moje życie straciło sens. Zyskasz nie tylko w oczach byłego partnera, ale i Waszych wspólnych znajomych.
  • Nie łudź się, że przyjaźń między Wami jest możliwa (od razu po rozstaniu)! Oderwij się od byłego partnera raz na zawsze, a przynajmniej na długi czas. To bardzo trudny krok, ale pozwoli Ci szybciej dojść do siebie po nieudanym związku. Znam osoby, które po zerwaniu ciągle zachowywały się jak para, tylko bez okazywania sobie czułości. Chodziły razem na zakupy, do kina, jadły wspólnie obiad. Gdy jedna ze stron kogoś poznała, druga miała o to pretensje. A przecież od dawna tak naprawdę nie byli razem. Powstrzymaj się od próby nawiązywania lub utrzymania przyjaźni ze ex-partnerem. Niepotrzebnie przedłuża to proces rozstania i udziwnią Waszą relację.
  • NIE BAW SIĘ INNYM CZŁOWIEKIEM! Niektórzy na pocieszenie po nieudanej znajomości starają się znaleźć kogoś na chwilę. To ma im udowodnić, że atrakcyjni, pociągający, wartościowi. Spotkałam się z różnymi określeniami osoby „na pocieszenie”. Nazywa się ją np. „trampoliną” albo bardziej brutalnie - „klinem”. Porównanie nieudanego związku do kaca może i ma rację bytu, ale człowieka do klina raczej nie. Chyba nie chciałbyś być dla kogoś „klinem”, prawda?
  • NIE UCIEKAJ OD DOTYCHCZASOWEGO ŻYCIA! Niektórzy próbują uciekać od nieudanego życia poprzez ucieczkę do innego miasta. Czy to dobre rozwiązanie? Spalenie za sobą wszystkich mostów nie zawsze wychodzi na dobre. Świeżo po rozstaniu potrzebujemy kontaktu z bliskimi nam osobami, z przyjaciółmi, z rodziną. W obcym mieście będziemy zupełnie sami, co tylko powiększy naszą pustkę po stracie bliskiej osoby.
  • NIE SZUKAJ ZAPOMNIENIA W ALKOHOLU! Unikaj alkoholu i innych środków odurzających i wyskokowych imprez. To nie tylko niebezpieczne dla zdrowia, ale również dla twojej dumy i honoru. Po alkoholu łatwiej chwytamy za telefon i dzwonimy do byłego partnera/partnerki.

CO MOŻESZ ROBIĆ?

  • DAJ SOBIE CZAS NA ŁZY! Wielu ludzi, zwłaszcza mężczyzn, uważa, że rozpaczanie jest oznaką słabości. Takie osoby na zewnątrz starają się nic po sobie nie pokazywać, sprawiają wrażenie, że rozstanie nie zrobiło na nich najmniejszego wrażenia. Tak naprawdę jednak często cierpią i zagłuszają w sobie żal, smutek i gniew. Pozwól sobie popłakać, tak, tak, Was też się to tyczy Panowie! Ciągłe tłumienie negatywnych emocji może się objawić w końcu dolegliwościami psychosomatycznymi (np. bóle głowy czy wrzody). Może to wydawać się dziwne, ale staraj się także kontrolować swój smutek – np. kiedy przychodzisz do pracy powiedz sobie, że teraz czas na obowiązki.
  • ZAJMIJ SIĘ SOBĄ! Wszystko, co do tej pory robiłeś/aś kręciło się wokół partnera? Ciesz się! W końcu możesz zająć się sobą! Znajdź sobie zajęcie, realizuj swoje pasje – po prostu zacznij cieszyć się życiem. Nie odmawiaj przyjaciołom, jeśli chcą Cię wyciągnąć z domu, nawet jeśli kompletnie nie masz na to ochoty. Poza tym zawsze możesz ich zaprosić do siebie. W sprawdzonym towarzystwie łatwiej pokonać najtrudniejsze chwile.
  • ZRÓB LISTĘ WAD PARTNERA! Wiele osób po rozstaniu stawia ex-partnera w lepszym świetle, niż jest w rzeczywistości. Wracają dobre wspomnienia, a kłótnie idą w niepamięć. Wtedy często pojawia się myśl: a może spróbować jeszcze raz, przecież byliśmy kiedyś tacy szczęśliwi. Aby uniknąć takich sytuacji, sporządź pewnego dnia listę wad twojego byłego partnera i czytaj ją w chwilach, gdy najdzie Cie ochota na powrót. Być może to ostudzi nieco twoje mocje.
  • NAPISZ LIST DO BYŁEGO PARTNERA I … NIE WYSYŁAJ GO! Znana psychoterapeutka - Doris Wolf proponuje napisanie listu do byłego partnera, w którym każde słowo zaczyna się od „Żegnam się z...”. Należy wymienić nie tylko negatywne cechy, ale i te pozytywne. Listu nie należy wysyłać, ma być on ujściem dla emocji, pomocą w zrozumieniu, że Wasz związek już się zakończył.
  • ZRÓB LISTĘ SPRAW DO ZAŁATWIENIA! Inną propozycją Doris Wolf jest zrobienie listy spraw, które musisz załatwić, by przejąć życie w swoje ręce. Powinna ona zawierać takie rzeczy jak: otwarcie własnego konta, znalezienie nowego mieszkania, zmiana umowy najmu itp. Wyznacz sobie nagrodę, za każdy zrealizowany punkt. To powinno Cię bardziej zmobilizować.
  • ZRÓB WIELKIE PORZĄDKI! Pozbądź się z mieszkania rzeczy, które przypominają Ci partnera. Oczywiście w pierwszych dniach po rozstaniu, może kojarzyć z nim dosłownie wszystko. Nie popadaj w przesadę i nie wyrzucaj np. fotela, na którym często siedział. Usuń podarunki od niego/od niej, wspólne zdjęcia itp. Najlepiej schowaj wszystkie te rzeczy w pudło i wynieś. Nie wyrzucaj ich, kiedyś możesz tego żałować. Możesz też zmienić pewne elementy wystroju wnętrza. To pozwoli Ci zrozumieć, że zaczął się nowy etap w Twoim życiu.

Jeśli czujesz się nieszczęśliwy w obecnym związku, zastanów się poważnie nad jego zakończeniem. Warto podejmować ryzyko, gdyż bycie samemu nie zawsze oznacza bycia samotnym, natomiast samotność we dwoje zawsze boli najbardziej. Zgadzając się na nieudany, duszący czy wręcz destrukcyjny związek, zgadzamy się na życie na pół gwizdka, akceptujemy „podróbkę szczęścia z fabryki na Tajwanie”, jak określiła to pewna polska wokalistka. Miejcie odwagę powiedzieć „NIE” takim podróbkom.

Joanna Doktorska

 
 

Być kochanką, tą trzecią - jak żyć w trójkącie małżeńskim?

Jesteś kochanką i cierpisz? Zastanawiasz się, cz trójkąt małżeński to twoje przeznaczenie? Być kochanką żonatego mężczyzny to ogromny ciężar. To znaczy być  kobietą mężczyzny, który nie jest Twój i którego nie możesz mieć. Czasem wydaje Ci się, że wszystko jest w porządku. Nie jesteś singlem, masz przy sobie mężczyznę, który obsypuje Cię komplementami i mówi, jak bardzo Cię kocha. Spędzacie razem romantyczne wieczory, czasem wyjedziecie gdzieś na kilka dni. Pomijając kilka „szczegółów” powinnaś czuć się jak najszczęśliwsza kobieta na świecie. Jednak trójkąt małżeński to jednak nie to samo co różowe okulary. To ból samotności tych szczegółów, które nie pasują do waszego "nieba na ziemi".

 

 kochanka - gdy kochasz mężczyzne, który nie jest Twój

Te „szczegóły” to osobne święta, które on spędza ze swoją rodziną, nagle i chłodno urwane rozmowy telefoniczne, gdy do pokoju wchodzi jego żona lub Twój numer w jego komórce, zapisany pod nazwą „Piotr”. Zgadzasz się na te wszystkie „drobne przykrości” myśląc, że w ten sposób walczysz o Wasz związek. I tylko czasami nachodzą Cię myśli, że prawdziwa miłość ma zupełnie inne barwy. Nie wiesz nawet, kiedy TO się stało: kiedy stałaś się kochanką żonatego mężczyzny.

 

 

Rola kochanki to nie przypadek.

Richard Tuch, znany psycholog i psychiatra, uznaje sytuację, w której wolna kobieta wiąże się z żonatym mężczyzną za syndrom, mający głębokie podłoże. Oznacza to, że niektóre kobiety mogą posiadać predyspozycje, ukształtowane na podstawie wcześniejszych życiowych doświadczeń, do trwania w relacji, którą uznają za miłość, ale która jednocześnie przynosi im cierpienie. Zazwyczaj towarzyszy im poczucie pewnego rodzaju „braku mocy”, które nie pozwala postępować zgodnie z wewnętrznym pragnieniem dawania i otrzymywania miłości w pełni.

 

Rola kochanki: dlaczego ja?

Istnieje kilka przyczyn, dla których kobieta staje się kochanką i nie rezygnuje z relacji, pomimo własnego cierpienia:

 

1. Nieuświadamiane problemy w sferze poczucia własnej wartości. Jest to najczęstsza przyczyna trwania w roli kochanki. Związek z żonatym mężczyzną może być próbą udowodnienia sobie bycia „lepszą” od innej kobiety (w tym przypadku żony partnera). Jeżeli mężczyzna wiąże się z inną partnerką niż ta, której przysięgał wierność do końca życia, może to stanowić dla niektórych kobiet naprawdę silny czynnik zwiększający poczucie własnej wartości. Docierając głębiej, warto zauważyć, że problemem jest tutaj poszukiwanie samoakceptacji i poczucia bycia wyjątkowym nie w sobie, lecz w oczach innych, szczególnie tych, których uwagę i uczucie, tak jak żonatych mężczyzn, na pozór trudno jest zdobyć.

 

2. Strach przed bliskością. Nawet jeśli żonaty mężczyzna nieustannie zapewnia swoją nieślubną partnerkę o niegasnącym uczuciu z jego strony, to związek taki, dopóki pozostanie w starym układzie, nie będzie pełny, tzn. uwzględniający właściwą relację uczuciową i  zaangażowanie obu stron. Nie zmienia tego fakt, że mężczyzna idąc na spotkanie z kochanką, np. ściąga obrączkę. Brak jest także typowej dla pełnego związku ciągłej troski o partnera np. wiedzy, gdzie obecnie przebywa, czy bezpiecznie wróci do domu itp.. Jest to zatem „idealna” sytuacja dla kobiet, które boją się szczerego zaangażowania i bliskości. Taki „idealny stan” wymaga jednak bardzo dużego kompromisu, ponieważ brak prawdziwej bliskości nie pozwala na doświadczenie rzeczywistego szczęścia i poczucia bezpieczeństwa w relacji z drugą osobą.

 

3. Emocjonalne uzależnienie. Wiele z kobiet, pełniących w relacji rolę kochanki, ma poczucie, że nie jest w stanie odejść ze związku, gdyż wówczas ich emocjonalny świat rozpadnie się na kawałki. Osoby takie, czasem na skutek wcześniejszych negatywnych doświadczeń z dzieciństwa lub poprzednich związków, odczuwają wysoki poziom potrzeby doznawania opieki i czułości. Owszem, uczucia takie można zaspokoić w związku z mężczyzną, który będzie na „wyłączność”. Dosyć często jednak kobiety dowiadują się o tym, że pełnią rolę kochanki (tzn., że ich mężczyzna jest żonaty) w momencie, gdy są już emocjonalnie zaangażowane lub na samym początku trwania relacji tłumaczą sobie, że będzie to tylko nic nie znacząca, chwilowa znajomość. Obawa przed samotnością i trudnymi emocjami sprawia, że kobiety te decydują się przez długie lata pozostawać w tego typu związku.

 

4. Wiara w to, że istnieje tylko jedna połówka. Wewnętrzne pragnienie, aby odnaleźć swojego „królewicza z bajki” i być z nim do ostatnich dni, dotyczy wielu kobiet. Wiąże się ono z marzeniem, aby moja miłość była wyjątkowa i silniejsza od wszystkich innych. Dla obserwatora z zewnątrz związek kobiety z zamężnym mężczyzną może wydawać się bardzo daleki od tego ideału. Zupełnie inna jest jednak perspektywa kobiet uwikłanej w taką relację: postrzega ona swoją sytuację jako konieczność walki o wielkie uczucie. Wszelkie działania czy też wyrzeczenia, które ponosi w wyniku przyjęcia roli kochanki dodatkowo wzmacniają jej zaangażowanie, ponieważ jak wiadomo im więcej wysiłku wkładamy w pewną wartość czy czynność, tym bardziej staje się ona dla nas cenna.

 

Czy można wyjść z roli kochanki?

Tylko niektóre związki samotnych kobiet z żonatymi mężczyznami kończą się szczęśliwie, tzn. mężczyzna kończy swoje naprawdę nieszczęśliwe małżeństwo i jest na wyłączność nowej partnerki. Częściej jednak dochodzi do sytuacji, w których kochanki długie lata pozostają w ukryciu, nieustannie słuchając zapewnień, że „rozwód już niedługo” .

 

 

Jeżeli zatem znalazłaś się w takiej relacji i coraz częściej czujesz się nieszczęśliwa, pamiętaj, że nie jest to Twoje przeznaczenie. Możliwe jest opuszczenie roli kochanki i po odbyciu pracy nad sobą odnalezienie prawdziwego, niezakłamanego szczęścia.

 

Oto kilka wskazówek:

 

  • Zastanów się jakie jest i z czego wynika Twoje poczucie własnej wartości. Wiele osób z nie do końca prawidłową samoakceptacją w ogóle nie uświadamia sobie tego problemu. Czy w dzieciństwie często uczono Cię, że wartość człowieka polega na byciu lepszym od innych? Czy czujesz się dowartościowana dopiero wówczas, gdy potwierdzą to słowa lub czyny innych ludzi? Jeżeli odpowiedzi na tego typu pytania są twierdzące, spróbuj popracować nad właściwym poczuciem własnej wartości z pomocą specjalisty lub fachowej literatury.
  • Zdefiniuj słowo „miłość”. Kobiety pełniące rolę kochanki często uciekają od pełnej, głębokiej refleksji na ten temat. Mają poczucie, że związek, w którym są, cechuje wiele wyznaczników prawdziwego uczucia: namiętność, czułość, poświęcenie dla drugiej osoby. Odpychają jednak od siebie myśl, że jedną z najważniejszych cech szczerego, dającego szczęście uczucia jest posiadanie partnera na wyłączność i pełna jawność tego faktu wobec siebie i świata zewnętrznego. Zastanów się zatem, czy Twoja definicja miłości zawiera również wyrzeczenia, które przynoszą Ci cierpienie?
  • Przypomnij sobie, kim byłaś zanim weszłaś w rolę kochanki. Jak często się wtedy uśmiechałaś? Czy marzyłaś o prawdziwej miłości? Co lubiłaś robić? Uświadom sobie, że Twój świat nie rozpadnie się na kawałki, jeżeli odejdziesz z niezdrowej relacji. Wizualizacja tego, kim byłaś przed wejściem w relację z żonatym mężczyzną pozwoli Ci przypomnieć sobie, jakie są Twoje prawdziwe wartości, cele i marzenia.
  • Nie ograniczaj swojego życia do relacji z partnerem. Kobiety uwikłane w romans w mężczyzną mają tendencję do zamykania się w czterech ścianach i czekania na telefon lub jakikolwiek inny znak od ukochanego. Pamiętaj, że Twoje życie jest dużo bogatsze. Spędzaj dużo czasu z przyjaciółmi, nawiązuj nowe znajomości i pielęgnuj swoje hobby.

 

Wieloletnia rola kochanki żonatego mężczyzny z pewnością nie jest łatwą drogą. Jeżeli taki typ relacji przynosi cierpienie, z pewnością nie można nazwać jej miłością. Każda z nas zasługuje na to, by mieć mężczyznę na wyłączność. Ty także masz szansę, by teraz zagrać w swoim życiu kolejną rolę Szczęśliwej Partnerki.

 

 

 

Literatura:

Tuch, R., „A single woman-married man syndrome”, Aronson 2000

 

 

                                                                                                                                      Autor:

                                                                                                                                      Jowita Wójcik, psycholog

 

                                                                                                                                      (red. zespół MyDwoje.pl)

 
 

Związek po długiej przerwie

Od dłuższego czasu prowadzisz swoje uporządkowane, ale i pełne rozmaitych zajęć życie. Wiesz do czego dążysz, spełniasz swoje marzenia. Otacza Cię grupka przyjaciół, z którymi czujesz się najlepiej, i na których możesz zawsze liczyć. Związek? Być może kiedyś myślałeś o tym. Jednak życie w pojedynkę bardzo Cię pochłonęło, a na Twojej drodze długo nie pojawiał się nikt, kto mógłby sprawić, że chciałbyś cokolwiek zmieniać. Właściwie to zacząłeś już myśleć, że taki stan może trwać już zawsze: nie każdy musi mieć partnera a życie singla może okazać się naprawdę interesujące. I naglę spotkałeś Ją lub Jego: osobę, przez którą pojawiła się w Twojej głowie myśl, że Twoja samowystarczalność nie oznacza jednak pełnego szczęścia. Jeżeli jednak On lub Ona miałaby zagościć na dobre w Twoim życiu, wiązałoby się to z wieloma zmianami. Wahasz się, odczuwasz tak wiele obaw, iż momentami jesteś zdecydowany zakończyć tę relację i z udawanym spokojem powrócić do poprzedniego stanu. Wiesz jednocześnie, że taka ucieczka mogłaby się okazać dla Ciebie raniąca. Przeczytaj, jak możesz sobie pomóc, jeżeli po długim okresie bycia singlem pojawia się w Twoim życiu ktoś, z kim chcesz stworzyć związek.

Twoje obawy

 Związek po przerwie

Nazwanie po imieniu własnych obaw to pierwszy krok ku temu, aby sobie z nimi poradzić. Czasami bezpodstawne obawy wywołują w nas tak wiele lęku, iż rezygnujemy z jakiegoś ważnego dla nas działania. Warto również o swoich lękach opowiedzieć osobie, której ufamy, i która zna nas na tyle, by móc udzielić obiektywnej porady. Oto jakie najczęstsze wątpliwości mogą mieć osoby, które wchodzą w związek po długim okresie bycia singlem:

  • Czy będę musiał zrezygnować z tego, co lubię? Zapewne przez długi czas bycia singlem odkryłeś bardzo wiele interesujących dla Ciebie zajęć, niesamowitych filmów i książek czy też najsmaczniejszych na świecie potraw. Obawiasz się, iż teraz będziesz musiał z tego zrezygnować, gdyż całe Twoje życie wypełni nowa osoba. Nic bardziej błędnego. Jeżeli Wasze uczucie jest prawdziwe, ukochana czy ukochany zaakceptuje Cię właśnie takim jakim jesteś, łącznie z tym, co lubisz robić. Osoby w związku nie muszą mieć tych samych zainteresowań: ważne jednak, aby szanować pasje drugiej strony i wspierać w działaniach ku realizacji marzeń. Pomyśl też o tym, jak wspaniałe może być pokazywanie tego, co najbardziej lubisz, osobie, którą kochasz: niewykluczone, że zarazisz ją jednym ze swoich zainteresowań lub odwrotnie: być może dzięki partnerowi spojrzysz inaczej na pewne rzeczy lub odkryjesz coś zupełnie nowego, fascynującego.
  • Czy jestem w stanie dać mojemu partnerowi szczęście? Jak wiadomo związek partnerski to swoista wymiana i równowaga pomiędzy dawaniem i braniem. Dawanie ma tutaj szczególny wymiar, wynika bowiem z uczucia do drugiej osoby. Jeżeli długo nie tworzyłeś związku, być może dawanie wydaje Ci się trudne: nie jesteś pewien, czy to, co dajesz w pełni satysfakcjonuje Twojego partnera. Nie staraj się robić niczego na siłę. Dawanie siebie drugiemu człowiekowi powinno wypływać z wewnętrznej radości bycia razem, a nie z przymusu lub obaw. Na początku daj tyle, ile jesteś w stanie: gdy uczucie do drugiej osoby będzie się rozwijało, sam z wielką radością będziesz chciał dawać coraz więcej. Jeżeli natomiast nie jesteś pewien, czego pragnie i jakie ma oczekiwania druga strona, spróbujcie porozmawiać razem o swoich potrzebach.
  • Co stanie się, jeżeli ten związek okaże się pomyłką? Osoby, które przez długi czas pozostają samotne, to często jednostki o dużej wrażliwości emocjonalnej. Odrzucają możliwość stworzenia związku w strachu przed porażką. Wolą wieść swoje uporządkowane, przewidywalne życie, w którym istnieje małe prawdopodobieństwo, że zostaną zranieni. Jeżeli jednak spotykają kogoś, wobec kogo pozwalają sobie na obnażenie uczuć, wówczas pojawia się pragnienie zmiany dotychczasowego życia połączone ze strachem przed porażką i zawodem. Jeżeli przeżywasz taką mieszankę uczuć, powinieneś pamiętać, że stworzenie związku niemal zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem. Podejmując je, nie skazujesz się na porażkę, lecz walczysz o to, co jest dla Ciebie najważniejsze. Upadki w związkach nie zdarzają się po to, aby kogoś pogrążyć, lecz aby pokazać mu, jak ważną rolę w jego życiu odgrywa miłość do drugiego człowieka.

Nowa miłość po przerwie: pierwsze kroki

Jeżeli nie budowałeś związku, pamiętaj, że niepewność i lęk, który obecnie odczuwasz, są całkowicie uzasadnione. Nie oznacza to jednak, że powinieneś się poddać i nie walczyć o to, co jest Ci przeznaczone, czyli o pełnię życia z drugą osobą. Oto kilka wskazówek, które być może okażą się pomocne we wstępnym etapie związku.

*Poznawaj nową osobę.  Być może partner, który powoli wchodzi w Twoje życie, wydaje Ci się czasem niezrozumiały, próbujesz odczytać różne wskazówki z jego zachowania, ale i tak nie jesteś pewien. Obawiasz się również, że nie spełniasz jego potrzeb, nie wiesz, jak sprawić, aby czuł się szczęśliwy. To naturalne, zazwyczaj niewiele wiemy o drugim człowieku, jeżeli nie zaczniemy z nim po prostu rozmawiać oraz przeżywać wspólnie pewnych emocji. Nie bój się zadawać pytań. Nie świadczy to o Twoim braku wyczucia. Druga strona poczuje się doceniona i ważna, jeżeli zobaczy, że troszczysz się o jej potrzeby. Rozmowa jest również dobrym rozwiązaniem na wszelkiego rodzaju nieporozumienia czy też niezrozumienia zachowania ukochanej osoby. Jeżeli zachowałeś się wobec partnera w sposób, którego wolałbyś uniknąć i wynikało to z Twojego braku poczucia pewności siebie w nowej sytuacji, po prostu powiedz o tym.

*Bądź sobą. Być może masz wrażenie, że długi okres pozostawania w stanie singla sprawił, że nie potrafisz już być dobrym partnerem. Dlatego myślisz, że powinieneś się bardzo starać, aby pokazać, że naprawdę nie jesteś gorszy od innych. Pamiętaj jednak, że Twój Partner wybrał Cię, aby być z Tobą takim, jakim jesteś naprawdę a nie „udawanym” czy też „ulepszonym”. Związek to nie wyścig, w którym należy zrobić wszystko, aby pokazać się z jak najlepszej strony. Nikt z nas nie jest idealny, ale za to każdy ma szansę znaleźć swoją nieidealną drugą połówkę.

*Przyjmij do wiadomości, że związek to coś więcej niż radosne uniesienia.  Jeżeli boisz się porażki, to każdą oznakę nawet błahego nieporozumienia pomiędzy Tobą i Twoim Partnerem traktujesz jako oznakę końca Waszej relacji. Tymczasem każdy związek uczuciowy składa się z ciągłych wzlotów i upadków. Nieporozumienia i kłótnie służą temu, aby lepiej się poznać oraz zbliżyć do siebie dzięki znalezieniu wspólnego rozwiązania. Dlatego nie zawsze staraj się przekonać drugą stronę, że to Ty masz rację, nawet jeżeli jesteś tego pewny. Pomyśl, że on czy ona również odczuwają określone emocje, które każą im przyjąć określony punkt widzenia. Staraj się zrozumieć uczucia kierujące partnerem oraz wytłumacz mu źródło swoich emocji. Kiedy już nauczycie się zasad konstruktywnej kłótni, z dnia na dzień Wasza relacja będzie się stawała coraz silniejsza.

*Ciesz się związkiem. Pamiętaj, że w relacji z drugim człowiekiem, w tym ukochaną osobą, najważniejsze jest to, aby umieć odczuwać radość z łączącej Was więzi. Dlatego przestań myśleć o tym, co może się nie udać i skup się na tym, dzięki czemu obecnie odczuwasz największe szczęście. Odkrywaj w partnerze nowe, fascynujące rzeczy, dzielcie się swoimi pasjami. Skup się na teraźniejszości. Nikt nigdy nie odbierze Ci tych chwil, które przeżywasz obecnie. Daj sobie prawo do odczuwania radości jednej chwili i głośnego, radosnego śmiechu, dzielonego z drugą osobą. Prawdą jest, iż wiele osób nie lubi zmian we własnym życiu. Dążymy ku temu, aby stworzyć sobie swój własny spokój, uporządkowany świat, w którym nic nie może nas zaskoczyć ani skrzywdzić. I czasem nie wiemy, jak wiele możemy stracić, kiedy żyjąc w tym świecie odmawiamy sobie prawa do tego, co jest naszym największym przeznaczeniem: dzielenia życia z drugą osobą.

 
 

Kobieta z przeszłością, meżczyzna po przejściach - Twój nowy Partner

Związek z kobietą po przejściach, z mężczyzną po przejściach, którzy zebrali swoją miłośna lekcję od życia nie jest łatwy. Twój nowy partner ma swoją przeszłość. Zaakceptuj to. Już od dzieciństwa karmimy się bowiem schematem, zgodnie z którym w dorosłym życiu poznamy osobę, która będzie jedyna i tylko dla nas. Dziewczynki marzą o pięknym księciu, który się nimi zachwyci i do końca życia będzie strzegł je przed złem całego świata, a chłopcy myślą, że gdzieś tam czeka tylko ta jedna i wyjątkowa. Niestety życie często pisze inne scenariusze. Może się okazać, że pokochana przez nas osoba już kiedyś spotkała księcia czy księżniczkę, której przysięgała miłość aż po grób. Niestety po jakimś czasie bajka okazała się złudna, więc książę i księżniczka rozstali się i wyruszyli na poszukiwanie nowego szczęścia. I to właśnie ty spotkałeś i pokochałeś jedno z nich. I zastanawiasz się, czy to możliwe aby stać się drugim „jedynym”. Innymi słowy: czy związek z partnerem po przejściach ma szansę na powodzenie?

 Związek z partnerem po przejściach

Zidentyfikuj swoje obawy

Być może masz po prostu ogólne wrażenie, że „nie powinno się” wiązać z kimś, kto ma za sobą skomplikowaną emocjonalnie przeszłość (np. rozwód). Jest to tylko pewien schemat, który może bardzo przeszkadzać, jeżeli już pokochałeś tę osobę. Spróbuj uszczegółowić swoje obawy. Jeżeli wiesz, czego się boisz, wówczas będziesz mógł bardziej racjonalnie zastanowić się, czy Twoje obawy są słuszne oraz jak możesz z nimi walczyć.

Oto czego najczęściej boją się osoby budujące związek z partnerem „po przejściach”:

  • Niedojrzałość nowego partnera. Jeżeli zakończył się związek tak ważny jak małżeństwo, to znaczy, że jedno z parterów, lub najczęściej oboje popełnili błędy lub woleli się rozstać niż walczyć pomimo trudności. Zastanawiasz się, co się stanie, kiedy to Wasz związek będzie przeżywał kryzys? Czy Twój partner tym razem będzie chciał walczyć? Czy wyciągnie wnioski z poprzednich błędów i wykaże się dojrzałością na tyle, aby nie uciekać przed problemami?
  • Porównania.  O byłym mężu/żonie swojego obecnego partnera możesz myśleć, że z był/-a to wyjątkowa osoba, skoro Twój obecny wybranek podjął kiedyś decyzję, aby spędzić z nią całe życie. Zastanawiasz się, czym było to coś, co zachwyciło wówczas Twojego partnera. Czy były to doskonałe umiejętności kulinarne, niezwykła wrażliwość na sztukę a może znakomity styl ubierania się? Przypuszczasz, że w pewnych dziedzinach życia możesz nie być tak doskonały jak były mąż/ żona i stąd pojawia się silny lęk przed raniącymi porównaniami ze strony partnera.
  • Obawa przed byciem jedynie „dodatkiem”. Może się zdarzyć, że Twój obecny partner ciągle utrzymuje kontakty z byłym współmałżonkiem ze względu na np. dzieci lub wspólne kwestie finansowe. Dlatego czasami wydaje Ci się, że nie jest dla Ciebie na wyłączność. Bywają sytuacje, w których być może bardzo go potrzebujesz, lecz on jest nieobecny ze względu na konieczność poświęcenia czasu sprawom z przeszłości. Z tego powodu możesz czuć się czasami niczym „piąte koło u wozu”: ktoś kto po prostu przeszkadza i nie bardzo pasuje do ułożonej kiedyś układanki.

Czy można odnaleźć drogę do szczęścia?

Jeżeli Twój partner odniósł już kiedyś porażkę w życiu emocjonalnym i ma za sobą znacznie bardziej traumatyczne przeżycia niż Ty, nie oznacza to, że nie potrafi już zbudować dobrego związku. Gotowość do nowego uczucia zależy tutaj od kilku czynników:

  • Dojrzałości partnera: jak wiadomo porażki, które ponosimy w życiu, mogą stać się dla nas szansą do zbliżenia się do czegoś naprawdę dobrego, jeżeli tylko potraktujemy je jako lekcje i wyciągniemy wnioski z przeszłości. Jeżeli Twój partner zdążył już przeanalizować, jaka była jego rola w przeszłych związkach, istnieje duża szansa, że jego nowa wewnętrzna siła uchroni Wasz związek przed wieloma niszczącymi konfliktami;
  • Gotowości do zbudowania nowego, poważnego związku. Oznacza to zaakceptowanie odrębności nowej osoby. Innymi słowy, ma to miejsce wówczas, gdy Twój partner nie szuka w Tobie cech osoby, z którą kiedyś tworzył związek i nie porównuje Cię do niej czy też nie próbuje zmieniać. Rozumie, że możesz mieć inne przyzwyczajenia czy też ulubione formy spędzania czasu. Dojrzały partner zrozumie, że wejście w nowy związek oznacza budowanie całkiem nowej jakości, a nie powtarzanie tego, co było kiedyś;
  • Twojej gotowości do zaufania partnerowi. Jeżeli ciągle masz w głowie schemat, zgodnie z którym mężczyźni, którzy zakończyli bardzo poważny związek, mają trudności w stworzeniu kolejnego, istnieje zagrożenie, że będziesz, nawet nieświadomie przekazywać taką postawę partnerowi. Pamiętaj, że jest to tylko Twoje przekonanie. Budując związek zawsze podejmujesz ryzyko, również z partnerem, który nie ma poważnych doświadczeń. Jeżeli jednak nie obdarzysz drugiej strony prawdziwym zaufaniem, nie znajdziesz szczęścia nawet u boku bardzo dojrzałego partnera.

Jak zbudować szczęśliwy związek?

Niewątpliwie wymaga to pracy obu stron. Pamiętaj, że Twój partner także może przeżywać trudności, walczyć z pragnieniem zbudowania dobrej relacji z Tobą, pomieszanym ze strachem przed kolejną porażką. Oto kilka rad, co możesz zrobić ze swojej strony, aby Wasz związek stopniowo pokonywał przeszkody:

  • Nie zadawaj zbyt wielu pytań o przeszłość partnera. Poczekaj na moment, kiedy sam zechce Ci zdradzić szczegóły tego, co miało miejsce w jego życiu wcześniej. Będzie to oznaczało, że czuje się przy Tobie na tyle pewnie, aby opowiedzieć Ci również o tym, przez co kiedyś cierpiał. Zadręczany pytaniami, może odebrać to jako próbę sprawdzenia, czy na pewno jest osobą godną zaufania;
  • Nie odrzucaj przeszłości partnera. Być może Twój partner nadal utrzymuje kontakty z osobą, z którą kiedyś tworzył związek ze względu na dzieci czy wspólne interesy. Świadczy to o jego odpowiedzialności za własną przeszłość a nie o braku uczucia w stosunku do Ciebie. Pozwól mu zatrzymać zdjęcia czy pamiątki z przeszłości. W ten zapewnisz partnera o swojej akceptacji i zrozumieniu.
  • Mów o tym, co Cię rani. Jeżeli czujesz, że ukochana osoba zbyt często porównuje Cię do swojego byłego partnera lub próbuje wprowadzić do Waszej relacji przyzwyczajenia z poprzedniego związku, powiedz wprost, co czujesz. Ukrywanie swoich uczuć i tzw. „obrażanie się” nie jest dobrym rozwiązaniem: partner może poczuć, że nie potrafi zapewnić Ci szczęścia i tym samym jego poczucie pewności, co do siły Waszej relacji znacznie spada. Mówiąc prawdę o swoich uczuciach, dajesz drugiej stronie wskazówki, w jaki sposób może naprawić swoje błędy i tym samym przyczynić się do wniesienia pozytywnych emocji w Wasz związek;
  • Wprowadź przyzwyczajenia do związku, które będą tylko Wasze. Niech będzie to chociażby jedna uroczysta kolacja w tygodniu lub wspólne czytanie książki. Takie ustalenia i wspólne rytuały dadzą Wam obojgu pewność, iż budujecie nowy, wyjątkowy związek, niepodobny do niczego, co było wcześniej.

Zbudowanie dobrego związku z osobą, która już kiedyś była w poważnej relacji, niesie ze sobą ryzyko, ale również ogromną szansę wykorzystania doświadczeń z przeszłości i zamiany dawnej słabości na nową siłę. Jeżeli zdecydujesz się zaufać drugiej osobie, a ona ze swojej strony wykaże się dojrzałością, nawet początkowe przeszkody nie staną na drodze do wspólnego szczęścia.

Jowita Wójcik, psycholog

 
 

Gdy taty zabraknie - konsekwencje nieobecności ojca w rodzinie

Konieczność uczestnictwa ojca w procesie wychowania dziecka jest jedną z podstawowych prawd pedagogicznych znanych od najdawniejszych czasów. Do niedawna było to głównie przeświadczenie intuicyjne, natomiast na przestrzeni kilku ostatnich dekad przeprowadzono wiele badań i narodziło się sporo teorii psychologicznych na ten temat. Dzięki temu problem wpływu ojca na rozwój psychiczny dziecka przestaje być ,,mądrością potoczną", a staje się stopniowo coraz lepiej opisanym zagadnieniem przez literaturę naukową.


gdy taty zabraknie 
Warto zatem zapoznać się z głównymi poglądami psychologicznymi na rolę ojca w wychowaniu potomstwa. Bardzo rozległe studia nad rolą ojca w kształtowaniu się psychiki dziecka przeprowadzali przedstawiciele kierunku założonego przez Z. Freuda tj. psychoanalizy. Freud zaobserwował, iż dziecko w pewnym okresie swojego rozwoju zauważa, że matka, oprócz niego, darzy miłością także ojca, z tego powodu staje się o nią zazdrosne (tzw. kompleks Edypa). W miarę rozwoju psychoanalizy tą sytuację zaczęto rozumieć mniej dosłownie i analizując ją przez pryzmat etapów dojrzewania społecznego dziecka stwierdzono, że ma ona głęboki sens z punktu widzenia jego rozwoju psychicznego i społecznego. A mianowicie, dziecko po osiągnięciu pewnego poziomu rozwoju spostrzega, że do matki ma prawo nie tylko ono, ale także ojciec. W tej sytuacji dziecko stopniowo przezwycięża swą pierwotną, bardzo silną, lecz zarazem bardzo egoistyczną miłość do matki i przerzuca ją z czasem na ojca. W miarę dalszego rozwoju dziecko spostrzega u ojca coraz to więcej cech, które mu imponują i staje się on dla niego atrakcyjną osobą, którą warto naśladować. Ojciec staję się stopniowo ,,przedstawicielem szerokiego społeczeństwa, reprezentantem pozarodzinnych autorytetów". Naśladując ojca dziecko uczy się funkcjonowania w społeczeństwie i przestrzegania zastanych tam reguł.


W miarę dalszego dojrzewania społeczno-moralnego dziecka ojciec przestaje oddziaływać na jego psychikę jako konkretna osoba lecz jako symbol. ,,Moment, w którym ojciec przestaje być konkretną jednostką, staje się zaś symbolem, jest początkiem nowego najważniejszego etapu rozwoju" - pisze amerykański socjolog T. Parsons. Im bardziej dziecko pokocha swego ojca, a tym samym przyswoi sobie jego poglądy i zasady moralne, tym łatwiej wytworzy sobie ,,symbol ojca", który pozwoli mu na właściwe przystosowanie się do warunków życia społecznego. Za tym idzie właściwe tworzenie w przyszłości relacji z innymi, cenionymi przez siebie ludźmi.


Natomiast przedstawiciel tzw. nowej psychoanalizy E. Fromm, znaczenie ojca w procesie wychowania dziecka ukazuje analizując cechy miłości macierzyńskiej. Zasadnicza różnica pomiędzy miłością macierzyńską i ojcowską tkwią w tym, że pierwsza z nich jest miłością bezwarunkową, natomiast druga zdeterminowana jest określonymi cechami zachowania się dziecka. Miłość matki nie jest obwarowana żadnym warunkiem, ,,jest szczęściem, spokojem, nie trzeba jej zdobywać, nie trzeba na nią zasługiwać". Miłości macierzyńskiej nie można wywołać ani nią kierować, dlatego choć jest tak ważna dla rozwoju dziecka zawiera również pewne ograniczenia, a mianowicie nie stymuluje rozwoju umysłowego jednostki. Miłość ojcowska natomiast jest uzupełnieniem macierzyńskiej w zakresie stwarzania stymulatorów rozwoju społecznego, ponieważ ojciec będąc pozbawiony tak silnego jak matka związku biologicznego z dzieckiem nie potrafi go kochać tylko dlatego, że jest dzieckiem, a uczucie jego bezpośrednio jest związane ze sposobem zachowania się potomka.


We wszystkich powyższych teoriach występowanie u dziecka potrzeby zdobycia miłości ojcowskiej stanowi dowód dojrzewania dziecka. Chcąc bowiem ją zdobyć dziecko musi stopniowo przezwyciężać swój egoizm. Tylko bowiem tą drogą może się ono zespolić głębokimi więzami uczuciowymi z ojcem, a przez niego ze społeczeństwem. Ojciec staje się dla dziecka pierwszym regulatorem zachowań społecznych, przez jego pryzmat poznaje jednostka podstawowe zasady, z którymi spotka się niebawem jako członek szerszej zbiorowości. Warto w tym momencie podkreślić, że do tego potrzebne jest aktywne uczestniczenie mężczyzny w procesie wychowania potomka, a nie tylko sama jego obecność.


Do prawidłowego rozwoju psychicznego dziecka potrzebne mu jest obcowanie zarówno z matką jak i z ojcem, ponieważ ze względu na naturalne różnice między kobietami, a mężczyznami zaspokajają oni różne potrzeby dzieci. Na przykład zmienność nastrojów u kobiet ukazywana czasami w dowcipach ma również szereg dodatnich stron. Dzięki niej bowiem kobieta zyskuje szerszą od mężczyzn gamę odczuć psychicznych, pozwalając tym samym na lepsze zrozumienie problemów innego człowieka. Ojciec natomiast niezbędny jest w procesie wychowania, ponieważ pozbawiony cyklicznych zmian nastrojów, potrafi lepiej niż kobieta zapewnić w wychowaniu dziecka konsekwentne stosowanie kar i nagród, które jest podstawowym warunkiem zapewnienia dziecku równowagi emocjonalnej.


Różne znaczenie ma udział ojca w wychowania córek, a inne synów. Niepodważalnym jest, że każdy ojciec ma do odegrania wielką rolę w wychowaniu swoich męskich potomków. Wynika to z dwóch prawidłowości dowiedzionych przez współczesnych psychologów i socjologów. Pierwsza z nich polega na tym, że każdy człowiek szybciej przyswaja sobie pewne cechy zachowania się przejawiane przez osobników tej samej płci niż płci odmiennej. Prawidłowość ta widoczna jest przede wszystkim u dzieci, które pozbawione doświadczeń w wielu dziedzinach życia niejako zmuszone są do naśladowania dorosłych. Szczególnie jest to zauważalne w internalizacji wielu ról społecznych związanych z płcią człowieka. Dziecko lepiej je sobie przyswaja, gdy ma możność obserwowania dorosłego człowieka tej samej płci w najróżniejszych sytuacjach życia codziennego. Najlepszą ma ku temu okazję kiedy dorosła osoba tej samej płci uczestniczy w jego życiu rodzinnym. Druga z psychospołecznych prawidłowości, opisana przez T. Parsonsa, zwraca uwagę na to, iż dziecko płci męskiej nie mając w rodzinie odpowiedniego wzorca męskiego zachowania się, często tworzy sobie wypaczony obraz tzw. prawdziwego mężczyzny, który charakteryzuje się nadmierną ilością cech agresywnych. Społeczeństwo niejako samo podpowiada dziecku, że taki obraz jest prawidłowy. To przede wszystkim mężczyźni są żołnierzami, do ich obowiązków należy walka, uprawiają oni szereg sportów o dużym ładunku agresji itd. Dlatego wielu chłopców bycie wartościowym mężczyzną łączy z demonstrowaniem postawy agresywnej. Parsons stwierdził, iż chłopcy wychowywani tylko przez kobiety są bardziej agresywni i bardziej podatni na wykolejenie niż chłopcy, w których wychowaniu bierze czynny udział ojciec, zjawisko to nazywał ,,protestem męskim". Amerykański socjolog wyjaśnia to w ten sposób, iż chłopiec wychowywany wyłącznie przez matkę tworzy sobie wyżej wspomniany spaczony obraz mężczyzny i do niego chce się upodobnić, odrzucając jakiekolwiek naśladowanie zachowania matki, w jego mniemaniu należne tylko kobietom. Dlatego przeciwstawia się wszystkim zasadom, które wpaja mu matka i zachowuje się agresywnie.


Obecność ojca w rodzinie ma także kluczowe znaczenie dla prawidłowego rozwoju dziewcząt, ich obecność daje dziewczętom możliwość obserwacji u ojców pewnych typowo męskich cech zachowania się, co w późniejszym życiu pozwala im lepiej zrozumieć własnych mężów i synów. Brak takiego kontaktu zmniejsza szansę na pomyślne wywiązywanie się z roli żony i matki dzieci płci męskiej. Córki pomimo wcześniej opisanej prawidłowości na podstawie której wiemy, iż ludzie tej samej płci są szybciej i dokładniej naśladowani, przejmują również wiele cech od swych ojców. Zachowanie się ojca wobec córek ma duże znaczenie przede wszystkim dlatego, iż jest on najczęściej pierwszym mężczyzną, z którym kontaktuje się dziewczynka. Z obserwacji jego zachowania kształtuje ona sobie pogląd na mężczyzn w ogóle. Obcowanie z ojcem pozwala dziecku poznawać psychikę przedstawiciela płci przeciwnej i starać się go zrozumieć co rzutuje na jej późniejszych kontaktach z mężczyznami.


Naśladownictwo, o którym była wcześniej mowa dotyczy również sfery emocjonalnej, która jest niezmiernie ważna dla tworzenia przyszłych więzi rodzicielskich i małżeńskich. Dzieci, które nie miały okazji naśladować emocjonalnie dodatniej postawy ojca, nie będą prawdopodobnie zdolne do obdarzania uczuciem miłości własnych dzieci, mówi się tu o wewnętrznym mechanizmie ,,rozliczania się z otrzymywanych uczuć". Przez naśladowanie ojca szczególnie chłopcy nabywają wzory roli ojcowskiej i zachowań, które się z nią łączą. Śledzenie postępowanie ojca wobec matki, jak również wobec dzieci znajduje później odzwierciedlenie w pełnieniu przez nich roli ojcowskiej we własnych rodzinach. Należy jednak podkreślić, iż warunkiem do skutecznego naśladowania ojca przez syna jest istnienie pozytywnych więzi uczuciowych między nimi. Jeżeli te więzi są ambiwalentne, wzory mogą ulec pewnej modyfikacji, natomiast w wypadku negatywnych więzi, zostaną one odrzucone. Dalszy proces uczenia się roli rodzicielskiej dokonuje się przez tzw. mechanizm modelowania. Ojciec w pewnym momencie życia dziecka (syna) przestaje być dla niego konkretna jednostką, a staje się wzorem roli męskiej i ojcowskiej. Sytuacja ta według psychologów w sposób doskonalszy niż identyfikacja wpływa na uczenie się ról rodzicielskich, ponieważ następuje tu odczytanie znaczeń zachowania ojcowskiego i dostosowania ich do własnej osobowości. Ponadto na tym etapie dziecko zaczyna dostrzegać i oceniać cechy osobowości ojca. Dlatego tak ważne jest, by mogło ujrzeć i identyfikować się z osobą dojrzałą, zrównoważoną emocjonalnie, imponującą mu co doprowadzi do ukształtowania podobnej osobowości u niego samego i pozwoli rozwijać się właściwym postawom rodzicielskim u dziecka.


Wszystkie powyższe teorie potwierdzają jak wielką rolę do spełnienia ma każdy ojciec w procesie wychowania swoich dzieci. Jego nieobecności nie może wynagrodzić sama matka. Dziecko od ojca uzyskuje wiele bodźców do dalszego rozwoju. To ojciec jako pierwszy przybliża dziecku własną postawą podstawowe zasady życia społecznego i tym samym przygotowuje je do życia w szerszej niż rodzina zbiorowości, jaką jest społeczeństwo. Brak ojca jak i, nie należy zapominać, negatywny model ojca bardzo utrudniają nabywanie przez synów prawidłowych postaw i ról rodzicielskich, co łączy się później z problemami w ich własnych związkach i relacjach ze swoimi potomkami. Wielu badaczy podkreśla, że tak jak miłość macierzyńska ma podstawowe znaczenie dla inicjacji rozwoju społecznego dziecka, tak identyfikacja z ojcem jest niezbędna, by dziecko osiągnęło kolejny, wyższy etap rozwoju społecznego i moralnego. Dziecko ulega wpływom ojca szczególnie w takich sferach jak przekonania polityczne i stosunek do pracy zawodowej, ponieważ jest on pierwszym w jego życiu przedstawicielem jakichkolwiek władz politycznych i administracyjnych. Dodatkowo ten ,,przywódca rodziny" bardziej od matek zwraca uwagę na cechy zachowania właściwe poszczególnym płciom i w związku z tym bardziej od matek wywiera nacisk na dziecko, aby postępowało od najmłodszych lat w sposób właściwy dla jego płci. Ponadto K. Pospiszyl przytacza w swojej pracy szereg badań wskazujących na to, że mężowie, którzy w dzieciństwie pozbawieni zostali żywych kontaktów z ojcem, przejawiali wiele symptomów niedostosowania w życiu małżeńskim. Mężczyźni tacy są niezrównoważeni, drobiazgowi, wtrącają się do spraw związanych z prowadzeniem domu i przejawiają mniejszą aktywność płciową. Natomiast badania R. F. Wincha pokazały, że dziewczęta, które przeżywały długie okresy romantycznej miłości, prowadzącej z reguły do małżeństwa łączył bliski związek emocjonalny z ojcem, zaś dziewczęta często zmieniające partnerów nie wykazywały głębszego związku emocjonalnego z ojcem. Badania prowadzone nad skutkiem nieobecności ojca we wczesnym dzieciństwie syna wykazały, iż niemożność naśladowania ojca prowadzi do słabej motywacji osiągnięć, niskiej samooceny, niezdolności do rezygnacji z bieżących nagród dla korzyści, które można osiągnąć w przyszłości. Poza tym brak ojca łączy się ściśle z postawami lękowymi zarówno u dziewcząt jak i u chłopców. Oprócz tego pozbawienie możliwości stałego obcowania dzieci z ojcem o wiele trudniej kształtuje najwyższą pod względem moralnym sferę osobowości człowieka, jaką jest sumienie. Ponadto wg M. Hoffmana nieobecność ojca odbija się szczególnie niekorzystnie na rozwoju moralnym synów. Chłopcy po naruszeniu różnego rodzaju norm i są mniej skłonni do akceptowania upomnień. Nie mniejszy wpływ mają te relacje na kształtowanie odpowiednich postaw u dziewcząt. Poza tym większe niż u kobiet zrównoważenie psychiczne mężczyzn, mające wyraz w bezemocjonalnym osądzie wielu wydarzeń bywa z reguły największym czynnikiem kształtującym psychikę dzieci płci obojga.


Poglądy współczesnych badaczy niewiele się różnią od zaprezentowanych klasyków psychologii i socjologii. Przewijającym się wątkiem w pracach naukowych końca ubiegłego wieku jest między innymi fakt, iż właśnie ojciec jest osobą, która wprowadza dziecko w świat życia społecznego. M. Braun - Gałkowska przekonuje, że ,,dzięki obecności ojca dziecko od razu przyjmuje taki sposób życia jaki jest naturalny dla człowieka, a mianowicie życie w grupie społecznej. Dzięki ojcu wzbogaca się kontakt dziecka ze światem, dzięki niemu uczy się, że w grupie trzeba się liczyć z innymi, nie można żyć dla siebie." J. Rembowski ciągnąc ten wątek ostrzega, że dzieci pozbawione takiego kontaktu nie osiągają nigdy wystarczającej dojrzałości społecznej.


Kolejny problem poruszany w wielu pracach to konieczność obcowania dziecka z osobowym wzorem mężczyzny, ponieważ właśnie poprzez naśladownictwo dzieci uczą się prawidłowo funkcjonować i nabywać wzory roli męskiej, co dotyczy przede wszystkim chłopców. Natomiast dziewczynki w takich kontaktach obserwują typowo męskie zachowania, które umożliwiają im w przyszłości lepiej zrozumieć swoich partnerów i męskich potomków. A. Czapiga podkreśla, że ,,świat, w którym żyjemy, to świat dwupłciowy, a nie tylko kobiecy świat mam, babć, cioć, opiekunek, nauczycielek. W realnym świecie dziecko musi zidentyfikować swoją płeć. Brak wzoru ojca może więc dziecku utrudniać prawidłowe funkcjonowanie w roli związanej z płcią, a w przyszłości uniemożliwiać budowanie prawidłowych relacji z partnerem jak i pełnienie ról rodzicielskich".


Z obszernego tomu pt.: ,,Oblicza ojcostwa" można się dowiedzieć, że matka jest swoistym katalizatorem oddziaływań ojca na dziecko, dziecko mając poczucie bezpieczeństwa płynące od matki, chętnie poddaje się wpływom ojca. Dlatego tak istotne jest, by relacje rozwodzących się małżonków były poprawne i ewentualne wrogie emocje wobec byłego partnera nie odczuwało, niewinne takiego stanu rzeczy dziecko. W przeciwnym razie dziecko, które i tak jest w wyjątkowym dyskomforcie psychicznym, przeżywa głębokie wewnętrzne rozdarcie wobec, którego z rodziców powinno być lojalne. Bez akceptacji matki może ono nie chcieć kontaktować się z ojcem, choć tak naprawdę bardzo tego potrzebuje. Dlatego tak ważne jest, by dziecko nie stawało się w procesie rozwodowym obiektem manipulacji rozstających się małżonków, ponieważ ma to nieodwracalny wpływ na jego psychikę i kontakty z rodzicami, którzy do tej pory zawsze byli przecież ostoją zaufania. Rola ojca ma także charakter uniwersalny i wszechkulturowy, uwarunkowany określaną tradycją i zwyczajami rodzinnymi. Dzięki temu ojciec rozbudza jeden z najważniejszych mechanizmów rozwoju poprzez kulturę, jakim jest mechanizm włączeń. Ojciec udostępniając i eksponując swemu dziecku dobra kultury, a wśród nich dobra wiary, obyczajów, estetyki i inne, robi to w taki sposób, że w dziecku kształtują się tendencje do ich przyswajania. Dlatego nie tylko fizyczna nieobecność ojca wpływa niekorzystnie na rozwój dziecka ale również brak aktywności z jego strony w przybliżaniu dziecku otaczającego świata, spowalnia ten proces.


Z badań nad funkcjonowaniem dzieci wychowywanych bez ojców wynika również, co podkreśla B. Baran, że trudniej niż rówieśnicy wychowani w rodzinach pełnych rozwiązują one problemy życiowe, wykazują więcej napięć emocjonalnych, mają trudności w nawiązywaniu kontaktów, posiadają mniejsze poczucie bezpieczeństwa i są bardziej agresywne. ,,Encyklopedia Rodzice i Dzieci" natomiast, powołując się na wielu autorów przywołuje tezę, iż brak ojca i identyfikacja z matką może u chłopców wychowywanych przez samotne matki przyczynić się do powstawania tendencji homoseksualnych, jak również zaburzeń życia seksualnego w okresie dorosłości. Warto wspomnieć w tym momencie dla porównania freudowską koncepcję narcyzmu, która mówiła, że brak przezwyciężenia skłonności narcystycznych ze względu na nieobecność ojca nie pozwala przełamać symbiotycznej diady matka-dziecko, co może być powodem utrudnionej identyfikacji z rolą męską. Z. Freud tłumaczył to w ten sposób, że obecność silnego ojca zapewniłaby synowi podjęcie właściwej decyzji w opowiedzeniu się za płcią przeciwną. Natomiast z powodu braku ojca i jego miłości, chłopiec tłumi miłość do swojej rodzicielki, stawiając na jej miejscu siebie samego, identyfikując się z nią i za wzór biorąc własną osobę, na podobieństwo której dobiera swe nowe obiekty erotyczne i w ten właśnie sposób staje się homoseksualistą. Koncepcję freudowską z całą pewnością należy dzisiaj analizować z dystansem i brać pod uwagę dorobek współczesnych badaczy, którzy samotne wychowywanie syna przez matkę uważają co najwyżej za jeden z wielu czynników kształtujących tendencje homoseksualne.


Chociaż większość badań wskazuje na negatywne konsekwencje braku udziału ojca w wychowaniu, to są też takie, które wskazują na istnienie pozytywnych następstw takiego stanu rzeczy. Autorzy mówią tu o zwiększonych zdolnościach twórczych, które mogą prowadzić do wybitnych osiągnięć w wielu dziedzinach. T. Doktór na przykład w swojej pracy pt.: ,,Nieobecni ojcowie" przytacza badania mówiące o tym, że ponad jedna czwarta autorów, którym poświęcono więcej niż jedną szpaltę w ,,Encyclopaedia Britanica" i ,,Americana" (w większości pisarzy) zostało osieroconych przez ojca przed ukończeniem 15 roku życia. Z drugiej jednak strony ten sam autor przekonuje, że u dzieci pozbawionych kontaktów z ojcem zaobserwować można niższą motywację do osiągnięć, mniejszą tendencję do rywalizacji, na ogół są mniej cierpliwe i odporne na bodźce negatywne niż ich rówieśnicy, charakteryzuje je wyalienowanie społeczne i skoncentrowanie na sobie. Tak więc negatywy znacznie przytłaczają ledwie dostrzegalne pozytywy.


Samotne wychowywanie dzieci przez matki to z wielu względów bardzo trudne zadanie, stwarzające dodatkowo dużo zagrożeń, których często matki w obliczu swojej skomplikowanej sytuacji nie są w stanie zauważyć. Między innymi jest to zbytnia koncentracja matek na dziecku. Matki pozostawione przez partnerów niejednokrotnie czynią z wychowania dziecka jedyny cel swego życia, poświęcają się dziecku i dla dziecka. Prowadzić to może do starań o jak najdłuższe utrzymanie potomka w sytuacji zależności emocjonalnej, hamowania jego prób usamodzielnienia się i czynienia z niego ,,zastępczego partnera". Wspomniany już wcześniej T. Doktór powołuje się na badania L. Wojciechowskiej, które przekonują, że samotne matki poświęcają dziecku więcej uwagi niż samym sobie i te właśnie nadmierne skoncentrowane na dziecku zachowania w większym stopniu decydują o niedostatkach społecznego przystosowania dziecka niż sama struktura niepełnej rodziny. Poglądy naukowców zarówno z początku ubiegłego wieku jak i te z ostatnich lat jednoznacznie przekonują, że nieobecność ojca w rodzinie niesie za sobą szeroko zakrojone negatywne konsekwencje dla dzieci obojga płci. Dlatego rodzice zamierzający się rozwieść powinni pamiętać, aby dziecko nie traciło potrzebnego dla jego właściwego rozwoju psychicznego kontaktu z ojcem. Ten kontakt jest często utrudniony, wynika to miedzy innymi z dużej niechęci do dalszego widywania się ze strony jednego, bądź obojga rodziców, ponieważ w miarę narastania konfliktów między współmałżonkami wytwarza się pewien uraz na punkcie osoby współmałżonka. W tej sytuacji nie należy zapominać jednak o dziecku, dla którego taka sytuacja jest bardzo trudna. Na domiar złego zaskakująco niska jest świadomość rodziców jaki wpływ na dziecko ma rozpad rodziny. Z badań D. Graniewskiej wynika, że aż 53% rozwiedzionych rodziców uważa, iż ich dziecko nie odczuwa odmienności swojej sytuacji spowodowanej rozwodem rodziców, natomiast 44% respondentów jest przeciwnego zdania.


Ojciec ma do spełnienia w rozwoju społeczno-moralnym dziecka specyficzną, niezwykle ważną i trudną rolę, która w żadnym przypadku nie polega na zastąpieniu matki, lecz na dostarczeniu takich bodźców, których dziecko od matki po prostu otrzymać nie może. Właściwe dostosowanie się ojca do roli jaką ma spełnić w stosunku do dziecka, jest miarą osiągniętej przez niego dojrzałości społecznej. A. Szymanowska podkreśla, że jest to o tyle trudne, że nie każdy mężczyzna stając się ojcem potrafi nim być od razu w pełnym tego słowa znaczeniu, do roli ojca mężczyzna dojrzewa wolniej niż kobieta do roli matki. Związane jest to z tym, że fakt stania się ojcem w niczym nie narusza biologicznej równowagi organizmu mężczyzny, dlatego często nie jest on świadomy poczęcia dziecka i swego ojcostwa. Pospiszyl przekonuje, że w każdym wypadku posiadanie dziecka daje ojcu możliwość osiągnięcia wyższego etapu rozwoju społecznego. Ta specyficzna sytuacja nie da się zastąpić przez żadną inną. Ojciec pozbawiony częstego kontaktu z dzieckiem traci niepowtarzalne źródło własnego rozwoju społecznego i możliwości wzbogacenia własnej psychiki. Dziecko przez swą niekonwencjonalną interpretację wielu otaczających nas zjawisk, pobudza dorosłych do zastanowień i przemyśleń, co wpływa na poszerzenie spojrzenia każdego człowieka na rzeczywistość i prawa nią rządzące. Jeśli więc ojciec potrafi wystarczająco głęboko wniknąć w psychikę swego dziecka, odkryje w niej wiele bodźców do własnego twórczego rozwoju. Odzwierciedlenie tej opinii można odnaleźć w rosyjskim przysłowiu "Jeśli żyjesz, nie stawszy się ojcem, umrzesz, nie stawszy się człowiekiem", biorąc pod uwagę przekonanie, że przysłowia nierzadko są mądrością narodów, warto się nad nim zastanowić.

Dlatego, chociaż konsekwencje nieobecności ojca w rodzinie odczuwa najboleśniej dziecko, to również sam ojciec nie jest ich pozbawiony. W związku z tym należy mieć nadzieję, że użyte już w 1919 roku przez psychoanalityka P. Federn'a pojęcie ,,społeczeństwa bez ojców" nie stanie się faktem i zjawiskiem powszechnie uważanym za normalne.

Joanna Górska
Artykuł został grzecznościowo przedrukowany ze strony www.wstroneojca.pl

 
 

Nowy tata, nowa mama, czyli partner w oczach dziecka

Tak długo byliście tylko we dwoje: Ty i Twoje dziecko. Być może w przeszłości oboje dużo przeszliście, lecz teraz wiecie, że przykre wydarzenia tylko zacieśniły waszą więź. Macie swój własny świat, codzienne przyzwyczajenia, lubicie razem chodzić do kina, w wolne dni jeździć na wycieczki. Widzisz, że Twoja pociecha jest teraz naprawdę szczęśliwa. I nagle pojawia się jeszcze ktoś: Twój nowy partner.

 

partner w oczach dziecka

Myślisz, że teraz wasze życie będzie jeszcze piękniejsze: skoro Ty odczuwasz radość, Twoje dziecko też z pewnością będzie cieszyć się razem z Tobą! Tymczasem ono nagle z cudownego aniołka zmienia się w największego wroga: wywołuje awantury z błahego powodu, chodzi smutne i naburmuszone. Zastanawiasz się, czy to wszystko ma sens: czy naprawdę warto ryzykować utratę uczuć własnego dziecka? Nigdy jednak nie znajdziesz szczęścia, jeśli nie rozpoczniesz o nie walki. Stanie się to nieco łatwiejsze, jeśli tylko zrozumiesz, co dzieje się we wnętrzu młodego człowieka i jak możesz mu pomóc.

Wielu psychologów podziela zdanie, iż łatwiej jest zostać macochą lub ojczymem młodszego dziecka. Maluch nie ma zbyt wielu wspomnień, a poprzez zabawę i wspólną aktywność szybko nabiera zaufania. Nie oznacza to jednak, że proces ten pozbawiony jest wszelkich trudniości. Zarówno w przypadku przedszkolaka, jak i nastolatka mogą pojawić się tutaj szczególne emocje i uczucia.

 

Uczucia dziecka. Zachowanie dziecka, próbującego odnaleźć się w nowej sytuacji, jaką jest dla niego pojawienie się Twojego nowego partnera w Waszym wspólnym życiu, możesz oceniać na początku jako dziwne, przesadzone i wręcz nieodpowiednie. Wydaje Ci się, że robisz wszystko, by Twoja pociecha czuła się szczęśliwa i kochana, a ona i tak zdaje się być smutna i niezadowolona. Młodszym dzieciom trudno jest rozpoznawać własne uczucia i opowiadać o nich. Przeczytaj zatem, co prawdopodobnie czuje  Twoje dziecko: być może pomoże Ci to zrozumieć jego codzienne smutki i grymasy:

 

1)      Zazdrość. Większość dzieci obawia się, że nowy partner niejako „odbierze” uczucia, które matki lub ojcowie mają zarezerwowane tylko dla nich. Wynika z tego otwarcie wyrażana niechęć, czasem niegrzeczne zachowanie lub całkowita obojętność: dziecko udaje, że nie zauważa nowej osoby, nie słyszy słów i nie odpowiada na pytania. Dlatego w okresie, kiedy Twój partner wkracza w wasze życie, tak ważne jest częste, nawet codzienne zapewnianie dziecka o swoich uczuciach. Może ono także zadawać wiele pytań, dotyczących Twojego partnera: pamiętaj, że nawet przy lawinie wątpliwości Twojej pociechy, musisz uzbroić się w cierpliwość i spokojnie odpowiadać na wszystkie pytania: tylko wtedy pokażesz dziecku, że traktujesz je poważnie i może czuć się w pełni bezpiecznie;

2)      Tęsknota. Nawet starsze dzieci wydają się ciągle wierzyć w powrót do przeszłości: w to, że rodzice wrócą do siebie a życie będzie przypominać sielankę. Wiąże się z tym pewna idealizacja tego, co już minęło. Zapewne powody, dla których rozstałeś się z matką lub ojcem Twojego dziecka były ważne, jednak ono zdaje się nie pamiętać o tym, co było złe. Może Ci się to wydawać irytujące i niesprawiedliwe, jednak postaraj się zrozumieć tęsknotę Twojego dziecka. Taka postawa wynika częściowo z obawy o utratę bezpieczeństwa: dziecko pamięta, że żyjac z obojgiem rodziców było ośrodkiem ich zainteresowania. Jeśli jednak Ty i Twój partner spędzać będziecie teraz z dzieckiem wiele wspólnych, radosnych chwil, po pewnym czasie pociecha zrozumie, że szczęście wcale się nie skończyło, lecz nastał nowy, nieco inny jego etap;

3)      Poczucie zagubienia. Dziecko, które częściowo (np. w wyniku rozwodu) lub całkowicie straciło jednego z rodziców, doświadczyło już w swoim życiu wielu smutnych chwil. Może stąd wynikać niechęć do zmian w obawie, że wydarzy się coś znacznie gorszego. W niektórych sytuacjach dziecko takie po prostu boi się, że kiedyś zostanie zupełnie samo. W chwili, kiedy w wasze wspólne, bezpieczne życie wkracza Twój nowy partner, dziecko zaczyna zadawać sobie wiele pytań, które rodzą nowe obawy. Czasami staje się milczące i wycofane. Postaraj się nie zaniedbywać relacji z własnym dzieckiem, nadal spędzaj z nim tak wiele czasu, jak wcześniej. Stopniowo włączaj partnera do waszej wspólnej aktywności: tak by Twoja pociecha zrozumiała, że nowa sytuacja wcale nie oznacza zmiany na gorszą;

 

Początki wspólnego życia. Zapewne zadajesz sobie pytanie, w jaki sposób wprowadzić partnera we wspólne życie z dzieckiem, by już na początku nie wywiązała się wojna o uczucia, zamiast przyjacielskiej, szczerej relacji. Oto kilka wskazówek, jak pomóc dziecku oswoić się z nową, zaskakującą dla niego sytuacją.

 

Pierwsze spotkanie, na którym przedstawisz dziecku Twojego partnera powinno odbyć się na neutralnym terytorium: może być to wspólne wyjście np. na spacer, do kina. Wcześniej postaraj się nie przykazywać niczego dzieciom i nawet jeśli poczujesz się nieco zaniepokojony o to, jak wypadnie spotkanie, zrób wszystko, by nie wprowadzać atmosfery napięcia. W przeciwnym wypadku możesz już od samego początku wywołać u dziecka wrogość w stosunku do nowego partnera.

 

Propozycja wspólnego zamieszkania, jeszcze zanim dziecko pozna partnera, nie jest dobrym rozwiązaniem. Na początku te dwie ważne dla Ciebie osoby powinny spędzać ze sobą kilka godzin w tygodniu, stopniowo zwiększając częstotliwość wspólnych spotkań. Daj im czas na zawarcie przyjaźni. Postawienie dziecka przed faktem zamieszkania z zupełnie obcą dla niego osobą spowoduje, że poczuje ono, iż jego zdanie i uczucia są zupełnie nieważne. Może być także początkiem prawdziwej „wojny domowej”, która wprowadzi w wasze życie wiele smutnych chwil. Ustalcie, by Twój partner nie ingerował w zasady, jakie przekazujesz swojemu dziecku. Może to bowiem przekreślić szansę na jakąkolwiek pozytywną relację. Nowy partner powinien stać się przyjacielem dziecka: nie podważać Twojego autorytetu, ale również nie być kimś w rodzaju „egzekutora praw”.

 

Nie porównuj przy dziecku jego ojca lub matki z obecnym partnerem. Takie porównanie zapewne wypadłoby na niekorzyść byłego partnera i mogłoby sprawić szczególny ból dziecku. Pokaż, że odczuwasz szacunek w stosunku do rodzica dziecka i cieszysz się, że dzięki niemu masz teraz taką wspaniałą pociechę. Z ważnych powodów to, co było kiedyś już minęło, ale Ty chcesz teraz znów być szczęśliwy z osobą, którą niedawno poznałeś.

 

Zarezerwuj trochę czasu tylko dla dziecka. Spraw, by wiedziało, że pomimo zmian w Twoim życiu ciągle jest macie swój własny, mały świat: wspólne tajemnice, ulubione zabawy. Tylko wtedy Twoje dzieco poczuje się ważne i zrozumie, że dla mamy lub taty zawsze pozostanie jedną z najważniejszych osób na świecie, bez względu na zmieniające się okoliczności. Próba zdobycia akceptacji dziecka przez nowego partnera matki lub ojca często przypomina prawdziwą życiową walkę lub długą, żmudną drogę, która zdaje się nigdy nie doprowadzić do celu. Wiele zależy od zachowania i wyczucia osoby, która dla dziecka jest nowym intruzem. Ważne, by przez cały czas pamiętać, że dziecko pod płaszczem dziwnych, wrogich zachowań kryje lęk i obawę przed zranieniem. Może wydać się to dziwne, ale ono gdzieś tam w głębi nieśmiało wyciąga rękę po przyjaźń. Czasami czas i cierpliwy wysiłek mogą przynieść niespodziewane efekty.

 

Wszystkim, którzy chcieliby wiedzieć więcej o tym, jak poradzić sobie z cierpieniem dziecka polecam  książkę Anne Charlish „Kiedy rodzice się rozchodzą. Jak pomóc dzieciom” (Wydawnictwo Terka, Bielsko Biała 2003).

 

Jowita Wójcik, psycholog

 
 

Trudna rola macochy i ojczyma

Niedawno poznałeś cudowną osobę. Czułą, opiekuńczą, odpowiedzialną... Czujesz się szczęśliwy – odnalazłeś partnera, o jakim zawsze marzyłeś. Wasza miłość to najpiękniejsze, co mogło Wam się przydarzyć. Na pozór wszystko jest jak w bajce. Pojawia się jednak to jedno „ale”: jego lub jej dzieci. Przypominasz sobie opowieść o królewnie Śnieżce i widzisz oczami wyobraźni postać złej macochy. Co wydarzy się, jeśli dzieci Twojego partnera będą traktować Cię niczym macochę z bajki? Czy to skazuje łączące Was uczucie na porażkę? Na szczęście życie nie zawsze przypomina bajkę; w przeciwieństwie do postaci z opowieści dla dzieci, Ty masz szansę, by być najlepszą macochą lub ojczymem na świecie.

trudna rola macochy i oczyma

W kręgu uczuć

Kiedy wkraczasz jako ktoś nieznany do układu rodzic–dzieci, pojawiają się silne uczucia. Nie tylko z Twojej strony. Sprzeczne, czasem gwałtowne emocje odczuwają także dzieci oraz Twój partner. Każdy z Was przeżywa tę sytuację w specyficzny sposób.

Ty: Odczuwasz strach przed tym, że Twoja relacja z partnerem może ulec negatywnym zmianom. Chciałbyś być przyjacielem dzieci, jednak trudno jest Ci znosić obojętność z ich strony, a także złośliwe uwagi czy niegrzeczne zachowanie. Nierzadko masz odczucie, że jesteś kimś, kto zupełnie nie pasuje do tego stałego układu rodzinnego – niczym piąte koło u wozu. Rozważasz nawet możliwość odejścia, gdyż obawiasz się, że popsujesz najważniejszą w życiu relację, jaką jest związek uczuciowy Twojego partnera z Jego dziećmi.

Dzieci: Jeżeli rodzic, z którym dzieci nie mieszkają, żyje, lecz mają one z nim stały kontakt, to ich podstawowym źródłem lęku i zmienności zachowań jest konflikt lojalności. Jest to szczególnie trudna sytuacja, ponieważ dzieci pamiętają wzorzec matki i ojca jako pary oraz siebie jako osób, na których skupiała się cała uwaga rodziców. Nowego partnera ojca lub matki mogą postrzegać jako kogoś, kto odbierze im uczucia i zainteresowanie ze strony rodzica. Dzieci, które doświadczyły rozwodu rodziców, mają tendencję do utrzymywania przez dłuższy czas wiary, że wszystko znów się odmieni, a rodzice wrócą do siebie. Inna osoba u boku ojca czy matki stanowi zagrożenie dla ich marzeń o powrocie do starej sytuacji. Zrozumienie nowego układu może zająć dużo czasu, a polepszenie tego stanu będzie bardziej możliwe w momencie, gdy dzieci zaczną dostrzegać, że dzięki nowemu partnerowi rodzic jest szczęśliwszy.

Twój partner: Poznanie Ciebie i zbudowanie z Tobą relacji było dla niego cudownym przeżyciem, odmianą losu. Dzięki Tobie mógł znów odzyskać wiarę w miłość. Zdarzenia z przeszłości i wyciągnięcie z nich wniosków dało mu siłę, by w nowej relacji nie popełniać poprzednich błędów. Pragnie stworzyć z Tobą jak najszczęśliwszy związek. Z drugiej strony jest także odpowiedzialnym rodzicem, który chce, aby jego dzieci odczuwały w pełni miłość i zaangażowanie z jego strony. Jest to również sytuacja, w której przy negatywnej postawie dzieci pojawia się konflikt pomiędzy obawą przed ich skrzywdzeniem a pragnieniem ochrony własnego szczęścia, na które tak długo się czekało. Przezwyciężenie tego kryzysu wymaga czasu i zrozumienia, że pomimo zachowania i słów dzieci, one i tak nie będą szczęśliwe, widząc nieszczęśliwego rodzica.

Jak być dobrą macochą / dobrym ojczymem?

Pomimo emocjonalnej złożoności sytuacji, bycie dobrą macochą lub ojczymem jest ciągle możliwe. Należy jednak uzbroić się w cierpliwość. Oto kilka wskazówek, jak wyjść zwycięsko z trudnych sytuacji:

  • Staraj się uzyskać pozycję przyjaciela. Nie próbuj na siłę zastąpić dziecku matki lub ojca, szczególnie jeżeli ciągle pozostaje z rodzicem w kontakcie. Jeśli będziesz stawiać wymagania, oceniać i nakazywać, zachowanie dziecka szybko stanie się wrogie i buntownicze. Pokaż dziecku, że nie zamierzasz przejąć roli jego rodzica. Spędzaj z nim czas w przyjemny sposób, rozmawiaj z nim o jego zainteresowaniach i wysłuchaj, jeśli zechce Ci się zwierzyć ze swoich problemów.

  • Akceptuj przyzwyczajenia dzieci. Nie staraj się na siłę wprowadzać własnych zasad. Jeśli chcesz zdobyć przyjaźń dziecka, pokaż mu, że nie będziesz zmieniać jego życia. Pytaj je często o zdanie, np. co lubi jeść lub jaka jest jego ulubiona zabawa. Dzięki temu dziecko poczuje, że w nowym układzie rodzinnym jego potrzeby są również uwzględniane i akceptowane.

  • Szanuj biologicznego rodzica dzieci. Niezależnie od tego, jakimi osobami byli biologiczna matka czy biologiczny ojciec dziecka, staraj się nie umniejszać znaczenia tej osoby ani nie porównywać się z nią. Nie krytykuj ani nie uważaj tematu biologicznego rodzica za tabu. Jeżeli dziecko będzie miało potrzebę, by porozmawiać z Tobą o swojej biologicznej matce lub ojcu, zrób to, chociaż niewątpliwie może to nie być łatwa rozmowa. Pokaż, że szanujesz rodzica dziecka, ale jesteś odrębną osobą i nie zamierzasz zająć jego miejsca.

  • Nie ukrywaj przed partnerem Twoich problemów z dzieckiem. Jeżeli dziecko swoim zachowaniem sprawiło Ci przykrość lub powiedziało coś, co zraniło Twoje uczucia, przeprowadź na ten temat szczerą rozmowę z partnerem. Z całą pewnością nie chodzi tutaj o ukaranie dziecka. Twój partner jest osobą, która może pośredniczyć w budowaniu dobrej relacji pomiędzy Tobą a dzieckiem, np. porozmawiać z nim, a Tobie podpowiedzieć kilka kwestii związanych z postępowaniem wobec syna czy córki.

  • Nie daj się wpędzić w poczucie winy. Nawet gdy dziecko ciągle sprawia wrażenie skrzywdzonego i niezadowolonego, nie wmawiaj sobie, że jest to wyłącznie Twoja wina. Pozytywny wynik sytuacji, w której się znaleźliście zależy od postępowania każdej ze stron. Wszyscy musicie pracować nad polepszeniem Waszej relacji. Przyjdzie chwila, w której dziecko zrozumie, że wszystko dzieje się w zgodzie z jego dobrem i że ma szansę czuć się szczęśliwe także w obecności rodzica i jego nowego partnera.

  • Bądź cierpliwy. Często czas bywa rzeczywiście najlepszym lekarstwem. Pierwsze emocje w nowej sytuacji są silne i gwałtowne. Szczególnie dziecku jest potrzebny czas, by móc przekonać się, że Twoja osoba nie zagraża jego pozycji, a nawet może wzbogacić jego życie w nową, ciekawą przyjaźń.

Czy rola macochy jest łatwiejsza niż rola ojczyma?

Odpowiedź na to pytanie nie jest do końca jednoznaczna. Kwestia ta nie zależy bowiem tylko od płci osoby, która dla dziecka staje się matką lub ojczymem, lecz bardziej od specyfiki sytuacji, która powstała po rozpadzie małżeństwa.

Według wielu danych statystycznych (np. Nielsen, 1999) w przypadku rozwodu dzieci znacznie częściej pozostają pod bezpośrednią opieką biologicznej matki. Jeżeli po pewnym czasie ponownie wychodzi ona za mąż lub nowy parter zamieszkuje we wspólnym mieszkaniu, wówczas ma on dużo większy kontakt z dzieckiem. Wiąże się to z radościami oraz problemami codziennego wspólnego życia. Z tego względu ojczym może być postrzegany jako wróg: ktoś, kto zabiera uczucia mamy i dodatkowo narzuca zasady. Sytuacja jest trudniejsza, jeżeli dziecko utrzymuje kontakt z biologicznym ojcem, który nie uczestniczy w codziennych trudach, lecz jedynie spędza z synem czy córką kilka godzin tygodniowo w sposób jak najbardziej przyjemny i pełen zabaw. Taka relacja ojczyma z pasierbem wymaga niewątpliwie dużej pracy każdej ze stron, a więc również rodziców biologicznych. Nawiązanie przyjaźni może zająć sporo czasu, lecz pojawia się tutaj również pewna korzyść: uczestniczenie w codziennym życiu dziecka daje szansę na zbudowanie naprawdę uczuciowej, pełnej ciepła i wzajemnego wsparcia relacji.

Jak zauważają psycholodzy (np. Pryar i Rodgers, 2001) macocha, której partner jest po rozwodzie, a jego dzieci mieszkają z biologiczną matką, ma pod tym względem często ułatwione zadanie. Dużo łatwiej jest zjednać sobie przyjaźń dziecka, które widuje się jedynie czasami, szczególnie jeżeli w odpowiedni sposób pokaże się mu, że nowa partnerka ojca nie odbierze dzieciom jego uczuć.

Jak wspomniano powyżej, sytuacja, w której dzieci po rozwodzie zostają z ojcem, zdarza się statystycznie dużo rzadziej, jednak również niesie ze sobą specyficzne trudności. Jak wynika z badań Stewarta (1999), wśród rodziców niemieszkających ze swoimi dziećmi matki bardziej niż ojcowie są skłonne utrzymywać z nimi kontakt i mieć wpływ na ich życie. Może to być szczególnie trudna sytuacja dla macochy, której autorytet jest tutaj często podważany; wprawdzie zna ona dziecko swojego partnera dużo lepiej niż biologiczna matka, lecz ze względu na pozycję macochy jej zdanie w oczach pasierba ma dużo mniejsze znaczenie.

Rola macochy nie jest łatwa i czasem wystawia uczucie partnerów na próbę. Pokonanie trudności jest jednak możliwe i dodaje wiary w szansę na przetrwanie związku. Jeżeli wszystkie zaangażowane osoby zgodzą się na przyjaźń i wzajemną akceptację, wtedy życie przynosi nowe, cudowne, spędzone wspólnie chwile.

Jowita Wójcik, psycholog

 
 

Gdy zegar biologiczny tyka. Jak nie wystraszyć partnera.

Zegar biologiczny bije. Być może często czujesz się spełnioną, szczęśliwą kobietą, która ma „prawie” wszystko: dobrą pracę, przyjaciół, wspomnienia z wakacji z najdalszych zakątków świata. Inni myślą o Tobie „Szczęściara” i mają w tym dużo racji. Pozostaje jednak to „prawie”: dla innych często niewidoczne, dla Ciebie coraz bardziej dotkliwe. Chcesz założyć rodzinę i mieć dziecko. Możesz mieć niemal wszystko, ale tylko Ty znasz to uczucie, gdy w drodze do pracy czy sklepu widzisz niemal tłumy kobiet z wózkami lub małymi dziećmi.  Wiesz, że Twój zegar biologiczny tyka, a Twoje pragnienie jest coraz silniejsze. Dobrze, jeżeli jest przy Tobie partner, który pragnie tego samego. Problem „tykającego zegara biologicznego” najbardziej dotyka jednak kobiety, których partnerzy mają zupełnie inne cele dotyczące planowania rodziny lub gdy partnera po prostu brak.

 

zegar biologiczny bije 
Mężczyzna i dziecko

Jeżeli jesteś kobietą i myślisz o swoim przyszłym dziecku, to bardzo prawdopodobne, iż oczami wyobraźni widzisz, siebie, Twojego partnera i Wasze maleństwo podczas jakiejś szczęśliwej, wspólnej chwili np. obiad, spacer po parku. Posiadanie dziecka kojarzysz z troską, czułością, zachwytem nad każdą częścią ciała małego człowieka. A co gdy Twój partner nie chce mieć w ogóle lub jeszcze dziecka?

 

U mężczyzn skojarzenia związane z posiadaniem dziecka są nieco inne. Owszem, Panowie również odczuwają radość związaną z przyjściem potomka i miłość do nowego człowieka. Na pierwszy plan wysuwa się jednak pragnienie zapewnienia dobrobytu materialnego powiększonej rodzinie. Z tego powodu podczas kłótni partnerskiej dotyczącej przyszłego potomka, panowie tak często poruszają kwestie materialne. Ochrona materialna rodziny to dla nich ważny czynnik udowodnienia męskiej siły. Jest to na tyle istotne, iż wielu mężczyzn po prostu obawia się porażki.

 

Innym problemem jest obawa mężczyzny o utratę uczucia ze strony partnerki czy też zainteresowania z jej strony i znaczne zawężenie wspólnie spędzanego czasu. Pozytywne rozwiązanie tej kwestii w dużej mierze zależy od umiejętnego postępowania partnerki, o czym przeczytać można poniżej.

 

Jak sobie radzić z własnymi uczuciami

Być może uznajesz swoje pragnienia za trudne. Może się to pogłębiać, jeżeli ciągle nie  znajdujesz odpowiedniego partnera lub cele bliskiej Ci osoby znacznie odbiegają od Twoich własnych. Dodatkowo wiele kobiet obawia się, że otwarta manifestacja ich pragnień może wystraszyć obecnego lub potencjalnego partnera i zostaną zupełnie same. Jeżeli z tego powodu dominuje w Twoim życiu smutek, poczucie żalu i niesprawiedliwości, przeczytaj, co możesz dla siebie zrobić:

  • Poszukaj innych obszarów w życiu, w których możesz siebie docenić. Prawdziwa kobieta to nie tylko matka i żona. Jeżeli opierasz całe swoje poczucie własnej wartości na pragnieniu zostania matką, zapominasz o wielu innych rolach. Być może jesteś czyjąś wspaniałą przyjaciółką, potrafisz słuchać, pomagać innym. Niewykluczone, że posiadasz zmysł artystyczny, lubisz malować lub świetnie gotujesz. Obszary, w których kobiety okazują się cudownymi istotami, można mnożyć w nieskończoność. Pomyśl o tym, w czym Ty spełniasz się najbardziej i po prostu uśmiechnij się na myśl, jak wspaniałą kobietą jesteś.
  • Nie ukrywaj swoich wartości. Niektóre kobiety mają tendencje do przyjmowania „na chwilę” stylu życia partnera, mając nadzieję, że w głębi on również posiada takie same wartości. Dlatego wbrew sobie prowadzą imprezowy styl życia lub realizują wspólnie z ukochanymi cele materialne typu mieszkanie, samochód itp. Wiele osób przez długie lata tkwi w relacjach, w których realizują nie swoje marzenia jednocześnie licząc na to, że partner pod wpływem miłości pewnego dnia się zmieni. Niestety w większości przypadków w ogóle do tego nie dochodzi. Zamiast starać się dostosowywać do innych, mów głośno o tym, czego pragniesz. Uwierz, że tylko w ten sposób odnajdziesz kogoś, kto ma cele zbieżne z Twoimi. Istnieją mężczyźni, którzy tak jak Ty marzą o założeniu rodziny. Żeby spotkać jednego z nich bądź szczera sama ze sobą i nie udawaj, że jesteś kimś innym.
  • Daj do zrozumienia partnerowi, że nie traktujesz go jako środka do osiągnięcia własnego celu. Niezależnie od tego, czy już jesteś w związku, czy dopiero ku temu dążysz, pamiętaj, aby okazywać partnerowi, jak bardzo go cenisz jako całą osobę. Jeżeli jesteś bardzo skupiona na pragnieniu posiadania dziecka, możesz nie zauważać, że większość rozmów z partnerem opierasz o tę kwestię. Tymczasem mężczyźni potrzebują czuć się docenieni w wielu obszarach życia. Postaraj się zatem często podkreślać Partnerowi, że wiążesz z nim swoje plany ze względu na to, jakim jest człowiekiem w całej swojej okazałości, a nie dlatego, że posiada coś, co może pomóc Ci w realizacji Twojego celu.
  • Porozmawiaj z kimś, kto ma już dziecko. Być może posiadasz w swoim otoczeniu zaprzyjaźnioną parę, która od niedługiego czasu posiada potomka. Dobrze, jeżeli możesz poprosić o rozmowę obie strony. Takie szczere wzajemne zwierzenia, pomogą Ci zrozumieć zarówno własne uczucia, jak i punkt widzenia partnera. Dzięki takiej rozmowie być może Twoje podejście zmieni się na bardziej spokojne, wyrozumiałe, co niewątpliwie będzie pomocne w trakcie ważnych rozmów z partnerem.
  • Odważ się na szczerą rozmowę z partnerem, bez pretensji i wyrzutów. Rozmowy pomiędzy partnerami, w sytuacji, gdy tylko jedna strona wyraża pragnienie posiadania potomstwa, bardzo często kończą się kłótnią. Dlatego tak ważne jest  odpowiednie nastawienie i przygotowanie do rozmowy. Pamiętaj, aby nie rozpoczynać dialogu od oceniania czy obwiniania partnera. Zamiast tego powiedz, że posiadanie potomstwa to dla Ciebie ważna wartość i chciałabyś poznać uczucia partnera, jak i wytłumaczyć mu własne emocje. Dobrze również rozpocząć rozmowę od wzmacniającego zwrotu np. możesz zaznaczyć, że bardzo cenisz partnera, że jest Ci z nim dobrze i odczuwasz radość, z powodu tego, iż udało Ci się zbudować relację z kimś tak wyjątkowym. Taka szczera i spokojna rozmowa może wzmocnić Waszą więź i rozwiać wzajemne wątpliwości.

Zegary biologiczne mężczyzny i kobiety różnią się od siebie. Dlatego mężczyźni często nie rozumieją niepokoju kobiet i pośpiechu w planowaniu rodziny. Dojrzały partner uwzględni jednak Twoje potrzeby i pozwoli, abyście wspólnie znaleźli dobre rozwiązanie. Warto więc mówić głośno o swoich potrzebach, a jednocześnie nie skupiać się nadmiernie na jednej strefie życia, lecz starać się o rozwój w wielu jego obszarach.

 
 

Miłość wydłuża życie - mężczyźni nie muszą żyć krócej

W Polsce średnia długość życia mężczyzn wynosi nieco ponad 70 lat. Polki żyją blisko 9 lat dłużej. To, że przeżywają swoich mężów, nikogo już nie dziwi, gdyż jest to trend spotykany we wszystkich krajach na świecie - najmniejsza różnica w przeciętnej długości życia między kobietą a mężczyzną jest w Indiach, tam mężczyźni średnio żyją 60,4 lat a kobiety 61,8. Co więcej, z badań Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że aż w 34 krajach średnia długość życia kobiet wynosi więcej niż 80 lat. Niewiarygodne, ale mężczyznom nie udało się nigdzie uzyskać takiego rezultatu!

dlaczego mężczyźni żyją krócej 
Serduszko puka w rytmie...

Wydawać by się zatem mogło, że kobiety są po prostu zdrowsze. Nic bardziej mylnego. Z Polskiego Rocznika Statystycznego wynika, że kobiety częściej odwiedzają gabinety medyczne i placówki służby zdrowia, częściej zażywają stałe lekarstwa i częściej też leżą w szpitalach. Nasuwa się więc inny wniosek - Polki umieją o siebie zadbać lepiej niż mężczyźni. I kolejny raz pudło. Fakt, że kobiety częściej czytają artykuły poświęcone zdrowiu i mają większą wiedzę na temat profilaktyki, nie ma przełożenia w praktyce. To właśnie u kobiet częściej stwierdzano złe nawyki żywieniowe, wysoki poziom cholesterolu, cukrzycę czy nawet otyłość! Wagę w normie zachowuje, bowiem, ponad 65 proc. mężczyzn powyżej 15-ego roku życia i tylko 57 proc. kobiet!

Kobiety narzekają, mężczyźni umierają

Polki także, niezależnie od wieku, oceniają swój stan zdrowia gorzej niż mężczyźni. Blisko 20 proc. badanych kobiet i tylko 14 proc. mężczyzn ocenia swój stan zdrowia jako zły lub bardzo zły. Z przeprowadzonych podczas Spisu Powszechnego wywiadów wynika, że więcej kobiet niż mężczyzn ocenia swój stan jako taki sobie. W efekcie odpowiedź oceniającą samopoczucie jako bardzo dobre lub dobre zdecydowanie częściej wybierali panowie. Choć są ewidentnie bardziej zadowoleni ze swojej kondycji zdrowotnej, umierają szybciej. Może więc nie ona jest kluczem do długiego życia?
Sekret tkwi w ewolucji. Zdaniem wielu ewolucjonistów przez ostatnie tysiące lat organizm kobiety został tak przystosowany, aby mogła ona w ciągu swojego życia urodzić pięcioro lub sześcioro dzieci. W momencie, gdy przeciętna kobieta decyduje się na jedno czy dwoje dzieci lub też całkiem rezygnuje z potomstwa, to jej organizm nie zużywa całej swojej energii. Tym samym siły zaprogramowane na wielokrotne macierzyństwo mogą jej posłużyć przez kilka do kilkunastu lat dłużej. Co ciekawe, nie jest to jedyny prezent, jaki otrzymały kobiety od biologii.

Jako że choroby układu krążenia stanowią najczęstszą przyczynę zgonów, zaczęto zastanawiać się, jak starzeją się serca mężczyzn i kobiet. Idąc tym tropem grupa brytyjskich badaczy z Uniwersytetu w Liverpoolu odkryła, że 70-letni mężczyźni mają serca 70-latków, podczas gdy serca 70-letnich kobiet biją jak u 20-latek! Szukając przyczyn prof. Goldspink badał 250 osób przez okres dwóch lat. Okazało się, że siła serca nawet zdrowego mężczyzny zmniejsza się nawet o jedną czwartą do 70-ego roku życia, ponieważ panowie tracą jedną trzecią komórek kurczliwych mięśnia sercowego. Siła serca kobiecego pozostaje bez zmian, bo u nich taki zanik nie występuje niezależnie od prowadzonego trybu życia. Na to, co kobiety otrzymały w prezencie od natury, mężczyźni muszą pracować regularną aktywnością fizyczną od najmłodszych lat. Tylko sport bowiem hamuje spadek siły serca.

Gatunek nie pod ochroną

Choć mężczyźni żyją krócej i rodzą się rzadziej, a w dalekiej przyszłości to im prędzej niż kobietom zagrozi wyginięcie - nic nie wskazuje na to, by mieli stać się chronionym gatunkiem. A już na pewno dyskryminacji biologicznej nie rekompensuje im polskie prawo pracy. To przecież mężczyźni pracują średnio o 5 lat dłużej, mimo iż umierają 9 lat wcześniej. Oznacza to, że przeciętny pan cieszy się emeryturą mniej niż 6 lat, podczas gdy statystyczna kobieta posiada status emerytki przez prawie 19 lat, czyli ponad trzykrotnie dłużej! Może czas przyjąć krótsze życie mężczyzn za fakt i pozwolić im przynajmniej cieszyć się wcześniejszą emeryturą?

Magdalena Szot
Artykuł został grzecznościowo przedrukowany ze strony www.wstroneojca.pl

W imieniu MyDwoje.pl pozwalamy sobie na komentarz do przedstawionych powodów krótkiego okresu życia mężczyzn. Znany jest fakt, że życie w społeczności, aktywne uczestnictwo w grupowych wydarzeniach, a przede wszystkim udane, szczęśliwe partnerstwo, przedłuża życie. Cytujemy wypowiedź Ulricha Schnabla*: "u osób żyjących w bliskim związku rany leczą się szybciej, partnerzy rzadziej chorują, są mniej podatni na depresje i lęki oraz żyją dłużej". Samotnym czytelnikom radzimy, aby wytrwale szukali miłości i drogi z samotności bez względu na wiek i życiowe położenie. "Badania demograficzne podają od dawna, że osoby zamężne średnio żyją dłużej i zdrowiej niż Single". Zapraszamy więc do rejestracji w MyDwoje.pl! Szczęście to nie przypadek. Trzeba mu pomóc!

* 16.04.09 "Die Zeit", nr 17, dodatek "Wissen" str. 31/32: "Wspólnota jako terapia"

Twój Zespół MyDwoje.pl

 

 
 

Jak Nie rozmawiać z mężczyzną o emocjach?

Prawie każda kobieta ma w pamięci tego typu sytuację: planuje rozpocząć poważną rozmowę ze swoim partnerem. Już od dłuższego czasu w jej głowie kłębi się mnóstwo myśli, uczuć i emocji, pozytywnych lub negatywnych. Uważa to za bardzo ważne i chce podzielić się z tym z najważniejszą osobą w jej życiu. Rozpoczyna rozmowę i już po kilku zdaniach widzi niezbyt zadowoloną minę swojego partnera. On wydaje się być zmieszany, zły, czasem nawet obojętny i wręcz prosi, aby nie poruszać tego typu tematów. Zawiedziona kobieta może to odbierać jako poczucie, iż coś zrobiła źle lub po prostu jako niezrozumienie ze strony ukochanej osoby i brak wsparcia. Rozmowa z mężczyzną o uczuciach z pewnością wymaga wyjątkowego podejścia. Przeczytaj, co możesz zrobić, aby ta płaszczyzna Waszego wspólnego życia była dla Was czymś, co łączy a nie dzieli.                   

 

Psychika mężczyzny

Nie od dzisiaj wiadomo, jak bardzo obie płcie różnią się od siebie. Należy jednak pamiętać, że wszyscy jesteśmy ludźmi i w

 Jak rozmawiać z mężczyzną o emocjach
związku z tym nie chodzi tutaj o różnicę w głębokości doznawanych uczuć i emocji, lecz raczej o sposób ich okazywania. Jeżeli Twój mężczyzna milczy, kiedy Ty „krzyczysz” mu prosto w twarz wszystkie emocje, nie znaczy to, że w ogóle nic nie odczuwa. Dla mężczyzn bardzo trudne jest ubieranie emocji w słowa. Wolą raczej okazywać je przez działanie. Wynika to głównie z typowego dla mężczyzn wychowania (na tzw. „twardziela”). Zamiast robić to samo, co kobieta (tzn. wykrzykiwać w odpowiedzi wszystkie swoje emocje) wolą spokojnie zastanowić się, w jaki sposób mogą okazać partnerce to, co czują. Jeżeli zatem „wyrzucasz” z siebie emocje w obecności mężczyzny w bardzo ekspresyjny sposób, nie licz na to, że tym sposobem rozwiążesz wszystkie Wasze problemy. W tym przypadku trzeba podejść do „twardziela” w nieco bardziej delikatny sposób.

Co zrobić, aby uniknąć burzy czyli jak przygotować się do rozmowy z partnerem:

·         Wybierz odpowiedni czas na poważną rozmowę. Kobiety bardzo często rozmawiają o emocjach, głównie z innymi kobietami, stąd rozpoczęcie tego typu dyskusji o dowolnej porze dnia i nocy czy nawet w dowolnym miejscu nie jest dla nich problemem. Niestety większość mężczyzn tego typu sytuację traktuje jako wyjątkową i dosyć trudną. Dlatego lepiej nie rozpoczynać rozmowy z partnerem, gdy ten wraca zmęczony po bardzo ciężkim dniu pracy lub gdy za pięć minut jest umówiony ze znajomymi na oglądanie najważniejszego meczu w tym sezonie. Najlepiej zrobić to w momencie, kiedy czujesz, że oboje jesteście zrelaksowani i otwarci. Rozpocznij rozmowę w delikatny sposób, bez wypominania od razu błędów z przeszłości. Powiedz np. że chciałabyś teraz porozmawiać o czymś, co jest dla Ciebie ważne.

·         Zastanów się nad tym, co chciałabyś przekazać podczas rozmowy. Warto poświęcić trochę czasu na przygotowanie  do takiej rozmowy. Pamiętaj, że wypominanie wszystkich krzywd naraz nie ma sensu i może łatwo wywołać jedynie burzę gniewu i złości. Nie warto również poruszać zbyt wielu drażliwych tematów naraz, ponieważ w takiej sytuacji Twój mężczyzna może się poczuć po prostu zaatakowany i tym samym Wasza dyskusja przerodzi się w pewnego rodzaju „wojnę słów”.

·         Opieraj swoją wypowiedź o konkrety. Pamiętaj, że mężczyźni nie posiadają zazwyczaj zdolności „domyślania się” , co konkretnie czujesz w danej sytuacji. Dlatego też słowa „nic” lub „nieważne” wypowiedziane z żalem i założonymi rękami z pewnością nie wniosą wiele pozytywnego do rozmowy. Twój mężczyzna zapamięta i zrozumie tylko to, co wytłumaczysz mu w jasny sposób. Nie mów więc ogólnie „Zawsze robisz tak, aby sprawić mi przykrość”, lecz podaj przykłady konkretnych zachowań Twojego partnera, które są dla Ciebie raniące.

·         Na koniec podkreśl dobre aspekty. Każdy mężczyzna lubi być dowartościowany. Jeżeli pod koniec rozmowy powiesz coś szczególnie pozytywnego np. „cieszę się, że jesteś osobą, z którą mogę o wszystkim porozmawiać” lub „ na Ciebie zawsze mogę liczyć”, pokażesz partnerowi, że cenisz go, a relacja z nim jest dla Ciebie bardzo ważna.

                     

Kilka wskazówek dla Panów

Poważna rozmowa z partnerką to dla mężczyzn często duży stres. Oto kilka wskazówek, jak się zachować i na co zwracać uwagę, aby druga strona miała poczucie bycia ważną i zrozumianą:

  • Nie uciekaj przed rozmową. Być może masz poczucie, iż na ważną rozmowę potrzebna jest odpowiednia chwila, która ciągle się nie pojawia. Zazwyczaj masz dużo obowiązków, ciągle gdzieś się spieszysz lub jesteś zbyt zmęczony. Zastanów się jednak, które z tych wytłumaczeń to tylko wymówki, wynikające ze strachu, że nie potrafisz odpowiednio zachować się podczas rozmowy? W istocie jednak odwlekanie tej chwili w nieskończoność może skończyć się dużo gorzej,  a Twoja partnerka może mieć wrażenie, iż jej uczucia i potrzeby są bagatelizowane.
  • Jeżeli czegoś nie rozumiesz – pytaj. Kobiety mają tendencję do myślenia, iż ich partner rozumie ich bez słów lub potrafi czytać „między wierszami”. Niestety często nie jest to prawda, szczególnie jeżeli rozmowa dotyczy czegoś tak skomplikowanego jak świat emocji. Jeżeli zatem czegoś nie rozumiesz lub nie jesteś do końca pewny, co Twoja partnerka chciała Ci w ten sposób przekazać, nie wahaj się wprost o to zapytać. Powiedz po prostu, że  nie jest to dla Ciebie do końca jasne, jednak bardzo zależy Ci, aby zrozumieć wzajemne emocje i potrzeby.
  • Zachowaj spokój. Czasami już sam wstęp rozmowy może zapowiadać burzę. U wielu kobiet pod wpływem emocji pojawiają się reakcje typu płacz lub krzyk. Pamiętaj, że możesz być tą stroną, która w trudnej sytuacji zachowa spokój. Jeżeli odpowiesz swojej partnerce takim samym typem zachowania, prawdopodobnie nie dojdziecie do żadnych budujących wniosków. Widząc Twój spokój i opanowanie partnerka ma szansę sama się uspokoić oraz zyskać poczucie, że jest w relacji z silnym mężczyzną.
  • Zakończ rozmowę miłym akcentem. Warto po zakończonej rozmowie wykonać jakiś gest (np. przytulenie), który sprawi, że Twoja partnerka poczuje, że jest dla Ciebie naprawdę ważna. Może to również polepszyć Twoje samopoczucie i przyczynić się do wzrostu wzajemnego zrozumienia w Waszym związku.

Powiedzenie, iż mężczyzna nie potrafi rozmawiać o emocjach nie jest zatem prawdziwe. Dużo zależy od mądrości i empatii kobiety, która przy nim stoi. W istocie tego typu rozmowy, nawet jeżeli trudne mogą przyczynić się do wspólnego poczucia, iż Wasza więź jest wyjątkowa i trwała.

Polecana literatura:

Papadopoulud, L. „Co mówią mężczyźni, co słyszą kobiety” Dom Wydawniczy Rebis

Wojciszke, B. „Kobiety i mężczyźni: odmienne spojrzenie na różnice”, GWP

 

                                                Jowita Wójcik
                          Psycholog

 
 

Dobre i złe cechy charakteru partnera, co lubimy a czego nie w kobietach i mężczyznach

Dobre i złe cechy charakteru partnera, co lubimy a czego nie w kobietach i mężczyznach, co nas drażni w

 Cechy charakteru partnera

partnerze i jak z tym wytrzymać? Czego  nie lubimy w sobie nawzajem, czyli co najbardziej drażni kobiety w mężczyznach i mężczyzn w kobietach? Kiedy kobieta i mężczyzna poznają się i próbują stworzyć związek, mają wobec siebie pewne oczekiwania, dotyczące męskości i kobiecości. Istnieją cechy, które zachwycają mężczyzn w kobietach i kobiety w mężczyznach. Są jak dwa pierwiastki, które odkrywają w sobie to, co najlepsze i próbują wykorzystać to we wspólnym życiu. Każdy z nas, jako jednostka indywidualna posiada zespół cech, które tworzą nasz ogólny obraz. Pewne cechy czy zachowania powtarzają się jednak u bardzo wielu osób i są charakterystyczne dla danej płci. Wśród nich są takie, których szczególnie nie lubimy u płci przeciwnej. Odpowiedzi na pytanie o to, czego najbardziej nie tolerują w sobie nawzajem panie i panowie jest wiele. Spróbujmy przyjrzeć się tym najczęstszym oraz zastanowić się, co można zrobić, aby niepożądane kobiece lub męskie cechy nie miały negatywnego wpływu na nasz związek.

 

Najczęstsze opinie

Przeglądając różnego rodzaju fora czy dyskusje internetowe, można się natknąć na wiele zdań dotyczących cech szczególnie nielubianych u kobiet lub mężczyzn. Przyjrzyjmy się jednak tym wypowiedziom, które pojawiają się najczęściej:

Oto czego szczególnie nie lubią w kobietach Panowie:

·         Braku akceptacji dla własnej osoby. Chodzi tutaj o typowe kobiece narzekania, dotyczące szczególnie wyglądu zewnętrznego. Częste przypominanie partnerowi o swoich nieakceptowanych cechach może budzić w nim pewnego rodzaju zniechęcenie i zniecierpliwienie. Mężczyźni lubią kobiety pewne siebie: takie, które nawet pomimo kilku dodatkowych centymetrów w biodrach są świadome swojej atrakcyjności.

·         Kontrolowania partnera. Ciągłe sprawdzanie, dopytywanie lub nawet przeglądanie rzeczy (np. komputera) partnera z pewnością nie wpływa korzystnie na jakość związku. Takie zachowanie świadczy przede wszystkim o braku zaufania do drugiej strony. Rezultatem tego jest fakt, iż żadne z partnerów nie czuje się w tej relacji dobrze i bezpiecznie. Związek partnerski z pewnością nie polega na „pilnowaniu” drugiej strony, aby nie zrobiła niczego, co mogłoby się okazać krzywdzące.

·         Przyjmowania roli męskiej przez kobiety. Istnieją zachowania kulturowo przypisane do mężczyzn. Oczywiście, wszystko zmienia się bardzo dynamicznie, a kobiety stają się coraz bardziej niezależne, jednak okazuje się, że wielu Panów ciągle pozostaje tradycjonalistami. Z tego powodu, zwłaszcza na początku znajomości, mężczyźni wolą, aby to oni byli stroną inicjującą częstość kontaktów i w pewnym sensie „zdobywającą” partnerkę. Chcą również pozostawać męscy w wielu innych sytuacjach życiowych. Weźmy pod uwagę np. płacenie rachunku w restauracji.  Wiele Pań nie godzi się na płacenie rachunku przez mężczyznę, chcąc tym samym okazać swoją niezależność i podkreślić, iż nie spotykają się z danym mężczyzną dla pieniędzy. U Panów natomiast, sytuacja, w której to kobieta płaci rachunek, jest bardzo niezręczna i wręcz pozbawiająca męskości

·         Zwierzanie się przyjaciółkom z sekretów związku.  Cechą charakterystyczną kobiet jest to, iż gdy w ich życiu pojawia się jakiś problem, odczuwają ogromną potrzebę, aby podzielić się nim z innymi. Jeżeli problem dotyczy związku, takimi powiernikami tajemnic są najczęściej przyjaciółki. Niestety zdarzają się sytuacje, w których sekret zostanie przekazany „dalej”. Warto zatem pamiętać o prostej zasadzie, iż lojalność wobec ukochanej osoby oznacza rozwiązywanie problemów we dwoje, ewentualnie w przypadku poważnych konfliktów, zwrócenie się do specjalisty np. psychologa

Przyjrzyjmy się teraz kilku męskim cechom, które są szczególnie nieakceptowane przez Panie

·         Brak wrażliwości.  Kobiety często podkreślają, iż czują się niezrozumiane w sytuacji, w której podczas gdy one prezentują wachlarz emocji (np. podczas oglądania smutnego filmu), ich partnerzy pozostają niewzruszeni. Nie chodzi tutaj o to, aby mężczyzna zaczął płakać razem ze swoją partnerką, ponieważ może to zostać ocenione jako brak męskości. Wystarczy jednak okazać chociaż odrobinę zrozumienia dla delikatnej kobiecej psychiki. Ciepłe słowo, przytulenie, zapewnienie o zrozumieniu mogą tutaj zdziałać naprawdę bardzo wiele

·         Bałaganiarstwo.  Niestety, poznając opinie wielu osób, można przypuszczać, iż to Panowie należą do płci znacznie mniej dbającej o porządek. Dla kobiet szczególnie zadziwiający i nawet irytujący wydaje się fakt, iż mężczyźni nie tylko nie lubią sprzątać, ale nawet nie zauważają braku porządku wokół siebie. Dlatego ważne jest, aby mężczyzna choć przez pół godziny tygodniowo przestał analizować rzeczy „ważne” i po prostu dostrzegł kurz na półkach.

·         Zapominanie o ważnych datach. Najczęściej wynika to z faktu, iż mężczyźni nie zdają sobie sprawy z tego, iż kobiety czekają na ważną rocznicę już na wiele tygodni przed. Spodziewają się niespodzianki, czułości, dlatego w sytuacji, w której partner w ogóle nie pamięta o rocznicy, pojawia się szczególne rozczarowanie. Według mężczyzny natomiast, okazywanie partnerce miłości na co dzień, poprzez różne działania, powinno w zupełności wystarczyć. By jednak uniknąć nieporozumień i stać się jeszcze „większym” w oczach ukochanej, warto poświęcić kilka minut na wpisanie ważnych dat do komputerowego kalendarza.

 

Kilka ciekawostek z badań

Spróbujmy teraz przyjrzeć się, co na temat najbardziej nielubianych kobiecych i męskich cech mówią wyniki badań.

Badacze z Uniwersytetu w Western Ontario udowodnili, iż mężczyźni nie lubą kobiet ze zbyt dużym poczuciem humoru. Zbyt duże w tym przypadku oznacza większe niż ich własne. Okazuje się bowiem, iż zgodnie ze stereotypami kulturowymi, poczucie humoru jest bardziej domeną męską. To mężczyzna dzięki żartom w dobrym stylu ma wprawiać kobietę w wyśmienity nastrój i tym samym zdobywać jej względy. Jeżeli jednak okazuje się, że to kobieta ma większe poczucie humoru, Panom zostaje odebrana pewna część ich męskiej atrakcyjności.

Zgodnie z wynikami badań Uniwersytetu w Michigan, Panowie czują pewien opór przed kobietami odnoszącymi znaczne sukcesy zawodowe. W tym przypadku również chodzi o przejęcie przez Panie roli, która dawno temu przypisana była do mężczyzn. Jeżeli kobieta ma na swoim koncie wiele sukcesów, zwłaszcza zawodowych, jej partner może zacząć obawiać się, że przestanie być potrzebny jako silny mężczyzna dbający o dobra materialne. Pamiętajmy jednak, iż nie oznacza to, że dobrze usytuowane Panie powinny zrezygnować z poszukiwania partnera. Klucz do szczęścia leży bowiem we właściwej komunikacji i dojrzałości emocjonalnej dwóch stron.

W przypadku Pań okazuje się, że wolą one unikać mężczyzn zbyt skromnych. Nieskromność bczy też „przechwalanie się” jest często wiązane z taką cechą jak ambicja. Istnieje zatem przypuszczenie, że mężczyzna lubiący chwalić się swoimi sukcesami czy zasobami, będzie również  dążył do ich zdobycia, a tym samym zapewnienia sobie i partnerce dobrobytu.

Badacze z University of California udowodnili natomiast, że kobiety unikają mężczyzn zbyt dbających o swój wygląd zewnętrzny. Nietrudno bowiem zauważyć, że szczególna pielęgnacja wyglądu należy w naszej kulturze przede wszystkim do pań, stąd mężczyzna, który poświęca temu obszarowi życia zbyt dużo czasu wydaje się po prostu mniej męski.

 

Wpływ nielubianych cech na związek

Jeżeli odnalazłeś u siebie jedną z wyżej wymienionych cech, zapewne zastanawiasz się, jak bardzo negatywny wpływ ma ona lub może mieć na Twoją relację z partnerem. Prawda jak zwykle leży pośrodku. Powyższe typowo męskie czy też kobiece cechy to pewne ogólne stwierdzenia i jedynie w skrajnej formie mogą stać się zagrożeniem dla związku. Na całość Twojej osoby składa się wiele różnych cech i dopiero ta wyjątkowa kombinacja fascynuje Twojego partnera.

Spróbuj natomiast powyższe wyznaczniki potraktować pozytywnie jako wskazówki do ulepszenia związku (np. zrób chociaż mały krok w kierunku tego, aby pozbyć się bałaganiarstwa lub nadmiernego kontrolowania partnera).

I pamiętaj: nawet jeżeli obecnie wydaje Ci się, iż posiadasz bardzo niekorzystny układ cech, nie zmniejsza to prawdopodobieństwa, że gdzieś na świecie żyje osoba, która pokocha Cię właśnie za to, jaki jesteś. Czasami tylko trzeba włożyć trochę więcej energii, starań i pracy nad samym sobą, aby tę drugą połówkę odnaleźć.

 

Źródła:

www.womenfolks.net

www.alligator.org

www.dailymail.co.uk

www.sedonamethodcommunity.com

 

 
 

Gdy Twój partner jest pracoholikiem

Twój partner jest pracoholikiem? Czujesz się samotna i niezrozumiana bo żyjesz z pracoholikiem? To człowiek silny, odpowiedzialny, wytrwale dążący do wyznaczonych sobie celów, perfekcjonista. Widzisz podziw w oczach rodziny i znajomych, kiedy opowiadasz o jego sukcesach zawodowych. Patrząc z zewnątrz na Twoją sytuację mogłoby się wydawać, że wszystko układa się najlepiej jak może: żyjąc u boku człowieka sukcesu omija Cię wiele problemów, zwłaszcza tych związanych z kwestiami materialnymi. To jednak Ty, a nie ludzie, którzy Ci zazdroszczą, wiesz, jak bardzo boli czekanie do późnych wieczornych godzin, aż Twój partner wróci z pracy a zmęczenie nie pozwoli mu nawet na krótką rozmowę. Człowiek, będący wzorem pracownika, po powrocie do domu staje się rozdrażniony, napięty i potrafi wszcząć kłótnię o byle drobiazg. Pozostają jeszcze weekendy, w czasie których nie ma na nic ochoty i głośno rozmyśla o czekającej go poniedziałkowej pracy. Z upływem czasu zaczynasz rozumieć, że Twój partner jest pracoholikiem.

Trudny związek z pracoholikiem 

Czym jest pracoholizm?                                                                       

Nietrudno zauważyć, że pracoholizm jest jedynym rodzajem uzależnienia, które ma pewne poparcie społeczne. Ludzie, którzy dużo i intensywnie pracują są obdarzani szacunkiem ze strony innych, ponadto pracodawcy cenią pozostawanie przy biurku „po godzinach”. Dlatego możesz mieć wątpliwości, czy Twój partner to po prostu osoba, która ciężko i wytrwale pracuje, czy też należy on już do grona pracoholików. Istnieje jednak kilka istotnych wyznaczników, na podstawie których można odróżnić człowieka zapracowanego od pracoholika. Według Barbary Killinger, autorki książki pt. „Pracoholicy. Szkoła przetrwania”, „pracoholik to osoba, która staje się coraz bardziej ograniczona pod względem emocjonalnym, uzależniona od kontroli i władzy, stale dąży do uzyskania aprobaty i sukcesu.”

Robinson (1998) ustalił kryteria, pozwalające zidentyfikować osobę uzależnioną od pracy. Są to:

  • życie w ciągłym pośpiechu i dążenie do wykonywania wielu czynności w tym samym czasie,
  • kontrolowanie innych, polegające na sprawdzaniu czy dana czynność została wykonana prawidłowo,
  • traktowanie związków międzyludzkich jako mających drugorzędną wartość w stosunku do pracy,
  • okazywanie niepokoju w czasie wolnym od pracy np. weekendu,
  • nieobecność w czasie rozmowy, związana z ciągłym myśleniem o pracy,
  • brak czasu na dbanie o siebie
  • rezygnacja z ulubionych zajęć, rozrywek

Jeżeli zatem stwierdzisz, że Twój partner to pracoholik, pamiętaj, że to nie brak miłości kieruje jego zachowaniem w stosunku do Ciebie. Obecnie uważa się, że pracoholizm za taki sam typ uzależnienia i związanego z tym cierpienia jak np. alkoholizm.

Z perspektywy pracoholika czyli jakie są przyczyny pracoholizmu.

Stwierdzenie, że pracoholik po prostu lubi pracować lub jest materialistą dążącym do zarobienia jak największej sumy pieniędzy, jest sporym uproszczeniem. Perspektywa zmienia się, jeśli na pracoholizm spojrzymy jak na uzależnienie, polegające na odczuwaniu pewnego przymusu i wiążące się również z cierpieniem. Pierwotne przyczyny pracoholizmu upatruje się często w wypracowanych w dzieciństwie wzorach, takich jak:

  • Uwrażliwienie (a czasem nawet obsesja) na punkcie perfekcyjnego ładu i porządku. Istnieją domy rodzinne, w których przekazuje się dzieciom, iż bycie dokładnym i wręcz pedantycznym jest podstawową wartością i wywołuje się w nich poczucie winy, jeżeli taki stan nie został osiągnięty. Dotyczy to różnych dziedzin życia, np. obowiązków domowych, szkoły, a w późniejszym życiu także pracy. Dorosły człowiek, wychowany w tego typu rodzinie, będzie odczuwał wyrzuty sumienia i obniżoną samoocenę, jeżeli jego praca zawodowa nie zostanie wykonana dokładnie, również w mniej istotnych szczegółach. Dlatego też poświęca się jej całkowicie, nawet jeśli zajmuje mu ona kilkanaście godzin dziennie.
  • Traktowanie spraw związanych z uczuciami jako drugorzędne.  Pracoholicy to w większości osoby, dla których rozmowa o własnych uczuciach stanowi swego rodzaju trudność. Wyniki badań Swarego ujawniły, że pracoholicy są bardziej skoncentrowani na kontrolowaniu emocji a nie ich wyrażaniu. Dzięki temu uzyskują wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa, ale jednocześnie nie potrafią prawidłowo komunikować się z bliską osobą. Ma to również związek z atmosferą domu rodzinnego, w którym dziecko zostało nauczone, że prawdziwa wartość człowieka polega na osiąganiu celów materialnych a otwarte okazywanie uczuć to cecha ludzi słabych.
  • Miłość warunkowa. Jakość naszych relacji w dorosłym życiu w dużej mierze zależy od pierwszego wzorca miłości, jaką obdarzają dziecko rodzice lub opiekunowie. Często rodzice, pragnąc bezpieczeństwa materialnego syna lub córki w dorosłości, przekazują informację, że dziecko jest dobre tylko wówczas, jeśli coś osiąga, np. dobre oceny w szkole. Takie dziecko dąży do bycia doskonałym w przekonaniu, że tylko w ten sposób zasłuży na miłość rodziców. Błędny wzorzec uczucia jest przenoszony na dorosłe życie i wówczas człowiek, zwykle nieświadomie, poprzez skupienie się wyłącznie na życiu zawodowym, pragnie zasłużyć na akceptację ze strony innych i tym samym pokazać swoją wartość.
  • Uzależnienia w rodzinie. Ten pogląd na przyczyny pracoholizmu związany jest z traktowaniem tego zjawiska tak jak innych uzależnień, np. od alkoholu czy narkotyków. Osoby wychowywane w rodzinach uzależnionych mogą ujawniać cechy tzw. osobowości uzależnionej, czyli odczuwania wewnętrznego przymusu do określonego typu zachowania (w tym przypadku do ciągłej pracy) i niepokoju, kiedy brak jest czynnika zaspokajającego (np. podczas urlopu).

Pracoholizm a związki.

Najbardziej dotkliwe skutki pracoholizmu dotyczą bliskich relacji interpersonalnych, w których pracoholik unika bliskości i traktuje je niczym „drugiej kategorii”. Zjawisko negatywnego wpływu pracoholizmu na związki zostało udowodnione w wielu badaniach.Jednymi z pierwszych były badania Robinson. Kobiety biorące udział w tym studium deklarowały doświadczanie poczucia oddalenia i nawet braku uczucia ze strony męża. Warto dodać, iż w trakcie przeprowadzania badania wiele par było w trakcie kryzysu lub już po rozstaniu. Można zatem uznać pracoholizm za bardzo poważne zagrożenie dla trwałości związków. Wyniki badań Pietropino ujawniły natomiast, że pracoholicy mają wyższe oczekiwania odnośnie satysfakcji małżeńskiej. Stosowaną przez nich metodą w sporach partnerskich jest unikanie konfrontacji poprzez milczenie lub obrażanie się. Jest to zatem kolejny przejaw dążenia pracoholików do doskonałości z pominięciem uczuć, które mogą przecież okazać się niespodziewane.Ciekawe są również wyniki badań nad partnerami pracoholików. Zostały one przeprowadzone przez Robinson i Caroll. Dowiodły, że osoby będące w związkach z pracoholikami często czują się niezrozumiane. Dzieje się tak z uwagi na społeczne poparcie pracoholizmu, uważanego za ciężką i wytrwałą pracę. Z tego powodu partnerzy pracoholików zaczynają wątpić w zasadność i trafność własnych odczuć. Jednocześnie doświadczają oni poczucia samotności, izolacji i opuszczenia.

Jak pomóc pracoholikowi?

Jeżeli jesteś partnerem pracoholika musisz pamiętać, że trwający długi czasu i szczególnie uciążliwy pracoholizm wymaga pomocy specjalisty, najczęściej terapeuty. Czasem trudno jest nakłonić do tego pracoholika, zwykle dopiero w momencie prawdziwych niepowodzeń w życiu osobistym, decyduje się on na pracę nad swoim wnętrzem.

Istnieje kilka sposobów, aby pomóc pracoholikowi w jego powrocie do świata uczuć i życia partnerskiego:

  1. Pozwól odczuć partnerowi, który jest pracoholikiem, że Twoje uczucie do niego nie ma związku z jego osiągnięciami zawodowymi i gdyby np. robił coś zupełnie innego, byłby dla Ciebie tak samo ważny.
  2. Ustalcie wspólnie czas, który poświęcacie tylko na wasz związek, np. wieczory na wspólną rozmowę czy kolację. Przyjmijcie zasadę, iż są to punkty w tygodniu, w odniesieniu do których oboje dołożycie starań, aby czas ten został spędzony razem.
  3. Przypominaj partnerowi o jego hobby. Przejawem pracoholizmu jest również unikanie rozrywek. Rozmawiaj z partnerem o jego zainteresowaniach: wówczas będzie o nich pamiętał i powoli zacznie znajdować czas na ulubiony relaks.
  4. Wspieraj partnera w trakcie zmiany. Dzięki temu dowie się on, ze jest dla Ciebie ważnym człowiekiem a miłość to coś o wiele silniejszego niż sukcesy zawodowe.

Nikt nie zasługuje na to, by być samotnym w związku. Dlatego też życie w relacji z pracoholikiem to trudne zadanie. Istotnym momentem jest zrozumienie specyfiki tego typu uzależnienia zarówno przez osobę nim dotkniętą, jak i jej bliskich. Warto jest walczyć o świat własnych uczuć. Miłość jest w każdym, również w Twoim partnerze: nawet jeśli jest owładniętym sukcesami pracoholikiem.

Jowita Wójcik, psycholog

 

Literatura:

Golińska, L. „Pracoholizm: uzależnienie czy pasja”, Difin 2008

Guerreschi, C. „Nowe uzależnienia”, Salwator, Kraków 2005

Killinger, B. „Pracoholicy: szkoła przetrwania”, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2007.

Mieścicka, L. „Pracoholizm”, GWP 2006

 
 

Synuś mamusi, czyli jak żyć w związku z mamisynkiem

Żyjesz z mamisynkiem? Tak często nazywasz Twojego partnera w myślach: syneczek, synuś mamusi. Jak żyć w takim związku? Więź matki z synem: niepowtarzalna, pełna absolutnego zaufania. Jej wzorzec stanowi podstawę do nawiązywania innych relacji uczuciowych w dorosłości. Mężczyzna szanujący swoją matkę budzi dobre rokowania w potencjalnym związku: istnieje duże prawdopodobieństwo, że w ten sam sposób będzie traktował swoją partnerkę. Relacja syna z matką zmienia się w ciągu życia: początkowo niezwykle silna, z upływem lat staje się coraz luźniejsza: wszystko po to, aby mężczyzna na jej podstawie mógł stworzyć związek z kobietą, która od tej pory zajmie główne miejsce w jego życiu osobistym. Zdarzają się jednak sytuacje, w których pomimo osiągnięcia przez mężczyznę dojrzałego wieku, jego rodzicielka ma w dalszym ciągu przeważający wpływ na jego życie i dokonywane wybory. Szczególnie trudna staje się wówczas rola partnerki. Ciągłe „wtrącanie się” matki do związku dwojga dorosłych osób może być nie do zniesienia. Z drugiej strony powstaje obawa o naruszenie tak wyjątkowej relacji i tym samym unieszczęśliwienie ukochanej osoby. Czy zatem związek z tzw. „maminsynkiem” ma jakiekolwiek szanse powodzenia?

puste gniazdo 

Co wyróżnia związek z „maminsynkiem”?

Określenie kogoś mianem „maminsynka lub synusia mamusi” wymaga ostrożności. Kobieta, której partner wydaje się zbyt uzależniony od swojej matki, może mieć wątpliwości co do słuszności swoich obaw. Związane jest to głównie z pytaniem, czy dla własnego szczęścia partnerka ma prawo ingerować w relację pomiędzy dzieckiem a rodzicem. Dodatkowym argumentem jest często fakt, iż mężczyźni tacy sprawiają często bardzo pozytywne tzw. „pierwsze wrażenie” i na pozór wydają się być idealnymi partnerami: niezwykle czuli, opiekuńczy wobec kobiety oraz, co niezwykle ważne dla relacji, potrafią rozmawiać o emocjach.

Prawda wychodzi na jaw zazwyczaj dopiero wówczas, gdy więź partnerska rozwija się i zaczyna nabierać ważnego wymiaru w życiu obojga partnerów. Istnieje kilka charakterystycznych cech związku kobiety z mężczyzną, który jest szczególnie silnie związany emocjonalnie z własną matką:

  • Uwagę wzbudzają zwłaszcza poprzednie związki zakończone z dosyć niejasnych powodów, leżących po stronie byłych partnerek. Po wnikliwej analizie może okazać się, że po prostu nie dorównywały w wielu obszarach matce partnera, co praktycznie było niemożliwe.
  • Podejmowanie decyzji w oparciu o opinię matki. Tego typu mężczyzna w kwestii mniej lub bardziej ważnych wyborów może zasięgać opinii u wielu osób, jednak kluczowe dla niego będzie zdanie matki.
  • Gotowość „na każde wezwanie rodzicielki”. Niewątpliwy pozostaje fakt, że rodzice potrzebują czasem wsparcia ze strony dorosłych już dzieci, szczególnie w trudnych sytuacjach życiowych. Mężczyzna uzależniony emocjonalnie od własnej matki stawia jednak jej problemy i potrzeby, niezależnie od ich ważności, ponad własnym związkiem czy rodziną.
  • Dokładna wiedza rodzicielki o związku partnerskim syna. Informacje te są często naprawdę bardzo szczegółowe. Takie ujawnianie najskrytszych tajemnic może okazać się szczególnie raniące dla partnerki, której uczucia są podobne wówczas do tych, które pojawiają się w sytuacji zdrady emocjonalnej.

Na drodze do wspólnego szczęścia.

Nietrudno zatem stwierdzić, że tego typu relacja rodzi wiele problemów. Jeżeli jednak już pokochałaś mężczyznę, który więź z matką stawia na pierwszym miejscu, nic nie wydaje się aż tak proste. Warto wiedzieć kiedy i jak walczyć o swój związek. Być może pomocne okażą się poniższe wskazówki:

  • Sprawdż, czy Twój partner posiada jakąkolwiek chęć do zmiany - uniezależnienia się od matki. Jest to zasadniczy punkt wyjścia. Często „maminsynek” nosi w sobie ogromną chęć usamodzielnienia się. Obawy dotyczą zazwyczaj lęku przed zranieniem rodzicielki, dlatego podejmowane na początku próby rozluźnienia więzi mogą okazać się nieskuteczne. Jeżeli jednak Twój mężczyzna ceni Waszą relację, istnieje duża szansa na dojście do sytuacji, w której Wasz związek osiągnie prawdziwe szczęście.
  • Nie staraj się dorównać matce partnera. Jakiekolwiek działania w tym kierunku prawdopodobnie skończą się niepowodzeniem. Powód wydaje się prosty: jesteś partnerką a nie matką i Twoja rola jest zupełnie inna.
  • Nie krytykuj matki partnera. Walka o uczucia mężczyzny z jego matką może tylko pogorszyć sytuację i sprawić, iż Twój partner poczuje się naprawdę rozdarty emocjonalnie. Warto przyjąć przeciwną strategię: okazuj rodzicielce partnera swój pozytywny stosunek do niej, nawet jeśli ona sama przez dłuższy czas nie wykaże cienia sympatii w stosunku do Ciebie. Z pewnością istnieje wiele płaszczyzn, na gruncie których obie możecie się świetnie porozumieć. Od dawna wiadomo, iż nieprzyjazne nam osoby najlepiej zjednać okazywaną dobrocią.
  • Uzbrój się w cierpliwość. Wprowadzenie zmian w tak skomplikowaną i trwałą więź jak relacja matki z synem wymaga czasu i dokonuje się zazwyczaj bardzo małymi etapami. Niektóre próby zmiany mogą również zakończyć się niepowodzeniem. Nie poddawaj się jednak i wspieraj swojego partnera: pokaż mu, iż stawiając Wasz związek na pierwszym miejscu, nie zrywa swojej relacji z matką ani nie działa wbrew jej uczuciom.
  • Rozmawiaj ze swoim partnerem. Ciągłe tzw. „ciche dni” następujące po każdej sytuacji, która ukazała uzależnienie Twojego partnera od matki, nie jest rozwiązaniem korzystnym dla związku. Rozmawiaj z partnerem o tym, jak bardzo szanujesz jego matkę za trud włożony w jego zachowanie: gdyby nie ona nie byłby dziś tym człowiekiem, którego pokochałaś. Zapewnij go jednocześnie o tym, że nie masz zamiaru niszczyć jego więzi z tak ważną dla niego osobą. Jednocześnie jednak powiedz mu o swoich oczekiwaniach jako partnerki: będąc główną osobą w jego życiu masz prawo oczekiwać, by uznawał ważność Twoich potrzeb i opinii we wspólnie podejmowanych decyzjach.
  • Dbaj o siebie. Nie pozwól, aby tego typu problemy odebrały Ci całą radość życia. Nie przestawaj być tą samą silną, czerpiącą z życia pełnymi garściami kobietą. Rób rzeczy, które sprawiają Ci przyjemność, spotykaj się z przyjaciółmi. Nie zapominaj o swoim hobby i marzeniach do zrealizowania. Widok Ciebie jako osoby zestresowanej z pewnością nie przyspieszy rozwiązania trudności w Twoim związku. Twój partner z pewnością woli mieć obok siebie silną kobietę, która wie, co dla niej najlepsze i w asertywny sposób nie godzi się na raniące ją ustępstwa.

Związek z „maminsynkiem - synusiem mamusi” może okazać się prawdziwym wyzwaniem. Nie warto jednak poddawać się już na samym początku: istnieje prawdopodobieństwo, że ryzykujesz wówczas utratę relacji, która może okazać się prawdziwą, silną miłością. Jeżeli Twój Partner kocha Cię prawdziwą, dojrzałą miłością, a Ty otwarcie powiesz mu o swoich oczekiwaniach, z pewnością po wielu wspólnie przebytych trudach znajdziecie wspólne szczęście. Niewykluczone, że w byłym maminsynku odnajdziesz wspaniałego, czułego i wrażliwego mężczyznę: takiego, o jakim zawsze marzyłaś.

Polecana literatura:

Block, Joel „Intymność w związku”, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Good, Nancy „Jak kochać trudnego mężczyznę”, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Ray Sondra „Zasługuję na miłość”, Wydawnictwo Czarna Owca
                                                                                                                                                  Jowita Wójcik, psycholog

 
 

Różnice temperamentu w związku

„Różnice temperamentu: takie ogólne stwierdzenie najczęściej podaje się jako powód rozpadu związków. Przykład: jeden z partnerów odczuwa złość, ponieważ właśnie planował wyjście ze swoją drugą połówką na zabawę, w której uczestniczyć miało mnóstwo osób, lecz ta w ostatniej chwili oświadczyła, że woli spędzić czas w domowym zaciszu. Inny przykład: jedna strona związku nie rozumie codziennego zachowania swojego partnera, który nawet w trudnych sytuacjach reaguje spokojem i brakiem uzewnętrzniania emocji, podczas gdy ona sama jest zazwyczaj pobudzona i niespokojna. Temperament to ważny wymiar naszego życia, objawiający się w wielu aspektach zarówno codziennego działania, jak i ważnych wydarzeń czy też podejmowania decyzji. Zgodność temperamentów może ułatwiać wzajemne zrozumienie, ale również brak zgodności nie musi oznaczać przekreślenia szans na szczęśliwy związek. Wiele zależy od stopnia dojrzałości partnerów i słuchania potrzeb drugiej strony. Jakie składniki temperamentu są zatem szczególnie ważne dla powodzenia związku? Czy osoby wykazujące skrajnie przeciwne cechy temperamentalne mogą funkcjonować jako zgodna para?

różnice temperamentu partnerów 

Czym jest temperament?

Istnieje wiele definicji temperamentu. Ogólnie, nawiązując do definicji podanej przez A. Thomasa i S.Chess można powiedzieć, że temperament to niezależna właściwość psychiczna, która przejawia się w formie reakcji na wydarzenie, okoliczność, oczekiwanie lub wymóg. Temperament zazwyczaj uznaje się za wrodzony, poddający się jedynie nieznacznym modyfikacjom ze strony środowiska. Konstrukt ten składa się z wielu wymiarów. Przyjrzyjmy się bliżej kilku z nich, mogących mieć szczególne znaczenie dla jakości związku partnerskiego.

Ekstrawersja i introwersja

  • Introwertycy to osoby czerpiące energię z własnego wnętrza: rozmyślań, wspomnień, introwersji. Lubią uporządkowany styl życia, spokój, oraz przebywanie w wąskim gronie starannie dobranych przyjaciół.
  • Ekstrawertycy cechują się przede wszystkim ogromną towarzyskością, umiejętnością „przyciągania do siebie” wielu ludzi. Są bardzo aktywni, optymistycznie nastawieni do życia. W wielu sytuacjach  impulsywni, kierują się emocjami.

W związku introwertyka z ekstrawertykiem nietrudno o sytuację konfliktową: tych pierwszych może irytować nadmierny chaos, jaki panuje wokół ekstrawertyków, którzy natomiast nie potrafią zrozumieć braku okazywania emocji u introwertyków. Przykładem konfliktu może być tutaj chociażby brak zgodności w zakresie formy spędzania wspólnie wolnego czasu: introwertycy wolą zazwyczaj sytuację sam na sam w domowym zaciszu, podczas gdy dla ekstrawertyka atrakcyjne jest wyjście na zabawę pełną mniej i bardziej znanych osób. Od tego już tylko niewielki krok do konfliktu w związku.

Reaktywność emocjonalna

Jest to tendencja do intensywnego reagowania na bodźce wywołujące emocje, wyrażająca się w dużej wrażliwości i niskiej odporności emocjonalnej (Strelau).

W naszej kulturze przyjęty został wzorzec, zgodnie z którym to kobiety są bardziej reaktywne emocjonalnie, natomiast mężczyźni lubią pokazywać się jako niezależni i „twardzi”. Nie zawsze oznacza to jednak obopólną zgodę w związku. Szczególnie Panie często narzekają na fakt, że ich partnerzy wydają się niemal „pozbawieni uczuć”: sytuacja, w której one same nie potrafią powstrzymać się od łez, na mężczyźnie wydaje się nie robić niemal żadnego znaczenia. Wrażliwość emocjonalna to jedna z głównych cech, wymieniana przez kobiety w opisach idealnego partnera. Takie samo natężenie tej cechy u obu stron daje szansę  lepszego zrozumienia w związku. Problem mają jednak również ci Panowie, którzy wykazują zbyt wysoką reaktywność: istnieje bowiem zagrożenie, że dla potencjalnej lub obecnej partnerki mogą okazać się mało męscy oraz zbyt słabi na to, aby stać się dla kobiety prawdziwą opoką.

Aktywność

Aktywność definiowana jest jako tendencja do podejmowania zachowań o dużej wartości stymulacyjnej lub do zachowań dostarczających stymulacji zewnętrznej (z otoczenia). Oznacza to, że osoby aktywne lubią  natłok wydarzeń wokół siebie oraz starają się zapisać swój kalendarz różnymi formami aktywności, tak, aby nie pozostało czasu na chwilę nudy. Preferują również sytuacje, które dla osób mało aktywnych mogą wydawać się stresujące, np. ekstremalne sporty.

Jeżeli w związku funkcjonują osoby o przeciwstawnych typach pod względem aktywności, problem może dotyczyć zrozumienia stylu życia partnera. Aktywni mogą uchodzić za ryzykantów, osoby lubiące korzystać z życia. Natomiast mało aktywni mogą zostać oznaczeni etykietką nudnych,  nie wykorzystujących wszystkich możliwości, jakie daje życie.

Różnice temperamentu: czy możliwy jest szczęśliwy związek?

Oczywiście najbardziej idealna sytuacja występuje wówczas, gdy oboje partnerzy wykazują bardzo zbliżony poziom temperamentu. Można wówczas osiągnąć stan, który nazywany bywa „zrozumieniem bez słów”. Co jednak zrobić, gdy okazuje się, że różnimy się od ukochanej osoby jakimś istotnym wymiarem temperamentu? Odpowiednie podejście może z wyprzedzeniem zażegnać wiele konfliktów. Oto kilka praktycznych wskazówek:

  • Naucz się słuchać potrzeb swojego partnera. W związku, w którym partnerzy różnią się od siebie, umiejętność słuchania jest szczególnie istotna. Nawet lubiący dużo mówić ekstrawertycy powinni zwrócić większą uwagę na ten wymiar. Jest to istotne, ponieważ to, co wydaje się najlepsze dla nas, np. spędzanie czasu w gronie wielu ludzi, niekoniecznie może wzbudzać radość naszego partnera. Nie chodzi tutaj również o to, aby rezygnować z własnych potrzeb na rzecz zaspokojenia potrzeb drugiej strony, lecz o to, aby równomiernie od czasu do czasu odejść od własnych „zachcianek” i zrobić wspólnie coś, co sprawi szczególną radość partnerowi.
  • Skup się na zaletach. Pamiętaj, że nie ma lepszego ani gorszego typu temperamentu. Każdy typ ma swoje zalety. Jeżeli np. Twój partner jest zamkniętym w sobie introwertykiem, pomyśl, że jego zrównoważenie i spokój mogą działać na Ciebie szczególnie kojąco w sytuacjach napięcia emocjonalnego. Aktywny partner może „zarazić” Cię jakąś pasją a emocjonalny „wrażliwiec” może sprawić, że Twój świat stanie się bogatszy o przeżycia, których do tej pory nie dostrzegałeś. Zwrócenie uwagi na zalety partnera może naprawdę zdziałać wiele dobrego w związku. Usiądź zatem i wypisz wszystkie te cechy, które najbardziej cenisz w swoim partnerze.
  • Poznawaj swojego partnera.  Nie upraszczaj wszystkiego stwierdzeniem, że Twoja druga połówka jest po prostu „dziwna” lub „inna”. Różni się od Ciebie, ale dzięki temu możesz w niej odkrywać wiele fascynujących cech. Oprócz uważnego słuchania, zainteresuj się bardziej tym, co lubi Twój partner, jakie ma marzenia i cele. Jeżeli sam tego nie mówi, spróbuj zadać mu kilka pytań na ten temat. Wzajemne zainteresowanie swoimi sprawami może sprawić, że staniecie się sobie szczególnie bliscy, nawet jeżeli w wielu kwestiach posiadacie odrębne zdanie.
  • Szukaj podobieństw.  Bardzo rzadko zdarza się, aby partnerzy nie mieli między sobą żadnych podobieństw. W takiej sytuacji trudno jest bowiem, aby związek w ogóle zaczął istnieć. Nawet jeżeli bardzo różnicie się cechami temperamentu, z pewnością możecie znaleźć coś wspólnego: być może np. lubicie ten sam rodzaj kuchni, te same filmy lub macie wspólne zainteresowanie w postaci fotografii. To, co dla wspólne dla Was oboje, uczyń szczególnym znakiem związku i postaraj się przypominać sobie o tym w sytuacjach konfliktowych. Znajdź również specjalny czas na to, aby realizować z partnerem to, co oboje lubicie robić.

Związek partnerów różniących się temperamentem z pewnością wymaga większej pracy. Temperament, pomimo że stały, jest jednak poznawalny, a odkrycie cech partnera może pomóc zrozumieć Ci jego niepowtarzalność. Dojrzała miłość, traktuje różnice temperamentu, jako wyzwanie a po ich zrozumieniu i zaakceptowaniu może być już tylko lepiej

Literatura:

Strelau, J. „Psychologia. Podręcznik Akademicki cz.2”, GWP, Gdańsk 2007

Literatura polecana:

Grzybowski, J. „Małżeńskie temperamenty”, Wyawnictwo M, Kraków 2007

Albisetti, V. „Czy dialog może uratować miłość”, Wydawnictwo Salwator, Kraków 2010

Serwis MyDwoje.pl

 
 

Związek bałaganiarza z pedantem

Denerwujesz się, kiedy widzisz rozrzucone na łóżku ubrania Twojego partnera? Nie pamiętasz, ile razy prosiłaś go, aby zakręcał tubkę z pastą do zębów? A może wprost przeciwnie: chciałbyś, aby Twoja druga połowa była bardziej zrelaksowana i przestała wszczynać kłótnie o drobny bałagan w mieszkaniu? Sytuacja wydaje się jasna: jedno z Was to typ tzw. Bałaganiarza, drugie natomiast to typowy Pedant, czyli osoba, dla której porządek jest podstawą i punktem wyjścia dla dalszych działań. Niespodziewanie Wasze drogi przecięły się i pojawiło się między Wami uczucie. Czasami jednak, po kolejnej już kłótni zastanawiasz się, czy Wasze style życia nie są zbyt odmienne  i czy po prostu nie przeszkadzacie sobie nawzajem. Być może warto w końcu położyć kres wzajemnym pretensjom i zastanowić się, jak ze związku Bałaganiarza i Pedanta wydobyć to, co najlepsze i stworzyć naprawdę szczęśliwą relację.

Spróbujcie zacząć od tego, aby wyjść poza własny punkt widzenia i spojrzeć na uczucia oraz motywy działania drugiej

Związek bałaganiarza z pedantem
strony. Wzajemne zrozumienie może dać Wam zupełnie nowy obraz problemów w Waszym związku.

Zrozumieć Bałaganiarza

Bałaganiarz to osoba, której codzienność można zazwyczaj opisać słowem „chaos”. Nie przywiązuje znaczenia do ustalonych wcześniej ściśle planów czy porządkowania otoczenia wokół siebie. Czasami w ogóle nie zauważa braku porządku. Uważa, że istnieją ważniejsze cele i dopiero wtedy kiedy je zrealizuje może zająć się porządkowaniem. Woli skupić się na realizacji jednego konkretnego zadania, a po jego wykonaniu dać sobie nagrodę w postaci totalnego luzu. Bałaganiarze to często osoby o artystycznych typach osobowości, bardzo kreatywne. Ich zaletą jest spontaniczność, często okazywana radość życia i umiejętność czerpania przyjemności z życia.

Zrozumieć Pedanta

Pedant rozpoczyna realizację jakiegoś celu tylko wtedy, gdy otoczenie wokół niego jest uporządkowane. Lubi mieć dokładny plan działania i odczuwa niepokój, kiedy istnieje ryzyko niezrealizowania działań zgodnie z planem. Porządkowanie otoczenia może mieć związek z pragnieniem posiadania porządku wewnętrznego lub chęci zaprezentowania się otoczeniu właśnie jako osoba logiczna i uporządkowana. Zaletą Pedanta jest umiejętność porządkowania nawet bardzo skomplikowanych spraw i zwracanie uwagi na niewidoczne dla innych szczegóły, które nieoczekiwanie mogą okazać się istotne dla sprawnej realizacji jakiegoś zadania.

Pedant i Bałaganiarz: jak porozumieć się w związku?

Pomimo tak odmiennych stylów działania, możliwe jest porozumienie  pomiędzy Pedantem i Bałaganiarzem. Jeżeli nie chcecie, aby w Waszej relacji dominowały kłótnie, warto przyjąć kilka zasad.

Rady dla Bałaganiarza:

  • Spróbuj zaproponować inne rozwiązanie. Być może uważasz, iż porządek jest jedną z mniej ważnych rzeczy i nie warto tracić na niego zbyt wiele czasu. Pamiętaj jednak, że Twój partner ma inną wizję i lubi prezentować się otoczeniu jako osoba dbająca o porządek. Przyznaj również, że gdyby nie porządek wprowadzony przez partnera, czasem mógłbyś mieć duże kłopoty. Nie musisz całkowicie zmieniać siebie, jak również nie warto, aby Twoje zachowanie wzbudzało gniew partnera. Zaproponuj np. wspólne sprzątanie dwa razy w tygodniu po pół godziny. Nie jest to duża ilość czasu, a dzięki takiemu zachowaniu Twój partner poczuje, że starasz się zrozumieć jego potrzeby, nawet jeżeli jest to niezgodne z Twoim stylem bycia. Pamiętaj jednak, aby dotrzymywać złożonych obietnic.
  • Pamiętaj o planach, które są dla Twojego partnera ważne.  Być może nie lubisz czynności, jaką jest planowanie. Wolisz działać spontanicznie, przyjęty plan może Cię ograniczać. Czasami jest to punkt wyjścia do nieporozumienia z partnerem, dla którego dokładne planowanie i działanie zgodne z planem jest niezwykle ważne. Aby znaleźć punkt porozumienia, tutaj również nie musisz zmieniać swoich przyzwyczajeń. Zastanów się nad kwestiami, które mają szczególne znaczenie dla Twojego partnera i dla Waszego związku. Być może są to Wasze wspólne wakacje lub jakaś rocznica. Zrób tutaj wyjątek i postaraj się wraz z partnerem planować tego typu okazje. Dzięki temu druga strona będzie wiedzieć, że jest dla Ciebie naprawdę ważna: zarówno ona, jak i spędzone wspólnie chwile.
  • Podkreślaj zalety swojego partnera. Częste nieporozumienia z błahych powodów mogą powodować, że odczuwasz zniechęcenie i zaczynasz już mieć dość narzekań ze strony drugiej połówki. Zastanów się jednak, czy nie raz takie jej cechy jak opanowanie, umiejętność dostrzegania drobnych szczegółów czy trzymanie się ustalonego planu nie okazały się pomocne w jakiejś trudnej lub kryzysowej sytuacji? Pomyśl także o tych cechach swojego Partnera, które szczególnie lubisz np. czułość, delikatność, poczucie humoru. Staraj się o nich pamiętać, kiedy dochodzi do nieporozumień. Z pewnością pozwoli Wam to o tym, co jest w Waszym związku najważniejsze i dlaczego zdecydowaliście się być razem.

Rady dla Pedanta:

  • Nie staraj się „na siłę” zmieniać partnera. Twój partner prawdopodobnie od lat ma inne przyzwyczajenia. Jeżeli postawisz sobie za cel zmianę tych nawyków, bardzo prawdopodobne, że poczuje się nieakceptowany lub nawet niekochany. Styl życia jest zwykle przynajmniej częściowo związany z osobowością, dlatego, jeżeli z pewnych powodów zdecydowałeś się stworzyć związek właśnie z tym człowiekiem, nie próbuj drastycznie zmieniać tego, co stanowi znaczącą część jego :ja”. Przypomnij sobie początki Waszej relacji. W jaki sposób zrodziło się uczucie między Wami? Co wtedy najbardziej ujęło Cię w ukochanej osobie? Być może Twój partner potrafi słuchać Cię jak nikt inny, umie niebanalnie rozśmieszyć lub znajduje niezwykłe sposoby na spędzenie Waszego wspólnego czasu? Kiedy czujesz złość w stosunku do partnera, myślisz o tym, jak dobrze byłoby, gdyby on był inny. Zamiast tego pomyśl po prostu, za co najbardziej go kochasz.
  • Naucz się od Bałaganiarza odrobiny spontaniczności. Pomyśl, jak często denerwujesz się, gdy coś nie dzieje się zgodnie z planem lub gdy masz wokół siebie bałagan. Czy nie zazdrościsz czasem Twojemu partnerowi, który w takich sytuacjach jest zwykle spokojny i zrelaksowany?. Ponadto potrafi dobrze się bawić i okazywać radość. Spróbuj zatem przynajmniej czasami zrobić coś zupełnie spontanicznie. Nic się nie stanie, jeżeli w sobotę rano poleżycie dłużej w łóżku zamiast zrywać się do sprzątania mieszkania. Nie spodziewasz się również, jakie niezwykłe mogą być Wasze wakacje, jeżeli zamiast zaplanowanej od pół roku podróży do Włoch, z przyczyn niespodziewanych traficie na Mazury. Życie przygotowuje nam różne niespodzianki, czasem nie sposób z nich nie skorzystać. Takie niezaplanowane, wspólnie spędzone chwile mogą jeszcze bardziej umocnić Waszą relację, a Tobie dać odrobinę dziecięcej radości, której od tak dawna Ci brakowało.
  • Stosuj pozytywną motywację. Jeżeli chcesz, aby Twój partner przynajmniej od czasu do czasu zajął się wraz z Tobą porządkami, nie powtarzaj mu ciągle: „Ale z Ciebie bałaganiarz” lub „Nigdy nie potrafiłeś zachować porządku”. Zamiast tego stosuj tzw. „pozytywne wzmocnienia” czyli mów często partnerowi, że zawsze uważałeś go za osobę, która świetnie sobie radzi z porządkami i potrafi w mgnieniu oka zlikwidować największy bałagan. Ludzie, którym daje się do zrozumienia, że są w taki a nie inny sposób postrzegani przez otoczenie, próbują, nawet nie do końca świadomie, realizować ten obraz i spełniać oczekiwania otoczenia. Dlatego dzięki tego typu słowom, Twój partner, myśląc, iż uważasz go za osobą lubiącą porządek, będzie starał się go utrzymać być może częściej niż do tej pory.

Budując związek z drugim człowiekiem, kiedy minie już pierwszy okres „motyli w brzuchu”, zazwyczaj stykami się z przyzwyczajeniami drugiej strony, które nie zawsze łatwo jest zaakceptować. Pamiętajmy jednak, że przyzwyczajenia to tylko kropla w morzu. Starajmy się nie patrzeć zbyt powierzchownie i nie stracić z oczu tego, co uznajemy za największą wartość tkwiącą w drugim człowieku i we wspólnym życiu.

Jowita Wójcik, psycholog

 
 

Zazdrość i podejrzliwość w związku może zagrozić miłości.

Słynne jest powiedzenie, że „bez zazdrości nie ma miłości”. Zazdrość uznaje się często za dowód siły uczucia łączącego dwie osoby. W istocie jednak niemal nikt, kto choć raz doświadczył zazdrości, nie wspomina tego z radością. Uczuciu temu towarzyszą bowiem dosyć nieprzyjemne emocje, takie jak gniew, smutek czy poczucie własnej niższości. Tymczasem miłość to coś, co powinno dawać nam siłę, radość i świadomość, że w oczach ukochanej osoby jest się kimś jedynym i wybranym. Jaka jest zatem prawdziwa relacja pomiędzy miłością a zazdrością i czy można stworzyć prawdziwą i trwałą relację, pozbawioną jednocześnie tego dosyć trudnego uczucia?


 

 
Czym jest zazdrość?

Psycholog Gordon Clanton (1977) definiuje zazdrość jako „uczucie niezadowolenia objawiające się jako lęk przed utratą partnera lub jako poczucie dyskomfortu spowodowane rzeczywistym lub wyobrażonym doświadczeniem relacji partnera i osoby trzeciej”. Z tak sformułowanej definicji wynika, że zazdrość jest nacechowana wieloma negatywnymi uczuciami, takimi jak niezadowolenie, lęk czy dyskomfort psychiczny. Drugą charakterystyczną oznaką zazdrości jest to, że oprócz partnerów dotyczy ona, chociaż niekoniecznie bezpośrednio, także osoby trzeciej, o którą jeden z partnerów jest zazdrosny. Osoba taka dysponuje pewną właściwością, która sprawia, że ktoś odczuwający zazdrość uznaje ją za bardziej atrakcyjną dla swojego partnera.


Przyczyny zazdrości

Istnieje kilka przyczyn zazdrości. Dosyć istotny jest fakt, że mężczyzna lub kobieta, jeśli jest zazdrosną stroną relacji uczuciowej, zazwyczaj poszukuje przyczyn swojej zazdrości w zachowaniu partnera. Tymczasem najbardziej prawdziwe jest stwierdzenie, że źródło tego uczucia najczęściej leży w nas samych. Oto najczęstsze przyczyny zazdrości:

  • Niska samoocena. Osoby odczuwające zazdrość zazwyczaj uważają, że z powodu swoich wad nie są kimś odpowiednim dla swojego partnera. Za zagrożenie dla istnienia związku uznają te osoby, które wydają się im idealne pod względem tego, co uznają za swoje wady. Nie jest to zatem zaniżona samoakceptacja w ogóle, lecz jako partnera w konkretnej relacji. Potwierdzeniem tego faktu są wyniki badań White'a i Mullena (1989). Okazało się w nich, że kobiety doznające agresji z powodu zazdrości przyznały, że ich mężowie często ujawniają kompleksy z dotyczące własnej seksualności i związanej z tym atrakcyjności w oczach żon.

  • Uzależnienie własnej samooceny od tego, co myśli o nas partner. Jest to również pewne zaburzenie w sferze samoakceptacji. Osoby takie mają tendencję do poszukiwania wiedzy o sobie wśród opinii innych ludzi. Jeżeli zatem w otoczeniu pojawia się ktoś, kogo partner pod pewnym względem (np. zdolności) ocenia wyżej niż ukochaną osobę, wówczas odczuwa ona obawę przed możliwością rozpadu związku i jeszcze jednym dowodem na potwierdzenie własnej niskiej wartości

  • Przekonanie wyniesione z dzieciństwa, że na miłość trzeba zasłużyć. Jest to konsekwencja zachowań rodzicielskich i często słyszanych słów typu: „jeśli nie będziesz grzeczny, mama nie będzie cię kochać”. Zazwyczaj rodzice dobrze wiedzą, że nie jest to prawda. Dla małego dziecka jednak są oni najważniejszym źródłem wiedzy, dlatego wierzy wszystkim ich słowom. Tak ukształtowane przekonanie – nawet nieświadomie – dziecko wnosi w dorosłe życie. Brak wewnętrznego zrozumienia miłości jako uczucia bezwarunkowego prowadzi do wiary w to, że należy na nią zasłużyć. Zagrożenie dla związków w dorosłym życiu są zatem osoby pod pewnymi względami atrakcyjniejsze i tym samym bardziej „zasługujące” na miłość partnera.

  • Pierwsze wzorce związku. Ta przyczyna zazdrości również ma swoje źródła w dzieciństwie. Występuje wówczas, gdy dana osoba jako dziecko obserwowała wzorzec rodziców jako pary, w którym główne miejsce zajmowała zazdrość lub zaborczość. W świadomości buduje się wówczas również często nieuświadomione przekonanie, że miłość oznacza kontrolę i nieustanne przewidywanie dotyczące ewentualnego porzucenia przez partnera z powodu innej, atrakcyjniejszej osoby

  • Zespół Otella. Jest to choroba o charakterze psychotycznym, typowa dla osób przewlekle pijących alkohol. Charakteryzuje się przede wszystkim ciągłą demonstracją urojeń niewierności partnera. Osoba chora stosuje przemoc fizyczną lub psychiczną, by zmusić partnera do przyznania się do zdrady, której ten zazwyczaj nie popełnił. Krąg osób podejrzanych o bycie kochanką lub kochankiem jest szeroki, a dowody na zdradę są dla przeciętnego człowieka absurdalne (np. rachunek z pralni).


Zazdrość męska i kobieca

Istnieje kilka obszarów,  na gruncie których można zaobserwować różnice pomiędzy zazdrością kobiecą i męską (Wojciszke, 2009). W przypadku sytuacji wywołujących zazdrość, mężczyźni są bardziej zazdrośni o sferę seksualną, natomiast kobiety o poświęcany im czas i uwagę. Ponadto jeśli rozważyć uczucia zazdrości, okazuje się, że kobiety są bardziej skłonne analizować powody, dla których mogłoby dojść do ewentualnej zdrady, przypisując je jego potrzebom seksualnym lub atrakcyjności rywalki. Mężczyźni zaś zwracają uwagę na zaangażowanie uczuciowe partnerki i możliwość obdarzenia nim kogoś, kto jest bardziej atrakcyjny. Istnieją również różnice płciowe w przeżywaniu zazdrości. U kobiet uczuciom zazdrości towarzyszy smutek i depresja, u mężczyzn występuje gniew i agresja. W kwestii radzenia sobie z zazdrością kobiety wydają się być bardziej zorientowane na rozwiązanie problemów nękających związek i wyrażanie własnych uczuć. Mężczyźni natomiast mają tendencję do zaprzeczania uczuciom własnej zazdrości i poszukiwania innych sposobów wyrażenia własnej wartości jako partnera. Nietrudno też zauważyć, że to kobiety są stroną częściej wywołującą zazdrość w celu sprawdzenia siły związku i podniesienia poczucia własnej wartości.


Jak radzić sobie z zazdrością?

Większość psychologów podziela zdanie, że zazdrość to uczucie niszczące dla związku. Istnieje jednak kilka sposobów, by móc się jej pozbyć:

  • Spróbuj przeanalizować źródło swojej zazdrości. Przywołaj w pamięci sytuacje lub zachowania partnera, które wywołują w Tobie zazdrość. Spróbuj spojrzeć na nie bardziej realnie: być może to Twoja wyobraźnia podsuwa Ci scenariusze, które nie mają szansy zaistnieć w rzeczywistości. Zastanów się, jakie emocje pojawiają się u Ciebie w obliczu takich sytuacji i spróbuj odkryć ich prawdziwe źródło

  • Zastanów się, jakie jest Twoje własne poczucie wartości jako partnera w konkretnym związku. Czy często pojawiają się u Ciebie myśli o tym, że tak naprawdę nie zasługujesz na to, by być w relacji z ukochaną osobą? Obawiasz się, że Twój partner może poznać kogoś bardziej atrakcyjnego i wtedy zostaniesz znów sam, opuszczony i zraniony? Pamiętaj, że jest to Twoja subiektywna ocena. Twój partner z milionów ludzi na świcie wybrał właśnie Ciebie, wraz ze wszystkimi Twoimi wadami i zaletami.

  • Uwzględnij uczucia i potrzeby partnera. Każdy związek wymaga pewnego rodzaju poczucia osobistej przestrzeni, wolności. Nie świadczy to o jego słabości, a wprost przeciwnie: w takiej relacji partnerzy są ze sobą na tyle blisko, by móc w pełni sobie ufać. Jeżeli zatem mężczyzna wyjeżdża na ryby z kolegami lub kobieta idzie do kina z przyjaciółkami, nie oznacza to, że nie kochają oni swoich partnerów.

  • Nie skupiaj całej swojej uwagi na partnerze. W takiej sytuacji oboje będziecie nieszczęśliwi: Ty zaniedbujesz swoje zainteresowania, a Twój partner czuje się niemal prześladowany. Związek z drugą osobą nie oznacza rezygnacji z wszystkiego, co do tej pory lubiłeś robić. Celem jest tutaj wspólne szczęście i możliwość pełnego wyrażenia własnej osobowości. Nie musisz kontrolować partnera na każdym kroku, by wiedzieć, że jest on kimś przeznaczonym tylko dla Ciebie.


Przy rozważaniu przytoczonego na wstępie powiedzenia rodzi się pytanie, czy istnieje zatem coś takiego, jak „zdrowa zazdrość”, czyli zazdrość, która przyczynia się do wzmocnienia relacji uczuciowej. Z pewnością słowo „zazdrość” nie byłoby tutaj odpowiednie. Kluczem jest wewnętrzne odczucie atrakcyjności partnera dla nas, z zachowaniem własnego poczucia wartości i przekonaniem, że jesteśmy w stanie sprawić, by dana osoba czuła się przy nas szczęśliwa. Zazdrość to także pewien stopień braku zaufania, które jest przecież niezbędne do zbudowania dobrej relacji. Wczesne zrozumienie własnych uczuć i ich źródeł pozwoli Ci jednak z pewnością uchronić Twój związek od niszczącej zaborczości i uzyskać wymarzony spokój oraz rozkoszować się szczęściem dzielonym z drugą osobą.

 

Literatura:
1. D.M. Buss, Zazdrość: niebezpieczna namiętność, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne 2003.
2. B. Wojciszke, Psychologia miłości, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne 2009.

Jowita Wójcik, psycholog

 

Dlaczego warto szukać w Internecie?

Coraz więcej osób szuka swojej drugiej połowy w sieci. Nasza sonda pokazuje, że zdecydowana większość Użytkowników Serwisu MyDwoje.pl właśnie w Internecie ma nadzieję znaleźć miłość. Nie powinno to dziwić, na ślubnych kobiercach staje coraz więcej par, które poznały się w rzeczywistości wirtualnej. W sieci przeszkodą nie jest ani brak czasu, ani odległość. Jeśli wciąż zastanawiasz się, czy Internet to miejsce, w którym na serio powinieneś rozpocząć poszukiwania swojej drugiej połowy, poznaj najważniejsze zalety szukania miłości w sieci.

Internet jest miejscem, gdzie obecnie najpewniej można znaleźć partnera! Tak twierdzi 70% badanych w przeprowadzonej w naszym Serwisie w dniach 20.08-4.09 sondzie. Pytaliśmy, w jaki sposób Użytkownicy MyDwoje.pl najaktywniej poszukują swojej drugiej połowy. Sonda potwierdziła opinię, że właśnie przez Internet poszukiwania mają największą szansę powodzenia. Nic dziwnego. Z roku na rok przybywa par, które znajomość nawiązały w Internecie. Niektóre związki kończą się nawet małżeństwem. Świadczą o tym między innymi publikowane w MyDwoje.pl Szczęśliwe Historie, w tym już dwa małżeństwa tylko w 2008 roku! Dlaczego taka „szczęśliwa historia” nie miałaby być Twoim udziałem? Uwierz, że warto szukać miłości przez Internet. To miejsce jak każde inne, gdzie można poznać swoje Szczęście. Dodatkowo ma zalety, jakich inne miejsca nie posiadają! 
   
 
 
 
 
Gdzie obecnie najaktywniej poszukujesz Twojej drugiej połowy?
w Internecie (179) 64,86%
przez znajomych (7) 2,54%
w barze, w kawiarni, w klubie, na dyskotece (1) 0,36%
w pracy, na uczelni, w szkole (9) 3,26%
na wakacjach (2) 0,72%
przypadkiem ją znajdę (78) 28,26%


Liczba zebranych głosów 276 
                                                                               

Brak czasu przestaje być w sieci problemem, Internet „działa” dwadzieścia cztery godziny na dobę. Nie musisz czekać do siedemnastej, aż wyjdziesz z pracy, nie musisz z utęsknieniem wyczekiwać weekendu, aby wybrać się do kawiarni lub na dyskotekę. Nieważne czy minęła północ, czy właśnie zaczyna się niedzielny poranek… E-maila możesz wysłać zawsze. I – co ważne – nie musisz martwić się, czy druga osoba ma akurat wolny czas, gdyż wiadomość odbierze i odpisze Ci na nią w dogodnym dla siebie momencie. Brak czasu przestaje przeszkadzać w nawiązaniu znajomości.  Dzięki temu nawet bardzo zajęci i zapracowani mają szansę się zakochać i to z wzajemnością!  

Flirtowanie przez Internet to sama wygoda! Możesz szukać wymarzonej drugiej połowy, nie wychodząc z domu. Na dobrą sprawę flirtujesz, nie ruszając się z kanapy. Nie musisz też mieć pełnego makijażu i zabójczej kreacji (w przypadku panów eleganckiego garnituru). Możesz uwodzić drugą osobę… w piżamie i kapciach, oszczędzając sobie wyczekiwania na księcia z bajki w barze czy na dyskotece. Możesz skupić się dzięki temu na tym , co chcesz napisać, nie martwiąc się, czy nie czas poprawić makijaż. Oszczędzasz sobie stresu związanego z bezpośrednim spotkaniem oraz nie tracisz czasu i energii na bezowocne wychodzenie do klubów i na wieczorki towarzyskie w celu spotkania potencjalnego partnera. W sieci czeka Cię morze ofert i nie musisz robić się na bóstwo. Kto wie, może w tej chwili Twój komputer daje Ci sygnał: Masz wiadomość :)

 

Tu wszyscy są singlami! Zapewne każda samotna osoba zna sytuacje, w których czuje się jak piąte koło u wozu. Zwykły grill u znajomych. Wśród zaproszonych młode małżeństwa, wieloletnie pary, tatusiowie z małymi dziećmi… A kiedy już pojawi się ktoś, kto również wydaje się nie mieć pary, po przyjęciu przyjeżdża po niego narzeczona… Spotykasz sympatyczną osobę, rozmawia Wam się świetnie, a po chwili dowiadujesz się, że ten ktoś od lat jest w szczęśliwym związku. Czujesz frustrację, gdy wszyscy wokoło są zajęci? Internet uwolni Cię od tych niedogodności! W MyDwoje.pl wszyscy są singlami i znaleźli się tu właśnie w celu przerwania życia w samotności. Od razu trafiasz na właściwe towarzystwo, dzięki czemu możesz rozwinąć skrzydła i stopniowo angażować się w nową znajomość!

 

Masz możliwość wyboru, o jaką trudno w codziennym życiu. Liczba osób zarejestrowanych w portalu jest ogromna, a Ty, wypełniając Test Doboru Partnerskiego, ustalając własne kryteria i zapoznając się z Wizytówkami innych osób, masz możliwość odnalezienia osoby, która idealnie do Ciebie pasuje. MyDwoje.pl, dzięki testowi osobowości, jaki stosuje w kojarzeniu par, daje Ci szansę poznać osobę, która pasuje do Ciebie pod względem temperamentu, celów życiowych i wyznawanych wartości – jednym słowem, wszystkich aspektów istotnych dla związku. Ponadto nie dasz się zwieść pozorom! Pomyśl: czy kolor włosów partnera naprawdę jest dla Ciebie tak ważny, że nie będziesz w stanie pokochać brunetki, gdy zawsze gustowałeś w blondynkach? W MyDwoje.pl masz szansę poznać przede wszystkim wnętrze danej osoby - co myśli, czuje, jakie wartości wyznaje. Masz okazję dowiedzieć się o drugiej osobie tego, co najważniejsze! Pisze o tym nasza pierwsza para małżeńska - przeczytaj ich relację!

 

Internet pozwala przezwyciężyć nieśmiałość! To świetna wiadomość dla osób mających problemy z nawiązywaniem znajomości. Czasami łatwiej coś napisać niż powiedzieć. Wysłanie maila kosztuje mniej nerwów niż „zagadanie” do nieznajomego w barze. Dużym plusem tej formy kontaktu jest też możliwość poprawienia wiadomości. Wypowiedzianych słów już nie cofniesz, a mail możesz korygować. Druga osoba nie widzi naszego zdenerwowania, więc nie masz się czego wstydzić, a po przesłaniu paru e-maili, strach nagle zniknie i na pewno o wiele łatwiej będzie spotkać się po raz pierwszy z kimś, z kim nawiązaliśmy już znajomość, z kimś z kim mamy wspólne tematy i o kim wiesz, że jest Tobą zainteresowany.

Listy to wspaniała forma wyrażania uczuć, dowodzi tego historia i literatura – wystarczy przypomnieć sobie listy do Marysieńki Sobieskiej. Dziś zamiast listów mamy e-maile. Świat jest tak samo romantyczny, tylko bardziej nowoczesny. W liście możemy zawrzeć wszystkie ważne informacje o sobie, nie ogranicza nas jak w smsie liczba znaków i przez to korespondencja e-mailowa jest mniej powierzchowna. A jeśli zaiskrzyło w listach i otwierając skrzynkę odbiorczą czujesz nagłe ciepło w sercu, może warto się spotkać? Jest duża szansa, że to właśnie ten, na którego czekałaś, lub ta, na którą czekałeś.

 

Kilometry nie są żadną przeszkodą. Mieszkając w Szczecinie, masz szansę nawiązać kontakt z wartościową osobą z Rzeszowa. Bez pomocy Internetu najprawdopodobniej nigdy by Ci się to nie udało. Wielu z naszych Użytkowników w swoich Wizytówkach deklaruje chęć zmiany miejsca zamieszkania w przypadku poznania wartościowej osoby. Nie upieraj się, więc tylko przy mieszkańcach Twojego województwa. Warto rozszerzyć te „granice”. Kto powiedział, że Twoja druga połowa musi urodzić się w Twojej dzielnicy? Dzięki Internetowi masz szansę się z nią spotkać, nawet jeśli mieszka daleko od Ciebie. Miłość przecież nie zna granic!
 

Internet jest łatwym sposobem poznawania ludzi. Zarejestruj się w MyDwoje.pl już dziś i sprawdź, jak szybko możesz zawrzeć wartościowe znajomości! Przecież nic nie ryzykujesz, a zyskać możesz bardzo wiele! Już sam fakt, że robisz krok, by pomóc swojemu szczęściu, poprawi ci samopoczucie. A – kto wie – szczęście może być bardzo blisko...

Życzymy powodzenia w poszukiwaniach partnera w Serwisie MyDwoje.pl!

 

Jak pokonać nieśmiałość?

Jesteś na imprezie u znajomych. Znasz mało osób. Naprawdę miałeś ochotę tutaj przyjść, odprężyć się po całym tygodniu pracy i poznać kogoś nowego, może nawet Twoją drugą połowę? Spotykasz kilka znajomych osób, widzisz też wiele nowych twarzy. Ktoś podchodzi do Ciebie, zaczyna rozmowę. Próbujesz spojrzeć mu prosto w oczy i nagle czujesz, że mimowolnie się spinasz, a Twoje policzki płoną żywym ogniem. Próbujesz coś powiedzieć, ale wielka kula w twoim gardle ledwo pozwala Ci wydusić kilka słów. W Twojej głowie włącza się tak dobrze znane Ci pytanie: „Co oni o mnie pomyślą?”. I w duchu obiecujesz sobie, że już nigdy więcej nie pójdziesz na żadne spotkanie. Siedząc w swoich czterech ścianach jesteś sam, ale tylko tak możesz poczuć się bezpiecznie. Chowanie się przed światem na nic się jednak nie zda. Nie przyniesie Ci radości. Nadszedł czas, by stawić czoła nieśmiałości.

Według powszechnie panującej opinii nieśmiałość to problem okresu dzieciństwa i wieku dorastania. Uważa się, że dla dorosłego człowieka to nic trudnego, by „wyjść do ludzi”: wystarczy odrobina chęci. Tylko osoby nieśmiałe wiedzą, z jak wielkim łączy się to cierpieniem - gdy już nie chce się być samotnym, ale silny, głęboki lęk nie pozwala niczego zmienić.

 

Skąd bierze się nieśmiałość?

  • Negatywne doświadczenia z przeszłości. Spróbuj sięgnąć pamięcią wstecz, aż do dzieciństwa, i przypomnieć sobie, czy często doświadczałeś wstydu lub zażenowania w kontaktach z innymi ludźmi. Być może był ktoś, kto często wyśmiewał się z Twoich słów lub zachowania. Mogło też być tak, że pewna szczególnie bliska Ci osoba (brat, siostra, rodzic) często doświadczała wstydu w sytuacjach społecznych, a Ty byłeś tego świadkiem. Wszystkie te zdarzenia -  nawet jeśli niezbyt często je sobie przypominasz - mogły nauczyć Cię postrzegania kontaktów z innymi ludźmi jako źródła zagrożenia czy poniżenia.
  • Nadwrażliwość na opinię otoczenia. Czy uczestnicząc w rozmowie często zastanawiasz się, co pomyślą o Tobie współrozmówcy? Czy obawa przed tym, że wysnują nieprzychylne wnioski powoduje, że wolisz milczeć lub wycofać się z rozmowy? Skłonności do lęku przed oceną otoczenia posiadają szczególnie osoby, którym w dzieciństwie często powtarzano, że najważniejsze jest to, co mówią i myślą o nas inni. W późniejszym życiu zauważają, że opinia ludzka nie zawsze nie zawsze jest pozytywna, nawet gdy ktoś stara się pokazać z jak najlepszej strony. Wolą więc trwać w izolacji, unikać ujawniania siebie, by nie zostać niesprawiedliwie potraktowanym i odrzuconym.
  • Niska samoocena. Gdy masz negatywne zdanie o sobie, często przypominasz sobie o swoich wadach, jesteś też pewny, że inni ludzie spostrzegają Cię w taki sam sposób. Nie przyjmujesz do wiadomości, że ich opinia o Tobie może być zupełnie inna. Osoby o niskiej samoocenie, starając się przewidzieć własne zachowanie, nie potrafią wyobrazić sobie innej sytuacji niż ta, w której wypadną źle. Wolą więc w ogóle zrezygnować z jakiegokolwiek działania związanego z kontaktami międzyludzkimi, gdyż według nich potwierdzają one tylko ich złe zdanie na własny temat. Polecamy nasz artykuł o podwyższani swojej samooceny: "Samoocena kluczem do partnerstwa" czytaj więcej >> 
  • Braki w opanowaniu właściwych reakcji społecznych. Problem ten występuje szczególnie u osób, które w przeszłości z różnych powodów były izolowane, np. z powodu długiej choroby lub gdy z powodu nacisku ze strony rodziców ktoś więcej czasu spędzał np. na siedzeniu nad książkami niż na kontaktach z rówieśnikami. Ludzie, którzy nie wiedzą, jak zareagować na czyjeś słowa lub zachowanie, wolą unikać kontaktów międzyludzkich, by nie czuć się niepewnie. Człowiek jest jednak istotą społeczną, więc pewnych sytuacji nie da się uniknąć. Brak właściwych reakcji na zachowanie innych nie jest wrodzony, można się tego nauczyć nawet w dojrzałym wieku.

Jak radzić sobie z nieśmiałością?

  • Spróbuj zrozumieć siebie i swoją nieśmiałość. Przeanalizuj sytuacje, w których odczuwasz największy lęk przed kontaktami z innymi. Co powoduje, że czujesz się wówczas niepewnie? Być może w dalekiej przeszłości miało miejsce podobne zdarzenie i było ono związane z przeżyciem wstydu lub zażenowania? Czy jest ktoś, w kontakcie z kim odczuwasz szczególnie silny lęk i niepewność?  Jeśli zrozumiesz, kiedy i w towarzystwie jakich osób najbardziej ujawnia się Twoja nieśmiałość, wtedy łatwiej będzie Ci ją pokonać.
  • Popracuj nad poczuciem własnej wartości. Osoby nieśmiałe skupiają się zazwyczaj bardzo mocno na swoich wadach i zdają się nie dostrzegać zalet. Pomyśl zatem o swoich dobrych stronach i zapisz je na kartce. Od czasu do czasu przeprowadzaj małe ćwiczenie: wyobrażaj sobie różne sytuacje społeczne, spróbuj zastanowić się, co powinieneś powiedzieć i jak się zachować, aby wypaść w nich dobrze.  Napisz scenariusz takiej sytuacji i ćwicz "swoją rolę". Potem spróbuj wcielać swoje pomysły w życie: uwierz w to, że nie jesteś gorszy od innych. Pamiętaj też, że nawet bardzo odważnym  ludziom może się czasem coś nie powieść!
  • Rozwijaj swoje umiejętności społeczne. Możesz to robić małymi krokami. Na początku inicjuj rozmowy z ludźmi, wobec których twoja nieśmiałość jest najmniejsza. Nawiązuj także krótkie konwersacje z obcymi ludźmi w miejscach publicznych np. w kolejce, w poczekalni u lekarza. Wystarczy kilka słów. Takie małe ćwiczenia powoli zaczną sprawiać, że będziesz się czuł coraz bardziej pewnie i bezpiecznie w kontaktach z innymi. Dobrym sposobem na rozpoczęcie rozmowy zarówno ze znajomymi i nowo poznanymi np. na przyjęciu osobami są komplementy: dzięki nim poprawisz samopoczucie zarówno komuś, jak i sobie.
  • Nie unikaj spotkań z ludźmi. Nie rezygnuj z wizyt w miejscach, które lubisz, np. w klubie sportowym, tylko dlatego, że obawiasz się kontaktu z innymi. Masz wówczas szansę poćwiczyć swoje umiejętności interpersonalne i to wobec osób, z którymi masz coś wspólnego, np. tę samą pasję. Jeśli znajdziesz się w sytuacji, w której znów ujawni się Twoja nieśmiałość, spróbuj później zastanowić się, dlaczego tak się czułeś i co możesz w przyszłości zmienić w swoim zachowaniu, by poczuć się pewniej.
  • Bądź dobrym słuchaczem. Ludzie wcale nie oczekują od Ciebie, że przez cały czas będziesz do nich coś mówił. Czasami bardzo potrzebują, by ktoś ich po prostu wysłuchał. Kiedy jakaś osoba opowie Ci o swoich myślach i uczuciach, wtedy łatwiej będzie Ci wyrazić swoje zdanie i zmniejszy się trudność w doborze właściwych słów. Osoby nieśmiałe są zazwyczaj świetnymi słuchaczami i dzięki swojej nadwrażliwości potrafią doskonale zrozumieć drugą osobę. W tym kontekście swoją nieśmiałość możesz potraktować jak zaletę!

Jeśli uwierzysz, że możesz pokonać swoją niesmiałość, będzie to już duży krok w kierunku wydostania się zza muru, który oddziela Cię od świata. Pamiętaj, że istnieją różne rodzaje lęku społecznego. Jeśli panicznie boisz się kontaktu z ludźmi, zgłoś się po pomoc do psychologa-terapeuty. Nie traktuj też swojej nieśmiałości jako największego wroga. Spróbuj ją zrozumieć, by móc się z nią pożegnać! Być może jakaś jej cząstka w Tobie zostanie. Nie przejmuj się tym: odrobina nieśmiałości dodaje tajemniczości i wzmaga pożądanie.

Jeśli chcesz dokładniej popracować nad pokonaniem swojej nieśmiałości, sięgnij po książkę Philipa G. Zimbardo pt. „Nieśmiałość: co to jest, jak sobie z nią radzić” (Wydawnictwo Naukowe PWN 2007).

Jowita Wójcik, psycholog

 

Samotność - jak sobie z nią radzić?

Samotność jest problemem, z którym zmagają się nie tylko osoby porzucone lub nieśmiałe, lecz rownież ambitni single, tacy, jak większość Użytkowników Serwisu MyDwoje.pl. Samotność doskwiera w większym lub mnieszym stopniu, częściej lub rzadziej niemal każdemu z nas. O słowo wprowadzenia do tej tematyki i kilka wskazówek, jak radzić sobie z uczuciem samotności i jak wyjść z samotności, poprosiliśmy naszych zaprzyjaźnionych ekpertów-psychologów. 

Andrzej Rutowski, psycholog, autor Testu MyDwoje.pl

„Rodzina nie cieszy, nie cieszy, gdy jest,

lecz jeśli jej nie ma – samotnyś jak pies.....” - można zacytować za K
abaretem Starszych Panów. Człowiek jest istotą stadną. Każde „stado” złości, ogranicza, pęta, narzuca normy, hierarchie, posłuszeństwo, wymaga odprawiania różnych rytuałów. Dlatego niektórzy wolą samotność, przynajmniej w domu, skoro i tak muszą żyć w jakiejś społeczności zawodowej i terytorialnej. Przynajmniej tu są wolni. Nikt nie powie, co mają robić, jak układać swoje rzeczy, jak umeblować mieszkanie i jakiego koloru zasłony powiesić w oknach. Można w wolne dni wylegiwać się w łóżku, nawet do wieczora, można w ogóle nie słać łóżka! Można czytać przy jedzeniu, w telewizji oglądać, co się chce, czytać do późna w nocy. Wolność i swoboda! W czym więc problem? Samotność najbardziej doskwiera w dwóch momentach w życiu. Jest szczególnie odczuwalna w okresie świąt, kiedy wszyscy wydają się mieć rodziny i są bardzo zajęci przygotowaniami i spędzaniem ich w gronie "najbliższych". Święta to straszny okres dla samotnych. Najczęściej wtedy zupełnie niespodziewanie pragnie się czyjegoś towarzystwa. Szybko okazuje się, że nikt nie jest dostępny. Wtedy czujemy się wyjątkowo podle! Najlepsza rada to mieć spis telefonów do innych samotników i właśnie wtedy spróbować zadzwonić. Drugą sytuacją, w której czujemy się samotni, jest stres. Wszyscy go doznajemy, nie można przed nim uciec. W stresie samotność nie jest wskazana. Zdarza się czasem samotność wśród bliskich, można żyć obok - choć razem, ale to patologia i możemy ją pominąć.

Są trzy rodzaje przyczyn stresu: zagrożenie, przeszkoda i strata. Najgłębszy stres wywołuje strata. Kogoś bliskiego, zdrowia, majątku, pracy, uznania, pozycji społecznej, stanowiska, poczucia własnej wartości. O ile adekwatną reakcją na zagrożenie jest mobilizacja energetyczna, na przeszkodę mobilizacja intelektualna, to na stratę – zapadnięcie się w siebie. W takich momentach wręcz niezbędna jest obecność kogoś bliskiego. Ludzie samotni, gdy przeżywają stres straty, narażeni są na szczególnie przykre doznania. Zapominają wtedy o najzwyklejszych rzeczach: zjedzeniu czegoś, posłaniu łóżka, upraniu koszuli. Gdy jesteśmy w takim stanie, niezbędna jest obecność drugiego człowieka, i to takiego, który jest życzliwy, wyrozumiały, który rozumie – jednym słowem kocha. Takiego darmowego psychologa, który, choćby był informatykiem, to dziwnie empatycznie potrafi zrozumieć, co należy zrobić. Jak trzeba – usmaży jajecznicę, przytuli, potrzyma za rękę, wspólnie się wypłacze, może nawet razem upić się i jest blisko, tuż, tuż. Taką rolę może spełnić tylko życiowy partner, który jest jednocześnie przyjacielem, ale przecież partner nie będący przyjacielem – to nie partner! Samotnikowi w stresie może pomóc tylko psycholog. Sęk w tym, że pewnie nie domyśli się, że jest potrzebny i sam nie przyjdzie, a brakuje nam siły, by do niego zadzwonić lub dojechać.

[Andrzej Rutowski, psycholog, terapeuta]

„Wojownik światła wie, że żaden człowiek nie jest samotną wyspą. Wie, że nie może walczyć sam. Jakiekolwiek byłyby jego zamiary, zawsze potrzebuje innych ludzi”. Fragment ten pochodzi z książki Paulo Coelho pt. „Podręcznik wojownika światła”. Gdyby przyjrzeć się bliżej naszemu światu, można by ze zdziwieniem stwierdzić, że mamy wokół siebie wielu samotnych wojowników. Czyżby zatem słowa Paulo Coelho aż tak bardzo odbiegały od prawdy? A może wojownicy nie wiedzą, że można walczyć inaczej niż w pojedynkę? I wygrać?

Samotnym można być na kilka sposobów. Można mieć grono znajomych, przyjaciół, lecz ciągle poszukiwać tego jednego, najbliższego człowieka. Można też być całkiem samotnym. Żyć niczym oddzielony grubym murem od reszty świata pustelnik. Ten drugi rodzaj samotności wydaje się być szczególnie bolesny. Samotność mozna także podzielic na tę z wyboru i tę z konieczności. Podział ten jest jednak często bardzo niewyraźny. Jedno jest pewne: samotność to nie wyrok. Można stawić jej czoła.

Jakie mogą być przyczyny życia w pojedynkę?

  • Wcześniejsze rozczarowania. Niektórzy z nas odważnie przechodzą przez miłosne zawody i po pewnym czasie od rozstania są w stanie ponowie zaangażować się w nowy związek uczuciowy. Istnieje jednak dość znaczna grupa „wrażliwców”, którzy latami rozpamiętują utraconą miłość. Są to często ludzie mający głęboką wiarę w to, że związek powinien trwać całe życie; są także osoby, które zostały zbyt mocno zranione i boją się zaufać na nowo. Zamknięcie się w sobie wydaje się być bezpieczniejsze niż otworzenie się przed drugim człowiekiem i ryzyko, że znów będzie się cierpieć. Tymczasem takie właśnie osoby, jako szczególnie wrażliwe emocjonalnie, mają szansę stworzyć wyjątkowo ciepłą i głęboką więź z nowym partnerem;

  • Zbyt niska samoocena. Przekonanie o tym, że jestem „zbyt brzydki” lub „za mało inteligentny” niezwykle utrudnia nawiązanie relacji partnerskiej. Nie na darmo często słyszymy nakaz typu „Pokochaj siebie, by ktoś inny mógł Cię pokochać”. Osoby z obniżoną samooceną często nawet nie starają się znaleźć partnera, gdyż nie wierzą, że ktoś mógłby je pokochać; lub angażują się w związki krótkotrwałe, nierzadko z nieodpowiednimi partnerami, a kolejne rozstania są dla nich niesłusznie potwierdzeniem ich rzekomo niskiej wartości;
  • Wzory zapamiętane z dzieciństwa. Związek rodziców lub innych osób wychowujących dziecko stanowi zazwyczaj pierwszy wzorzec partnerstwa. Jeżeli w związku opiekunów stało się coś szczególnie trudnego, niepokojącego, wówczas dorastający człowiek może przyjąć przekonanie, że bliskie relacje interpersonalne są  bolesne i bezpieczniej jest z nikim się nie wiązać. Nie oznacza to, że wszystkie osoby, wychowane w niezbyt szczęśliwych domach, są skazane na tego typu myślenie. Ma to miejsce zazwyczaj u ludzi szczególnie wrażliwych lub gdy sytuacja w przeszłości była bardzo trudna;
  • „Modny” styl życia. W naszej kulturze dość popularne jest przekonanie, że najpierw należy się „wyszaleć”, a dopiero potem budować poważny związek; lub „najpierw kariera, później rodzina”. Takie zjawisko jest jednak powszechne głównie wśród młodych osób i w wielu przypadkach pragnienie posiadania bliskiej osoby wysuwa się po pewnym czasie na pierwszy plan. Trzeba jednak przyznać, że życie w pojedynkę staje się coraz bardziej popularne. Podkreślane są różne jego zalety, głównie wolność i swoboda działania bez konieczności rozważania, czy takie zachowanie zrani partnera, lub czy bedzie się z nim zgadzał. Każdy z nas ma prawo do wyboru własnego stylu życia, gorzej jednak, jeśli z powodu presji otoczenia na „bycie modnym”, samemu przed sobą ukrywa się pragnienie posiadania bliskiej osoby. Czasem może to być także przykrywka dla strachu przed stworzeniem związku z powodu np. niskiej samooceny lub wcześniejszych rozczarowań.

Jak radzić sobie z samotnością?

  • Na początku zastanów się, jakie jest rzeczywiste źródło Twojego życia w pojedynkę? Czy odczuwasz wiele obaw związanych ze zbudowaniem nowego związku? Ustalenie przyczyn bywa trudne, gdy okaże sie, że Ty sam nie w pełni sobie je uświadamiasz. Jeśli posiadasz inną bliską osobę np. przyjaciela lub kogoś z rodziny, spróbuj porozmawiać z nim na temat Twojego zachowania, stylu życia. Gdy wciąż czujesz, że nie potrafisz przełamać w sobie dwóch przeciwstawnych tendencji: pragnienia posiadania partnera i strachu przed tym, rozważ spotkanie z terapeutą;
  • Jeśli niedawno zakończyłeś związek i odczuwasz wciąż smutek z powodu straty, daj sobie trochę czasu. Bycie samemu ze sobą przez krótki okres czasu pozwoli Ci pożegnać się z tym, co było, oraz zastanowić się, jakich błędów nie powinieneś popełniać w przyszłym związku.
  • Jeżeli natomiast Twój ostatni partner odszedł już dawno temu, a Ty ciągle nie potrafisz lub boisz się nawiązania nowej relacji, zastanów się, czy taki styl życia naprawdę Ci odpowiada. Bliski związek zawsze wiąże się z ryzykiem. Twoje obawy mogą być silne, ale masz szansę z nimi walczyć. Czy zamiast siedzieć w swoich czterech ścianach, nie wolałbyś iść z kimś za rękę na spacer? Spędzić razem Sylwestra?
  • Nie unikaj kontaktu z innymi ludźmi. Fakt, że w obecnej chwili nie masz partnera, nie oznacza, że powinienieś rezygnować ze spotkań i zabaw w większym gronie. Kontakty z ludźmi, w których otoczeniu czujesz się dobrze, mogą przynieść Ci dużą ulgę, zwłaszcza jeśli odczuwasz pustkę z powodu braku bliskiej osoby. Jeżeli zaś z pewnego powodu masz trudności w tworzeniu związku uczuciowego, lecz czujesz, że tkwi w Tobie pragnienie posiadania partnera, spróbuj na początku budować lub umacniać jak najwięcej kontaktów opartych na przyjaźni lub bliskiej znajomości: takich, które nie wymagają od razu dużej bliskości. Powoli ucz się otwierać swoje wnętrze przed drugim człowiekiem;
  • Zastanów się nad tym, co o sobie myślisz. Jeżeli znajomi lub rodzina często mówią Ci, że nie doceniasz swoich talentów, umiejętności, prawdopodobnie masz zaniżoną samoocenę. Spróbuj nad tym popracować. Jeśli stwierdzisz, że samoakceptacja jest dla Ciebie wyjątkowo trudnym zadaniem, poproś o pomoc specjalistę-psychologa. Pamiętaj, że każdy człowiek jest wart tego, by go pokochać. Samotności nie można tłumaczyć, mówiąc „jestem nikim”: to tylko forma ucieczki przed samym sobą. Potrzeba stworzenia bliskiej relacji jest naturalna i tkwi w każdym z nas;
  • Nie rób niczego na siłę. Nie wszyscy ludzie do siebie pasują, czasami poszukiwanie odpowiedniego partnera może trwać bardzo długo. Jeżeli zwiążesz się z kimś, kto do Ciebie nie pasuje, możesz doświadczyć tzw. samotności  w związku. Nawet jeśli czujesz presję otoczenia, by nie żyć już dłużej w pojedynke, pamiętaj, że warto poczekać, by znaleźć kogoś, z kim będziesz się czuł naprawdę szczęśliwy. Może Ci w tym pomóc nasz Test Doboru Partnerskiego. W MyDwoje.pl masz szansę znaleźć dla siebie właśnie drugą połowę, dzięki dopasowaniu osobowości, czym kierujemy się kojarząc pary.

Jeśli czujesz się samotny, wiesz najlepiej, jak bardzo jest to czasami dokuczliwe. Niektórzy ludzie twierdzą, że można przyzwyczaić się do samotności, ale może lepiej nie przyzwyczajać się do tego, z czego nie czerpiesz pełnego szczęścia. Bez względu na to, kim jesteś, nie musisz byc juz dłużej sam. Spróbuj, jak słodko smakuje szczęście we dwoje. Nie wojuj dłużej sam.

[Jowita Wójcik, psycholog]
  

Pożegnaj swoją samotność, czyli rzecz o e-komunikacji

Nikt nie jest stworzony do życia w samotności. „Im człowiek jest starszy, tym bardziej potrzebuje obok siebie kogoś miłego, a nie zawsze może to być kot” (Ryszard Kalisz). Każdy – w mniejszym lub większym stopniu - potrzebuje drugiej osoby. Liczba miejsc, w których poszukujesz przyjaciół czy partnera, uległa w XXI wieku znacznemu rozszerzeniu. Interesujących – w Twoim przekonaniu – ludzi spotkać możesz więc już nie tylko w pubach, kawiarniach, na imprezach kulturalnych, w pracy lub na uczelni. Coraz większą popularnością cieszy się Internet. A ściślej - wszelkie portale randkowe, zapoznawcze i internetowe biura matrymonialne. Co wpłynęło na taki stan rzeczy?

 
Odpowiedź jest banalna: komputery zawojowały świat. Korzystasz z nich w domu i w pracy. Jak grzyby po deszczu wyrastają kawiarenki internetowe, które kuszą konkurencyjnymi cenami. Także firmy zajmujące się przyłączaniem do sieci rywalizują o potencjalnego klienta, prześcigając się w promocjach w tym zakresie. Wszystko to w korzystnych pakietach, co umożliwia coraz większej rzeszy ludzi założenie sieci w domu, a dzięki Internetowi mobilnemu już dziś możemy zabrać wirtualny świat wszędzie tam, gdzie zapragniemy. Internet stał się ogólnodostępny. Jest pomocny w nauce, pracy, służy rozrywce i... swata.

Internet otwiera przed Tobą ogromne możliwości. Pozwala między innymi na obcowanie z ludźmi bez konieczności wychodzenia z domu. W każdej chwili można napisać e-maila, uruchomić komunikator czy zalogować się na pożądanej stronie i rozmawiać. Rzeczywistość wirtualna ma to do siebie, że tam zawsze ktoś przebywa. Nie trzeba więc kończyć interesującej rozmowy tylko dlatego, że właściciel chce zamknąć lokal – jak to bywa w realnym świecie. Możesz decydować samodzielnie, ile czasu chcesz spędzić ze współrozmówcą nie ryzykując własnego bezpieczeństwa. Nawet portale randkowe, w tym także MyDwoje.pl, zastrzegają w swoich regulaminach, by Użytkownik nie podawał w profilu żadnych indywidualnych danych, za pomocą których można go zlokalizować. Niedostosowanie się do tego wymogu prowadzi w konsekwencji do zawieszenia konta nieostrożnej osoby. W wielu aspektach świat wirtualny jest bowiem podobny do rzeczywistego, a czasem nawet przewyższa ten drugi w swym okrucieństwie. Wyzuty jest z wszelkiej intymności, a podstawowe zasady etyczne ulegają zatarciu. Granice pomiędzy tym, co dozwolone i niedozwolone, stają się płynne. To wszystko spowodowane jest anonimowością. Wielu czuje się więc bezkarnymi, kreując siebie na kogoś, kim w rzeczywistości nie są, bądź nachalnie zmuszając do wypowiadania się na tematy, na które nie masz ochoty rozmawiać. W realnym świecie ciężko byłoby samemu pozbyć się takiego natręta. Tu wystarczy tylko jedno kliknięcie. „Ignoruj” - i po kłopocie.

W świecie, w którym tematy tabu odchodzą do lamusa, a od człowieka wymaga się coraz więcej i więcej, ludzie rozpaczliwie poszukują intymności, dążą do przeobrażenia się w kogoś innego, niekiedy bardziej wartościowego we własnym przekonaniu, koloryzują swe cechy, by zagłuszyć kompleksy. Jednocześnie zapominają, że ewentualna wzajemna fascynacja może okazać się tak wielką, że wirtualna znajomość przestanie wystarczać i wtedy – prędzej czy później – wszystkie niewinne nawet kłamstewka wyjdą na jaw. Wszystko to związane jest z tęsknotą za innymi, lepszymi czasami, niż te, w których żyć przyszło. Wielu stawia na pierwsze wrażenie, jakie wywołuje w „realu” fizyczność drugiej osoby, a tu – jak powszechnie wiadomo – nie każdy wpisuje się idealnie w kanon piękna, jaki kreują media. Internet daje możliwość sprzedania się jako osoby. Wprawdzie reakcje Twoje na to, co czytamy, mogą być bardziej przemyślane niż podczas konfrontacji oko w oko, bo przecież pisze się wolniej niż wypowiada się. Pozbawiasz jednak kompana rozmowy możliwości obcowania z Twoimi gestami, mimiką twarzy, czy po prostu tembrem głosu. Co – razem wzięte – pozwala na dookreślenie osoby, z którą się poznaje. W wypadku czatów chociażby pierwsze wrażenie na współrozmówcy wywołuje Twój charakter, który poznać można nie tylko dzięki temu co mówisz, ale też jak mówisz i to właśnie decyduje o sympatii bądź antypatii do Ciebie. Podczas internetowej rozmowy stajesz się bardziej śmiały, ponieważ współrozmówca Ciebie nie widzi (mowa o najprostszym internetowym komunikowaniu się, bez użycia kamer). Znika więc naturalna bariera w przypadku komunikacji z kimś nowo poznanym. Nie boisz się wyrażać swoich sądów takich, jakimi one są. W sytuacji, kiedy przedstawiasz się takim, jakim jesteś naprawdę i spotyka się to z aprobatą, nabierasz pewności siebie. Być może śmiałym będzie stwierdzenie, że pogaduchy internetowe mają niekiedy znaczenie terapeutyczne (pod warunkiem, że trafi się na odpowiednie osoby), ale wielu ludzi otwiera się podczas czatowania na tyle, że opowiadają o swoich marzeniach, zyskując siłę do działania i poparcie. Zwierzają się z dręczących ich problemów (nawet tych najbardziej osobistych), dzięki czemu uzyskują nowe, świeże i z pewnością bardziej obiektywne spojrzenie na sprawy.

Dzięki wirtualnemu światu można zaoszczędzić wiele czasu na poszukiwaniu osoby, która - być może - spełni nasze oczekiwania. Portale matrymonialne, jak np. MyDwoje.pl, bowiem wymagają od każdego nowego Użytkownika wypełnienia profilu - jest to swego rodzaju szansa na autoreklamę – dając swobodę wypowiedzi lub też podsuwając pytania pomocnicze. Ma to na celu zwrócenie uwagi poszukiwacza na określone osoby, które wskazała wyszukiwarka po tym, jak wpisał on interesujące go kryteria. Niewątpliwie jest to wielkie ułatwienie, choć z drugiej strony prowadzić może do uwstecznienia się ludzi na prowadzenie spontanicznych rozmów z osobą, o której nic nie wiemy. Może rozleniwiać na tyle, że wirtualne pogaduchy staną się jedynym sposobem na poznanie kogoś nowego.

Niewątpliwie poznawanie się za pośrednictwem Internetu jest możliwe. Nie każda osoba, z którą aktualnie korespondujesz należy do grona oszustów. Oczywiście zachowaj ostrożność, jednak pamiętaj o tym, że w gąszczu wielu milionów profilów i nicków można jednak trafić na prawdziwą perłę! Ty sam jesteś na to doskonałym przykładem. Dowodzą temu także pary, które spotkały się w sieci, z niewielką pomocą MyDwoje.pl. Oni również wiele zaryzykowali: kolejne rozczarowania, czy zranienia. Dziś jednak zgodnie potwierdzają, że taka forma poszukiwania drugiej połowy jest doskonałą alternatywą. 

Znajomości internetowe mają plusy i minusy. Mogą być traktowane jako zabawa, ale też jako poważne poszukiwanie kogoś bliskiego. Jednakże w każdym wariancie należy zachować zdrowy dystans i pamiętać, że człowiek to całokształt, nie zaś zespół wybranych cech. Wprawdzie świat, a ściślej technologia, idzie coraz bardziej do przodu i być może niedługo wirtualne komunikowanie się zastąpi nam w całości tradycyjny sposób rozmowy, ale należy pielęgnować to, co jest wytworem kultury, a nie zatracać się bez reszty w nowinkach, ponieważ kiedyś zatęsknić możesz za normalną rozmową i związaną z nią kurtuazją...

Natalia Jurga

  

Z kim nie warto tracić czasu

Śmiało można zaryzykować twierdzenie, że niemal każdej kobiecie zdarzyło się obdarzyć uczuciem mężczyznę, który nie potrafił tego docenić. Naprawdę, nie ma powodu, abyś się tym zadręczała, jeśli tylko dostatecznie szybko potrafisz otrząsnąć się ze złudzeń. I pamiętaj: nawet najlepsze porady i sugestie są nic nie warte, jeśli sama nie dojrzejesz do zmian; jeśli nie zrozumiesz, że poświęcanie czasu niegodnej tego osobie, jest marnowaniem tego czasu!

 

 
1. Nie zależy mu, gdy się z Tobą nie umawia!

Każdy człowiek jest w pewnym stopniu zdobywcą. Warto więc dać mężczyźnie szansę – zdecydowana większość panów przyznaje, że potrafią umówić się z kobietą, która się im podoba. Oczywiście, być może bardziej nieśmiałym Panom przyda się trochę zachęty – uśmiech, miłe słowo, czasami sugestia. Nie można jednak umawiać się z mężczyzną, wyręczając go we wszystkim!

Jeśli zaś jakaś osoba z przyczyn osobistych spotkanie musi odłożyć, a bardzo jej na nim zależy, da Ci to do zrozumienia! Nie zaryzykuje przecież twojego zniknięcia z horyzontu! Brzmi to może trochę staroświecko, ale jeśli mężczyźnie podoba się kobieta, potrafi się z nią umówić!

W dzisiejszych sfeminizowanych czasach kobietom trudno powstrzymać się od działania. Wszystkie lubimy snuć plany, kombinować, tworzyć nowe teorie, być paniami własnego życia. Tylko, że taki sposób naprawdę się nie sprawdza! Liz Tuccillo pisze, że zwykle takie „związki” kończą się na tym, że mężczyzna za którymś razem po prostu nie oddzwania, a wówczas kobiecie trudno uwierzyć, że panuje nad czymkolwiek.

I pamiętaj: seria wymówek to najczęściej grzeczna odmowa!

 

 

2. Nie zależy mu, gdy nie oddzwania i nie odpisuje, czyli mężczyźni potrafią korzystać z telefonu i internetu!

Być może spotkałaś się już z sytuacją, w której dowiadywałaś się, że mężczyzna nie oddzwonił, bo był zapracowany, bo miał taki „kocioł” w pracy, że nie było kiedy chwycić za telefon. Że waliło się i paliło… To wymówka, którą znakomicie dekonspiruje powszechność telefonów komórkowych.

Pomijając naprawdę ekstremalne sytuacje, jak wypadek czy tragedia w rodzinie, mężczyzna nie powinien zapomnieć do Ciebie zadzwonić. Przecież wszystkie szukamy mężczyzny, który nigdy o nas nie zapomni, prawda? W dzisiejszych czasach niesolidności i składania obietnic, których się nie dotrzymuje, człowiek naprawdę wart jest tyle, ile warte jest jego słowo! Nawet kilkunastosekundowa rozmowa, w której mężczyzna poinformuje, że nie może teraz rozmawiać, ale o Tobie myśli, jest ważna!

 

3. Nie zależy mu, jeśli Cię zdradził – nie ma usprawiedliwienia dla zdrady!

Temat jest kontrowersyjny i skomplikowany. Trzeba jednak zdać sobie sprawę z faktu, że jakiekolwiek problemy nie pojawiły się w związku, zdrada na pewno ich nie naprawiła. A jeśli usłyszysz, że „tak się po prostu stało”, pamiętaj, że zdrada to nie jest coś, co staje się samo - tak po prostu i niechcący.

Niewierność to zdrada zaufania. Niektórzy potrafią znakomicie się usprawiedliwić, inni nawet nie próbują się tłumaczyć, jeszcze inni całą winę przerzucają na partnera. Sprawa jest bolesna i skomplikowana. Niemniej jednak: nie tak ma wyglądać Twój związek!

 

4. Nie zależy mu, jeśli się z Tobą rozstał!

Rozstanie jest trudną sytuacją życiową. Cóż jednak zrobić, gdy osoba, która odeszła, próbuje powrotu? Może warto przypomnieć sobie, że jeszcze niedawno ten ktoś, patrząc Ci najpewniej prosto w twarz, powiedział, że nie potrzebuje już Twojego towarzystwa. Rozważ więc możliwość, czy mężczyzna, który ponownie puka do Twoich drzwi, nie poczuł się zwyczajnie samotny?

 

5. Nie zależy mu, jeśli znikł bez śladu!

To się zdarza. Był i zniknął. Nie odpisuje na SMSy, na e-maile, nie oddzwania… Wiemy - jest Ci przykro! Czujesz się zraniona i zła. Ale – uwaga! – zanim zaczniesz usprawiedliwiać jego zachowanie, weź pod uwagę fakt, że jeśli nie zadał sobie trudu, by przesłać Ci jakąkolwiek wiadomość, najprawdopodobniej nie jest zainteresowany Twoją osobą. A na dodatek nie miał odwagi powiedzieć Ci tego wprost! I to on powinien się wstydzić!

Zapomnij! Sprawa zamknięta!

Zauważ, że ów brak odpowiedzi jest właśnie bardzo jednoznaczną odpowiedzią! Nie zastanawiaj się jednak, co zrobiłaś źle, nie wracaj do minionych sytuacji i nie wracaj do tego, co mówił! Oczywiście, z przymrużeniem oka stwierdzić można, iż istnieje cień szansy, że mężczyzna ten leży z amnezją w jakimś szpitalu. Bardziej prawdopodobne jednak, że mu na Tobie nie zależy!

Oczywiście, możesz napisać lub zadzwonić raz jeszcze. Ale czy na pewno chcesz mu dać szansę na ponowne odrzucenie Ciebie?

 

6. Nie zależy mu, jeśli jest draniem!

Zadaj sobie jedno pytanie: czy związek z tym człowiekiem Cię uszczęśliwia? Chyba oczywistością jest stwierdzenie, że jeśli kogoś kochasz, chcesz tę osobę uszczęśliwić. Czy on zachowuje się tak wobec Ciebie?

Mężczyzna nie musi uwielbiać muzyki, której Ty słuchasz. Nie musi komplementować Twojego stroju. Nie musi wcale oglądać tych samych filmów! Ale musi Cię szanować! Istnieje wiele zachowań, które uznajemy za agresywne, choć nie mają nic wspólnego z biciem lub, ogólniej mówiąc, przemocą fizyczną. Należą do nich krzyczenie na kogoś, wpędzanie w kompleksy, wywoływanie w kimś poczucia nieatrakcyjności, a więc szeroko pojęty terror psychiczny.

Jak masz się czuć wartościowa i kochana, gdy ktoś próbuje Ci wmówić, że jesteś do niczego!?

 

Powinno Ci zależeć na samej sobie! Nieprawda, że lepszy jakikolwiek związek niż życie singla! Powinnaś znać swoją wartość i wiedzieć, że jesteś warta naprawdę szczęśliwego związku. Historie naszych szczęśliwych par przekonują, że takie opowieści mogą być fragmentem biografii każdego z nas.

 

Oczywiście, wśród ludzi krążą różne historie. O mężczyźnie, którego nękała jakaś dziewczyna, aż po trzech latach zdał sobie sprawę, że ona jest miłością jego życia. O osobniku, który przez kilka lat bardzo źle traktował swoją żonę, ale udało jej się zmienić go w oddanego męża i ojca. Albo o chłopaku, który nie odzywał się do poznanej dziewczyny przez pół roku, a w końcu zadzwonił i żyli długo i szczęśliwie.

Nie słuchaj takich opowieści! Nawet, gdy są prawdziwe, mówią o wyjątkach od reguły, a to w niczym Ci nie pomoże. Wpędzisz się tylko w większy bałagan!

 

Rozstania są bolesne – to prawda. Zatem spróbuj sama wyleczyć się ze swojego bólu. Poznaj swoją wartość! To Twoja sprawa czym się zajmiesz: jogą, czytaniem klasyki światowej, czy może kupisz sobie psa i zaczniesz spędzać czas na długich spacerach!

Najważniejsze, żebyś dostrzegała błędy, które popełniasz i abyś zaczęła ich unikać. My wierzymy, że zasługujesz na wspaniałą miłość i wspaniałe życie! Już dziś uczyń swoim mottem słowa Janis Joplin:

"Nie idź na kompromis, jeśli chodzi o Ciebie. Jesteś wszystkim, co masz!"

 

* artykuł oparty na książce Grega Behrendta i Liz Tuccillo: Nie zależy mu na tobie!, przeł. A. Jacewicz, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2005.

 
  

Czy zdrada znaczy rozwód?

Zdrada, niewierność: na ten temat powstało już wiele książek, filmów, obecnie można nawet odnaleźć portale internetowe poświęcone wyłącznie tej kwestii. Wydawać by się mogło, że staje się to zjawisko coraz bardziej masowe. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu za płeć niewierną uznawano niemal wyłącznie mężczyzn. Dzisiaj te proporcje zaczynają się już wyrównywać: kobiety doganiają mężczyzn w „wyścigu do zdrady”.

 

 

Czy zatem w najbliższej przyszłości niewierność partnera stanie się tak powszechna, że zostanie uznana za normalną? Wydaje się to być wątpliwe, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że zarówno w dalekiej przeszłości, jak i obecnie, osoby doświadczające zdrady przeżywają wciąż tak samo silne uczucia, które powodują poważne zachwianie ich emocjonalnego świata.

„Jej” i „jego” niewierność.

Nie istnieje jedna powszechnie panująca definicja zdrady. Każdy z nas mógłby ją zbudować sam, poprzez udzielenie sobie odpowiedzi na pytanie, czym jest miłość i dający szczęście związek z drugą osobą.

Pomimo indywidualnych różnic w obrazie niewierności zauważa się jednak pewne rozbieżności pod tym względem w poglądach kobiet i mężczyzn. Dotyczy to zwłaszcza seksualnego aspektu zdrady. Jak dowodzą liczne badania, dla kobiet seks poza związkiem wiąże się nierozerwalnie z pogwałceniem zaufania i intymności. Jeżeli same zdradzają, to zazwyczaj wówczas, gdy mają świadomość, że związku nie da się uratować.

Dla mężczyzn natomiast seks z inną niż stała partnerka kobietą często w ogóle nie wiąże się z pojęciem zdrady. Co więcej, często mężczyźni tacy twierdzą wręcz, że w ich „oficjalnych” związkach nie ma żadnych problemów i czują się w nich szczęśliwi. Oczywiście zdarzają się odstępstwa od tej prawidłowości, czyli kobiety, dla których seks poza związkiem nie oznacza zdrady i mężczyźni, dla których taka sytuacja będzie oznaczała złamanie podstawowych reguł relacji.

Jaka może być pierwotna przyczyna zdrady?

Często przyczyną niewierności jednego lub obu partnerów są problemy leżące u samego podłoża związku. Oto niektóre z nich:

  • Nierealistyczne oczekiwania dotyczące związku: dotyczy to zwłaszcza osób niedojrzałych emocjonalnie, które pragną, by ich życie toczyło się niczym w filmie. W chwili, gdy pojawiają się trudności, osoby te, zamiast dążyć do ich rozwiązania, wolą uciec w miłosną przygodę, nawet kosztem zniszczenia związku;
  • Niewłaściwe pojęcie miłości: ma to miejsce wówczas, gdy zdrady nie wiąże się z cierpieniem drugiej osoby, a głównym celem jest własne zadowolenie;
  • Nieumiejętność wyrażania swoich uczuć i potrzeb: wiąże się to z brakiem lub niedostatkiem komunikowania partnerowi, że jego czyny mają wpływ na naszą uczuciowość a związek z nim jest ważną częścią naszego życia;
  • Poczucie nudy w związku: jest to jeden z częściej wymienianych powodów zdrady. Należy jednak pamiętać, że nie będziemy czerpać radości z relacji, w którą nie wkładamy żadnego wysiłku. Jeśli na początku związku panowała w nim wzajemna fascynacja i szczęście, to znaczy, że istnieją sposoby na to, by wrócić do takiego stanu;
  • Uzależnienie od seksu: osoba nim dotknięta nie jest w stanie stworzyć na dłużej szczęśliwego związku. Wie, jakie mogą być konsekwencje jej zachowania, lecz wewnętrzny przymus, pojawiający się przy każdego typu uzależnieniach, nie pozwala jej zmienić stylu zachowania;
  • Niedostateczne poznanie osoby, z którą stworzyło się związek: dotyczy to zwłaszcza relacji, które z pewnych powodów trudno jest zerwać, np. długo trwające związki lub małżeństwo. Jedna ze stron w pewnym momencie zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że jej pierwotna ocena, dotycząca osobowości partnera, była błędna. Ze względu na to, że trudno zakończyć aktualny związek, osoby te szukają uczuć poza nim;
  • Puste gniazdo: zjawisko to opisał psycholog Fred Pittman. Zauważył on, że do zdrady może też dochodzić w parach lub małżeństwach z długim stażem: ma to miejsce szczególnie wówczas, gdy dorosłe już dzieci opuszczają rodzinny dom. Jest to związane z poczuciem częściowej utraty oraz przemijania. W takiej atmosferze może pojawić się chęć przeżycia czegoś nowego, ekscytującego;
  • Zjawisko szczytu: ten powód zdrady został również zaobserwowany przez F. Pittmana. Podczas gdy poprzednie powody niewierności mogą pojawiać się z taką samą częstotliwością u obu płci, zjawisko szczytu pozostaje bardziej typowe dla mężczyzn. Jest ono związane z odnoszeniem dużych sukcesów zawodowych i materialnych. Te budzące podziw innych osiągnięcia budują w osobie zainteresowanej poczucie, że osiągnęła ona już w życiu niemal wszystko i nic ekscytującego się nie wydarzy. Niewierność jest zatem sposobem na poszukiwanie wrażeń przy jednoczesnym odczuciu, że dozwolone jest każde zachowanie.

Czy można uratować związek po zdradzie?

Z ust wielu ludzi można usłyszeć, że o miłość zawsze jest warto walczyć. Istota problemu tkwi jednak w tym, czym jest miłość dla konkretnej osoby. Nie istnieje gotowa, powszechna recepta na to, czy warto inwestować swoje siły w ratowanie związku, w którym jeden z partnerów okazał się być niewierny. Wszystko tak naprawdę zależy od Ciebie i Twojego partnera. Zanim podejmiesz jakąkolwiek  decyzję, postaraj się przemyśleć kilka istotnych kwestii:

*Nie idealizuj przeszłości: takie zachowanie i sposób myślenia są typowe dla ludzi, którzy nagle i niespodziewanie znaleźli się w trudnej sytuacji. Kryzys emocjonalny sprawia, że czujesz się źle i porównujesz swój obecny stan z przeszłością, która z tej perspektywy może się wydawać sielankowa. Staraj się pomyśleć o tym bardziej analitycznie, przywołaj wspomnienia różnych sytuacji: czy na pewno zawsze było dobrze? Być może była to tylko namiastka szczęścia, a Ty ciągle zasługujesz na coś o wiele lepszego;

*Przeanalizuj to, co było powodem niewierności w Twoim związku: czy przyczyna tkwiła u podłoża relacji np. wynikała z braku dobrej komunikacji, czy też Twój partner okazał się być zupełnie inną osobą niż ta, za jaką go uważałeś na początku znajomości? Pamiętaj, że trudno jest zmienić zachowanie czy cechy osobowości drugiego człowieka. Jeśli jednak oboje przyznacie się do swoich błędów i znajdziecie siły na to, by wspólnie walczyć o związek, prawdopodobnie stoi przed wami szansa na odnalezienie wspólnego szczęścia.

*Nie poddawaj się presji otoczenia: Twoje życie nie polega na tym, by przez cały czas udawać osobę szczęśliwą i zadowoloną. Nie powstrzymuj się od jakiegoś działania tylko dlatego, że czujesz nacisk ze strony rodziny czy przyjaciół. Uczyń to, czego najbardziej pragniesz: nikt nie ma prawa wymagać od Ciebie byś pozostał lub odszedł od kogoś, kto zranił Cię poprzez swoją niewierność;

*Jeśli zdecydujesz się na ratowanie związku, pamiętaj, że niemal zawsze wymaga to pomocy specjalisty. Nawet jeśli wrócisz do wspólnego mieszkania lub regularnego spotykania się z partnerem i schowasz swój smutek głęboko na dnie, pamiętaj, że nawet ukryty może być dla Ciebie przeszkodą na drodze do pełnego szczęścia. Psychoterapeuta pozwoli Ci przepracować żal i ukrywany gniew, jak również wzmocnić naruszone poczucie własnej wartości.

Trudno zaprzeczyć, że zdrada to wciąż najpoważniejsze zagrożenie dla nawet najsilniejszego związku. Być może jest tak, ponieważ każdy z nas ma wrodzoną potrzebę posiadania w życiu jednej bliskiej osoby na wyłączność. Czasem niewierność może trwać kilka chwil, a jej koszty mogą przekreślić szanse na naprawdę szczęśliwy i długoletni związek. Życie po zdradzie partnera na pewno nie należy do łatwych. Warto wtedy często przypominać sobie popularne powiedzenie, mówiące, że to, co nas nie zabije, na pewno nas wzmocni.

 

Polecamy książkę Don-Davida Lustermana pt. „Niewierność. Poradnik dla zdradzonych, niewiernych i ich kochanków”. Wydawnictwo Jacek Santorski &CO, 2008 r.

  

Dzieci oddzielone od rodziców - dzieci w rozwodzie

Działania, artykuły, czy kontekst w którym analizowane są zagadnienia oddzielonego od dziecka rodzica, skupiają się głównie na problematyce prawnej, religijnej lub psychologicznej. Brakuje w nich szerszego spojrzenia na przyczyny i skutki zjawiska nowego kształtu i roli rodziny.

W nie tak dawnej historii (do XIX w.) rodzina lub ród spełniały istotne funkcje gospodarcze i obronne, które były warunkiem przeżycia ich członków. Zagrożenia zewnętrzne (niezależne od woli), szczególnie śmierć, choroby lub niewola były na tyle bliskie i realne, że wywierały stałą presję na społeczne normy obowiązujące w przeszłości. Obecnie mamy zupełnie odmienną sytuację, szczególnie w krajach wysoko rozwiniętych. Stąd też bierze się rozdźwięk w stosunku do regionów, społeczeństw, czy grup społecznych żyjących na niższym poziomie materialnym, a także pomiędzy tradycjonalistami i ludźmi wychowanymi w elastycznym, otwartym na zmiany, tolerancyjnym otoczeniu. Rozdźwięk ten nie ma wyłącznie charakteru czysto prawnego, psychologicznego czy religijnego. Jest wynikiem głębokich zmian ekonomicznych, rodzących taką rolę gospodarki i sektora publicznego, że walka o tradycyjną rodzinę nuklearną (rodzice i dzieci) może okazać się swoistą donkiszoterią. Zanim więc zaczniemy oceniać nową rolę ojca, matki, dziecka, czy dalszej rodziny, w zupełnie odmienionym otoczeniu i warunkach, co nastąpiło poza ich wolą, warto zarysować kilka czynników i możliwych rozwiązań z szerzej rozumianej grupy spraw.

1.      Czy jest możliwe utrzymanie tradycyjnej rodziny nuklearnej w warunkach materialnych społeczeństwa, które tego nie wymusza ekonomicznie?

Wydaje się, że nie uda się odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Należy spodziewać się, że mający dostatek ekonomiczny, a zarazem bezpieczeństwo zagwarantowane przez instytucje publiczne, członkowie takiego społeczeństwa, będą dokonywać swobodnych wyborów. Powinno się więc raczej przygotować normy prawne i wartości psychologiczne (wychowawcze dla dzieci, a emocjonalne i uczuciowe dla rodziców), tak aby wszyscy zainteresowani mogli odnaleźć właściwą drogę. Dotyczy to także postępowania legislacyjnego posłów i senatorów oraz psychologiczno-prawnego pracowników sektora publicznego (sędziów, adwokatów, urzędników, nauczycieli, policji, itp.).

2.      Jak powinno się pogodzić ekonomiczną swobodę postępowania z obowiązkami rodziców względem swoich dzieci w przypadku odejścia od tradycyjnej rodziny nuklearnej?

Poszukiwanie odpowiedzi należy oprzeć na następujących zasadach:

  • z reguły matka jest ważniejsza dla bardzo małego dziecka,
  • obecność ojca zwiększa szanse na zrównoważony rozwój dziecka,
  • nienależyte wykonywanie postanowień sądu musi być karane dotkliwą grzywną,
  • rodzicom należy zapewnić, w granicach prawa, swobodę ustalania obowiązujących ich zasad wychowania i opieki nad ich dzieckiem, w sposób sformalizowany, ale i prosty (np. obowiązujące, nawet dla sądu, umowy pisemne rodziców),
  • instytucje publiczne i społeczne powinny wypracować standardy, w tym wzorce zachowań i umów pomiędzy rodzicami, polubowne rozwiązywanie sporów, itd.

3.      Jak zapewnić dzieciom, oddzielonym od któregoś z rodziców, prawo do korzystania z relacji z tym rodzicem oraz jak ograniczyć potencjalne zagrożenia czy patologie?

Powinno utworzyć się instytucję publiczną (np. pedagoga-rzecznika dziecka), która będzie broniła praw dziecka w ten sposób, że każde dziecko od rozpoczęcia nauki w szkole będzie mogło liczyć na wsparcie.

Do najważniejszych uprawnień pedagoga-rzecznika dziecka będzie prawo do:

  • udzielania informacji dziecku o sytuacji w jakiej się znalazło (prawnej, psychologicznej, ekonomicznej, itp.),
  • udzielania informacji i porad rodzicowi sprawującemu bezpośrednią opiekę (w szczególności co do jego obowiązków i praw drugiego rodzica),
  • wykazywanie przed rodzicami dziecka możliwych pozytywnych lub negatywnych konsekwencji wynikających z przyjętych przez nich rozwiązań,
  • udzielanie wsparcia przy zawieraniu umów dotyczących zasad wychowania i opieki nad dzieckiem.

Przyjmując założenie, że wychowanie sprowadza się głównie do przygotowania do życia dorosłego, a proces wychowawczy realizowany przez rodziców to takie symulacje życia dorosłego, aby dziecko wyniosło jak najwięcej wartości, możemy dokonać oceny obecnej i potencjalnej, przyszłej roli rodziny rozdzielonej.

Obecnie, w dużym uproszczeniu, mamusia jest lepsza w wychowywaniu od tatusia, a tatuś służy przede wszystkim do dostarczania pieniędzy. Nie należy tego rozwiązania mylić z okresem „walki o ogień”, gdy mężczyźni polowali, stanowiąc przykład i ucząc nowe pokolenie sposobu na uzyskanie żywności. Sporadyczne spotkania z ojcem deprecjonują jego rolę wychowawczą, a tym samym jego poczucie własnej wartości i powodują, że matka przekazuje dziecku jedynie część wartości niezbędnych w życiu dorosłym. Rozwiązanie dzisiejsze jest po prostu zbyt sztywne i schematyczne. To nieprzemyślana „proteza” z przeszłości, gdy rodziny nuklearne stanowiły przytłaczającą większość, a rozwiązania dla rodzin rozdzielonych (traktowanych często jako patologiczne), miały stanowić pewną przestrogę, zniechęcając rodziny nuklearne do szukania rozwiązań w formie rozwodów czy separacji.

Aby uchylić podstawową wadę tego rozwiązania, poszukuje się rozwiązania zarazem elastycznego, jak i zobowiązującego, w momencie dokonania istotnych ustaleń. Przy tym, wadą obecnie przyjętego rozwiązania prawnego (kodeks rodzinny i opiekuńczy) jest milczące założenie, że najlepiej poinformowanym i szczególnym obrońcą „dobra dziecka” jest sąd, gdy rodzice są w konflikcie. Tymczasem to założenie należy zastąpić przyjęciem, że nie ma nikogo poza rodzicami (za wyjątkiem rodzin patologicznych), kto najlepiej potrafi chronić i wychowywać swoje dzieci. Sytuacja konfliktu pomiędzy rodzicami powinna przede wszystkim skłaniać do łagodzenia konfliktu, a nie zastępować funkcje wychowawcze rodziców. Dlatego umowy pisemne, zawierane w ramach prawa i wiążące także sądy, powinny być podstawą realizacji funkcji wychowawczej w rodzinach rozdzielonych. Wszystkie inne propozycje pełnią rolę pomocniczą, aby do zawarcia takich umów doszło i aby rodzice i ich dzieci w niezliczonych, indywidualnych, konkretnych przypadkach, znajdowali pomoc i drogę do rozwiązania swoich problemów.

Andrzej Borkowski

Artykuł został grzecznościowo przedrukowany ze strony www.wstroneojca.pl

 

Gdy zostałeś porzucony - przeczytaj to pomoże Ci przetrwać

Każdy, kto buduje nowy związek, bierze pod uwagę fakt, że więź z partnerem może się kiedyś skończyć. Oczywiście siła uczucia sprawia, że nie myśli się o tym przez cały czas. Ludzie rozstają się z różnych powodów: to, co ich łączyło, może nie być już tak silne lub życiowe drogi partnerów i ich cele, po prostu się rozchodzą. Ze wszystkich „zakończeń miłości” najtragiczniejsza jest jednak sytuacja, gdy zostajemy porzuceni. Jak nagle pogodzić się z tym, że opuściła nas osoba, która była dla nas całym światem i z którą wiązaliśmy niemal wszystkie nasze marzenia i plany?

 
Co czują Porzuceni?

Czasami przeczuwamy wcześniej, że w naszym związku nie wszystko jest na dobrej drodze lub partner wydaje się nie być z nami do końca szczęśliwy. Myślimy jednak, że to tylko chwilowe, bo przecież nasze uczucie jest tak wielkie, że nic nie może go zniszczyć. Często jednak porzucenie przychodzi nagle i niespodziewanie, jak burza w słoneczny, letni dzień. W każdym przypadku w odczuciach osoby porzuconej można jednak wyróżnić pewne etapy:

1)      Szok i niedowierzanie. To zazwyczaj pierwsze uczucia pojawiające się wraz z informacją, że ukochana osoba postanowiła od nas odejść. Niektórzy ludzie, opisując to przeżycie mówią, że czują się tak, jakby cały ich świat był zbudowany ze szkła, które nagle zostało rozbite w drobne kawałki. Związek uczuciowy jest zazwyczaj opoką, wydaje się, że to jedna z najpewniejszych podstaw w naszym życiu. Trudno uwierzyć, że nagle runęło to, na czym opieraliśmy marzenia.

2)      Wyparcie. Osoba porzucona odsuwa od siebie myśli o tym, co się wydarzyło. Stara się nie przeżywać emocji, chowa je głęboko w sobie, aż wydaje się jej, że przestały istnieć. Wyparcie należy do mechanizmów obronnych psychiki, chroniących nas przed ciągłym przeżywaniem silnych, nieprzyjemnych uczuć, związanych z konkretnym wydarzeniem. Należy jednak pamiętać, że proces ten nie trwa wiecznie: nadejdzie chwila, gdy wyparte problemy zaczną domagać się rozwiązania.

3)      Zmienne nastroje. Częste zmiany stanów emocjonalnych to kolejny etap, przez który przechodzą porzuceni. Oczywiście ciągle jeszcze dużo jest złości i gniewu. Jeśli jednak minął już jakiś czas od porzucenia, są chwile, gdy odczuwa się radość. Dobre samopoczucie zostaje jednak zazwyczaj przerwane przez myśli o tym, co się wydarzyło. Niektóre osoby starają się ukrywać swój gniew, gdyż wiedzą, że częste zmiany nastrojów mogą być nieprzyjemne dla otoczenia. Jednak ukrywanie gniewu nie powoduje jego zniknięcia.

4)      Zrozumienie i akceptacja. To późny etap i wymaga pracy nad swoimi emocjami - często z pomocą bliskiej osoby lub terapeuty. Zrozumienie polega na przyjęciu, że ukochana niegdyś osoba miała prawo nas opuścić, niekoniecznie dlatego, że nie byliśmy dla niej zbyt dobrzy lub jesteśmy niegodni czyjejś miłości. Parter mógł dokonać takiego wyboru z różnych powodów, co nie powinno wiązać się z naszą samooceną. Tuż po porzuceniu może wydawać się, że zrozumienie i akceptacja nigdy nie będą możliwe, ale tak naprawdę tylko dzięki nim można odzyskać wewnętrzną równowagę i radość życia;

5)      Wybaczenie. To, kiedy się ono pojawi i czy w ogóle do niego dojdzie zależy od sytuacji i dynamiki uczuć danej osoby. Czasami pojawia się dopiero po wielu latach. Jest to wewnętrzny proces, nie można go przywołać lub wymusić. Jednocześnie przynosi to wielką ulgę, jest pewnym odzyskaniem samego siebie i szczęścia, nie tylko dla osoby, której się przebacza, ale i dla przebaczającego.

 

O czym powinieneś pamiętać, jeśli zostałeś porzucony?

Niewątpliwie każdy ból jest inny. Dużo zależy od wrażliwości danej osoby i siły relacji, która została zerwana. Są osoby, które będąc porzucone przez bliską osobę, cierpią kilka tygodni, inne natomiast latami rozpamiętują stratę. Niezależnie od sytuacji, istnieje kilka wskazówek, które mogą w swoim życiu zastosować wszyscy porzuceni. Oto one:

  • Przyznaj, że Cię zraniono. Udawanie, że jesteś „człowiekiem ze stali” i nic nie może Cię dotknąć nie ma najmniejszego sensu. Porzucenie wywołuje zawsze silne emocje i musisz je przeżyć, by móc się z nimi pożegnać. Nie pokazujesz przez to słabości, a w Twoim otoczeniu na pewno znajdą się empatyczne osoby, które, znając Twoją sytuację, udzielą Ci wsparcia. Postaraj się nie wypierać faktów, chociaż zapewne są one dla Ciebie bardzo bolesne. Im dłużej będziesz jednak żył w iluzji, tym trudniej będzie Ci wyjść z trudnej sytuacji i jeszcze bardziej podsycisz swoje cierpienie;
  • Nie trzymaj emocji w sobie. Pamiętaj, że nie ma złych i dobrych uczuć. Ukrywanie tego co czujesz nie sprawi, że przykre emocje znikną, lecz prawdopodobnie jeszcze bardziej się nasilą. Smutek i gniew są typowe dla ludzi, nie musisz się bać, że ich wyrażanie wpłynie na Ciebie negatywnie, a bliskie osoby na pewno okażą Ci zrozumienie;
  • Znajdź wsparcie u przyjaciół i rodziny. Pamiętaj, że przyjaciele są Twoją największą siłą, zwłaszcza w trudnych sytuacjach. Nie unikaj spotkań z ludźmi, których lubisz i z którymi przebywanie sprawia Ci radość: to właśnie oni są w stanie przyczynić się do poprawy Twojego samopoczucia;
  • Nie chowaj urazy i nie mścij się. Chęć zemsty wynika z wewnętrznego poczucia zagubienia i niesprawiedliwości. Zemsta jednak tylko przyczyni się do pogorszenia Twojego stanu emocjonalnego. W tej trudnej sytuacji liczy się przede wszystkim Twoje dobro. Ciągłe noszenie w sobie urazy lub nienawiści sprawi, że nie będziesz dostrzegał pozytywnych wydarzeń w Twoim życiu i trudno będzie Ci odnaleźć radość w codzienności. Zemsta najczęściej kieruje swoje negtywne działanie w kierunku osoby, która ją stosuje;
  • Nie trać zaufania do ludzi.  Jest ono czymś niezwykle kruchym: wystarczy, że raz zrani nas ważna dla nas osoba, a powstały przy tym żal i ból sprawiają, że boisz się zaufać na nowo. Jest to ryzyko i pewnego rodzaju gra: jeśli w nią nie zagrasz, to prawdopodobnie nikt Cię nie skrzywdzi, ale w ten sposób droga do szczęścia będzie dla Ciebie zamknięta. Bliskości i intymności z drugim człowiekiem będących kwintesencją życia, nie można osiągnąć bez zaufania. Możesz być ostrożny, ale pamiętaj, że nie wszyscy ludzie kierują się złymi intencjami: są tacy, którym można uwierzyć;
  • Planuj swoją przyszłość. Postaraj się odrzucić przekonanie, że wszystko, co dobre, już się skończyło. Ciągle jeszcze kierujesz swoim życiem i masz szansę sprawić, by nie było ono szare i nudne. Bierne oczekiwanie na cud nic nie da, musisz wziąć stery w swoje ręce. Żyj aktywnie i rób to, co lubisz. Rozwijaj dotychczasowe zainteresowania i znajduj nowe. Kiedy będziesz zajmował się czymś, co naprawdę Cię absorbuje, wtedy z pewnością docenisz samego siebie.

Nieszczęście nigdy nie trwa wiecznie. Ważne, by podjąć pracę nad sobą i znaleźć swoje wewnętrzne poczucie radości. Nie można uniknąć złych sytuacji w życiu, ale to dzięki nim stajemy się silniejsi i odkrywamy prawdę o sobie. Dotychczasowe doświadczenia przygotowują nas do nowej drogi. Być może także do nowej miłości.

 

*W artykule wykorzystano informacje z książki pt. „Jak pogodzić się z rozstaniem” autorstwa Webb Dwight (Wydawnictwo Zielona Sowa 2007 r).

 

Rozstanie - gdy znowu jesteś sam

Czas po rozstaniu to zawsze trudny okres w życiu. Walczą wtedy ze sobą sprzeczne emocje: uczucie do byłego partnera, smutek, złość, niechęć do niego i samego siebie, apatia. W Twoim życiu powstaje emocjonalna wyrwa, którą do tej pory zapełniał On lub Ona. Reakcje na zerwanie są różne, zależą od osobowości obu partnerów i charakteru ich związku. Wszystkie rozstania mają jednak pewne punkty wspólne. Chcemy pomóc Ci przezwyciężyć typowe objawy smutku i stawić czoła nadchodzącym zmianom.  

 
Czy zawsze musi boleć? Rozstania mogą być ogromnym ciosem lub wynikiem zgodnej refleksji obojga partnerów o braku przyszłości dla ich związku. Mogą kończyć przelotne romanse i długotrwałe relacje. Czy znamy regułę określającą, które rozstania bolą najbardziej? Któremu ze składników każdego związku należałoby przypisać największą wagę? Długości związku, jego intensywności, a może wiązanym z nim nadziejom? Serce może pękać po zerwaniu krótkotrwałej znajomości, a nawet z powodu czegoś, co nie zdążyło się nawet rozpocząć. Utrata tego, co trwało krótko, może boleć bardziej, bo nie zdążyłeś się tym nasycić. To co nie trwało długo, mogło być dla Ciebie po prostu cenniejsze. Może nie zdążyłeś wejść w fazę związku, w której zaczyna się rutyna, więc to, co się właśnie skończyło, jest pełne świeżości, niezrealizowanych wspólnych planów, zauroczenia byłym partnerem.

Jak przeżyć rozstanie? Choć rozstania bywają różne, prawie zawsze są bolesne. Odchodzi ktoś, kto był dla Ciebie ważny, z kim wiązałeś swoje plany, ktoś, z kim masz wspólne wspomnienia. Chyba każdy poczuł przynajmniej raz nagłe ukłucie w sercu, gdy krótko po rozstaniu usłyszał w radiu "tę" piosenkę lub, gdy zobaczył byłego partnera z kimś innym. Wspomnienia przychodzą, nie pytając nas o zdanie, natrętne myśli o minionym związku, niewygasłe jeszcze zupełnie nadzieje nie dają nam spać, jeść, pracować i choć chcesz jak najszybciej zapomnieć, On czy Ona zapomnieć się nie dają. Nie jesteś ani pierwszym, ani ostatnim, który to wszystko przeżywa, dlatego mamy dla Ciebie kilka sprawdzonych rad:

  • Nie obwiniaj się za Wasze rozstanie. Nie Ty jesteś za nie odpowiedzialny, a na pewno nie tylko Ty. Jedna osoba nie może kochać za dwoje, a jeśli Twój partner nie potrafił pokochać Cię tak, jak na to zasługujesz, otwórz serce na nowo tym razem dla kogoś, kto to doceni. Nawet jeśli teraz próbujesz wmówić sobie, że kochasz tę drugą osobę, to spójrz prawdzie w oczy i nie idealizuj: może naprawdę wcale nie jesteście dla siebie stworzeni? 
  • Nie wmawiaj sobie, że Twój były partner to uosobienie wszystkich cnót i zalet. Pamiętasz, jak bardzo irytowały Cię niektóre z jego nawyków? Sporządź listę jego wad i czytaj ją w chwilach, gdy wpadniesz na genialny pomysł zadzwonienia do niego z propozycją "powrotu".     
  • Gdy już się wypłaczesz i wyżalisz przyjaciółce lub najlepszemu kumplowi, następnego dnia wstań z łóżka i zacznij żyć od nowa. Spotykaj się z przyjaciółmi i znajomymi, którzy pomogą Ci przetrwać ten pierwszy okres samotności. Idź na imprezę, pobaw się, wyszalej. Przecież znów jesteś wolny. 
  • Nie zapadaj się w swoim nieszczęściu i samotności nawet, gdy lubisz się nad sobą rozczulać i całymi tygodniami tkwić we wspomnieniach. Taka postawa nie przybliży Cię do upragnionego celu czyli do szczęścia we dwoje.  
  • Skup się na nowych wyzwaniach. Patrz w przyszłość. Daj ujście swoim emocjom, wylewając je na papier. Możesz napisać do byłego partnera "list", w którym zawrzesz wszystkie swoje uczucia i myśli. Nie wysyłaj go jednak - gdy skończysz pisać, nie będziesz już czuć takiej potrzeby. 
  • Nie ulegaj pokusie uwodzenia przygodnych osób tylko po to, by odegrać się na swojej poprzedniej "miłości". Jej to już nie interesuje, a Twoją sytuację emocjonalną pogorszy. Wydaje Ci się, że to dobry pomysł na poprawę samooceny? To tylko pozory. W rzeczywistości poczujesz tylko jeszcze większą wewnętrzną pustkę.

Ciesz się, że znów jesteś Singlem. Ten stan może bowiem się nadzwyczaj szybko znowu odmienić! Jeśli rozstanie było łagodne, może nie reagujesz alergicznie na słowo „miłość”, ale ile razy słyszymy w takich sytuacjach „nie, ja już nie wierzę w miłość” , „nie pokocham nikogo innego”, a jakiś czas później widzimy autora tych słów całego w skowronkach, wpatrzonego w czyjeś, piękne skądinąd, oczy. Sytuacja może być też wręcz odwrotna. Uczucia do byłego partnera jeszcze zupełnie nie wygasły. Wtedy często próbujemy się „pocieszyć” kimś innym. Niektórzy traktują tę osobę przedmiotowo jako sposób na odreagowanie, inni próbują przelać na nią uczucia, które żywią ciągle do byłego partnera. Prawdziwa miłość zwykle puka do drzwi w najmniej oczekiwanym momencie. Pamiętaj więc, żeby nie robić niczego „na siłę”. Może właśnie teraz jest czas tylko dla Ciebie, naucz się na nowo czerpać radość życia. Może to czas, żeby wyjechać na wymarzone wakacje lub zacząć uprawiać nowy sport. Naucz się kochać swoje życie, zamiast rozpaczliwie starać się pokochać kogoś innego.

Jedne drzwi się zamykają, byś mógł otworzyć inne. Psycholog Ewa Wojtyna o bólu związanym z rozstaniem mówi tak: „Ten ból po prostu się dzieje. A co z nim zrobimy, jak go wykorzystamy, to już w dużej mierze zależy od nas samych”. Nikt po rozstaniu nie jest taki sam, jak był przed nim. I to nie tylko dlatego, że ponoć wszystko płynie i nieustannie się zmienia, jak chciał to widzieć Heraklit. Nic nie zmienia się samo. Rozstanie zmusza nas do swego rodzaju redefinicji, daje możliwość rozwoju osobowości, wręcz do tego zmusza, choć od nas zależy, w jakim kierunku będzie to zmiana. Marne pocieszenie? A jednak prawdziwe. To korzyść, którą możemy wynieść z każdego rozstania.

Po jakim czasie zaangażować się w nowy związek? Kiedy pozwolić sobie na nowy związek? To zależy od wielu czynników, przede wszystkim od sposobu rozstania i naszego stosunku do byłego partnera. Nie ulegajmy pokusom łatwego odreagowania czy odegrania się na kimś za ból, którego doświadczyliśmy. Wtedy krzywdzimy siebie i innych. Ważne, żeby nowy związek nie był tylko lekarstwem na poprzednią miłość. Jak pisze o nowej miłości psycholog Ewa Wojtyna: „To ryzykowny sposób - zwłaszcza dla nowego partnera. Zbyt łatwo można wtedy przenieść na niego stare urazy czy oczekiwania z poprzedniego związku. Zbyt łatwo się można odegrać na nowym partnerze. To nie stwarza dobrych warunków dla rozwoju związku, ale z drugiej strony nowa miłość może zdziałać cuda”. 

Jak zbudować nowy związek? Miłość to wyzwanie, wymaga konsekwencji i odpowiedzialności. Zakochać się możemy przy sprzyjającej konstelacji gwiazd, pięlęgnowanie miłości musi być zaś świadomym działaniem. W nowy związek starajmy się wchodzić bez bagażu emocjonalnego z poprzedniego. To powinna być nowa miłość a nie bonus do poprzedniego związku w postaci emocjonalnego huraganu. Jeśli boimy się zaufać, porozmawiajmy o tym szczerze ze swoim nowym partnerem, żebyśmy mogli się wzajemnie porozumieć i zrozumieć. Choć lęk po burzliwym rozstaniu jest zrozumiały, próbuj się go pozbyć. Komunikuj nowemu partnerowi swoje potrzeby, bo w innym przypadku mogą pozostać niezrealizowane, a wszelkie skrywane urazy i niedomówienia mogą popsuć Wasz związek.

Gdy znowu jesteś sam..., nie znaczy to, że ten stan będzie trwał długo. Nie bój się walczyć o własne szczęście! Nie bój się zaufać na nowo, nie bój sie miłości.

Jeżeli pragniesz już dziś aktywnie zacząć szukać swojej drugiej połowy, zapraszamy do rejestracji w MyDwoje.pl



*Ta wypowiedź psycholożki Ewy Wojtyny, jak i kolejne występujące w dalszej części tekstu, zostały zaczerpnięte z rozmowy Ewy Wojtyny z Renatą Mazurowską, która dostępna jest na stronie:  http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=225.
  

Cechy idealnego partnera - czym jest kobiecość, czym męskość?

Każdy z nas przynajmniej raz w życiu zastanawiał się, jakie cechy powinien mieć wymarzony partner. Właściwie już na początku można stwierdzić, że w tej materii nie istnieje ogólne pojęcie ideału: różnym ludziom podobają się przecież różne rzeczy. Czy jednak na pewno? Jak historia ludzkości wpływa na na nasze wybory i dlaczego oraz o tym, kogo szukają Użytkownicy i Użytkowniczki portalu MyDwoje.pl, pisze psycholog, Jowita Wójcik.

 

Pytanie o to, co szczególnie cenią mężczyźni u swoich potencjalnych partnerek, a na co kobiety zwracają uwagę u mężczyzn, wciąż pozostaje otwarte. Zmiany w kulturze i stereotypach nie pozostają bez wpływu na wyobrażenie o idealnym partnerze, jednak z drugiej strony można tutaj odnaleźć wartości od wielu lat uznawane za istotne. Małe dziewczynki chciałyby być księżniczkami z bajki: nieszczęśliwymi, lecz pięknymi i wrażliwymi, w których życiu pewnego dnia pojawia się urodziwy i waleczny książę i cudownie odmienia ich los. Mali chłopcy nie marzą o swoich księżniczkach, ale pragną być silni i odważni. Czyżby przeczuwali, że taki obraz mężczyzny jest najbardziej pożądany?


Zacznijmy od samego początku. T. K. Shackelford i D. M. Buss ujmują problem poszukiwania idealnego partnera z punktu widzenia psychologii ewolucyjnej, tzn. poprzez poszukiwanie wspólnych dla nas i naszych przodków motywów zachowań. Zgodnie z poglądami tych badaczy zarówno człowiek pierwotny, jak i żyjący współcześnie, kieruje się - niekoniecznie uświadomionym - pragnieniem przekazania swoich genów. Mężczyźni mają tutaj o wiele trudniejsze zadanie: w ich przypadku nie tak łatwo o całkowitą pewność, że potomstwo, którym się opiekują, ma ich geny. Idealna partnerka, to przede wszystkim taka, która jest wierna. Poza tym powinna być opiekuńcza i troskliwa, tak, by poradzić sobie z wychowaniem potomstwa. Kobiety zaś, dzięki temu, że - w przeciwieństwie do mężczyzn - mają pewność swojego macierzyństwa, poszukują partnerów, którzy byliby przede wszystkim silni, odpowiedzialni i zaradni, by mogli zapewnić środki niezbędne do życia dla niej i jej dzieci. Wierność jest tutaj także pożądaną cechą: mężczyzna, który trwa wiernie u boku jednej partnerki, może swoje zasoby inwestować tylko w jeden związek, zamiast dzielić je między kilka kobiet.

 

Współczesny ideał mężczyzny

 

 
Od czasów pierwotnych wiele się zmieniło. Był długi okres w historii naszych dziejów, kiedy to o stworzeniu związku decydowali nie sami zainteresowani, ale ich rodziny. Pojęcie ideału mężczyzny było wówczas silnie związane z jego majątkiem: zamożność partnera zapewniała kobiecie, zazwyczaj niepracującej i zależnej finansowo od innych, przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa. Wymarzona kandydatka do stałego związku mogła oczywiście być bogata, gdyż połączenie dwóch majątków polepszało materialną jakość życia obojga partnerów, ale pod uwagę brano także jej inne cechy, takie jak młodość i zdrowie. Związek z kobietą młodą i cieszącą się dobrym zdrowiem, zwiększał szanse na posiadanie potomstwa i przekazanie majątku dziedzicowi. Kobiety stopniowo stawały się coraz bardziej samodzielne. Dzisiaj świetnie sobie radzą z wieloma zadaniami typowymi dla mężczyzn. Czy w związku z tymi zmianami obraz idealnego partnera, zarówno w przypadku kobiety, jak i mężczyzny, jest dzisiaj inny? Przyjrzyjmy się, co na ten temat mówią wyniki współczesnych badań.  Jak zauważa Michael Lucas Moeller, autor książki pt. „Jak zaczyna się miłość? Pierwsze trzy minuty”, dzisiejsze badania w pokazują, że kobiety najczęściej wybierają panów o dobrej sytuacji materialnej i pozycji społecznej. Taki wniosek może jednak budzić spore zastrzeżenia: ukazuje bowiem kobiety jako bezuczuciowe materialistki. Naprawdę jednak pod takim wynikiem badań kryje się głębszy wymiar. Nie tylko milionerzy mają szansę stworzenia stałego związku. Panie, wybierając partnera, nie kierują się zazwyczaj ilością zer na jego koncie, lecz takim układem cech osobowości, które świadczą o pewnej zaradności życiowej. Cechy te to przede wszystkim inteligencja, dojrzałość, ambicja, zaradność, pewność siebie. Powstaje pytanie: dlaczego dzisiejsze kobiety, umiejące zapewnić sobie bezpieczeństwo materialne, ciągle poszukują mężczyzn, których charakter przynajmniej budzi nadzieje, że mogą oni osiągnąć dobry status materialny? Prawdopodobnie panie pragną mieć u swego boku kogoś równie lub bardziej zaradnego niż one. Tylko wtedy mogą znaleźć poczucie zrozumienia i bezpieczeństwa. Warto dodać, że kolejną, najczęściej wymienianą przez kobiety cechą idealnego mężczyzny jest poczucie humoru. Wyjaśnienie tego faktu jest dosyć oczywiste: z panem, z którym można się pośmiać, spotkania są o wiele ciekawsze, mają swobodniejszą atmosferę i nie można się na nich nudzić.

 

Użytkowniczki Serwisu MyDwoje.pl potwierdzają swoimi oczekiwaniami znane prawdy. Wśród osób korzystających z naszego portalu i wypełniających Test Doboru Partnerskiego, można zaobserwować następujące tendencje, jeśli chodzi o najbardziej pożądanego partnera: Kogo szukają kobiety? przeważająca większośc naszych Użytkowniczek uważa, ze najlepiej, gdy mężczyzna jest czuły, inteligentny, odpowiedzialny, troskliwy, uczciwy, szczery oraz dojrzały. Najmniej pociągający wydaje się natomiast partner, który jest praktyczny, logiczny, łagodny, oszczędny, rzetelny, dokładny, systematyczny, zdolny i zręczny. Może to budzić pewne zdziwienie, wiadomo bowiem, że praktyczność czy systematyczność nie są wcale negatywne, a w pewnych sytuacjach mogą być nawet pomocne. Gdy jednak bliżej przyjrzymy się wszystkim niepożądanym cechom, stwierdzamy, że partner je posiadający może wydawać się nieco… nudny i „zbyt idealny”. Być może ujawniają się tutaj współczesne oddziaływania kulturowe: modny obecnie wizerunek mężczyzny-macho jest zaprzeczeniem łagodności i systematyczności. Co prawda żadna kobieta nie chce zostać uwiedziona, a następnie porzucona, jak to zwykle czynią macho, lecz pragnęłaby zobaczyć pewne elementy jego osobowości u swojego partnera; męskość, szarmanckość i odrobina spontaniczności na pewno sprawią, że życie z takim mężczyzną będzie ciekawe. Innym wyjaśnieniem faktu, że panie nie pragną zbyt „uporządkowanych” mężczyzn może być to, że same nie uważają się za idealne. Niewiele pań przyzna, że są absolutnie logiczne, praktyczne czy oszczędne. W tej sytuacji życie z doskonałym pod tymi względami mężczyzną mogłoby oznaczać brak poczucia zrozumienia i częste konflikty. W przypadku pożądanych u partnera cech można zaobserwować dwie tendencje. Po pierwsze, mężczyzna taki powinien być inteligentny, odpowiedzialny i dojrzały - dzięki temu ma szansę zapewnić kobiecie odpowiedni standard życia. Natomiast jego czułość, troskliwość i szczerość daje możliwość zbudowania szczęśliwego związku.

 

Jak być idealnym partnerem? Do tego nie potrzeba wcale diametralnej zmiany. Każdy z nas ma swoją niepowtarzalną osobowość i całkowita zmiana w celu przypodobania się płci przeciwnej nie miałaby najmniejszego sensu. Można jednak wypracować pewne taktyki zachowania, pozwalające zdobyć względy u potencjalnego partnera.


Wskazówki dla Panów:

  • Pokaż swoją dojrzałość. Jeżeli naprawdę zależy ci na udanym związku, okaż to swojej  partnerce. Powtarzaj jej często, że ma w Tobie oparcie. Postaraj się pokazać, że relacja z nią jest  czymś ważnym w Twoim życiu i w razie problemów wierzysz, że razem je pokonacie;
  • Bądź sobą. Pamiętaj, że pierwsza randka różni się znacznie od rozmowy z szefem. Nie musisz udowadniać, że jesteś niemal we wszystkim doskonały. Kobiety doceniają mężczyzn naturalnie pewnych siebie, świadomych zarówno swoich wad, jak i zalet;
  • Okaż swoje poczucie humoru. Nie musisz być  śmiertelnie poważny. Luźna, wesoła atmosfera na spotkaniu sprawi, że Twoja partnerka z pewnością nabierze ochoty na kolejne;
  • Bądź spontaniczny. Pozwól odczuć swojej partnerce, że w Waszym związku nie ma miejsca na nudę. Zaskocz ją czasem bukietem kwiatów „bez okazji” lub propozycją wyjazdu w ciekawe miejsce. 
 


Współczesny ideał kobiety

 

W przypadku obrazu idealnej partnerki badania pokazują, że panowie za jeden z istotnych wyznaczników uznają atrakcyjność fizyczną.  Taki wynik badań wynika z faktu, że mężczyźni są wzrokowcami. Nie należy jednak popadać w przygnębienie i myśleć, że tylko kobiety o nienagannej urodzie znajdą upragnionego partnera. Atrakcyjność fizyczna to pojęcie bardzo ogólne: ile typów urody damskiej, tylu mężczyzn skłonnych uznać konkretny typ za najpiękniejszy. Co ciekawe, Michael Lucas Moeller zaobserwował w swojej praktyce terapeuty, że mężczyźni mają tendencję do przypisywania paniom o danej urodzie określonych cech charakteru. Atrakcyjność fizyczna jest zatem tylko przykrywką do odnalezienia czegoś głębszego. Okazuje się, że mężczyźni poszukują kobiet ciepłych i czułych oraz energicznych, naturalnych i otwartych. Taka kombinacja cech partnerki pozwala mężczyźnie poczuć się swobodnie w kontakcie z nią i budzi nadzieję na ciekawe wspólne życie.

 

Kogo poszukują Użytkownicy Sewisu MyDwoje.pl? Panowie  szczególnie cenią kobiety odpowiedzialne, troskliwe, czułe, szczere, seksowne, delikatne, wrażliwe i uczciwe. Najrzadziej są natomiast poszukiwane partnerki dokładne, logiczne, praktyczne, refleksyjne, rzetelne, silne, solidne, systematyczne i zręczne. Można zatem stwierdzić, że Panowie najwyżej oceniają Panie, które są po prostu... kobiece. Mężczyźni bardzo często muszą wykazywać się pewną „twardością” charakteru, oczekują więc od kobiet delikatności i wrażliwości: być może w ten sposób pielęgnują te „niemęskie” cechy w sobie. W określeniu „seksowne” można się doszukać męskiego pragnienia, by partnerka była dla nich atrakcyjna. Z kolei pozostałe cechy idealnej kobiety mówią zarówno o oczekiwanej pewnej zaradności życiowej (odpowiedzialna), jak i predyspozycji umożliwiających zbudowanie z nią szczęśliwego związku (czuła, szczera, wrażliwa). Panowie nie pragną także kobiet zbyt „wzorowych”. Oznacza to, że z jednej strony mogą się obawiać zbytniej nudy w związku, z drugiej zaś wyjaśnienie może być podobne jak w przypadku pań: mężczyźni, nie czując się w wielu kwestiach idealnymi, nie oczekują wzorowego zachowania, dokładności i systematyczności od swoich partnerek. Tylko z kobietą, posiadającą, tak jak i oni, wady i zalety, mogą się poczuć naprawdę swobodnie

 

Wskazówki dla Pań:

  • Odkryj swoją kobiecość. To prawda, że mężczyźni często wydają się być twardzi i niewzruszeni. Nie oznacza to jednak, że Ty w ich obecności też powinnaś taka być. Jeśli coś Cię wzrusza, denerwuje, boisz się – powiedz o tym. Nie pokażesz przez to, że jesteś słaba. Twój partner odczuje twoją naturalność, wrażliwość i to, że potrzebujesz jego wsparcia;
  • Nie staraj się udowadniać, że jesteś doskonała we wszystkim, co robisz. Mężczyźni też nie są idealni i czasem wręcz boją się idealnych kobiet. Pozwól sobie na słabości, na przyznanie, że czasem może ci się coś nie udać;
  • Odważ się na odrobinę szaleństwa. Mężczyźni uwielbiają spontaniczne kobiety: takie które potrafią ich czasem zaskoczyć. Nie bój się wprowadzać w życie nowych pomysłów. Nie musisz robić nic nadzwyczajnego: może to być choćby nietypowo przygotowana kolacja lub ciekawa propozycja wspólnego spędzenia czasu.

Zbiory wspólne, czyli czego szukamy bez względu na płęć. W obrazie idealnego partnera występują także pewne cechy wspólne dla pań i panów. D. M. Buss przeprowadził badania, z których wynika, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni oczekują od partnera zafascynowania ich osobą, postawy miłości, zrównoważenia emocjonalnego, dojrzałości i niezawodności. Taki układ cech u obu stron sprzyja bowiem budowaniu szczęśliwego, trwałego związku, bez wzajemnego ranienia się. Wymarzony partner, niezależnie od płci, powinien posiadać predyspozycje osobowościowe, pozwalające na wchodzenie w zdrowe, oparte na miłości, relacje z drugim człowiekiem.

 

Indywidualny obraz idealnego mężczyzny czy kobiety może znacznie różnić się w przypadku niektórych osób od tego, co zaprezentowano powyżej. Nie jest to jednak odstępstwo od normy. Jeśli wsłuchasz się w swoje uczucia i potrzeby, to Ty będziesz wiedział na pewno u boku jakiego partnera odnajdziesz szczęście. Różnorodność daje człowiekowi możliwość odnalezienia tego, czego najbardziej pragnie.

Jowita Wójcik, psycholog


 

* W artykule wykorzystano informacje z artykułu D. M. Buss’a i T. K. Shackelforda pt. „Marital satisfaction in evolutionary psychological perspective” (W: Satisfaction in close relationhship, s. 7-24. Red. R. J. Sternberg. New York: Guilford Press ) oraz książki Michaela Lucasa Moellier pt. „Jak rozpoznać miłość. Pierwsze trzy minuty”, Wydawnictwo Nisza, 2006.

  

Czego pragną kobiety?

Wywiad z autorem Testu MyDwoje, psychologiem i wieloletnim terapeutą par małżeńskich, Andrzejem Rutowskim.

Panie Andrzeju, czy seks  to rzeczywiście jedyny i najsilniejszy bodziec, który wiąże ludzi w pary?

 
Nie samym seksem żyje człowiek. Niewątpliwie najsilniejszym magnesem przyciągającym kobietę i mężczyznę jest seks. Wzajemnie satysfakcjonujące pożycie seksualne ma wielki wpływ na powodzenie związku. Przyjemność należy do niezbywalnych składników doświadczenia seksualnego. Momenty wspólnie doznawanej intymności, kiedy dwoje ludzi, dostarczając sobie rozkoszy, prowadzi siebie nawzajem do spełnienia, mogą stanowić fundament, który wytrzyma najbardziej nawet niszczycielskie wstrząsy. Poprzez seks przekazuje się namiętność, intymność, miłość i czułość. Dotyk, zapach, dźwięk i obrazy aktu miłosnego są wieloznacznymi, niezgłębionymi komunikatami. Miłość fizyczna jest naturalnym, niosącym wiele wzruszeń doświadczeniem ludzkim, o które nikt nie powinien być niepotrzebnie zubożony.

Płciowość przejawia się jednak też w psychice. Psychiki męskie i żeńskie silnie się przyciągają. Kobiety ujawniają większą czułość, delikatność, wyrozumiałość, opiekuńczość, wrażliwość zmysłową i estetyczną, elokwencję, rozbieżny styl myślenia, ale i gospodarność, dbałość o dom, umiejętność stworzenia bezpiecznej przystani. Mężczyźni ujawniają dojrzałość emocjonalną, rozsądek i opanowanie w sytuacjach zagrożenia, stanowczość, konsekwencje, małomówność, zbieżny styl myślenia. I to właśnie ich nawzajem do siebie przyciąga. 

Jakiego mężczyzny poszukuje współczesna Polka?
Z mojej praktyki terapii rodzin wynika, że najbardziej akceptowane i poszukiwane cechy męża (kandydata na męża) to (w kolejności od najważniejszych): dojrzałość, rozsądek, konsekwencja, umiejętność myślenia w stresie, stanowczość.

A czego Polka u pana swego serca zaakceptować nie potrafi?
Najbardziej krytykowane cechy ujawniane przez mężczyzn to: obojętność – pozostawianie jej samej z kłopotami, brak więzi emocjonalnej, lekceważenie (nie słuchanie co mówi i o czym mówi, nie uwzględnianie sądów), podatność na nałogi (alkohol, Internet, gry komputerowe, hazard). Kobiety inaczej niż mężczyźni reagują na stres. Ich reakcje są bardzo emocjonalne, czasem wręcz histeryczne. Są podniecone, dużo mówią, naświetlają sytuacje z różnych stron. Często gubią się w szczegółach nie zauważając istoty. Dlatego niezwykle ważne, aby w takich sytuacjach był w pobliżu ktoś spokojny, myślący syntetycznie, opanowany, działający uspokajająco, byle tylko nie lekceważył samego przejmowania się zdarzeniem.

Co zaś cenią sobie panowie u swoich towarzyszek?
Mężczyźni najwyżej sobie cenią wyrozumiałość, uczuciowość, wrażliwość (na ich problemy), czułość, opiekuńczość, gospodarność. Najbardziej ich zraża kłótliwość, zrzędliwość, krytykanctwo, ujawnianie pretensji, podejrzliwość i niestety także rozrzutność. Największą słabością mężczyzn jest ich przesadna miłość własna, przewrażliwienie na krytykę, przeczulenie na ujawnianie słabości. Chcą uchodzić za ludzi sukcesu, nieomylnych, bezbłędnych, twardych. Pokazywanie ich błędów jest dla nich nie do przyjęcia. Za to lubią, jeśli ktoś myśli, że nawet jeśli błądzą to w dobrej wierze, jeśli ujawniają ból – to tylko gdy jest niezwykle silny, jeśli czegoś nie potrafią – to tylko czegoś niesłychanie trudnego. Przedstawiony obraz jest trochę karykaturalny, ale jak dobra karykatura pokazuje cechy występujące, choć skrzętnie ukrywane.

Dziękujemy za rozmowę

Serwis MyDwoje.pl

  

Czego szukają mężczyźni?

Wywiad z autorem Testu MyDwoje, psychologiem i wieloletnim terapeutą par małżeńskich Andrzejem Rutowskim

Panie Andrzeju, czy seks  to rzeczywiscie jedyny i najsilniejszy bodziec, który wiąże ludzi w pary?

 

Nie samym seksem żyje człowiek. Niewątpliwe najsilniejszym magnesem przyciągającym kobietę i mężczyznę jest seks. Wzajemnie satysfakcjonujące pożycie seksualne ma wielki wpływ na powodzenie związku. Przyjemność należy do niezbywalnych składników doświadczenia seksualnego. Momenty wspólnie doznawanej intymności, kiedy dwoje ludzi, dostarczając sobie rozkoszy, prowadzi siebie nawzajem do spełnienia, mogą stanowić fundament, który wytrzyma najbardziej nawet niszczycielskie wstrząsy. Poprzez seks przekazuje się namiętność, intymność, miłość i czułość. Dotyk, zapach, dźwięk i obrazy aktu miłosnego są wieloznacznymi, niezgłębionymi komunikatami. Miłość fizyczna jest naturalnym, niosącym wiele wzruszeń doświadczeniem ludzkim, o które nikt nie powinien być niepotrzebnie zubożony.   Płciowość przejawia się jednak też w psychice. Psychiki męskie i żeńskie silnie się przyciągają. Kobiety ujawniają większą czułość, delikatność, wyrozumiałość, opiekuńczość, wrażliwość zmysłową i estetyczną, elokwencję, rozbieżny styl myślenia, ale i gospodarność, dbałość o dom, umiejętność stworzenia bezpiecznej przystani. Mężczyźni ujawniają dojrzałość emocjonalną, rozsądek i opanowanie w sytuacjach zagrożenia, stanowczość, konsekwencje, małomówność, zbieżny styl myślenia. I to właśnie ich nawzajem do siebie przyciąga. 

Jakiego mężczyzny poszukuje współczesna Polka?
Z mojej praktyki terapii rodzin wynika, że najbardziej akceptowane i poszukiwane cechy męża (czy kandydata na męża) to (w kolejności od najważniejszych): dojrzałość, rozsądek, konsekwencja, umiejętność myślenia w stresie, stanowczość.

A czego Polka, u pana swego serca zaakceptować nie potrafi?
Najbardziej krytykowane cechy ujawniane przez mężczyzn to: obojętność – pozostawianie jej samej z kłopotami, brak więzi emocjonalnej, lekceważenie (nie słuchanie co mówi i o czym mówi, nie uwzględnianie sądów), podatność na nałogi (alkohol, Internet, gry komputerowe, hazard). Kobiety inaczej niż mężczyźni reagują na stres. Ich reakcje są bardzo emocjonalne, czasem wręcz histeryczne. Są podniecone, dużo mówią, naświetlają sytuacje z różnych stron. Często gubią się w szczegółach nie zauważając istoty. Dlatego niezwykle ważne, aby w takich sytuacjach był w pobliżu ktoś spokojny, myślący syntetycznie, opanowany, działający uspokajająco, byle tylko nie lekceważył samego przejmowania się zdarzeniem.

Co zaś cenią sobie panowie u swoich towarzyszek?
Mężczyźni najwyżej sobie cenią wyrozumiałość, uczuciowość, wrażliwość (na ich problemy), czułość, opiekuńczość, gospodarność. Najbardziej ich zraża kłótliwość, zrzędliwość, krytykanctwo, ujawnianie pretensji, podejrzliwość i niestety także rozrzutność. Największą słabością mężczyzn jest ich przesadna miłość własna, przewrażliwienie na krytykę, przeczulenie na ujawnianie słabości. Chcą uchodzić za ludzi sukcesu, nieomylnych, bezbłędnych, twardych. Pokazywanie ich błędów jest dla nich nie do przyjęcia. Za to lubią, jeśli ktoś myśli, że nawet jeśli błądzą to w dobrej wierze, jeśli ujawniają ból – to tylko gdy jest niezwykle silny, jeśli czegoś nie potrafią – to tylko czegoś niesłychanie trudnego. Przedstawiony obraz jest trochę karykaturalny, ale - jak dobra karykatura - pokazuje cechy występujące, choć skrzętnie ukrywane.

Dziekujęmy za rozmowę 

Serwis MyDwoje.pl

  

Jak szukać tego Jedynego?

Postanowiłaś, że wracasz do gry, bo nie chcesz być już dłużej singielką. Po pierwsze: gratulujemy tej mądrej decyzji! Nasza maksyma brzmi właśnie: Szczęściu możesz pomóc, a miłość to nie przypadek! Dlatego nasze gratulacje są prawdziwe i szczere. Prosimy jednak, tym razem, rozegraj Twój powrót jak zwycięska Olimpijka. Zrób to dla siebie. Gdy wracasz do gry, to przecież właśnie po złoto! Na początek zapytaj siebie, czy NAPRAWDĘ chcesz kogoś poznać? Czy tylko tak mówisz? Jeżeli szczerze uważasz, że gotowa jesteś na nowy związek, przejdź do ofensywy! Nie marudź, że nie możesz nikogo poznać, nie marnuj czasu na niekończące się wieczory z przyjaciółką, lecz bądź otwarta i aktywnie poznawaj nowych ludzi. Z odpowiednim nastawieniem poradzisz sobie lepiej niż myślisz!

 
Nie marnuj swojego cennego czasu. Lubimy ciepło maminej kuchni i ploteczki z przyjaciółką. Przyznaj, że lubisz spotykać się w gronie koleżanek singielek, zajadać lody, oglądać „Seks w wielkim mieście”, wzajemnie się pocieszać i złorzeczyć na płeć brzydką. Nie jest to jednak sposób, który choć na centymetr przybliży Cię do Twojego celu, czyli znalezienia wspaniałego mężczyzny, który przy Twoim boku będzie wiernie trwał, wspierając Cię w każdej życiowej katastrofie i uwielbiając Cię, jakbyś była ósmym cudem świata. Boisz się, że zauważyłaś już u siebie syndrom „wyzwolonej, lecz sfrustrowanej singielki”? Lubisz poprawiać sobie nastrój chodząc na małe zakupy i fundować sobie luksusowe wakacje pod hasłem „Tylko Ja i SPA”? To miły, lecz groźny zapychacz czasu, gdy jesteś sama, samotna i wiesz, że chcesz ten stan zmienić. Pewnie chodząc po handlowej galerii myślisz, że właściwie życie singla jest bardzo przyjemnym stanem. Nie ma w tym nic złego, powinnaś robić sobie przyjemności. Czy przypadkiem nie robisz tego jednak zbyt często i nie tracisz z oczu swojego właściwego celu, czyli szczęścia we dwoje? Dlatego, jeżeli nie chcesz zasypiać już więcej sama, przytulając się do wielkiej poduchy i marząc, że to ramię Twojego mężczyzny, z którym następnego dnia przeżyjesz moc przygód, wyzwań, romantycznych wyjazdów i zaplanujecie razem kolory w dziecięcym pokoju, zacznij działać! Wypieraj złe nawyki i zastępuj je takimi, które przybliżą Cię do celu. Twój następny projekt ma tytuł: "Nasze Szczęście We Dwoje".

Zadbaj o siebie, bądź ponętna i pachnąca – to na początek. Zadbaj o linię, uprawiaj regularnie sport. Mężczyźni o sportowej budowie poszukują partnerki o szczupłej, normalnej lub wysportowanej budowie ciała. Statystyki MyDwoje.pl potwierdzają upodobanie zadbanych panów do zgrabnej sylwetki u kobiety ich marzeń. Pielęgnacja Twojego ciała sprawi, że poczujesz się od razu bardziej atrakcyjna i zaczniesz myśleć o sobie jako o wartościowej kobiecie, którą warto zdobywać. Twój minimalny kosmetyczny repertuar to zadbane włosy, skóra i paznokcie. Rozpieszczaj się i dbaj o siebie. Udzielaj się kulturalnie i jeśli lubisz - sportowo, bądź otwarta na nowych ludzi i nie czekaj na „księcia z bajki”, który odmieni Twoje życie, lecz stwórz sobie ciekawe życie sama. Musisz też umieć leczyć się z chandry samodzielnie. Twój przyszły partner nie będzie Twoim terapeutą, najlepiej dla Was jak nie będziesz tego od niego oczekiwać. Zapanuj więc sama nad swoim wyglądem i kondycją psychiczną.

Wyjdź do ludzi, choćby na krótko, nie siedź sama w domu. Jeżeli jesteś świeżo po rozwodzie lub rozstałaś się z wieloletnim partnerem, prawdopodobnie nie możesz patrzeć na płeć przeciwną i nowy związek zupełnie Ci nie w głowie. Mimo to zachęcamy, ulegaj namowom koleżanek i pokaż się co jakiś czas w towarzystwie. Nie nastawiaj się negatywnie i nie oczekuj też, że pierwszy nowo poznany mężczyzna będzie Twoim „lekiem na całe zło”. Najprawdopodobniej wcale nie będzie to ten właściwy kandydat na Twojego przyszłego męża lub partnera. Mimo to miło porozmawiać nie zaszkodzi. Szczególnie, gdy poznajesz nowe osoby drogą internetową, daj sobie czas i nie bierz wszystkiego, co piszecie, zbyt poważnie. Taka znajomość potrzebuje więcej „rozbiegu” chociażby dla wyrównania dystansu związanego z tym, że poznajesz osobę zupełnie Ci obcą, nie znasz jej środowiska pracy, kolegów, nikogo z rodziny, mieszkacie w różnych miastach i najpewniej macie odległe od siebie życiowe doświadczenia. Po prostu poznawaj nowych ciekawych ludzi, żartuj i baw się w ich towarzystwie, a zainteresowanie kimś szczególnym przyjdzie, gdy wcale nie będziesz się go spodziewać. Bądź uśmiechnięta i otwarta. To przyciąga jak magnes. Podstawą udanych randek jest właśnie otwartość i uśmiech. Tylko wtedy, gdy nie będziesz oczekiwać, ze pierwsze spotkanie „to musi być to”, będziesz mieć właściwy dystans i siłę, by ewentualne niepowodzenia lub odrzucenie z godnością znieść, a nawet z nich żartować.

Małe przyjęcie, prywatka u znajomych lub duża impreza, a Ty wracasz na parkiet. Pierwsze, pytanie, jak się ubrać? Pamiętaj, strój mówi o nas wiele. Jego treść określa charakter i styl oraz relację, jaką możemy zawrzeć z daną osobą. Strój opisuje wyznawane wartości i zainteresowania. Na jego podstawie można ocenić, czy ktoś zechce Cię bliżej poznać, czy pomyśli, że coś Was łączy, jak żyjesz, jaka jesteś. Dlatego załóż to, co naprawdę oddaje Ciebie. Najlepsza rada, jaką możemy Ci dać - pokaż swoim strojem swoje najlepsze strony. Oczywiście musisz wyglądać schludnie, ale najważniejsze, abyś pokazała prawdziwą siebie. Zasada numer dwa – musisz mieć „wolną głowę". Nie wychodź na imprezę z młodszą siostrą, która musisz o 23.00 odwieźć do domu, lub z zapłakaną koleżanką, cierpiącą jeszcze po rozstaniu z wieloletnim chłopakiem ze studiów lub będącą w trakcie rozwodu. Umów się raczej z przyjaciółką, która podobnie jak Ty będzie otwarta na nowe znajomości i nie obrazi się, gdy zostawisz ją w czasie zabawy i sama wróci taksówką do domu. Wobec przyjaciół bądź jednak zawsze fair, spotykaj się z nimi regularnie i róbcie razem zwariowane rzeczy. To przyjaciółka jest Twoją podporą, powie Ci bolesną prawdę, ale też najczęściej weźmie Twoją stronę. Planując wspólny wypad, jesteś więc jej winna szczerość i lojalność. Ustalcie zasady wyjścia z przyjęcia lub z klubu, abyś nikogo nie zostawiła „na lodzie”. Może to bowiem oznaczać koniec przyjaźni, gdy przyjaciółka wyraźnie dała Ci wcześniej do zrozumienia, że wychodzi z Tobą pod warunkiem, że także razem opuścicie imprezę. Po trzecie, gdy idziesz na prywatkę do znajomych, we własnym interesie, nie spóźniaj się. Trudno Ci będzie wkręcić się w jedną z uformowanych grupek i wejść w klimat rozmowy. Pamiętaj, żeby przywitać się z gospodarzami i pożegnać z wdzięcznością. Bądź w ciągłym ruchu i nie przesiaduj ciągle ze starymi znajomymi, lecz narzuć sobie pewien reżim otwartości. Poznaj choć jedną nową osobę (najlepiej mężczyznę). Bądź duszą towarzystwa, inicjuj co jakiś czas rozmowę na lekki temat. Przedstaw się i przedstawiaj sobie ludzi, których właśnie poznałaś, innym gościom. Zadawaj pytania, wszyscy uwielbiają opowiadać o sobie. Podziękuj za gościnę następnego dnia, a następne zaproszenie już będzie na Ciebie czekać.

Jeśli ktoś „wpadł Ci w oko”, nie oczekuj, że na pewno od razu odwzajemni Twoje zainteresowanie. Tak jak Ty nie rzucasz się na szyję pierwszemu poznanemu mężczyźnie, tak on niekoniecznie zapłonie miłosnym uczuciem właśnie do Ciebie. Im mniejsze Twoje oczekiwania, tym większa będzie radość, gdy jednak zainteresowanie będzie odwzajemnione. Gdy do nowej znajomości podejdziesz „na luzie”, trochę pożartujecie, opowiecie sobie kilka wakacyjnych przygód i zjecie razem pyszny deser, macie szansę, że znajomość miło się rozwinie bez zbędnej presji. Nie wyobrażaj go sobie od razu czekającego na Ciebie w głównej nawie przed ołtarzem. On zobaczy to w Twoich oczach i możesz go łatwo spłoszyć. W końcu chodzi przecież o to, byście w miłej atmosferze poznali się bliżej, spędzili miło czas, może umówili do kina, na spacer, na rower.... Najseksowniejsza będziesz będąc właśnie promienna i towarzyska. Spraw, by pomyślał, że właśnie z Tobą jego życie nabierze kolorów, bo właśnie Ty dzielisz jego zainteresowania, tak samo jak on kochasz przygodę i masz wielu ciekawych przyjaciół, którymi możesz się z nim dzielić. Obiektem pożądania staniesz się, gdy będziesz świadoma swojej wartości i  będziesz dawać z siebie to, co w Tobie jest najlepsze. Gdy partner poczuje, że lubisz siebie, będziesz mogła oglądać jak w zwolnionym filmie,  jak „chwyta haczyk”.

Gdy za pierwszym razem się nie uda, próbuj dalej. Nawet gdy będziesz atrakcyjna i swobodna w towarzystwie, gdy będziesz doskonale czytać w myślach i wysyłać niewerbalne sygnały zainteresowania, może okazać się, że to tylko towarzyskie spotkanie i trening. Gdy nie odniesiesz na pierwszej prywatce sukcesu, nie zniechęcaj się i nie panikuj. Jeszcze będziesz miała wiele okazji, by spełnić swoje najskrytsze marzenia. W życiu poznajesz setki ludzi, dlaczego właśnie teraz Amor miał strzelać? Nie przywiązuj się też za szybko do nikogo i traktuj takie „wyjścia” jako ćwiczenia. Mężczyzna, którego widziałaś zaledwie kilka razy w życiu lub wymieniliście zaledwie kilka e-maili, nie stanowi przecież głównej treści Twojej egzystencji. Odpocznij i za kilka dni znowu wróć do gry. Najważniejsze, abyś dbała o siebie, uśmiechała się i cieszyła życiem, a miłość przyjdzie znienacka, gdy Ty po prostu będziesz się świetnie bawić!

Serwis MyDwoje.pl

  

Kiedy mama szuka partnera!

Droga Mamo, masz już dość samotności? W Serwisie MyDwoje.pl jest dużo osób samotnie wychowujących dzieci i pragnących trwałego związku. Posiadanie dzieci utrudnia jednak swobodne poszukiwania partnera, głównie ze względu na brak czasu. Dziecko nie czyni Cię jednak wcale mniej atrakcyjną, wręcz przeciwnie. Musisz jednak przestrzegać pewnych zasad!

Nie możesz sobie sama w poszukiwaniach przeszkadzać.  Jako mama zmagać się musisz z dużym obciążeniem fizycznym i psychicznym. Spoczywa przecież na Tobie ogromna odpowiedzialność!  Musisz codziennie podołać wielu obowiązkom, zapewnić przetrwanie sobie i troskliwą opiekę swojemu dziecku. W międzyczasie próbujesz znaleźć czas dla siebie. I tym sposobem wizytę u fryzjera odkładasz już trzeci tydzień, a siłownia jest tylko małą karteczką przyklejoną na lodówce. Tak, tak, wiemy, że czasem udajesz, że jej nie widzisz... I jak tu jeszcze w znaleźć czas na poszukiwanie wymarzonego partnera? Otóż tylko konsekwencja i silna wola pozwolą Ci na uprawianie systematycznych zajęć poza domem. Być może tam właśnie czeka na Ciebie miłość? Także sama randka z mężczyzną poznanym w MyDwoje.pl jest zajęciem poza domem. Musisz znaleźć czas, przygotować się i wyjść do ludzi...

Nie robimy dziecku przysługi cały nasz czas między pracę, dom i dziecko, nie pozostawiając nic dla siebie. Dziecko uczy się wtedy, że matka nie ma żadnych własnych potrzeb, a jeżeli nawet, to niekoniecznie trzeba je respektować. Każda z pań pragnie być dobrą i kochającą matką. Zapewne tak się stanie, gdy zapewni dziecku wychowanie w pełnej rodzinie. Mężczyzna kochający dziecko, nawet gdy nie jest jego ojcem, ma dla niego wielkie znaczenie.

Pytasz się, jak opanować swojego małego „zazdrośnika”, gdy nie daje Ci wyjść z domu, gdy właśnie łapie go ból brzucha i gorączka? Powodem, dla którego poszukujesz partnera jest potrzeba miłości. Musisz to wyjaśnić swojemu maluchowi. Miłości potrzebujesz i Ty, i Twoje dziecko. Wasze potrzeby są równoważne. Twoje dziecko ma swoje uczucia, emocje i potrzeby. Należy mu się Twoja  szczerość.  Jeśli to tylko możliwe (czyli jeśli nie jesteś mamą niemowlaka), spróbuj otwarcie porozmawiać ze swoim dzieckiem na temat Twoich planów. Nawet trzylatek doskonale czuje, co dzieje się w sercu jego matki, szczególnie jeżeli wychowujesz go samotnie. Dziecko może protestować, ale przemawia przez nie tylko strach, że ktoś może mu Ciebie odebrać. Twoje dziecko potrzebuje pewności, że Twoja miłość do niego nie osłabnie wraz z pojawieniem się mężczyzny w domu. Wytłumacz mu, że pan który pojawi się w Waszym wspólnym życiu nie zabierze mu ani grama Twojej miłości, lecz ofiaruje sto procent własnej. To sto procent więcej niż ma w tej chwili. Postaw także wyraźnie granice, jakich rzeczy robić maluchowi nie wolno, gdy odwiedza Cię przyjaciel. Pamiętaj jednak, by zaprosić do domu dopiero bardzo dobrze znaną osobę, z którą Twoje więzy są mocne i Wasz związek dojrzał do wzajemnej prezentacji poszczególnych członków rodziny. Dzieci są tylko dziećmi; szybko się przywiązują i łatwo można je zranić. Właśnie dlatego tak ważne jest, aby mężczyzna, którego zaprosisz do domu był tym właściwym. 

Pamiętaj! Nie będziesz wyrodną matką, gdy zamówisz opiekunkę, bo chcesz mieć wolny wieczór lub gdy zabronisz maluchowi niegrzecznie odnosić się do gości i czasem będziesz potrzebować samotności.  Twoje dziecko wychowane zaś w pełnej rodzinie, noszące w sobie dobre wzroce matki i ojca, będzie samo miało większą szansę na udane swoje związki. Magazyn GeoWissen opublikował w numerze 34 badania dotyczące prawdopodobieństwa rozwodu dla osób z różnych środowisk i w różnych sytuacjach życiowych. Prawdopodobieństwo rozwodu osób, których rodzice się rozwiedli jest o według Jochena Palusa o 52% większe niż osób wychowanych w pełnej rodzinie. Zainwestuj więc w przyszłość i szczęście Twojego dziecka i zadbaj, by Twój maluch wyrósł w pełnej rodzinie!

Powszechne jest także wśród młodych matek mniemanie, że z dzieckiem "jej nikt nie zechce". Nic bardziej błędnego. Jest bardzo wielu panów w MyDwoje.pl, którzy świadomie zaznaczają, że dzieci z poprzedniego związku partnerki nie będą stanowić dla niego problemu. Mężczyzna odpowiedzialny i poważnie myślący o związku od razu dostrzeże Twoje walory matki. Jeżeli potrafisz dobrze wychowywać dziecko - znaczy to dla niego, że jesteś dobrą matką, nie tylko dla własnego dziecka, ale także dla Waszych potencjalnych wspólnych dzieci. To nie wstyd, że jesteś samotną matką. To powód do dumy. Pokazujesz całemu światu, że dzielnie i z uśmiechem dźwigasz trud  wychowawczy. Obowiązuje jednak jedna zasada. Najpierw powinno rozwinąć się uczucie między Wami, a dopiero później można przyjaciela mamy przedstawić maluchowi. Dlatego też nie przyjmujemy przy profilach zdjęć z dziećmi. Nie polecamy też zabierać pociech na pierwsze spotkanie. Najpierw Tylko Was Dwoje. 

Jeżeli więc świadomie poszukujesz partnera, naucz się dzielić swoje życie na czas dla dziecka i chwile tylko dla siebie jako kobiety. Robisz to dla siebie i dla Twojego dziecka. Będąc spełnioną jako kobieta, będziesz lepszą matką.  Dopiero wtedy będziesz miała szansę na znalezienie miłości dla siebie i dziecka w takim samym stopniu jak kobieta bezdzietna. Tego Ci właśnie szczerze życzymy Nasza Droga Mamo!

Serwis MyDwoje.pl

   

Konsekwencje nieobecności ojca w rodzinie na rozwój osobowości dziecka

Konieczność uczestnictwa ojca w procesie wychowania dziecka jest jedną z podstawowych prawd pedagogicznych znanych od najdawniejszych czasów. Do niedawna było to głównie przeświadczenie intuicyjne, natomiast na przestrzeni kilku ostatnich dekad przeprowadzono wiele badań i narodziło się sporo teorii psychologicznych na ten temat. Dzięki temu problem wpływu ojca na rozwój psychiczny dziecka przestaje być ,,mądrością potoczną", a staje się stopniowo coraz lepiej opisanym zagadnieniem przez literaturę naukową.


Warto zatem zapoznać się z głównymi poglądami psychologicznymi na rolę ojca w wychowaniu potomstwa. Bardzo rozległe studia nad rolą ojca w kształtowaniu się psychiki dziecka przeprowadzali przedstawiciele kierunku założonego przez Z. Freuda tj. psychoanalizy. Freud zaobserwował, iż dziecko w pewnym okresie swojego rozwoju zauważa, że matka, oprócz niego, darzy miłością także ojca, z tego powodu staje się o nią zazdrosne (tzw. kompleks Edypa). W miarę rozwoju psychoanalizy tą sytuację zaczęto rozumieć mniej dosłownie i analizując ją przez pryzmat etapów dojrzewania społecznego dziecka stwierdzono, że ma ona głęboki sens z punktu widzenia jego rozwoju psychicznego i społecznego. A mianowicie, dziecko po osiągnięciu pewnego poziomu rozwoju spostrzega, że do matki ma prawo nie tylko ono, ale także ojciec. W tej sytuacji dziecko stopniowo przezwycięża swą pierwotną, bardzo silną, lecz zarazem bardzo egoistyczną miłość do matki i przerzuca ją z czasem na ojca. W miarę dalszego rozwoju dziecko spostrzega u ojca coraz to więcej cech, które mu imponują i staje się on dla niego atrakcyjną osobą, którą warto naśladować. Ojciec staję się stopniowo ,,przedstawicielem szerokiego społeczeństwa, reprezentantem pozarodzinnych autorytetów". Naśladując ojca dziecko uczy się funkcjonowania w społeczeństwie i przestrzegania zastanych tam reguł.


W miarę dalszego dojrzewania społeczno-moralnego dziecka ojciec przestaje oddziaływać na jego psychikę jako konkretna osoba lecz jako symbol. ,,Moment, w którym ojciec przestaje być konkretną jednostką, staje się zaś symbolem, jest początkiem nowego najważniejszego etapu rozwoju" - pisze amerykański socjolog T. Parsons. Im bardziej dziecko pokocha swego ojca, a tym samym przyswoi sobie jego poglądy i zasady moralne, tym łatwiej wytworzy sobie ,,symbol ojca", który pozwoli mu na właściwe przystosowanie się do warunków życia społecznego. Za tym idzie właściwe tworzenie w przyszłości relacji z innymi, cenionymi przez siebie ludźmi.


Natomiast przedstawiciel tzw. nowej psychoanalizy E. Fromm, znaczenie ojca w procesie wychowania dziecka ukazuje analizując cechy miłości macierzyńskiej. Zasadnicza różnica pomiędzy miłością macierzyńską i ojcowską tkwią w tym, że pierwsza z nich jest miłością bezwarunkową, natomiast druga zdeterminowana jest określonymi cechami zachowania się dziecka. Miłość matki nie jest obwarowana żadnym warunkiem, ,,jest szczęściem, spokojem, nie trzeba jej zdobywać, nie trzeba na nią zasługiwać". Miłości macierzyńskiej nie można wywołać ani nią kierować, dlatego choć jest tak ważna dla rozwoju dziecka zawiera również pewne ograniczenia, a mianowicie nie stymuluje rozwoju umysłowego jednostki. Miłość ojcowska natomiast jest uzupełnieniem macierzyńskiej w zakresie stwarzania stymulatorów rozwoju społecznego, ponieważ ojciec będąc pozbawiony tak silnego jak matka związku biologicznego z dzieckiem nie potrafi go kochać tylko dlatego, że jest dzieckiem, a uczucie jego bezpośrednio jest związane ze sposobem zachowania się potomka.


We wszystkich powyższych teoriach występowanie u dziecka potrzeby zdobycia miłości ojcowskiej stanowi dowód dojrzewania dziecka. Chcąc bowiem ją zdobyć dziecko musi stopniowo przezwyciężać swój egoizm. Tylko bowiem tą drogą może się ono zespolić głębokimi więzami uczuciowymi z ojcem, a przez niego ze społeczeństwem. Ojciec staje się dla dziecka pierwszym regulatorem zachowań społecznych, przez jego pryzmat poznaje jednostka podstawowe zasady, z którymi spotka się niebawem jako członek szerszej zbiorowości. Warto w tym momencie podkreślić, że do tego potrzebne jest aktywne uczestniczenie mężczyzny w procesie wychowania potomka, a nie tylko sama jego obecność.


Do prawidłowego rozwoju psychicznego dziecka potrzebne mu jest obcowanie zarówno z matką jak i z ojcem, ponieważ ze względu na naturalne różnice między kobietami, a mężczyznami zaspokajają oni różne potrzeby dzieci. Na przykład zmienność nastrojów u kobiet ukazywana czasami w dowcipach ma również szereg dodatnich stron. Dzięki niej bowiem kobieta zyskuje szerszą od mężczyzn gamę odczuć psychicznych, pozwalając tym samym na lepsze zrozumienie problemów innego człowieka. Ojciec natomiast niezbędny jest w procesie wychowania, ponieważ pozbawiony cyklicznych zmian nastrojów, potrafi lepiej niż kobieta zapewnić w wychowaniu dziecka konsekwentne stosowanie kar i nagród, które jest podstawowym warunkiem zapewnienia dziecku równowagi emocjonalnej.


Różne znaczenie ma udział ojca w wychowania córek, a inne synów. Niepodważalnym jest, że każdy ojciec ma do odegrania wielką rolę w wychowaniu swoich męskich potomków. Wynika to z dwóch prawidłowości dowiedzionych przez współczesnych psychologów i socjologów. Pierwsza z nich polega na tym, że każdy człowiek szybciej przyswaja sobie pewne cechy zachowania się przejawiane przez osobników tej samej płci niż płci odmiennej. Prawidłowość ta widoczna jest przede wszystkim u dzieci, które pozbawione doświadczeń w wielu dziedzinach życia niejako zmuszone są do naśladowania dorosłych. Szczególnie jest to zauważalne w internalizacji wielu ról społecznych związanych z płcią człowieka. Dziecko lepiej je sobie przyswaja, gdy ma możność obserwowania dorosłego człowieka tej samej płci w najróżniejszych sytuacjach życia codziennego. Najlepszą ma ku temu okazję kiedy dorosła osoba tej samej płci uczestniczy w jego życiu rodzinnym. Druga z psychospołecznych prawidłowości, opisana przez T. Parsonsa, zwraca uwagę na to, iż dziecko płci męskiej nie mając w rodzinie odpowiedniego wzorca męskiego zachowania się, często tworzy sobie wypaczony obraz tzw. prawdziwego mężczyzny, który charakteryzuje się nadmierną ilością cech agresywnych. Społeczeństwo niejako samo podpowiada dziecku, że taki obraz jest prawidłowy. To przede wszystkim mężczyźni są żołnierzami, do ich obowiązków należy walka, uprawiają oni szereg sportów o dużym ładunku agresji itd. Dlatego wielu chłopców bycie wartościowym mężczyzną łączy z demonstrowaniem postawy agresywnej. Parsons stwierdził, iż chłopcy wychowywani tylko przez kobiety są bardziej agresywni i bardziej podatni na wykolejenie niż chłopcy, w których wychowaniu bierze czynny udział ojciec, zjawisko to nazywał ,,protestem męskim". Amerykański socjolog wyjaśnia to w ten sposób, iż chłopiec wychowywany wyłącznie przez matkę tworzy sobie wyżej wspomniany spaczony obraz mężczyzny i do niego chce się upodobnić, odrzucając jakiekolwiek naśladowanie zachowania matki, w jego mniemaniu należne tylko kobietom. Dlatego przeciwstawia się wszystkim zasadom, które wpaja mu matka i zachowuje się agresywnie.


Obecność ojca w rodzinie ma także kluczowe znaczenie dla prawidłowego rozwoju dziewcząt, ich obecność daje dziewczętom możliwość obserwacji u ojców pewnych typowo męskich cech zachowania się, co w późniejszym życiu pozwala im lepiej zrozumieć własnych mężów i synów. Brak takiego kontaktu zmniejsza szansę na pomyślne wywiązywanie się z roli żony i matki dzieci płci męskiej. Córki pomimo wcześniej opisanej prawidłowości na podstawie której wiemy, iż ludzie tej samej płci są szybciej i dokładniej naśladowani, przejmują również wiele cech od swych ojców. Zachowanie się ojca wobec córek ma duże znaczenie przede wszystkim dlatego, iż jest on najczęściej pierwszym mężczyzną, z którym kontaktuje się dziewczynka. Z obserwacji jego zachowania kształtuje ona sobie pogląd na mężczyzn w ogóle. Obcowanie z ojcem pozwala dziecku poznawać psychikę przedstawiciela płci przeciwnej i starać się go zrozumieć co rzutuje na jej późniejszych kontaktach z mężczyznami.


Naśladownictwo, o którym była wcześniej mowa dotyczy również sfery emocjonalnej, która jest niezmiernie ważna dla tworzenia przyszłych więzi rodzicielskich i małżeńskich. Dzieci, które nie miały okazji naśladować emocjonalnie dodatniej postawy ojca, nie będą prawdopodobnie zdolne do obdarzania uczuciem miłości własnych dzieci, mówi się tu o wewnętrznym mechanizmie ,,rozliczania się z otrzymywanych uczuć". Przez naśladowanie ojca szczególnie chłopcy nabywają wzory roli ojcowskiej i zachowań, które się z nią łączą. Śledzenie postępowanie ojca wobec matki, jak również wobec dzieci znajduje później odzwierciedlenie w pełnieniu przez nich roli ojcowskiej we własnych rodzinach. Należy jednak podkreślić, iż warunkiem do skutecznego naśladowania ojca przez syna jest istnienie pozytywnych więzi uczuciowych między nimi. Jeżeli te więzi są ambiwalentne, wzory mogą ulec pewnej modyfikacji, natomiast w wypadku negatywnych więzi, zostaną one odrzucone. Dalszy proces uczenia się roli rodzicielskiej dokonuje się przez tzw. mechanizm modelowania. Ojciec w pewnym momencie życia dziecka (syna) przestaje być dla niego konkretna jednostką, a staje się wzorem roli męskiej i ojcowskiej. Sytuacja ta według psychologów w sposób doskonalszy niż identyfikacja wpływa na uczenie się ról rodzicielskich, ponieważ następuje tu odczytanie znaczeń zachowania ojcowskiego i dostosowania ich do własnej osobowości. Ponadto na tym etapie dziecko zaczyna dostrzegać i oceniać cechy osobowości ojca. Dlatego tak ważne jest, by mogło ujrzeć i identyfikować się z osobą dojrzałą, zrównoważoną emocjonalnie, imponującą mu co doprowadzi do ukształtowania podobnej osobowości u niego samego i pozwoli rozwijać się właściwym postawom rodzicielskim u dziecka.


Wszystkie powyższe teorie potwierdzają jak wielką rolę do spełnienia ma każdy ojciec w procesie wychowania swoich dzieci. Jego nieobecności nie może wynagrodzić sama matka. Dziecko od ojca uzyskuje wiele bodźców do dalszego rozwoju. To ojciec jako pierwszy przybliża dziecku własną postawą podstawowe zasady życia społecznego i tym samym przygotowuje je do życia w szerszej niż rodzina zbiorowości, jaką jest społeczeństwo. Brak ojca jak i, nie należy zapominać, negatywny model ojca bardzo utrudniają nabywanie przez synów prawidłowych postaw i ról rodzicielskich, co łączy się później z problemami w ich własnych związkach i relacjach ze swoimi potomkami. Wielu badaczy podkreśla, że tak jak miłość macierzyńska ma podstawowe znaczenie dla inicjacji rozwoju społecznego dziecka, tak identyfikacja z ojcem jest niezbędna, by dziecko osiągnęło kolejny, wyższy etap rozwoju społecznego i moralnego. Dziecko ulega wpływom ojca szczególnie w takich sferach jak przekonania polityczne i stosunek do pracy zawodowej, ponieważ jest on pierwszym w jego życiu przedstawicielem jakichkolwiek władz politycznych i administracyjnych. Dodatkowo ten ,,przywódca rodziny" bardziej od matek zwraca uwagę na cechy zachowania właściwe poszczególnym płciom i w związku z tym bardziej od matek wywiera nacisk na dziecko, aby postępowało od najmłodszych lat w sposób właściwy dla jego płci. Ponadto K. Pospiszyl przytacza w swojej pracy szereg badań wskazujących na to, że mężowie, którzy w dzieciństwie pozbawieni zostali żywych kontaktów z ojcem, przejawiali wiele symptomów niedostosowania w życiu małżeńskim. Mężczyźni tacy są niezrównoważeni, drobiazgowi, wtrącają się do spraw związanych z prowadzeniem domu i przejawiają mniejszą aktywność płciową. Natomiast badania R. F. Wincha pokazały, że dziewczęta, które przeżywały długie okresy romantycznej miłości, prowadzącej z reguły do małżeństwa łączył bliski związek emocjonalny z ojcem, zaś dziewczęta często zmieniające partnerów nie wykazywały głębszego związku emocjonalnego z ojcem. Badania prowadzone nad skutkiem nieobecności ojca we wczesnym dzieciństwie syna wykazały, iż niemożność naśladowania ojca prowadzi do słabej motywacji osiągnięć, niskiej samooceny, niezdolności do rezygnacji z bieżących nagród dla korzyści, które można osiągnąć w przyszłości. Poza tym brak ojca łączy się ściśle z postawami lękowymi zarówno u dziewcząt jak i u chłopców. Oprócz tego pozbawienie możliwości stałego obcowania dzieci z ojcem o wiele trudniej kształtuje najwyższą pod względem moralnym sferę osobowości człowieka, jaką jest sumienie. Ponadto wg M. Hoffmana nieobecność ojca odbija się szczególnie niekorzystnie na rozwoju moralnym synów. Chłopcy po naruszeniu różnego rodzaju norm i są mniej skłonni do akceptowania upomnień. Nie mniejszy wpływ mają te relacje na kształtowanie odpowiednich postaw u dziewcząt. Poza tym większe niż u kobiet zrównoważenie psychiczne mężczyzn, mające wyraz w bezemocjonalnym osądzie wielu wydarzeń bywa z reguły największym czynnikiem kształtującym psychikę dzieci płci obojga.


Poglądy współczesnych badaczy niewiele się różnią od zaprezentowanych klasyków psychologii i socjologii. Przewijającym się wątkiem w pracach naukowych końca ubiegłego wieku jest między innymi fakt, iż właśnie ojciec jest osobą, która wprowadza dziecko w świat życia społecznego. M. Braun - Gałkowska przekonuje, że ,,dzięki obecności ojca dziecko od razu przyjmuje taki sposób życia jaki jest naturalny dla człowieka, a mianowicie życie w grupie społecznej. Dzięki ojcu wzbogaca się kontakt dziecka ze światem, dzięki niemu uczy się, że w grupie trzeba się liczyć z innymi, nie można żyć dla siebie." J. Rembowski ciągnąc ten wątek ostrzega, że dzieci pozbawione takiego kontaktu nie osiągają nigdy wystarczającej dojrzałości społecznej.


Kolejny problem poruszany w wielu pracach to konieczność obcowania dziecka z osobowym wzorem mężczyzny, ponieważ właśnie poprzez naśladownictwo dzieci uczą się prawidłowo funkcjonować i nabywać wzory roli męskiej, co dotyczy przede wszystkim chłopców. Natomiast dziewczynki w takich kontaktach obserwują typowo męskie zachowania, które umożliwiają im w przyszłości lepiej zrozumieć swoich partnerów i męskich potomków. A. Czapiga podkreśla, że ,,świat, w którym żyjemy, to świat dwupłciowy, a nie tylko kobiecy świat mam, babć, cioć, opiekunek, nauczycielek. W realnym świecie dziecko musi zidentyfikować swoją płeć. Brak wzoru ojca może więc dziecku utrudniać prawidłowe funkcjonowanie w roli związanej z płcią, a w przyszłości uniemożliwiać budowanie prawidłowych relacji z partnerem jak i pełnienie ról rodzicielskich".


Z obszernego tomu pt.: ,,Oblicza ojcostwa" można się dowiedzieć, że matka jest swoistym katalizatorem oddziaływań ojca na dziecko, dziecko mając poczucie bezpieczeństwa płynące od matki, chętnie poddaje się wpływom ojca. Dlatego tak istotne jest, by relacje rozwodzących się małżonków były poprawne i ewentualne wrogie emocje wobec byłego partnera nie odczuwało, niewinne takiego stanu rzeczy dziecko. W przeciwnym razie dziecko, które i tak jest w wyjątkowym dyskomforcie psychicznym, przeżywa głębokie wewnętrzne rozdarcie wobec, którego z rodziców powinno być lojalne. Bez akceptacji matki może ono nie chcieć kontaktować się z ojcem, choć tak naprawdę bardzo tego potrzebuje. Dlatego tak ważne jest, by dziecko nie stawało się w procesie rozwodowym obiektem manipulacji rozstających się małżonków, ponieważ ma to nieodwracalny wpływ na jego psychikę i kontakty z rodzicami, którzy do tej pory zawsze byli przecież ostoją zaufania. Rola ojca ma także charakter uniwersalny i wszechkulturowy, uwarunkowany określaną tradycją i zwyczajami rodzinnymi. Dzięki temu ojciec rozbudza jeden z najważniejszych mechanizmów rozwoju poprzez kulturę, jakim jest mechanizm włączeń. Ojciec udostępniając i eksponując swemu dziecku dobra kultury, a wśród nich dobra wiary, obyczajów, estetyki i inne, robi to w taki sposób, że w dziecku kształtują się tendencje do ich przyswajania. Dlatego nie tylko fizyczna nieobecność ojca wpływa niekorzystnie na rozwój dziecka ale również brak aktywności z jego strony w przybliżaniu dziecku otaczającego świata, spowalnia ten proces.


Z badań nad funkcjonowaniem dzieci wychowywanych bez ojców wynika również, co podkreśla B. Baran, że trudniej niż rówieśnicy wychowani w rodzinach pełnych rozwiązują one problemy życiowe, wykazują więcej napięć emocjonalnych, mają trudności w nawiązywaniu kontaktów, posiadają mniejsze poczucie bezpieczeństwa i są bardziej agresywne. ,,Encyklopedia Rodzice i Dzieci" natomiast, powołując się na wielu autorów przywołuje tezę, iż brak ojca i identyfikacja z matką może u chłopców wychowywanych przez samotne matki przyczynić się do powstawania tendencji homoseksualnych, jak również zaburzeń życia seksualnego w okresie dorosłości. Warto wspomnieć w tym momencie dla porównania freudowską koncepcję narcyzmu, która mówiła, że brak przezwyciężenia skłonności narcystycznych ze względu na nieobecność ojca nie pozwala przełamać symbiotycznej diady matka-dziecko, co może być powodem utrudnionej identyfikacji z rolą męską. Z. Freud tłumaczył to w ten sposób, że obecność silnego ojca zapewniłaby synowi podjęcie właściwej decyzji w opowiedzeniu się za płcią przeciwną. Natomiast z powodu braku ojca i jego miłości, chłopiec tłumi miłość do swojej rodzicielki, stawiając na jej miejscu siebie samego, identyfikując się z nią i za wzór biorąc własną osobę, na podobieństwo której dobiera swe nowe obiekty erotyczne i w ten właśnie sposób staje się homoseksualistą. Koncepcję freudowską z całą pewnością należy dzisiaj analizować z dystansem i brać pod uwagę dorobek współczesnych badaczy, którzy samotne wychowywanie syna przez matkę uważają co najwyżej za jeden z wielu czynników kształtujących tendencje homoseksualne.


Chociaż większość badań wskazuje na negatywne konsekwencje braku udziału ojca w wychowaniu, to są też takie, które wskazują na istnienie pozytywnych następstw takiego stanu rzeczy. Autorzy mówią tu o zwiększonych zdolnościach twórczych, które mogą prowadzić do wybitnych osiągnięć w wielu dziedzinach. T. Doktór na przykład w swojej pracy pt.: ,,Nieobecni ojcowie" przytacza badania mówiące o tym, że ponad jedna czwarta autorów, którym poświęcono więcej niż jedną szpaltę w ,,Encyclopaedia Britanica" i ,,Americana" (w większości pisarzy) zostało osieroconych przez ojca przed ukończeniem 15 roku życia. Z drugiej jednak strony ten sam autor przekonuje, że u dzieci pozbawionych kontaktów z ojcem zaobserwować można niższą motywację do osiągnięć, mniejszą tendencję do rywalizacji, na ogół są mniej cierpliwe i odporne na bodźce negatywne niż ich rówieśnicy, charakteryzuje je wyalienowanie społeczne i skoncentrowanie na sobie. Tak więc negatywy znacznie przytłaczają ledwie dostrzegalne pozytywy.


Samotne wychowywanie dzieci przez matki to z wielu względów bardzo trudne zadanie, stwarzające dodatkowo dużo zagrożeń, których często matki w obliczu swojej skomplikowanej sytuacji nie są w stanie zauważyć. Między innymi jest to zbytnia koncentracja matek na dziecku. Matki pozostawione przez partnerów niejednokrotnie czynią z wychowania dziecka jedyny cel swego życia, poświęcają się dziecku i dla dziecka. Prowadzić to może do starań o jak najdłuższe utrzymanie potomka w sytuacji zależności emocjonalnej, hamowania jego prób usamodzielnienia się i czynienia z niego ,,zastępczego partnera". Wspomniany już wcześniej T. Doktór powołuje się na badania L. Wojciechowskiej, które przekonują, że samotne matki poświęcają dziecku więcej uwagi niż samym sobie i te właśnie nadmierne skoncentrowane na dziecku zachowania w większym stopniu decydują o niedostatkach społecznego przystosowania dziecka niż sama struktura niepełnej rodziny. Poglądy naukowców zarówno z początku ubiegłego wieku jak i te z ostatnich lat jednoznacznie przekonują, że nieobecność ojca w rodzinie niesie za sobą szeroko zakrojone negatywne konsekwencje dla dzieci obojga płci. Dlatego rodzice zamierzający się rozwieść powinni pamiętać, aby dziecko nie traciło potrzebnego dla jego właściwego rozwoju psychicznego kontaktu z ojcem. Ten kontakt jest często utrudniony, wynika to miedzy innymi z dużej niechęci do dalszego widywania się ze strony jednego, bądź obojga rodziców, ponieważ w miarę narastania konfliktów między współmałżonkami wytwarza się pewien uraz na punkcie osoby współmałżonka. W tej sytuacji nie należy zapominać jednak o dziecku, dla którego taka sytuacja jest bardzo trudna. Na domiar złego zaskakująco niska jest świadomość rodziców jaki wpływ na dziecko ma rozpad rodziny. Z badań D. Graniewskiej wynika, że aż 53% rozwiedzionych rodziców uważa, iż ich dziecko nie odczuwa odmienności swojej sytuacji spowodowanej rozwodem rodziców, natomiast 44% respondentów jest przeciwnego zdania.


Ojciec ma do spełnienia w rozwoju społeczno-moralnym dziecka specyficzną, niezwykle ważną i trudną rolę, która w żadnym przypadku nie polega na zastąpieniu matki, lecz na dostarczeniu takich bodźców, których dziecko od matki po prostu otrzymać nie może. Właściwe dostosowanie się ojca do roli jaką ma spełnić w stosunku do dziecka, jest miarą osiągniętej przez niego dojrzałości społecznej. A. Szymanowska podkreśla, że jest to o tyle trudne, że nie każdy mężczyzna stając się ojcem potrafi nim być od razu w pełnym tego słowa znaczeniu, do roli ojca mężczyzna dojrzewa wolniej niż kobieta do roli matki. Związane jest to z tym, że fakt stania się ojcem w niczym nie narusza biologicznej równowagi organizmu mężczyzny, dlatego często nie jest on świadomy poczęcia dziecka i swego ojcostwa. Pospiszyl przekonuje, że w każdym wypadku posiadanie dziecka daje ojcu możliwość osiągnięcia wyższego etapu rozwoju społecznego. Ta specyficzna sytuacja nie da się zastąpić przez żadną inną. Ojciec pozbawiony częstego kontaktu z dzieckiem traci niepowtarzalne źródło własnego rozwoju społecznego i możliwości wzbogacenia własnej psychiki. Dziecko przez swą niekonwencjonalną interpretację wielu otaczających nas zjawisk, pobudza dorosłych do zastanowień i przemyśleń, co wpływa na poszerzenie spojrzenia każdego człowieka na rzeczywistość i prawa nią rządzące. Jeśli więc ojciec potrafi wystarczająco głęboko wniknąć w psychikę swego dziecka, odkryje w niej wiele bodźców do własnego twórczego rozwoju. Odzwierciedlenie tej opinii można odnaleźć w rosyjskim przysłowiu "Jeśli żyjesz, nie stawszy się ojcem, umrzesz, nie stawszy się człowiekiem", biorąc pod uwagę przekonanie, że przysłowia nierzadko są mądrością narodów, warto się nad nim zastanowić.

Dlatego, chociaż konsekwencje nieobecności ojca w rodzinie odczuwa najboleśniej dziecko, to również sam ojciec nie jest ich pozbawiony. W związku z tym należy mieć nadzieję, że użyte już w 1919 roku przez psychoanalityka P. Federn'a pojęcie ,,społeczeństwa bez ojców" nie stanie się faktem i zjawiskiem powszechnie uważanym za normalne.

Joanna Górska
Artykuł został grzecznościowo przedrukowany ze strony www.wstroneojca.pl

   

Opieka naprzemienna - korzyści dla dziecka

W krajach zachodnich, w latach 70-tych ubiegłego wieku, nastąpiła ewolucja modelu tradycyjnego podziału ról w rodzinie na profil partnerski, czyli rozłożenie odpowiedzialności ekonomicznej i wychowawczej wobec dzieci na oboje rodziców. Pojawiła się konieczność szukania nowych rozwiązań, bardziej dostosowanych do zmieniającej się sytuacji współczesnej rodziny.

 
Z badań Roberta Bausermana z Departamentu Zdrowia i Higieny Psychicznej w Baltimore wynika, że dzieci, które po rozwodzie rodziców spędzają porównywalną ilość czasu zarówno z matką, jak i ojcem, są w większości przypadków lepiej społecznie przystosowane niż dzieci pozbawione kontaktu z jednym z rodziców, poza tym ujawniają mniej problemów emocjonalnych, mają wyższe poczucie wartości i tworzą lepsze relacje w rodzinie i w grupie rówieśniczej.

Rozwiedzeni rodzice, którzy wspólnie sprawowali opiekę, stawali się wobec siebie mniej agresywni, gdyż życie zmuszało ich do kooperacji i współodpowiedzialności za decyzje dotyczące ich dziecka. Wybór opieki naprzemiennej jest więc pewną formą ucieczki od przykrej w skutkach zarówno dla rodziców, jak i dla dziecka, walki o sprawowanie nad nim bezpośredniej, samodzielnej opieki. Jeśli jest to wola obojga rodziców, to jest to najlepsza decyzja w sytuacji, gdy nie można uniknąć rozwodu.

Wszystkie powyższe argumenty za opieką naprzemienną, oraz realia współczesnego życia, także w Polsce, sprawiają, że coraz trudniej z nią polemizować. Jednak ze względu na fakt, iż w omawianej kwestii nie ma rozwiązań doskonałych, a jedynie wybór mniejszego zła, konieczna jest jej dokładniejsza analiza.

Przeciwko takim rozwiązaniom przemawia fakt, że brak stałego, ukochanego miejsca zmusza dziecko do ciągłego adoptowania się. Taka niepewność może doprowadzić do poczucia braku stabilizacji, która jest z kolei związana z potrzebą bezpieczeństwa – jedną z najbardziej prestiżowych wartości w rozwoju osobowości.

Każdemu człowiekowi, także dziecku, konieczny jest ten „własny kawałek podłogi”, a dom rodzinny to nie hotel, gdzie siedzi się „na walizkach” u mamy, bo właśnie jutro wyjeżdża się do taty. Konieczne jest więc wypracowanie możliwie korzystnego dla wszystkich zainteresowanych regulaminu, który czyniłby życie bliskich sobie osób dotkniętych rozwodem, bardziej znośnym. Jednym z takich rozwiązań jest coraz bardziej popularna forma ugody. Jest to pisemna umowa między eks-małżonkami, regulująca najważniejsze problemy dotyczące wychowania dziecka. Musi być oparta na dobrej woli obydwu stron, która z kolei jest najlepszym sprawdzianem uczuć do własnego dziecka. Dobrowolnie przyjęte obowiązki z reguły są bardziej trwałe i skuteczne niż arbitralny wyrok sądu.

Rzadko się zdarza, by sami rodzice byli w stanie przewidzieć wszystkie potencjalnie konfliktogenne sytuacje, które mogą być źródłem problemów. Dlatego taka forma porozumienia jest jak najbardziej zasadna. Ugoda taka powinna uwzględniać następujące kwestie:

  • Dwa miejsca zamieszkania dziecka (dwa adresy), numery telefonów stacjonarnych i komórkowych obydwu rodziców.
  • Ściśle określone terminy kontaktów obydwu rodziców (im młodsze dziecko, tym krótsze okresy pobytu).
  • Uregulowane w szczegółach kontakty ze szkołą (spotkania z rodzicami, imprezy szkolne).
  • Prawo dziecka do nieskrępowanego kontaktu z obojgiem rodziców. W sytuacjach wyjątkowych: możliwość kontaktu z drugim rodzicem – w każdej chwili.
  • W sytuacjach konfliktowych – prawo odwoływania się każdego z rodziców do strony trzeciej.
  • Dokładną regulację kwestii finansowych. Najlepiej, gdy status materialny obojga rodziców jest zbliżony. W przeciwnym wypadku należy ustalić pewne minimum dla obojga rodziców obliczone według dochodów rodzica gorzej sytuowanego, a także pozwolić rodzicowi lepiej sytuowanemu na dodatkowe świadczenia.

Rozwodzący się rodzice muszą być świadomi następujących konsekwencji swoich decyzji:

  • Nie będą mieć swojego dziecka tak często, jak to było dotychczas.
  • Życie na własny rachunek wymaga wyższych wydatków, niż mieszkanie razem.

Poza tym należy pamiętać, że:

  • Wiadomość o rozwodzie należy przekazać dziecku razem, w sposób jak najmniej bolesny.
  • Należy ściśle przestrzegać ustalonych form kontaktów, a sytuacjach nadzwyczajnych, osobiście kontaktować się z dzieckiem i eks-małżonkiem.
  • Nie należy szczędzić dziecku zapewnień o swej miłości do niego.
  • Należy być bardziej wrażliwym na potrzeby dziecka, niż swoje własne.
  • Nie należy dziecku pozwalać na zbyt wiele, tylko dlatego, aby w jego oczach lepiej wypaść niż drugi rodzic.
  • Nie wolno wyrażać się źle w obecności dziecka o jego drugim rodzicu.
  • Nie wolno wykorzystywać dziecka do porozumiewania się między sobą.
  • W rozsądnych granicach, należy dziecku mówić prawdę oraz szanować jego zdanie.
  • Należy szanować prawo eks-małżonka do własnego dziecka tak, jak sami byśmy tego chcieli.
  • Należy podtrzymywać pozytywne relacje z dalszą rodziną eks-małżonka, która może wiele pomóc w wychowywaniu dziecka.
  • Dla dobra dziecka warto się „przełamać” i zrezygnować z chęci odwetu oraz mało ważnych własnych aspiracji.

Życie składa się jednak z wielu ważnych i mniej ważnych aspektów, które decydują o jego jakości. Nie sposób je ująć w ramy dokumentu. Pierwszym i najważniejszym punktem ugody winna być zatem miłość do dziecka, zdolna pokonać wszystkie przeszkody.

 

Opracował:
Sławomir Lasek

 

Artykuł został grzecznościowo przedrukowany ze strony www.wstroneojca.pl

  

Rozwód po męsku, czyli rozwiedziony pozna panią. Jesteś już gotów?


Czym jest rozwód dla mężczyzny? Czy to prawda, że wywołuje on silniejszy stres u kobiet? Powszechnie uznaje się go za jedno z największych niepowodzeń życia osobistego. Społeczeństwo ciągle jest skłonne przypisywać mężczyźnie większą winę za rozpad małżeństwa, wynikający zazwyczaj z jego nieodpowiedzialności lub braku dojrzałości. Przyjrzyjmy się bliżej, jakie koszty psychologiczne niesie ze sobą rozwód dla mężczyzny i jak może on wykorzystać swoje przeżycia, by otworzyć się na nową szansę.

Rozwód po męsku

 

Wbrew powszechnym przekonaniom, rozpad małżeństwa wywołuje większy szok emocjonalny u mężczyzny. Kobiety długo dojrzewają do podjęcia decyzji o rozstaniu, analizują w myślach swoje uczucia lub wyobrażają sobie, jak będzie wyglądać ich przyszłe życie, kiedy już nie będą żonami. Mężczyźni natomiast, długo nie zauważają negatywnych wskazówek, świadczących o kryzysie w związku, nawet gdy decyzja o rozwodzie jest już podjęta, częściej niż kobiety, snują nierealne marzenia o powrocie do dawnej sytuacji i możliwości naprawy tego, co było złe w relacji.

Jak pokazują wyniki badań psychologicznych (np. Kressel, 1986), mężczyźni w sytuacji rozwodu unikają szczerej konfrontacji ze swoimi uczuciami. Może to być przyczyną błędnego rozpoznawania własnych potrzeb, np. nie radzą sobie z obowiązkami domowymi, co jest interpretowane jako tęsknota za bliskością z kobietą. Wynika to głównie z przekazywanych w dzieciństwie wzorców społecznych, zgodnie z którymi analizowanie własnych emocji jest uznawane za zachowanie „niemęskie”.

W celu zwalczenia stresu związanego z rozwodem, mężczyźni angażują się w różne formy aktywności: rozwijają porzucone wcześniej zainteresowania lub intensywnie poświęcają się pracy zawodowej. Dlatego też zewnętrznym obserwatorom może się wydawać, że mężczyzna nie przeżywa rozstania tak mocno jak kobieta, która często, by poczuć ulgę, wyraża swoje emocje otwarcie przed otoczeniem.

Sytuacja mężczyzny jest w istocie o wiele trudniejsza. Jeśli nie nastąpi konfrontacja z własnymi uczuciami, niemożliwe będzie zakończenie kryzysu i wykorzystanie szansy, jaką może dać rozwód.

Oto kilka wskazówek dla Panów, którzy chcą przejść tę drogę zwycięsko. Zostały one opracowane na podstawie informacji zawartych w książce Judith S. Wallenstein i Sandry Blakeslee pt. „Druga szansa. Mężczyźni, kobiety i dzieci 10 lat po rozwodzie”.

  • Zakończ swoje małżeństwo. Dotyczy to zwłaszcza sfery emocjonalnej. Już nie jesteś mężem, co nie znaczy, że nie możesz być sobą. Ciągle masz wiele pasji i celów, które możesz realizować. Zakończenie małżeństwa oznacza także pozbycie się pragnienia zemsty na partnerze, obarczania go lub samego siebie całą winą za rozpad związku;
  • Pozwól sobie na żałobę po stracie. Być może wydaje Ci się to stratą czasu i myślisz, że lepszym rozwiązaniem byłoby zajęcie się czymś innym, co pozwoliłoby Ci zapomnieć. Jeśli jednak nie pozwolisz sobie samemu na uświadomienie straty i przeżycie bólu, odbierzesz sobie samemu szansę na uwolnienie się od tego, co było złe w Twojej przeszłości;
  • Stopniowo opanuj negatywne emocje. Poczucie krzywdy i żalu jest w Twojej sytuacji zupełnie zrozumiałe. Twoje życie nie stanęło jednak w miejscu - ciągle trwa i masz szansę odnaleźć w nim wiele satysfakcjonujących chwil. Pozwól sobie czasem na optymizm. Pretensje do byłej partnerki lub innych osób nic nie pomogą. Przeszłość jest już za Tobą, a Ty masz szansę sprawić, by Twoje kolejne relacje były dobre;
  • Odbuduj samego siebie. Według J.S. Wallenstein i S. Blakeslee jest to najważniejsze psychologiczne zadanie rozwodu. Polega ono na zbudowaniu nowego obrazu siebie, niezależnego od małżeństwa. By to uczynić, powinieneś sięgnąć do swoich wcześniejszych przeżyć, korzeni oraz odnaleźć nowe cele. Jeśli obwiniasz się, w pełni lub częściowo, za rozpad małżeństwa, spróbuj stopniowo uwalniać się od tego uczucia. Jeżeli natomiast będziesz ciągle uważał samego siebie za „nieodpowiedniego mężczyznę”, istnieje niebezpieczeństwo, że takie oczekiwania wobec samego siebie nieświadomie wniesiesz do nowego związku. Może tutaj zadziałać tzw. efekt samospełniającej się przepowiedni i w nowej relacji powtórzysz poprzednie błędy.

Czas na nowy związek

Wiele osób tuż po rozwodzie ma wrażenie, że już nigdy nie zbuduje nowego związku. U Panów pojawiają się tutaj dodatkowe obawy, wynikające z popularnego przekonania, że kobiety wolą nie wiązać się z partnerami, których poprzednie małżeństwo zakończyło się rozwodem. Należy pamiętać, że jest to jednak tylko stereotyp, a dowodem na jego nieprawdziwość jest chociażby fakt, iż wielu mężczyzn po rozwodzie naprawdę buduje szczęśliwe relacje z nową partnerką. Niewątpliwie wymaga to czasu. Niektórzy popełniają duży błąd, wchodząc w nowy związek tuż po rozwodzie. W tym przypadku wiąże się to zazwyczaj z pragnieniem odzyskania utraconej niedawno bliskości. Pozostające jednak ciągle intensywne uczucia żalu, złości, czy straty oraz brak analizy błędów popełnionych w małżeństwie, mogą sprawić, że nowy związek szybko się zakończy, a przekonanie o braku umiejętności budowania szczęścia z druga osobą wzrośnie jeszcze bardziej.

Zanim zdecydujesz się na nowy związek, sprawdź, czy jesteś na to gotowy:

  • Pozbądź się poczucia lęku. Może to być dla Ciebie trudne, ponieważ mężczyźni często wypierają ze swojej świadomości fakt odczuwania przez nich lęku. Jeśli jednak doświadczyłeś porażki w życiu małżeńskim, zupełnie naturalne jest, jeśli odczuwasz obawę przed kolejną próbą wejścia w bliską relację. Być może nie chciałbyś, by ktoś znów doznał zawodu z Twojego powodu. Praca nad lękiem wymaga czasu, rozmów z bliskimi osobami, które pomogą Ci wzmocnić nadwątlone poczucie Twojej wartości jako partnera w związku interpersonalnym;
  • Nie oczekuj od nowego partnera, by spełniał wszystkie Twoje oczekiwania. Często zdarza się, że osoby po rozwodzie, obwiniające byłego partnera o rozstanie, mają wrażenie, że nowo poznana osoba będzie dokładnie taka, jaką chcieliby ją widzieć. Pamiętaj, że nie ma ideałów, a wspólne szczęście zawsze wymaga czasu i wysiłku obu stron;
  • Skorzystaj ze swojego doświadczenia. Nie odrzucaj poprzedniego małżeństwa jako wydarzenia, które należałoby na zawsze usunąć z pamięci. Masz już coś, czego nie mają inni ludzie - doświadczenie i wiedzę o tym, co niszczy związek. Dlatego tak ważne jest przeanalizowanie przyczyn rozwodu, najlepiej bez silnych emocji. Gdy uświadomisz sobie na czym polegały błędy, Twoje szanse na naprawdę szczęśliwy związek będą o wiele większe.

 

Mówi się, że wszystko ma swoje złe i dobre strony. Często wydaje się, że rozwód niesie ze sobą tylko niekorzystne aspekty. Wszystko jednak zmieni się, gdy po opadnięciu emocji zaczniesz traktować rozwód jako szansę. Zapewne jako Prawdziwy Mężczyzna jesteś zdolny podjąć najważniejsze w życiu wyzwanie - znów zacząć dawać i brać miłość.

Jowita Wójcik, psycholog

 * W artykule wykorzystano informacje z książki  M. Beisert pt. „Rozwód. Proces radzenia sobie z kryzysem” (Wydawnictwo Fundacji Humaniora, Poznań 2000) oraz J.S. Wallenstein i S. Blakeslee pt. „Druga szansa. Mężczyźni, kobiety i dzieci 10 lat po rozwodzie” ( Wydawnictwo „Charaktery”, Warszawa 2006).

  

Samotne ojcostwo - polecamy książkę

Od kilku lat rozważania dotyczące roli i kompetencji wychowawczych ojców znajdują z jednej strony coraz więcej miejsca w mediach, publikacjach popularnych i w literaturze o charakterze naukowym, z drugiej zaś strony jest to temat, którego podejmowanie sprawia wiele trudności. Wynikają one głównie ze stereotypowego podejścia do podziału ról i obowiązków w rodzinie, ale również, a może przede wszystkim, z przeświadczenia sfeminizowanych sądów rodzinnych oraz części społeczeństwa o wyższych kompetencjach rodzicielskich kobiet.

Przejawem tego podejścia jest chociażby znikoma ilość pozycji o charakterze empirycznym na ten temat w literaturze pedagogicznej i psychologicznej. Dodatkową trudnością jest fakt, że ojcowie dość niechętnie uczestniczą w badaniach z obawy przed ich stereotypową oceną i nieufnością co do intencji działań badaczy.

Zainteresowanie problematyką samotnego ojcostwa wydaje się konieczne przede wszystkim ze względu na zmianę pozycji matki w wyniku oddziaływania czynników ekonomicznych i społecznych oraz stały wzrost rozwodów w Polsce.

W rozważaniach na ten temat nasuwa się pytanie, w czym samotne ojcostwo ustępuje samotnemu macierzyństwu. Książka „Samotne ojcostwo” podejmuje właśnie kwestie kompetencji ojców, ich przygotowania do pełnienia roli rodzicielskiej. Celem opracowania nie jest udowodnienie, że ojcowie są lub nie są lepiej przygotowani do pełnienia roli rodzicielskiej niż matki, tym bardziej, że wiele badań potwierdza kompetencje tych ostatnich. Chodzi o wskazanie, że przy podejmowaniu decyzji, kto z rodziców ma być opiekunem, powinno brać się pod uwagę przede wszystkim dobro dziecka, a nie kierować się funkcjonującym nadal w naszym społeczeństwie tradycyjnym podziałem ról.

Zdaniem W. Stojanowskiej (2000, s.17) „funkcjonujące w świadomości społecznej nieprawidłowe stereotypy dotyczące wywiązywania się z roli matki powodują, że matki nie chcą wyrazić zgody na sprawowanie pieczy nad dzieckiem przez ojca (...) nawet wtedy, gdy zgodne byłoby to z interesem dziecka i interesem osobistym rodziców”. Istotny jest również fakt, że ojcowie w sytuacji rozpadu rodziny coraz częściej świadomie wyrażają chęć podjęcia opieki nad dzieckiem.

Omawiane opracowanie w części pierwszej zawiera bogatą i wnikliwą charakterystykę problemu samotnego ojcostwa. Czytelnik może zapoznać się ze sposobami rozumienia ról rodzicielskich w świetle wybranych teorii oraz z przeobrażeniami tych ról w zmieniającym się świecie. Ponadto w rozdziale tym zawarto najistotniejsze tezy dotyczące podstaw prawnych opieki nad dzieckiem oraz przegląd badań polskich i zagranicznych na temat roli ojca w rodzinie, jego istoty w procesie wychowania i wpływu na rozwój osobowości dziecka.

Te teoretyczne rozważania stanowią dobre wprowadzenie w problematykę badawczą. W pracy zastosowano metodę sondażu diagnostycznego, opartego przede wszystkim na wywiadach z ojcami i matkami po rozwodzie stanowiącymi grupę porównawczą. Dodatkowo dokonano analizy psychologicznej na podstawie kwestionariusza E.S. Schaefera i R.Q. Bella do badania postaw rodzicielskich (Parent Attitude Research Instrument), Inwentarza Samowiedzy oraz kwestionariusza Eysenck Personality Questionnaire (Skala Impulsywności, Skłonności do Przygód i Empatii), autorstwa H.J. i S.B.G. Eysencków.

Kolejne rozdziały opracowania o charakterze empirycznym poświęcone są prezentacji wyników badań dotyczących sytuacji życiowej ojców po rozwodzie, osobowościowych komponentów przygotowania ojców po rozwodzie do pełnienia ról rodzicielskich oraz kompetencji rodzicielskich w zakresie wiedzy, umiejętności i nawyków niezbędnych do zapewnienia dziecku warunków prawidłowego rozwoju. Wskazano również na zależności między kompetencjami rodzicielskimi ojców a cechami osobowościowymi i postawami rodzicielskimi badanych mężczyzn.

Zaprezentowane w omawianym opracowaniu wyniki badań wskazują na konieczność postrzegania roli ojca i jego kompetencji wychowawczych nieco szerzej i wnikliwiej.

Na podstawie przeprowadzonych analiz sytuacja materialno-bytowa ojca po rozwodzie w porównaniu z sytuacją rozwiedzionej matki jest lepsza. Podobne wyniki uzyskano również m.in. w badaniach S. Lachowskiego (1984). Mimo zmieniającej się pozycji zawodowej kobiety, nadal mężczyzna częściej pełni kierownicze stanowiska, a co za tym idzie, posiada wyższe dochody. Oczywiste jest, że sytuacja materialno-bytowa nie powinna być podstawowym argumentem w przyznawaniu opieki nad dzieckiem, ale stworzenie odpowiednich warunków życia stanowi istotny i pomocny element procesu wychowania. Ogólnie rzecz biorąc, można stwierdzić, że ojcowie po rozwodzie w porównaniu z matkami mają większe możliwości zapewnienia odpowiedniej opieki od strony materialno-bytowej.

Jak już wspomniano, podjęto próbę określenia i porównania z matkami osobowościowych aspektów przygotowania ojców do pełnienia ról rodzicielskich. Biorąc pod uwagę stereotypowe podejście do predyspozycji osobowościowych ważnych w procesie wychowania, wyniki badań wydają się interesujące. Na podstawie analizy danych, uzyskanych dzięki zastosowaniu Inwentarza Samowiedzy, nie stwierdzono istotnych różnic między ojcami i matkami. Ujawniła się jedynie tendencja, że rozwiedzeni ojcowie w porównaniu do matek częściej stwierdzają, że są inteligentni, zdolni, twórczy i pomysłowi. Ponadto wraz z wiekiem ojcowie stają się mniej ambitni, ale najbardziej pracowici są w okresie typowym dla macierzyństwa (30-40 lat).

Mimo, że ojcowie charakteryzują się w świetle badań niższym poziomem empatii i mniej chętnie eksponują swoje uczucia oraz częściej poszukują w swoim życiu nowych sytuacji, to jednak wraz z wiekiem wykazują mniejsze chęci do zmian, a więc cenią ustabilizowaną sytuację życiową.

Dość potocznym stwierdzeniem jest, że ojcowie rzadziej od matek przyjmują prawidłowe postawy rodzicielskie. Z badań jednak wynika, że nie ma istotnych różnic w tym zakresie. Jedynie ojcowie w większym stopniu niż matki odczuwają obawę przed nadmiarem obowiązków domowych oraz ograniczeniem kontaktów towarzyskich. Badania wykazały również brak istotnych rozbieżności w poziomach kompetencji w zakresie wiedzy, umiejętności i nawyków potrzebnych do zapewnienia prawidłowego rozwoju dziecka. Zaskakująca jest zwłaszcza tendencja wskazująca na to, że stosunkowo większą liczbę ojców niż matek cechuje wysoki poziom umiejętności potrzebnych do zapewnienia dziecku odpowiednich warunków rozwoju, natomiast w przypadku wiedzy pedagogicznej tendencja ta jest odwrotna. Prowadzone badania ujawniły również pewne zależności między poziomem kompetencji a wiekiem i wykształceniem badanych ojców i matek.

Ze względu na fakt, że opiekę nad dzieckiem sprawują badane matki, to wiedza ojców na temat wychowania w przeciwieństwie do matek ma charakter teoretyczny i nie przekłada się na konkretne czynności opiekuńczo-wychowawcze. Nie oznacza to jednak, że ojcowie nie potrafią zapewnić dziecku odpowiedniego sposobu odżywiania, ubrania czy higieny, czy też zorganizować wspólnie z dzieckiem czasu wolnego.

Zaprezentowane wyżej wybrane wyniki badań dotyczące przygotowania ojców do pełnienia roli rodzicielskiej, a omówione szczegółowo w książce „Samotne ojcostwo”, jak już wspomniano, nie mają na celu dowodzić umniejszania roli matki w procesie wychowawczym, gdyż jest ona niepodważalna. Wskazują one raczej na konieczność zwrócenia uwagi społeczeństwa na możliwości i chęć zaangażowania się ojców w proces wychowawczy. Sądy rodzinne przy orzekaniu praw opieki nad dzieckiem rozwiedzionym rodzicom powinny dokonywać głębszej analizy sytuacji życiowej, cech osobowościowych i kompetencji obojga rodziców. Należy pamiętać, powołując się na brytyjskie wyniki badań D. Hilla (1998, s.20), że mężczyźni mogą być równie dobrzy, albo równie źli w opiekowaniu się dziećmi, czy też amerykańskie G.L. Greifa (1995), które wykazały, że samotni ojcowie mimo konieczności łączenia roli zawodowej z rodzinną, potrafią wypracować sprawnie funkcjonujący ze względu na dobro dziecka styl życia. Tym bardziej, że problem łączenia pracy zawodowej i pieczy nad dzieckiem dotyczy współcześnie również samotnie wychowujących matek.

Omawiane opracowanie pozwala spojrzeć na rolę i kompetencje rodzicielskie ojców nieco szerzej, może zatem stanowić materiał pomocny w praktycznych sytuacjach związanych z problemami ojców samotnie wychowujących dzieci czy też ojców starających się o przyznanie opieki nad dzieckiem.

 

Literatura:
1. Hill D. (1998), Mężczyźni, tłum. K. Bober, Warszawa.
2. Lachowski S. (1984), Sytuacja społeczno-ekonomiczna ojców samotnie wychowujących dzieci, „Problemy Rodziny”, nr 5.
3. Stojanowska W. (2000), Władza rodzicielska pozamałżeńskiego i rozwiedzionego ojca. Studium socjologiczno-prawne, Warszawa.

 

Autorka książki, dr Anna Dudak,
jest pracownikiem Zakładu Andragogiki
na Wydziale Pedagogiki i Psychologii
UMCS w Lublinie

 

Artykuł został grzecznościowo przedrukowany ze strony www.wstroneojca.pl

  

Strzelać czy dać się ustrzelić?

Jak odnaleźć swoją drugą połówkę? To pytanie nurtuje wszystkie osoby szukające miłości. Jedni twierdzą, że nie wolno się poddawać i trzeba nieustannie szukać, nawet jeśli to oznacza kolejne porażki. Inni z kolei są głęboko przekonani o tym, że szukanie miłości na siłę nie ma sensu, bo ta przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie i zupełnie niezależnie od naszych starań. Komu wierzyć? Gonić króliczka czy czekać aż sam wpadnie w nasze ręce?

 

Szczęściu trzeba pomóc – mówi dobrze znane porzekadło. I trudno się z nim nie zgodzić. Siedzenie z założonymi rękoma i umartwianie się nad swoją samotnością raczej nie spowoduje, że do naszych drzwi zapuka nagle piękna nieznajoma lub przypadkiem wpadnie na nas zabójczo przystojny przechodzień, a nas w jednej chwili porazi piorun miłości. Nie grasz, nie wygrywasz. Nie szukasz, nie znajdujesz. Takie są brutalne prawa rachunku prawdopodobieństwa. Tyle tylko, że można grać, a wciąż przegrywać, a każdy nowy los kosztuje…

Na łowy
Według stereotypowego modelu chodzenia na randki to mężczyźni szukają, a kobiety dają się znaleźć. Nie wnikając w słuszność tego modelu, nie ulega wątpliwości, że niezależnie od płci każdy chce odnaleźć prawdziwą miłość i wolałby, żeby zdarzyło się to wcześniej niż później. Jeśli tak, to dlaczego nie zacząć już? Jeśli się postaram to przecież znajdę, co chcę!

Tak, im więcej szukam, tym większe mam szanse na znalezienie. Będę się więc rozglądać bacznie dookoła i zareaguję w odpowiednim momencie. Przecież siedząc z nosem w papierach lub nawet w książce czytanej dla przyjemności, nie dostrzegam ludzi wokół i nie mam zbyt dużych szans na poznanie kogoś. Dobrze więc, będę się udzielać towarzysko. Chodzenie na randki, flirtowanie to przyjemne rzeczy, więc czemu ich sobie odmawiać. Moje samopoczucie będzie też znacznie lepsze, jeśli to ja sobie znajdę szczęście: to będzie mój świadomy wybór, więc będę odczuwać pełną satysfakcję! To nic, jeśli się nie uda. Przynajmniej będę wiedzieć, czego się wystrzegać następnym razem i nie popełnię tego samego błędu.

Rozumując w ten sposób można stwierdzić, że szukanie miłości to same zalety. Rzeczywiście, aktywność i konsekwencja to bardzo pożądane cechy, dzięki którym na pewno wielu osobom udało się odnaleźć upragnione szczęście, ale nie wszyscy są tak odporni na porażki. Poza tym, czy takie działanie to gwarancja znalezienia miłości prawdziwej czy tylko miłości takiej na moment, chwilowego zauroczenia?

Przyczajony tygrys
Niewątpliwie miłość pojawia się lub nie, więc jest to efekt przypadku i wyjątkowego splotu korzystnych okoliczności. Jak znaleźć się w takich okolicznościach? Można próbować je samemu tworzyć, ale takie działanie na siłę rzadko kiedy przynosi pożądane efekty, bo nasze silne pragnienie znalezienia miłości może być często odebrane jako działanie zbyt usilne i poważne, niemal jak akt desperacji, a to zawsze odstrasza potencjalnego partnera. Cała sztuka nie polega na sztywnej opozycji: szukać lub biernie czekać, żeby być znalezionym, ale na tym, żeby umieć poznać, kiedy miłość przyjdzie i być na nią gotowym. Wielu z nas być może straciło swoją szansę, bo zorientowało się zbyt późno. Następnym razem na pewno będziemy bardziej czujni. Czy można pokusić się więc o receptę na znalezienie miłości? Chyba takiej nie ma, ale duża dawka otwartości i zwykłej ciekawości ludzi oraz znacznie mniejsza niż dotychczas szczypta przymusu często potrafią zdziałać cuda.

   

Jak szukać, aby znaleźć partnera lub partnerkę?

Jeżeli bardzo czegoś pragniesz, możesz to osiągnąć, także znaleźć partnera lub partnerkę. Ty także możesz być szczęśliwy i nie jest to zależne ani od wyglądu, ani od grubości portfela. Uwaga jednak, dalecy jesteśmy jednak od źle pojętego optymizmu i przekonywania, że wystarczy myśleć o sukcesie, a on przyjdzie sam. Szczęściu trzeba pomagać, a temu, kto nie próbuje, nigdy się nie uda – tym stwierdzeniem nie odkrywamy Ameryki. Być może jesteś już Użytkownikiem naszego Serwisu od jakiegoś czasu i zastanawiasz się, czy to w ogóle ma sens, skoro do tej pory nikt nie napisał do Ciebie gorącego listu, nie umówiłeś się jeszcze na prawdziwą randkę. Zadaj sobie więc pytanie, czy robisz naprawdę wszystko, aby pomóc samemu sobie? Bywa, że o szczęście i miłość trzeba zawalczyć, a my dajemy Ci do ręki oręż, który Ty musisz wykorzystać!

 

 

Po pierwsze – Wizytówka!

Konieczność wypełniania Wizytówki czasem spotyka się z protestami nowych Użytkowników. A tak naprawdę właśnie ona jest odbiciem Twojej osobowości, stylu życia i podejścia do poszukiwań partnera. W życiu codziennym o naszym stosunku do drugiego człowieka decyduje pierwsze kilka minut spotkania, rozmowy, w MyDwoje.pl – decyduje Wizytówka! Idąc na spotkanie, które może przerodzić się w randkę, staramy się wypaść jak najlepiej! Postaraj się więc też wypaść świetnie w swojej Wizytówce! Jak? Oto kilka podpowiedzi!

  • Bądź prawdziwy! To pierwsza i naczelna zasada, na którą kładziemy nacisk! Zafałszowanie rzeczywistości w Wizytówce, jak każde kłamstwo, nie ma przyszłości i jego odkrycie może być dla Ciebie bardzo bolesne. Jeżeli już poznasz osobę, na której będzie Ci zależało, prędzej czy później dowie się ona o nieścisłościach pomiędzy tym, co znalazło się w Twojej Wizytówce, a rzeczywistością. Nie musimy chyba dodawać, że wprowadzona w błąd, będzie miała prawo czuć do Ciebie żal. Teraz swoją prawdomówność możesz w MyDwoje.pl potwierdzić Certyfikatem Wiarygodnego Profilu! Tutaj możesz przeczytać o Certyfikacie więcej >> 
  • Motto życiowe jest centralnym punktem Twojej oferty i jest szczególnie cenne, jeśli czymś się wyróżnia! Być może to oryginalny cytat z ważnej dla Ciebie książki lub filmu, być może świadczy o szczególnym poczuciu humoru właściciela profilu! Jeśli nie, zastanów się, czy nie warto zamiast wpisywać w tej rubryce oklepane "carpe diem" lub "Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni", warto poświęcić czas na zastanowienie się chwilę, czym naprawdę kierujesz się  w życiu lub stworzenie ciekawej charakterystyki.
  • Pole Charakterystyka. To bardzo ważna, jeśli nie najważniejsza, rubryka w Twojej Wizytówce! Mimo to wypełnianie tego pola często nasi Użytkownicy traktują jako zło konieczne. Deklarują, że nie lubią autoreklamy lub nie potrafią o sobie pisać. Jednak warto włożyć w uzupełnienie tego pola trochę wysiłku! Warto zdać sobie sprawę, że to na podstawie Twojej Wizytówki ktoś podejmuje decyzję, czy nawiąże z Tobą kontakt. Nie chodzi tu więc o chwalenie się i reklamowanie, ale o zamieszczenie kilku informacji, które przyciągną zainteresowane osoby. Napisz tu po prostu o swoich pasjach, zainteresowaniach, sposobach spędzania wolnego czasu lub wyznawanych wartościach. A może masz nietypowe hobby? Czytasz literaturę południowoamerykańską lub zgłębiasz tajniki toksykologii? Napisz o tym koniecznie! Będziesz miło zaskoczony, gdy właśnie na podstawie tych informacji uda Ci się szybko znaleźć pokrewną Ci duszę.

Nasze doświadczenia pokazują, iż solidnie uzupełniona Wizytówka wzbudza większe zainteresowanie – a to już połowa sukcesu! Pomyśl tylko: po raz kolejny w polu poświęconym charakterystyce czytasz: „jestem normalny”, „jestem mężczyzną”, „mam wady i zalety jak każdy”… Takie słowa nie intrygują czytającego Twoją Wizytówkę. Inne osoby zdają sobie sprawę, że bardzo trudno jest o sobie pisać, nie musisz tego podkreślać! Podkreśl natomiast, że jest o czym z Tobą rozmawiać, że nie jesteś znudzony sobą i nie zanudzisz współtowarzysza! Atrakcyjnie wypełniona Wizytówka sprawia, że człowiek jest atrakcyjniejszy; lepsza Wizytówka to lepsze „pierwsze wrażenie”.

 

Po drugie – zdjęcia!

  • Wygląd to nie wszystko, ale... Wiadomo, że jeśli traktujesz znajomość poważnie, wygląd drugiej osoby nie jest najważniejszą sprawą. Jednak nie sposób zaprzeczyć, że fizyczność jest istotna – to na niej zatrzymuje się wzrok. Nie chodzi tu o proste rozróżnienie, czy ktoś jest osobą atrakcyjną czy nie. Wyraz twarzy, oczy (które są przecież „zwierciadłem duszy”), ewentualne otoczenie – to też informacja na temat człowieka! Na podstawie zdjęcia można zadecydować, czy ktoś wydaje nam się osobą sympatyczną lub godną naszego zainteresowania!
  • Jakie zdjęcia? Zdjęcie to kontynuacja „pierwszego wrażenia”! Zatem starannie wybierz zdjęcia, które zechcesz dołączyć. Skorzystaj przedtem z naszych wskazówek możesz przeczytać o nich więcej tutaj >> Zależy nam, aby zdjęcia wiernie oddawały rysy twarzy Użytkownika! Nie znaczy to jednak, że muszą to być zdjęcia paszportowe lub dowodowe! Nie przykładamy bowiem wagi do widoczności lewego ucha! Zdjęcia zrobione przez profesjonalnego fotografa mają oczywiście dodatkowy urok, ale nie są one konieczne! Najważniejsze, aby na fotografii dobrze widać było Twoją twarz i aby nie było to zdjęcie z kategorii obraźliwych, wulgarnych lub intymnych. Zadbaj także o to, aby nie były to zdjęcia grupowe, przedstawiające dzieci lub inne osoby trzecie. W MyDwoje.pl dbamy o bezpieczeństwo Twoich zdjęć, przykładamy również wagę do ochrony dóbr osobistych osób trzecich! Pamiętaj, że osoby te mogłyby nie życzyć sobie publikacji fotografii, na których są widoczne! Nie ma jednak żadnych przeciwwskazań, abyś wybrał zdjęcie z wycieczki lub fotografię prezentującą Cię w ukochanej przez Ciebie sytuacji, na przykład na spacerze z psem lub na lodowisku.
  • Udostępnianie fotografii. Początkowo, po zaakceptowaniu zdjęć przez Moderatora, Twoje fotografie są niewidoczne dla Użytkowników. Możesz jednak w każdej chwili samodzielnie nimi zarządzać. Na pewno warto otworzyć je dla wszystkich zarejestrowanych Użytkowników. Jeśli jednak nie chcesz tego robić, najlepiej przejąć inicjatywę i jako abonamentowy Użytkownik po wysłaniu propozycji kontaktu od razu udostępnić fotografię konkretnej osobie, której proponujesz kontakt.

Nasze doświadczenia pokazują, iż profile, do których dołączono zdjęcia, są częściej odwiedzane przez Użytkowników!

Zachęcamy więc – dołącz zdjęcia! W naszym Serwisie sam decydujesz kto je zobaczy. Przypominamy takze, że Twarzę w Galerii MyDwoje.pl to osoby, które wyraziły specjalną pisemną zgodę na prezentację ich fotografii na stronach ogólnodostępnych. Twoje "świeżo" załadowane zdjęcia oczywiście nie będą widoczne w Galerii.

 

Po trzecie – kryteria wyszukiwania!

Otrzymasz od nas listę osób dopasowanych do Ciebie na podstawie wyników Testu Doboru Partnerskiego! Wiele osób ufa jednak przede wszystkim swoim kryteriom wyszukiwania. Masz możliwość ich ustalenia! Chcemy jednak zwrócić Twoją uwagę, aby kryteria nie były ustawione zbyt surowo. Jeśli więc otrzymasz zbyt mało wyników wyszukiwania, przyjrzyj się jeszcze raz swoim wymaganiom. Być może wystarczy powiększyć tolerancję wzrostu o kilka centymetrów lub zwiększyć granicę wieku! Również wykształcenie nie jest przecież decydujące – ukończenie studiów nie czyni lepszym człowiekiem!

Zastanów się więc, na jakie ustępstwa nie jesteś w stanie pójść, a na co ewentualnie możesz pozwolić! Pamiętaj, że i tak decyzję o nawiązaniu z kimś kontaktu podejmiesz na podstawie dokładnego zapoznania się z Wizytówką tej osoby! Kryteria zaś możesz weryfikować wielokrotnie i zawsze wrócić do poprzednich!

 

Po czwarte – abonament i własna inicjatywa!

 

Ileż to razy w świecie „realnym” krytykowaliśmy osoby, które narzekając, że nikogo nie mogą poznać, nie robiły nic, aby sobie pomóc? Nie ma się co oszukiwać: w Twoim własnym mieszkaniu nie przewija się zbyt wiele nowych osób! Trzeba wyjść do ludzi! Podobnie jest na naszym portalu! W MyDwoje.pl mamy wiele profilów i wielu Użytkowników. Aby nie zostać pominiętym, oprócz troski o atrakcyjny profil, czyli Wizytówkę i zdjęcia, warto wyjść sukcesowi naprzeciw! Szczęściu trzeba pomagać – wykaż więc inicjatywę! Po wykupieniu abonamentu możesz wybrać osobę, której zaproponujesz kontakt. Radzimy: wysyłaj wiele zaproszeń, zwiększając tym samym szansę na „spotkanie” tej wymarzonej osoby. Warto spróbować!

 

Po piąte – Nie poddawaj się!

 

Niezależnie od Twoich starań, możesz jednak spotkać się z odmową lub – co gorsza – brakiem odpowiedzi. Zwracamy uwagę naszych Użytkowników, by odpowiadali na propozycję kontaktu, także odmownie, jeśli nie są zainteresowani korespondencją. Czytaj więcej o Netykiecie MyDwoje.pl tutaj>>  Odmowa jest w życiu czymś naturalnym. Nie można dostać przecież wszystkiego od razu! Prosimy jednak o cierpliwość i nie poddawanie się! To nie jest Twoja wina; to zresztą nie jest niczyja wina. Nie wszyscy muszą nas kochać; jest to zresztą niemożliwe i nie warto o to zabiegać! Jeden z bohaterów świetnego filmu „Elizabethtown” zwykł mawiać: „Jeśli nie będzie to, to będzie coś innego”. Tak właśnie należy do kontaktów na MyDwoje.pl podchodzić! Odmowa nie jest niczym miłym, ale świat się nie zawalił! Trzeba próbować dalej! A potencjalna nagroda, w postaci szczęśliwego związku i ukochanej osoby, z pewnością zrównoważy wszystko to, co było przedtem! Przeczytaj historie naszych szczęśliwych par tutaj>> i do dzieła! Kto szuka, ten znajdzie! Powodzenia!

  

Duże szanse samotnych ojców na znalezienie partnerki!

"Ojciec to mężczyzna, który ma własne dziecko lub dzieci” - taką definicję słowa ojciec daje nam Encyklopedia PWN. W naszym Serwisie poszukuje miłości duże grono samotnych rodziców. W dobie rozwodów i rodzin mieszanych przytoczona encyklopedyczna definicja ojca nie oddaje jednak wielu aspektów ojcostwa i potrzeb mężczyzn, którzy są ojcami, pragną wychować swoje dzieci otaczając je miłością i opieką, ale jednocześnie nie chcą pozostać samotnymi ojcami, lecz myślą o nowym dobrym harmonijnym związku, który stworzą z kochającą i akceptującą przeszłość partnera kobietą.

 
Obraz samotnego mężczyzny z dzieckiem. W powszechnej opinii mężczyzna samotnie wychowujący dziecko przede wszytkim wzbudza zaufanie. Kobieta, która spotyka samotnego ojca, dostaje komunikat: stateczny i odpowiedzialny mężczyzna, który pomimo przeciwieństw losu niesie na rękach swoje dziecko. To jasny sygnał - ten mężczyzna jest godny zaufania i bez wątpienia będzie dobrym ojcem także dla moich lub naszych dzieci. Społeczeństwo także patrzy na samotnego ojca z podziwem. Ojcostwo nie jest już tematem tabu, a i sami mężczyźni coraz częściej i z dumą przyznają się do pełnienia roli stereotypowo przypisanej wyłącznie kobietom. To samo społeczeństwo wydaje również krzywdzące opinie na temat samotnego ojcostwa, co później skutkuje utrwalaniem się niesprawiedliwych stereotypów. Role społeczne w rodzinie mogą być kwestią umowną i bezsprzecznie mężczyzna podołać trudom macierzyństwa, a raczej ojcostwa. Pozostaje tylko pytanie, czy na pewno chce temu podołać samotnie?

Czy samotnie wychowujący ojciec znajdzie kobietę gotową zaakceptować jego przeszłość? Serwis Doboru Partnerskiego MyDwoje.pl prowadzi stale analizę potrzeb i oczekiwań wśród poszukujących partnera kobiet i mężczyzn. Oto jak przedstawia się akceptacja mężczyzn z dziećmi wśród pań w MyDwoje.pl, które aktywnie poszukują partnera na stałe. W poniższej statystyce ograniczyliśmy wspomnianą grupę tylko do pań w wieku 23-45 lat, gdzie kwestia wychowania i ewentualnie urodzenia własnych dzieci ma duże znaczenie.

 Statystyka MyDwoje.pl z dnia 7.04.08

       

Kobiety w MyDwoje w zależności od deklarowanej chęci posiadania dzieci

tak - chcę mieć dzieci
nie- nie chcę  mieć dzieci
zależy od partnera (czy będziemy mieć dzieci)
nie wiem (czy chcę mieć dzieci)

Słupki pomarańczowe obrazują panie, które akceptują dzieci u nowo poznanego partnera (słupki szare - brak  akceptacji).  

Statystyki MyDwoje.pl pokazują, że kobiety w wieku 23-45 poszukujące partnera w przeważającej większości (61%) akceptują mężczyzn posiadających już potomstwo. Więcej niż co druga kobieta zdecydowałaby się na związek z mężczyzną z dzieckiem.

Wsród kobiet pragnących mieć dziecko z nowym partnerem aż 38% zaakceptowałoby, gdyby partner posiadał już swoje dziecko lub dzieci z wcześniejszego związku.

Akceptacja partnera z dzieckiem jest zaś regułą (91%) wsród kobiet w tej samej grupie wiekowej, które nie chcą posiadać własnych dzieci.

Zaskakujący jest także wynik, jak wielka jest akceptacja dzieci partnera wsród kobiet niezdecydowanych, czy pragną mieć swoje dzieci. Wsród pań, które decyzję o wspólnych dzieciach uzależniają od woli partnera, aż 77% zaakceptowałoby, gdyby partner posiadał już własne dzieci.

A zatem Panowie, tak wiele w Waszych rękach! Dzieci nie są przeszkodą, gdy zechcecie budować  szczęśliwy związek z nową partnerką.

Rozwód i co dalej z ojcostwem? W Polsce rozpada się obecnie co trzecie małżeństwo. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 1946 r. rozwodów było ok. 8 tys., a w roku 2007 aż 65 tysięcy. Wiele organizacji dochodzi ostatnio do głosu w obronie praw ojców. W polskim zwyczaju sądowniczym ojciec najczęściej bywa stroną pokrzywdzoną. Rzadko polskie sądy rodzinne w sprawach rozwodowych przyznają opiekę nad dzieckiem ojcu, choć, według kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, rodzice mają równe prawa do opieki nad dziećmi. Ojcowie często walczą o swoje prawa, niestety, często  bezskutecznie. Na pewno wszyscy pamiętają wzruszający film „Tato”, z Bogusławem Lindą w roli głównej, który z wielkim zaangażowaniem i poświęceniem walczył o prawa do swojej małej córeczki. Istnieje szereg prężnie działających stowarzyszeń, organizacji i fundacji, które za cel obrały sobie ochronę praw ojca. Chcą zmienić stereotyp i mentalność w kwestiach obyczajowych i prawnych samotnych ojców. Wspierają ich w tych trudnych dla nich chwilach. Ich misja ma jednak nie tylko charakter prawno-ekonomiczny, ale także socjologiczno-psychologiczny. Samotni ojcowie nie zawsze chcą pozostać samotni, potrzebują miłości, poszukują partnerki, która ich zrozumie. Na tej płaszczyźnie MyDwoje.pl posługując się Testem Doboru Partnerskiego MyDwoje.pl widzi także swoją rolę jako "inkubatora" silnych, dobrze dobranych związków i szczęśliwych rodzin.  Twoje dziecko wychowane zaś w pełnej rodzinie noszące w sobie dobre wzroce matki i ojca, będzie samo miało większą szansę na udane swoje związki. Magazyn GeoWissen opublikował w numerze 34/2008 badania dotyczące prawdopodobieństwa rozwodu dla osób z różnych środowisk i w różnych sytuacjach życiowych. Prawdopodobieństwo rozwodu osób, których rodzice się rozwiedli jest według Jochena Palusa autora tekstu o 52% większe niż osób wychowanych w pełnej rodzinie. Zainwestuj więc w przyszłość i szczęście Twojego dziecka i zadbaj, by Twój maluch wyrósł w pełnej rodzinie!

Moja żona zmarła... Czasem zdarza się, że z dnia na dzień mężczyźni stają się wdowcami. Śmierć bliskiej osoby pozostawia w sercu krwawiącą ranę i nie zawsze łatwo przychodzi pogodzenie się z tym ostatecznym faktem. Należy jednak pamiętać, że psychika człowieka skonstruowana jest w taki sposób, że po średnio dwóch latach żałoby po stracie, zaczyna wracać do równowagi, osiąga stan homeostazy, co powoduje, że wyzwala się naturalna gotowość do podejmowania nowych wyzwań i rozpoczęcia czegoś nowego. Nowego związku, nowej miłości. Nikt nie chce bowiem żyć samotnie, człowiek nie jest stworzony do życia w pojedynkę. Dlatego psychologowie namawiają samotnych ojców do podjęcia inicjatywy i stworzenia nowego szczęśliwego związku. MyDwoje.pl, jako Serwis matrymonialny, dołącza się do ich sugestii.  Serwis MyDwoje.pl jako pierwszy zwrócił szczególną uwagę na fakt, że coraz większa liczba samotnych ojców poszukuje partnerki. Nasze doświadczenia wskazują też, że kobiety poszukujące partnera na całe życie, często deklarują w swoich profilach gotowość do przejęcia opieki nad potomstwem potencjalnego partnera. Często w swoich Wizytówkach dodają, że chętnie poznałyby pana z dzieckiem. Potwierdza to przytoczona powyżej statystyka.

Nowy związek, nowe życie. Gorąco zachęcamy wszystkich samotnych i samotnie wychowujących dzieci ojców do zadbania o siebie i o swoje szczęście. Szczęśliwy, spełniony mężczyzna to także lepszy ojciec, nawet, gdy może być tylko "tatą na niedzielę". Podjęcie decyzji o aktywnym kreowaniu swojego życia i stwierdzenie:  "tak, jestem gotowy na nowy związek", zależy tylko od Ciebie. Zapraszamy do MyDwoje.pl - zarejestruj się i znajdź  partnerkę, która Cię zrozumie. Wszystkim Ojcom życzymy szczęścia i spełnionego ojcostwa!

                                      Serwis MyDwoje.pl

  

Ojcowie i ojcostwo. Raport z badań nad sprawowaniem przez mężczyzn roli opiekunów swoich dzieci.

Udział ojców w wychowaniu dzieci stał się w ostatnich latach tematem dyskusji, sporów – rzadziej badań naukowych. W niniejszym raporcie przedstawiam wyniki badań (wywiadów zogniskowanych) jakie zostały przeprowadzone w  dniach 4-5 października 2006 roku z mężczyznami – ojcami i przyszłymi ojcami. Ojcowie i ojcostwo. Prezentujemy raport z badań nad sprawowaniem przez mężczyzn roli opiekunów swoich dzieci.


Udział ojców w wychowaniu dzieci stał się w ostatnich latach tematem dyskusji, sporów – rzadziej badań naukowych. W niniejszym raporcie przedstawiam wyniki badań (wywiadów zogniskowanych) jakie zostały przeprowadzone w  dniach 4-5 października 2006 roku z mężczyznami – ojcami i przyszłymi ojcami. Badani zostali wybrani w sposób celowy, gdyż wywiady dotyczyły sprawowania opieki nad dziećmi przez mężczyzn - ojców małych dzieci. Pierwsza z badanych grup składała się z mężczyzn oczekujących pierwszego dziecka i uczestniczących w zajęciach w szkole rodzenia. Druga grupa składała się z ojców sprawujących bezpośrednią opiekę nad małym dzieckiem (poniżej 3 lat), podczas nieobecności w domu pracującej żony – w tych pełnych rodzinach to ojciec jest „pierwszym” lub co najmniej różnorzędnym z matką opiekunem dziecka. W trzeciej grupie uczestniczyli mężczyźni będących ojcami co najmniej dwojga dzieci, z których młodsze jest małym dzieckiem (poniżej 3 lat). Ich żony pracują zawodowo, a więc spodziewać się można, że opieka nad dziećmi dzielona jest miedzy oboje rodziców.. W raporcie wykorzystano też cytaty z jednego wywiadu indywidualnego z  ojcem sprawującym opiekę nad małym dzieckiem podczas nieobecności w domu pracującej matki dziecka.


1. Planowanie i wyobrażenia o przyszłości przed urodzeniem się dziecka.

a. Uczestnictwo ojca w porodzie


Grupa przyszłych ojców dobrana była  w ten sposób, że wszyscy mężczyźni uczestniczyli w zajęciach w szkole rodzenia, zakładaliśmy więc, że planują oni aktywny udział w opiece nad niemowlęciem, bardzo prawdopodobna jest też w ich przypadku decyzja o obecności podczas  porodu. Okazało się, że zdecydowana większość mężczyzn planuje uczestniczenie w porodzie, choć były pewne wyjątki - w grupie znaleźli się bowiem  mężczyźni obawiający się o swoją reakcję podczas porodu  i z tego powodu deklarujący, że w porodzie uczestniczyć nie będą (z uzasadnieniem: bo zemdleję). Najczęściej wymienianym argumentem na rzecz uczestniczenia w porodzie jest ewentualna „pomoc żonie”: Żona powiedziała, że będzie to bardzo pomocna dłoń dla niej, że bardzo jej pomogę, jak będę uczestniczył. Mniejszy stres, mniej będzie się bała. Będzie się czuła bezpieczniejsza (Marcin 1); Głównie o to chodzi, żeby było jakieś wsparcie. Żeby się nie czuła samotna. Czasami …nie wiem jakie są sytuacje, ale może coś trzeba będzie załatwić, coś przynieść, gdzieś zadzwonić (Marcin 2). Tylko jeden z badanych zwrócił uwagę na fakt, że pomoc to tylko jeden z powodów, dla których chce być obecny przy porodzie: Natomiast druga strona medalu, ja sobie nie wyobrażam, że miałbym nie uczestniczyć w takiej chwili. Może to jest samolubne. Gdyby ona nie chciała, to musiałbym się obejść ze smakiem (Hubert). I choć tylko jeden z mężczyzn zdecydowanie stwierdził, że z lęku przed własną reakcją nie będzie uczestniczył w porodzie, inni także obawiali sie tej sytuacji: Bo też pierwsze pytanie, a jak zemdleję?(Hubert) To każdy się pyta, a jak zemdleję? (…) Z tego co ja słyszałem, to sporadyczne przypadki są (Piotr).
Mężczyźni, którzy mają za sobą takie doświadczenie i w porodzie już uczestniczyli, inaczej opisuję tę sytuację. Na zdecydowanie dalszy plan w ich relacjach odchodzi „pomoc żonie” (która jednak jest obecna), a na plan pierwszy wysuwa się przeżycie, wspólnota przeżyć i ogromne emocje. Jak opisywał to jeden z ojców podczas wywiadu indywidualnego: Emocje, to wiadomo, najpiękniejszy dzień chyba w moim życiu, ogromne wzruszenie, coś niesamowitego. Coś, czego się po porostu zapomnieć nie da. A jeśli chodzi o to, jaka była moja rola...to tak jak tylko mogłem, byłem przy żonie, podtrzymywałem ją na duchu, pakowaliśmy te różne rzeczy, zabieraliśmy. Pobyt w szpitalu trwał od godziny 6 rano do 20, na Inflanckiej żona rodziła, prawie czternaście godzin byliśmy razem, cieszyliśmy się swoim szczęściem, poród bez żadnych komplikacji. Byłem zadowolony, szczęśliwy, wiadomo emocje potężne (ojciec Franka).

b. Plany dotyczące przyszłej opieki nad dzieckiem

Badanym z grupy przeszłych ojców zadaliśmy pytanie, czy mają już jakieś plany dotyczące opieki nad dzieckiem, podziału obowiązków, czy problem ten jest w ich rodzinie omawiany. Okazuje się, że takie rozmowy są rzadko prowadzone i przyszli rodzice najczęściej liczą na to, że „sprawy się same ułożą”: Z żoną bardziej przygotowujemy się do porodu niż do tych czynności, które będą później ( Robert). Wszyscy deklarują udział w opiece nad dzieckiem i swoją rolę wyobrażają sobie aktywnie: Myślę, że wspólna opieka rodzicielska. Przynajmniej w moim przypadku. Chciałbym w tym uczestniczyć. (Robert) Chcemy razem opiekować się dzieckiem. Natomiast jeszcze nie oddzieliliśmy… co drugą pieluchę ja przewijam. Zobaczymy jak będzie (Arek).
Wyobrażenia na ten temat są jednak mgliste i odnoszą się głównie do „pomagania żonie”: Myślę, że będzie to wymagało więcej wysiłku. Bo człowiek się zmęczy fizycznie, czy intelektualnie w pracy i nawet dwa w jednym. Przychodzi do domu. Trzeba się zająć trochę dzieckiem, żeby żonę odciążyć. Tu na pewno trzeba będzie trochę nakładów (Krzysztof)
Zwraca uwagę fakt, że wielu przyszłych ojców liczy na pomoc babci jako na rzecz „naturalną” i oczywistą i w ten sposób opisuje przyszłą opiekę nad dzieckiem: Mamy w odwodzie 2 babcie. Ile z nimi wytrzymamy? To jest następne pytanie. Natomiast trzeba będzie je jakoś uruchomić. Ja jestem za tą opcją.(Arek); mamy dwie babcie (Marcin 1) Ja myślę, że babcia się podejmie. (…)  Już jedną siostrzenicę mojej żony wychowała. (…) Z pozytywnym skutkiem. (Krzysztof). Wręcz uderzający jest fakt, że przyszli ojcowie uważają sprawowanie opieki przez babcię za fakt tak naturalny i akceptowany przez babcie, że nie widzą nawet powodu uprzedzania ich, że takie mają wobec nich plany. Na pytanie moderatorki, czy przyszła opieka nad wnukami została z babcią uzgodniona, padały odpowiedzi wskazujące na to, że takie pytanie przyszli ojcowie uważają za zbędne, a opieka zależy tylko od ich (rodziców)  dobrej woli, a nie od chęci wykonywanie takiej pracy przez babcie.  Ponieważ nie mają żadnych wątpliwości co do roli babci i ich chęci sprawowania opieki nad wnukami, w taki sposób odpowiadają na pytanie o to, czy uzgadniają swoje plany z babcią, czy informują je, że na nich ma spoczywać opieka nad dzieckiem: Wiedzą, że zostaną babciami. To chyba jest wystarczając informacja (Hubert). Tak właśnie, to już jest jednoznaczne. Natomiast temat zaproszenie, to już jest… jeszcze by się od razu wprowadziły. Trzeba to rozważyć (Arek).  Tylko w jednym przypadku we wszystkich trzech grupach focusowych zdarzyła się wypowiedź mężczyzny wskazująca na wczesne zaplanowanie, w jaki sposób przebiegać będzie opieka nad dzieckiem: Już kiedy żona była w ciąży, rozmawialiśmy, jak to wszystko poskładać, żeby miało ręce i nogi. (…)Tak, że to była decyzja wspólna. To było jakieś ryzyko, bo na początku nie było pewne, jak to się wszystko rozwinie. I jak to będzie wszystko wyglądało (Marek – pracują z żoną na różne zmiany i wymieniają sie w opiece).
Planowanie podziału zadań spotkaliśmy także w wywiadzie indywidualnym, w sytuacji, w której ojciec opiekuje się dzieckiem: To już mieliśmy zaplanowane. Żona ma na tyle ciekawą pracę i chciała wrócić do tej pracy, a ja, ponieważ w Polsce jeszcze wtedy nie pracowałem, to stwierdziłem, że przez czas pisania pracy i końcówkę studiów będę z dzieckiem. (…) To wyniknęło z tego, że żona już od czterech lat pracowała i wracała na swoje stanowisko, do swojego miejsca pracy. Uzgadnialiśmy to, konsultowaliśmy to, nie było tutaj żadnej spontaniczności (ojciec Franka).

2. Decyzja o opiece ojca nad dzieckiem. Powody tej decyzji

Warto zauważyć, że zarówno w tym ostatnim przypadku, jak w innych, w których ojciec jest głównym opiekunem dziecka, do takiego rozwiązania rodzice doszli po próbach innych rozwiązań, które uznali za nieudane: Kiedyś była taka rozmowa i zastanawialiśmy się, czy lepiej byłoby gdybyśmy obydwoje pracowali, a Franek był z opiekunką zwłaszcza mały Franek. (…) Przez jakiś czas mieliśmy opiekunkę (…). I żona i ja uznaliśmy, że gdzieś tam, w tym czasie, kiedy Franek był z opiekunką, nasze myśli krążyły, co tam się dzieje? Czy daje sobie z nim radę? (…) i tak dalej i zrezygnowaliśmy z tego (ojciec Franka).Moje dziecko było w żłobku. Sytuacja była jaka była i myśmy stwierdzili, że ok. i jak nie ma wyjścia to puszczamy. (…) kilka dni było w żłobku, a później jest choroba od razu. Po pierwsze łapie od innych dzieci. (…)Stres, który dziecko przechodzi, przynajmniej moja córa, która przeszła kiedy ją oddawałem… Próbowaliśmy tam na tydzień (Leszek). Można wiec powiedzieć, że niejednokrotnie jest to decyzja „wypracowywana”, do której dochodzi sie metodą prób i błędów.
        
Najczęściej wymienianym powodem podjęcia decyzji o sprawowaniu opieki przez ojca są względy finansowe: To była kwestia czysto finansowa.( Piotr) Żona troszeczkę więcej zarabia. (Zbyszek) Jak to wszystko wynikło? Też kwestia finansowa. Żona ma dobrą pracę. Po urlopie macierzyńskim wróciła, a ja zostałem (Paweł) Względy czysto finansowe (Marcin). Innym powodem, często towarzyszącym względom dla wyższych zarobków żony, jest rodzaj pracy lub innych czynności zarobkowych wykonywanych  przez ojców ( np. jeden z ojców zarabia grą w karty, inny specjalizuje się w wykonywaniu zdjęć ze ślubów i wesel w soboty i niedziele), możliwość wykonywania przez nich pracy w domu albo po południu lub w weekendy: Ja mam o tyle dobrze, że część prac mogę robić w domu – zlecone. Tak, że dodatkowo jeszcze się zarobi. Nie muszę na gwizdek być w pracy (Zbyszek). Na chwilę obecną mam luźną pracę. Na chwile obecną jestem pod telefonem. Jeżeli jest zlecenie (…) wtedy ewentualnie wyskoczę na parę godzin do pracy. I przed północą jestem w domu. (Krzysztof) Ja tam sobie dorabiam w domu jeszcze coś (Paweł)  Dochód mam też nie gorszy niż gdybym pracował na etacie (Daniel)
Tylko jeden z badanych podkreślał, że względy finansowe nie były decydujące, liczyła się możliwość podjęcia przez żonę atrakcyjnej, pozwalającej na rozwój pracy: U nas to finanse były na końcu (…) żona pracy szukała (…) kiedy udało sie prace znaleźć to fajnie (…) Póki była okazja, była praca, mówię weź to, ja mam zgodę przełożonych. Trzeba z szansy korzystać. No i zobaczymy jak będzie dalej (Leszek)

3. Reakcje innych na fakt sprawowania przez ojca opieki nad małym dzieckiem

Badani we wszystkich grupach podzielali przekonanie, że opieka nad małym dzieckiem sprawowana przez mężczyznę to sytuacja nietypowa, niezgodna ze stereotypem, a więc mogąca wywoływać różne komentarze, opinie, reakcje. Pytaliśmy o reakcje realne (w grupie mężczyzn sprawujących opiekę codzienną nad małym dzieckiem) lub te, jakie ich zdaniem nastąpiłyby (w grupie ojców dwojga dzieci i w grupie przyszłych ojców) na decyzję mężczyzny o pozostaniu na urlopie wychowawczym. Jak się okazało, reakcje są wprawdzie zróżnicowane, ale układają się w kilka wzorów. Poniżej przedstawiam realne lub spodziewane reakcje na taką sytuację rodziny, znajomych i przyjaciół, szefa i osób obcych.

a.    reakcja rodziny

Typową reakcją matek na decyzję syna o podjęciu roli głównego opiekuna małego dziecka jest chęć pomocy:  jeżeli chodzi o rodzinę, to mama ok.;. powiedz co ci pomóc. (Marcin); babcie pytały – Pomóc ci? (Paweł) Telefony na początku. Jak ci idzie? (Leszek). Łączy się to z niepewnością i nieufnością, czy mężczyzna sam poradzi sobie w takiej sytuacji: Nieufność bardziej niż krytyka. (…) nagle jest ojciec czuły, opiekuńczy, który potrafi 6 godzin w klocki bawić, dziecko już nie chce, a on się jeszcze bawi. Niektórym takie rzeczy nie przychodziły do głowy. (Leszek) Czy dasz sobie radę? Jakoś sobie daję radę (Paweł) No i oczywiście miliony rad. Telefony na początku. Jak ci idzie? Relacje, co się działo –nic jakoś sobie dawałem radę – jak sobie dawałeś radę? Opisuj po kolei. Co robiła? Obudziła się i co? I co zrobiłeś? – też się obudziłem. (Leszek). Może więc, mimo, że takie podejście wynika zapewne z dobrego serca, nie trzeba sie dziwić innemu badanemu, który mówi: ja wyłączałem telefon.
Niektórzy badani podkreślają, że inaczej w tej sytuacji zareagowała ich matka, inaczej zaś ojciec: jeżeli chodzi o rodzinę, to mama ok. powiedz co ci pomóc. Natomiast tato się śmieje (Marcin). I wprawdzie w pojedynczym przypadku, ale pojawiła się uwaga dotycząca wątpliwości ze strony rodziny, czy takie zachowanie jest „męskie”, a my moglibyśmy dodać – czy jest męskie, skoro nie mieści się w tradycyjnym wzorze „dominującej męskości”: Rodzinka…. Oni mnie znają wszyscy, więc nie obrażając nikogo, ale powiedzieli, że mam w sobie coś z geja i na pewno sobie poradzę z tym wszystkim. I tutaj nie będzie problemu. Raczej moja mama miała problem, czy na pewno dobrze mnie wychowała na ojca (Leszek).

b.    reakcja przyjaciół i znajomych

Pytani o reakcje znajomych i przyjaciół badani mężczyźni wskazywali przede wszystkim na zdziwienie taką sytuacją: U mnie w pracy w obecnej chwili jeden z facetów  na urlopie wychowawczym. To na początku było lekkie zdziwienie, no ale jest i koniec (…) Każdy przeszedł do porządku dziennego (Marek). Ponadto napotykali na dwa charakterystyczne typy reakcji na informację, że sprawują lub będą sprawowali codzienną opiekę nad dzieckiem, przy czym pierwsza z nich dotyczy wyłącznie reakcji mężczyzn, druga przede wszystkim kobiet.  Reakcja ze strony kolegów, „kumpli”, z którymi dotąd łączyły ich zainteresowania, chodzenie na piwo i podobne czynności wykonywane w męskim gronie, to przede wszystkim niezrozumienie i brak akceptacji ograniczenia dotychczasowych kontaktów. Jak przedstawia to jeden z badanych, który ograniczył z powodu opieki nad dzieckiem i zwiększonych obowiązków rodzinnych kontakty z kolegami po pójściu na urlop wychowawczy:  jakby się oderwałem od pracy, to straciłem w cudzysłowie kontakt z kolegami z pracy. Nie mogłem się z nimi kontaktować. To się odbiło, nie ukrywam, później na kontaktach. (…) stary cały dzień z tym dzieckiem siedzisz. Godzinkę chociaż. Nie? Najbardziej się wkurzyli, jak im w końcu powiedziałem. Chłopaki, jak mam wybierać między wami, a byciem z moją żoną, to nie gniewajcie się, ale jeszcze wole swoją żonę. I tutaj się skończyło. Tak, te kontakty są ograniczone. To było od początku.(…) Ale zależało mi na zrozumieniu kolegów, którzy dzwonili do mnie i ciężko im było zrozumieć. –  Jak to? Ty siedzisz w domu? (Leszek) Podobną reakcję przewiduje inny badany, pytany o ewentualną reakcję kolegów na informację o skorzystaniu przez mężczyznę z urlopu wychowawczego: Zmartwiliby się, bo nie miałby kto z nimi na piwo chodzić (Hubert).

Inna reakcja, o której często wspominali badani to niedowierzanie, że mężczyzna poradzi sobie z taką sytuacją: Ja spotkałem się u koleżanek w pracy z uśmieszkami, jak się dowiedziały, że idę na wychowawczy. (…) takie spojrzenia między sobą. Jakiś taki lekki uśmieszek. Trudne do rozgryzienia. A później … jedna to mi powiedziała, że podziwia, że się podjąłem tego i dałem radę. Myślały, że po tygodniu wrócę. Na szczęście się udało inaczej (Zbyszek). Jak się okazuje, zdziwienie budzi w otoczeniu nie tylko fakt wzięcia przez mężczyznę urlopu wychowawczego na opiekę nad dzieckiem, ale każde niestandardowe zachowanie mężczyzny wskazujące na jego chęć aktywnego uczestniczenia w wychowaniu dzieci: mam taki fajny przykład z pracy. To tak jest bardzo zbliżony do tego tematu. Mam kolegę, który – cała firma jest bardzo zdziwiona, bo on zawsze bierze dzień wolny na urodziny córek. Zawsze bierze dzień wolny, gdy jest choinka w przedszkolu lub w szkole. To wszystkich denerwowało, ale teraz wszyscy patrzą bardzo ciekawie z tego powodu. Ja go na przykład regularnie widuję na polach mokotowskich, na tych rowerkach z córkami sobie jeździ. On urlop, żona pracuje, a on dwie trzecie wakacji praktycznie spędza z tymi dzieciakami w rozjazdach. Większość czasu widzę, że te córki spędzają z nim.(Wojtek). Takie zachowanie budzi początkowo nie tylko zdziwienie, ale też oburzenie w pracy: no wszyscy w firmie, takie było oburzenie. Jak to możliwe, że facet bierze dzień wolny, kiedy dużo pracy jest, to on pisze podanie o urlop, bo urodziny są córeczki. On je zabierał. Jakieś fajne rzeczy im organizował. (Wojtek). Z czasem jednak oburzenie zmieniło się w podziw i przychylność: teraz każdy podziwia (Wojtek)


I wreszcie jeden z badanych wspomina o całym wachlarzu indywidualnych reakcji na fakt sprawowania przez niego opieki nad synkiem: Nawet spotykałem się z opiniami, osobami, które podchodzą do tego bardzo negatywnie. Uważają, że to ja powinienem pracować, a Justyna być z Frankiem od rana do wieczora. Są osoby, które uważają, że powinno być jeszcze inaczej, że dziecko powinno być z opiekunką, a my obydwoje powinniśmy pracować, aż  po zdanie, że w zasadzie, jeśli nie przeszkadza mi to, to dlaczego nie... Przychylam się do tego trzeciego wariantu! (Ojciec Franka)

c. reakcja szefów na fakt wzięcia urlopu wychowawczego przez mężczyznę

W odpowiedzi na pytanie o reakcję szefów wskazywano także w pierwszym rzędzie na zdziwienie i zaskoczenie: Ale na początku, to takie zdziwienie, zaskoczenie. Urlop wychowawczy od niedawna jest. I właściwie nikt nie brał tego na serio, że facet może iść na urlop wychowawczy i zajmować się dziećmi (Zbyszek). Inna częsta reakcja to śmiech i niedowierzanie, które ustępuje dopiero po informacji o wyższych zarobkach żony: U mnie powiedziałem szefowi. Szef w sumie kolega. (…) Powiedziałem. Zaśmiał się. Wytłumaczyłem, że taka kwestia, że ja tyle zarabiam, żona tyle. Nie uwierzył. Powiedział, że jeśli tak, no to oczywiście, to idź. (…) Wiem, że się zaśmiał, bo pamiętam. (…) To ty się będziesz w nianię bawił. Ja mówię – No tak. I tłumaczyłem, że po prostu kwestia finansowa. I zrozumiał. Na początku się zaśmiał (Paweł). Jak więc widzimy, dla wielu osób jedyną uprawnioną legitymizacją dla takiej decyzji są względy finansowe.
Potem się pojawiało trochę żartów. Śmichy chichy, że na wychowawczy może pójdę, bo żonka pracy szuka. W końcu poszedłem i powiedziałem – Słuchaj. Idę na wychowawczy. (…) Padło kilka niecenzuralnych słów (Leszek).
Mężczyźni podkreślają, że szczególną trudność w sytuacji mężczyzny korzystającego z urlopu wychowawczego stanowi to, że pracodawcy biorą pod uwagę taką ewentualność przy zatrudnianiu kobiet, a nie biorą – zatrudniając mężczyznę: Przy kobiecie pracodawca do pewnego stopnia się z tym musi liczyć. A przy mężczyźnie …(Hubert) jednak społecznie jest  akceptowane, że kobieta kiedyś musi zajść w ciążę. Prędzej czy później. Pracodawcy też pytają chamsko niektórzy właśnie, czy zamierza pani mieć dziecko i kiedy. Czyli już się liczą z tą świadomością. Jak kobieta urodzi dziecko, to w psychice pracodawcy, czy kierownika, jest automatycznie – aha, pewnie pójdzie na wychowawczy zaraz. I to jest dla niego rzecz oczywista. A jak facet mówi, że pójdzie na wychowawczy… Urodził mi się syn – Gratuluję. – Ale idę na wychowawczy. – O, cholera.  (Leszek)
Nikt z badanych, pytanych o przewidywaną reakcję szefa, nie spodziewa się przychylnej reakcji czy  zrozumienia przez niego sytuacji, badani raczej spodziewają się, że przełożony podejrzewałby pracownika- mężczyznę o chęć załatwienia jakiegoś innego problemu: Pracodawca chyba nieprzychylnie by do tego podszedł (Robert) pracodawca by pomyślał, że coś kombinuje (Piotr).

Niektórzy mężczyźni planujący urlop wychowawczy opracowują więc plan, jak będą wyglądały ich relacje z pracodawcą w czasie tego urlopu i jednocześnie z decyzją o przejściu na urlop wychowawczy przedstawiają pracodawcy swój plan, który z reguły zostaje przyjęty. Strategia taka pojawiła się w niejednej opowieści mężczyzn pytanych o reakcję  szefów na decyzję o przejściu na urlop wychowawczy:  U mnie było tak, że ja poszedłem już do swojego szefa z konkretną propozycją. Tak że on miał przedstawioną już konkretną propozycję, co z obowiązkami, które ja miałem, jak to będzie wyglądało później. I doszliśmy do wniosku, że zrobimy takie 2 tygodnie próby. Jeżeli zda egzamin, to nie ma problemu. Zdało egzamin. (Zbyszek)  Ja szykowałem grunt dosyć długo. Była cała technika opracowana. Wiedziałem, że kierownik dobrze żyje z osobą, która u nas jest w kadrach i z innymi osobami. Chciałem najpierw przyzwyczaić kierownika do tej myśli, że ja mogę w ogóle pójść na wychowawczy. Więc pytałem te osoby, jak to jest. Czy facet może pójść na wychowawczy? Zakładałem, że one przekażą kierownikowi, że Lechu coś kombinuje. Tak też się stało, oczywiście.  (…) chodziło nie o problem, że ja odchodzę, tylko co z realizacją zadań. Ale ja też nie powiedziałem, cześć, do widzenia, jakoś sobie radź. Tylko nadałem mu plan, że jest pewna osoba, którą widzę na moje zastępstwo. Potrzebuję, komputer miałem, dostępu do telefonu, do zasobów firmowych. To była kwestia formalności, pewnych dokumentów. Dzięki temu jesteśmy w kontakcie cały czas. Ten koleś będzie realizował wszystko za mnie. Merytorycznie ja mogę mu zawsze pomóc. Gdyby się naprawdę działo coś awaryjnego, to jakoś wpadnę do tej firmy. To nie jest tak, że jesteś pozostawiony samemu sobie (Leszek). W tym badany upatruje też różnicę między sytuacją kobiety i mężczyzny odchodzącego na urlop wychowawczy: I myślę, że też, tak jak ja robiłem podchody pod swojego kierownika, tak nie wiem, czy kobieta musiałaby takie rzeczy robić. (Leszek). Podkreślają oni jednak jednocześnie, że te „podchody” nie są konieczne z formalnego punktu widzenia, gdyż zdają sobie sprawę, że mogą po prostu skorzystać ze swoich uprawnień, tym bardziej, że niejeden z badanych pracuje w instytucjach o silnych związkach zawodowych  broniących uprawnień pracowników. Chodzi jednak o to, żeby – jak mówią badani – nie wywoływać szoku, i zapewne – aby utrzymać dalsze dobre kontakty z miejscem pracy.

c.    reakcja obcych

Reakcja obcych, podobnie jak reakcja bliższych osób, to przede wszystkim zdziwienie: Często zdarza się, że idę na spacer do parku, a tu 15 opiekunek z dziećmi i jeden może dwóch mężczyzn z pociechami, albo jakieś starsze panie mnie zaczepiają i się dziwią, że ja sam z dzieckiem, zdziwione, pytają to daje pan sobie radę. Mówię, tak daję sobie radę (ojciec Franka); (Byłoby) zdziwienie (…) bo to sytuacja taka nietypowa. Tak samo jak przy ślubie. Ilu z panów przyjęło nazwisko żony? (…) To jest tak, ze stereotyp jest taki, że to kobieta jest na wychowawczym. Mężczyzna będzie budził zdziwienie (Hubert). Zdziwieniu towarzyszy przede wszystkim sympatia:  Ja nie wiem, czy tylko ja na to trafiam, ale jak ja idę z wózkiem, to wszyscy się do mnie cieszą na około mnie, nie wiem czy facet z dzieckiem na ramieniu staje się bardziej atrakcyjny… Ja to odbieram jako jakąś dużą sympatię w moim kierunku. .(Piotr). Niejednokrotnie towarzyszy temu chęć pomocy, większa, niż w przypadku kobiet opiekujących się dzieckiem: Myśmy kiedyś z żoną zrobili sobie test. Jednego dnia żona wzięła dziewczynki do tramwaju. Żadna osoba nie ustąpiła miejsca. Następnego dnia ja z dziewczynkami za łapki do tramwaju. Nawet tramwaj nie zdążył ruszyć już było kilka wolnych miejsc. – Proszę usiąść. (Zbyszek)

Zdziwienie dotyczy wyjątkowości i nietypowości sytuacji, gdyż mężczyzna-opiekun małego dziecka jest w różnych miejscach, np. na placach zabaw, w parkach, sklepach, jedynym mężczyzną wśród licznych kobiet, łatwo tworzących grupę, z której na początku mężczyzna jest do pewnego stopnia wykluczony: Ciekawe reakcje były jak przychodziłem do parku z dzieciakiem. Tam są różne matki, ale większość to są opiekunki. Tam poznałem wiele kobiet (…)na mnie patrzyły dziwnie. Z dzieckiem? Nie wiadomo. Ojciec, nie ojciec. Opiekun. Dziecko mówiło tata, czyli ojciec. Takie były…to jest tak – my i facet. Tu uśmiechy cha, cha, cha. Ja tam 2-3 zdania i koniec. Dystans jest. (…) Gdzieś tam te więzi znajomościowe się zaczęły. Bo w parku, jak się pójdzie o 10:30, to na prawdę spotkać faceta z wózkiem, to nie jest łatwo. Już jak się spotka, to ho, ho. Uśmiechy z daleka są. Babcie, dziadka widziałem z dzieckiem. Natomiast faceta, to…(Leszek)

O ile mężczyźni opiekujący się dziećmi nigdy nie spotkali się z nieprzychylną reakcją w takiej sytuacji, o tyle ośmieszenia i nieprzychylności obawiają się przyszli ojcowie pytani o możliwą reakcję w takiej sytuacji: Byłby wyśmiewany (Mariusz). Sami sądzą też, że taka byłaby ich własna reakcja: Zapytałbym się przede wszystkim, co z żoną. Dlaczego on? Co sie takiego stało? Czy sobie nie radzi żona? Ja bym się zdziwił. Może bym się śmiał. (Piotr)
Presja otoczenia. Ten stereotyp. Tak zawsze było, że kobieta dom, mężczyzna praca może być jednak silniejszy. Taki facet może stwierdzić, że jednak nie, bo będą na mnie dziwnie patrzeć. Będą gadali z plecami. ( Marcin 2) Warto podkreślić, że takiej reakcji obawiają się i przewidują ją mężczyźni, którzy nigdy się w opisanej sytuacji nie znaleźli. Ci, którzy rzeczywiście opiekują się dziećmi, nigdy nie spotkali się realnie z wyśmiewaniem, a ze strony obcych spotykały ich zawsze reakcje jednoznacznie świadczące o sympatii, zaciekawieniu, przychylności i chęci pomocy.

4. Co robi ojciec a co matka. Jak powinno być?

Poza specjalnie dobraną grupą mężczyzn stanowiących „głównych opiekunów” dziecka, we wszystkich pozostałych przypadkach (a więc mężczyzn oczekujących dziecka i mężczyzn – ojców co najmniej dwojga dzieci) rola ojców była przez badanych określana przede wszystkim jako „rola pomocnicza” przynajmniej do czasu, kiedy dziecko jest małe. Granica, kiedy jest jeszcze na tyle „małe” że głównie zajmować się ma nim matka, nie jest jednak dokładnie określona – chodzi tu nie tylko o pierwszy okres, kiedy matka karmi piersią (najczęściej przytaczany argument, że matka powinna być i pełni rolę  „pierwszego opiekuna”), ale też w pierwszych latach życia dziecka: Na początku zajmowałbym taką troszkę drugoplanową rolę w życiu dziecka. Natomiast z czasem, gdy dziecko dorasta, to też skupiłbym się na takich czynnościach jak czytanie z dzieckiem, wyjście na spacer, jakąś pierwsza edukację, zapoznanie z przyrodą, otaczającym najbliższym środowiskiem. Tak raczej w tym kierunku będę dążył (Robert). Oczywiście to co żona powie. Bo dziecko może powiedzieć kup mi to czy tamto, ale realnie patrzeć na pewne rzeczy. W jakimś tam zakresie być pomocny żonie i zająć się dzieckiem. Prawda? (Krzysztof); Wolałbym jednak, żeby żona częściej była z dzieckiem. Natomiast jeśli chodzi o takie odciążenie chwilowe, jak najbardziej. Wyjście z dzieckiem na spacer. Chętnie to sobie przypisuję. Natomiast karmienie, czy przewijanie, to wolałbym żonie pomóc, ale żeby była obecna w tych sytuacjach (Robert). teraz to widzę wspieranie żony. Ona koordynuje te prace, a ja jestem podwykonawcą.(…) I to co bym chciał, to one chyba by były jeszcze za małe. Bo myślę o tym, powiedzmy 2 – 3 latka. Chyba za małe. To co bym chciał dać, nauczyć itd. to już, jakieś tam plany mam względem swoich dzieci, no to muszą być troszkę starsze. (Michał). Pierwsze lata musi być dziecko z matką. Później wkracza ojciec (Jerzy).

Niektórzy granicę, od kiedy ojciec aktywnie zajmuje się dzieckiem, określają dość wysoko: Od szkoły podstawowej, od przedszkola. (Dariusz) A nawet wyznaczają dopiero na okres, kiedy dziecko stanie się partnerem rozmów czy zainteresowań ojca: to okres szkoły jak się zaczyna, to jest najbardziej taki efektywny. Na przykład ja lubię łowić ryby. Więc to młodsze, to trudno tak pokazać, że to rybka tego, tę wędkę. Może tylko na tej zasadzie, ale wiadomo musze poczekać, żeby móc pójść. Żeby posiedziało cierpliwie 10 minut (Sebastian). I tylko czasami pojawia się obserwacja, że osiągnięcie pewnego wieku przez dziecko nie jest warunkiem wystarczającym, aby dziecko zechciało podzielać pasje ojca, na co tak liczą ojcowie małych dzieci: Mój starszy syn ma teraz 13 lat. Ja zajmuję się amatorsko, to jest moja pasja, lubię przeprowadzać renowację starych mebli i przede wszystkim ram obrazów. Chciałem go tym zarazić, tak jak kolega mówił, że wspinaczka chciał zarazić córkę. Ja swego syna do tej pory nie mogę tym zarazić. Bardzo bym chciał, żeby ze mną schodził do tej piwnicy, coś ze mną robił. A on sobie znalazł już inne wyjście. Kiedyś jak był młodszy, miał 5-6 lat, schodził popatrzył się. 5-10 minut – do widzenia (Jerzy)
Są też ojcowie podkreślający, że zajmują się dzieckiem w nadzwyczajnych sytuacjach, konieczności wyjścia żony lub jej zmęczenia: Jeśli jest zmęczona, chce się przespać, to nie ma problemu żebym się zajął małą. Uśpić, czy dać jeść. Żona uszykuje zupki, jakieś gotowe się kupuje, Gerbera, czy inne danie gotowe. (Marcin)

Specyficzny jest też podział prac wykonywanych przez matki i ojców, w którym ci ostatni zajmują sie przede wszystkim rozrywką, zabawami, wychodzeniem na spacer z dzieckiem: mniej pielęgnacyjnych, a więcej rozrywkowych. Zabawa, spacery. Wyjazdy na basen, czy takie. (Michał). Są też takie prace, od wykonywania których mężczyźni wyraźnie się odżegnują: Oczywiście nie zajmuję się praniem ani gotowaniem. Zajmuję się dziećmi. Sprzątanie – pomogę żonie od czasu do czasu, ale raczej żona wszystko robi. (…) Z tym, że więcej czasu spędzam ze starszą córką. Bo mały jeszcze wymaga więcej opieki pielęgnacyjnej. (Piotr) pranie. Raczej do tego ręki nie przykładam.(…) żona jednak trochę więcej zajmuje. Tak organizacyjnie więcej.(Marek) U mnie, tak bardziej synów ubieram, nakarmię, wyszykować. No i później takie wychodzenie na spacer, na plac zabaw, bawienie się. A tak już z zakupami, gotowaniem, to bardziej żona.(Dariusz).

Badani ojcowie co najmniej dwojga dzieci podkreślają, że więcej zajmują się drugim dzieckiem, pierwszym się nie zajmowali:   Inaczej było. Pierwsze i drugie dziecko, to tylko i wyłącznie żona się zajmowała. (…) Coś mnie odrzucało od tej pracy. Bałem się tego dziecka. (Jerzy). Niektórzy podkreślają, że zajmują się więcej drugim dzieckiem nie z własnego wyboru, ale dlatego, że jest więcej pracy, a także dlatego, że wymaga tego żona:
Teraz muszę więcej, bo żona twardo wymaga ode mnie. Proszę masz drugie i koniec. Ja biorę jedno, ty masz drugie. Po równo. Przy pierwszym mogłem sobie poluzować, bo jedno dziecko i dwie osoby. (Michał)
Niekiedy ojcowie podkreślają też, że brak im cierpliwości do wykonywania czynności związanych z opieką nad małym dzieckiem, jednak nie są  tym skrępowani i nie pracują nad osiągnięciem większej cierpliwości: odpuściłem sobie to ubieranie, przewijanie, bo nieraz szlag mnie trafia jak tymi nogami przebiera, jak ja mam tego pampersa założyć. Założę oczywiście. Jak żona wychodzi, to zrobię. Ale jak jest to odpuszczam, nie chcę się denerwować. Dziecko to traktuje jak zabawę, a ja chcę to założyć. Dlatego odpuszczam sobie, bo mi nie pasuje. (Michał)
Nawet niektórzy ojcowie intensywnie opiekujący się dziećmi (grupa ojców – „głównych opiekunów” dziecka) stwierdzają, że woleliby, aby funkcję tę sprawowała matka, ale „tak się ułożyło” w ich życiu, że oni tę rolę pełnią: Wolałbym, żeby zajmowała się dzieckiem żona. Natomiast nie jest to takie ważne dla mnie. Nie boli mnie to (Leszek); Jednak starałbym się, żeby to żona zajęła się opieką (Zbyszek); U mnie nie można by było inaczej podjąć, bo tak się życie potoczyło.(Krzysztof) Ja widzę, że to ja chyba się do końca nie sprawdzam w takim nianiowaniu, czy jak to nazwać. Nie wydaje mi się. Chciałbym to zmienić, ale jeśli nie udałoby mi się, to robiłbym tak jak to robię. Nie ma problemu. Ale chciałbym to zmienić. Sądzę, że bym babcię zatrudnił już teraz. Miałabym  plan na to.(Paweł).
Zdanie, że kobieta powinna zajmować się dzieckiem, zwłaszcza w pierwszych latach życia dziecka, jest więc wśród ojców przeważające i łączy się z przekonaniem, że to raczej matka powinna pójść na urlop wychowawczy, a jeśli tego nie robi, to przede wszystkim ze względów finansowych. W wielu wypowiedziach uderza ogromy paternalizm młodych przecież mężczyzn, którzy używają zwrotów o „pozwoleniu żonie na pracę” lub „pozwoleniu żonie na pozostanie w domu”: Myślę, że może na początek może jakoś pozwolę żonie posiedzieć dłużej w domu z dzieckiem. Chyba że już nie wytrzyma no to wtedy wersja z babcią ( Krzysztof), wtedy można żonę puścić do pracy i samemu pracować (Jerzy). O paternalizmie zarówno w wypowiedziach jak i nastawieniu do prac domowych świadczyć może też następujący fragment dyskusji w grupie ojców co najmniej dwojga dzieci:

Piotr: Jednak ja wychodzę z założenia, że facet powinien pracować, a żona powinna siedzieć w domu. Chociaż nie zawsze można sobie na to pozwolić. Prawda?
Moderator: A czy ktoś z was ma inną opinię niż pan Piotrek?
Michał: Ja bym chciał, żeby było tak jak pan Piotrek mówi, bo dom prowadzony przez żonę, przez kobietę, no, przez moją żonę konkretnie, jest zupełnie inny niż prowadzony przeze mnie. I to jest… do takiego domu, jak prowadzi moja żona, chętnie wracam. Porządek, zadbane, poprane, czyściutko, elegancko.
Moderator: Czyli co? Prawda absolutna? Kobita powinna zajmować się domem?
Michał: A ja nie dbam… nigdy nie mam tak.
Andrzej: Nie. Nie. Nigdy nie mam tak.
Piotr: Może nie do końca, ale jednak kobieta jest opiekunką ogniska domowego.
Marcin: Tylko, że nie można jej zabraniać pracować, jeżeli chce iść do pracy.
Moderator: To niech sobie pracuje?
Marcin: Oczywiście.
Jerzy: I zajmuje się domem.
Michał: Ale tak jest.
Marcin: Z tym, że trzeba trochę pomagać. Musi być jakiś podział obowiązków.
Michał: 80
% kobiet pewnie tak robi w Polsce.

Na szczęście nie wszyscy prezentowali tak paternalistyczne nastawienia, inni wybór pozostawiali żonie: Wszystko od żony zależy, jak będzie chciała. Jak będzie chciała iść do pracy, to pójdzie do pracy. Jak będzie chciała posiedzieć w domu, to będzie siedziała w domu. Myślę, że będzie chciała iść do pracy. Siedzenie w domu? Teraz już jej ciężko. Staram się zabierać ją wszędzie gdzie tylko możemy podjechać. Myślę, że to będzie decyzja żony, czy będzie chciała zostać, czy wrócić. (Marcin 1)

5. Trudności w pełnieniu roli „głównego opiekuna”. Dlaczego mężczyźni tak rzadko podejmują się tej roli?

Analiza wypowiedzi uzyskanych podczas badań focusowych pozwala na wyróżnienie kilku grup trudności w sprawowaniu przez mężczyznę roli „głównego opiekuna” dziecka. Są to:

a.    stereotypy dotyczące tego, że mężczyźnie „nie wypada” pełnić takiej roli. O reakcjach zdziwienia, śmiechu i braku akceptacji pisałam już powyżej. Mężczyźni deklarują niekiedy, że obawiają się takiej reakcji, a (jeszcze częściej) twierdzą, że obawy przed taką reakcją mogą powstrzymywać innych, nawet zainteresowanych tym mężczyzn, przed pełnieniem takiej roli: On się nawet może (w tej roli) odnajdywać. Ale presja otoczenia. Ten stereotyp. Tak zawsze było, że kobieta dom, mężczyzna praca może jednak być silniejszy. Taki facet może stwierdzić, że jednak nie, bo będą na mnie dziwnie patrzeć. Będą gadali za plecami. (Marcin 2)
b.    obawa przed wykonywaniem pewnych czynności, zwłaszcza wobec małego dziecka, obawy, że można sobie z tym nie dać rady: Lęk przed podjęciem tych obowiązków (…) przejęcia obowiązków w całości (Zbyszek); Lęk, że ja sobie nie poradzę (Marcin). Łączy się z tym przekonanie o większych kompetencjach kobiety - matki niż mężczyzny - ojca: Macierzyństwo bardziej bym przypisywał małżonce. Lepsze macierzyństwo, niż moje ojcostwo. Jeżeli chodzi o pierwsze miesiące, pierwsze lata życia. Wolałbym żeby bardzie symbioza była między matką a dzieckiem, niż ojcem. Od tej strony technicznej jest lepsza. Karmienie dziecka. Uspokajanie dziecka. No nie wiem. Może okazałbym się bezradny w niektórych momentach. Wolałbym jednak, żeby żona częściej była z dzieckiem. Natomiast jeśli chodzi o takie odciążenie chwilowe, jak najbardziej. Wyjście z dzieckiem na spacer. Chętnie to sobie przypisuję. Natomiast karmienie, czy przewijanie, to wolałbym żonie pomóc, ale żeby była obecna w tych sytuacjach. (Robert) Wydaje mi się, że kobieta po urodzeniu ma taki instynkt macierzyński, nie wiem jak to określić, lepszy niż mężczyzna. Bardziej by wiedziała co zrobić w każdej sytuacji (Piotr); (żeby pójść na urlop wychowawczy) to ja musiałbym mieć takie wewnętrzne przekonanie, że ja dam temu dziecku tyle, co matka (Marcin 2); ojciec nie może dać tego, co matka (Jerzy). Ja bym się nie podjął zostania w domu z dzieckiem (...)Obawiałbym się teraz (…) Jakby cały czas płakał, to nie wiedziałbym co mu jest. (Mateusz) Ale ja myślę, że to jest atawizm, w pewnym sensie. Bo jednak to jest. Gdzieś tkwi w podświadomości. I natura to tak urządziła… (Daniel). Niekiedy towarzyszy temu przekonanie, że matki mają pewne cechy, których nie mają mężczyźni: ja chyba ciepła i tyle emocji nie przekażę na pewno co matka (…). Do pewnego czasu ja u swoich dzieci nie miałem szans (Michał) Spokój, opanowanie.(Jerzy); Bardziej wie o co temu dziecku chodzi. Bo człowiek daje, jeść, pić, przewija pieluszkę, a dziecko nic. Dalej płacze. Matka może prędzej dociec.(Marcin) Mężczyźni więc niejednokrotnie przyjmują, jak się zdaje, założenie, że kobieta z racji swojej płci wie, dlaczego malutkie dziecko płacze, co należy zrobić w każdej sytuacji, mają nie tylko potrzebną wiedzę „wrodzoną”,  ale też cechy takie jak cierpliwość, zrozumienie i wyrozumiałość dla potrzeb i żądań dziecka,  czego nie mają mężczyźni. Refleksja, że żona wykonuje pewne czynności, które drażnią, niecierpliwią czy których nie chce się wykonywać mężczyźnie nie prowadzi do wniosku, że należy włożyć wysiłek w to, aby te cechy w sobie wyrobić, ale prowadzi do pozostawienia tych wszystkich czynności kobiecie, czego przykładem może być przytaczana już wyżej wypowiedź młodego ojca: odpuściłem sobie to ubieranie, przewijanie, bo nieraz szlag mnie trafia jak tymi nogami przebiera, jak ja mam tego pampersa założyć. Założę oczywiście. Jak żona wychodzi, to zrobię. Ale jak jest to odpuszczam, nie chcę się denerwować. Dziecko to traktuje jak zabawę, a ja chcę to założyć. Dlatego odpuszczam sobie, bo mi nie pasuje. (Michał) Obydwoje jesteśmy po całym dniu zmęczeni. I dziecko ciągle przychodzi: chodź, chodź. Ja w pewnym momencie już kombinuję, co zrobić, żeby się schować, bo już bym chciał odpocząć. Ale widzę, że żona zawsze idzie. A ja kombinuję, żeby nie pójść. I widzę, że matka to jest matka. (Michał) Jestem nerwowy, wybuchowy. Nie poradziłbym sobie siedząc z dziećmi przez cały dzień, na urlopie kiedy żona pracuje. Jestem taką osobą, która… można powiedzieć ruchliwy… i siedzenie z dziećmi… godzinę, dwie, ale nie cały dzień. (Piotr) Na poparcie tej tezy badani przytaczają przykłady mężczyzn, którzy w takiej sytuacji nie mogli sobie poradzić: Mój kolega. Żona, też ze względów ekonomicznych, pracuje, on nie. Ale zatrudnili opiekunkę, bo on nie był w stanie. Dzieli obowiązki z opiekunką na pół, bo on nie jest w stanie sobie poradzić (Michał). No właśnie u mnie w firmie jest podobnie. Jest kolega, który zarabia ok. 2 tys., a jego żona 8.  Mimo to, że są wysokie zarobki żony, wynajęli nianię. Nie chce siedzieć ojciec  dziećmi. Jednak boi się może, czy uważa, że kobieta lepiej wychowuje dziecko. Pomimo, że obca (Krzysztof).

Mężczyźni opiekujący się na co dzień dziećmi podczas nieobecności żony wspominają sytuacje, w których trudno było im sobie poradzić i w których uciekali się do pomocy żony: U mnie czasami się zdarzało z chorobami. Początkowo. Bo przy pierwszej córce mniej się zajmowałem. Nie znałem wszystkich niuansików, typu boli głowa i nagle okazuje się, że jest zapalenie gardła, czy podobne rzeczy. No boli cię gardło? Co  ja ci na to poradzę. Weź syrop i koniec. A tu się nagle okazuje, że jest 40 stopni gorączki i wesoło już. Telefon do żony. Powiedz mi co ja mam dalej działać.(Zbyszek) Któregoś dnia wszystko się wylało. Nie umiałem do tego podejść. Zadzwoniłem do żony, żeby wracała. Nie byłem w stanie. Wszystko zawalone. Wtedy już poległem. Wycofałem się z podejścia.(Paweł) Ja średnio raz dziennie polegam przy ubieraniu. To koszmar. Dobranie bluzeczki do spódniczki, spódniczki do  rajstopek. To mnie przerasta. To tylko kobiety potrafią.  (Zbyszek) Są to jednak sytuacje incydentalne, a niektórzy opiekujący się na co dzień małym dzieckiem ojcowie stwierdzają, ze żonom także, a niekiedy nawet częściej niż im, zdarzają się takie sytuacje: Bardziej chyba żona poległa (nie wiedziała co zrobić w danej sytuacji) parę razy niż ja. (Marek)
c.    Względy finansowe. Najczęściej podawanym argumentem w odpowiedzi na pytanie, dlaczego mężczyźni w ogóle i dlaczego badani nie chcieliby skorzystać z urlopu wychowawczego, były właśnie względy finansowe: Jednak nie da się oszukać statystyk. Statystyki mówią krótko. Mężczyźni w tym kraju zarabiają lepiej od kobiet. (Hubert); żona ma więcej na umowie, a mniej zarabia, więc żonie się bardziej opłacało pójść na wychowawczy niż mi. (Piotr)
d.    Niechęć mężczyzn do pozostania w domu z dzieckiem i ich przekonanie, że jest to zbyt ciężkie zajęcie: wolę zamiast rano wstać i gotować mleko to wole iść do pracy. (Mateusz) Ja myślę, że mężczyźni wybierają polowania, ponieważ jest lżejsze. (…) Ja tak widzę, ja tak czuję, że to jest ciężka robota generalnie. (…) Tak patrzę na znajomych, którzy mają świeże  dzieci, to jest naprawdę ciężka robota. Chłopaki się tak z miłą chęcią wyrywają do pracy. (Arek) No jak ktoś lubi cięższe prace od lżejszej, to też może (iść na urlop wychowawczy) (Robert). Niechęć niektórych ojców budzi więc nie tylko ewentualne skorzystanie przez nich z  urlopu wychowawczego, ale nawet każde bardziej aktywne włączenie się do życia rodzinnego: Mój szef tak samo zostaje w pracy choć nie ma co robić po godzinach, specjalnie żeby nie siedzieć w domu z dzieckiem. (Piotr)
e.    Obawa, że straci się szanse na kontynuowanie pracy, awans, dobrą pozycję w pracy: Po roku może być problem z powrotem do pracy.(Marcin); (to rok) zawodowo stracony. (Marek)
f.    Względy ambicjonalne, poczucie „zranionej dumy”, że to kobieta zarabia pieniądze, obawa o konflikty na tym tle, o wypomnienie, że jest się osobą zależną finansowo: o tej dumie. Ja myślę, że jednak ona wzięłaby górę, gdybym ja na wychowawczym, żona pracuje i kiedyś by mi zwróciła uwagę, byśmy się pokłócili, by powiedziała – Stary. Ja tu decyduję co kupujemy, bo ty kasy nie przynosisz. To  wtedy by mnie szlag ognisty trafił. I wtedy bym szukał od razu pracy. Duma wzięłaby górę na pewno wtedy. Chociaż może na początku planowania, to ty pójdziesz do pracy, ja zostanę. Ok. Dobra. Umówiliśmy się. Ale jak kiedyś doszłoby do konfliktu na tym tle właśnie, trochę powiedzmy pieniądze by zaczęły nami rządzić, to myślę, że ta ambicja w końcu by mnie ruszyła. (Michał); wiem jak się czuje facet siedzący w domu, jak żona pracująca, bo sam byłem w takiej sytuacji, bo nie miałem pracy, a żona pracowała. Bardzo mi to nie odpowiadało. Ta rola. (Piotr) Niektórzy ojcowie pełniący rolę głównego opiekuna także wspominali o tym jako o wadzie: natomiast jeśli chodzi o wady, to główną wadą jest to, że nie czuje się do końca spełniony jako facet. ( Marcin)
g.    Preferencje dzieci. Mężczyźni, którzy nie sprawują codziennej, pierwszoplanowej opieki nad dziećmi często odwołują się do tego, że dzieci „wybierają” matkę, chcą pozostawać pod jej opieką, nie zgadzają się na propozycje ojca: do pewnego czasu ja u swoich dzieci nie miałem szans. Wszystko mama (Michał); Mój w ogóle mnie nie toleruje. Mama. Mama. Ja z nim zostaję. Jest wrzask przez 20 minut. Strasznie mnie uszy bolą, też jestem nerwowy. (Jerzy) Nie towarzyszy temu niestety refleksja, że jest to zapewne wynik faktu, że to matka pełni rolę głównej opiekunki dziecka, a mężczyźni sami ustawiają się w pozycji „pomocników”, wyrabiając w dzieciach  przyzwyczajenie i ufność do opieki świadczonej przez matkę, a zmiana proporcji czasu i energii poświęcanej dziecku  mogłaby wpłynąć na preferencje dzieci. Zauważają to natomiast wyraźnie ojcowie, którzy pełnią rolę głównych opiekunów dzieci, zwłaszcza jeśli mieli różne doświadczenia z opieką nad kolejnymi dziećmi: U nas było tak, że przy pierwszej córce, to ja pracowałem, a żona zajmowała się. I było tak, że jak ja przychodziłem do domu, to córka przybiegała do mnie i trzeba było cały dzień opowiedzieć, itd. Praktycznie w centrum zainteresowania byłem ja. W tej chwili jest sytuacja odwrotna z młodszą córką. Kiedy żona przyjdzie, to ta młodsza leci. Cała relacja musi być zdana. Co się działo i jak? Przed spacerkiem, po spacerku. W tej chwili żona jest tym ojcem wracającym z pracy. (Zbyszek)
h.    Obawa przed przekazaniem dziecku wzoru, który nie jest typowy, obawa, że będą oczekiwać podobnych zachowań i układu ról w swoim małżeństwie, co może być trudne do osiągnięcia: U nas na przykład w pewnym sensie są odwrócone role kobiety i mężczyzny w rodzinie. Ten model jest przekazywany temu dziecku. Ono nawet nie wie o tym, ale podświadomie łapie ten model rodziny i potem będzie go kopiowało (Zbyszek). Jednak w czasie dyskusji większość mężczyzn negowała wpływ tego faktu na późniejsze wybory życiowe dzieci, powołując się przede wszystkim na fakt, że sami pochodzą z rodzin, w których był zupełnie inny niż w ich małżeństwie układ ról, nie jest więc tak, że w dorosłym życiu kopiujemy zachowania swoich rodziców czy nie jesteśmy w stanie układać swojego życia w inny sposób niż ten, który jest wyniesiony z rodzinnego domu.

6. Zalety opiekowania się dziećmi przez ojców

W odpowiedziach na pytanie o zalety opiekowania się dzieckiem przez ojca, zwraca uwagę  różnica między wypowiedziami ojców, którzy samodzielnie opiekują się małym dzieckiem, a resztą badanych – przyszłych ojców i ojców z rodzin o bardziej tradycyjnym układzie ról. Przede wszystkim uderza różnica w spostrzeganiu budujących się relacji pomiędzy ojcem a dzieckiem. O większej więzi ojca z dzieckiem mówią niemal wyłącznie ci ojcowie, którzy rzeczywiście pełnia rolę głównego opiekuna dziecka. Można więc chyba powiedzieć, że trzeba tego doświadczyć, aby się przekonać, że rzeczywiście taka wieź wówczas się nawiązuje. Większość ojców sprawujących bezpośrednią opiekę nad małym dzieckiem, w odpowiedzi na pytanie o zalety tej sytuacji mówi właśnie o szczególnych więziach, jakie łączą ich z dzieckiem: Wydaje mi się, że tu chodzi o więzi dziecko – ojciec. Są większe. Dają człowiekowi większe zadowolenie z życia. (…) Nie można też przeliczać wszystkiego na finanse, itd. wydaje mi się, że relacje dziecko – ojciec są większe. I zaufanie jest na pewno większe. (Marcin); (zaletą jest) na pewno większy kontakt dziecka z ojcem (Zbyszek); zaletą jest to, że mogę z dzieckiem więcej czasu spędzić (Piotr); No i miłe wspomnienia zostają z dzieckiem (Krzysztof)
Mężczyźni opiekujący się na co dzień dzieckiem mówią też o wartościach, jakie sami w tym kontakcie odnajdują: Myślę, że można powiedzieć, że ja się w ten sposób też jakoś realizuję. Rozpoznaję w sobie jakieś takie pokłady miłości ojcowskiej, którą chciałbym na Franka przelać... (Ojciec Franka)
Przyszli ojcowie widzą ten problem w sposób znacznie bardziej prosty, licząc na to, że krótki lecz bliski kontakt ojca z dzieckiem będzie wystarczający dla zbudowania więzi: Czasami wystarczy, żeby ten dzieciak miał się do kogo przytulić i żeby to nie była ta mama, z którą spędza 70% dnia, czy babcia, czy ktokolwiek inny, tylko ten ojciec (Hubert); Na szkole rodzenia, jesteście w trakcie, nie wiem czy wam już mówili, że w końcówce w ostatnich tygodnia, to dziecko słyszy twój głos. Żona w ogóle nie wie co się dzieje, bo strasznie kopie, ja położę rękę – przestaje. Już respekt czuje. (Marcin 1). Ja myślę, że przede wszystkim sprawić, żeby dziecko otrzymało dobre wzorce. Czyli tutaj ważne są relacje między obojgiem rodziców, między matka a ojcem. Bo może być taka sytuacja, że ojciec owszem zajmuje się dzieckiem, odwozi do szkoły, czyta mu, ale do matki się źle odnosi. To wtedy jest inna sytuacja. Natomiast jak jest harmonia, może nawet niewielki wkład dawać w wychowanie dziecka,  nie wiem - odwozić do szkoły, a reszta jest praca. To nawet te stosunki między dwojgiem rodziców, jeżeli dziecko widzi to wynosi wtedy dobre wzorce.(Mateusz)
Ojcowie opiekujący się dziećmi jak zaletę wymieniają też fakt, że poprzez doświadczenie, które najczęściej jest doświadczeniem kobiet, poprzez częsty kontakt z kobietami opiekującymi się dziećmi, nauczyli się lepiej rozumieć kobiety: Otworzyło mnie to gdzieś na inne kobiety, bo mogę gadać z nimi o dzieciach godzinami. To też dla innych kobiet jest szokiem. A szok jak wiadomo czasami wpływa pozytywnie na relacje. Bo kobieta się pyta, co za gość, co za gość. (Leszek)
Niektórzy mówią też o przemianie, jaka się w nich dokonała, o innym stosunku do dzieci, zwłaszcza o pozbyciu się lęku wobec małego dziecka, nabyciu umiejętnego „podejścia” do dzieci: Dużo się nauczyłem przy dziecku. Kiedyś jak byłem kawalerem, nie miałem dziecka, to tak naprawdę nie lubiłem dzieci. Nie miałem do nich podejścia. Dzisiaj jak jestem sam i widzę dziecko, to nie zaczepiam. Jak do mnie to dziecko zaczepi mnie, to wiem jak zareagować, żeby nie uciekło z płaczem. A nawet sobie miło z nim pogadać. Polubiłem dzieci dzięki córce. Tak naprawdę.(Daniel) I podoba mi się właśnie to, że jestem odważny, jeśli chodzi o dzieci. Kiedyś się panicznie ich bałem. A teraz mam taka odwagę. Jadąc autobusem, kiedy jestem sam, widząc małego szkraba, który się bawi albo gaworzy, zaczynam z nim gadać. (Leszek)

Nabycie nowych umiejętności, przekonanie, że można sobie poradzić w różnych, niestereotypowych sytuacjach to kolejne, wymieniane przez opiekujących się małymi dziećmi ojców zalety ich sytuacji. Wielu z nich podkreśla, że dzięki temu właśnie stają się bardziej męscy w tym sensie, że  przekonują się o własnej umiejętności poradzenia sobie w różnych sytuacjach, w których większość mężczyzn nie potrafi sobie poradzić i których się obawia: Można powiedzieć, że tutaj w gronie jesteśmy najlepsi. Lepsi nawet od innych facetów. Dlatego, że umiemy poradzić sobie w każdej  sytuacji. Zwykły facet, zwykły ojciec często nie zauważy nawet, że dziecku trzeba wytrzeć nos. A my to widzimy instynktownie. W każdej sytuacji możemy zaopiekować się nie tylko dzieckiem, ale praktycznie cały dom możemy przejąć na swoje barki. Niemalże w ekstremalnych sytuacjach. Tak, że na pewno tego czasu bym nie cofnął, bo dużo mnie nauczył. I pokazał mi, że potrafię zrobić więcej niż zwykły facet. Czyli zapracować na dom i zaopiekować się… (Zbyszek); a stałem się też bardziej męski, rozumiejąc męskość jako umiejętność radzenia sobie w rozmaitych sytuacjach życiowych (…); Uważam, że stałem się bardziej męski przez to i bardziej niezależny. (…) Niezależny, bo jestem w stanie poradzić sobie w takiej sytuacji, w której póki co jeszcze w Polsce większość mężczyzn sobie nie poradzi.(Leszek)

I wreszcie niektórzy mężczyźni wymieniają możliwość odpoczynku od pracy zawodowej jako zaletę takiej sytuacji: Odpoczywam od pracy. Jest mi  z tym dobrze. Zająłem się rodziną. Później podejrzewam, że się role zamienią. (Marcin)

7. Co zrobić, aby więcej mężczyzn korzystało z urlopów wychowawczych?

Mężczyźni pytani o to, co należałoby zrobić, aby więcej mężczyzn chciało opiekować się małymi dziećmi i korzystać z urlopów wychowawczych, nie zaprezentowali zbyt wielu strategii prowadzących do osiągnięcia tego celu. Ich propozycje podzielić można na dwie grupy: pierwszą z nich można określić jako propozycje kierowane „na zewnątrz” - do otoczenia ojców, do ich pracodawców. Druga grupa to propozycje skierowane do samych ojców. Jeśli chodzi o propozycje skierowane na zewnątrz, na plan pierwszy wysunęły się ponownie kwestie finansowe – ich usunięcie mogłoby zdaniem badanych wiele w tym zakresie zmienić. Na pytanie o to, w jakiej sytuacji mężczyźni poszliby na urlop wychowawczy padały odpowiedzi: jakby były płatne. (Hubert) W dyskusji padło też stwierdzenie, że gdyby urlopy tego rodzaju były płatne dla mężczyzn, a bezpłatne dla kobiet to żadna kobieta nie siedziałaby na wychowawczym.
Inny sposób oddziaływania, to wszelkiego rodzaju kampanie promocyjne, popularyzowanie przez media takiego sposobu postępowania: Może też i w jakiś sposób media musza apelować… Znaczy, apelować? Czy jakoś podkreślać, mówić o tym częściej o przejściu mężczyzn na urlopy. Był taki okres, kiedy było mówione o macierzyńskim dla mężów. Ale to się skończyło. Teraz ani słowa. (Marek)  Nie słyszy się o tym, żeby mężczyźni przechodzili na urlopy wychowawcze. Może to też jest tym spowodowane. Jakby więcej się słyszało, że mężczyźni chodzą na urlopy wychowawcze, może ludzie byliby bardzie przekonani, że jednak faceci też chodzą. (Piotr)

Inne działania proponowano wobec samych mężczyzn, których zachęcić można do podejmowania się opieki nad dzieckiem. Pierwszą proponowaną technikę można by określić jako  edukacyjną, której celem byłoby nauczenie mężczyzn wykonywania czynności, które muszą być wykonane podczas opieki nad małym dzieckiem: Myślę, że można wszystkiego wyuczyć. Przypuśćmy z zegarkiem w ręku i on to będzie robił (Marek). Za najważniejsze uznawano zarówno nauczenie się jak i spróbowanie, przekonanie się, że taką rolę można pełnić, jeszcze przed decyzją o wzięciu urlopu: Ja myślę w ten sposób, że jeżeli przez okres macierzyństwa, jeżeli ojciec się sprawdzi i dojdzie do wniosku, że sobie radzi z tym i dobie da radę. I dojdzie do wniosku, że mu to dobrze idzie. No to ta decyzja o podjęciu urlopu macierzyńskiego będzie szybsza. Jeżeli przez ten okres macierzyństwa żony, jednak stwierdzi, że nie nadaje się, żeby przez cały dzień opiekować się dziećmi, to tej decyzji nie podejmie. Moim zdaniem najważniejszy to jest od wyjścia kobiety ze szpitala. No nawet w szpitalu, bo przecież w szpitalu już się przewija dziecko. Można już przewijać i można spróbować. Ale od momentu kiedy żona wraca do domu, przez ten okres macierzyństwa mężczyzna może się sprawdzić. I wtedy albo spełnia się w tej roli i uważa, że sobie da radę, i stać ich oboje na to, że jedno z nich pójdzie na macierzyńskie, to myślę, że ta decyzje bym podjął. (Marek)

Wypowiedzi badanych świadczą o tym, że będzie to zarówno nauczenie jak i przekonanie mężczyzny, że będzie sobie mógł z tą rolą poradzić, oduczenie go lęku przed taką sytuacją, a także wytrącenie mu argumentu, że tego nie może robić, bo nie potrafi. Jako osobę, która może to przeprowadzić wskazywano żonę: Myślę, że najłatwiej będzie przekonać mężczyznę, jak to zrobi własna żona. Na zasadzie takiej jak się uczy dzieci. Chodź pomożesz mi. I na tej zasadzie. Bo on nieświadomie zrobi coś. Będzie chciał pomóc żonie, ale zrobi coś opiekując się dzieckiem. A później jak wyskoczy z tekstem, że on sobie nie poradzi – Ale zobacz poradziłeś sobie z ugotowaniem zupki. Poradziłeś sobie z ubraniem. Poradziłeś sobie z tym, tym. Na tej zasadzie może przekonać. (Krzysztof) Inni, którzy mogą przekonywać osobiście, to mężczyźni pełniący taką rolę. W tym przypadku badani odwoływali się do własnych doświadczeń: Ja zawsze tłumaczę, jeżeli nie mam problemów oczywiście ze znajomymi. Jeżeli do nas przychodzą i my chodzimy do znajomych, ja zawsze zachęcam. Oczywiście na początku też się bałem, jak każdy z nas, jak to będzie już po urodzeniu dziecka, po powrocie ze szpitala, na ręce oczywiście wziąć to dziecko, itd. o ale z czasem to się już poukładał. I zachęcam w ten sposób, że nie jest źle. (…) Najlepiej jest mieszkać samemu z dziećmi. Wtedy się ma nad dziećmi kontrole. Wtedy się dzieci wychowuje po swojemu. Wtedy nikt nie przeszkadza. Ja znajomych zawsze zachęcam. Mówię, że początki są zawsze trudne, ale później to ok. Żeby się nie bali (Marek).

Niektórzy mężczyźni zwracali uwagę na fakt, że przekonać trzeba do takiego podziału obowiązków nie  tylko mężczyzn, ale też kobiety, które w wielu przypadkach chcą pozostać z dzieckiem, a przynajmniej mężczyźni wierzą, że kobiety będą chciały tak postąpić, choć czasami nie stoi za tym żaden argument poza przekonaniem mężczyzny: Bo jednak matka to matka. Żona sama by nie chciała, żebym ja był, że ona pójdzie do pracy, ja będą siedział z dzieckiem. Mimo, że teraz trochę marudzi, że ma dosyć, to jak dziecko przyjdzie na świat, to na pewno na moment go nie zostawi. Myślę, że czy za porę miesięcy, czy za rok, czy za dwa, też nie będzie chciała (Marcin 1)

I wreszcie niektórzy mężczyźni wyraźnie odżegnywali się od takiej możliwości, a zwłaszcza od tego, aby wziąć urlop wychowawczy: moja żona może zarabiać 3 razy tyle co ja w życiu bym się nie zgodził. Ja mogę z własnej, nieprzymuszonej woli opiekować się tymi dziećmi, ale nie pójście na jakiś urlop. W ten sposób. (Jerzy). Warto zauważyć, że to ostatnie stwierdzenie padło z ust ojca, który  podkreślał, że na przeszkodzie wzięcia urlopu stoi męska ambicja.

Wnioski:

  1. Opinie mężczyzn, którzy na co dzień pełnią rolę „głównych opiekunów” małego dziecka, w sposób zasadniczy różnią się od opinii pozostałych mężczyzn. Własne doświadczenia pełniących rolę opiekuńczą ojców są pozytywne i nie potwierdzają obaw wyrażanych przez mężczyzn nie pełniący takiej roli.
  2. Badania pokazują, że przyszli rodzice z reguły nie planują opieki nad dzieckiem, sprawa ma raczej „ułożyć się’ sama, w praktyce. Z całą pewnością powodować to może konflikty na tle opieki nad dzieckiem.
  3. Zwraca uwagę fakt instrumentalnego traktowania własnych rodziców (zwłaszcza babci dziecka), przede wszystkim przez przyszłych ojców zakładających, że babcie podejmą się opieki nad dzieckiem z tej tylko racji, że są babciami. Jeśli ich coś martwi, to najwyżej to, aby  babcie z tego powodu nie „wtrącały się”, nie uzyskały zbyt dużego wpływu na ich życie. Nie biorą pod uwagę możliwości ich odmowy, ich własnych planów życiowych. Informację, że spodziewają się dziecka, uważają za równoznaczną z informacją, że babcia będzie zobowiązana świadczyć pomoc, łącznie z pełnieniem roli „głównego opiekuna dziecka” jeśli się o to do niej zwrócą.
  4. Samym sobie mężczyźni przyznają jedynie „pomocniczą” rolę obok żon, które mają pełnić rolę głównego opiekuna dziecka w obu grupach skupiających ojców i przyszłych ojców.
  5. Wśród trudności pełnienia roli zwraca się uwagę przede wszystkim na brak kompetencji, lęk, stereotypy, niechęć mężczyzn i względy ambicjonalne odstraszające od takiego wyboru życiowego.
  6. Doświadczenia ojców opiekujących się dziećmi przekonują, że reakcje na ten fakt są znacznie bardziej przyjazne niż spodziewają sie tego pozostali, nie występujący w takich rolach, mężczyźni. Zwłaszcza matki ojców i obce kobiety wykazują tu przyjazne nastawienia – chęć pomocy, sympatię itp.
  7. Względy finansowe zgodnie wskazywane były jako te, które realnie zachęcają i mogłyby zachęcać mężczyzn  do urlopów wychowawczych.
  8. Ojcowie opiekujący się dziećmi wskazują przede wszystkim na  kształtującą się więź, nabycie nowych doświadczeń i kompetencji jako na zalety pełnienia tej roli. Takie argumenty nie przychodzą do głowy tym mężczyznom, którzy takich ról nie pełnią.
  9. Propozycje dotyczące koniecznych działań, aby więcej mężczyzn podejmowało się ról opiekuńczych,  podzielić można na dwie grupy: pierwszą z nich można określić jako propozycje kierowane „na zewnątrz”: do potencjalnych ojców, do ich otoczenia, do pracodawców. Tu proponuje się przede wszystkim akcje informacyjne, propagowanie takich wzorców przez media. Druga grupa to propozycje skierowane do samych ojców, których przekonać trzeba o zaletach pełnienia tych ról, oduczyć lęku i nauczyć wykonywania pewnych zadań. Przypomina to współczesne amerykańskie propozycje „szkół ojców”, które mogłyby się w naszej rzeczywistości okazać przydatne po to, aby bardziej aktywnie włączyć ojców do opieki nad dziećmi.

                                                                                                                        Prof. dr hab. Eleonora Zielińska
                                                                                                                            Wydział Prawa i Administracji
                                                                                                                          Uniwersytetu Warszawskiego

Artykuł został grzecznościowo przedrukowany ze strony www.wstroneojca.pl

 

  

Pokochaj siebie, byś umiał pokochać Twojego partnera

Czujesz ukłucie zazdrości, gdy widzisz na ulicy parę trzymającą się za ręce? W kinie nie masz obok siebie osoby, do której mógłbyś się przytulić, a kolejnego Sylwestra znów będziesz spędzał jako singiel w gronie znajomych par? Myślisz: „inni mają szczęście”? A Ty? Uśmiechasz się ironicznie sam do siebie: przecież to niemożliwe, by ktoś mógł Cię kochać i pożądać, skoro jesteś tak mało atrakcyjny, mniej inteligentny niż inni, a Twoje towarzystwo inni z pewnością uznają za przytłaczająco nudne. Czy rzeczywiście tak jest? Jedyne, co można w Twoim przypadku stwierdzić, to fakt, że cierpisz z powodu zaniżonej samooceny. Nie jesteś ważny dla siebie i czujesz, że nie możesz być też ważny dla innych.

 
Niska samoocena: skąd się bierze?

„Poczucie własnej wartości pochodzi z wyboru, nie jest nam wrodzone” - to zdanie wielokrotnie podkreśla Sharon Wegscheider-Cruse w swojej książce na temat budowania poczucia własnej wartości. Nikt nie przychodzi na świat z dołączoną etykietą: „Jestem do niczego”. To Ty w pewnym momencie życia zacząłeś myśleć o sobie w niezbyt pozytywnych kategoriach. Stopniowo takich myśli było coraz więcej, aż w końcu poczułeś, jakby ktoś regularnie włączał w Twojej głowie płytę z tymi samymi nagraniami: „Jestem nic niewart”, „Nikt mnie nie pokocha”, „Jestem jedną wielką przegraną”.

Bywa, że źródło braku samoakceptacji leży w dzieciństwie. Być może Twoi rodzice lub inne ważne dla Ciebie osoby nie mówiły Ci, jaki jesteś wspaniały, jak wiele dla nich znaczysz. Nikt nie chwalił Cię za Twoje pomysły, talenty, nie interesował się Twoimi planami na przyszłość. Mogło też być nieco inaczej: rodzice wymagali od Ciebie zbyt wiele, a Ty, nie mogąc spełnić ich oczekiwań, czułeś, jak mało jesteś wart. Byłeś wtedy dzieckiem lub znajdowałeś się w okresie dorastania, wierzyłeś więc tym, którzy wydawali Ci się być mądrzejsi i dojrzalsi od Ciebie. Dzisiaj może masz do nich żal o to, że nie docenili tych najpiękniejszych i najbardziej interesujących części Twojej osobowości. Spróbuj im przebaczyć: być może mieli swoje problemy, także borykali się z niską samooceną lub myśleli, że tak będzie dla Ciebie lepiej. To już minęło, a dzisiaj źródło Twojej samoakceptacji możesz odnaleźć sam w sobie.

Inną przyczyną Twojego negatywnego myślenia o sobie mogą być porażki, jakich doznałeś w życiu. Nie udało Ci się zrealizować czegoś, czego bardzo pragnąłeś lub opuściła Cię ważna dla Ciebie osoba. Te przegrane potraktowałeś jako dowód na to, jak niewiele jesteś wart. Spróbuj pomyśleć, że wszelkie porażki są tak naprawdę nieodłączną częścią naszego życia. Fakt, że nie udało Ci się czegoś osiągnąć, nie oznacza Twojej niskiej wartości, lecz to, że nie poradziłeś sobie w pewnej konkretnej sytuacji. Wpływ na to mogło mieć wiele czynników. Pamiętaj, że z każdego negatywnego wydarzenia możesz wyciągnąć wnioski. Jesteś teraz bogatszy o nowe doświadczenie.

Samoakceptacja a samouwielbienie: gdzie leży rozsądna granica?

Niektóre osoby boją się zacząć pracować nad podwyższeniem swojej niskiej samooceny, tłumacząc, że nie chcą popaść w bezkrytyczne samouwielbienie, co mogłoby znacznie zafałszować ich obraz a także stać się przedmiotem kpin ze strony otoczenia. Tymczasem samoakceptacja i samouwielbienie to dwa różne pojęcia. Pozytywne nastawienie do  własnej osoby nie oznacza uznania, że jestem najlepszy ze wszystkich i nie mam żadnych wad. Wprost przeciwnie: chodzi o to, by odważyć się być sobą. Pomyśl, że gdyby nie Twoje wady, nie byłoby „prawdziwego Ciebie”. Bez nich Twoja osobowość nie byłaby tak barwna i interesująca. Sharon Wegscheider-Cruse pisze: „Ludzie, którzy boją się być sobą, pozbawiają się możliwości sprawdzenia, na czym naprawdę polega życie. Udawanie kogoś, kim nie jesteś, albo narzucanie sobie uczuć, które nie są Twoje, sprawia, że przestajesz być prawdziwy (…). Prawdziwego poczucia własnej wartości nie da się zbudować na pozorach”. Nie chodzi tutaj o to, byś z dnia na dzień pokochał to, czego dotychczas bardzo w sobie nie lubiłeś. Jeśli pewne swoje wady uważasz za szczególnie uciążliwe, lecz możesz je zmienić – zrób to. Natomiast to, czego nie jesteś w stanie zmienić, spróbuj zaakceptować jako element Twojej niepowtarzalnej osobowości.

Co możesz zrobić, by zacząć pozytywnie myśleć o własnej osobie?

  • Zaakceptuj własne uczucia. Być może w przeszłości nauczono Cię, że niektóre uczucia np. gniew, złość, są niewłaściwe i należy je tłumić. Tymczasem podział na dobre i złe uczucia nie istnieje. Wszystkie Twoje uczucia są dobre, ponieważ to Ty ich doświadczasz i są one oznaką Twojej wewnętrznej wrażliwości na pewne sytuacje. Spróbuj zrozumieć, dlaczego odczuwasz je w taki a nie inny sposób. Według Sharon Wegscheider–Cruse „wolność polega na zrozumieniu uczuć i umiejętności korzystania z tej nowej wiedzy”. Dotarcie do źródeł niektórych ze swoich uczuć to czasem długa droga. Nie musisz pokonywać jej  sam: być może pomoże Ci w tym rozmowa z bliską osobą lub z terapeutą.
  • Przyjrzyj się swoim relacjom z innymi ludźmi. Czy otaczające Cię osoby przyczyniają się do  wzrostu Twojego poczucia własnej wartości? Pamiętaj, że niektóre związki międzyludzkie mogą okazać się destruktywne dla Twojego rozwoju. Czy jest ktoś, kto regularnie wykorzystuje Twoją chęć pomocy i w czyjej obecności czujesz się wciąż niepewnie, nie potrafisz być sobą? Pamiętaj, że prawdziwy przyjaciel będzie afirmował Cię takiego, jakim jesteś naprawdę; będzie wspierał Cię w Twoich marzeniach i planach, a w razie niepowodzeń usłyszysz od niego tylko ciepłe słowa. Prawdziwa przyjaźń nigdy nie pomniejsza naszego poczucia własnej wartości.
  • Przejmij kontrolę nad swoim życiem. Pamiętaj, że nie jesteś marionetką, którą steruje los lub inni ludzie. Możesz być aktywny i dokonywać wyborów, które w różnym stopniu ulepszą Twoje życie. Oczywiście nie wszystko uda się przewidzieć a nasz wpływ na niektóre rzeczy jest ograniczony. Zmień to, co chcesz i możesz zmienić: nawet jeśli będzie to trudne i zajmie Ci sporo czasu, pomyśl, jaka będzie Twoja satysfakcja, kiedy wreszcie to osiągniesz.
  • Spróbuj zmienić utarte od lat, negatywne schematy myślenia o własnej osobie i zastąp je pozytywnymi sądami. Na początku może to być trudne i będzie wymagać od Ciebie odrobiny samodyscypliny. Musisz zauważyć moment, kiedy w Twojej głowie „włącza się płyta” z negatywnymi opiniami o Tobie. Powiedz głośno „stop” i powoli zastępuj niedobre sądy pozytywnymi. Powtarzaj sobie codziennie te swoje zalety, które wydają Ci się szczególnie cenne.
  • Poświęcaj czas na realizację marzeń. Postaraj się odróżnić swoje własne pragnienia od tego, czego wymaga i oczekuje od Ciebie otoczenie. Tylko Ty możesz wiedzieć, co jest naprawdę dla Ciebie dobre i co sprawiłoby Ci największą satysfakcję. Marzenia są słodyczą życia, pozwól sobie je mieć, a te, które możesz, spełniaj.
  • Postaraj się na nowo ocenić swoje życie. Zastanów się, co pozytywnego możesz wyciągnąć ze swoich potknięć i upadków. Pomyśl o ludziach, którzy kiedyś sprawili Ci przykrość, wyrządzili krzywdę. Zapewne różne były powody, dla których to uczynili. Spróbuj pozbyć się żalu i zawiści w stosunku do nich: w ten sposób uwolnisz się od czegoś, co do tej pory niszczyło Cię wewnętrznie.
  • Dbaj o swoje ciało. Zapewne nie raz słyszałeś, że ciało jest domem dla duszy. Ważny jesteś cały Ty, więc Twoje ciało także zasługuje na troskę. Nie mów „Jestem brzydki”. Piękno to rzecz względna, różnym ludziom podobają się inne typy urody. Ubieraj się w taki sposób, by czuć się dobrze i atrakcyjnie, pamiętaj o dobrym odżywianiu, sporcie, który lubisz. Niebawem na pewno poczujesz się lepiej w swoim ciele.

Droga do osiągnięcia pełnej samoakceptacji nie jest łatwa. Wybacz sobie, jeśli co jakiś czas będą Cię jeszcze nękać negatywne myśli. Warto pójść tą ścieżką. Pokochanie siebie jest bowiem niezbędnym warunkiem stworzenia szczęśliwego, opartego na miłości związku uczuciowego.

* W arykule wykorzystano cytaty z książki Sharon Wegscheider-Cruse pt. „Poczucie własnej wartości. Jak pokochać siebie”.

Jowita Wójcik, psycholog

  

Testy psychologiczne - czy można im zaufać?

Otaczają nas testy. W szkole, na uczelni, w pracy. Zwykle są to testy które, sprawdzają stan naszej wiedzy. Burzymy się przeciwko nim. Nie bez racji sądzimy, że ważniejsza jest umiejętność odnajdywania odpowiedzi niż zapamiętanie konkretnej informacji. Od tego są encyklopedie, słowniki, Internet. Czym różnią się od tego typu testów testy psychologiczne? One nie sprawdzają wiadomości, a oceniają zdolności, zainteresowania, potrzeby, postawy, cechy osobowości, umiejętność radzenia sobie ze stresem. Czy można im ufać? Czy rzeczywiście istnieją rzetelne i trafne testy psychologiczne? Jak je rozpoznać? Jeśli tak, to czy nie należy się ich bać? Czy ich stosowanie nie grozi zaszufladkowaniem ludzi, nie ogranicza ich wolności i nie narusza naszej intymności? Spróbujemy odpowiedzieć na te pytania.

 


Andrzej Rutowski
psycholog i terapeuta małżeński
autor Testu Doboru Partnerskiego MyDwoje.pl

Znajdź partnera lub partnerkę z Testem Doboru Partnerskiego MyDwoje.pl:

  1. Otrzymasz Profil Partnerski
  2. Otrzymasz oferty ze wskazaniem
    % Punktów Dopasowania z każdą osobą
  3. Obejrzyj szczegółową Zgodność Profilów
  4. Napisz i zakochaj się raz a dobrze!

                                                                       


Zacznijmy od tego, czy testy psychologiczne sa w ogóle potrzebne?
Uczeń kończy gimnazjum, ma dobre stopnie, rodzice decydują by poszedł do liceum, najlepiej renomowanego. Nie analizują wymagań szkoły, nie zastanawiają się, czy ich pociecha sprosta jej wymaganiom, jak pokaże się na tle innych uczniów. Nie zastanawiają się jakie syn ma zdolności, czy jego zainteresowania są już określone, czy ma wizję swojej kariery zawodowej. Nie wiedzą, czy córka bardziej marzy o karierze modelki, piosenkarki, aktorki czy lekarza. Nie myślą, jak ich dziecko reaguje na stres, i jak silnym stresem będą dla niego słabsze stopnie. W Gimnazjum stopnie i zdobyte punkty klasyfikacyjne, nie zależą od zdolności. Tymczasem najbardziej renomowane licea  wymagają naprawdę dużych zdolności do przedmiotów tworzących profil klasy. Czy gdyby rodzice posiadali wiedzę obiektywną, wykorzystaliby ją w procesie decyzyjnym? Oficjalnych statystyk jeszcze nie znamy, ale z badań pilotażowych wynika, że 1/3 uczniów szkół ponadgimnazjalnych jest niezadowolona z wyboru szkoły. Konsekwencje niezadowolenia są różne – od pełnej frustracji przejawiającej się wzmożoną agresją, poprzez stratę roku, zmianę szkoły, środowiska, konieczności ponownego nawiązywania przyjaźni aż do prób samobójczych.

Inny przypadek: firma szuka pracownika. Często w pierwszej kolejności szuka wśrod członków rodziny i znajomych. Gdy takich możliwości już nie ma, pojawia się ogłoszenie. Pracownik odpowiedzialny za kadry firmy albo sam właściciel przeprowadza rozmowę kwalifikacyjną. W jej efekcie przyjmowane są osoby, które potrafią zrobić dobre wrażenie, są elokwentne, pewne siebie, obyte w rozmowach kwalifikacyjnych albo nauczone, jak się w nich zachowywać, ale nie zawsze najlepsze! Jednocześnie osoba prowadząca rekrutację jest całkowicie przekonana o niezwykle trafnym wyborze. Przecież zawierzyła swojej intuicji! Czy gdyby osoba rekrutująca posiadała obiektywne informacje o psychicznych kwalifikacjach kandydata do pracy, wykorzystałaby ją?!? Czy raczej ponownie zaufałaby swojej intuicji?

Czy szukanie partnera życiowego nie jest najważniejszą rozmową kwalifikacyjną? Taka rekrutacja czasem trwa długo, jednak decyzje podejmujemy najczęściej intuicyjnie, spontanicznie, nie rozpatrujemy analitycznie szans na trwałość związku, wszelkie uwagi rodziny traktujemy histerycznie jako próbę naruszenia naszej niezawisłości.  

Samych siebie nazywamy homo sapiens, człowiek rozumny. Okazuje się, że większość ludzi decyduje w tej najważniejsze dla wielu sprawie intuicyjnie i nie uwzględnia obiektywnej wiedzy!  Z badań przeprowadzonych w USA wynika, że większość osób składających wniosek małżeński ocenia własne szanse na rozwód jako zerowe. Tymczasem wskaźnik rozwodów ustabilizował się na poziomie 50%. Aż 2/3 osób z przedziału wiekowego 35-54 rozwiodło się, było w separacji lub było bliskie separacji. Wolne związki są jeszcze mniej stabilne. Tylko 10% kobiet w wieku od 15 do 44 lat stwierdziło, że ich pierwszy wolny związek trwa nadal.

Szeroko o tym pisze David G. Myers w książce „Intuicja – jej siła i słabość” wydawnictwa „Biblioteka Moderatora” z Wrocławia. Ostatecznie gotowi jesteśmy iść do wróżki, aby zdradziła nam przyszłość, do astrologa, numerologa, ostatecznie do grafologa, ale nie do poradni psychologicznej! Dlaczego nie wierzymy psychologom, nie wierzymy ich narzędziom pomiaru czyli testom? Z powodu złych doświadczeń? A może boimy się, że psycholodzy ograniczą naszą wolność, będą rządzić ludźmi, decydować za nich o wyborze studiów, pracy czy partnera życiowego? Zastanów się Szanowny Czytelniku!

Czy w ogóle można ufać testom, czy istnieją obiektywne, trafne i rzetelne metody pomiaru cech psychicznych? Nie każdy zestaw pytań czy zadań nazwany testem jest narzędziem pomiaru. Testy dzielą się ze względu na

  • materiał z jakiego są zrobione (zadaniowe, obrazkowe, kwestionariusze, inwentarze)
  • sposób odpowiadania (testy wyboru lub swobodnych odpowiedzi)
  • obszaru psychiki, jakiego dotyczą (zdolności, zainteresowań, postaw, potrzeb, całych struktur osobowości).

Budowa testu, np. kwestionariusza jest wielce skomplikowana. Najczęściej wychodzimy od teorii. Przyjmujemy, że jakiś wielki psycholog np. Freud, Jung, Fromm obiektywnie określił model psychiki. Szukamy sposobów, aby opisać całą strukturę, określić właściwości różnicujące. Budujemy pytania, na które to odpowiedzi pozwoliłyby nam określić psychikę badanego wg parametrów modelu. Wcześniej pytania oceniają językoznawcy i psycholodzy, jedni pod kątem poprawności językowej, drudzy pod kątem zgodności treści pytania z badaną cechą. Na tak przygotowany zestaw pytań odpowiadają różne osoby, o których wiemy coś obiektywnego. Analiza odpowiedzi pozwala nam ocenić każde pytanie oddzielnie, obliczyć jego trudność (jaki procent badanych odpowiada zgodnie z kluczem), moc dyskryminacyjną (nasycenie pytania badaną cechą), trafność (czy osoby znane z danej cechy odpowiadają na pytanie zgodnie z oczekiwaniami). Po takich badaniach następuje selekcja pytań, która wyklucza pytania o najniższych parametrach.

W ten sposób powstaje eksperymentalna wersja testu, którą to wersją przeprowadzamy badania walidacyjne na jak największej grupie, przynajmniej stuosobowej. Do takich badań używamy dodatkowo jakiegoś innego, uznanego testu, który został skonstruowany wcześniej. Na podstawie badań walidacyjnych określamy rzetelność testu, (np. współczynnik zgodności wyników uzyskanych od tych samych osób w krótkim odstępie czasu), jego trafność diagnostyczną (współczynnik zgodności z wynikami testu badającego podobne obszary psychiki albo współczynnik zgodności z kryterium obiektywnym), skale i normy określające jednostkowe wyniki. Jesteśmy też przygotowani, aby po czasie określić trafność prognostyczną (jeśli np. test wypełniany przez kandydatów na studia ma prognozować ukończenie określonych studiów w terminie, porównujemy po pięciu latach jego wyniki z rezultatami studiów licząc określone współczynniki).

Jeśli test okazuje się rzetelny i trafny, po znormalizowaniu trafia z pełnym opracowaniem do zbioru narzędzi psychologicznych polecanych przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne. Taki test może nabyć i stosować tylko dyplomowany psycholog, który powinien przejść również szkolenie z zakresu interpretacji wyników. Tak naprawdę test staje się doskonałym narzędziem pomiaru dopiero po paru latach stosowania go przez psychologa. Podobnie jest z nowoczesną medyczną aparaturą diagnostyczną, oprócz urządzenia potrzebny jest fachowiec, który potrafi bezbłędnie interpretować wyniki. 

Andrzej Rutowski, autor Testu Doboru Partnerskiego

  

Badania psychologiczne- czy psychologia się obroni?

Dzięki naukowym badaniom psychologicznym znacznie rozszerzyła się wiedza o nas samych. Złośliwi mówią, że psycholodzy swoje badania wykonuja zwykle na studentach psychologii i wyniki tych badań dotyczą tylko psychologów. Z kolei eksperymenty robiło się na szczurach laboratoryjnych (przecież nie na ludziach, bo to niehumanitarne), toteż ich wyniki mogą dotyczyć tylko szczurów, nie ludzi. W swoim czasie popularny był dowcip – pytanie kto wymyślił komunizm, naukowcy, czy prości ludzie? Odpowiedź – prostacy, gdyż nie zbadali go wcześniej na szczurach. 


Andrzej Rutowski
psycholog i terapeuta małżeński
autor Testu Doboru Partnerskiego MyDwoje.pl

Znajdź partnera lub partnerkę z Testem Doboru Partnerskiego MyDwoje.pl:

  1. Otrzymasz Profil Partnerski
  2. Otrzymasz oferty ze wskazaniem
    % Punktów Dopasowania z każdą osobą
  3. Obejrzyj szczegółową Zgodność Profilów
  4. Napisz i zakochaj się raz a dobrze!

 


W rzeczywistości psychologia i wyniki jej badań bronią się przed tymi zarzutami.
Psychologia, jak pozostałe nauki, ma swoją metodologię i to z bardzo surowymi kryteriami. Rzetelne badania psychologiczne muszą zawierać pełny opis użytych narzędzi i części populacji, na której zostały wykonane. Muszą być możliwe do powtórzenia przez innych badaczy na tej samej lub innej grupie losowej. Muszą być prowadzone za zgodą Użytkowników i z ich pełną świadomością celu badań.

Badania na zwierzętach dotyczyły głównie psychologii warunkowania i uczenia się. Stwierdzono, że proces uczenia się u zwierząt i ludzi jest identyczny. Wnioski okazały się uniwersalne. Tylko człowiek ma wgląd w siebie. Psychologia wykorzystuje tę niepowtarzalną właściwość,  metodę wglądu nazywa introspekcją i włącza ją do zbioru naukowych metod psychologii. Innymi metodami badań psychologicznych są: obserwacja, obserwacja kontrolowana, samoobserwacja, eksperyment, badania ankietowe, badania testowe, badania poprzez skale ocen, ocena sędziów kompetntnych, metoda sytuacyjna (w rekrutacji zwana assesment center). W ostatnich latach do tej długiej juz listy dołączyły badania genetyczne oraz badania z wykorzystaniem EEG i tomografii komputerowej.

Przyszłością wydają się badania stanów świadomości przy pomocy tzw. metody  „biofeedback”. Metoda ta wykorzystuje aparaturę monitorującą funkcje biopsychofizyczne i porównuje jej zapisy z przeżywanym stanem psychicznym. Mimo że zbadano już prawie wszystko, wciąż dochodzą do nas informacje o wynikach nowych badań. Wiemy już jakie są rodzaje zdolności, jak stres wpływa na nasze zachowanie, wiemy też, że nadmiar motywacji obniża osiągnięcia i co zrobić, by przyszłe dziecko było bardzo zdolne. „Ach, wiem jeszcze, że na drugiej półkuli słońce świeci, gdy u nas jest ciemno... i nic nie wiem, i nic nie rozumiem...” (Julian Tuwim – "Nauka").   Dalej jednak nie wiemy, jak sami się zachowamy w specyficznej sytuacji, co zrobić, by pierwsza lub choćby ostatnia miłość trwała wiecznie, czy ONA będzie właściwą kandydatką na żonę, czy małżeństwo z NIĄ będzie trwałe. Nauki empiryczne (do takich należy psychologia) nigdy nie dadzą stuprocentowej pewności. Mówią tylko o większych lub mniejszych prawdopodobieństwach. Czy to mało, czy jednak dużo?  

Andrzej Rutowski, autor Testu MyDwoje.pl

   

Zaprezentuj siebie w Wizytówce

Wizytówkę wypełniasz, aby opowiedzieć innym Użytkownikom o sobie, swoim wnętrzu, swoich pasjach, oczekiwaniach, życiowych drogowskazach i zachęcić ich do poznania Ciebie. W tej części występuje tylko kilka pytań obowiązkowych, które powinieneś wypełnić, aby być przedstawionym innym Użytkownikom Serwisu w Wynikach Kojarzenia.

 

 

 

 

 

Gdy już zarejestrowałeś się w Serwisie MyDwoje.pl, po zalogowaniu Twoje pierwsze kroki powinieneś skierować do wypełnienia Testu MyDwoje.pl i swojej Wizytówki. Wizytówka zawiera szereg pytań dotyczących Twojej osoby, takich jak status społeczny i wygląd zewnętrzny, ale także z zakresu Twoich zainteresowań, ulubionego sposobu spędzania wolnego czasu i upodobań, jak np. tytuły gazet, które czytasz lub rodzaj kuchni, którą preferujesz.

Jest to bardzo ważne, abyś tę część Wizytówki wypełnił starannie, mówiąc prawdę o sobie. Serwis MyDwoje.pl adresowany jest do osób, które szukają partnera na życie,  a nie krótkiej przygody. Warto więc rozpocząć Waszą znajomość od przedstawienia się w sposób atrakcyjny, ale także uczciwy, jako osoba ze szczerymi zamiarami. Twoje zaangażowanie w prezentację zostanie z pewnością docenione przez innych Użytkowników. Twoje kilka zdań napisane "od siebie" potrafi powiedzieć więcej niż kilka "klikanych" formularzy. Pole "Twoja charakterystyka" i "Oczekiwania wobec partnera/ partnerki" to najchętniej czytane pola w Twojej Wizytówce. Twoja osoba to przecież piękna powieść, a nie test multiple choice. Wykorzystaj więc tę szansę i napisz o sobie...

Twoja Charakterystyka i Kilka słów o sobie to części Wizytówki, w której możesz wyrwać się z ograniczeń formularzy i dać popis swojej pomysłowości lub po prostu powiedzieć własnymi słowami o swoich życiowych fascynacjach, marzeniach, celach. Po prostu określ,   jaką osobą jesteś. Wpisując kilka zdań o sobie, jesteś niczym słynna baronowa Karen Blixen z filmu "Pożegnanie z Afryką" (wspaniała rola Meryl Streep), potrafiąca fascynująco rozwinąć historię, którą ktoś rozpoczął. Stań się taką postacią! Bądź autorem interesującej opowieści! Tym razem tytuł historii brzmi: "Ty o sobie samym". Pozwól poznać się z jak najlepszej strony, napisz, co sam w sobie najbardziej lubisz, jak widzą Cię ludzie, kto jest Twoim autorytetem? W kolejnych słowach zdradź, co w życiu Cię napędza i czy przedmioty materialnego pożądania mają dla Ciebie znaczenie.  Wreszcie, gdzie chętnie zamieszkałbyś na dłużej, bo odpowiada Ci atmosfera miejsca, kraju, język, kultura, klimat.

Prosimy o wyrozumiałość w kwestii weryfikacji Wizytówek Użytkowników przez naszych moderatorów, którzy weryfikują je indywidualnie pod względem kompletności oraz "solidności" wpisów. Przypominamy, pola oznaczone gwiazdką (*) są w Wizytówce obowiązkowe (kiedy są puste, podświetlamy je na kolor pomarańczowy i należy je uzupełnić). Nie akceptowane są wpisy "bez treści" i o charakterze żartu, których nie akceptujemy, jak: "inny", "powiem później", "jestem jaki jestem", "to się okaże", "zapytaj, a odpowiem". Sprawdzając ręcznie wszystkie Wizytówki dbamy o najwyższą jakość ofert i renomę naszego Serwisu, który zdobywa coraz większą popularność właśnie także dzięki starannie przygotowanym ofertom Użytkowników MyDwoje.pl, którzy na poważnie poszukują życiowego partnera.

Po prostu zajrzyj w siebie i napisz, a Twoja historia zachęci innych do poznania Ciebie! Obudź w sobie baronową Blixen, mistrzynię opowiadania historii!

 

Emotikony, Emoty, Buźki, Uśmieszki

Elektroniczne buźki znane są już każdemu, kto korzysta z komputera i Internetu. To właśnie tam najczęściej można je spotkać – w komunikatorach internetowych, na forach tematycznych, czy w e-mailach. Nierzadko używa się ich także w krótkich wiadomościach tekstowych – SMS-ach. Przypuszczalnie na dobre zadomowiły się już we współczesnej komunikacji.

 

Narodziny emotikonów

Pomysł użycia obrazków składających się ze znaków przystankowych zrodził się już w 1881 roku w satyrycznym piśmie „Puck”[1]. Natomiast pierwszy elektroniczny uśmieszek „:-)” pojawił się za sprawą profesora z Carnegie Mellon University – Scotta Fahlmana, który na liście dyskusyjnej zaproponował korzystanie z „buziek” złożonych z kilku znaków[2].

Czym są emotikony? Jak je tworzyć?

Funkcjonują one pod nazwami: buźki, uśmieszki, emoty, czy emotikony. Ostatnie spośród wymienionych terminów, mają angielską genezę – emoticon. Słowo to powstało z połączenia emotion oraz console. Oznacza ono wyrażanie emocji za pomocą konsoli komputerowej - klawiatury. Piszący może w ten sposób pokazać swemu interlokutorowi, wyraz twarzy, jaki mu towarzyszy podczas „wypowiadania się”. Niepodzielnie dominują w Internecie buźki odwrócone o 90° w stronę przeciwną do ruchu wskazówek zegara. Mamy takie z noskami „:-)  oraz bez „:)”:

 :-) lub :) (uśmiech; jestem wesoły)

 :-( lub :(  (smutek; jestem smutny)

Niekiedy dwukropek, który symbolizuje oczy, bywa zastępowany „x”. Można także dodać kilka nawiasów, by wzmocnić wymowę swego stanu emocjonalnego:

x-) lub x) lub x-)) (ryczy ze śmiechu; jestem bardzo wesoły)

x-( lub x( lub x-(( (płaczę; jestem bardzo smutny)

Czasami można użyć nawiasu kwadratowego „:]”. Buźki powstałe w ten sposób kwalifikowane są, jako krzywy uśmiech. Jednak twórcy oprogramowania, prześcigają się w walce o potencjalnego użytkownika, oferując mniej lub bardziej zaawansowane technicznie emotikony. Edytory tekstu np. Word automatycznie zamieniają znaki składające się na elektroniczny „uśmieszek” w obrazek buzi. Coraz częstsze są także ruchome rysunki, przedstawiające czynności, czy przedmioty np. biorę prysznic, rozmawiam przez telefon, kawa czy łóżko.          

Emotikony w Poczcie i Czacie MyDwoje.pl  

MyDwoje.pl również idzie z duchem czasu, wprowadzając dla swoich Użytkowników możliwość czatowania za pośrednictwem wewnętrznego komunikatora. Z Usługi tej może korzystać ta para zarejestrowanych w Serwisie osób, która utrzymuje już ze sobą kontakt za pomocą wewnętrznej Poczty portalu. Warunkiem tego jest jednak, by choć jedna z nich miała wykupiony abonament. Wówczas można korespondować do momentu jego wygaśnięcia. Niewątpliwą zaletą tego rodzaju kontaktu jest większa bezpośredniość rozmowy przy zachowaniu anonimowości. Nie trzeba już podawać konkretnych loginów, czy numerów GG albo adresów poczty elektronicznej. Tym samym przy maksimum bezpieczeństwa, można poznawać wiele osób jednocześnie, a po weryfikacji tylko niektórym osobom podać indywidualne dane kontaktowe, od których już krok tylko do realnego spotkania.

Czat MyDwoje.pl wyposażony jest w dziesięć zabawnych obrazków: całus, kwiaty, mrugnięcie, smutny, tęsknię, wesoły, zakochany, zastanawiam się, zawstydzony oraz złamane serce.

Podczas gdy przymiotniki i czasowniki odzwierciedlają stan emocjonalny osoby piszącej, rzeczowniki dają namiastkę realnego życia. Można więc wirtualnie podarować kwiaty, puścić zaczepnie oko albo pożegnać się obrazkowym całusem.

Zastosowanie buziek

Czaty i komunikatory – słowem programy umożliwiające bieżącą wymianę myśli, wymagające jednoczesnej obecności dwu stron, sprzyjają wytworzeniu się specyficznej intymności pomiędzy interlokutorami. Do każdego zapisu myśli można dodać zabawne emotikony. Jednak dotyczy to tylko tych programów i stron, które oparte są o aplet Java. Tym samym nadawca może nacechować emocjonalnie wysyłany tekst. Pisząc: „Mam dzisiaj wolny dzień” nie daje się do zrozumienia nic więcej poza logiczną informacją zawartą w zdaniu. Jeśli to samo wyrazi się okraszając uśmiechem: „Mam dzisiaj wolny dzień :-)” odbiorca, poza podstawową informacją, dostaje również komunikat, że nadawca wiadomości bardzo cieszy się z tego faktu. Reasumując, emotikony w pewien charakterystyczny dla siebie sposób nadbudowują znaczenia zdań.

W wirtualnym świecie, gdzie popularną formą rozmowy stało się pismo, człowiek nie ma możliwości obcowania w pełni z drugą osobą. Pozbawiony tembru głosu, mimiki twarzy towarzysza konwersacji, czy jego gestów zmuszony został odbierać znaczenie jego słów w sposób intuicyjny. Nie trudno wtedy o pomyłkę, nawet jeśli intencje współrozmówcy nie były złe. Wstawienie buźki przez nadawcę daje adresatowi większy margines błędu w zrozumieniu jego zamiarów.

Najczęściej w użyciu bywają te elektroniczne buźki, które są ściśle związane z ludzkimi zachowaniami, czyli różnego rodzaju uśmiechy (zwykły, szeroki, tarzanie się ze śmiechu):

:-) - uśmiech

;) – uśmiech z przymrużeniem oka/ puszczenie oka

:-( - smutek

;( - płacz

:D – szeroki uśmiech

:P – zaczepne pokazanie języka

:* - buziak/całus

:/ - zniesmaczenie/sceptycyzm/niezdecydowanie

:O - zdziwienie

Odpowiednio dobrany znaczek może pomóc w przełamaniu pierwszych lodów albo sprawić, że wydamy się współrozmówcy sympatyczniejsi. Emotikony nie tylko urozmaicają wymianę zdań, ale także mogą wprowadzić do niej dystans. Zabawne obrazki czy twarze o śmiesznym wyrazie wskazują, że podchodzi się do rozmowy „na luzie”, a pewnych wypowiedzi nie odbiera się zupełnie dosłownie.

Rodzaje uśmieszków

Nieomylnie rozpoznawane przez wielbicieli japońskiego stylu rysowania są emotikony mangowe – związane ze stylizacją mangi[3]. W przeciwieństwie do powszechnie stosowanych obrazków tych nie trzeba obracać, by odczytać emocję. Dodatkową różnicą jest rodzaj uśmiechu. W przypadku zwykłych emot imituje go nawias okrągły bądź kwadratowy, do mangowych buzi stosuje się tzw. podłogę („_”). Ów znaczek użyty w większej ilości informuje o większym natężeniu emocji u piszącego:

^^  - uśmiech

^_^ - radość

o_O - szok

Niektóre komunikatory internetowe (Hapi) proponują swoim Użytkownikom emotikony dźwiękowe tzw. wrzaskuny, spotkać można również ruchome obrazki. Jak grzyby po deszczu pojawiają się programy (SweetIm), które pozwalają na uatrakcyjnianie wysyłanych e-maili oraz blogów zabawnymi grafikami, dźwiękami, mimiką itp.

Przykładowe emotikony wraz z oznaczeniem

:-<       sarkastyczna uwaga

(8-o      szok totalny

@-?       oczarowanie; nie wiedzieć, co powiedzieć

8^/       niezrozumienie wypowiedzi współrozmówcy

:-)(-:     nie siedzę przy klawiaturze sam

:-|         niepewność

~~~:-)  śniłaś/śniłeś mi się

%-)       po kilku godzinach spędzonych przed monitorem komputera

O:-)       aniołek

:0)         zadowolenie

Biorąc pod uwagę fakt ekspansji kolorowych śmiesznych buziek do e-komunikacji, można prorokować pojawienia się w dość niedalekiej przyszłości aplikacji, które będą umożliwiały Użytkownikom Internetu samodzielne tworzenie indywidualnych emotikonów - dostosowanych do własnych potrzeb ekspresji. Wraz z rozwojem techniki i możliwości, jakie rodzą się przed człowiekiem, pozostaje tylko czekać na moment, kiedy „uśmieszki” opanują nowe terytoria.

Natalia Jurga

Artykuł napisany w oparciu o stronę: http://pl.wikipedia.org/wiki/Emotikon


  

Jak wybrać zdjęcia do profilu?

Pierwsze wrażenie ma duże znaczenie w wielu aspektach życia. Poszukiwanie partnera jest właśnie jednym z nich. Zdjęcia, które chcesz umieścić w  Twoim profilu, powinny być starannie wybrane. Warto zwrócić uwagę nie tylko na to, czy oddają wiernie Twoje rysy, ale także, czy prezentują szczyptę osobowości i Twojego stylu życia.

Najlepiej, gdy jako pierwsze zdjęcie wybierzesz swój portret. Unikaj zdjęć z oddali, na których nie widać Twojej twarzy lub można na nich tylko ocenić Twoją sylwetkę.  Każdy Użytkownik, który się z Tobą skontaktuje, będzie chciał z pewnością zobaczyć, jak wyglądasz. Postaraj się wybrać zdjęcie, na którym masz przyjazny wyraz twarzy. Nie musisz się śmiać, ani nawet uśmiechać, ale nie bądź też zbyt smutny, naburmuszony - to nie zrobi dobrego wrażenia. Mało atrakcyjne będą także Twoje zdjęcia paszportowe lub te, które wykorzystałeś przy ostatnim podaniu o pracę. Pamiętaj - tutaj nie jest istotne Twoje przepisowo odsłonięte lewe ucho. Ważna jest Twoja osobowość!
 
Zwróć uwagę na tło. Nie umieszczaj zdjęć, na których nie jesteś sam. Pamiętaj o uszanowaniu prawa do ochrony podobizny osób trzecich. Postaraj się również, aby widok za Tobą był estetyczny. To bardzo podnosi atrakcyjność całej kompozycji zdjęcia, a Ty będziesz dzięki temu o wiele lepiej postrzegany. Niewskazane są także zdjęcia np. z imprez zakrapianych alkoholem, na których Twój wygląd mógłby wskazywać na użycie środków odurzających - nie chcesz chyba psuć swojego dopiero budowanego wizerunku? Nie publikuj także nagości. Nawet jeśli masz wspaniałe ciało, nam nie wolno upubliczniać jego wizerunku. Pamiętaj o przestrzeganiu ogólnie przyjętych norm dotyczących negliżu.
 
Nie stosuj sztuki kamuflażu. Nie próbuj praktyk zaciemniania zdjęcia, nie nakładaj filtrów, które utrudnią rozpoznanie Cię. Nie zakładaj okularów przeciwsłonecznych do zdjęcia, unikaj zdjęć z profilu. Oczy są zwierciadłem duszy. To bardzo ważne, abyś je odsłonił. 
 
Kolejne niewskazane zdjęcia to fotografie postaci z kreskówek, sławnych ludzi lub Twoich domowych czworonożnych ulubieńców, którzy tylko w Twojej ocenie Cię reprezentują. Osoby zainteresowane Tobą chcą zobaczyć Ciebie! Stare i nieaktualne zdjęcia zostaw w szufladzie. Pozwól się poznać takim, jakim  teraz naprawdę jesteś. Jeżeli nie chcesz pokazywać swojego wizerunku, każdy to uszanuje. Gdy jednak umieścisz swoje zdjęcie, na którym nie można Cię rozpoznać, osoba, z którą korespondujesz, może poczuć się oszukana. Zabronione jest również podszywanie się pod wizerunek osób trzecich lub słynnych gwiazd. Tacy użytkownicy są natychmiast usuwani z naszego Serwisu. Jeśli nie jesteś pewny, które z Twoich zdjęć jest dobre, zapytaj kogoś o zdanie. To, jak wyglądasz na zdjęciu, powinno się podobać innym. Czasem samoocena zawodzi!
 
Zwróć także uwagę na techniczne parametry zdjęcia. Postaraj się, aby fotografie były wysokiej jakości,  ostre i dobrze oświetlone w max. rozdzielczości 700x500 pikseli w formatach .gif lub .jpeg i wadze nie większej niż 200 KB. Sprawdź, czy nie są poruszone, zbyt ciemne, czy udało Ci się uniknąć efektu czerwonych oczu.
 
Gdy umieścisz zdjęcia przy swoim profilu, nie będą one od razu widoczne dla innych Użytkowników. Administrator przegląda je i akceptuje w systemie. Muszą bowiem spełniać wymagania regulaminu Serwisu MyDwoje.pl (szczegóły znajdziesz na stronie: https://www.mydwoje.pl/Regulamin). Kiedy tylko Twoje zdjęcia zostaną  zaakceptowane, zostaniesz o tym poinformowany drogą mailową oraz będziesz mógł udostępniać je wybranym Użytkownikom.

Według naukowców współpracujących z Johnem Cleese w BBC wygląd zewnętrzny nie decyduje, czy Wasz związek przetrwa długie lata. Dlatego także i my nie polecamy przypisywać urodzie nadmiernego znaczenia. Wybieramy bowiem na życiowych partnerów osoby inteligentne, kochające, wyrozumiałe oraz takie, na których możemy polegać. Zewnętrzna atrakcyjność jest wymieniana dopiero na kolejnych pozycjach w hierarchii ważności razem z takimi cechami, jak zdrowie i emocjonalna stabilność. Dla rozpoczęcia znajomości wygląd ma jednak często duże znaczenie, dlatego zachęcamy do dodania zdjęć.                     

 
     Zdjęcia ukazujące intymność

                                                        

Sprawdź, czy jesteś na zdjęciu wyraźnie widoczny. Nie załączaj zdjęć: w okularach przeciwsłonecznych, gdzie nie widać Twoich oczu, zdjęć z daleka lub z profilu, zdjęć niewyraźnych, obróconych, źle oświetlonych, grupowych lub przedstawiających dzieci. Unikaj zdjęć, które nie przedstawiają Ciebie lecz inne osoby, zjawiska lub przedmioty. Nie przyjmujemy zdjęć prezentujących alkohol, reklamy lub intymność.

Przykładowe zdjęcia, których nie akceptujemy:

Zdjęcia w okularach
przeciwsłonecznych 

     

 

Zdjęcia z oddali, gdy 
nie widać twarzy

 

 Zdjęcia z profilu, gdy nie widać oczu

 

 Zdjęcia źle oświetlone, niewyraźne

 

 Zdjęcia grupowe

 

 Zdjecia grupowe modyfikowane w celu zamazania postaci

 

Zdjęcia przedstawiające dzieci  

 

Zdjęcia przedstawiające alkohol lub osoby będące pod wpływem środków odurzających 

   

Zdjęcia nieprzedstawiające Użytkownika lecz zwierzęta, przedmioty, zjawiska

 

  

Kryteria wyszukiwania, czyli jak znaleźć prawdziwą perłę?

Aby znaleźć prawdziwą perełkę wśród ofert w Twoim Wyniku Kojarzenia, musisz poszukać sam i nie szukać ideału...

Twój wynik Testu mówi nam, jaki partner będzie do Ciebie pasował pod względem temperamentu, dojrzałości psychicznej, wrażliwości. Staramy się przedstawić Ci osoby, które pod względem charakteru będą do Ciebie podobne. Test nie mówi nam jednak, w jakim wieku szukasz partnera, jaką powinien mieć sylwetkę lub z której części kraju pochodzić. Aby samodzielnie wybrać właściwą osobę Użytkownicy otrzymują narzędzie - wyszukiwarkę, gdzie można ustawić oczekiwania wobec przyszłego partnera. Jest to jednak tylko maszyna, która bezdusznie może zdyskwalifikować Twoją wielką szansę na szczęście. Bądź więc świadomym jego słabości. Radzimy, nie ustawiaj swoich kryteriów zbyt surowo, bo - paradoksalnie - wcale nie sylwetka, województwo, wiek i fakt posiadania dzieci decydują, czy między Wami zaiskrzy. Jeżeli za dużo będziesz wymagał, możesz przeoczyć przechodzącą obok Ciebie miłość i możesz zostać wiecznie poszukującym singlem. Poniżej kilka sprawdzonych rad, jak mądrze szukać w MyDwoje .plpartnera na całe życie.

Nie szukaj ideału. Zajrzyj głęboko w siebie i zapytaj, czy wierzysz, że znajdziesz ideał? 90% naszych Użytkowników w swojej Wizytówce podaje, że ideały nie istnieją. Czy także napisałeś coś podobnego? Rozszerz więc własne kryteria. Pozostaw tylko swoje absolutne granice tolerancji, rzeczy z których na pewno nie możesz zrezygnować (np. partner nie może być starszy lub młodszy od Ciebie o więcej niż 15 lat lub nie może być od Ciebie niższy). Im bardziej rygorystyczny jesteś w jednym wymaganiu, tym bardziej tolerancyjny musisz być w innych. Jeżeli Twój partner koniecznie musi być  protestantem, radzimy nie ustawiaj dodatkowo wzrostu od 170 do 171, bo możesz przeoczyć osobę, z którą masz szansę na pokrewieństwo dusz.

Gdy starasz się ustalić swoje własne granice, pomyśl o swoich przyjaciołach i znajomych. Czy znasz pary szczęśliwe mimo pozornie dużych różnic np. w poziomie wykształcenia, poziomie zarobków lub z dużą różnicą wieku? Jeżeli tak, może i Ty możesz od losu dostać taką właśnie szansę! Nie zamykaj się! Może warto jeszcze raz zastanowić się, czy na pewno poszukiwany partner musi być bardzo szczupły, może warto dodać, że zainteresuje nas także ten, który swoją sylwetką określa jako normalną? A może wykształcenie niekoniecznie musi być wyższe? Czy ciekawa osoba z licencjatem nie jest dla Ciebie godna zainteresowania? Radzimy po prostu, byś się nie uprzedzał. Jeżeli większość osób twierdzi, że ideału nie ma, Ty także nie próbuj go na siłę znaleźć. Portal matrymonialny to nie sklep odzieżowy, gdzie możesz wybrać dowolnie kolor i rozmiar Twojej zdobyczy. Abyście byli szczęśliwi, Twój partner tak naprawdę wcale nie musi być ideałem. Wystarczy, że będziecie się kochać i rozumieć.

Koniecznie sprawdź także różne znaczenie kryteriów i kontekst, w którym się pojawiają. Nawet, gdy wiesz, że jesteś związany z danym miejscem, masz dzieci, które chodzą do szkoły, rodzinny dom, ulubiony klub sportowy i przyjaciół, z którymi zawsze spotykacie się w czwartek na mecz koszykówki, nie wykluczaj osób z daleka. Wiele osób w swojej Wizytówce deklaruje gotowość przeprowadzki dla związku. Otwórz więc swoje kryteria na oferty z całej Polski. Za każdym razem w szczegółowej Wizytówce, będziesz mógł sprawdzić informację o gotowości zmiany miejsca zamieszkania. W przypadku kryteriów dotyczących wiary, palenia i alkoholu, pamiętaj, że dopuszczalne są odpowiedzi "zachowam dla siebie". Jeżeli na przykład zależy Ci, aby poznać praktykującego katolika i - niestety - po pierwszym sprawdzeniu ofert nie ma takiej osoby wśród Twoich wyników lub mieszka na innym krańcu Polski, polecamy jeszcze jeden sposób. Wpisz w polu dotyczącym wyznania: "jest mi obojętne", a otrzymasz także oferty tych osób, które w tych polach zaznaczyły opcję „zachowam dla siebie”.  Wśród nich może ukrywać się Twój głęboko wierzący towarzysz.

Daj sobie czas. To najważniejsza zasada. Bez wątpienia w MyDwoje.pl można znaleźć partnera szybciej niż w codziennym życiu. Nie oznacza to jednak, że stanie się to z dnia na dzień. Warto uzbroić się w cierpliwość, w interesujący sposób uzupełnić swój profil i dodać zdjęcia (pamiętaj, sam decydujesz, dla kogo i kiedy je otworzysz) i codziennie sprawdzać nowe oferty. Przejmij także inicjatywę i aktywnie proponuj kontakt. W naszym Serwisie rejestruje się codziennie ponad  100 nowych osób. Codziennie więc w Twoim Wyniku Kojarzenia będą się pojawiać nowe oferty. Może Twoja ukochana osoba zarejestruje się już jutro?

Życzymy Wam wytrwałości w poszukiwaniach i szczęścia w miłości!
Serwis MyDwoje.pl

  

Pierwszy e-mail, czyli jak poznać się przez internet?

Jak poznać się wtedy, kiedy po drugiej stronie jest osoba, o której nie wiemy nic lub niewiele. Na dodatek nie jesteśmy pewni, czy dane, które podała o sobie są prawdziwe. Nie ma uniwersalnej recepty, która - odpowiednio zastosowana - pozwoli nam szczerze poznać drugą osobę przez e-mail. Ale warto skorzystać z kilku wskazówek.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na co dzień, w zwyczajowych kontaktach możemy sami określić granicę poznania. Sami, zadając pytania i modyfikując własne zachowanie, możemy poznać drugą osobę w takim stopniu, w jakim chcemy, i na ile pozwoli nam rzeczona postać. W bezpośrednim kontakcie to, wbrew pozorom, całkiem proste. Widzimy naszego rozmówcę, wiemy, z kim mamy do czynienia, od razu możemy go ocenić i określić wedle naszych wzorców, kim jest osoba, z którą rozmawiamy. W ten sam sposób nasz rozmówca ma szansę ocenić nas samych!

Sprawa nieco komplikuje się, kiedy znajomość nawiązaliśmy nie osobiście, lecz listownie lub - co coraz popularniejsze - za pośrednictwem elektronicznych dróg komunikowania. Internet, jako środek komunikacji, daje człowiekowi niewyczerpane możliwości. Możemy wprost przebierać w sposobach, oscylujących od czatów wszelkiego rodzaju, przez komunikatory internetowe typu Skype czy GG, a na wymianie listów elektronicznych  skończywszy.

I tu pojawia się kluczowe pytanie: jak poznać się w rzeczywistości wirtualnej? Kiedy po drugiej stronie znajduje się osoba, o której nie wiemy nic lub nie do końca mamy pewność, czy  wiadomości, które nam podała o sobie są prawdziwe. Nie ma recepty, na to jak bez żadnych wątpliwości poznać się przez e-mail. Ale możemy próbować, wyzwalając w sobie dążenie do prawdy o samym sobie i oczekiwanie tego samego z drugiej strony.

Co zatem należy robić i jak postępować, kiedy poznajemy się przez e-mail?

  • Po pierwsze bądź szczery! Piłeczka, którą wypuścisz, zawsze wróci do Ciebie! Szczerość, którą zaoferujesz innej osobie, zaowocuje szczerością z drugiej strony.
  • Nie bój się pytać! Jeśli chcesz się czegoś dowiedzieć o drugiej osobie - zapytaj! Pamiętaj, że każdy ma prawo odmówić odpowiedzi ma konkretne pytanie, jeśli będzie ono ingerowało w prywatność Twojego rozmówcy. Ten kij ma jednak dwa końce. Ty też możesz odmówić odpowiedzi na pytanie, które wkracza w sferę Twojej prywatności.
  • Jeżeli korespondujesz za pomocą Serwisu MyDwoje.pl, poproś, aby osoba z którą korespondujesz, otworzyła dla Ciebie swoje zdjęcie. Powinieneś odwdzięczyć się tym samym. W Serwisie MyDwoje.pl Użytkownicy mają ten ogromny komfort, że nie pokazują swojej fotografii od razu wszystkim zarejestrowanym Użytkownikom. U nas możesz najpierw zbudować relacje, zaufać drugiej osobie. Sam decydujesz, kiedy ujawnisz swoje zdjęcie.
  • Bądź wierny Twojej intuicji. Jeśli czujesz, że ktoś odbiera na tych samych falach, nie wahaj się tego sprawdzić. Pewnie masz rację!
  • Staraj się dążyć do spotkania. Jeśli czujesz, że dana osoba spełnia Twoje oczekiwania, zaproś ją na spotkanie. To najlepszy sprawdzian Twoich oczekiwań!
  • Nie zrażaj się niepowodzeniami! Pamiętasz pointę filmu z Marylin Monroe: ”Pół żartem, pół serio”? "Nikt nie jest doskonały! Nobody is perfect!"

Prawdziwa miłość nie zna obłudy, nieszczerości, niewierności. Prawdziwą miłość można spotkać na ulicy, w barze, w supermarkecie, w internecie. Teraz także w naszym Serwisie.  Spróbuj, bądź sobą. Daj Internetowi szansę. Nie trzeba się zobaczyć, żeby się pokochać. Pozwól poznać się przez e-mail!

A gdy już umówisz się na randkę, zrób test sobie i osobie, z którą się umówiłeś! Policz minuty od poznania się w realu do chwili, gdy po raz pierwszy usłyszysz pełne oczekiwania: "a Ty?". Polecamy na kolejną randkę umów się tylko, gdy odczułeś żywe zainteresowanie drugiej osoby Tobą.  Sam okaż także zainteresowanie, by nie "spalić" Twojego wypracowanego mailowego kontaktu!

Życzymy czułego pisania! Serwis MyDwoje.pl

  

Netykieta korespondencji przez MyDwoje.pl

Doświadczenia naszych Użytkowników oraz wielu internautów i troska o najlepsze imię portalu matrymonialnego MyDwoje.pl, skłoniły nas do spisania obowiązujących Zasad Netykiety w korespondencji MyDwoje.pl. Apelujemy do wszystkich Użytkowników o przestrzeganie pięciu Zasad Netykiety MyDwoje.pl:

 
1. Zawsze odpisuj na listy! Pamiętaj - ktoś, pisząc do Ciebie, poświęcił swój czas i okazał Ci zainteresowanie. Nie lekceważ go zatem. Nawet, jeśli nie jesteś zainteresowany podjęciem kontaktu z tą osobą, znajdź chwilkę i odpisz na ten list.

2. Nie zwlekaj z odpowiedzią!  Osoba, która czeka na list od Ciebie, widzi, kiedy się ostatnio logowałeś i może mylnie zinterpretować Twoje milczenie. Jeśli w tej chwili nie masz czasu lub właśnie z kimś ciekawym korespondujesz, wyślij krótką wiadomość, że napiszesz później. To buduje dobre relacje!

 

3. Zawieś profil, gdy akurat z kimś korespondujesz i znajomość ta dobrze się zapowiada. Gdy zawiesisz profil, nie będzie on widoczny dla innych osób w ich Wyniku Kojarzenia. Jest to uczciwe postawienie sprawy. Nie narazisz się też na niezręczne sytuacje, gdy  odmówisz komuś na propozycję kontaktu, bo właśnie jesteś zajęty nową fascynującą znajomością. Oszczędzisz sobie i innym przykrości, a osobie, z którą korespondujesz, dasz dowód, że na tej znajomości bardzo Ci zależy!

 

4. Wyślij kilka słów wyjaśniających pożegnanie, gdy nie jesteś zainteresowany kontaktem. Jeżeli już kontaktowałeś się z daną osobą, żegnając się, koniecznie dopisz  kilka słów od siebie. Nie używaj automatycznego pożegnania ani blokady, gdy ktoś uprzejmie i miło z Tobą korespondował, a Twoje zainteresowanie w trakcie korespondencji jednak zmalało. Nie rań uczuć innych, abyś nie był przez kogoś w ten sam sposób potraktowany.

5. Wyrażaj się kulturalnie i uprzejmie w korespondencji z innym użytkownikami i z biurem Serwisu. W przypadku skargi na Ciebie, jeżeli wyrażasz się wulgarnie, ranisz uczucia innych lub godzisz w dobre imię naszego Serwisu,  Twoje konto zostanie natychmiast zablokowane, nawet, gdy masz aktywny abonament.

Serwis MyDwoje.pl powstał, aby pomóc osobom poszukującym partnera na całe życie w znalezieniu swojej miłości. Zespół moderatorów sprawdza indywidualnie każdą wizytówkę i każde zdjęcie, aby usługa, którą Państwu proponujemy, była utrzymana na najwyższym poziomie. Dlatego też prosimy, aby zasady kulturalnej korespondencji, kindersztuby, savoir vivru, czy też po prostu wzajemnego szacunku obowiązywały w Waszej korespondencji. Warto zaprezentować się z dobrej strony - stosując Zasady Etykiety MyDwoje.pl!

Serwis MyDwoje.pl 

  

Uprzejmość w sieci i na co dzień

Uprzejmość w sieci i poza nią - Twoją silną stroną! „Uprzejmość to jedyna dopuszczalna forma hipokryzji” - tak napisał w XIX wieku amerykański nowelista  Ambrose Bierce i tak do naszych czasów niektórzy interpretują zachowania ludzi uprzejmych. Jest w tym trochę prawdy i trochę fałszu.  Należałoby się bowiem przez chwilę zastanowić, czym jest uprzejmość i do jakiego momentu jest tylko kwestią dobrego wychowania i wyznacznikiem kultury osobistej, a kiedy staje się przesadą i ociera się o śmieszność.

 
Kontakty interpersonalne należą do tej dziedziny życia, której uczymy się od najmłodszych lat i doskonalimy przez  resztę życia. To prawdziwa Sztuka przez duże „S”. Prawdziwym mistrzostwem jest znalezienie i wypracowanie w sobie  arystotelesowskiego „złotego środka”, który zagwarantuje nam wyrobienie w sobie umiejętności bycia uprzejmym, bez zbędnej, a czasami śmiesznej kurtuazji.

Czemu śmiesznej? Przytoczmy przykład Pana X. Jest on, oczywiście na potrzeby naszych rozważań, człowiekiem niezmiernie dbającym o szeroko pojęte formy. Formy poprawne, czyli w jego rozumieniu zasady uprzejmego zachowania. Mówi: „Czy będzie Pani, na tyle uprzejma, o co  bardzo proszę i wyświadczy mi Pani tę przysługę, że napisze Pani do mnie kilka słów w odpowiedzi na mój list, za co, oczywiście niezmiernie dziękuję” Zgrzyta, prawda? Ale czemu właściwie, przecież Pan X jest niezwykle uprzejmy?

A jeśli pisze w liście: „Kochanieńka Moja, czy w serdeczności serduszka swojego, wyświadczysz mi tę maleńką grzeczność i paluszkiem swoim maleńkim wystukasz do mnie liścik, abym wiedział, że serduszko Twoje jest mi milutkie?”. O zgrozo!

Czym zatem jest uprzejmość? Przede wszystkim szacunkiem do drugiej osoby. Jeśli właśnie przygotowujesz się do kontaktu z kimś innym, kimś, kogo nigdy nie spotkałeś i na kim chcesz zrobić dobre wrażenie, a jednocześnie nie wzbudzić śmieszności pamiętaj!

  • Sam budujesz swój wizerunek. Tylko od Ciebie zależy, jak odbierze Cię druga osoba. Nie bądź zatem sztuczny, nie bądź „plastikowy”. Unikaj zdrobnień i przesady.
  • Przede wszystkim kieruj się zasadą: „szanuję Ciebie tak, jak chciałbym, abyś Ty szanował mnie”.
  • Pamiętaj o starożytnej maksymie: o gustach się nie dyskutuje! Nie kwestionuj więc czyjegoś zdania, np. na temat  makaronu z serem, nawet jeśli uważasz, że nie ma obrzydliwszego dania. Nawet jeśli Ty nigdy nie założyłbyś czerwonego do fioletu.
  • Nie masz monopolu na prawdę. Nie staraj się za wszelką cenę udowadniać, że to Ty masz rację. Czyjeś racje są równie ważne jak Twoje!
  • Masz prawo mieć swoje zdanie. Nie potakuj uprzejmie, jeśli uważasz, że czyjeś poglądy są całkowicie różne od Twoich. Ale też nie reaguj agresywnie.
  • Pamiętaj każdy ma prawo do własnych przekonań, nawet jeśli one różną się lata świetlne od Twoich. Co najwyżej może to być pretekst do ciekawej polemiki.
  • Każdy ma prawo być i wyrażać się w stosunku do innych, nie raniąc uczuć drugiej osoby. Bez względu na rasę, wyznawaną religię lub wartości życiowe, poglądy polityczne, status społeczny czy płeć.
  • Nie używaj wulgaryzmów. Język kształtuje myśli, a myśli kształtują uczucia. To, jak mówisz o innych świadczy, o tym kim jesteś!

Warto być uprzejmym. Pamiętaj, że uprzejmość w kontaktach z ludźmi, których właśnie poznajesz, czy to osobiście, czy w sieci,  jest Twoim atutem i pomoże Ci wzbudzić sympatię. Obdarzajmy się wiec nawzajem dobrymi myślami i uczuciami, a jeśli w sieci złowisz  „grubą rybę”  to uprzejmie daj jej popływać.

  

Pierwsza rozmowa telefoniczna

Rozmowa telefoniczna jest szczególną formą kontaktu. Jest uboższa niż dialog na żywo i dlatego należy podchodzić do niej z pewną ostrożnością. Pamiętajmy, że nie znamy naszego rozmówcy, jego sposobu poruszania się i nasze wyobrażenia moga nas szybko uwieść. 

Przekaz komunikacyjny to słowa, głos i mowa ciała.

 
Badania wyjaśniają, że w kontaktach międzyludzkich najwięcej informacji czerpiemy nie z tego, co powiedziane wprost, ale ze sposobu, w jaki się wyrażamy. Przez telefon nie widzimy gestów, mimiki, ani pozycji ciała drugiej osoby. Jak, kiedy i po co rozmawiać przez telefon, gdy się jeszcze nie znamy? Ogólne uczucie, jakie wynosimy z rozmowy, zależy od wielu czynników. Badacze, zajmujący się komunikowaniem interpersonalnym, podkreślają, że ponad połowę informacji uzyskiwanych w czasie dialogu otrzymujemy w przekazie pozawerbalnym. Elementy niewerbalne to: sposób mówienia, gesty, mimika i pozycja ciała, wygląd fizyczny,  dotyk, aranżacja otoczenia i dystans wobec innych. Na co więc zwracać uwagę w czasie rozmowy telefonicznej?

Rozmawiaj krótko i na temat. Zadzwoń właściwie tylko po to, aby umówić się na spotkanie. Dlaczego? Przez telefon rozmawia się po prostu łatwiej. Można przygotować się do rozmowy, można zmienić głos i sposób intonacji – wszystko dlatego, że chcemy wypaść jak najlepiej. Nie widząc drugiej osoby, zaczynamy ją sobie wyobrażać i często idealizować i dodawać  rozmówcy cech, których nie posiada. Łatwo więc o rozczarowanie obydwu stron, gdy zestawimy nasze wyobrażenia z rzeczywistością a znajomość dzięki długim rozmowom telefonicznym zdążyła się juz zacieśnić. Świetny mówca, sypiący jak z rękawa anegdotami i dowcipami, może w rzeczywistości okazać się podenerwowaną pierwszym spotkaniem osobą, nie potrafiącą zebrać myśli. Gdy słyszysz niski ciepły męski głos, możesz wyobrażać sobie meżczyznę rosłego o silnej budowie ciała. Tym większe będzie Twoje rozczarowanie spotykając na pierwszej randce pana szczupłego o zgarbionej sylwetce. Aby nie popaść w pułapkę fantazji, skróć rozmowę telefoniczną do grzecznościowej wymiany i podstawowych informacji służących umowieniu spotkania. W ten sposób oszczędzisz sobie być może rozczarowania i drugiej osobie zawodu, gdy miałaby się dowiedzieć, że nie odpowiada wyimaginowanemu obrazowi w naszej głowie.

Jeśli obawiasz się, że nerwy mogą wziąć górę, zapisz, co chcesz powiedzieć. Warto skupić się na tym, by nasz przekaz był spójny i zrozumiały. Jeżeli się denerwujesz, mów krótkimi prostymi zdaniami. Nie daj się ponieść własnej fantazji. Nie snuj opowieści o swoich przygodach. Nie wymyślaj nieprawdziwych historii. Pamiętaj, że „podkolorowanie” rzeczywistości i tak wyjdzie na jaw podczas spotkania. Wtedy zaś druga osoba może mieć do Ciebie uzasadnione pretensje, jeżeli wcześniej przedstawiałeś się w innym świetle. Doceniaj szczerość drugiej strony i odpłać tym samym!Zapisanie tego, co chcesz powiedzieć, pomoże Ci również zadbać o formę Twojej wypowiedzi. Posługuj się poprawną polszczyzną, staraj się unikać błędów.

I oczywiście, uśmiechaj się! Zarówno w przypadku spotkań twarzą w twarz, jak i podczas rozmów telefonicznych. Ten, z kim rozmawiasz, „usłyszy” uśmiech w twoim głosie. Rozmowy z osobami pogodnymi są przyjemniejsze, dobrze wpływają na nasze samopoczucie, znakomicie rozładowują nerwową atmosferę i pomagają poczuć się swobodnie. Życzymy więc miłego telefonowania i jeszcze przyjemniejszych spotkań!

Serwis MyDwoje.pl

  

Gdzie się umówić? - idealne miejsce na pierwszą randkę

 

Wszędzie, byle nie w domu, ani u Ciebie ani u Niego. W końcu nie zapraszasz każdej obcej osoby do domu. W domu atmosfera może stać się dla Ciebie zbyt ograniczająca. Gdy Twój rozmówca za bardzo Ci się spodoba, spotkanie może przybrać zbyt szybko zbyt intymny formę. Jeżeli okaże się kimś nieciekawym, gdy spotkanie będzie się nużąco przedłużać, nie będziesz wiedziała jak wyprosić niechcianego gościa,  Mieszkanie lub własny dom stanowczo odradzamy.

Lepsze miejsca? Kawiarnia w mieście do dobry pomysł. Może nie od razu Twoja ulubiona. Jeżeli jemu się spodoba kawiarnia, a on Tobie nie, być może będziesz w przyszłości musiała zrezygnować z Twojego ulubionego miejsca, żeby przypadkiem go tam nie spotkać. Polecamy więc miłą, przestronną knajpkę, gdzie jest umiarkowany ruch,  a najlepiej w której już co najmniej raz już byłaś.

Najlepszy pomysł na miejsce spotkania to ... po prostu tzw. wspólne wyjście. Nie ma nic bardziej krępującego niż siedzieć przy stoliku w restauracji lub kawiarni i nie mieć sobie nic do powiedzenia. Dlatego doradzamy wspólne wyjście na koncert, wystawę, do kina lub po prostu na spacer. Dowiesz się więcej o nowej osobie, gdyż już sam temat wystawy będziecie musieli wspólnie uzgodnić, a po wspólnym odwiedzeniu wystawy lub koncertu poznasz zdanie tej osoby na temat danego przedstawienia. Będziecie mieli temat do rozmowy i świetną możliwość poznania się bliżej, jeżeli chodzi o zainteresowania i styl rozmowy.

Życzymy Wam, aby Wasze miasto tętniło życiem i dostarczyło Wam świetnych rozrywek, które będą tłem dla uroczej pierwszej randki.
Jeżeli masz inne dobre pomysły, gdzie się umówić, lub chciałbyś skomentować ten artykuł, czekamy na listy do biura: biuro@mydwoje.pl. Serwis MyDwoje.pl  

Serwis MyDwoje.pl zgadza się na przedruk tego artykułu w innych serwisach. Warunkiem publikacji jest umieszczenie pod artykułem następującej informacji wraz z linkiem do MyDwoje.pl:

  

Kiedy pierwsza randka?

Nie zwlekaj zbyt długo. Warto skonfrontować swoje wyobrażenia z rzeczywistością. Nawet najdłuższa i najbardziej szczegółowa korespondencja nie zastąpi spotkania na żywo. Tylko w ten sposób poznasz mimikę, gesty i ocenisz zachowanie drugiej osoby, a co najważniejsze – sprawdzisz, czy między Wami „zaiskrzy”.

 
Przyjemna korespondencja z osobą poznaną w Internecie może skłonić Cię do stwierdzenia, że to ktoś wprost wymarzony. Otrzymywane z jego listów informacje układasz bowiem samodzielnie w pasującą Tobie całość, nie mając przy tym możliwości weryfikacji tych danych z rzeczywistością. Możliwe, że zaczniesz fantazjować i idealizować osobę po drugiej stronie monitora. Zjawisko to zwane jest pułapką projekcji. Angażując się na tym etapie emocjonalnie, możesz, choć nie musisz, poczuć się rozczarowany, kiedy w końcu się spotkacie. Aby stojąc twarzą w twarz nie doświadczyć przykrego dla obu stron wrażenia, że czar prysł, zdecydujcie się dość szybko na spotkanie, zanim obydwoje przyzwyczaicie się do wirtualnych „wersji” siebie. Przy braku bezpośredniego kontaktu łatwiej manipulować drugą osobą, przedstawiając wybiórczo swoje „lepsze strony”. Nietrudno również o – niemal konieczny w tym przypadku – kredyt zaufania, który w internetowej korespondencji jest szczodrze udzielany. Pewna ostrożność jest więc zalecana. Im prędzej dojdzie do spotkania, tym większe są Twoje szanse na prawidłową ocenę sytuacji i prawdziwy obraz drugiej osoby. Dzięki temu poznasz jej gesty, wyraz twarzy, zachowanie wobec Ciebie i innych osób.

Sluchaj swojej intuicji, ona podpowie Ci właściwą godzinę. Trudno określić czas, jaki powinien upłynąć od poznania się w Internecie do pierwszego spotkania w cztery oczy. Zazwyczaj po wymianie kilku e–maili jesteśmy w stanie określić, czy dana osoba odpowiada nam pod względem intelektualnym, czy jej sposób wyrażania własnych myśli jest dla nas czytelny oraz czy to, co nam przekazuje, nie narusza naszych granic prywatności, nie buntuje naszych przekonań i nie rani uczuć. Zaufaj swojej intuicji. Jeżeli masz dobre przeczucia wobec osoby, z którą właśnie korespondujesz – nie zwlekaj. Umówcie się. Nie zakładaj, że skoro bardzo się denerwujesz i przejmujesz choćby myślą o spotkaniu, to znaczy, że jest na nie zbyt wcześnie. W dodatku każde spotkanie na żywo z nową osobą otwiera nas na ludzi i pomaga nam rozwijać umiejętność komunikacji. Pamiętaj – nawet jeśli to nie będzie randka Twoich marzeń, wiele możesz skorzystać, trenując swoje zdolności interpersonalne. Wsłuchaj się w emocje, jakie odczuwasz. Twoje obawy, nadzieje, radość ze spotkania. To naturalne. Być może w przyszłości ze śmiechem będziecie je wspólnie wspominać?

Zachowaj ostrożność, ale dąż do spotkania. Zwróć uwagę, czy osoba, którą chcesz poznać, z chęcią godzi się na spotkanie lub sama je proponuje. Jeśli nie, powinien być to dla Ciebie sygnał ostrzegawczy – być może wcale nie zależy jej na poznaniu Ciebie lub nie wie dokładnie, czego oczekuje od Waszej znajomości. W najgorszym przypadku może mieć coś do ukrycia. Zachowaj więc podstawowe zasady bezpiecznego umawiania się z osobami poznanymi w Internecie (zapraszamy do lektury artykułu „Bezpieczna randka z Internetu”), ale dąż do spotkania. Poznanie osoby, z którą korespondujesz, jest przecież Twoim celem. Propozycja spotkania to pewnego rodzaju test, który pomoże Ci ustosunkować się do tej znajomości.

Nie trać czasu, lecz szukaj, a znajdziesz. Szkoda Twojego czasu i emocji na wieczną korespondencję z kimś, kto nie chce się ujawnić. Niewłaściwym jest również dawanie złudnych nadziei, zwodzenie drugiej osoby i podawanie nieprawdziwych informacji o sobie. Poszukując partnera do życia we dwoje, nie zakładasz przecież pozostawania tej relacji wyłącznie w formie wirtualnej. Jeśli uznasz, że osoba, z którą korespondujesz, jest dla Ciebie wartościowa i chcesz ją naprawdę poznać, zaproponuj spotkanie! To jedyny sposób, aby zweryfikować wzajemne wyobrażenia o sobie. Nawet jeśli pierwsze, a nawet drugie i trzecie wrażenie utwierdza Cię w wewnętrznym przekonaniu, że nic między Wami nie będzie, zawsze można jednorazowo spędzić przyjemnie czas razem przy kawie i niezobowiązującej pogawędce. Ufaj jednak konsekwentnie swojej intuicji. Jeżeli czujesz, że to nie to, przeznacz energię na dalsze poszukiwanie swojej prawdziwie pokrewnej duszy.

Uwierz, że spotkanie na żywo pomoże Ci podjąć właściwą decyzję.
Życzymy szybkiego poznania Tej Szczególnej Osoby!
Zespół Serwisu MyDwoje.pl

  

Bezpieczna randka z internetu

Serwis MyDwoje.pl dokłada wszelkich starań, aby umożliwić Ci kontakt z osobami, których charakter jest adekwatny do Twojej osobowości. Jeżeli komunikujesz się za pomocą Serwisu internetowego po raz pierwszy, przeczytaj nasze rady bardzo uważnie i zawsze posługuj się w ocenie sytuacji zdrowym rozsądkiem i swoim przeczuciem, gdy oceniasz sytuację z nowo poznaną Ci osobą.
 

 
Zaufaj swojej intuicji. Serwis MyDwoje.pl polega na uczciwości swoich Użytkowników przy tworzeniu własnych profili. Nasz system weryfikacji stara się wykryć Użytkowników, którzy nie są wiarygodni lub ich zamiary nie są serio. Jednakże, wyłącznie od Ciebie zależy, czy uznasz kogoś za godnego Twojego zaufania, szczerego i rozpoczniesz z nim znajomość. Nie ignoruj więc swojej intuicji. Podobnie jak w tradycyjnych kontaktach międzyludzkich w Internecie możesz spotkać się z różnymi osobami, niekoniecznie szczerymi i niekoniecznie w Twoim typie. Zatem Twoja intuicja i umiejętność oceny są niezbędne, aby ochronić się przed oszustami i niepożądanymi znajomościami.

Choć w naszym Serwisie może zdarzyć Ci się to niezwykle rzadko, strzeż się osób, które pytają o pieniądze, używają wulgarnego języka, zadają niewłaściwe lub intymne pytania, narzucają Ci fantazje seksualne, chcą od razu przejść z Tobą na kontakt telefoniczny lub emailowy, unikając bezpiecznego dla Ciebie systemu anonimowej komunikacji w Mydwoje.pl. Koniecznie zgłoś od razu do biura  (biuro@mydwoje.pl), jeżeli masz uczucie, że któryś użytkownik Cię dręczy, abyśmy mogli zgodnie z regulaminem zablokować jego konto. Uważaj na osoby, które nadmiernie przyspieszają tempo Waszej znajomości, mówią Ci jak masz żyć, opowiadają niestworzone historie, udzielają wymijających odpowiedzi na konkretne pytania, przekonują Cię do kompromisów niezgodnych z Twoimi wartościami, obwiniają innych za własne problemy lub wyrażają się w przesadnie romantyczno-emocjonalny sposób. Uważaj także, gdy ktoś wypytuje Cię o adres zamieszkania i telefon lub miejsce pracy. To tylko kilka sygnałów, które powinny kazać ci przemyśleć dwa razy decyzję o kontynuowaniu takiej znajomości. Na Twoje zaufanie każdy z użytkowników musi sobie zapracować, potwierdzając na kolejnych etapach znajomości, że podał prawdziwe dane w wizytówce, ma szczere zamiary i jest otwarty. Strzeż się więc osób, które podają sprzeczne informacje jeżeli chodzi o wiek, wygląd, zainteresowania, stan cywilny, zawód, stosunek pracy lub gdy wymijająco odpowiadają na proste pytania.  Używając naszego systemu komunikacji, możesz pozostać osobą anonimową. Nie podawaj swojego nazwiska, numeru telefonu dopóty, dopóki nie będziesz przekonany, że dobrze poznałeś tę osobę. Jeśli raz zdradzisz komuś swoje prywatne dane,  nie  będziesz mógł tego cofnąć. Zachęcamy Cię do używania naszego anonimowego systemu komunikacji do momentu, dopóki nie będziesz gotowy na następny krok: rozmowę telefoniczną.

Pierwszy kontakt telefoniczny powinieneś i tak nawiązać w sposób bezpieczny z ogólnodostępnego telefonu lub upewnić się, że w Twoim telefonie domowym lub komórkowym zaznaczona jest opcja nie wyświetlania numeru. Jeżeli nie masz takiej możliwości lepiej zadzwoń z budki telefonicznej. Rozmowa telefoniczna z drugim człowiekiem jest istotnym elementem  wzajemnego poznania się. Zanim wymienicie się numerami telefonów, upewnij się, że przedyskutowaliście kwestie poszanowania własnej prywatności, a w przypadku, jeśli znajomość się zakończy,  nie będziecie wykorzystywać numeru telefonu do kontynuowania tej znajomości. Zwyczajowo przyjęło się, że to mężczyzna oferuje numer kobiecie, pozostawiając jej decyzję o wykonaniu telefonu, ale zawsze to Twoja decyzja jak będzie u Was. Staraj się jednak, aby pierwsza rozmowa telefoniczna nie trwała dłużej niż 15-20 minut. 

Zanim się spotkasz, wykonaj swój własny rekonesans. Istotną kwestią jest fakt, ze Serwis MyDwoje.pl nie wykonuje gruntownej weryfikacji danych swoich Użytkowników. Polegamy na uczciwości naszych osób, które wypełniają nasze formularze, szczególnie w kwestii daty urodzenia, stanu cywilnego, miejsca zamieszkania, zawodu, wykształcenia a także innych ważnych danych. Polecamy Ci zrób własny wywiad, zanim spotkasz się z daną osobą.  Zrób to dla siebie, począwszy od wrzucenia nazwiska tej osoby do dowolnej wyszukiwarki internetowej, przez skontaktowaniu się z odnośnymi władzami w celu uzyskania publicznych informacji. Zanim umowisz się na randkę powinieneś znać imię i nazwisko osoby, z ktorą się umawiasz a nalepiej dodatkowo miejsce pracy lub mieszka. Zwróć uwagę na szczegóły, którymi dzieli się dana osoba, a jeśli znajdziesz cokolwiek, co nie będzie Ci pasowało, pójdź za swoją intuicją i zakończ tę znajomość.

Ważne jest byście przed spotkaniem wymienili się także fotografiami, najlepiej kilkoma, ukazującymi Was w sytuacjach codziennych, co pozwoli Ci stworzyć sobie bardziej rzeczywiste wyobrażenie o danej osobie. Jeżeli osoba przed spotkaniem odmawia pokazania Ci swojego zdjęcia, masz prawo nabrać podejrzeń i wtedy nie radzimy się spotykać.

 

Gdy już sie umówisz... Podejdź do swojego pierwszego spotkania z możliwie dużą nadzieją, ale staraj się nie wyolbrzymiać szans na Waszą wspólną przyszłość. Przed Wami bowiem, jeszcze bardzo długa droga. Nie pozwól się odebrać z domu. Spotkajcie się w miejscu publicznym, najlepiej w ciągu dnia, w uczęszczanej kawiarni lub w restauracji  (ale nie w Twoim ulubionym miejscu!) na krótki lunch. Przed spotkaniem opowiedz tedsż swojemu przyjacielowi lub przyjaciółce lub komuś z rodziny o swoich planach oraz zaaranżuj sprawdzenie, czy wszystko z Tobą w porządku po kilku pierwszych minutach od osobistego zapoznania. Możesz także przyjść z przyjaciółką na spotkanie, którą krótko przedstawisz osobie, z którą się spotykasz a następnie ona pożegna się, zanim Wy zajmiecie miejsce w kawiarni. Postaraj się, aby pierwsze spotkanie trwało 1 godzinę do 90 minut.

Gdy wyjeżdżasz na randkę do innego miasta, nie pozwól, by osoba, z którą się umawiasz rezerwowała Twój hotel lub odbierała Cię z dworca. Dojedź do hotelu taksówką lub komunikacją miejską, nie pozwól wozić się cudzym samochodem i bądź zawsze niezależny, aby w każdej chwili móc zakończyć spotkanie, jeżeli okaże się niemiłe. Noś przy sobie telefon komórkowy i poproś kogoś zaufanego, aby zadzwonił do Ciebie w trakcie Twojej randki i sprawdził, że nie jesteś w niebezpieczeństwie. W trakcie spotkania nawet i może szczególnie gdy będziecie się świetnie bawića nawet tańczyć, pamiętaj nie zostawiaj drinka i torebki na barze. Masz w niej przecież klucze do domu, pieniądze i dokumenty, z których można się dużo o Tobie dowiedzieć. 

Jeśli jedno z Was, albo oboje pokonujecie duży dystans, aby się spotkać, umówcie się, ze spotykacie się na krótko, a jeśli oboje wyrazicie zgodę na kontynuacje, umówicie się znowu za kilka godzin lub następnego dnia. To odejmuje sporo presji związanej z pierwszym spotkaniem.

Spiesz się powoli. Pośpiech nie służy poznawaniu drugiej osoby. Komunikacja za pomocą  anonimowego systemu komunikacji w MyDwoje.pl jest na tyle komfortowa, byście używali jej tak długo, jak to będzie konieczne, by dowiedzieć się o danej osobie tak wiele, jak to możliwe. Pamiętaj, że kojarzenie partnerów w Serwisie MyDwoje.pl nie eliminuje potrzeby przeniesienia tej znajomości do realnego życia, umawiania się na randki, aby poznać się lepiej w głęboki i odkrywczy sposób. Gdy postanowicie się do siebie wzajemnie zbliżyć, powinniście mieszkać przynajmniej przez jakiś czas w jednym mieście. Będziecie bowiem potrzebować podłoża wzajemnych doświadczeń. Im więcej wspólnych doświadczeń, tym mniej szans na niemiłe niespodzianki. Znajdźcie czas na zdobywanie wspólnych doświadczeń, szczególnie w przypadku prozaicznej codzienności.

Naszym głównym zadaniem jest pomóc naszym Użytkownikom w znalezieniu życiowego partnera. Wierzymy, że pośpiech w zawieraniu poważnych związków jest niewskazany. Postępuj więc powoli i rozważnie, ucz się na własnych doświadczeniach oraz zwracaj uwagę na realną stronę Twojej nowej znajomości. Nie podejmuj nigdy zbytniego ryzyka. Jeżeli odczuwasz choćby najmniejszy niepokój, natychmiast przerwij znajomość. Internet jest pełen kłamców i hochsztaplerów, podobnie jednak jak nocne kluby, a nawet ktoś w kawiarni siedzący naprzeciw Ciebie może być oszustem. Dlatego zalecamy ostrożność, co najmniej taką jak w realnym życiu!

Jeżeli masz jakiekolwiek istotne uwagi dotyczące osoby dobranej Ci przez Serwis, nie wahaj się skontaktować się z Biurem Serwisu. Twoje uwagi utrwalą pozycję MyDwoje.pl jako najbezpieczniejszego miejsca pod słońcem na zawieranie nowych znajomości w sieci. Wyślij swoje uwagi na adres: biuro@mydwoje.pl Mamy nadzieję, że ten przewodnik sprawi, ze Twoje znajomości okażą się wyłącznie szczere i miłe, a Ty znajdziesz z nami swoją Wielką Miłość!

Serwis MyDwoje.pl

  

Czy potrafisz odmawiać?

Odmawianie - ludzka rzecz, do której każdy ma prawo,  szanując prawa innych. Ale jest to umiejętność nabyta. Jak zatem nauczyć się odmawiania i stosować je tak, aby nie wikłać się w sytuacje, w których czujemy dyskomfort i jednocześnie, aby nie urazić innych. Pozwól, że damy Ci kilka prostych recept.

 

Na pewno niejednokrotnie w życiu każdy z nas znalazł się w sytuacji, w której musiał powiedzieć: nie! Bez względu na to, czy była to odmowa kupienia zupełnie nam zbędnego towaru u natrętnego sprzedawcy,  przekonanie znajomej z pracy, że nie pożyczymy jej kolejnych 50 złotych, bo już dwukrotnie nie zwróciła nam długu, czy też dobitne danie do zrozumienia niechcianemu adoratorowi, że na pewno nie mamy ochoty na spotkanie z nim. "Nie" - to z pozoru krótkie, niewinne słowo, ale jakże trudno nam je czasem wypowiedzieć!

Osoby mające problem z odmawianiem ustawicznie angażują się w sytuacje, z których trudno się później wyplatać. Odczuwają paraliżujący wręcz strach przed odmową, boją się, że zostaną zinterpretowane jako niekontaktowe lub zarozumiałe. I wtedy często kupują kolejną parę butów, choć pięć podobnych par stoi już w szafie, pożyczają ostatnie pieniądze znajomej, wiedząc, że na pewno ich już nie zobaczą lub spotykają się z kimś, w towarzystwie kogo nudzą się śmiertelnie i odliczają minuty do końca. Takie zachowania rodzą frustrację i poczucie, że sami nad sobą nie panujemy, że to inni kształtują nasze poczynania, a my jesteśmy tylko biernymi pionkami w cudzej grze. Jeśli choć raz w życiu poczuliście, że powiedzenie: "nie", przyszło Wam z trudem i czuliście z tego powodu dyskomfort przeczytajcie uważnie nasze rady, a takie sytuacje należeć będą już do przeszłości.

Po pierwsze zastanówmy się, jakie są przyczyny takich kłopotów. Odpowiedzmy sobie na pytanie: dlaczego nie umiem odmawiać? Kluczem do zrozumienia mechanizmu, który powoduje takie problemy jest słowo asertywność. To termin, który przebojem wdarł się do życia społecznego wiele lat temu. W  wielu ośrodkach psychologicznych organizowane są warsztaty asertywności i cieszą się one niezmienne dużą popularnością. Słowo: asertywność spędza sen z powiek tym pracodawcom, którzy wiedząc, ze ich podwładni z takich właśnie form szkoleń korzystają. Dzieje się tak, ponieważ asertywność utożsamiana bywa z egoizmem, bezwzględnością, brakiem poszanowania innych osób, a czasem ze zwykłym chamstwem. Nic bardziej mylnego!

Asertywność to w psychologii termin oznaczający posiadanie i wyrażanie własnego zdania oraz bezpośrednie wyrażanie emocji i postaw w granicach nie naruszających praw i psychicznego terytorium innych osób oraz własnych, bez zachowań agresywnych, a także obrona własnych praw w sytuacjach społecznych. Jest to umiejętność nabyta.

Mówiąc językiem laika, asertwność to po prostu takie odmawiane, do którego każdy ma prawo,  szanując prawa innych. Powtórzmy, jest to umiejętność nabyta. Jak zatem nauczyć się odmawiania i stosować je tak, aby nie wikłać się w sytuacje, w których czujemy dyskomfort i jednocześnie, aby nie urazić innych. Pozwól, że damy Ci kilka prostych recept.

  • Pamiętaj, że zawsze masz prawo odmówić! Nie przepraszaj, nie zaczynaj swojej wypowiedzi od słów: „bardzo mi przykro, ale…”.
  • Nie przymilaj się! Nie rób czegoś tylko dlatego, że chcesz wydać się miłym. Nie rób tego, jeśli nie masz na to ochoty.
  • Wstrzymaj odmowę! Jeśli czujesz, że nie jesteś w stanie odmówić, poproś o czas do namysłu. To da Ci szanse na przygotowanie się do rozmowy poprzez zebranie argumentów i ochłoniecie z pierwszych emocji.
  • Przewiduj! Spróbuj zasygnalizować brak Twojej zgody na to, czego nie chcesz, zanim padnie propozycja. Jest to trudna umiejętność i wymaga wprawy, ale zawsze działa!
  • Nie obwiniaj! Pamiętaj, nie wiń ani siebie, ani osoby, której odmawiasz. Fakt odmowy, nie świadczy o negatywnej ocenie innej osoby, ani tym bardziej nie stawia Ciebie w złym świetle. Jeśli nie wiesz czemu, patrz punkt pierwszy!
  • Nie kłam! Prawda się zawsze obroni.
  • Nie atakuj! Jeśli ktoś chce od Ciebie kolejnej, nieoddanej pożyczki nie mów: „nie dam, bo jesteś niesłowny, nieodpowiedzialny”, ale raczej:” nie pożyczę, bo już kilka razy mi nie oddałeś i nie mam pewności, czy tym razem mi oddasz”.
  • Broń się! Jeśli czujesz, że ktoś przekracza Twoje granice, ingeruje w sferę Twojej nienaruszalnej prywatności, manipuluje Tobą. Nigdy, pod żadnym pozorem nie pozwól, by ktoś Cię ranił, traktował w sposób naruszający Twoją godność. Powiedz wtedy: ”nie podoba mi się sposób, w jaki mnie traktujesz!”.
  • Pytaj! Zawsze zapytaj, jeśli czegoś nie rozumiesz. Intencje innych nie zawsze muszą być dla nas jasne i czytelne.
  • Ćwicz! Pamiętaj, że praktyka czyni mistrza, więc już dziś zacznij ćwiczyć odmawianie!

Klasyk badań nad asertywnością – Herbert Fensterheim stwierdzał: “Jeżeli masz wątpliwości, czy dane zachowanie jest asertywne, sprawdź, czy choćby odrobinę zwiększa ono Twój szacunek do samego siebie. Jeżeli tak, jest to zachowanie asertywne. Jeżeli nie – nie jest ono asertywne”.

Odmawianie, czyli asertywne mówienie: „nie”  jest rzeczą ludzką, a jak wiadomo nic, co ludzkie nie powinno Ci być obce. Zatem powiedz sprzedawcy, że NIE  kupisz butów, tylko oglądasz (bo masz prawo), że NIE pożyczysz koleżance pieniędzy, bo już nie oddała Ci dwukrotnie(masz prawo, to Twoje pieniądze), NIE umówisz się na spotkanie(masz prawo). A jeśli ktoś bardzo nalega i to narusza Twoją integralność zastosuj metodę „zdartej płyty”, powtarzaj: "nie, nie, nie". Do tego też masz prawo. Nigdy jednak nie zapomnij, ze jednak uprzejmośc to zasada nadrzędna. Pamiętaj o niej odmawiając, a Twoja odmowa przybierze ludzką twarz.

Agnieszka Korczynska
Serwis MyDwoje.pl

  

Mars i Wenus - zapoznanie

Mars i Wenus a pierwsza faza znajomości. Spotkanie dwóch planet, dwóch światów, kobiety i mężczyzny. Czy światy te są zupełnie różne, czy może choć trochę podobnych? Pytanie stare jak sama ludzkość. Gdyby mężczyźni i kobiety mówili tym samym językiem, autorzy takich artykułów jak ten, nie mieliby pracy, a portale matrymonialne miałyby znacznie mniej ofert osób bezskutecznie poszukujących partnera na stałe, zawiedzionych w miłości czy rozwiedzionych i w separacji. A więc do dzieła! Rozmawiajmy się ze zrozumieniem, czyli rzecz będzie o języku słów i gestów.

 

 

Aby mężczyzna zrozumiał kobietę…

Panowie często zastanawiają się, jak zdobyć telefon do nowej znajomej, poznanej na grillu u przyjaciół koleżanki siostry lub nowo poznanej pani z portalu MyDwoje.pl. Chce dowiedzieć się, czy się jej podoba, czy jest w jej typie. Tymczasem, sam nie wie, że to właśnie od niego samego zależy, czy dostanie wymarzony numer telefonu, może nawet napisany w pośpiechu karminową szminką na serwetce. Tylko od niego i jego inicjatywy i przedsiębiorczości zależy, czy wpadnie w oko pani swojego serca, do której nieśmiało tylko wzdycha. Pani jego serca okaże mu bowiem tylko wtedy względy, gdy on się o to postara, wyraźnie okaże zainteresowanie, pomimo narażenia się na ryzyko odrzucenia.

Radzimy nie zrażać się i nie wstydzić się, lecz działać! Twoim  zadaniem jest nawiązanie kontaktu wzrokowego. Gdy ona nie będzie patrzeć w Twoją stronę, przyjrzyj jej się dokładnie, ale dyskretnie. To Ty bowiem będziesz musiał wykazać inicjatywę. Ty musisz podejść i się  przedstawić. Niewątpliwie jest to związane z pewnym ryzykiem. Zadaj kilka uprzejmych pytań, patrz jej w oczy, gdy mówi, powiedz jej coś miłego i przede wszystkim pozwól jej odczuć, że w tej chwili tylko ona jest na świecie i jest  najważniejsza. W końcu możesz zapytać, kiedy możesz zadzwonić? Aby w jej oczach dobrze wypaść musisz bezwzględnie okazać jej zainteresowanie. Nie bez powodu Test Doboru Partnerskiego MyDwoje zwraca uwagę na cechę "spontaniczność", rozumianą jako szybkość reakcji. Na tej skali temperamentu mężczyzna powinien się wybijać, mile zaskoczyć, zaproponować, zaprosić, wypowiedzieć jej myśli, gdy jej przychodzą dopiero powoli do głowy. W Twoim Profilu Partnerskim MyDwoje zauważysz, że na jednej ze skal temperamentu:  "spontaniczność", mężczyzna powinien nieznacznie, ale dominować. Im większy wysiłek i ryzyko będą związane z  próbą zwrócenia na siebie uwagi, tym lepiej ona Cię oceni. Pytasz, dlaczego tak to działa? To proste, w tym momencie, gdy zabiegasz o względy kobiety, ona poczuje się piękna, ważna, interesująca. Uświadamiając jej Twoje zainteresowanie,  zyskujesz w jej oczach.

Uważaj jednak, by nie dać jej odczuć, że ma nad Tobą zbyt wielką władzę. Przesadzając z uległością lub gdy jej przekomarzania będą miały na Ciebie zbytni wpływ, możesz sam zniszczyć, co już zdobyłeś. Pozwól jej bawić się Sobą! Oczywiście musisz kontrolować tę grę. Niech będzie jej miło, gdy zobaczy, że jej uwagi wobec Ciebie, nie zawsze pochlebne, lub po prostu zaczepne nie robią na Tobie najmniejszego wrażenia. Bądź dla niej opoką jak niezłomne, dojrzałe, i silne drzewo, w którego cieniu ona się zrelaksuje, znajdzie wytchnienie. Niech się przy Tobie śmieje, niech będzie swobodna, bo Ty jesteś silny i męski. Wtedy się jej na pewno spodobasz!

Aby kobieta zrozumiała mężczyznę…

Podobnie Wenusjanki często nie rozumieją  języka i potrzeb Marsjan, czyli panie panów.  Może w tym właśnie jest cała magia kontaktów męsko-damskich, że pomimo tego, iż często mówią innymi językami, w jednym języku rozumieją się doskonale: w języku miłości.

Marsjanie lubią obserwować.  Lubią oglądać Twoją mimikę, gestykulację i całą kobiecą kokieterię.  To na nich działa!  Gdy więc będziecie sami, on zanuży się w opowiadanie, nie daj się zwieść swojej kobiecej psychice. On podpowie Ci słuchaj go uważnie, tak jak Ty chciałabyś być wysłuchana. Tymczasem Panowie tak naprawde tylko czekają, by energiczna osóbka przejęła inicjatywę i rozwinęła przed nimi cały wachlarz swoich kobiecych sztuczek autoprezentacji. By mogli popatrzeć i kontemplować. Opisana sytuacja to tylko kolejny dowód potwierdzający znaną prawdę, że mężczyźni są wzrokowcami.  

Druga rada. Rozmawiajmy z mężczyzną językiem pozytywów! Dużo się uśmiechaj, opowiadaj o swoich pozytywnych doświadczeniach, sukcesach i bieżących wydarzeniach. Przekazuj swoje myśli i emocje w nowym, ciekawym świetle. Przestrzegamy przed zabieraniem świeżo poznanego mężczyzny w podróż po zaułkach Twojej smutnej czasem duszy. W fazie poznawania mężczyzna pragnie poznać Twoje pozytywne strony i poznać Twoje dobre doświadczenia. Dopiero w fazie intymnej wyjawić mu powinnaś więcej swoich trosk i się otworzyć. Dopiero wtedy już, jako Twój obrońca, mężczyzna będzie chciał się zmierzyć z Twoimi problemami, będą one dla niego wyzwaniem. Wcześniej jednak mogłabyś go wystraszyć. Za szybko, za dużo intymności niedobrze robi parze, która się dopiero poznaje. Podobny i często popełniany przez kobiety błąd to wysyłanie zbyt wielu sygnałów przywiązania, sympatii, wręcz osaczania.  Panowie mogą się wtedy dość szybko wycofać ze szkodą dla obiecującej pary. Na początku trzymaj więc mężczyznę na dystans! 

Rada trzecia. Bądź damą. Pozwól się zdobywać, zapraszać i rozpieszczać. Za pomoc przy skręcaniu szafek wystarczy, że podziękujesz miłym uśmiechem. W końcu już fakt, że pozwoliłaś sobie pomóc, byłaś w tym czasie blisko, jest dla meżczyzny starającego się o Twoje względy wystarczającym sygnałem Twojej przychylności. Gdy mężczyzna poczuje, że zdobył wszystko, co miał do zdobycia, jego instynkt myśliwego osłabnie, a z nim zainteresowanie Tobą! Zrozumiałe jest, że zainteresowana mężczyzną kobieta, pragnie się dzielić i dawać z siebie jak najwięcej. Zapomina niestety wtedy, że jej największym skarbem jest, przynajmniej w pierwszej fazie poznawania, właśnie jej tajemniczość i niedostępność. Mężczyznę zaś pociąga sama myśl, że ta kobieta może kiedyś będzie właśnie jego partnerką i on uczni ją szczęśliwą.

Tyle na temat języka kobiet i mężczyzn w fazie poznawania się. Jak rozmawiać ze swoim stałym partnerem, partnerką i rozumieć swoje wzajemne prawdziwe potrzeby mimo różnic między "planetami", to już temat na kolejny artykuł.

                                             Serwis MyDwoje.pl

  

Pierwsza randka - Twój sukces

Pytasz, jak zachwycić  już na pierwszej randce, co zadziała na Nią jak magnes? Znasz uczucie, gdy bardzo zależy Ci na kobiecie, a nie umiesz wykrztusić z siebie słowa? Kobiety uwielbiają słowa, podobnie jak eleganckich, wrażliwych i dowcipnych mężczyzn o wysokim statusie społecznym. Tu znajdziesz kilka wskazówek, jak spotkanie we dwoje możesz przekuć w swój prywatny sukces. (tylko dla Panów) Tylko dla Pań: Pierwsza randka, Oczaruj Go!

 

Zasada numer 0 - Wyglądaj najlepiej jak możesz. Bądź schludny, ogolony, starannie ubrany, zaznacz swój styl we fryzurze i stroju. Przyjemny i interesujący wygląd działa jak magnes na kobiety. Pamiętaj o swieżym oddechu i zapachu. Nie zaszkodzi kilka ciekawych gadżetów jak na przykład ciekawy zegarek, długopis, portfel, nie zapomnij o odpowiednim zapachu. Ubierz się tak, że będzie jej trudno Ci się oprzeć. Spotkanie trwa.

Zasada numer 1 - Spodobasz jej się od razu, gdy po przywitaniu będziesz potrafił poprowadzić dalej rozmowę. Bądź rozluźniony i mów pełnym głosem. Uśmiechaj się. Słuchaj uważnie i pytaj o tematy, które ją interesują. Nie opowiadaj tylko o sobie. Pytaj o jej zainteresowania i upodobania. Kto wie, może właśnie robi Ci test „A Ty?” (czyli liczy sekundy i minuty od spotkania do chwili, gdy okażesz jej po raz pierwszy pełne zainteresowanie i zapytasz o nią samą, jej styl, jej preferencje?)

Na pierwszym spotkaniu unikaj rozmów o problemach i głębokich wynurzeń. Starannie dobieraj tematy rozmowy. Nie wypytuj o sprawy bolesne lub trudne jak dramaty rodzinne, rozstania, upodobania seksualne lub sytuacja finansowa. Twoje tematy tabu to Twoja mama, nawet gdy kochasz ją najbardziej pod słońcem i była dziewczyna lub żona. Wiele osób musi nabrać zaufania by poruszać takie kwestie i tematy prywatne. Wasza rozmowa i znajomość powinna rozwijać się swobodnie i nierozsądnie jest tu cokolwiek przyspieszać. Jeżeli czujesz, że zapadła niezręczna cisza, zachęć ją, by opowiedziała o sobie. Zapytaj czym się zajmuje, jaką wykonuje pracę, czy ma hobby, czy uprawia sport. Każdy czeka, by móc opowiedzieć o sobie. Jeżeli okażesz  jej zainteresowanie odbierze Cię od razu jako osobę sympatyczną. Bezpieczne tematy to hobby, podróże, urządzanie mieszkania, upodobania.  Możecie rozmawiać także o koncertach, wyprawach i na inne miłe tematy.

Zasada numer 2 – Jesteś ciekawy to zaciekawisz. Musisz mieć coś do powiedzenia. O to warto zadbać wcześniej. Rób więc ciągle coś ze swoim życiem, odkrywaj, interesuj się ludźmi i światem, chodź na wystawy, na koncerty, uprawiaj nowe sporty, graj na gitarze, pracuj w organizacji charytatywnej, a tematów do rozmowy znajdziesz bez liku. Radzimy, nie opowiadaj też tylko suchych faktów. Powiedz coś o sobie i od siebie w stylu np., że zaproponowałeś spotkanie w parku, bo lubisz ruch na świeżym powietrzu i chętnie uprawiasz sport. Zainteresowana rozmówczyni od razu podchwyci temat rozmowy. Mimochodem odkryjesz, co Was wspólnego łączy, czy macie podobne zainteresowania lub hobby.

Zasada numer 3 - Stosuj lustrzaną mowę ciała. Spróbuj przystosować Twój oddech do oddechu partnerki i tempo rozmowy do jej tempa wypowiedzi, a ona poczuje, że odbieracie na wspólnych falach. Stosuj podobne pozy, gesty, co ona, a Wasze porozumienie będzie rosło. Znajdź odpowiedni ton i odpowiednie słowa. Utrzymuj kontakt wzrokowy. Spojrzenie jest jednym z najsilniejszych magnesów. A naprawdę silnie zaś działa kontakt wzrokowy i uśmiech. Uśmiech wywołuje wydzielanie endorfin i uczucia szczęścia. Gdy patrzysz na kogoś, a Twoje oczy się śmieją, masz wielką siłę. Możesz przełamać bariery osoby, którą chcesz poznać. Prawdziwe słuchanie to wielka sztuka. Musisz bowiem skoncentrować całą swoją uwagę na Twojej rozmówczyni. Skup się na jej osobie i jej słowach. Pamiętaj, że Twój wzrok rozbiegany po sali na pewno ją rozdrażni, więc słuchaj jej uważnie. Słuchanie daje Ci też ogromną przewagę. Co możesz powiedzieć o sobie, już wiesz, co możesz usłyszeć, będzie dla Ciebie nowe. 

Zasada numer 4 – Humor, przekorność i dobre maniery jak w ruletce. Komplementuj i ironizuj. „Masz piękne paznokcie - prawdziwe?” I nie wolno Ci przestać się przy tym uśmiechać, bardzo dużo uśmiechać :) Komplement zabarwiony ironią oczyszcza atmosferę, ale uważaj w dozowaniu. Wszystko zależy od Jej reakcji. Jak będzie wrażliwa i nie zrozumie Twojego poczucia humoru - wycofaj się z tej niebezpiecznej zabawy. Czysty komplement jest zaś jak prezent płynący z serca. Jeżeli Ci się coś w kimś podoba, daj mu ten pozytywny feedback pełnymi słowami.

Zasada numer 5 – Zaznacz swój status społeczny. Kobiety uwielbiają, gdy w towarzystwie jesteś znany i lubiany. Gdy z kelnerem zamienisz kilka swobodnych zdań, gdy znasz się z szefem restauracji, rozumiesz bez słów z panem parkingowym, nie mówiąc o telefonie do znanego mechanika, który już jutro obejrzy jej zarysowane przy parkowaniu drzwi auta.

Zasada numer 6 – pozwól się zdobywać. Jeżeli znasz swoją siłę przyciągania i własnej atrakcyjności – to tak właśnie będziesz postrzegany. Uwierz w siebie: jesteś typem zwycięzcy, jesteś pociągający i godny miłości, cokolwiek się stanie, dasz radę! Mistrzowie flirtu wiedzą, że są sexy. Wiedzą, że mogą wnieść błysk światła  i salwy radości w życie innych. Pamiętasz, co powiedział Alberto Tomba na konferencji prasowej analizując  przebieg zawodów: „nie umiem znaleźć słów, by opisać moją wspaniałą jazdę” lub Tiger Woods po przegranym turnieju – „grałem bardzo dobrze, wiatr i warunki były niekorzystne”. Uwielbiają ich tłumy. Musisz czuć się w swojej skórze swobodnie, lubić się i być optymistą.

Czy jesteś promienny? Pozytywni ludzie są sexy. Czy w każdej sytuacji widzisz jej pozytywną lub zabawną stronę? Promienna osoba wyzwania traktuje jako okazję by czegoś nowego się z nich nauczyć, a w ludziach widzi ich zalety i mówi im o nich otwarcie.

I najważniejsza zasada - "Bądź sobą. Świat uwielbia autentyczność" Ingrid Bergman

Życzymy Ci powodzenia i zachwytu Tej Kobiety na Twojej pierwsze poważnej randce.

Jeżeli chciałbyś skomentować ten artykuł, czekamy na listy do biura: biuro@mydwoje.pl.

Serwis MyDwoje.pl

   

Błędy na randce - przestrogi dla mężczyzn

W relacjach z kobietami mężczyźni często nie wiedzą, co mają robić i często popełniają pewne błędy oraz zachowują się w sposób, który jest nieatrakcyjny dla kobiet. Nazywam to błędami krytycznymi, które sprawiają, że jeśli je popełnisz, dalsza cześć waszej znajomości po prostu może nie istnieć. Nie jest to wina mężczyzn, że popełniają te błędy. Po prostu nie miał im kto wytłumaczyć pewnych rzeczy, dlatego postępują w taki sposób, myśląc że wywoła to pozytywne wrażenie na kobiecie.

 bledy mezczyzn na randce
1. Jestem miły, grzeczny, jestem sam.


Mężczyźni mają przekonanie, że powinni być w stosunku do kobiet nad wyraz uprzejmi i mili, co sprawi na nich dobre wrażenie. Pewnie zauważyłeś, że piękne kobiety nie umawiają się z miłymi facetami. Można je zobaczyć w towarzystwie typków, których nazwałbyś raczej złymi chłopcami. Faceci są zbyt uprzejmi w stosunku do kobiet, one szukają kogoś silnego psychiczne, w kim mogłyby znaleźć oparcie, więc niechętnie randkują z kimś, kto robi dla niej wszystko, czego ona tylko zechce. Ktoś stanowczy jest o wiele bardziej atrakcyjny niż facet, który o wszystko się jej pyta i o wszystko prosi. Ktoś taki nie może stać się jej bliski, chyba że jako przyjaciel. Ona szuka mężczyzny o silnym charakterze, który wie czego chce i nie będzie pozwalać jej wchodzić sobie na głowę.

2. Nie przekonasz kobiety logiką.

Kobiety postrzegają rzeczywistość inaczej niż mężczyźni. My patrzymy na wszystko bardziej logicznie. Kobiety maja filtr emocjonalny, przez co dla nich wszystko przedstawia się raczej jako zbiór emocji. Dlatego też nie uda Ci się przekonać jej do różnych rzeczy stosując logikę. Ona potrzebuje poczuć te sprawy. Ale możesz dać jej pozytywne emocje, a ona w zamian da Ci siebie.

3. Strach przed kobietą.

Wielu facetów boi się podejść do nieznajomej kobiety i zacząć z nią rozmawiać. Wynika to z tego, że boją się nieznanego, złej reakcji. Prawda jest taka, że kobiety uwielbiają być uwodzone, każda z nich naprawdę jest zadowolona kiedy podchodzi do niej nieznajomy mężczyzna, który zaczyna ją uwodzić, czuje się wtedy bardzo kobieco. Do tego czuje, że ten dwugodzinny makijaż i trzygodzinne strojenie przed lustrem miały sens. Nie ma się co oszukiwać - one naprawdę to lubią, więc nie ma się czego bać. Przecież sprawia jej to przyjemność. Każdy lubi przyjemne rzeczy. Niestety, okazując niepewność czy brak luzu przy poznawaniu nowej kobiety, mężczyzna pokazuje słabość psychiczną, w konsekwencji przestaje być atrakcyjny i dostaje kosza.

4. Nie bój się odrzucenia.

Strach przed odrzuceniem, kobieta, która powie "nie", przeraża mężczyzn. Czy jest to jednak naprawdę tak straszne? Czy słowa kobiety: „nie chcę z Tobą rozmawiać”, „daj mi spokój” są aż tak złe, że sprawiają, że nie możesz z nimi rozmawiać? W tych słowach i reakcjach nie ma nic złego, ot po prostu kobieta jest zmęczona, miała zły dzień. Jeżeli spotka Cię coś takiego, nie powinno Cię to przerażać, a wywołać uśmiech na Twojej twarzy, w głowie powinna zrodzić się myśl: „Innym razem pouśmiechamy się razem i spędzimy super czas. Masz zły dzień, ok. Ja miałem wczoraj.” Jedna rada: nieprzyjemne jest to, co uważasz za nieprzyjemne, a przyjemne jest to, co uważasz za przyjemne. Strach przed odrzuceniem nie powinien istnieć w Twojej głowie.

5. Co ludzie powiedzą?

Co ludzie powiedzą, kiedy do niej podejdę i zacznę ją uwodzić przy nich wszystkich? Co sobie pomyślą? Często w głowach facetów jest taka myśl. Jednak ona jest zgubna, ponieważ blokuje Ciebie. Musisz zrozumieć, że Twoje życie to Twoje szczęście, a obcy ludzie, których widzisz pierwszy raz na oczy i najprawdopodobniej ostatni, nie mogą mieć wpływu na Twoje szczęście. Jeżeli to, co oni sobie pomyślą, ma sprawić, że Ty nie będziesz mógł podejść do tej kobiety i być z siebie zadowolonym, to właśnie pokonała Cię myśl człowieka, którego nawet nie znasz. A to jest uległość psychiczna. Musisz uwolnić się od tego stereotypowego myślenia. Wiedz, że myśli innych, czy ich poglądy nie mogą Cię powstrzymać przed robieniem czegoś na co masz ochotę - w tym wypadku przed poznaniem kobiety.

 

Artykuł ten publikujemy dzięki uprzejmości www.all4men.pl, autorzy publikacji www.pickupclub.pl

  

Pierwsza randka - Oczaruj Go

Niecodziennie umawiasz się na randkę z mężczyzną z portalu matrymonialnego, prawda? Jesteś podekscytowana i trochę spięta. Nie jesteś pewna, czy ON od razu dostrzeże Twoje najlepsze strony? Przeczytaj kilka wskazówek, które dodadzą Ci pewności siebie i pomogą Ci interesująco się zaprezentować na Waszym pierwszym spotkaniu (tylko dla Pań) Dla Panów: Pierwsza randka, Twój Sukces

Jak się ubrać? Stoisz przed szafą i szukasz właściwego stylu na to spotkanie. Boisz się, że On może oczekiwać kogoś mało atrakcyjnego, gdyż z Internetem różnie bywa. Korci Cię więc, by zabłysnąć. W końcu to będzie prawdziwe pierwsze wrażenie. Ale uwaga! Nie przesadź. Agresywny make up, ekstrawagancka mini, której wcale nie nosisz na co dzień, może go tylko odstraszyć. Szczególnie, gdy widzicie się  w ciągu dnia, polecamy lekki makijaż i jasne kolory. Nie wystąp jednak jak przysłowiowa "szara myszka" lub tak niestarannie ubrana, że dasz mu do zrozumienia, że właściwie to na nikim i niczym Ci nie zależy.  Przecież szukasz i zależy Ci. Pokaż to, ale z umiarem. Mężczyźni uwielbiają tajemnicę. Jeżeli więc chodzi o strój, bądź interesująca, alenie koniecznie krzykliwie prowokująca. Powinnaś założyć coś wygodnego, co lubisz i czujesz się w tym swobodnie. Taki strój doda Ci pewności siebie. Bądź więc seksowna, ale nie odsłaniaj na raz za dużo. Jeden zakątek Twojego ciała, gdzie będzie chciał zabłądzić jego wzrok to zupełnie wystarczająco. Zwróć także uwagę, czy będziecie siedzieć, w kawiarni lub restauracji, czy spacerować po parku. Do kawiarni nie polecamy bowiem bluzki zapiętej na ostani guzik lub wielkiego szala, zza którego nie będzie Cię prawie widać a Twoja super spódnica pozostanie kompletnie nie zauważona. Pamiętaj więc wybierz ubiór taki, jakie chcesz zrobić wrażenie i jakiej relacji oczekujesz od osoby z którą się spotykasz.

Czas spotkania. Radzimy już na początku określ ramy czasowe spotkania. Zasygnalizuj, że masz coś ważnego do załatwienia lub jesteś umówiona. Szczególnie, gdy podoba Ci się nowo poznany mężczyzna, nie powinnaś przedłużać spotkania w nieskończoność. Dwie godziny spędzone razem na pierwszej randce to maximum, by nie znużyć drugiej osoby i by Wasza relacja nie stała się przedwcześnie zbyt bliska i intymna. Pamiętaj najleszy czas by się rozstać jest wtedy, gdy właśnie najepiej Wam się rozmawia. Wtedy odczujesz jak naprawdę mocno osoba, z kóra spedziłaś miło czas, pragnie Cię znowu zobaczyć.  

Pokonaj stres. Nie zalecamy picia alkoholu na spotkaniu. Podekscytowana możesz łatwo wypić kieliszek lub dwa za dużo. Nie zrobisz tym dobrego wrażenia. Może za dużo powiesz o sobie, albo umkną Ci ważne informacje o Twoim rozmówcy. Lepiej po prostu przyznaj się, że jesteś spięta lub  zablokowana. Możesz też powiedzieć, że nie masz doświadczenia w takich spotkaniach z prawie nieznajomymi i to jest Twój pierwszy raz. Nie ukrywaj także, że Ci kogoś bliskiego brakuje. Nie mów, że nie szukasz partnera i że mogłabyś mieć ich "na pęczki". Nie chwal się szerokim wianuszkiem adoratorów lub duża grupą przyjaciół i znajomych. Lepsze wrażenie zrobisz przyznając krótko, że czasem czujesz się samotna. To żaden wstyd. W końcu po to się spotkaliście, by ten stan zmienić. Bądź naturalna i bądź sobą, nie udawaj niekogo innego niż jesteś. W ten sposób także Twój rozmówca poczuje się pewniej i łatwiej mu będzie okazać uczucia i być bardziej autentycznym. A Ty dzięki temu masz okazję lepiej go poznać. Staraj się także nie przeceniać szans Waszego pierwszego spotkania. Możecie przecież nawet bardzo miło pożegnać się, a poźniej okaże się, że On nie jest bardzo mocno Tobą zainteresowany. Po prostu nastaw się, że poznasz lepiej kogoś nowego i miło spędzisz czas. Takie podejście zrelaksuje Cię i właśnie wtedy zaprezentujesz się z najlepszej strony.

Stosuj sztukę pięknej konwersacji. Radzimy, nie opowiadaj tylko suchych faktów. Powiedz coś o sobie i od siebie: np, że zaproponowałaś tę restauracje, bo często tu przychodzisz i lubisz włoską kuchnie. Zainteresowany rozmówca od razu podchwyci włoskie klimaty. Mimochodem odkryjesz, co Was wspólnego łączy, czy macie podobne zainteresowania lub hobby. Gdy chcesz wzbudzić zaufanie i więcej się o Twoim rozmówcy dowiedzieć, przytakuj, potwierdź, że masz takie same doświadczenia (oczywiście tylko, gdy jest to prawdą) i zapytaj o więcej. Jeżeli czujesz, że zapadła niezręczna cisza, zachęć rozmówce, by opowiedział coś o sobie. Zapytaj o niego samego, jego zajęcia, pracę, hobby, sport. Każdy czeka by móc opowiedzieć o sobie. Jeżeli okażesz mu zainteresowanie, odbierze Cię od razu jako osobę sympatyczną. W trakcie jego opowiadania daj mu znać, że uważnie słuchasz np. kiwając głową i patrząc od czasu do czasu prosto w oczy. Bądź przyjazna i ciekawa, a zaciekawisz. Twój rozmówca może być mile zaskoczony Twoim zainteresowaniem i chętnie opowie więcej o sobie. Uważne słuchanie to wielka sztuka. Musisz bowiem skoncentrować całą swoją uwagę na Twoim rozmówcy. Słuchanie daje Ci też ogromną przewagę. Co możesz powiedzieć o sobie, już wiesz, co możesz usłyszeć, będzie dla Ciebie nowe i staniesz się dzięki temu bogatsza. Jeżeli Twój rozmówca bardzo dużo mówi i właściwie nie dopuszcza Cię do głosu, zalecamy baczną obserwację. Może masz właśnie do czynienia z narcyzem? Najlepiej zrób mu test „A co na to Ty?”. Policz minuty, gdy pierwszy raz on szczerze i z zainteresowaniem zapyta Cię: a Ty? Czyli okaże także Tobie zainteresowanie i pozwoli Ci opowiedzieć o sobie. Ważne by Wasza relacja była wyważona i by obydwie strony czuły się docenione w rozmowie, aby przez wzajemną wymianę udało się Wam określić podobieństwa, które Was zafascynują.

Na pierwszym spotkaniu unikaj rozmów o problemach i głębokich wynurzeń. Starannie dobieraj tematy rozmowy. Nie wypytuj o sprawy bolesne lub trudne jak dramaty rodzinne, rozstania, upodobania seksualne lub sytuację finansową. Wiele osób musi nabrać zaufania by takie kwestie poruszać w rozmowie. Wypytując możesz zostać uznana za osobę wścibską i bez wyczucia i taktu. Wasza rozmowa i znajomość powinna rozwijać się swobodnie i nierozsądnie jest tu cokolwiek przyspieszać. Bezpieczne tematy to hobby, podróże, upodobania muzyczne, w sprawie mody, stylu mieszkania i inne miłe tematy. O sobie mów pozytywnie. Nie bój się autoreklamy, choć jeśli masz skłonność do przechwałem, miej się na baczności. Nie ma jednak nic bardziej zniechęcającego niż marudzenie i narzekanie na siebie i cały świat. Twoje promienne spojrzenie na partnera i w przyszłość zapewne pomoże Wam miło spędzić razem czas. Jeżeli jesteś sama zbyt mocno wypytywana, będzie naturalne jeżeli nabierzesz dystansu. Pamiętaj nie musisz odpowiadać na wszystkie pytania. Powinniście obydwoje respektować swoje granice prywatności i powinnaś uszanować jeżeli Twój partner w romowie woli mniejsze tempo wzajemnego poznawania się. Sama także nie daj się wypytywać. Jeżeli jakiś temat Ci nie odpowiada, powiedz po prostu, że nie chcesz o tym mówić lub spróbuj zmienić temat. 

Kiedy znowu się spotkamy? Gdy rozmowa płynie naturalnie, a wraz z nią rośnie Wasze porozumienie i sympatia, na pewno będziecie mieli ochotę znów się spotkać. Gdy czujesz, że to wrażenie podziela Twój rozmówca, możesz zaproponować następne spotkanie. Oszczędzicie sobie w ten sposób stresu i niepewności ponownego umawiania się.

Jeżeli nie jesteś pewna, czy Twojemu rozmówcy podobało się Wasze spotkanie, wiesz zaś o sobie, że chętnie znów się umówisz, powiedz to. „To było miłe spotkanie. Chętnie Cię znowu zobaczę” Zwróć teraz szczególną uwagę na jego mowę ciała i mimikę twarzy. Jeżeli jest niespokojny, patrzy w bok, skubie kurtkę lub dotyka nosa lub włosów, być może jest mu niezręcznie odmówić. Wsłuchaj się także dokładnie w jego odpowiedz. Jeżeli usłyszysz raczej niezobowiązujące „odezwę się”, „bądźmy w kontakcie”  możesz sądzić, że nie koniecznie zależy mu na ponownym spotkaniu. Jeżeli zapytasz, kiedy dokładnie zadzwoni, bo nie nosisz przy sobie cały czas telefonu i usłyszysz wymijającą odpowiedź, możesz być prawie pewna, że nie ma ochoty się więcej spotkać. Nic na siłę.

Jeżeli zaś to jemu nadzwyczajnie zależy na następnym spotkaniu z Tobą, a Tobie niekoniecznie, nie umawiaj się. Lepiej wyjaśnij tę kwestię od razu i nie rób mu złudnych nadziei. Możesz powiedzieć, że „wolisz by Wasza znajomość zatrzymała się na tym etapie” Że go doskonale rozumiesz, ale nie jesteś gotowa na związek. Nie krytykuj drugiej osoby, bo możesz ją niepotrzebnie zranić. Po prostu powiedz o sobie, że z Twojej strony ta znajomość nie ma perspektyw. W ostateczności zastosuj technikę zdartej płyty i powtórz ten sam argument kilkakrotnie a kiedyś Twój wielbiciel wreszcie się podda.

Jeżeli umówiliście się ponownie... Od tej chwili Wasza znajomość powinna rozwijać się najzwyczajniej w świecie, jakbyście poznali się w tzw. realu. Wspólne wyjścia, wyjazdy, spotkania ze znajomymi. Sama zdecydujesz kiedy dopuścisz do głosu erotykę. Jeżeli będziesz próbować ten temat odwlec, a Twój znajomy będzie nadmiernie naciskał, szybko się zorientujesz, czy zależy mu na przelotnej znajomości, czy też szuka stałego związku.

Nie oczekuj cudów. Jeżeli uda Ci się już za pierwszym razem poznać właściwą osobę, możesz mówić o wielkim szczęściu. Fakt, że umawiasz się z wieloma mężczyznami, nie znaczy, że nie jesteś atrakcyjna. Po prostu nie byłaś w typie mężczyzn, których do tej pory spotkałaś lub sama byłaś zbyt wymagająca. Nie ma to żadnego związku z Twoją wartością jako człowieka lub atrakcyjnością. Traktuj Twoje pierwsze randki jak sport. Bądź rozluźniona i swobodna. Nie każde spotkanie w sprawie pracy kończy się propozycją zatrudnienia. Tak samo podchodź do pierwszych randek z portalu. Wynik Kojarzenia pozwala Ci z wielkiej liczby wybrać panów o podobnym do Ciebie usposobieniu, zainteresowaniach, planach życiowych, szukających partnerki na stałe, pragnących posiadać dzieci bądź też nie. W najbliższych dniach wprowadzimy także deklaracje Użytkowników Serwisu dotyczące stosunku do wiary, do palenia i alkoholu. Kontaktując sie z osobami z listy tak przefiltrowanej masz niejako "usunięte" z drogi główne przyczyny rozpadów związków, które mogłby Ci w przyszłości przeszkodzić w szczęściu. Czy jednak strzała amora dosięgnie każdą parę z Wyniku Kojarzenia, nie możemy zagwarantować. Pewne jest tylko, jeżeli taka para się zwiąże, to jej szanse na długotrwały związek są dużo większe niż każdej innej statystycznej pary, poznanej przez "szcześliwy zbieg okoliczności", gdzie dopiero w poźniejszych fazach związku może okazać się, że jedno z dwojga np. nie myśli o zakładaniu rodziny, ma swobodny stosunek do wierności lub pragnie poświęcić się karierze, co może fundamentalnie zagrażać tej relacji.

Gdy będziesz się często spotykać, nabierzesz rutyny i swobody w konwersacji. Wtedy pojedyńcze spotkanie nie będzie miało tak dużego znaczenia jak dziś Twoja pierwsza randka. W końcu nawet gdy nie od razu poznasz tego właściwego mężczyznę, to masz możliwość poznania przy tej okazji wiele ciekawych osób i wzbogacić swoje życie i wiedzę  o ludziach.

I najważniejsza zasada - "Bądź sobą. Świat uwielbia autentyczność" Ingrid Bergman

Wszystkim Paniom życzymy, aby już na jednym z pierwszych spotkań dosięgła je strzała Amora i trafiła także w to drugie serce, w serce wymarzonego partnera.  Jeżeli chciałabyś skomentować ten artykuł, czekamy na listy do biura: Biuro@mydwoje.pl.

Serwis MyDwoje.pl

 

Komunikować i wyrażać uczucia

Umiejętność komunikowania się i ekspresji – czy tego można się nauczyć?

Czy masz czasem przeczucia, że Twój partner lub Ty sam - jeżeli chodzi o umiejętność komunikacji, ekpresji - specjalnie nie brylujecie? Już z tytułowego pytania wynika, że komunikacji i ekspresji można się nauczyć, ponieważ każdą umiejętność można nabyć.

 

Do nabycia umiejętności potrzebne są zdolności i motywacja. Zdolności to predyspozycje do nauczenia się umiejętności. Im większe zdolności, tym łatwiej możemy posiąść umiejętności, mniejszym nakładem pracy, mniejszym wysiłkiem. Do nabycia dowolnej umiejętności, oprócz zdolności, potrzebna jest motywacja. Motywację do czegoś możemy wzbudzać z zewnątrz (poprzez system kar i nagród), ale najsilniejsza bywa motywacja płynąca z naszego wnętrza, z naszej psychiki. Ponieważ mamy naturę rozumną u podłoża motywacji do czegoś jest uświadomienie sobie potrzeby posiadania pewnej umiejętności, zrozumienie wartości tejże umiejętności. Jednak siłę motywacji dają uczucia. Powstają z silnych przeżyć. Powiedzmy, że bardzo nam zależy na kimś, na jego stosunku do nas, na jego uczuciach. Tymczasem okazuje się, że nie potrafimy przekazać mu naszych uczuć, emocji, przemyśleń, intencji, jesteśmy wcale lub wręcz odwrotnie rozumiani. Wówczas silnie przeżywamy niezadowolenie z siebie.

Niezadowolenie z siebie może mieć różne skutki. Może prowadzić do zupełnie odmiennych skutków-  wzbudzić w nas niezwykle silną motywację nauki komunikowania  (tak postąpią osoby silne psychiczne) albo wyzwoli w nas załamanie, apatię i rezygnację. Ta siła psychiczna czy słabość też nie bierze się tylko z genów. Kształtujemy ją w procesie wychowywania. Jeżeli wychowawcy ganią nas za to, że czegoś nie umiemy, wmawiają, że jesteśmy mało zdolni, że nie potrafimy, a w końcu robią coś za nas, to nie dają nam szans na wytworzenie siły psychicznej, czyli umiejętności pokonywania przeciwności. Stopniowo ulegamy sugestii, że nie potrafimy. Uczymy się, że nie umiemy się nauczyć. Uczymy się, że najprostszą rzeczą jest prosić kogoś o pomoc, albo zrezygnować. Robienie czegoś za dzieci czyni je kalekami życiowymi!

Każdy może poprawić swoją umiejętność komunikacji. Sposoby praktyczne – to kółko teatralne, kółko dyskusyjne, akademia umiejętności polskiego radia lub kursy komunikacji interpersonalnej. Samemu będzie trudniej co nie znaczy, że niemożliwe. Musimy zaopatrzyć się w dowolny podręcznik komunikacji czy choćby inteligencji emocjonalnej, duże lustro, dyktafon i... czas. Niech nam przyświeca motto pożyczone od Juliusza Słowackiego („Beniowski”): „Chodzi mi o to, żeby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa, a czasem był jak piorun, jasny, prędki, a czasem piękny jak Aniołów mowa ...”   Stawiajmy sobie zadania – tematy, np. streść (głośno mówiąc do siebie przed lustrem) przeczytaną książkę, obejrzany film, wiadomości dnia z dziennika, wykaż wyższość jednej partii politycznej nad drugą lub beznadziejność obydwu, wyższość jednego polityka nad innymi. Oczywiście jeden temat na dzień. Posłuchanie siebie daje komunikacje zwrotną, jest lepszym krytykiem niż przyjaciel. Lustro jest potrzebne, by lepiej zauważać i kontrolować swoją mimikę. Gwarantuje, że po miesiącu pilnej nauki nasza komunikatywność wzrośnie o 2 punkty w skali 10-cio stopniowej! A i to nie będzie wyczerpaniem wszystkich Twoich możliwości. 

Andrzej Rutowski, dyplomowany psycholog, autor Testu MyDwoje.pl

  

Alchemia miłości

Dlaczego kobieta, wchodząc do niemal pustego kina, wybiera krzesło, na którym niedawno siedział mężczyzna? Dlaczego wśród kobiet mieszkających i pracujących razem, po niedługim czasie wyrównuje się cykl biologiczny? Dlaczego mężczyzna, patrząc na rząd nieznanych mu, równie atrakcyjnych, podobnych do siebie kobiet, czuje pociąg do jednej, a obojętność do innej? Odpowiedź tkwi w feromonach.

 
Miłość jest jedną z największych tajemnic. Zanim nastały czasy naukowców, ekspertami od miłości byli poeci. Opisywali zalety swoich ukochanych, wierząc, iż to alabastrowa cera, jedwabiste włosy czy też cudowny uśmiech wybranki (lub wybranka) wzbudziły w nich płomienny żar. Za siedlisko miłosnych uczuć uważali serce (choć niektóre ludy wskazywały na... wątrobę). Dziś wiemy, że najważniejszą rolę w uczuciach odgrywa mózg i produkowane przez niego substancje chemiczne. Gdyż miłość, ta szalona, namiętna, bezrozumna jest wynikiem działania kilku związków chemicznych. Co więcej, świadomie nie mamy nad ich produkcją żadnej kontroli, ani też nie potrafimy się oprzeć ich działaniu. Kiedy spotkają się kobieta i mężczyzna chemicznie stworzeni dla siebie, laboratorium miłości w ich ciałach zaczyna działać.

Akt pierwszy - spotkanie

Romeo to chłodny i rozsądny facet. Jego dziewczyna musi być atrakcyjna, taka, której będą mu zazdrościć kumple. Ma już taką. Lubi na nią patrzeć, jest z niej dumny. Z życia seksualnego też jest zadowolony, choć nie rozumie, o co poeci i inni romantyczni głupole robią tyle rabanu. Julia jest ładna, ale nieefektowna. Marzy o romantycznym chłopcu, który jej będzie serenady pod oknem grał, obsypywał kwiatami, a ręce trzymał przy sobie. Agresywne samce nie interesują jej zupełnie. Los chciał, że spotkali się, powiedzmy, na imprezie. Pierwsze spojrzenie nad stolikiem. Romeo obrzuca wzrokiem dziewczynę, odwraca oczy, lecz po chwili znów do niej wraca. Coś w niej jest takiego, co go wbrew jego woli pociąga. Nie wie, co - przecież w porównaniu z jego dziewczyną jest taka szara... Dziewczyna uśmiecha się i nagle Romeo czuje, że musi z nią porozmawiać. Podchodzi bliżej, ona spuszcza wzrok, nerwowo oblizuje wargi. Romeo czuje, że robi mu się gorąco i że jest już gotowy na seksualny kontakt. Pragnie tej dziewczyny i zupełnie nie rozumie, co się z nim dzieje. Co najśmieszniejsze, wszystkie te wrażenia są też udziałem Julii, która jest tym wręcz przerażona. Jej pragnienie rozmów w blasku Księżyca przeradza się w dzikie, fizyczne pożądanie zupełnie obcego faceta!

Co się stało? Otóż Romeo zareagował na wydzielane przez Julię tajemnicze substancje chemiczne - feromony. W jego krwi nagle wzrósł poziom adrenaliny, wywołując rozszerzenie źrenic. Jest to wyraźny sygnał dla kobiety, że znajduje się w centrum zainteresowania osobnika przeciwnej płci. Jej receptory węchowe analizują wydzielany przez mężczyznę zapach. Najwyraźniej jest atrakcyjny, skoro i jej źrenice powiększają się w odpowiedzi na wzrost poziomu adrenaliny we krwi. Jednocześnie, pod wpływem tej samej adrenaliny, serca obojga zaczynają szybciej bić.

Akt drugi - miłość jak narkotyk

Teraz do akcji wkracza nowy związek chemiczny - fenyloetyloamina, w swym działaniu przypominający amfetaminę, wywołując w Romeo i Julii stan uniesienia. Choć nie wiemy jeszcze, gdzie w naszych ciałach jest produkowany, to wiadomo już, że działa na pewne obszary w mózgu. Gdy Pea do nich dotrze, człowieka ogarnia namiętność i uczucie szczęścia. Nic więc dziwnego, że Romeo i Julia zapominają o bożym świecie, pragną być jedynie ze sobą. Romeo rzuca swą dziewczynę, Julia zapomina o romantycznym chłopaku. Ich flirt wkrótce zamienia się w płomienny romans. Są w sobie do nieprzytomności zakochani - wspomnienie kochanka wywołuje pocenie się dłoni, szybkie bicie serca, omdlenie członków. Romeo teraz czuje, że poeci byli do bani, bo nie potrafili przedstawić prawdziwej potęgi żaru miłości.

Pea to prawdziwy hormon namiętności. Niestety, jego działanie zmniejsza się po dwóch latach i związek dwojga kochanków przechodzi kryzys. Kolejny kryzys przychodzi po czterech latach, gdy organizm w ogóle przestaje produkować fenyloetyloaminę. Często ludzie żałują, że szaleństwo miłości nie trwa wiecznie, ale natura wie, co robi. Gdyby poziom Pea w organizmie był nieustannie wysoki, mózg nie byłby w stanie funkcjonować normalnie. Zakochani nie widzą świata poza sobą, nie potrafią myśleć racjonalnie, nie potrafią też swojego uczucia przerzucić... na dzieci. Pea jest czymś w rodzaju narkotyku. I tak jak narkotyk potrafi uzależnić. Są ludzie chorujący na głód pożądania. Zakochują się, tkwią przy partnerze tak długo, jak długo w ich obecności czują uniesienie, a gdy ono znika, oni również znikają, szukając kolejnej miłości.

Akt trzeci - do grobowej deski

Gdy uniesienie wreszcie mija, kochankowie albo się rozstają, albo okazuje się, że oprócz chemii zadziałało również coś więcej, co sprawia, że chcą być ze sobą dalej. Stan zakochania przeradza się w miłość prawdziwą, która oprócz erotycznego szaleństwa ma do zaoferowania poczucie bezpieczeństwa, zadowolenia, przynależności do drugiej istoty. W mózgu zaczyna się wytwarzać endorfina, tak zwany hormon szczęścia, który działa podobne jak morfina - koi, uspokaja, łagodzi.

Gdy Julia zachodzi w ciążę, jej organizm wytwarza oksytocynę, hormon miłości wywołujący przywiązanie i miłość do dziecka zarówno u matki, jak i u ojca. Eksperymenty przeprowadzone na szczurach dowiodły, że substancja ta spełnia w uczuciach rodzicielskich podstawową funkcję. Gdy podawano samcom oksytocynę, budowały gniazda i opiekowały się małymi. Gdy natomiast podano im substancję blokującą produkcję oksytocyny, pożerały swoje dzieci.

Jak więc widzimy, miłość to w dużej mierze gra chemii. To chemiczne procesy są wytłumaczeniem na to, dlaczego niektórzy kochankowie walczą ze sobą zaciekle, ale rozstać się nie mogą. One także wyjaśniają, dlaczego gwałtowne namiętności przemijają, a gdy ludzie nic więcej nie mają sobie do zaoferowania - rozchodzą się. I dlaczego na przykład mężczyzna (lub kobieta) żyjący w zgodnym stadle, nagle zaczyna szaleć na punkcie innej osoby i potrafi wtedy zniszczyć wszystko, co osiągnął w swoim życiu.

Wiedzę o tajnikach chemii ciała możemy wykorzystywać dla własnych celów. Możemy stać się bardziej atrakcyjnym, rozpalić płomień miłości lub go podtrzymać. Do tego służą m.in. zapachy spalanych w miłosny wieczór kadzideł (np. lawendowych) lub woń bukietu świeżych róż (w ich płatkach zawarta jest Pea, która ulatniając się podczas wąchania, pobudza mózg). Stare magiczne sposoby wzbudzania miłości poprzez nacieranie chustek dawanych ukochanemu wydzielinami o seksownym zapachu bazują właśnie na wiedzy o chemii ciała. Bombonierka z czekoladkami podarowana kobiecie ma te same właściwości - Pea zawarta jest również w ziarnach kakao. Nic więc dziwnego, że zestresowane, cierpiące na głód miłości kobiety zajadają się czekoladkami. Ale, naturalnie, nic nie zastąpi prawdziwej miłości. Zamiast więc siedzieć w domu i czekać na cud, wyjdźmy do ludzi - gdzieś tam, w tłumie, może już wkrótce spotkamy kogoś, czyje feromony wzburzą nam krew.

OCZY pełne pożądania

Już w dawnych czasach wiedziano, że rozszerzone źrenice w jakiś tajemniczy sposób przyciągają osobników przeciwnej płci. We Włoszech okresu Renesansu, a także w wiktoriańskiej Anglii panowała moda na wkraplanie do oczu mającego własność rozszerzania źrenic soku z belladonny, trującej rośliny. Kobiety psuły sobie wzrok, byleby przed spotkaniem z mężczyzną zmienić swe oczy w magnesy namiętności.

W czasach nam współczesnych naukowcy przeprowadzali eksperymenty, które miały na celu dowieść wpływu rozszerzonych źrenic na wzrost zainteresowania seksualnego. Otóż kilku mężczyznom pokazano zdjęcia kobiet - na jednych kobiety miały rozszerzone źrenice, na innych normalne. Większość mężczyzn uznawała kobiety z rozszerzonymi źrenicami za "ładniejsze", a ich widok tak na nich działał, że ich źrenice również mocno się powiększały.

Podniecający mężczyzna o zapachu bobasa

Zapach odgrywa ogromną rolę w miłości. Co więcej, neurony zapachowe, czyli komórki, które reagują na substancje zapachowe (m.in. feromony) są jedynymi, które organizm produkuje nieustannie, aby zastąpić te, które już obumarły. Doświadczenia przeprowadzone przez dr Clausa Wedekinda z Uniwersytetu w Bernie dowodzą, że kobieta wybiera danego mężczyznę, kierując się jego zapachem. Podczas przeprowadzonego eksperymentu poproszono kilkunastu mężczyzn, by nie używali przez kilka dni żadnych dezodorantów. Noszone przez ten czas przez nich podkoszulki dano do powąchania kilku kobietom, które miały wybrać najbardziej atrakcyjny zapach. Wyniki były zdumiewające.

Otóż kobiety będące przed owulacją, które w dodatku nie używały środków antykoncepcyjnych, wybrały koszulki panów o kodzie genetycznym najbardziej różniącym się od ich własnego (dzieci są zdrowsze i mają większe szanse na przeżycie, jeśli kody genetyczne rodziców różnią się znacznie). Natomiast panie po owulacji lub będące w ciąży albo używające środków antykoncepcyjnych wybierały mężczyzn o kodzie genetycznym zbliżonym do ich własnego (najlepszą opiekę dzieciom zapewni rodzina). Wszystkie te wybory dokonują się poza naszą świadomością i naprawdę niewielki mamy na nie wpływ.

Wbrew temu, co usiłują nam wmówić producenci kosmetyków, żadna męska woda kolońska nie podnieci kobiety. Okazało się, że panie reagują na zapach ogórka, pudru dla dzieci, dyni i lawendy. Do miłości zniechęca je zapach wiśni, smażonego mięsa i właśnie męskiej wody kolońskiej. Dla mężczyzny natomiast największym wabikiem jest naturalny zapach czystego ciała kobiety.

Magiczne feromony

W świecie zwierząt feromony odgrywają podstawową rolę. To dzięki nim zwierzęta orientują się, która partnerka jest gotowa do zapłodnienia i który samiec szuka partnerki. To feromony informują, czy zwierzę jest zdrowe, zdenerwowane, gotowe do życia płciowego. Podczas jednego z eksperymentów spryskano samca chomika wydzieliną z pochwy samicy znajdującej się w okresie owulacji. Pozostałe samce koniecznie chciały z nim kopulować. Przez wiele lat zastanawiano się, czy człowiek również wydziela feromony i czy potrafi je wyczuwać. Pewne zjawiska potwierdzały to. Na przykład kobiety, które przez dłuższy czas przebywają ze sobą, zaczynają mieć owulację w tym samym czasie. Naukowcy przypuszczali, że może powodem tego jest podobny tryb życia. Ostatnio okazało się jednak, że zjawisko to jest wywoływane właśnie przez feromony.

Udowodniła to Martha McClintock z Uniwersytetu w Chicago. Na podstawie przeprowadzonych przez siebie badań nad szczurami sporządziła komputerowy model zachowań żyjących razem lub jedynie oddychających tym samym powietrzem samic. Mając opracowany model, zabrała się do przeprowadzania eksperymentów z kobietami. 29 kobiet w wieku od 20 do 32 lat przez cztery miesiące nie używało żadnych perfumowanych kosmetyków, a pod pachą nosiło waciki. Potem te waciki dawano do powąchania 20 innym kobietom, które twierdziły, że nie czują żadnego zapachu. A przecież wkrótce zaczęły reagować jak samice szczurów - jeśli wacik pochodził od kobiety przed owulacją, przyspieszały swój cykl. Jeśli właścicielka wacika była po owulacji, ich cykl opóźniał się. O co w tym chodzi?

Strategia natury jest prosta - celem jak zwykle jest reprodukcja. Gdy kobieta wdychała feromony pochodzące od kobiety przed owulacją, jej organizm rozumiał to tak: "Oto twoja konkurentka. Już wkrótce będzie gotowa do zapłodnienia i zabierze ci szansę na znalezienie samca. Pospiesz się!" Gdy waciki pochodziły od kobiety po owulacji, sygnał był inny: "Nie ma konkurencji, masz czas, nie śpiesz się". Eksperyment ten jest pierwszym niepodważalnym dowodem na istnienie w organizmie ludzkim feromonów. Wiemy już nawet, jaki narząd je wychwytuje - to narząd nosowo-lemieszowy, znajdujący się z tyłu nosa tuż przed przegrodą nosową. Feromony są tym związkiem chemicznym, który wywołuje w nas pierwsze objawy zainteresowanie drugim człowiekiem i uczucie pożądania, ale także są odpowiedzialne za gwałtowną antypatię, jaką czasem czujemy do kogoś dopiero co poznanego.

Autor:   Ewa Ray

  

Gdy boisz się pokochać

Kocham cię - odejdź”, „Chcę się zaangażować – nie chcę się wiązać”, „Chcę kogoś spotkać – nie chcę się z nim spotkać”. Takie sprzeczne komunikaty charakteryzują odczucia osób o silnym lęku przed bliskością w związku partnerskim. Lęk ten nie zawsze bywa uświadamiany. Czasami jest racjonalnie tłumaczony: ktoś stwierdza, że bycie singlem bardziej odpowiada jego stylowi życia, pozwala zrealizować więcej celów. Tymczasem bliska relacja z partnerem jest czymś, czego każdy w głębi duszy pragnie i co przyczynia się do wewnętrznego wzrostu i rozwoju.

 
Lęk przed bliskością: dla kogo jest typowy?

Szczególnie narażone na odczuwanie tego rodzaju lęku są osoby wychowywane w rodzinach z problemem alkoholowym (tzw. Dorosłe Dzieci Alkoholików) oraz w innego typu rodzinach dysfunkcyjnych. W ich dzieciństwie brakowało często intymności, zrozumienia, zaufania i poczucia bezpieczeństwa. Okazywane im uczucia były ambiwalentne: raz rodzic okazywał im ciepło, zaintereresowanie, innym razem odrzucał, ranił. Za zaangażowanie emocjonalne w stosunku do pierwszych bliskich, znaczących osób ludzie ci nie dostawali odpowiedniej nagrody. Stąd w dorosłym życiu może pojawić się lęk przed budowaniem bliskiej więzi z partnerem: lęk, by znów nie zostać oszukanym, odrzuconym.

Inną grupą ludzi, u których może rozwinąć się lęk przed bliskością, są osoby wychowywane w rodzinach nadopiekuńczych. Bywa, że rodzice nadmiernie zaangażowani w opiekę nad swoim dzieckiem starają się przejąć kontrolę nad jego życiem, nie pozostawiając miejsca na jego własne marzenia i plany. Kontrola może być tak dokładna, że nie pozwala na jakąkolwiek intymność. Wówczas dziecko w swoim dorosłym życiu nieświadomie identyfikuje bliską relację z drugim człowiekiem jako utratę kontroli nad własnym życiem. Miota się pomiędzy dwoma sprzecznościami: potrzebą posiadania partnera i obawą przed zbudowaniem intymnej więzi.

Jak wyraża się lęk przed bliskością?

Dla osób posiadających lęk przed bliskością charakterystyczne są następujące odczucia i zachowania:

  • Lęk przed utratą własnego ja: obawa przed tym, że w relacji z partnerem trzeba będzie tłumić własną osobowość, „utracić siebie”. Osoba taka może nie wierzyć, że ktoś zaakceptuje ją taką, jaką jest naprawdę;
  • Strach przed porzuceniem: człowiek owładnięty lękiem przed bliskością postrzega związek jako sytuację, w której należy być bez skazy i zaspokajać wszystkie potrzeby partnera. Jeśli się tych warunków nie spełni, partner odejdzie. Obawa przed porzuceniem może być tak silna, że dana osoba woli w ogóle nie angażować się emocjonalnie w związek;
  • Obawa przed byciem wrażliwym: pozwolenie sobie na wrażliwość, na otwarcie się przed drugim człowiekiem oznacza w odczuciu tych osób utratę kontroli nad własnym życiem;
  • Obwinianie się o wszystkie niepowodzenia w związku: przekonanie, że zarówno w teraźniejszym jak i w poprzednich związkach ponosi się winę za wszelkie sytuacje trudne, problemowe;
  • Strach przed zdemaskowaniem: z lękiem przed bliskością łączy się często bardzo niska samoocena. Osoba taka obawia się, że potencjalny partner opuści ją, gdy tylko zorientuje się, jak niewiele jest warta;
  • Przekonanie, że partner powinien instynktownie spełniać potrzeby, pragnienia i życzenia: jeśli tak nie jest, dana osoba czuje się niekochana, zawiedziona. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że jej pragnienia mogą nie zostać wypełnione, jeśli ich głośno nie zakomunikuje.
  • Wiara w to, że związek tylko wówczas jest dobry, jeśli brak w nim zupełnie konfliktu lub gniewu. Jeśli jedna z tych rzeczy pojawi się w relacji, człowiek posiadający lęk przed bliskością woli odejść, niż zająć się rozwiązaniem trudnej sytuacji. Osoba taka posiada bowiem przekonanie, że miłość wyklucza odczuwanie złości w stosunku do drugiej strony.

Jak radzić sobie z lękiem przed bliskością ?

Zrozum, że zdrowy, oparty na miłości związek, nie stłumi Twojego „ja”. Wprost przeciwnie: pozwoli Ci być w pełni sobą. Kochający partner będzie Cię wspierał w realizacji twoich marzeń i pragnień. Bliskość w związku oznacza oznacza też dawanie i otrzymywanie wsparcia, zrozumienia i dowartościowania drugiej osoby w jej działaniach. Wejście w związek nie oznacza, że od tej chwili „stapiasz się w jedno” z partnerem: nie musicie mieć tego samego zdania na każdy temat ani w ten sam sposób wszystkiego doświadczać;

Po pierwsze: nie można dalej uciekać. Nie uciekaj przed swoim lękiem, stań z nim oko w oko. Bliska, intymna więź z drugim człowiekiem jest naturalną potrzebą każdego z nas i nie należy jej negować. Jeżeli w przeszłości spotkało cię coś złego ze strony ważnych dla Ciebie osób, masz prawo odczuwać lęk. Masz także szansę, by z nim walczyć i uczynić swoje życie naprawdę lepszym;

Ustal w związku granice. Związek, w którym będziesz czuć się bezpiecznie, wymaga ustalenia granic: to Ty decydujesz o tym, którą część swojego intymnego świata zachowasz tylko dla siebie. Kochający partner będzie starał się to zrozumieć;

Nie obwiniaj się za niepowodzenia poprzednich związków. Fakt, że ludzie się rozstają jest normalny i powszechny. Czasem lepiej zakończyć nieudany związek, niż tkwić w nim długi okres czasu z poczuciem bycia nieszczęśliwym. Być może nie spotkałeś jeszcze osoby, która najlepiej by Ci odpowiadała i z którą najlepiej doświadczyłbyś radości bycia razem;

Doceń siebie. Ważne, by popracować nad własną samooceną, szczególnie jeśli ciągle wytykasz sobie jakieś wady. Nikt nie jest doskonały, a w każdym człowieku można odnaleźć coś interesującego i pięknego. Na pewno jest na świecie ktoś, kto pokocha Cię takim, jakim jesteś naprawdę;

Otwórz się na drugiego człowieka. Do zbudowania pełnego, szczęśliwego związku konieczna jest duża doza wrażliwości, otwarcie przed drugim człowiekiem. Bez tego nie uda się stworzyć prawdziwie intymnej więzi;

 

Nie bój się zaufać ponownie. Zaufanie nie jest czymś, co pojawia się, gdy tylko poznajesz kogoś nowego. Buduje się je powoli, opiera na różnych doświadczeniach. Prawie zawsze jest to pewne ryzyko, lecz nie podejmując go, odbiera się samemu sobie szansę na szczęście. Pomyśl, że osoby, które w przeszłości obdarzyłeś zaufaniem, a które cię zawiodły, tak naprawdę straciły więcej niż Ty: dając im swoje zaufanie, wręczyłeś im bowiem  do ręki cenny skarb;

Komunikuj swoje potrzeby. Jeżeli jesteś już w związku, porozmawiaj z partnerem o swoich lękach, obawach. Bliska Ci osoba może nie domyślić się niczego, jeśli sam jej o tym nie powiesz. Taka rozmowa może zapobiec wielu konfliktom w Waszym związku, powstającym głównie w sytuacjach, gdy partner nie będzie rozumiał twojego zachowania. Podobnie komunikuj drugiej stronie swoje pragnienia i potrzeby: tylko wtedy mają one szansę zostać zrealizowane;

Pamiętaj, że konflikty są nieodłączną częścią każdego związku. Prawidłowo rozwiązane nie osłabiają więzi między partnerami, lecz wprost przeciwnie: przyczyniają się do wzrostu poczucia zrozumienia i wyjątkowości relacji. Fakt, że Ty lub twój partner odczuwacie na siebie złość nie oznacza końca waszej miłości: macie prawo taki się czuć, jeśli któreś z was zrobiło coś, co w pewnym stopniu zraniło drugą stronę;

Nie wahaj się skorzystać z pomocy. Istnieją specjaliści – psycholodzy, terapeuci gotowi ci pomóc. Możesz też porozmawiać z kimś, kogo uważasz za przyjaciela: głośne nazwanie swoich lęków w czyjejś obecności często sprawia, że stają się one mniejsze i możliwe do przezwyciężenia.




 

 

 

 

Polecam książkę Janet G. Woititz pt. „Lęk przed bliskością”. Pozycja ta jest dobra zarówno dla osób, które walczą z własnym lękiem przed bliskością, jak i dla tych, których obecny lub przyszły partner zmaga się z tego typu problemem.

Jowita Wójcik, psycholog

   


Wpływ wychowania na płeć psychologiczną i związki partnerskie

Prawdziwy mężczyzna i  prawdziwa kobieta: jacy powinni być? Na ten temat powstają wciąż nowe teorie. Obecnie łatwo można zauważyć nowy trend w wychowaniu, zwłaszcza dziewczynek: od dzieciństwa wymaga się od nich odwagi, pewności siebie, zaszczepia wiarę w to, że kiedyś staną się osobami odnoszącymi sukcesy, zwłaszcza w życiu zawodowym. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu takie cechy były przypisywane wyłącznie mężczyznom. Od kobiet wymagano przede wszystkim dużej wrażliwości oraz nastawienia na opiekowanie się innymi.

 

 

Czy takie „mieszanie płci” ma zatem sens? Czy kobiety i mężczyźni wykazujący cechy nietypowe dla własnej płci są mniej wartościowi niż ci, którzy zachowują się tak, jak nakazuje tradycja społeczna? I wreszcie, w odniesieniu do związków uczuciowych, czy „niekobieca kobieta” lub „niemęski mężczyzna” mogą być dobrymi partnerami?

Czym jest płeć psychologiczna? Pojęcie płci psychologicznej jest stosunkowo nowe. Wcześniej płeć kobiecą i męską uznawano za dwa krańcowo odrębne zjawiska. Przełomowa okazała się teoria S. Bem, której autorka wyróżniła cztery konfiguracje cech psychicznych, związanych z płcią:

 

1)      Osoby określone seksualnie: charakteryzują się one cechami typowymi dla ich płci; są to tzw. „męscy mężczyźni” i „kobiece kobiety”;

2)      Osoby krzyżowo określone seksualnie czyli wykazujące cechy przeciwne dla ich płci biologicznej: „męskie kobiety” i  „kobiecy mężczyźni";

3)      Osoby androgyniczne: można u nich zauważyć duże nasilenie cech zarówno kobiecych, jak i męskich, niezależnie od płci biologicznej;

4)      Osoby nieokreślone seksualnie czyli takie, u których w niewielkim stopniu zostały określone cechy zarówno kobiece, jak i męskie.

 

Warto tu sprecyzować, co Bem uznawała za cechy typowo kobiece i męskie. Pod uwagę zostały tutaj wzięte powszechnie panujące stereotypy społeczne. Okazało się, że męskość to przede wszystkim umiejętność nieokazywania emocji, skupianie się na wykonaniu pracy lub rozwiązaniu problemu oraz osiągnięcie wyznaczonego celu. Kobiecość natomiast zawiera w sobie zorientowanie na dobro innych, rozwiązywanie konfliktów, emocjonalne wspieranie.

Czy istnieje „najlepsza płeć”? Według Bem, osoby o cechach psychicznych typowych dla ich płci, czyli „męscy mężczyźni” i „kobiece kobiety” ograniczają wachlarz swoich zachowań zgodnie ze stereotypami płciowymi. Unikają sytuacji, które wymagają zastosowania innych działań niż typowo kobiece czy męskie, a jeśli są do tego zmuszeni, odczuwają duży poziom lęku i brak wiary we własne siły.

Osoby androgyniczne przeciwnie; posiadają one swój własny styl działania, niezależny od narzuconej społecznie roli, związanej z płcią. Skupiają się zatem na rozwiązaniu problemu, bez względu na jego rodzaj. Autorka koncepcji uznała zatem androgynię za płeć najlepiej przystosowaną do wymagań życia w różnych jego aspektach.

Osoby androgyniczne wykazują duże nasilenie cech zarówno kobiecych, jak i męskich, przy czym nie ujawniają ich w sposób skrajny, dzięki czemu unikają sztywności zachowania. Badania psychologiczne ujawniły, że męskość u tego typu ludzi wiąże się z wysoką samooceną, asertywnością, zaufaniem do siebie oraz niskim poziomem lęku. Kobiecość natomiast oznacza u nich empatię, umiejętność nawiązywania i podtrzymywania satysfakcjonujących kontaktów społecznych, nadawanie dużego znaczenia małżeństwu i rodzinie.

Czy płeć psychologiczna ma wpływ na związek? Pierwsze wrażenie mówi, że skoro związek składa się z kobiety i mężczyzny, to wykazywanie przez każdą ze stron cech typowych dla ich płci cech powinno być niezbędnym warunkiem zapewniającym relacji szczęście i powodzenie. Czy jest to prawda ? Co na ten temat mówi psychologia ?

Bem przeprowadziła eksperyment, w którym sprawdzono wyrażanie czułości, opiekuńczości oraz ekspresji uczuciowej przez przedstawicieli różnych typów płci podczas spontanicznej zabawy z małym kotkiem, interakcji z niemowlęciem oraz rozmowy z partnerem postrzeganym jako osoba nieszczęśliwa i osamotniona. Badani o cechach kobiecych okazali się być bardziej opiekuńczy, przy czym „kobiety kobiece” były mniej czułe w porównaniu z kobietami o typie androgynicznym. Można zatem stwierdzić, że odpowiednia kombinacja męskości i kobiecości, jaka występuje w przypadku androgynii, zapewnia najlepszy poziom ujawniania uczuć i opiekuńczości w relacji partnerskiej.

 

Polskie badania na ten temat przeprowadzał M. Plopa. Na ich podstawie stwierdzono, że kobiety o typie kobiecym i androgynicznym uznają miłość za najważniejszy czynnik, sprawiający, że małżeństwo jest szczęśliwe. W badanej grupie „męskie kobiety” i „męscy mężczyźni” należeli do osób, które w najmniejszym stopniu chciały w przyszłości wstąpić w związek małżeński – pod tym względem najbardziej chętne okazały się być osoby androgyniczne, które w największym stopniu deklarowały również partnerski model małżeństwa.

Płeć Twojego partnera. Być może cechy związane z psychologiczną płcią Twojego partnera powodują czasami konflikty w Waszej relacji. Starania, by zmienić czyjąś osobowość prawdopodobnie nie przyniosą żadnego rezultatu, a mogą nawet jeszcze bardziej zaostrzyć sytuację. Poza tym zakochałeś się w człowieku, który posiada właśnie taki układ cech osobowości – jakiekolwiek zmiany mogłyby wiązać się  dla Ciebie z rozczarowaniem Możesz jednak nauczyć się określonych sposobów postępowania, które sprawią, że w Twoim związku panować będzie wzajemne zrozumienie.

 

Oto kilka wskazówek jak postępować z osobami o określonej płci psychologicznej:

  • Kobieca kobieta: to osoba bardzo wrażliwa, łatwo ją zranić. Najlepiej czuje się, gdy może zaoferować innym swoją opiekę i troskliwość. Pozwól jej na to i jednocześnie sam często zapewniaj ją o swoich uczuciach;
  • Męska kobieta: wydaje się być niewrażliwa, twardo stąpająca po ziemi, nastawiona na osiąganie konkretnych celów. Nie staraj się na siłę udowadniać jej, że jest krucha i bezbronna. Jej zachowanie niekoniecznie musi świadczyć o braku uczuć; prawdopodobnie woli wyrazić je poprzez działanie niż słowa;
  • Kobiecy mężczyzna: zdarza się, że w otoczeniu taka osoba uchodzi za nieudacznika. Podobnie jak kobieca kobieta, mężczyzna taki kryje w sobie ogromne pokłady wrażliwości i uczuciowości, co może okazać się jego dużą zaletą. Nie okazuj zniecierpliwienia, jeśli wydaje Ci się, że traktuje Cię niczym małe dziecko. Pozwól mu wykorzystać jego ogromne pokłady troski w stosunku do Ciebie – on naprawdę robi to z miłości;
  • Męski mężczyzna: to prawdziwy mężczyzna i zapewne często wydaje Ci się, że nic nie może go załamać. Wiedz, iż to tylko pozory. Twój partner po prostu zachowuje się zgodnie z modelem, jakiego prawdopodobnie nauczył się w dzieciństwie. Bądź ostrożna, naprawdę możesz go zranić, nawet jeśli otwarcie tego nie okaże! Tego typu mężczyźni także wolą okazywać uczucia do partnerki poprzez działania wobec niej. Nie miej zatem pretensji, jeśli zbyt często nie powtarza Ci, jak bardzo Cię kocha: jedno takie wyznanie naprawdę wiele go kosztuje.
  • Osoby androgyniczne: zgodnie z teorią S. Bem takie osoby można uznać za partnerów najbardziej zbliżonych do ideałów: potrafią być zarówno silne, jak i czułe, poradzić sobie z różnymi typami trudności w związku. Musisz jednak pamiętać, że osoby takiej nie można ograniczać: nakazywać jej, by zachowywała się w sposób typowo kobiecy czy męski. Twój partner nie będzie szczęśliwy, jeśli okażesz mu, że oczekujesz od niego zachowania według określonego schematu.

Pojęcie płci psychologicznej pozwala wyjaśnić wiele zagadnień związanych z problemami partnerstwa. Daje szansę na lepsze zrozumienie drugiej osoby oraz pokazuje, jak bardzo zróżnicowana może być nasza osobowość. Nie poddawaj się, jeśli płeć psychologiczna Twojego partnera nie do końca Ci odpowiada: każda kombinacja zawiera duże zalety, a będąc w relacji z drugą osobą masz szansę pomóc jej wydobyć z siebie to, co najlepsze.

 

 

* W artykule wykorzystano informacje z książki S.L. Bem pt. „Męskość, kobiecość. O różnicach wynikających z płci” (GWP, Gdańsk 2000) oraz M. Plopy „Psychologia rodziny. Teoria i badania” (Oficyna Wydawnicza Impuls, Warszawa 2008).

 

Jowita Wójcik, psycholog

   

Zakochanie - różowy początek

Silne, szalone i płomienne zakochanie nie gwarantuje trwałego szczęścia parze, może jednak być początkiem pięknej, wspólnej drogi.

 


Spada nagle, jak grom z jasnego nieba. Oddziałuje na każdego z nas w prawie taki sam sposób. Zachodzi ogromna zmiana w świadomości, obiekt miłości nabiera szczególnego znaczenia. Ukochana osoba staje się wyjątkowa i bardzo ważna. Inni, nawet jeszcze niedawne sympatie, przestają się liczyć. Nie jesteśmy w stanie odczuwać namiętności do więcej niż jednej osoby naraz. Powstaje nienormalny stan uwagi. Owładnięta miłością osoba skupia prawie całą swoją uwagę na ukochanym (-ej), często ze szkodą dla wszystkich i wszystkiego wokół siebie. Zakochani koncentrują się nawet na drobiazgach, które łączą z ukochana osobą. Pamiętają banalne rzeczy, które robiła czy mówiła ukochana osoba. Myśląc o wspólnie spędzonych chwilach, odczuwają przypływ miłości (słabość w dołku, motylki w żołądku). Przydają blasku ukochanej osobie, wyolbrzymiają, nawet idealizują cechy, którymi obiekt miłości nie odznacza się w żaden szczególny sposób. Zakochani wielbią rzekomo dodatnie cechy osób, w których się zadurzyli, jawnie lekceważąc rzeczywistość (efekt różowych okularów).

Dalszym objawem zakochania jest obsesyjne rozmyślanie o ukochanej osobie - do „natręctwa myśli” włącznie. Nie pozwala to myśleć o nauce, pracy, codziennych obowiązkach. Przez zakochanych przebiega strumień intensywnych emocji, wywołując reakcje wegetatywne (jedni chcą skakać, inni bledną, pocą się, przyśpieszają oddech, odczuwają zawroty głowy, skurcze żołądka, w sercu żar,  innym drżą kolana). Przeżywają taką euforię, że trudno im jeść i spać. Pomimo tego odczuwają ogromny przypływ energii, czasem ekstazę. A gdy obiekt uczuć spóźnia się na spotkanie, nie odpowiada na listy, wpadamy w rozpacz, cierpimy, bywa, że wpadamy we wściekłość. I to co najważniejsze – zakochanie to ciągłe pragnienie stopienia się z ukochaną osobą. Zakochani doświadczają żarliwego pragnienia zespolenia seksualnego, pragną też wyłączności seksualnej. Ich pragnienie bywa niepohamowane, obsesyjne, pozornie niezależne od woli i rozsądku. Stapiają się też empatycznie, współodczuwają, nawet na odległość. Zanim doznajemy olśnienia, że jesteśmy zakochani z wzajemnością jesteśmy niezwykle wrażliwi na sygnały płynące od ukochanej. Analizujemy słowa i gesty, szukamy wskazówek, znaków, sygnałów, symptomów. W stanie zakochania możemy się zmienić, bywa, że zmieniamy styl ubierania, maniery, nawyki, zainteresowania, czasem przekonania, wartości. Oczywiście zmieniamy się, aby zrobić przyjemność ukochanej osobie, aby się do niej dostosować.

Gdy zakochanie trwa, przeciwności, np. w postaci barier społecznych czy fizycznych potęgują namiętność. Zakochanie wywołuje zazdrość, i to nie tylko o wierność seksualną, ale może nawet bardziej o wierność emocjonalną. Zakochanie jest widoczne w chemii naszego mózgu. Aktywizuje się układ nagrody*, wytwarzane jest więcej dopaminy, uaktywnia się jądro ogoniaste. Niestety, zakochanie tak jak nagle przyszło, tak nagle może się ulotnić. Z badań neurobiologów wynika, że średnio może trwać około siedemnastu miesięcy. Obserwacja rzeczywistości to potwierdza. Oczywiście zakochanie to początek wspólnej drogi danej pary. Może przerodzić się w stały związek oparty już na innych więzach, takich jak wzajemna akceptacja, wspólnota celów, interesów, poczucie zjednoczenia, poczucie odpowiedzialności.     

Życzymy wszystkim Użytkownikom płomiennego zakochania i wspaniałej, wiecznej miłości znalezionej na łamach naszego Serwisu!

Serwis MyDwoje.pl

  

Związek na odległość - czyli trudna sztuka tęsknienia

 
Związek na odległość, czyli trudna sztuka tęsknienia.

O związkach na odległość nie sposób mówić obojętnie. To temat, który wzbudza emocje, bo i z emocjami jest ściśle związany. Budowanie relacji partnerskiej z osobą, która jest daleko od nas stoi w opozycji do naturalnej potrzeby przebywania z człowiekiem, który jest nam bliski. Poza tym tworzenie zażyłości, która jest podstawą związku dwojga ludzi wymaga nie tylko jedności czasu, ale również przestrzeni. Innymi słowy, aby móc się połączyć w przysłowiową jedność dusz, trzeba ze sobą przebywać. Znane są jednak przykłady osób, które doskonale radzą sobie w związku, gdy ich partnerzy, na co dzień przebywają bardzo daleko, czasem na końcu świata. W niniejszym artykule postaramy się odpowiedzieć, jakimi cechami wyróżniają się indywidualności, które są w stanie zbudować udany związek na odległość oraz jak powinni radzić sobie w takiej sytuacji Ci, dla których związek na odległość jest przymusem chwili. 

Silni indywidualiści. Wśród osób, które dobrze radzą sobie, a czasem nawet preferują związek na odległość w pierwszym rzędzie stoją silni indywidualiści, tj. osoby, dla których priorytetem jest ich własna przestrzeń życiowa, ich wewnętrzny, immanentny świat, ich cele i dążenia. Związek dwojga ludzi zawsze jest mniej lub większym kompromisem. Osoby o silnie rozwiniętym poczuciu indywidualności i autonomii mogą mieć problem z rezygnacją z części swojego świata, w tym z przyzwyczajeń. Związek na odległość dla takich osób jest swego rodzaju półśrodkiem, metodą, którą moglibyśmy nazwać „jestem z kimś, ale jednocześnie sam”.  Jeśli dwoje ludzi świadomie wybiera tę formę związku, czyli reprezentuje zdefiniowany ostatnio dopiero przez socjologów model: LAT (Living Apart Together), czyli być razem, ale osobno, nie należy im także wróżyć  rychłej wspólnej przyszłości pod jednym dachem. Model takiego związku nie jest istotą związku sensu stricte, trudno utworzyć ścisłą relację, kiedy dwoje ludzi już na początku np. małżeństwa świadomie kupuje dwa mieszkania. W centrum naszego zainteresowania w tym artykule pozostaną jednak osoby, których sytuacja życiowa zmusiła do takiego związku i pragną go przetrwać w imię swoich innych wspólnych celów. Zanim jednak o sposobach, jak radzić sobie, gdy partner nasz jest daleko, przedstawmy kolejne typy osób, które w takiej relacji czują się jak ryba w wodzie.

Zdobywcy wrażeń. Dla osób  niezwykle ruchliwych, nie znoszących monotonii taki układ to także swego rodzaju opozycja dla związku opartego na zakorzenieniu się w jednym miejscu, rutynowych czynnościach codziennych i powtarzalności, czyli tym wszystkim czego tak bardzo się boją, a my powszechnie nazywamy: stabilizacją. To osoby, które nie cierpią wprost stagnacji i jakakolwiek zmiana jest podstawą ich życia, zmiana miejsca, zmiana trybu dnia, godzin pracy. Takie osoby to idealny materiał na partnera do stworzenia związku na odległość lub innymi słowy osoba, która z takim modelem związku swobodnie sobie radzi.

Zranieni. Inna kategoria osób, które chętnie wchodzą w związki na odległość, to osoby, które na swoim koncie traumatyczne przeżycia związane z relacjami międzyludzkimi. Zdrada w związku, czy przemoc zarówno psychiczna i fizyczna potrafią uczynić nieodwracalne szkody w psychice. Tworzą ranę, a później bliznę, która pozostaje czasem na całe życie. Do tej grupy należą także osoby nie znoszące zbytniej bliskości. Dla tych osób wejście w zdrowy, partnerski związek jest czasem niezwykle trudne, jeśli nie niemożliwe. Bywa jednak, że czas leczy rany i budzi się potrzeba bycia z drugim człowiekiem, bliskości, a samotność staje się nie do wytrzymania. W tym przypadku związek na odległość jest środkiem doraźnym, swego rodzaju metodą, próbą i zabezpieczeniem. Dzięki takiemu układowi, osoby po przejściach, zranione w innych związkach uzyskują potrzebny im dystans psychiczny i bez poczucia zagrożenia powoli budują swój wspólny świat.

Emigracja zarobkowa. W polskich warunkach nie sposób nie wspomnieć o związkach na odległość z konieczności. Tą „koniecznością” są w tym przypadku przyczyny ekonomiczne. Po 2005 roku do pracy za granicą Polski wyjechało ponad 1,5 miliona naszych rodaków. Jest to największa jak dotąd w historii Polski migracja zarobkowa. Pozostawiła po sobie trwałe skutki społeczne w postaci rozdzielonych małżeństw, opuszczonych dzieci, związków na odległość. Oczywiście migracja z przyczyn ekonomicznych dotyczy również osób często zmieniających miejsce pracy na terenie kraju. Dla tych osób związek na odległość nie jest wyborem, lecz trudną sztuką przetrwania, której z konieczności musieli się nauczyć. Wyjazd zagraniczny do pracy lub na studia, jest często przyczyną wielkiej tęsknoty. I tu zaczynamy rozdział o partnerach potrzebujących bliskości i źle znoszących rozstanie, o osobach, które próbują się zmobilizować, by przetrwać konieczne rozstanie.

Znajomość internetowa. Wreszcie ostatnia grupa to osoby, które już zapoznając się żyją znacznie od siebie oddaleni. Znajomości zawiązane w internecie są tu najlepszym przykładem. Czy takie znajomości warto zawierać, jak pomóc im się rozwinąć i nie dać umrzeć w zalążku? Prawdziwa miłość i pokrewieństwo dusz nie zna odległości geograficznej lub różnic wieku. Jeżeli więc jesteś typem dążącym do bliskości i chcesz budować swój związek oparty na intensywnej relacji i kompromisie, polecamy spróbować. Przedtem wyjaśnijcie sobie jednak, czy jedno z Was przypadkiem nie jest typem permanentnego indywidualisty, łowcy wrażeń lub osoby zranionej i nie dążącej do bliskiej relacji, czyli czy po prostu obydwoje chcecie związku "bliskiego" tu także w sensie geograficznym. Jeżeli tu okażecie się różni, Twoje starania o zbudowanie Waszego wspólnego gniazdka mogą się okazać daremne i frustrujące. Jeżeli jednak obydwoje pragniecie bliskiej i pełnej relacji, radzimy walczyć o swoje szczęście. Tu podajemy kilka wskazówek, jak sprawić, by nasza fascynacja osobą np. z Twojej Alternatywy w MyDwoje.pl miała szansę rozkwitnąć i może przerodzić się w piękne uczucie na lata. Co zatem należy zrobić i jak postępować, aby przetrwać związek na odległość?

Pisz, dzwoń, odwiedzaj i rób niespodzianki! Jak w każdym innym aspekcie relacji interpersonalnych absolutną podstawą jest komunikacja. To właśnie ona pozwala stworzyć i co najważniejsze utrzymać więź pomiędzy osobami, które są daleko od siebie. W dobie rozwoju technologii informatycznych nie jest to trudne. Dzwońcie do siebie regularnie. Dobrym rozwiązaniem może okazać się ustalenie stałych godzin lub dni rozmowy. Głosem, jego brzmieniem, tembrem możemy przekazać swojemu partnerowi dużo więcej niż tylko informacje o Twoich doświadczeniach prywatnych i zawodowych. Potrzeba do tego odrobinę umiejętności, ponieważ nasz rozmówca nie widzi naszej gestykulacji czy mimiki. Staraj się więc wiecej emocji wyrażać głosem, mówić cicho, wesoło, ciepło, aby stworzyć Wasz mały intymny telefoniczny świat. W głosie słychać uśmiech, gniew i smutek. A jeśli nie telefon, to polecamy różnego typu komunikatory internetowe, coraz bardziej popularne i wykorzystywane na co dzień, takie jak Skype, GG. A jeśli chcemy widzieć naszego partnera? Wystarczy kamera internetowa i już mamy wrażenie, jakby siedział tuż obok! Bez względu na to, jakie technologie wykorzystujemy do kontaktu w naszym partnerem, bezwzględnie należy pamiętać o podstawowej zasadzie. Często, szczerze i nie tylko suche fakty, a Wasze wspólne wspomnienia, miłe chwile, wspólne plany i marzenia!

Statystyka Serwisu MyDwoje.pl z dnia 7.04.2008

 

pomarańczowe słupki - panie
szare słupki - panowie

Statystki własne MyDwoje.pl potwierdzają, że potrzeba stworzenia związku, wyjścia z samotności jest tak wielka, że aż 68% pań i 70% panów jest gotowa na przeprowadzkę do innego miasta w imię uczucia. Jest to jednoznaczny wynik, który potwierdza naszą polską silną potrzebę romantycznej miłości zdolnej do poświęcenia.

A dlaczego warto podejmować cały ten wysiłek? „Samotność to taka straszna trwoga”, jak śpiewał onegdaj Rysiek Riedel. Wiedzą o tym właśnie samotni. Czasem warto zdecydować się na związek z osobą, która jest daleko od nas, gdyż jest to właśnie najprostsza droga do wyjścia z samotności. Pamiętajmy, że świat stał się globalną wioską i odległość jest iluzoryczna. Choćby największa zanika, kiedy mamy możliwość codziennego komunikowania się.

Jeśli partnerzy mieszkający od siebie nawet setki kilometrów znajdują czas na choćby weekendowe spotkania, to już bardzo dużo. Jeśli oboje dysponują mieszkaniami o podobnym standardzie ciekawym rozwiązaniem jest pomieszkiwanie po kilka dni u siebie nawzajem? Przedstawcie sobie nawzajem znajomych i przyjaciół, z którymi spędzacie dużo czasu, gdy partnera akurat przy Tobie nie ma.

 To buduje zaufanie i nadaje poczucie normalności w kategoriach towarzyskich. Nawet, gdy Wasza rozłąka trwa tylko tygodni ważne jest by nie zamykać się ze sobą w czterech ścianach, a wspólnie cieszyć się towarzystwem przyjaciół.  Spotykając się w weekend, macie dla siebie tak mało czasu...  Nasza rada: niech weekend kończy się w poniedziałek bladym świtem, byście całą niedzielę mieli dla siebie nawzajem. Wtedy także poniedziałek nie będzie taki nielubiany, gdy rozpoczniecie go wspólnie. Radzimy też przed wspólnym weekendem, nie gromadź w swoim notatniku nieskończonych list spraw, które koniecznie musicie omówić lub załatwić z partnerem. Prowadząc związek na odległość musisz być bardziej samodzielny na co dzień, wiele decyzji podejmować sam, by w weekend mieć czas dla Was wzajemnie. Związek jak roślina potrzebuje nie tylko palącego słońca, wysiłku, wymagań, ale także wody, pielęgnacji, cienia, oddechu. Nie zapominaj więc przyjemnościach przebywania razem tak po prostu i o niespodziankach. Wyślij swojemu partnerowi od czasu do czasu miłą kartę, drobny upominek, dla pań polecamy kwiaty. Ale nawet kwiaty nie ucieszą tak bardzo jak wspólny długi weekend, gdy nic nikomu nie mówiąc weźmiesz piątek wolny i ...poczekasz na swoją ukochaną pod jej pracą, by zrobić jej niespodziankę i pokazać, że mocno zależy Ci na każdej chwili razem.

Miłość nie zna granic. Jako Użytkownik MyDwoje.pl znajdziesz w swoim Wyniku Kojarzenia tak zwaną Twoją prawdziwą Alternatywę, czyli listę osób, które spełniają większość Twoich oczekiwań, ale na przykład mieszkają w sąsiednim województwie. Dla szansy na uczucie i szczęście we dwoje warto pojechać na randkę do innego miasta i na początek związać się na odległość, poznać się bliżej, przekonać do swoich uczuć i może zacząć szkicować wspólne plany - nieodłączny etap każdego związku, który ma mieć przyszłość. Na odległość  czasem łatwiej  jest podjąć niejedną życiową decyzję, bo po prostu... trzeba ją podjąć.

Serwis MyDwoje.pl

 

Małżeństwo - życiowa decyzja

Małżeństwo to jedna z najważniejszych decyzji w życiu. Jeśli chcesz wybrać dobrze, cieszyć się codziennie z Twojej relacji z partnerem , żyć spełnioną miłością, pomożemy Ci znaleźć dla Ciebie właściwą osobę! Nasz psycholog radzi, kiedy wolno zrobić ten krok?

 
Małżeństwo dla ludzi wierzących jest sakramentem, nierozerwalnym związkiem na całe życie. Dla niewierzących, gdy robią ten krok, jest moralnym zobowiązaniem, wzajemnym przyrzeczeniem trwałości wyboru, trwania razem w radościach i smutkach, w szczęściu i pechu, we wzlotach i upadkach, w dostatku i biedzie, w zdrowiu i chorobie. Między małżeństwem religijnym i świeckim nie ma istotnej różnicy we wzajemnych zobowiązaniach. Ważność małżeństwa podkreśla też jego uroczysta oprawa: zapowiedzi lub ustalenie terminu w USC, stroje, ceremonia zaślubin, prezenty, mnóstwo gości, wreszcie wesele. To wszystko ma mówić, jak  ważny, wyjątkowy i niepowtarzalny jest akt zawarcia małżeństwa.  Ponieważ małżeństwo jest tak ważne, decyzja o jego zawarciu musi być dojrzała.

  • Przede wszystkim wolna. Jakiekolwiek naciski ze strony rodziny, przyjaciół, znajomych są niedopuszczalne. Należy też odrzucić wszelkie przymusy wewnętrzne. Ile razy na sprawach rozwodowych słyszy się argumenty typu „byłam w ciąży, wiedziałam, że on nie będzie właściwym człowiekiem, ale co miałam robić, gdy wszyscy namawiali”. Albo „stało się, ona zaszła w ciążę, nie mogłem się wycofać, choć wiedziałem, że nie będziemy ze sobą szczęśliwi”.
  • Po drugie -  świadoma. Musimy wiedzieć, co w niej / nim akceptuje, a czego nie znoszę. Łudzenie się, że ten jedyny po ślubie stanie się inny, lepszy jest dziecinną naiwnością. Musimy wiedzieć, że czekają nas kłótnie (może tylko negocjacje), konieczność ustępstw. Będziemy dopiero tworzyć rodzinę czyli wspólnotę interesów, co będzie niemożliwe bez najróżniejszych kompromisów.
  • Po trzecie – pewna. „Nie miałam wyboru. Wojtek ożenił się, Marek wyjechał, pozostał tylko Tomek”. Musimy być pewni wyboru, pewni swoich uczuć, pewni że właśnie z nim czy z nią, z takim czy z taką jaki / jaka jest dzisiaj, chcemy być razem przez całe życie. Odrzućmy złudną wiarę, że mamy taki urok osobisty, taki przemożny wpływ na niego, że go zmienimy, że go wychowamy, że go wyrzeźbimy. Jedynie możemy sparafrazować Norwida „nie stargam cię, ja cię uwydatnię!”.  
  • Serwis MyDwoje.pl adresujemy do osób dorosłych, poszukujących partnera na całe życie, pragnących prawdziwej miłości, stałego związku, zaufania, a nie tylko przelotnego flirtu.

  • Oferujemy usługę kojarzenia par w oparciu o rzetelny i miarodajny test psychologiczny, Test Doboru Partnerskiego MyDwoje, przygotowany przez doświadczonego psychologa, wieloletniego terapeutę par małżeńskich Andrzeja Rutkowskiego. (zobacz naukowość Testu MyDwoje)

  • Zapewnimy Ci absolutną dyskrecję (nikt nie widzi Twoich danych osobowych, a o umieszczonych w Serwisie zdjęciach samodzielnie decydujesz, kto je ogląda - wybrane osoby czy wszyscy zarejestrowani Użytkownicy).

    Najwyższą jakość Serwisu i zamieszczonych w nim ofert gwarantujemy poprzez ręczne sprawdzanie każdego zakładanego profilu (nie dopuszczamy treści niepoważnych, obraźliwych, wulgarnych, zawierających groźby oraz innych materiałów, które mogą być sprzeczne z prawem).

    Serwis MyDwoje.pl

  •   

    Aby umieć kochać trwale...

    Jak kochać trwale, jak postępować, by związek miał szanse trwać długo i szczęśliwie? Wybór właściwego partnera to dopiero (a może już) połowa powodzenia. Aby stworzyć udany, trwały związek potrzebny jest jeszcze własny osobisty wysiłek i zaangażowanie w pielęgnowanie miłości. 

    Andrzej Rutowski, psycholog i terapeuta,
    autor Testu Doboru Partnerskeigo MyDwoje.pl

    Dlaczego miłość należy pielęgnować?
    Wyjaśnić można to naukowo i życiowo. Socjologia twierdzi, że spadek sympatii jest większą karą niż jej brak. Czyż to wszystkiego nie tłumaczy? Przecież na początku małżeństwa poziom wzajemnej sympatii jest maksymalny, nie może dalej wzrosnąć, może tylko obniżyć się. A przecież pomimo miłości nie uniknie się nieporozumień, wzajemnych zranień. Z czasem tych zranień przybywa, poczucie sympatii spada, rośnie więc siła rozrywająca związek.

    Profesor Daniel Kahneman, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie badań z pogranicza ekonomii i psychologii z 2002 roku twierdzi, że dla kobiet czas zadowolenia z małżeństwa (czy usankcjonowanego związku z partnerem) trwa około 4 lat. W tym to czasie korzyści wynikające z małżeństwa równoważą się z poniesionymi dla związku kosztami. Później już koszty stają się większe od korzyści.  Fascynacja erotyczna spada, rośnie obciążenie obowiązkami domowymi, rośnie poczucie ograniczenia osobistej wolności i swobody.  Kiedyś przestrzegano przed kryzysem nadchodzącym po 7 latach małżeństwa. Współczesne społeczeństwo staje się coraz bardziej niecierpliwe, kryzys przychodzi wcześniej.


    Osiem zasad szczęśliwego pożycia małżeńskiego:

    1. Nastawienie
      Może zabrzmi to paradoksalnie: jeśli żyjemy w przeświadczeniu, że miłość jest jedna, że małżeństwo może być tylko jedno, jeżeli nie uznajemy rozwodów, to mamy większe szanse na utrzymanie naszego małżeństwa. Wszystko zaczyna się w głowie - umyśle, wyobraźni. Nastawienie na utrzymanie małżeństwa daje nam siłę i motywację do szukania porozumienia w wypadku konfliktów, do znoszenia niewygody, do czynienia pewnych ustępstw, nawet do ponoszenia ofiar (byle niezbyt dużych). Takie nastawienie powoduje, że przed myślą o rozstaniu pojawi się setka myśli o naprawie związku. Potwierdzają to badania. Okazało się, że rozwód rodziców czy dziadków dodatnio koreluje z rozwodami dzieci. Nie dziedziczymy, jak pozornie może się wydawać, skłonności do rozwodu, ale doświadczenie rozwodu w bliskiej rodzinie osłabia nasze nastawienie na oczekiwanie trwałości od małżeństwa jako takiego.
    2. Pogłębianie intymności
      Intymność najbardziej cementuje związek. Stopniowe wzajemne odkrywanie ciała i psychiki najsilniej pogłębia wzajemną więź. Poznawanie kształtów, reakcji, uczenie się ciała na pamięć, nigdy nie może się znudzić, jeśli tylko te ciała połączyła wzajemna fascynacja. Stopniowe pozbywanie się uczucia wstydu (tak fizycznego jak psychicznego), stopniowe otwieranie się przed nim/ nią, i jednoczesne poznawanie jej/jego to największa przygoda każdego. W psychice człowieka jest tyle piękna, tyle głębi, nasze uczucia, doznania, są tak fascynujące, że można się nimi zachwycać w nieskończoność. Drugiego człowieka nigdy nie jesteśmy w stanie poznać do końca, dlatego proces wzajemnego poznawania nigdy nie może się znudzić. Potrzebny jest jeden warunek – wzajemne otwarcie, czy wzajemne otwieranie się, wzajemne dawanie siebie całego/całej. Samo trwanie związku pogłębia znajomość, daje szanse na pogłębienie intymności. Przygodny związek miłosny nie może dostarczyć tak głębokich przeżyć jak uczta miłosna ze stałym partnerem. Nawet najdłuższa rozmowa z nieznajomą, choćby najbardziej tajemniczą i fascynującą może dać co najwyżej poczucie, że zobaczyliśmy za mgłą zarys konturów jej psychiki. Kolejne rozmowy uwyraźniają obraz, pozwalają widzieć jego piękno i głębię. Taki proces może odbywać się tylko w stałym związku.
    3. Przestrzeganie reguł konstruktywnej dyskusji
      Podstawą każdego związku jest wzajemna komunikacja. Osoby pochodzące z rodzin wielodzietnych czy rodzin szeroko rozgałęzionych i utrzymujących stałe kontakty mają szansę z praktyki nauczyć się reguł komunikacji, w tym dyskusji. Patrząc na nasze społeczeństwo z perspektywy czasu widzimy, że rodziny stają się coraz mniejsze, ograniczamy kontakty, a przez to nie poznajemy w sposób praktyczny reguł rozmowy. Szkoły nie zawsze tego uczą, kursy przedmałżeńskie też nie, a nieznajomość tych reguł, czy ich nieprzestrzeganie może prowadzić do bardzo bolesnych konfliktów. Jakież to reguły?

      a)     To tylko pozór, że małżonkowie zawsze mają czas na szczerą rozmowę. Początki bycia ze sobą to niekończące się rozmowy. Ileż nocy się zarwało, ileż kilometrów się przeszło by być razem, mówić i słuchać. Mijają miesiące, przygniata nas szara rzeczywistość, ważniejsza od uczuć staje się baza. Gdy pojawiają się dzieci najważniejsza wydaje się materia. MIEĆ przysłania BYĆ. Nie dajmy się zmaterializować. Rozmawiajmy nie tylko o tym jak zdobyć dodatkowe pieniądze na opłacenie prywatnego przedszkola z językiem angielskim, albo czy może lepiej uczyć języka indywidualnie. Mówmy sobie, co czujemy jak widzimy radość w oczach dziecka zdobywającego kolejną sprawność, albo jak pomóc niedołężnej sąsiadce, do której znów nikt nie przyszedł.

    b)     Ktoś powiedział, że ludzie dzielą się na tych, co umieją mówić i na tych, co umieją słuchać. Prawdziwa rozmowa małżonków to połączenie słuchania z mówieniem. Mam coś do powiedzenia, ale też bardzo chcę usłyszeć, co ma do powiedzenia mój partner. Czym innym są dwa monologi, czym innym dialog. Nie przemawiajmy, tego aż nadto jak w parlamencie, raczej  rozmawiajmy.

    c)     Nie używajmy słów „ty jesteś ..., ty zawsze ...., ty nigdy ...”. Jakie to smutne, jeśli z czasem trwania związku zmienia się język komunikacji. Wyrozumiałość zamienia się w wypominanie. Chwila refleksji, przecież „ty jesteś” miało ciąg dalszy .... najpiękniejsza. Przecież nie zmieniłaś się, jak może, co innego przysłaniać mi oczywistą prawdę? Słowa mogą ranić. Czy chcemy coś przekazać, czy chcemy uderzyć? Bić można się tylko poduszkami.

    d)     Co zrobić, gdy w jakiejś sprawie mamy całkowicie odmienne stanowiska? Starajmy się je zrozumieć, poznać intencje, nazwać rozbieżności. Wystrzegajmy się projekcji. To taka nieświadoma sztuczka przypisywania partnerowi moich własnych intencji. Jak łatwo można się w tym zagalopować... Jeśli nie ma możliwości kompromisu, ustalmy przynajmniej protokół rozbieżności. Następnym razem od niego właśnie można będzie zacząć.

    e)     Rozmowy partnerskie to nie wojna na słowa, rozmowy mają na celu porozumienie. To tak jak rozmowy biznesowe. Jeżeli obie strony wygrywają, każda realizuje swój cel i osiąga korzyści. Jeżeli obie przegrywają – nie dochodzi do transakcji, każdy idzie w swoją stronę. A przecież w małżeństwie tak wielki jest wspólny interes, pamiętajmy o tym!

    1. Kochaj jak siebie samego i mów o swoich potrzebach
      Miłość jest bezgraniczna, jest ślepa, jest oddaniem, jest poświęceniem. Skąd więc tu miejsce na przykazanie „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”? Kochając nie wolno nam zapominać o sobie. Nie możemy uwierzyć, że słowa szeptane czule „kocham cię nad życie, kocham cię ponad wszystko”,  są do końca prawdziwe. Przy pierwszej poważnej próbie osoby naiwne i wrażliwe przeżywają szok. „Sam mi mówiłeś zeszłego roku ....” Nawet w związku małżeńskim należy pamiętać o asertywności. Artykułować swoje potrzeby, nie zgadzać się na coś wbrew sobie, nie poświęcać się ponad własną wytrzymałość. Nie po to braliśmy ślub, żeby cierpieć poświęcenia, a dlatego żebyśmy byli szczęśliwi. Nie mówiąc partnerowi o swoich potrzebach, oczekiwaniach, pragnieniach, skazujemy go na szukanie po omacku. Wierząc, że on chce nas uszczęśliwić, musimy jakoś powiedzieć mu jak ma to robić. Przecież mimo chęci, może nie znaleźć właściwego sposobu. Dajmy sobie nawzajem szanse!
    2. Pielęgnowanie szacunku i tolerancja
      Szacunek dla inności, odmienności jest fundamentem nie tylko partnerstwa, ale nawet zwykłego sąsiedztwa. Nasz partner nie jest mną. Ma prawo do odmiennego zdania, własnego gustu, własnych zainteresowań, przyzwyczajeń. Nawet jeśli mamy całkowicie odmienne zdanie, jeśli nawet jakieś wybory partnera lub jego potrzeby oceniamy negatywnie, nie wolno nam poniżać, obrażać, wyszydzać. Zawsze mamy prawo, nawet obowiązek, by argumentować, bronić swoich pozycji, próbować zgłębiać powody tak różnych od naszych wyborów partnera, ale powinniśmy szanować odmienność! Z czasem trwania małżeństwa zmienia się optyka. Na początku odmienność wydaje się nam niewinnym kaprysem, na który patrzymy wręcz z rozrzewnieniem, po jakimś czasie powiemy, że to dziwactwo, jeszcze później, że to nie do wytrzymania. A to tylko inność.
    3. Budowanie autorytetu
      Warto pielęgnować dziedziny, w których nasz partner jest autorytetem. Zawsze takie istnieją. Dobrze jest uświadomić sobie i nazwać mocne strony partnera. Właśnie do nich można się odwołać w chwilach kryzysu, zwątpienia, rezygnacji. Tu można przypomnieć rysunek Mleczki – żona zdegustowana niesprawnością seksualną męża pociesza się „ale za to w pracy go chwalą”....
    4. Wspólne przedsięwzięcia
      Nic tak nie wiąże ludzi jak wspólne działanie. Wspólne meblowanie mieszkania, urządzanie go, wspólne przygotowywanie przynajmniej jednego posiłku, wspólne sprzątanie, wspólna zabawa, taniec, gra, śpiew, wycieczka. To wszystko niezwykle cementuje związek.
    5. Wstrzemięźliwość
      Najlepszą i najprostszą receptą zachowania wzajemnej atrakcyjności erotycznej to ..... zasada wstrzemięźliwości. Przesyt może prowadzić tylko do zniechęcenia, a w najlepszym razie do obojętności. Najlepszym kucharzem jest głód! Trudno to zaakceptować w czasach pogoni za rekordami, niespotykanymi doznaniami, ekstremalnymi wyczynami. Trudno to zaakceptować, gdy reklamy kuszą afrodyzjakami w pigułkach, środkami chemicznymi wzmagającymi potencje, czy podnoszącymi poziom potrzeb seksualnych. Jeżeli któraś strona nie ma ochoty trzeba się z tym pogodzić, trzeba jej stan uszanować. Nigdy sztucznie taką ochotę wzbudzać. Zapewniam, że w dłuższej perspektywie czasu przyznacie mi Państwo rację! Byle nie doszło do „syndromu pandy”. Kochankowie patrzą na siebie z czułością, przytulają się, całują i .... uprawiają seks najwyżej raz do roku, jak misie panda, którym właśnie grozi zagłada. Podobno „syndrom pandy” zagraża białej części społeczeństwa krajów Unii Europejskiej.  

    Andrzej Rutowski,
    psycholog i terapeuta, autor Testu Doboru Partnerskeigo MyDwoje

     

    Jak uszcześliwisz kobietę - kilka pomysłów dla romantycznego mężczyzny

    Jeśli żyjesz z kobietą w stałym związku to wiesz doskonale, że po pierwszym zachłyśnięciu się sobą, urzeczeniu drugą osobą z czasem intensywność uczuć słabnie, uchodzi fascynacja, coś przemija, przygasa. Miłość jest bowiem procesem dynamicznym i bardziej 'dzieje się' niż 'jest', ale to jest właśnie w niej wspaniałe. Nie może być przecież zatrzymana, zakonserwowana na jakimś swoim etapie, bo wiadomo, że jeśli coś się nie rozwija, cofa, to powoli zamiera.

     
    Pamiętaj, że dom, który dzielisz ze swoją kobietą skupia w sobie mnóstwo romantycznych, niezwykłych sposobności by zapanować nad tymi stagnacyjnymi uczuciami. Poza tym, to Ty ją przecież znasz najlepiej i wiesz, że np. kocha czekoladę, ale ciągle się odchudza czy nienawidzi róż.. Obmyśl swój własny plan, wykorzystując elementy zaskoczenia; posłuchaj swego wewnętrznego głosu.

    1. Kiedy Twoja dziewczyna jest pod prysznicem, albo bierze kąpiel, zakradnij się do łazienki, weź jej ręcznik i wrzuć na kilka minut do suszarki. Kiedy skończy kąpiel otul ją gorącym ręcznikiem. To takie słodkie i troskliwe, na pewno będzie Cię za to kochać.

    2. Ona przychodzi do domu po wyczerpującym dniu; jest wypompowana i wszystko ją irytuje. Co możesz zrobić? Zaproponuj jej masaż. Skoncentruj się na szyi i kręgosłupie, po wielu godzinach napięcia czy stresu to one najbardziej bolą. Użyj aromatycznych olejków, zapal świeczki albo kadzidełka, co stworzy bardziej relaksującą atmosferę.

    3. Śniadanie do łóżka - to już klasyka, gest, który zawsze się sprawdza. Wstań więc wcześniej w sobotni lub niedzielny ranek i przygotuj jej na śniadanie to, co najbardziej lubi: świeże owoce, tosty czy ciasteczka, cokolwiek. A potem zaserwuj jej to do łóżka. Tak rozpoczęty dzień z pewnością utkwi jej w pamięci.

    4. Miłosny list czy bilecik to mała rzecz a można nią wyrazić tak wiele. Użyj wyobraźni, napisz kilka unikalnych oryginalnych miłosnych wierszyków i pozawieszaj je w całym domu w najmniej oczekiwanych miejscach. Na przykład, rano jeden możesz przykleić na jej lustrze a drugi na expresie do kawy.

    5. Kiedy czekasz na nią aż wróci do domu i zjecie, jak co dzień obiad czy kolację, wymyśl romantyczna oprawę na tę chwilę, a poczujecie się wyjątkowo. Stół (możesz ustawić go w holu, na balkonie czy werandzie) nakryj eleganckim obrusem, przygotuj talerze i srebrne sztućce. Postaw świece i wazę ze świeżymi kwiatami, które najbardziej lubi. Pamiętaj o tym, że szczegóły mogą wiele wyrazić, a na pewno zaskoczy ją Twój gust i smak, poczucie piękna.

    6. W zimowy wieczór ułóż przed kominkiem mnóstwo miękkich, przytulnych poduszek i koców i rozpal ogień. Jeśli nie masz kominka porozkładaj wokół całego pokoju świece i zapal. Otwórz butelkę wina.

    7. Na pewno zaskoczysz swoją dziewczynę przygotowując jej śniadanie, które zabierze ze sobą do pracy. Do pudełka możesz włożyć liścik lub kwiatek; kup w pobliskiej piekarni jej ulubione ciasto lub piernikowe serce. Wiesz przecież, co lubi; posłuchaj, co Ci podpowiada intuicja.

    8. Niezależnie od tego czy Twoja dziewczyna miała dobry czy zły dzień, jej stopy na pewno są zmęczone, więc zatroszcz się o nie. Przygotuj jej kąpiel do stóp z masażem, a kiedy się zrelaksuje zaproponuj, że pomalujesz jej paznokcie.Twoja spontaniczność pewnie ją zaskoczy, ale może okazać się to całkiem...erotyczne.

    9. Pozwól jej poczuć się seksowną i atrakcyjną, więc kup coś ładnego i seksownego, połóż na pościeli i poczekaj aż sama znajdzie. W sklepie z bielizną nie kupuj byle czego, pomyśl, co ona by wybrała, w czym czuła by się dobrze, co by do niej pasowało.

    10. Pamiętaj, że wanna to jedno z najbardziej romantycznych miejsc w Twoim domu, więc kiedy upewnisz się, że lśni czystością, zrób jej gorącą kąpiel z pianą i bądź pewny, że szybko zaprosi cię do wspólnej zabawy. Te wszystkie romantyczne gesty i znaki uczynią z pewnością Twoją kobietę szczęśliwszą. I ciesz się tym razem z nią; nie rób niczego tylko po to, by zyskać uznanie, aprobatę w jej oczach, oczekiwać czegoś w zamian, bo możesz się rozczarować. Po prostu patrz, co się dzieje...

    Autor: Isle

     

    Gdy kochasz Narcyza - jak mu pomóc?

    Narcyz - młodzieniec  nieszczęśliwie zakochany w swoim odbiciu. Postać tego antycznego bohatera wydaje się być szczególnie tragiczna. Do dziś ze starożytności pozostało określenie osoby narcystycznej jako kogoś ślepo zauroczonego samym sobą, pełnego podziwu dla siebie. Według powszechnie panującej opinii nie warto budować związku z Narcyzem, gdyż szczęśliwy być on tylko w swoim własnym towarzystwie. Czy jednak jego zadowolona mina nie jest tylko maską?

     
    Kim naprawdę jest Narcyz? Znamienne, że Narcyz w kontaktach międzyludzkich sprawia wrażenie stale zadowolonego, nie mającego żadnych kłopotów ze sobą i innymi. Wydaje się nie borykać z żadnymi trudnościami życiowymi. Jednocześnie osoba taka nie wykazuje zainteresowania sprawami innych ludzi. Owszem, czasami udaje zaangażowanie, zadaje pytania, ale w istocie obce problemy niewiele go obchodzą. Najczęściej osoby narcystyczne są postrzegane jako egoistyczne, niezdolne do empatii. Charakterystyczna dla Narcyza jest także nadwrażliwość na krytykę: także tę konstruktywną, mającą na celu pomoc w realizacji jakiegoś celu. Każde niepozytywne zdanie o sobie osoba narcystyczna traktuje jako atak, niesłuszną próbę zburzenia idealnej wizji jej osoby.

     Gdyby zajrzeć pod maskę zadowolenia i obojętności Narcyza można ze zdziwieniem stwierdzić, że wewnątrz kryją się ogromne pokłady lęku. Czego boi się dzielny Narcyz? Choćby tego, że nie znajdzie akceptacji w oczach innych, a na tym właśnie opiera się jego samoocena. Obawia się także, iż wydarzy się coś, przez co inni odkryją w nim cechy, które kłócą się z jego idealnym wizerunkiem. Inny lęk związany jest z odczuwaniem ogromnej pustki spowodowanej brakiem głębokich więzi międzyludzkich, choć Narcyz nie zawsze zdaje sobie sprawę z tego deficytu. Jego podstawowym problemem jest niemożność wyjścia poza własną osobę. Dodatkowe obciążenie to próba zapomnienia, wypchnięcia do nieświadomości tych elementów osobowości, których Narcyz nie uważa za idealne i nie potrafi ich zaakceptować. Można już zatem zdjąć różowe okulary i powiedzieć śmiało: narcyzm boli.

    Przyczyny Narcyzmu. Psycholodzy zazwyczaj dopatrują przyczyn narcyzmu w dzieciństwie. Jedną z nich mogą być chłodne relacje z rodzicami, zwłaszcza z matką. Opiekunowie nie interesują się wówczas życiem wewnętrznym dziecka, jego potrzebami, przeżyciami emocjonalnymi. Osoba taka przyswaja sobie wówczas wzorzec relacji z bliskimi jako zjawiska nacechowanego pustką, brakiem czułości, obojętnością.

    Inną przyczyną osobowości narcystycznej może być nieprawidłowy wpływ rodziców na ukształtowanie się u dziecka poczucia własnej wartości. Może to się odbywać poprzez ciągłe podkreślanie jego niedoskonałości i ułomności lub odwrotnie, poprzez ciągłe chwalenie, upewnianie dziecka, że jest bez wad. W pierwszym przypadku osoba, aby jej funkcjonowanie psychiczne było w ogóle do zniesienia, tworzy system obronny, w którym usuwa do nieświadomości wszystko, co jej niegdyś wytykano i zastępuje to wyidealizowanym obrazem siebie. Ciągle jednak odczuwa strach, że ktoś odkryje jej „niedobrą” stronę. Drugi przypadek natomiast to sytuacja, gdy człowiek w ogóle nie dopuszcza do siebie myśli, że może nie być idealny i neguje wszelkie świadczące o tym sygnały.

    Pan i Pani Narcyz. Osoby narcystyczne, pomimo swoistego samouwielbienia, wchodzą w związki z płcią przeciwną. W tym wymiarze można jednak zaobserwować różnice w funkcjonowaniu Pań i Panów Narcyzów. Kobiety o osobowości narcystycznej, wybierając partnera, zazwyczaj kierują się jego urodą, bogactwem lub sławą. Kiedy są już parą, Pani Narcyz niejako przejmuje podziwiane cechy swojego wybranka i zaczyna żyć jego życiem. Odczuwa złość, jeśli mężczyzna nie spełnia jej oczekiwań. Raczej nie bywa zazdrosna o partnera, gdyż, według niej, znacznie przewyższa wszystkie potencjalne rywalki.

    Pan Narcyz to często typowy Don Juan: lubi uwodzić kobiety i dzięki temu niejako sam sobie potwierdza własną wspaniałość. Częste zmiany partnerek są jednak tak naprawdę wyrazem wewnętrznej niepewności: w głębi duszy Narcyz nie wierzy, że jest w stanie dać kobiecie coś więcej, boi się odrzucenia lub ośmieszenia. Jeśli wejdzie w związek na dłuższy czas, bywa bardzo zazdrosny i jest to również wyraz wewnętrznego lęku o brak własnej doskonałości...Zarówno Pani jak i Panu Narcyzowi trudno odnaleźć szczęście w związku. Relacje uczuciowe opierają się u nich na kryteriach zewnętrznych, dlatego szybko zaczynają odczuwać pustkę w relacji. Często przechodzą przez wiele zawodów, zanim zaczną pracę nad samym sobą.

    Jak pomóc Narcyzowi ? Narcyz sprawia często wrażenie kogoś o niezwykłym uroku, ponadto bardzo zadowolonego z życia. Nic zatem dziwnego, że można się w nim zakochać. Jeśliodkryjesz, że Twój partner ma cechy osobowości narcystycznej, nie popadaj w przygnębienie i nie myśl, że być może największa miłość w Twoim życiu nigdy nie zostanie odwzajemniona. Narcyzm wymaga terapii i osoba nim dotknięta sama musi zadecydować, że potrzebuje pomocy psychologa. Istnieje jednak kilka wskazówek, które być może pomogą Wam oczyścić związek:

    • Spróbuj zrozumieć Narcyza. Pomyśl, że tak naprawdę nie jest on aż tak zadowolony ze swojej osoby, jak wydaje się być. Jego cierpienie może być ogromne, a ponadto nie zdaje on sobie sprawy ze źródła jego pochodzenia, trudno jest mu więc komukolwiek o tym opowiedzieć. Osoby narcystyczne mają często za sobą trudne dzieciństwo, w którym byli nierozumiani, bagatelizowano ich uczucia lub ciągle ich krytykowano, ośmieszano.
    • Daj do zrozumienia Narcyzowi, że akceptujesz go w pełni, także wówczas, gdy coś mu się nie uda. Pokaż, że cenisz go za to, jakim jest człowiekiem np. za jego dobroć, czułość, a nie za cechy zewnętrzne, takie jak wygląd czy pozycja społeczna. Spróbuj przekazać mu, że cechą ludzką jest popełniać błędy, a czyjeś wady też można pokochać.
    • Postaraj się zadbać, by w waszym związku nie zapanowała nuda lub zobojętnienie. Osoby narcystyczne często doświadczają pustki w relacjach uczuciowych i nie wiedzą, jak sobie z tym poradzić. Spróbuj zaproponować nowe formy spędzania czasu tylko we dwoje, inicjuj rozmowy o Waszych uczuciach. Pokaż, iż Twój partner jest dla Ciebie wyjątkowy, że to właśnie jego lub ją wybrałeś/-aś i że Wasza relacja jest dla Ciebie ważna.
    • Zapewne trudno będzie Ci nakłonić Narcyza, by porozmawiał o swoich problemach z terapeutą. Nie nalegaj zbyt mocno, staraj się przekonywać go stopniowo. Pokaż partnerowi, że spotkanie z psychologiem nie oznacza, że go nie akceptujesz, lecz że - być może - tkwią w nim jakieś nierozwiązane konflikty z przeszłości, a praca nad tym może poprawić nie tylko życie Narcyza, ale także waszą relację. Musisz uzbroić się w cierpliwość, na początku przekonywanie na pewno nie będzie łatwe.

    Nie każdy Narcyz musi zginąć, tak jak bohater starożytnego mitu. Być może znajdą się wokół niego ludzie, którzy pokażą mu, że jego życie może być o wiele bogatsze, ciekawsze, jeśli tylko zdecyduje się wyjść poza samego siebie. Zapewne niezwykłe dla Narcyza będzie odkrycie, że potrafi on kochać nie tylko samego siebie.

    * W artykule wykorzystano informacje z książki Otto F. Kernberga pt. „Związki miłosne” (Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 1998).

    Jowita Wójcik, psycholog

      

    Związek burzliwy lecz trwały

    Jeden spór i trzech zwycięzców: Ty, Twój Partner i Wasz związek. Niech Wasz związek będzie jak piękny symfoniczny koncert. Niech daje Wam energię i siłę. Ta życiowa energia nie płynie jednak z nieustającej sielanki i bezbarwnej harmonii, lecz właśnie z podejmowanych wspólnie wyzwań, w tym także z dyskusji i różnicy zdań.

     
    Tłuczcie talerze i niech lecą drzazgi! Wielki koncert (łac. concerto – spierać się, walczyć) to siłowanie się i ciągłe pokonywanie razem wyzwań. Bez kilku ważnych zasad konstruktywnego prowadzenia sporów jednak – ani rusz! Spory, rozwiązywane z szacunkiem i zrozumieniem potrzeb partnera, pomogą Waszemu związkowi się rozwijać i nie zniszczą go. Wyrażanie swoich potrzeb w kłótniach, walka o ich uznanie i respektowanie, aktywne przekonywanie partnera do swoich racji i sukces w osiąganiu porozumienia – te aspekty rozwijają związek i dają energię i radość. Ale zasady konstruktywnej dyskusji są święte!

    Znajdźcie czas na rozmowę i przygotujcie się do niej – najlepiej rozmawia się z pełnym żołądkiem, w cichym pomieszczeniu, gdy nie jesteście przemęczeni i gdzie obydwoje możecie skupić się na sobie i na szukaniu dla Was rozwiązania. Zarezerwujcie czas w waszym zajętym kalendarzu i zadbajcie, by nikt Wam nie przeszkadzał, by dzieci były pochłonięte swoimi zadaniami, a Wy sami odsunęli na bok wszystkie sprawunki i zadania dnia codziennego.

    Do biegu, gotowi, dyskusja – start! Gdy partner do Ciebie mówi, słuchaj go uważnie, patrz mu w oczy i przytakuj, jeżeli rozumiesz jego wypowiedź. Podsumuj to, co powiedział, własnymi słowami, pochwal go za otwartość, powiedz na przykład, że teraz wszystko jest dla Ciebie bardziej zrozumiałe. Słuchaj bez komentowania – niech partner mówi swobodnie, staraj się zrozumieć głęboki sens myśli, które próbuje wyrazić. Nie musisz od razu wyjaśnić wszystkich problemów, które z jego wypowiedzi usłyszysz. Poczekaj na potwierdzenie, że dobrze zrozumiałeś, co partner próbował Ci przekazać i dopiero odpowiedz. Taka struktura rozmowy minimalizuje nieporozumienia, szczególnie, gdy problem jest dla Was bardzo drażliwy, brakuje Wam już cierpliwości i sam temat wywołuje w Was uczucie zdenerwowania i stresu. Dla uporządkowania rozmowy możecie wykorzystać jakiś atrybut, np. długopis lub poduszkę, którą trzyma mówiący i sygnalizuje w ten sposób: „teraz ja jestem przy głosie, nie przerywaj mi”. Atrybut ten będziecie sobie przekazywać po skończeniu wypowiedzi. Gdy macie problem z rozpoczęciem rozmowy – wylosujcie monetą, kto zaczyna.

    Wsłuchanie się w potrzeby partnera, przychodzi zwaśniony parom z największym trudem. Słyszymy, to, co chcemy usłyszeć i często bezwiednie „przekręcamy” wypowiedzi, tak, by pasowały do naszego poglądu na sprawy sporne. Nie daj się wciągnąć w tą plątaninę myśli. Spróbuj naprawdę odgadnąć potrzeby partnera. Gdy napotkasz blokadę i niechęć do dyskusji u partnera, zadaj pytania dotyczące potrzeb i uczuć partnera. Sam nigdy nie blokuj – ucieczka od konfrontacji i dyskusji, zamykanie się w sobie – to częste zachowanie, zwłaszcza u mężczyzn, gdyż panowie gorzej od pań znoszą krytykę.

    Nazwij uczucia, jakie partner w Tobie wywołał daną sytuacją. Mów przy tym o sobie, używaj często „ja”, natomiast unikaj „ty”. Nie krytykuj całokształtu zachowań partnera, lecz wskazuj jego zachowanie w konkretnej sytuacji. Ważne jest, byś nie uogólniał. Nie używaj sformułowań: „bo Ty nigdy”, „bo Ty zawsze”. Gdy zaboli Cię konkretne zachowanie partnera, odnieś się do niego, nie mów, że jest typowe, by nie zrazić do siebie partnera już w pierwszych słowach dyskusji. Pary często w tym punkcie się spierają i bardzo różnią. Zachowanie kobiet i mężczyzn wynika z różnych pobudek – kobiety częściej poruszają tematykę całego związku, mężczyźni – konkretny problem, który zmusił Was do tej niemiłej konfrontacji. Dlatego skup się na sensie wypowiedzi i na konkretnym problemie.

    Ustalcie różnice miedzy Waszymi stanowiskami – w związku jednomyślność nie jest przymusem i dopuść możliwość kompromisu, jako możliwego rozwiązania Waszego problemu – jeżeli nie dostaniesz wszystkiego, dobrze jest choć częściowo zrealizować swoje marzenia. Pamiętaj: krytyka, pogarda, postawa obronna i mur obojętności – to Twoje zabronione zachowania, które sprawiają, że zbliżasz się do rozstania lub rozwodu, a nie do pojednania. Nie próbuj pokonać partnera. Jeżeli jedno z was wygra, przegra Wasz związek. W kursach konstruktywnej dyskusji na całym świecie udział biorą pary pragnące aktywnie wzmacniać swój związek. Dowiedziono, że burza uczuć to za mało, by związek mógł przetrwać wiele lat w szczęściu i poczuciu spełnienia u obojga partnerów. Pary świadomie pragnące pracować nad swoim związkiem, tak, by trwał i cały czas był dla obojga sensem życia, aktywnie uczą się pozytywnych zachowań podczas prowadzenia sporów. Pary, które nie przestrzegają reguł konstruktywnej dyskusji, popełniając popularne błędy, dążą w naturalny sposób do rozpadu związku, a ich wzajemny stosunek staje się z czasem deprecjonujący, krytyczny i zmierzający do upokorzenia partnera lub po prostu obojętny, czyli martwy.

    Dlatego ucz się całe życie, jak budować, jak nie deprecjonować i burzyć zaufania partnera do Ciebie, lecz zwiększać wzajemny szacunek, przyjaźń. MyDwoje.pl radzi: drobne gesty czułości, respektowanie priorytetów, okazywanie partnerowi, że związek z nim jest najwyższym priorytetem, szacunek do przestrzeni osobistej, ciągły wspólny rozwój i podejmowanie wspólnie życiowych wyzwań oraz oczywiście stosowanie przy każdej różnicy zdań zasad konstruktywnej dyskusji sprawią, że będziecie żyli długo i szczęśliwie, a Wasze „koncertowe” spory wpłyną pobudzająco i twórczo na wspólne życie.

    Serwis MyDwoje.pl

      

    Bliskość i dystans

    Czy można pogodzić potrzebę bliskości i związku a jednocześnie potrzebę wolności?

     

    Osobowość jest systemem układów wzajemnych kontroli. Posiadamy przeciwstawne sobie dążenia. Istnieje między nimi ciągła rywalizacja, a czasem dochodzi do kompromisu. To  tarcie wyzwala energię psychiczną, daje napęd do działania, do twórczych poszukiwań.

    Niestety, taka ciągła rywalizacja może też doprowadzić do przeciążenia czy nawet zniszczenia układu psychicznego. Dlatego też osobom wydajnym, twórczym, grozi załamanie psychiczne, rozstrojenie psychiki. Oprócz przeciwstawnych tendencji każdy z nas posiada też przeciwstawne sobie potrzeby: bliskości i autonomii.

    W każdym z nas drzemią sprzeczne potrzeby. Chcemy mieć blisko siebie osobę, której możemy się zwierzyć, poradzić, poskarżyć, od której możemy uzyskać wsparcie. Osobę, z którą chcemy się bawić, pracować, odpoczywać, żartować, milczeć a nawet płakać. Jednocześnie posiadamy swój „intymny mały świat”, do którego nie chcemy nikogo dopuścić. Mamy swoje tajemnice, zranioną miłość własną, która tak boli, że musi być troskliwie obandażowana, nie może być bowiem narażona  na czyjeś spojrzenia. Posiadamy potrzebę izolacji, zachowania tajemnicy. Czasem wstyd nam przed samym sobą i nigdy w  życiu nikomu nie powiedzielibyśmy dlaczego.

    Jak to pogodzić? Zmieńmy pytanie: jakie warunki musi spełniać dwoje ludzi aby nawzajem szanowali swoje potrzeby bliskości i autonomii? Jakie relacje zachodzą między osobami w pełni zadowolonymi ze swojego bliskiego związku? Odpowiedź jest banalnie prosta; potrzebne jest: 

    • pozytywne nastawienie do Partnera, nastawienie na pomnażanie jego dobra (miłość),
    • empatia, tak silna więź emocjonalna, by nawet bez słów wyczuwać nastroje i potrzeby Partnera (wzajemna miłość),
    • wiara, że nastawienie Partnera do nas jest równie pozytywne, jak nasze do niego (świadomość bycia kochanym),
    • podobny poziom wrażliwości (ktoś, kto nigdy nie zapłakał nad czyimś cierpieniem, nie zrozumie osoby płaczącej nad czyimś nieszczęściem).

    Przy takich relacjach uszanujemy potrzebę samotności, powierzymy swoją wielką tajemnicę wiedząc, że nie zostanie zdradzona czy wyśmiana, podzielimy się nawet naiwnymi wątpliwościami wiedząc, że nie będziemy ośmieszeni czy wyszydzeni, przyjmiemy z wielką troską każdy sekret.

    Życie wystawia nas na próby. Bywa, że już noc poślubna każe wątpić w miłość partnera, choć każdej osobie z innych powodów. Związek jest wystawiany na próbę w trudnych sytuacjach, gdy przed obojgiem stoi trudna decyzja, sprzeczne oczekiwania, zagrożenie, przeszkoda, gdy ponosi się stratę. Właśnie w takich sytuacjach ludzie przekonują się, czy naprawdę łączy ich miłość, jakie są prawdziwe uczucia Partnera (-ki) względem nas, jakie wartości dla każdego z obojga są najważniejsze. Z kolei takie wyzwanie, jakie stawia los każdego z nas rozwija, uświadamia nam nasze słabostki, naszą małostkowość, wyzwala wstyd za siebie.

    Również błędy i słabości człowieka mogą pomóc w rozwoju. Uruchamiają proces autokorekty, doskonalenia się, twórczego rozwoju. Ktoś, kto zobaczył poprzez swoje zachowanie w stresie jak w lustrze pewne swoje cechy, których by u siebie nigdy nie podejrzewał, przeżywa szok, który często okazuje się twórczy, wyzwala silną motywacje do pracy nad sobą, efektem której może być wewnętrzna przemiana. Nie możemy więc przekreślać Partnera po pierwszej wpadce. Musimy zobaczyć, jak na niego podziałała!  Do tego potrzebna jest sztuka przebaczania, ale to już zupełnie inny temat.

    Andrzej Rutowski, dyplomowany psycholog, autor Testu MyDwoje.pl

      

    Czy kochasz toksycznie?

    Często zastanawiasz się, dlaczego masz za sobą tak wiele nieudanych związków? Bardzo się starałeś, otaczałeś partnera miłością, jaką można zobaczyć tylko w filmach, ale i tak Wam się nie udało? Twoje uczucie nie wyciągnęło ukochanej osoby z nałogu, nie sprawiło, że przestała ona Ciebie i może także siebie ranić. Obiecujesz sobie, że w kolejnym związku będziesz kochać jeszcze mocniej i wtedy wszystko na pewno dobrze się potoczy. Zanim jednak zwiążesz się z kolejną osobą, zastanów się chwilę. Problem nie musi wcale tkwić w niedostatecznym uczuciu z Twojej strony. Być może ciągle wybierasz nieodpowiednich partnerów, czyli masz tendencję do wchodzenia w tzw. toksyczne związki.

     
    Nałogowcy Kochania. Takiego określenia używa Pia Mellody w swojej książce pt. „Toksyczna miłość i jak się z niej wyzwolić” w odniesieniu do osób, które często budują związki z nieodpowiednimi partnerami i dla których relacja z kochaną osobą, jest bardziej źródłem cierpienia niż radości.

    Jakie są cechy charakterystyczne Nałogowca Kochania?

    • Obsesyjne skupienie na partnerze. Osoba taka kieruje wszelkie swoje starania ku temu, by partnerowi było jak najlepiej, nawet jeśli odbywa się to kosztem zaniedbywania jej własnych potrzeb. Warto podkreślić, że w toksycznym związku bardzo częsta jest sytuacja, w której jedna strona otacza drugą niewiarygodną wręcz miłością i czułością,  natomiast ta druga unika bliskości. Nałogowiec Kochania winą za zbytni dystans w związku obarcza siebie: otacza więc partnera jeszcze grubszym kokonem uczuć, podczas gdy ten coraz bardziej ucieka od bliskości. W ten sposób błędne koło zatacza swój krąg.
    • Lęk przed porzuceniem. Myśl o tym, że partner mógłby odejść wywołuje w Nałogowcu Kochania paniczny lęk. Dlatego jest w stanie zgodzić się niemal na wszystko, by uniknąć porzucenia. Często takie działania są niezgodne z jego systemem wartości, jednak przekonanie o tym, że może uzdrowić związek przeważa nad wszystkimi argumentami przeciw. Osoba taka często przeżywa potem głębokie rozczarowania: pomimo, że zrobiła tak wiele, jej relacja z partnerem nadal odbiega od ideału.
    • Nadawanie nadmiernego znaczenia związkowi. Nałogowiec kochania nosi w sobie marzenia o spotkaniu wyjątkowej osoby, z którą stworzy związek niczym z bajki. Kiedy wreszcie zakocha się, wierzy, że spełnia się jego przeznaczenie. Odrzuca wszelkie sygnały świadczące o tym, że relacja z wybraną przez nią osobą nie zapewni szczęścia i spełnienia. Nawet jeśli w związku zaczyna coś się psuć, Nałogowiec Kochania oszukuje samego siebie i robi wszystko, by podtrzymać iluzję wyjątkowości i przeznaczenia.
    • Niskie poczucie własnej wartości. Obniżona samoocena to podstawowy problem osoby tkwiącej w toksycznym związku. Dlatego też potwierdzenia własnej wartości szuka w oczach partnera. Wierzy w to, że tylko dzięki niemu może się poczuć lepiej sama ze sobą, że wypełni on jej wewnętrzną pustkę, Jeśli jednak partner wciąż rani, Nałogowiec Kochania tylko utwierdza się w przekonaniu, jak niewiele jest wart.
    • Brak poczucia szczęścia w związku. Osoby tkwiące w toksycznych relacjach czują się szczęśliwe tylko na początku procesu zakochania. Później natomiast w ich związkach dominują brak zaufania, podejrzliwość, często wręcz obsesyjna zazdrość. Takie silne uczucia, pomimo negatywnego ładunku, są często mylone z miłością. Dodatkowym czynnikiem, przyczyniającym się do tego, że Nałogowiec Kochania nie odchodzi, jest manipulacja emocjonalna ze strony prartnera, który z jednej strony rani, z drugiej zaś zapewnia, że kocha  i nie poradzi sobie w życiu bez ukochanej osoby.

    Skąd bierze się skłonność do wchodzenia w toksyczne związki?

    Przyczyn problemów, z jakimi borykają się Nałogowcy Kochania, upatruje się zazwyczaj w dzieciństwie. Często osoby takie przeżyły wówczas emocjonalne lub fizyczne opuszczenie przez bliską osobę, zazwyczaj jednego lub oboje rodziców. Jeśli opiekunowie nie potrafili poświęcić dziecku odpowiedniej ilości czasu,  nie dali mu poczucia bycia kochanym i potrzebnym, już od wczesnych lat życia musi ono radzić sobie z osamotnieniem. Wraz z upływem lat uczuciu temu zaczyna towarzyszyć przekonanie, że pewnego dnia pojawi się ktoś, kto wybawi daną osobę z tego stanu. Dlatego też w późniejszym życiu Nałogowiec Kochania tak obsesyjnie skupia się na partnerze, jako na tym, który ma uzdrowić rany z dzieciństwa.

    Co zrobić, jeśli często budujesz toksyczne związki?

    • Przepracuj swoje pierwotne porzucenie. Prawdopodobnie będzie Ci do tego potrzebna pomoc psychologa-terapeuty. Musisz powrócić do tego, czego doświadczyłeś w przeszłości i zrozmieć, że nie było w tym Twojej winy. Jeśli bliskie osoby nie dawały Ci poczucia bycia dla nich ważnym, nie znaczy to, że teraz nie zasługujesz na zdrowy, pełen miłości związek. Pamiętaj także, że to, jak zachowuje się Twój partner nie zależy tylko od ilości uczucia, jakie mu ofiarowujesz. Miłość to zarówno dawanie jak i branie: jeśli obdarzasz kogoś miłością, powinien on odwzajemnić się w taki sposób, byś poczuł się bezpieczny i szczęśliwy.
    • Przeanalizuj negatywne konsekwencje toksycznego związku, w którym byłeś w przeszłości lub jesteś obecnie. Zapewne myślałeś, że Twoja relacja z partnerem to coś wyjątkowego, o co warto walczyć mimo ogromnych kosztów emocjonalnych. Zastanów się jednak nad tym, jak często bywałeś smutny lub rozżalony z powodu zachowania Twojego partnera. Spróbuj ustalić granicę tego, co jesteś w stanie rzeczywiście znieść dla dobra związku, bez naruszania własnego systemu wartości.
    • Zatroszcz się o siebie. Rozpocznij pracę nad wzmocnieniem poczucia własnej wartości. Pamiętaj, że to Ty sam, a nie ktoś inny, jesteś źródłem Twojej własnej integralności i poczucia sensu życia. Zastanów się nad tym, co sprawia Ci rzeczywistą radość i daje poczucie szczęścia. Jesteś w stanie sam pracować nad swoim wewnętrznym rozwojem i osiągnąć pożądane efekty.
    • Naucz się reguł zdrowego związku. Powoli postaraj się zrozumieć, że dobra relacja z partnerem nie polega wyłącznie na Twoim wysiłku i poświęcaniu się dla drugiej osoby. Powiedz partnerowi o tym, co rani Cię w jego zachowaniu. Dobrym sposobem jest także rozmowa z zaufaną osobą, która aktualnie pozostaje w szczęśliwym związku: być może dowiesz się od niej, na czym polegają prawidłowe reguły gry partnerskiej i w jaki sposób możesz zgodzić się na kompromis, by nie oszukiwać samego siebie.
    • Przebacz sobie i innym. Przebaczenie to długi proces i być może na początku nie będziesz miał na to ochoty. By poczuć się naprawdę szczęśliwym, musisz jednak wybaczyć nie tylko osobom, które kiedyś Cię zraniły, ale przede wszystkim sobie: za to, że byłeś czasem słaby, że tak długo pozwalałeś się wykorzystywać partnerowi. To nie była tylko Twoja wina, różne czynniki sprawiły, że zachowałeś się właśnie w taki sposób. Teraz jesteś już bogatszy o nowe doświadczenia i wiesz, co zrobić, by poprzednie sytuacje się nie powtórzyły.

    Jednym z najbardziej negatywnych konsekwencji toksycznych związków jest to, że często trwają one przez długie lata. Jedna ze stron może co jakiś czas grozić, że odejdzie, ale jeśli tego nie robi, osoba, która rani, utwierdza się w przekonaniu, że nie ma potrzeby zmieniać swojego zachowania. Jeśli oboje partnerzy w pewnym momencie stwierdzą, że ich relacja nie jest dobra i wynika to z winy obojga, wtedy mają szansę rozpocząć pracę nad swoim związkiem i uratować go. W sytuacji jednak, gdy tylko Ty widzisz negatywne strony, odejście z niszczącej relacji może być szansą nie tylko dla Ciebie, lecz także dla Twojego partnera: czasem tylko silny szok pozwala się przebudzić.

    Jowita Wójcik, psycholog 

    *W artykule wykorzystano informacje z książki Pia Mellody pt. „Toksyczna miłość i jak się z niej wyzwolić” (Wydawnictwo Jacek Santorski&CO, 1992 r.)

     

    Porozmawiaj z nią, czyli jak zrozumieć partnera?

    Tacy sami a jednak różni czyli o różnicach psychicznych między kobietami i mężczyznami. Twój mężczyzna regularnie myje Ci samochód zamiast ciągle powtarzać, jak bardzo Cię kocha? Denerwuje Cię, że unika rozmów o uczuciach i problemach? Wydaje Ci się, że robisz wszystko, by uszczęśliwić swoją kobietę i pewnego dnia słyszysz z jej ust, że na pewno już jej nie kochasz? Za każdym razem, gdy ukochana chce z Tobą porozmawiać o tym, co was łączy, masz wrażenie, że stoisz przed ważnym egzaminem i nie wiesz, czy go zdasz? Wszystkie te sytuacje nie są charakterystyczne dla wybranej grupy osób. Świadczą jedynie o różnicach psychicznych pomiędzy kobietami i mężczyznami. Wskazują na to, w jaki sposób ujawniają się one w związku partnerskim.

     
    Różnice a życie emocjonalne

    Zgodnie ze społecznym stereotypem, kobiety są wrażliwsze emocjonalnie. Silniej przeżywają różne życiowe wydarzenia - w związku z tym łatwiej jest je zranić. Meżczyżni zaś w wielu sytuacjach zdają się całkowicie odrzucać emocje na rzecz rozsądnego, racjonalnego działania. Tymczasem wiele badań psychologicznych pokazuje, że nie istnieją różnice płciowe pod względem przeżywania emocji, lecz jedynie sposobu i okoliczności ich wyrażania. Społeczne reguły zachowania pozwalają na dosyć częste uzewnętrznianie uczuć dziewczynkom i kobietom, podczas gdy takie samo zachowanie bywa u osobników płci przeciwnej uznawane za „niemęskie”. Ponadto emocjonalna sfera życia jest niejako przypisywania kobietom: to one są jej strażniczkami i „specjalistkami” w budowaniu i chronieniu opartych na bliskości relacji z innymi ludźmi. Dowodzi temu fakt, że przyjaźnie między kobietami opierają się zazwyczaj na zwierzeniach i dużej bliskości emocjonalnej, natomiast pomiędzy mężczyznami na wspólnym podejmowaniu różnych działań.

     

    Różnice płciowe a funkcjonowanie w związku partnerskim

    Zarówno kobiety jak i mężczyźni dbając o związek, dążą do bliskości emocjonalnej. Panie w budowaniu intymnej więzi za najważniejsze uznają rozmowę i zwierzenia. Dla Panów z kolei priorytetem jest wspólna aktywność, w tym także seksualna. Czasem prowadzi to do rozbieżności między partnerami w kwestii fizycznej bliskości. Warto więc zrozumieć, na czym polegają różnice w kobiecym i męskim wyrażaniu uczuć.

    Odmienności płciowe ujawniają się także podczas konfliktów między partnerami. Badanie Lavina wykazało, że w takiej sytuacji kobiety i mężczyźni inaczej interpretują swoje wzajemne zachowanie. Własne postępowanie, zarówno pozytywne, jak i negatywne, mężczyźni na ogół przypisują stałym cechom charakteru, natomiast zachowanie partnerki interpretują jako zależne od nastroju i zmienne. Kobiety nie dokonują takiego rozróżnienia. Wydaje się, że występujący podczas konfliktów typowy męski opór wynika z przekonania Panów, że zachowują się zgodnie z własnymi cechami osobowości, których nie są w stanie zmienić. Sądzą oni, że ich partnerkom dużo łatwiej jest zmienić swoje zachowanie.

    W sytuacji konfliktu Panie często posługują się typową dla swojej płci bronią. Zgodnie z wynikami badań kobiety mają skłonność do odwoływania się do uczuć partnera, by wywrzeć na niego wpływ i niejako „pokonać go” w kłótni.

     

    Płeć a poglądy na miłość i małżeństwo

    Zapewne większość z nas bez wahania stwierdziłaby, że kobiety są bardziej romantyczne i skłonne do zawierania małżeństw. Zadziwiający zatem jest fakt, że badania psychologiczne (m.in. Peplun i Gordon) pokazują odwrotną prawidłowość -  to mężczyźni właśnie są bardziej nastrojowi. Badani Panowie deklarowali zakochanie się na wcześniejszym niż Panie etapie znajomości. Co więcej, część kobiet dopuszczała możliwość poślubienia partnera w sytuacji, gdy nie zaistniało uczucie miłości, co większość mężczyzn wykluczyła. Warto dodać, że Panowie częściej zgadzali się z romantycznymi stwierdzeniami typu „Miłość trwa wiecznie” lub „Prawdziwa miłość jest tylko jedna”. Panie natomiast były bardziej skłonne deklarować fizyczne objawy zakochania, czego przykładem mogą być choćby słynne „motyle w brzuchu”.

          Jak zrozumieć swojego mężczyznę, czyli kilka rad dla Pań

    • Gdy mężczyzna ma problem, nie udzielaj mu rad, dopóki sam nie poprosi. Zazwyczaj mężczyźni wolą sami zastanowić się nad rozwiązaniem trudnej sytuacji, zanim poproszą kogoś o poradę. Czasami określa się ten stan mówiąc, że musi on na jakiś czas „iść do jaskini”. Wyżalanie się otoczeniu postrzegane jest jako mało męskie. Pokaż, że emocjonalnie jesteś z partnerem, jednak nie zmuszaj go, by koniecznie podjął najlepsze według Ciebie działania.
    • Pamiętaj, że większość mężczyzn, nie lubi rozmawiać o uczuciach. Nie znaczy to jednak, że są oni w jakimś stopniu pozbawieni uczuć. Zwracaj uwagę na to, co Twój mężczyzna robi dla Ciebie, jak bardzo się stara, by zorganizować wspólny czas. Powtarzaj mu, jak bardzo go za to cenisz.
    • Spójrz na wszystko z innej strony: mężczyźni tylko udają, że są z kamienia. Tak naprawdę większość z nich to ogromni wrażliwcy i tylko z powodu obawy przed społecznym odrzuceniem wolą nie pokazywać „miękkiej” strony swojej natury. Staraj się zatem nie używać raniących słów w przekonaniu, że mężczyzna i tak „jakoś to zniesie”.

    Jak zrozumieć swoją kobietę czyli kilka porad dla Panów

    • Nie okazuj zniecierpliwienia, gdy Twoja partnerka dzieli się z otoczeniem swoimi problemami. Być może według Ciebie lepsze byłoby całkowite skupienie się na rozwiązaniu problemu. Kontakty społeczne są dla kobiet formą odreagowania, radzenia sobie ze stresem. Zwierzenia są dla kobiet ważną formą wsparcia i budowania relacji z innymi.
    • Nie bój się rozmawiać. Jeśli Twoja partnerka oczekuje konwersacji na ważny dla was temat, pamiętaj - nie chodzi tutaj o ocenę Twojej osoby. Rozmowa to ważny element każdego związku. Nawet jeśli na początku wasze interakcje słowne wydają się być burzliwe, po pewnym czasie macie szansę zwalczyć trudności metodą zrozumienia i kompromisów. Dzięki temu możecie być jeszcze silniejsi.
    • Nie przypisuj wszystkich zachowań Twojej partnerki jej wahaniom nastroju. To prawda, że kobiety są zmienne. Kiedy jednak widzisz, że Twoja ukochana jest smutna lub milcząca, nie unikaj kontaktu z nią w myśl zasady „i tak jej przejdzie”. Kobiety najbardziej cenią mężczyzn za wsparcie emocjonalne, dawanie ciepła i zrozumienia. Jeśli partnerka często zmienia nastrój, wydaje się być drażliwa, być może jest to oznaka jakiegoś problemu w waszym związku. Nie wahaj się wtedy zainicjować rozmowy.

    Nic w naturze nie dzieje się bez przyczyny. Różnice psychiczne między kobietami i mężczyznami istniały od zawsze i być może był to jeden z głównych czynników przyciągania między płciami. Wiadomo przecież, że najbardziej pociąga nas to, co nieznane. Ważne jednak, by w toku wzajemnego poznawania postarać się te różnice zrozumieć i zaakceptować. Ich uciążliwe zwalczanie może przyczynić się do wielu gorzkich chwil, w tym także rozpadu związku.


    Jowita Wójcik, psycholog

     

    * W artykule wykorzystano informacje z książki pt. „ Kobiety, mężczyźni i płeć: debata w toku”; praca zbiorowa pod redakcją Mary Roth Walsh, Wydawnictwo IFiS PAN 2003.

     

    Miłość, którą dzieli różnica wieku

    Związki, w których partnerów dzieli duża różnica wieku, są zazwyczaj przedmiotem zwiększonego zainteresowania otoczenia. Panująca powszechnie opinia rzadko wróży różową przyszłość takim parom.  Z drugiej jednak strony – czy prawdopodobna większa dojrzałość jednego z partnerów nie jest w stanie zapewnić relacji większego poczucia bezpieczeństwa i ochrony przed kryzysem w sytuacjach szczególnie trudnych, w których wiele młodych związków szybko się rozpada? Przyjrzyjmy się bliżej problemowi miłości, którą dzieli wiek.

    Podstawową kwestią jest pytanie, dlaczego ludzie decydują się na związek z osobą znacznie, o 10 lub więcej lat, starszą od siebie? Niektórzy z dużą dozą złośliwości mówią o braku dojrzałości młodszego partnera, który niejako pragnie „oprzeć się” na osobie starszej od siebie, często także bardziej ustabilizowanej finansowo. Inni natomiast snują domysły o tym, co zdarzy się, kiedy starszy partner szybciej straci sprawność. Oczywiście wiek nie jest jedynym powodem zakochania się, a często w ogóle nie bierze się go pod uwagę, gdy jakaś osoba „wpadnie nam w oko”. Jeśli jednak już zdecydujemy się na taki związek, czy mamy szansę osiągnąć to, czego nie dostalibyśmy w relacji z np. rówieśnikiem?

    Joanna*, 24 lata, od dwóch lat jest z związku z partnerem starszym od niej o 11 lat. Nie jest to co prawda aż tak znacząca różnica jak ta rzędu 20–30 lat, jednak Joanna porównując swoją obecną sytuację z poprzednimi związkami z osobami w podobnym jak ona wieku, zauważa pewne korzyści: – Zaletą takiej relacji jest niewątpliwie doświadczenie życiowe mojego partnera. Jest to korzystne szczególnie dla naszego związku: mam wrażenie, że mój chłopak łatwiej znosi konflikty i sprzeczki, podczas gdy ja podchodzę do tego bardziej emocjonalnie. Poza tym nie daje mi odczuć, że jestem od niego młodsza. To wszystko sprawia, że czuję się z nim po prostu bezpiecznie – dodaje.

    Ania*, 31 lat, od 10 lat jest mężatką i matką dwóch dziewczynek. Jej mąż jest od niej starszy o 14 lat. Poznali się, gdy Ania miała 19 lat, a dwa lat później byli już małżeństwem. Dziś bez cienia wątpliwości stwierdza, że jest tak samo szczęśliwa jak na początku znajomości, a różnica wieku nie ma na to żadnego wpływu: – Wszystko zależy od dojrzałości oraz od tego, czy ma się wspólne cele i wartości. Wiek nie zawsze świadczy o dojrzałości. Trudno mi stwierdzić, czy byłam dojrzała, gdy w wieku 21 lat wychodziłam za mąż. Wiem jednak, że bardzo dużo nauczyłam się od mojego męża, można powiedzieć, że uczyliśmy się od siebie nawzajem. Mój mąż jest wspaniałym człowiekiem, kochamy się, mamy wspólny cel i to jest najważniejsze.

    Czy może być zatem coś, co przeszkadza w związku ze starszym partnerem? Dla Joanny problemem są spotkania ze znajomymi: – Dziwnie się czuję, gdy wokół mnie są same osoby z przedziału 30–40 lat i prawie wszyscy traktują mnie jak małolatę, a ja, by nie sprawić przykrości mojemu partnerowi, muszę się silić na uśmiech. Ograniczyliśmy także kontakty z moimi znajomymi, ponieważ wydaje mi się, że oni nie do końca zaakceptowali związek z mężczyzną, który jest w wieku naszych wykładowców na uczelni.

    Ania natomiast przyznaje, że czasem nachodzi ją refleksja, że za jakiś czas może zostać sama, bez męża: – Szybko jednak odsuwam tę myśl, bo przecież tak naprawdę nie wiemy, co jest nam w życiu pisane. Cieszę się każdym dniem naszego wspólnego życia. Mam cudownego męża, dwie wspaniałe dziewczynki. Czy można chcieć czegoś więcej? – pyta.

    Związek starszego mężczyzny i młodszej kobiety nie budzi jednak tak silnych kontrowersji, jak sytuacja, w której to partnerka jest starsza. Pojawia się wtedy wątpliwość, czy taki związek ma w ogóle szansę potrwać przez dłuższy czas. Co zdarzy się, gdy kobieta w widoczny sposób zacznie się starzeć? Czy zdąży dać swojemu partnerowi potomstwo?

    Ewa*, 39 lat, od 5 lat jest w związku z mężczyzną młodszym od niej o 10 lat. – Na początku miałam dużo wątpliwości. Kiedy mój partner zaczął mnie zdobywać, uznałam to za zwykłą zabawę, chwilowe żarty. Szybko jednak okazało się, że to coś więcej. Bałam się, że on jest zbyt niedojrzały emocjonalnie, że będę dla niego tylko przygodą, czymś, czego po prostu chciałby spróbować. Dużo czasu minęło zanim przekonał mnie, że naprawdę mu na nas zależy, a mój wiek nie ma żadnego znaczenia. Zaryzykowałam i teraz jestem szczęśliwa. Mój partner jest odpowiedzialnym człowiekiem, mamy podobny system wartości. Często także wykazuje się większym realizmem i skutecznością rozwiązywania problemów niż ja.

    Niestety zdarzają się także mniej szczęśliwe historie, takie jak ta, która przydarzyła się Wioletcie*, obecnie 37 lat. – Kilka lat temu związałam się z mężczyzną młodszym o 11 lat. Wydawało mi się, że dostałam prezent od losu, coś jakby powrót do najpiękniejszych lat mojego życia. Sielanka szybko się jednak skończyła: po pół roku znajomości mój ukochany stwierdził, że chciał być ze mną tylko przez jakiś czas, by poczuć, „jak to jest ze starszą kobietą”. Dziś wiem, że on był po prostu niedojrzałym podlotkiem, a ja zachowałam się jak zauroczona nastolatka. Drugi raz nie zdecydowałabym się na związek z młodszym mężczyzną.

    Z opowieści bohaterek artykułu wynika, że w związku, w którym partnerów dzieli duża różnica wieku, decydujące znaczenie ma dojrzałość emocjonalna, zwłaszcza młodszej osoby. Dlatego proces odnajdywania się, podjęcia decyzji o stworzeniu trwałej relacji jest znacznie dłuższy: trzeba się naprawdę dobrze poznać, „wypróbować” w szczególnie trudnych sytuacjach. Ogromne znaczenie ma tutaj także podobny i stabilny system wartości, oczekiwań u obojga partnerów. Warto przedyskutować tę kwestię na samym początku, by potem uniknąć ewentualnych bolesnych rozczarowań.

    Przeszkodą, jaką spotykają tego typu związki, jest także reakcja otoczenia, często także tego najbliższego. Z problemem tym zetknęła się Ewa: – Na początku matka mojego partnera otwarcie okazywała niechęć wobec mnie i nie ukrywała, że według niej nie jestem odpowiednią partnerką dla jej syna. Wydaje mi się, że miała obawy, że chcę go po prostu wykorzystać, zranić. Tak naprawdę dopiero niedawno znalazłam z nią nić porozumienia. Myślę, iż nasz związek trwa już na tyle długo, by mogła przekonać się, ze jej syn jest ze mną naprawdę szczęśliwy. Inną kwestią były złośliwe docinki ze strony niektórych znajomych. Opinia innych nie może jednak zniszczyć mojego szczęścia. Prawdziwi przyjaciele ciągle są przy mnie.

    Można stwierdzić, że miłość z dużą różnicą wieku jest takim samym ryzykiem, jak każdy inny związek: można zostać zranionym, ale może też okazać się, że jest to coś, co nas wewnętrznie wzbogaci, na co czekaliśmy całe życie. Obawy o to, co będzie za parę lat, stają się mniej istotne, jeśli zaczniemy cieszyć się obecną chwilą życia, a nie zastanawiać nad przyszłością.

    Wiadomo bowiem, że kierowanie się w miłości jedynie rozumem znacznie zmniejsza nasze szanse na szczęście. Oczywiście pozostaje jeszcze problem akceptacji naszego związku przez najbliższe otoczenie. Może to być próba dla związku, ale czym byłaby miłość bez walki? I - czy zdanie osób trzecich jest tutaj najważniejsze?

    Nietrudno zauważyć, że partnerzy, których dzieli różnica lat, mają szansę zdobycia naprawdę cennych doświadczeń. Nawet jeśli okaże się, że to pomyłka, pozostanie w nas jakaś iskra „tamtej” radości. Może więc warto wyciągnąć rękę po to, co akurat daje nam los, nawet jeśli racjonalnie wydaje się to dziwne?

    Związki, w których partnerów dzieli różnica wieku, nie są z góry skazane na niepowodzenie, jednak należy pamiętać, że wymagają przyjęcia przez partnerów określonych postaw. Jeżeli zatem jesteś już w związku z osobą znacznie młodszą lub starszą od Ciebie albo zamierzasz taką relację stworzyć, warto zadać sobie kilka pytań

     

    • W przypadku, gdy Twój partner jest starszy: Czy będziesz go kochać tak samo jeśli zachoruje lub wcześniej niż Ty straci sprawność? Oczywiście każdy może doczekać w zdrowiu do późnych lat życia, jednak w tego typu sytuacjach jest nieco większe prawdopodobieństwo zostania wcześniej wdowcem lub wdową oraz samotnym ojcem lub matką. Zastanów się, czy Twoje uczucia są na tyle silne, by nie przeraziła Cię starość Twojego partnera; Czy będziesz w stanie zaakceptować jego przeszłość? Pamiętaj, że może być ona dosyć bogata i zawierać elementy, których Ty dopiero zaczniesz doświadczać, takie jak poprzednie małżeństwo lub dzieci. Nie możesz nalegać, by partner wymazał wszystko to, co było kiedyś. Przeszłość to część jego osoby, którą przecież chcesz kochać. Pomyśl, czy jesteś w stanie to zaakceptować;

     

    • Gdy jesteś znacznie starszy od partnera, zastanów się, czy jedyną rzeczą, jaka Cię do niego przyciąga jest młodość? Oczywiście niemal każdy, kto już przeżył znaczną część życia chciałby czasem powrócić do lat młodości. Stworzenie jednak w tym celu związku z osobą młodszą daje małe nadzieje, że związek będzie dłużej trwał. Potrzebne są tutaj bowiem znacznie silniejsze podstawy, takie jak wspólne poglądy albo wartości. Jeśli poddasz się chwilowej fascynacji młodością partnera, po pewnym czasie może okazać się, że dzielą was znacznie poważniejsze różnice, niż ta dotycząca wieku

    Trudno prorokować, czy konkretny związek, w którym partnerów dzielą lata, będzie trwał szczęśliwie. Pomimo początkowych trudności, czy braku akceptacji otoczenia to, jak potoczą się losy takiej pary, zależy przede wszystkim od samych zainteresowanych. Jedno można stwierdzić z pewnością: jeśli miłość jest prawdziwa, to nie zna żadnych granic.

    *Imiona bohaterów artykułu zostały zmienione na ich życzenie.

                                                                                                                                                    Jowita Wójcik, psycholog

     

    Związek z obcokrajowcem

    Pary złożone z osób pochodzących z różnych kultur budziły niegdyś silne emocje. Obecnie, kiedy wyjazdy zagraniczne stały się powszechne, a komunikacja pozwala na lepszy i szybszy kontakt z całym światem, związki te nie budzą już takich kontrowersji. Niewątpliwie jednak wiele osób, stojących przed podjęciem decyzji o wejściu w taką relację, posiada sporo wątpliwości: Czy różnice kulturowe nie zniszczą łączącej nas miłości? Czy jestem w stanie je zaakceptować?

     
    Partner z innego kraju: źródło konfliktów czy atrakcyjności?

    Powstaje pytanie, dlaczego coraz więcej osób decyduje się na związek z osobą z innego kraju? Teoretycznie taka relacja może nieść ze sobą wiele problemów, np. specyficzne dla danego narodu zachowania, które mogą okazać się nie do zaakceptowania dla drugiej strony. Patrząc jednak na to zjawisko w inny sposób, można zauważyć, że odmienność kulturowa partnera jest czasami źródłem jego atrakcyjności, wnosi do naszego życia nowe, ciekawe zwyczaje i wartości.

     

    30-letnia Marlena, której mąż jest z pochodzenia Niemcem, mówi, że różnice kulturowe pomiędzy nią a jej partnerem nie były aż tak duże, by jakaś kwestia była dla niej absolutnie nie do zaakceptowania: - Charakterystyczna dla osób z Niemiec jest duża, choć chłodna i zdystansowana uprzejmość. Na początku wydawało mi się to nienaturalne, potem jednak stwierdziłam, że w życiu codziennym bardzo się to przydaje: lepiej, by obcy sobie ludzie byli dla siebie mili niż obojętni lub zbyt otwarci. Dobrze mówię po niemiecku, więc nie mieliśmy problemów z porozumieniem się. Obecnie mój partner mówi trochę po polsku, co sprawia mi ogromną radość - mówi. - Nasze dzieci będą prawdopodobnie mówiły w dwóch językach, co uważam za dodatkową korzyść wynikającą z naszego związku - dodaje.

     

    Dominika, 28-letnia narzeczona Anglika, także nie uważa różnic kulturowych za szczególnie uciążliwe, zwłaszcza, że w Anglii mieszka od wielu lat: - Tłumaczenie, że do nieporozumień między partnerami dochodzi na tle różnic kulturowych, jest tylko przykrywką. Tak naprawdę liczy się to, żeby rozwiązać wszystkie problemy związane z partnerstwem, takie jak wzajemna troskliwość, zaufanie, poczucie bycia dla kogoś ważnym - wymienia. - Jeśli w tym obszarze wszystko jest tak, jak być powinno, wtedy para będzie ze soba szczęśliwa, niezależnie od tego, czy partnerzy są tej samej narodowości.

     

    O ile jednak na kontynencie europejskim wiele obyczajów kulturowych jest do siebie podobnych, o tyle znacznie więcej różnic występuje pod tym względem, gdy porównujemy naszą obyczajowość ze zwyczajami ludzi np. z Azji czy Afryki. Z problemem tym zetknęła się Monika, 24-latka, której partner z pochodzenia jest Hindusem: - Różnic kulturowych nie da się i chyba nie należy do końca pokonywać. Myślę jednak, ze związek z człowiekiem z tak odmiennej od europejskiej kultury wiele mnie nauczył. Dzięki temu bardziej otworzyłam się na świat, odkryłam wiele perspektyw. Oczywiście droga do tego była długa, wymagała wiele dyskusji, często kłótni. Dzięki mojemu partnerowi poznałam też wiele dobrych obyczajów, np. Hindusi są szczególnie troskliwi wobec najbliższych: kiedy jakaś osoba zachoruje, choćby niezbyt poważnie, wtedy nawet daleka rodzina i znajomi przychodzą w odwiedziny lub dzwonią, by zapytać o zdrowie. Gdy mój chłopak był przeziębiony, odebrał w ciągu dnia ponad czterdzieści telefonów z pytaniem o samopoczucie. Żyjąc z człowiekiem o tak mocno rozwiniętym poczuciu wrażliwości na potrzeby innych, po prostu nie można nie być szczęśliwym.

    O czym musisz pamiętać, wiążąc się z obcokrajowcem?

     

     *Bariera językowa. Kiedy poznajesz osobę z innego kraju, pierwszą przeszkodą, z jaką możesz się zetknąć, jest język. Ponieważ nauka polskiego dopiero staje się popularna wśród obcokrajowców, zazwyczaj jest tak, że to Ty mówisz w języku swojego partnera lub oboje mówicie w innym, obcym dla was języku np. angielskim. Nawet jeśli perfekcyjnie opanujesz jakiś język, mogą pojawić się pewne trudności. Partnerzy posługują się często specyficznymi dla siebie zwrotami, ich przekład na obcy język może być trudny, zwłaszcza na początku. Twierdzi tak np. Monika, związana z Hindusem: - Pomimo, że znam angielski bardzo dobrze i często posługuję się nim w pracy, na początku trudno mi było wyrazić siebie w tym języku, w tak specyficznej relacji, jaką jest związek uczuciowy. Czasami też miałam ochotę odezwać się do partnera, używając pieszczotliwego określenia, np. „Miśku” lub „Słoneczko”. Wtedy on pytał, co to znaczy. Niby można znaleźć odpowiadające temu słowo z języka angielskiego, ale nie jest to jednak to samo: zwroty w jednym języku niosą ze sobą szczególny ładunek emocjonalny i są nie do przetłumaczenia na inny język. Obecnie mój chłopak uczy się różnych polskich zwrotów, liczę na to, że w niedalekiej przyszłości usłyszę od niego coś, co sprawi mi szczególną przyjemność.

     

     *Kompromisy. W każdym związku pojawiają się sytuacje, w których partnerzy nie zgadzają się ze sobą. W relacji z obcokrajowcem bywają to jednak kwestie szczególne. Twój partner lub partnerka może lubić inną niż Ty kuchnię, obchodzić zwyczaje świąteczne inaczej niż Ty lub nawet świętować w te dni, których Ty nie uważasz za wyjątkowe. Pamiętaj, że nie chodzi o to, aby jedno z was całkowicie przeszło na stronę drugiego. Przyjmując pewne elementy kultury partnera, pokazujesz mu, że akceptujesz go razem z jego dziedzictwrem. Spróbuj spojrzeć na to jako na coś nowego, interesującego, wskazującego na różnorodność świata. Według Moniki sytuacje, w których partner pochodzący z innego kraju robi coś typowego dla Twojej kultury np. uczy się lepić pierogi, są źródłem szczególnej radości i poczucia, że jest się dla kogoś naprawdę ważnym. Nie chodzi o to, by automatycznie godzić się na rzeczy, które Ci nie odpowiadają, np. zmianę religii. Oboje musicie nauczyć się akceptować swoją odrębność. Ważne, by w trudnych sytuacjach znaleźć satysfakcjonujące was oboje rozwiązanie.

     

     *Zmiana miejsca zamieszkania. Związek z osobą z innego kraju zazwyczaj wiąże się z tym, że Ty lub Twoja druga połowa jesteście zmuszeni do wyjazdu z ojczyzny. Jest to szczególnie trudna decyzja, związana z oddaleniem się od najbliższej rodziny i przyjació oraz zmianą znajomych. Mogą także pojawić się obawy, że w nowym kraju nie znajdziesz satysfakcjonującej Cię zawodowo pracy. Czego się jednak nie robi w imię pawdziwego uczucia? Wsparcie drugiej osoby jest tutaj szczególnie ważne. Jeśli to Ty wyjechałeś do innego kraju, Twój partner powinien powoli wprowadzać Cię do kręgu znajomych, pokazywać miejsca, które lubi, tak, by ułatwić Ci trudne początki. Innym rozwiązaniem jest zamieszkanie obojga partnerów w obcym dla nich kraju. Wówczas oboje stoicie przed takim samym wyzwaniem, a wzajemne wsparcie i wspólne pokonywanie trudności mogą się przyczynić do wzmocnienia łączącej was więzi.

    Związki osób z różnych krajów można niewątpliwie uznać za dowód na to, że miłość nie zna żadnych podziałów i granic. Wymagają od partnerów większej dojrzałości, otwartości na potrzeby innych. Często trzeba być szczególnie silnym, walczyć nie tylko z własnymi wątpliwościami, ale także z brakiem akceptacji ze strony rodziny czy znajomych. Być może warto nie zrażać się trudnościami i podjąć takie ryzyko. W końcu kto wie, ile razy w życiu zdarza się prawdziwa miłość?

    *Imiona osób wypowiadających się w artykule zostały zmienione na ich prośbę


    Jowita Wójcik, psycholog

     
      

    Przetrwaj zimę na wesoło! - pomysły dla par!

    Na dworze powiało chłodem. Wielkimi krokami nadchodzi zima... Nie powinna ona jednak wiązać się z ochłodzeniem uczuć między partnerami. Od dobrych chęci samych zakochanych zależy, czy zostanie pokonana przez ciepło łączącego ich uczucia. MyDwoje.pl podpowiada, jak tego dokonać.

     
    Przede wszystkim bądź kreatywny! To niezwykle ważne dla każdego związku, bez względu na jego staż. Teraz, kiedy zmierzch zapada już około godziny 17, kreatywność jest potrzebna jeszcze bardziej. Pamiętaj, aby nie wymagać nowych pomysłów na wspólne spędzenie czasu ciągle od partnera. Każdy chce być zaskakiwany. Pomyśl sam, jakie to przyjemne i zorganizuj coś dla obojga. Radość malująca się na jej/jego twarzy to chyba dostateczna nagroda oraz motywacja do systematycznego rozwijania swego talentu organizatorskiego. Wieczór spędzony na kanapie i oglądaniu filmów to oczywiście jedna z alternatyw. To doskonała okazja, by porozmawiać z partnerem o marzeniach, planach, troskach, o związku. Jednak nawet najbardziej wytrwałym rozmówcom kiedyś wyczerpują się tematy i pragną oni innego dreszczyku emocji niż ten, który dają romantyczne deklaracje. Proponujemy, wykaż się troską nie tylko o przyjemne spędzenie czasu z partnerem, ale także zadbaj o to, by był to czas spędzony aktywnie. Dobrym pomysłem jest wspólne wyjście na basen albo siłownię. Wysiłek, do jakiego zmuszamy organizm podczas ćwiczeń, pozwala odstresować umysł po ciężkim dniu. Wpływa on również na wyzwalanie się endofiryn zwanych także hormonami szczęścia. Regularne wyjścia tego typu sprzyjają zachowaniu sprawności fizycznej oraz nienagannej sylwetki. Z pewnością partner doceni Twoja troskę...

    Stwórzcie swoje własne rytuały! Może to być na przykład wspólne wyjście w każdy piątkowy wieczór, zawsze do innej restauracji. Możecie wtedy kosztować za każdym razem innych rodzajów kuchni, oceniać personel czy też wystrój lokalu. Najważniejsze, byście stworzyli zespół i ze sobą współdziałali. Nic tak bardzo nie zbliża ludzi, jak wspólne wykonywanie pewnych czynności.

    Równie atrakcyjnym sposobem na spędzanie wolnego czasu mogą być popularne ostatnio kursy tańca. Kuszą one nie tylko konkurencyjnymi cenami, ale również pomagają podsycić ogień pomiędzy tanecznymi partnerami. Takie wyjścia, czy zabawy mogą obfitować w wiele śmiesznych sytuacji, które później miło się wspomina.

    Dbajcie o siebie chociaż jesteście osobno! Partner na pewno to doceni. Zachęcamy do działań, które sprawią, że poczujcie wzajemną bliskość, miłość i ciepło. Wiesz, że Twoja ukochana miała ciężki dzień w pracy? Przygotuj jej niespodziankę. Kiedy wróci zmarznięta do domu, zaproponuj jej gorącą kąpiel w aromatycznej pianie. Wonne olejki, którymi doprawisz tę niewątpliwą dla niej przyjemność, będą ucztą dla zmysłów. Pachnidła o zapachu melisowo-lawendowym pozwolą jej nie tylko się odprężyć, ale wpłyną także na spokojny sen. Jeśli Twoja partnerka ostatnio bywa rozdrażniona, zafunduj jej relaks rozmarynowo-sosnowy - ten aromat poprawia samopoczucie. Gdy planujesz dalszy ciąg rozpieszczania – romantyczną kolację i grzane wino na kanapie – dodaj jej sił stosując zapach cytrynowo-sandałowy. Kobiety zwracają uwagę na drobiazgi, a proste czynności, jak te, które proponujemy, sprawią, że poczuje się naprawdę wyjątkowa i kochana. Troska, jaką się wykażesz, upewni ją w przekonaniu, że z Tobą jest naprawdę bezpieczna. Prawdopodobnie długo nie będziesz musiał czekać, aż się odwdzięczy...

    Panie zachęcamy do podobnej aktywności. Każdy lubi być w centrum uwagi. Zaskakuj go! Kiedy sprawy służbowe uniemożliwią Ci częste wizyty w mieszkaniu partnera, zadbaj by podczas Twej nieobecności niczego mu nie brakło. Zrób zapasy w jego lodówce albo przygotuj coś, co w liście kulinarnej Twego ukochanego mieści się na szczycie. Ponieważ do serca mężczyzny najłatwiej jest trafić przez żołądek, on z pewnością nie zapomni, jak się dla niego starasz i jak o niego dbasz. Możesz także kupić mu książkę, którą chciał przeczytać, albo zaopatrzyć go w jego ulubiony sportowy magazyn. W ten sposób pokażesz, że nie jesteś głucha na jego potrzeby oraz interesujesz się jego pasjami. Gwarantujemy, że jego męskie ego będzie mile połechtane i szybko nie opuścisz jego myśli...

    Człowiek rozpieszczony to człowiek zadowolony, a ludzie radośni, jak magnes przyciągają do siebie innych. Dlatego ciesz się każdą chwilą spędzoną w towarzystwie partnera lub własnym i celebruj ją. Pamiętaj, tylko od Ciebie zależy, czy ta zima będzie nudna!

    Serwis MyDwoje.pl zgadza się na przedruk tego artykułu w innych serwisach. Warunkiem publikacji jest umieszczenie pod artykułem następującej informacji wraz z linkiem do MyDwoje.pl:

    Artykuł pochodzi z Poradnika w Serwisie Doboru Partnerskiego dla wymagających www.MyDwoje.pl

      

    Z gabinetu psychologa słowo o... rozwodach

    W Stanach Zjednoczonych dwie trzecie osób z przedziału wiekowego 35 – 50 lat już się rozwiodła, bądź zamierza się rozwieść! Z danych szacunkowych wynika, że w Polsce jest niewiele lepiej. Dlaczego tak się dzieje, choć wszyscy w momencie zawierania ślubu zgodnie deklarują, że ich związek będzie trwały? Złe kryteria doboru, brak dojrzałości, a może zmienność charakteru? Po wielu nieporozumieniach, konfliktach, kłótniach małżonkowie patrzą na siebie z wielkim zdziwieniem, jakby widzieli osobę obcą, nieznaną wcześniej.

     
    Czy możliwe, że ludzie tak bardzo i w tak bardzo krótkim czasie zmieniają się? Taką hipotezę musimy natychmiast odrzucić. Otóż wszystkie badania polskie i zagraniczne zapewniają, że osobowość jest strukturą względnie stałą. Współczynnik stałości wyników uznanych kwestionariuszy osobowości waha się w poszczególnych skalach (jakby izolowanych cechach psychicznych) od 0,75 do 0,90. Zmiany w osobowości owszem: zachodzą, ale są bardzo powolne i najczęściej przewidywalne.

    Zmienia się tylko wzajemny stosunek ludzi. Dlaczego? Najczęstszą przyczyną zawarcia większości małżeństw w wieku do 25 lat jest zakochanie, wzajemna fascynacja erotyczna, fascynacja na poziomie fizjologii, niczym nie pogłębiona, niczym innym nie wzmocniona. Już obliczono, że taka fascynacja trwa średnio 27 miesięcy. Tak jak nagle przyszła, tak nagle odchodzi. Jeżeli w ciągu tych magicznych 27 miesięcy wzajemną więź zdołamy pogłębić, zachwycić się również charakterem, wzbudzić wzajemne inspiracje, budować wspólne cele i zacząć je mozolnie realizować, nasz związek przetrwa! Będzie może mniej zmysłowy, mniej intensywny, ale na pewno głębszy. Musimy coś wiedzieć o naturze człowieka, pamiętać, że ludzie mają nie tylko naturę zmysłową ale też psychiczną. Popęd zachowania gatunku przez rozmnażanie jest niezwykle silny, zwłaszcza w wieku biologicznie najlepszym dla prokreakcji. Nie warto z nim walczyć, tak jak nie warto walczyć z naturą. Jesteśmy przecież jej częścią. Wystarczy naturę zrozumieć. Kultura nie może przeciwstawiać się naturze, nie może jej niszczyć, musi przyjąć jej istnienie, uszanować jej prawa i zhumanizować, czyli uczłowieczyć. O tym jak dochodzi do pogłębienia związku, możemy przeczytać w wielu powieściach, a jak dochodzi do jego rozpadu, dodatkowo dowiedzieć się z relacji psychologów, zajmujących się terapią rodzin.

    Marta i Tomek. Świata poza sobą nie widzieli. Gdy okazało się, że nie mogą mieć dzieci szybko adoptowali niemowlę. Pochodzili z różnych środowisk. Małomiasteczkowi rodzice Tomka nie akceptowali jego wyboru. Chcieli, żeby syn robił karierę. Słowo kariera kojarzyło im się tylko z posiadaniem. Rodzice Marty dążenie do MIEĆ już dawno zastąpili dążeniem do BYĆ. Dla niej samej było to tak oczywiste, że nawet niewarte rozmów. Tymczasem fascynacja minęła i siły odśrodkowe stawały się coraz silniejsze. Tomek szukał silnych wrażeń, Marta zaczęła coś podejrzewać, stała się zazdrosna. Może tą zazdrość przejawiała zbyt gwałtownie, może był to dla Tomka dobry pretekst do rozstania. Jego rodzice skwapliwie pogłębiali konflikty. Marta chciała zgody, do Tomka nie docierały nawet argumenty o odpowiedzialności za adoptowane dziecko. Związek okazał się nie do wyleczenia. Zbyt wielkie różnice między partnerami na poziomie środowiska i kultury, czyli wartości, celów życiowych, dążeń. Zaważyła też „nie odcięta pępowina”, zbyt duża zależność od rodziców i ich przeciwne temu małżeństwu stanowisko. Nie chcą myśleć jak powiedzą dziecku o motywach jego adopcji i motywach porzucenia. Czy Joachim będzie w stanie zrozumieć i wybaczyć już drugie odrzucenie? Czy już do końca życia będzie miał kompleks mniejszej wartości?

    Małgosia i Piotr. Oboje w pełni rozwoju. Ona chce być coraz lepszą nauczycielką, zdobywać coraz wyższe stopnie awansu zawodowego, on pnie się po drabinie kariery doradcy podatkowego. Oboje dobrze zarabiają, decydują się na budowę domu. W związku jednak drzazgi lecą coraz wyżej. Dwoje dzieci nie cementuje związku, źle czują się w atmosferze zarówno kłótni, jak milczenia. Rodzice  rywalizują ze sobą o coraz lepsze zarobki, coraz wyższą pozycję, dzieci wpadają w nerwice. W końcu on w imię swojej kariery decyduje się na wyjazd do większego miasta, ona chce być w sąsiedztwie zawsze wspierających rodziców. Kariera okazała się ważniejsza, najpierw separacja, potem rozwód. Dzieci mają coraz silniejszą nerwicę, kłopoty z koncentracją, przesadne reakcje w sytuacjach nawet lekkiego stresu, zaburzenia snu, łaknienia. Czy odnajdą spokój?

    Przykłady można mnożyć. Scenariusz jest zawsze podobny. Każdy związek oparty tylko na fascynacji erotycznej musi się rozpaść, gdy w czasie jej trwania partnerzy nie znajdą w sobie nawzajem WARTOŚĆI. Tak naprawdę kochamy tylko WARTOŚCI, zauważenie ich w drugim człowieku otwiera nasze serce. Problem w tym, że własny świat wartości budujemy średnio do około trzydziestego roku życia, wcześniej mamy dość mgliste jego wyobrażenie, a problem pojawia sie, gdy najważniejszą decyzje życia, wybór partnera, podejmujemy w wieku lat dwudziestu paru. Gdy mamy szczęście, albo mądrych doradców, albo szybciej udało się nam zbudować w miarę stabilny świat wartości, udaje się nam nie pomylić przyjemności z miłością. W każdym innym przypadku pozostają dwie drogi – trwać ze sobą ze świadomością obcości, ale i wspólnoty interesów szeroko pojętej, korzystając od czasu do czasu z pomocy terapeuty związków, albo rozstać się i próbować zbudować nowy związek, oparty już na stabilnym fundamencie. Co ciekawe, z moich obserwacji wynika, że ten drugi związek często bywa bardzo