 |
 |
Toksyczna miłość. Czy kochasz toksycznie?
Często zastanawiasz się, dlaczego masz za sobą tak wiele nieudanych związków? Bardzo się starałeś, otaczałeś partnera miłością, jaką można zobaczyć tylko w filmach, ale i tak Wam się nie udało? Twoje uczucie nie wyciągnęło ukochanej osoby z nałogu, nie sprawiło, że przestała ona Ciebie i może także siebie ranić. Obiecujesz sobie, że w kolejnym związku będziesz kochać jeszcze mocniej i wtedy wszystko na pewno dobrze się potoczy. Zanim jednak zwiążesz się z kolejną osobą, zastanów się chwilę. Problem nie musi wcale tkwić w niedostatecznym uczuciu z Twojej strony. Być może ciągle wybierasz nieodpowiednich partnerów, czyli masz tendencję do wchodzenia w tzw. toksyczne związki.
Nałogowcy Kochania. Takiego określenia używa Pia Mellody w swojej książce pt. „Toksyczna miłość i jak się z niej wyzwolić” w odniesieniu do osób, które często budują związki z nieodpowiednimi partnerami i dla których relacja z kochaną osobą, jest bardziej źródłem cierpienia niż radości.
Jakie są cechy charakterystyczne Nałogowca Kochania?
- Obsesyjne skupienie na partnerze. Osoba taka kieruje wszelkie swoje starania ku temu, by partnerowi było jak najlepiej, nawet jeśli odbywa się to kosztem zaniedbywania jej własnych potrzeb. Warto podkreślić, że w toksycznym związku bardzo częsta jest sytuacja, w której jedna strona otacza drugą niewiarygodną wręcz miłością i czułością, natomiast ta druga unika bliskości. Nałogowiec Kochania winą za zbytni dystans w związku obarcza siebie: otacza więc partnera jeszcze grubszym kokonem uczuć, podczas gdy ten coraz bardziej ucieka od bliskości. W ten sposób błędne koło zatacza swój krąg.
- Lęk przed porzuceniem. Myśl o tym, że partner mógłby odejść wywołuje w Nałogowcu Kochania paniczny lęk. Dlatego jest w stanie zgodzić się niemal na wszystko, by uniknąć porzucenia. Często takie działania są niezgodne z jego systemem wartości, jednak przekonanie o tym, że może uzdrowić związek przeważa nad wszystkimi argumentami przeciw. Osoba taka często przeżywa potem głębokie rozczarowania: pomimo, że zrobiła tak wiele, jej relacja z partnerem nadal odbiega od ideału.
- Nadawanie nadmiernego znaczenia związkowi. Nałogowiec kochania nosi w sobie marzenia o spotkaniu wyjątkowej osoby, z którą stworzy związek niczym z bajki. Kiedy wreszcie zakocha się, wierzy, że spełnia się jego przeznaczenie. Odrzuca wszelkie sygnały świadczące o tym, że relacja z wybraną przez nią osobą nie zapewni szczęścia i spełnienia. Nawet jeśli w związku zaczyna coś się psuć, Nałogowiec Kochania oszukuje samego siebie i robi wszystko, by podtrzymać iluzję wyjątkowości i przeznaczenia.
- Niskie poczucie własnej wartości. Obniżona samoocena to podstawowy problem osoby tkwiącej w toksycznym związku. Dlatego też potwierdzenia własnej wartości szuka w oczach partnera. Wierzy w to, że tylko dzięki niemu może się poczuć lepiej sama ze sobą, że wypełni on jej wewnętrzną pustkę, Jeśli jednak partner wciąż rani, Nałogowiec Kochania tylko utwierdza się w przekonaniu, jak niewiele jest wart.
- Brak poczucia szczęścia w związku. Osoby tkwiące w toksycznych relacjach czują się szczęśliwe tylko na początku procesu zakochania. Później natomiast w ich związkach dominują brak zaufania, podejrzliwość, często wręcz obsesyjna zazdrość. Takie silne uczucia, pomimo negatywnego ładunku, są często mylone z miłością. Dodatkowym czynnikiem, przyczyniającym się do tego, że Nałogowiec Kochania nie odchodzi, jest manipulacja emocjonalna ze strony prartnera, który z jednej strony rani, z drugiej zaś zapewnia, że kocha i nie poradzi sobie w życiu bez ukochanej osoby.
Skąd bierze się skłonność do wchodzenia w toksyczne związki?
Przyczyn problemów, z jakimi borykają się Nałogowcy Kochania, upatruje się zazwyczaj w dzieciństwie. Często osoby takie przeżyły wówczas emocjonalne lub fizyczne opuszczenie przez bliską osobę, zazwyczaj jednego lub oboje rodziców. Jeśli opiekunowie nie potrafili poświęcić dziecku odpowiedniej ilości czasu, nie dali mu poczucia bycia kochanym i potrzebnym, już od wczesnych lat życia musi ono radzić sobie z osamotnieniem. Wraz z upływem lat uczuciu temu zaczyna towarzyszyć przekonanie, że pewnego dnia pojawi się ktoś, kto wybawi daną osobę z tego stanu. Dlatego też w późniejszym życiu Nałogowiec Kochania tak obsesyjnie skupia się na partnerze, jako na tym, który ma uzdrowić rany z dzieciństwa.
Co zrobić, jeśli często budujesz toksyczne związki?
- Przepracuj swoje pierwotne porzucenie. Prawdopodobnie będzie Ci do tego potrzebna pomoc psychologa-terapeuty. Musisz powrócić do tego, czego doświadczyłeś w przeszłości i zrozmieć, że nie było w tym Twojej winy. Jeśli bliskie osoby nie dawały Ci poczucia bycia dla nich ważnym, nie znaczy to, że teraz nie zasługujesz na zdrowy, pełen miłości związek. Pamiętaj także, że to, jak zachowuje się Twój partner nie zależy tylko od ilości uczucia, jakie mu ofiarowujesz. Miłość to zarówno dawanie jak i branie: jeśli obdarzasz kogoś miłością, powinien on odwzajemnić się w taki sposób, byś poczuł się bezpieczny i szczęśliwy.
- Przeanalizuj negatywne konsekwencje toksycznego związku, w którym byłeś w przeszłości lub jesteś obecnie. Zapewne myślałeś, że Twoja relacja z partnerem to coś wyjątkowego, o co warto walczyć mimo ogromnych kosztów emocjonalnych. Zastanów się jednak nad tym, jak często bywałeś smutny lub rozżalony z powodu zachowania Twojego partnera. Spróbuj ustalić granicę tego, co jesteś w stanie rzeczywiście znieść dla dobra związku, bez naruszania własnego systemu wartości.
- Zatroszcz się o siebie. Rozpocznij pracę nad wzmocnieniem poczucia własnej wartości. Pamiętaj, że to Ty sam, a nie ktoś inny, jesteś źródłem Twojej własnej integralności i poczucia sensu życia. Zastanów się nad tym, co sprawia Ci rzeczywistą radość i daje poczucie szczęścia. Jesteś w stanie sam pracować nad swoim wewnętrznym rozwojem i osiągnąć pożądane efekty.
- Naucz się reguł zdrowego związku. Powoli postaraj się zrozumieć, że dobra relacja z partnerem nie polega wyłącznie na Twoim wysiłku i poświęcaniu się dla drugiej osoby. Powiedz partnerowi o tym, co rani Cię w jego zachowaniu. Dobrym sposobem jest także rozmowa z zaufaną osobą, która aktualnie pozostaje w szczęśliwym związku: być może dowiesz się od niej, na czym polegają prawidłowe reguły gry partnerskiej i w jaki sposób możesz zgodzić się na kompromis, by nie oszukiwać samego siebie.
- Przebacz sobie i innym. Przebaczenie to długi proces i być może na początku nie będziesz miał na to ochoty. By poczuć się naprawdę szczęśliwym, musisz jednak wybaczyć nie tylko osobom, które kiedyś Cię zraniły, ale przede wszystkim sobie: za to, że byłeś czasem słaby, że tak długo pozwalałeś się wykorzystywać partnerowi. To nie była tylko Twoja wina, różne czynniki sprawiły, że zachowałeś się właśnie w taki sposób. Teraz jesteś już bogatszy o nowe doświadczenia i wiesz, co zrobić, by poprzednie sytuacje się nie powtórzyły.
Jednym z najbardziej negatywnych konsekwencji toksycznych związków jest to, że często trwają one przez długie lata. Jedna ze stron może co jakiś czas grozić, że odejdzie, ale jeśli tego nie robi, osoba, która rani, utwierdza się w przekonaniu, że nie ma potrzeby zmieniać swojego zachowania. Jeśli oboje partnerzy w pewnym momencie stwierdzą, że ich relacja nie jest dobra i wynika to z winy obojga, wtedy mają szansę rozpocząć pracę nad swoim związkiem i uratować go. W sytuacji jednak, gdy tylko Ty widzisz negatywne strony, odejście z niszczącej relacji może być szansą nie tylko dla Ciebie, lecz także dla Twojego partnera: czasem tylko silny szok pozwala się przebudzić.
Jowita Wójcik, psycholog
*W artykule wykorzystano informacje z książki Pia Mellody pt. „Toksyczna miłość i jak się z niej wyzwolić” (Wydawnictwo Jacek Santorski&CO, 1992 r.)
Serwis MyDwoje.pl zgadza się na przedruk tego artykułu w innych serwisach. Warunkiem publikacji jest umieszczenie pod artykułem następującej informacji wraz z linkiem do MyDwoje.pl:
Artykuł pochodzi z Poradnika w Serwisie Doboru Partnerskiego dla wymagających www.MyDwoje.pl
Komentarze |  |
| 2010-07-06 20:49:03 | zakochana po uszy | | Mam 17 lat,mój partner także jesteśmy razem półtora roku. Było bajecznie jak to na początku,można powiedzieć,że nawet do roku. Od pół roku coś się psuje. Kocham go,wszystko mi się kojarzy z nim. Boję się skończyć ten związek. Stale nie ma dla mnie czasu... Bywają tygodnie,gdy jest niesamowicie.Wtedy czuję się najszczęśliwsza,a później wszystko wraca do takiego stanu. Że potrafię nie spać po nocy,płaczę,czuję się nie potrzebna i do niczego.Nie uśmiecham się,a idąc ulicą czuję się jak cień i jakbym umierała. Gdy jestem koło niego,to nie mam odwagi skończyć naszego związku. Wiele mu tłumaczę,często rozmawiamy. Mówi,że jestem wyjątkowa,niesamowita,że nie zasługuje na mnie. Że on mnie krzywdzi i nie chce bym płakała. Że jest głupi i że może kiedyś zrozumie swój błąd. Twierdzi,że jeszcze się nie wyszalał,jestem jego pierwszą dziewczyną,pierwszą miłością. Mówi,że mu na mnie zależy. Teraz chce,abym z nim wyjechała na kilka dni. Nie wiem czy to dobry pomysł,nie wiem czy nie poczuję się dopiero wtedy jak śmieć. A może ten wyjazd coś zmieni? Warto spróbować,aby potem nie żałować? W końcu człowiek uczy się na błędach. Wiele mi obiecuje,ale tylko obiecuje. Nie widzę żadnych czynów. Najgorsze jest to,że nie dawno pisała prawie całą noc ze swoją koleżanką,następnie o 5 rano pojechał do niej na rowerze,pogadać i pospacerować. Poczułam się jak kretynka,ciągle o tym myślę . Kiedy ma jakiś problem to zamiast mi to powiedzieć,to dusi to w sobie i jest dla mnie niemiły. Nie chce ze mną rozmawiać. Mam momentami dosyć. Dzisiaj byłam u niego aby powiedzieć,że nie pojadę do Sławy,bo nie mogę się pogodzić z tym,że pojechał do tej dziewczyny,że musimy się rozstać. Od razu zaczął się pytać czy tego chcę. Odpowiedziałam mu,że nie,ale tak będzie najlepiej. Przytulił mnie,prosił bym z nim pojechała. Ale gdy sie zapytałam czy będzie okey. Odpowiedział mi,że nic mi nie obiecuje,że zobaczymy jak to będzie. Jestem totalnie zaskoczona,nigdy bym się tego nie spodziewała. Nie zerwałam z nim,nie umiałam. Przyjaciółki a nawet rodzice radzą mi abym to skończyła,bo to toksyczna miłość. Muszę mieć jakiś szacunek do samej siebie i nie pozwolić aby mnie tak traktowano. A mi się ciągle wydaje,że to jest tylko chwilowe. Natomiast jedna koleżanka powiedziała mi dzisiaj,że wierzy w nas.Bo jesteśmy szczerzy i rozmawiamy o tym. Przecież,gdyby już nie chcial ze mną być to byśmy się rozstali. Wczoraj albo dzisiaj... Póki co jesteśmy razem,czy to nie dziwne? Może faktycznie nam na sobie zależy. Proszę o odpowiedz,byłabym wam bardzo wdzięczna! | | 2010-04-22 10:19:51 | marcin | Witam
Ja również znam tą sytuację. To trwało 3 lata - zostawiłem za soba dla niej cały świat. Przyjaciele, pasje, marzenia nic się nie liczyło prócz niej. Kazdy był zły i wszystko co związane z moją osobą było beznadziejne i złe. Liczyła się tylko ona, jej marzenia, przyjaciele, rodzina, terminy, spotkania. W końcu gdy w mojej rodzinię pojawiła się choroba nowotworowa ona wróciła do swojej wielkiej miłosci sprzed lat. Niebo osuneło się na moją głowę, brakowało powietrza i nikt nie chciał oddychać za mnie.
Mineło już 1,5 roku i dopiero teraz teraz jakoś wracam do rzeczywistość choć i tak często o niej mysle, mimo że nie chcę. pozdrawiam wszystkich i tzymam za was kciuki | | 2010-04-19 11:52:55 | madzikowa | | Ja też tkwie w takim związku.. kocham go tak bardzo że gdyby on mnie zostawił to chyba bym sie zabiła, mam cały czas depresję. Gdy do mnie nie dzwoni myślę że mnie zdradza. Cały czas o nim mysle, śnie po nocach. Wydaję na niego wszystkie pieniądze, robię wszystko o co mnie poprosi. Chociaz wiem że nie traktuje mnie dobrze ja kocham go z całych moich sił i boje się że on ode mnie odejdzie, wolę cierpiec i miec go przy sobie. Potrafię codziennie przez niego płakać.. sama sobie z tym nie poradzę, nie słucham rad innych, że powinnam odejść. Oni nie rozumieją że ja go kocham prawdziwie...wręcz chorobliwie... jeśli jest ktoś w podobnej sytuacji niech sie odezwie do mnie na nr Gadu-gadu 3077501. Pozdrawiam. | | 2010-04-17 15:25:02 | miyo | Byłam w takim związku 15 lat... Starałam się chyba dlatego, bo stale szantażował mnie rozstaniem, a ja tak pragnęłam całe życie miłości i wydawało mi się, że jeśli się rozstaniemy, już nigdy nikogo nie pokocham...
Teraz coraz głębiej zaczynam zdawać sobie z tego sprawę, a pomimo to cierpienie jest nadal ogromne... Ból fizyczny, psychiczny, zdrady, a ja stale go kocham ?... Czy to w ogóle można nazwać miłością ?... | | 2010-04-01 12:17:05 | JZ | | Prawie 4 lata byłam w toksycznym związku. Był starszy o 12 lat. Kłamał. Zniszczył mnie psychicznie poniżył w taki okropny sposób. Teraz nie wiem co się ze mną dzieje ja życzę mu śmierci.To jest straszne. Boję się. | | 2010-02-13 17:57:32 | pomidor | | jestem w trakcie wychodzenia,boję sie jednego,że jej sie odmieni i po raz setny wróci do mnie,będzie słoda ,kochana do momentu az zostanie spełniona...wtedy odejdzie pod byle pozorem. To trwa juz 7 lat.Teraz modle sie i medytuje, czekam na jej wejscie,kazdy dzien zwieksza moje szanse.Bóg mi pomoze.Odzyskuje swoją wartość | | 2010-01-09 20:50:43 | monis | | witam, właśnie zakończył się mój toksyczny związek.ile cierpienia ile bólu ile nerwów ile łez?!- było w czasie trwania to szkoda nawet mówić. a teraz, dzisiaj tydzień po tym jak powiedział mi że chce być z inną to boli przeraźliwie. i tak się w tym wszystkim zastanawiam co ja mam teraz zrobić. kocham go do szaleństwa. do szaleństwa!!! ale nie mogę z nim być. | | 2010-01-03 21:42:16 | Gosia | | Zgadzam się z opinią Basi, że nie jest łatwo przerwać taki związek, bo sama w takim byłam. U mnie było to, że ten z którym byłam mówił mi co innego, a swoimi czynami okazywał co innego czyli np: mówił, że mi, że mu na mnie zależy, a swoimi czynami okazywał kompletnie co innego. w końcu przerwałam to i mam nadzieję,że wytrwam w swoim postanowieniu, aby już do niego nigdy więcej nie wracać i też nie wchodzić w przyszłości w podobny związek. | | 2009-11-29 13:34:54 | Basia | | Jestem w takim związku od 4 lat. Rozstaję się i wracam do niego. Wiem, że to mnie niszczy psychicznie i fizycznie. Czuję się z nim bardzo emocjonalnie związana. Mam swiadomość, że swoje życie podporządkowałam jemu. Chcę jednak zmiany, podjęłam kolejną decyzję o rozstaniu i teraz zrobię wszystko, aby vytrwać, aby dać sobie szansę na lepsze życie, bo w pełni na to zasługuję.Boimy się rozstania, przyzwyczajamy się, liczymy na lepsze dni, to jest złuda. Ileż musialam wycierpieć, aby zrozumieć, że muszę pomyślec o siebie a jest mi nadal trudno.. | | 2009-11-21 13:26:31 | em | | bardzo dobry artykuł. Kilka madrych, trafionych uwag, ktore muszę wziąść sobie do serca. | | 2009-11-19 21:14:56 | Maja | | Niska samoocena, brak wiary w siebie i poczucie, że nie zasługuję na NIEGO były przyczynami, że w końcu mnie zostawił. Bałam się tego od czasu, gdy zaczęliśmy się spotykać, bałam sie do tego stopnia, że nie mialam odwagi przyznać sie do tego, jak bardzo jest mi przykro z powodu jednego jego pomysłu. Nie powiem mu- myślalam sobie- wytrzymam, bo jak się będe stawiać, to mnie zostawi. Zostawił mimo tego i mimo tego, że chcialam wszystko wyjaśnić i się pogodzić. Może mam winić tylko siebie, że jestem taka slaba, mało przebojowa i mam niskie poczucie wartości. A może mają rację moi bliscy w domu i zaufane koleżanki, mówiąc że to on miał problem sam ze sob, nie potrafił stworzyć zdrowego związku z wzajemnym szacunkiem i że to on nie był wart, żeby z nim być? Gdzieś wewnątrz czuję, że to było toksyczne, bo dobry związek wygląda inaczej. To w takim razie dlaczego od praiwe 1,5 roku cały czas się łudze, że on może jednek zmieni zdanie i jednak mnie zechce> Jestem zmęczona. | | 2009-11-11 22:11:22 | fona | Dokłądnie to o mnie jest ! ...i choć właśnie nastąpiło rozstanie
kompletnie umiem sobie z tym poradzić, bo wciąż go kocham i pewnie idealizuję.
więcej płakałam niż sie śmiałam w tym związku, ale teraz płaczę jeszcze bardziej...... | | 2009-11-09 13:55:18 | HW | | Byłam w takim związku około dwóch lat. Na szczęście już się to skończyło To wszystko co jest napisane w artykule to prawda. Ja w pewnym momencie przestałam być sobą,myślałam i robiłam wszystko aby on tylko był szczęśliwy. W tym momencie moje pragnienia były zupełnie nieistotne. Niestety jest wiele takich związków ..... | | 2009-10-11 01:10:20 | nirdo | | masakra,ja tak kcham,z kazdym dniem coraz bardziej,i boli mnie coraz mocniej bo wydaje mnie sei ze ja trace | | 2009-10-07 06:20:23 | FB | Przez ostatnie pół roku byłem w toksycznym związku. nie sądziłem nawet, że potrafie być takim aniołem. Ona nim natomiast nie była... Gierki emocjonalne, wykorzystywanie, nie dawanie niczego wzamian.
A podobno kobiety są takie uczuciowe ;] | | 2009-09-11 20:44:16 | marta | Bardzo dobry artykuł!
Tylko czasem chyba trudno nam ustalić tą granicę, kiedy związek staje się toksyczny.
Pozdrawiam i życzę wszystkim miłości zakończonej heepy endem:-) | | 2009-08-18 21:11:32 | smutna | | Ja nadal jestem taka osoba ;( dwa miesiace temu zostawil mnie ktos kogo bardzo kochalam.. to byla chora milosc,bo zawsze to ja staralam sie aby bylo miedzy nami jak najlepiej.On nie widzial moich potrzeb,nie okazywal uczuc poprzez chocby mily spacer we dwoje,troszczenie sie o mnie.. a najgorsze jest to ze nadal go bardzo kochalam i dla niego cale zycie bym tak zniosla byle tylko byc z nim :( | | 2009-06-17 11:13:40 | znieczulony | | Dziękuję ... Dzięki wam przejrzałem na oczy :) ... Ludzie czasem gubią się w tym co robią , taką osobą też byłem ja póki nie uświadomiłem sobie paru rzeczy ... Dzięki | | 2008-10-24 09:02:39 | Maria | | Prawdziwy artykuł. Sama kiedys kochałam za mocno i płaciłam za to na własnej skórze. przeszłam terapię, by dowiedzieć się właściwie to co napisaliście. Powinnam to przeczytać ... zanim wpadłam w swoja pułapkę. No coż, teraz jestem bardziej swiadoma siebie i wiem ze nie ja za wszystko jestem winna i odpowiedzialna. Jak doświadczycie związku jaki ja mam teraz, związku na równych zasadach! wzajemnego, zobaczycie różnice, jak może być fajnie naprawde, czego wszystkim serdecznie życzę! |
|
 |
|