Nasza historia, to opowieść o dwojgu samotnych ludzi, którzy przez wszystkie samotne lata naiwnie wierzyli w spełnienie i że, gdy ono przyjdzie nie będzie żadnych wątpliwości, nie poddali się, nie poszli na kompromis z samotnością wybierając jedynie namiastkę uczucia, jaką mogły zaoferować inne osoby, które pojawiły się w ich życiu, czasami nawet rodząc jakieś nadzieje, zawsze jednak płonne. Bo oboje wierzyli, że jest taka osoba, która nie będzie jedną ze spełniających oczekiwania, w jakimś stopniu pasującą, ale po prostu jedyną.
To, że spotkaliśmy się mając już niemało lat wynikło z faktu, że każde z nas musiało przejść swoją szkołę
|

Karolina, 28 lat, logopeda, Michał, 29 lat, asystent kierownika zmiany Pierwsze spotkanie: 11.10.2009
86% PD (Punktów Dopasowania MyDwoje.pl)
|
życia, swoje
osobiste cierpienie, by wyzbyć się swych lęków, ograniczeń, by dojrzeć i umieć sprostać temu największemu marzeniu, którym każde z nas żyło, a które miało stać się rzeczywistością. Michał rozpoczął swoją przygodę z serwisem Mydwoje.pl, gdy uznał właśnie, że jest gotów
zmienić dotychczasowe życie i rozpoczął poszukiwania w taki sposób, na jaki było go stać. I przez kilka miesięcy spotkało go kilka gorzkich rozczarowań, bolesnych, ale nie na tyle, by zniechęcić go w dążeniu do tego najważniejszego celu. Karolina zarejestrowała się, przez długie miesiące jednak w ogóle nie korzystając z Serwisu. Dopiero ślub brata uświadomił Jej, że nie może dłużej żyć w dotychczasowy sposób. Powróciła więc do MyDwoje.pl i mając możliwość napisania tylko jednego listu wysłała go do Michała. To było w dniu 5 października 2009, w dniu w którym Michała dopadło zmęczenie, zwątpienie, w którym pisał w swoim pamiętniku do nieznanej mu jeszcze Karoliny, by i Ona wreszcie spróbowała go odnaleźć, by podała mu rękę, bo on sam nie potrafi Jej odnaleźć. Śmieszne, ale Ona naprawdę to wyczuła, jakże nieprawdopodobny wydawał się ten list otrzymany jeszcze tego samego dnia!
Pierwszy raz spotkaliśmy się 11 października w Łodzi na Placu Wolności. Spotkaliśmy się wiedząc, że po raz pierwszy widzimy osobę, z którą spędzimy całe życie. Większość ludzi nie potrafi tego zrozumieć i wielu dotąd nie zrozumiało co oznacza znalezienie drugiej osoby, która naprawdę staje się częścią człowieka i jego życia, może dlatego tak wielu po prostu wiąże się z mniej lub bardziej przypadkowym partnerem, który pozwoli przeżyć kilka chwil uniesień, a później w miarę spokojne życie obok siebie, ale nie razem. Dlatego tak często słyszymy, że tak to jest "na początku", a później będzie "inaczej", bo ludziom nie mieści się w głowach, że można sobie inaczej ułożyć życie, że można osiągnąć to o czym każdy gdzieś w sercu marzy, wielu pewnie nieświadomie, a później te tęsknoty są zabijane przez zgrzebną rzeczywistość. My zawsze będziemy przykładem, że wiara, cierpliwość, mogą sprawić, że to marzenie się urzeczywistni i będzie trwało. Cóż jeszcze możemy dodać? Zamieszkaliśmy razem po tygodniu od pierwszego spotkania, a pierwsze wspólne tygodnie były na pewno niezłą szkołą wspólnego życia dla dwojga odwiecznych samotników:)
A dziś? 26 czerwca pobierzemy się w kościółku na naszych ukochanych łódzkich Kozinach i na pewno jest to wystarczający powód, by jeszcze ten raz zajrzeć do Serwisu, który dał nam szansę, by osiągnąć to wszystko. Bardzo chcieliśmy opisać naszą historię jeszcze w zeszłym roku, jednak brak czasu, lenistwo, sprawiły, że nie zdążyliśmy przed końcem konkursu. Dziś trafiliśmy akurat w ostatni dzień, gdy możemy to zrobić ponownie. Więc czynimy to, choćby w ramach skromnych podziękowań dla Waszego Serwisu, by dać dowód, że warto było mu zaufać. A innym użytkownikom możemy jedynie powiedzieć, by nie tracili wiary w naiwne marzenia i starali się je spełnić. A my jesteśmy najlepszym przykładem, że może się to stać nawet w internetowym serwisie. Trzymajcie za nas kciuki, byśmy już jako małżeństwo i wkrótce w nowym domu razem poradzili sobie z nowymi wyzwaniami jakie stawia przed nami życie.
Jeszcze raz dziękujemy za wszystko i serdecznie pozdrawiamy!
Karolka i Michał
Czytaj podobne historie naszych par: