 |
 |
Emocje są więc po obu stronach...
Na początku bieżącego roku na stronie Portalu Mydwoje.pl pojawiły się dwa takie oto profile: K19B9BD1 i M2F18479. Jak później się okazało K19B9BD1 to JOLANTA, a M2F18479 to WACŁAW. Wacław, po powrocie z pracy i wykonaniu codziennych obowiązków jak: zakupy, sprzątanie, pranie, przygotowanie jedzenia na dziś i ewentualnie obiadu na jutro, siadał do komputera. Buszowanie po Internecie naprowadziło go na Portal Mydwoje.pl. Zarejestrował się i zaczął oglądać profile pań, które podpowiadał mu Serwis. Niebawem pojawiły się zaproszenia od Pań. Nie odpowiadał na nie, tylko obserwował. I oto pojawiło się poniższe zaproszenie.
|

Jolanta, 55 lat, nauczycielka Wacław, 61 lat, technolog
73% PD (Punktów Dopasowania MyDwoje.pl)
Cieszymy się z Waszego szczęścia i życzymy Wam wielu pięknych dni razem!
Zespół MyDwoje.pl |
Jolanta 2009-02-11 23:34:06 Drogi przyjacielu, zapoznałam się z Twoją wizytuwką i wydaje mi się, że mamy podobne zainteresowania i poglądy życiowe. Zapraszam do zapoznania się z moją wizytuwką. Zapewniam, że podałam w wizytuwce prawdziwe informacje. Jeśli zainteresuje Ciebie mój profil zapraszam do zapoznania się.
Nie odpowiedział od razu, a po paru dniach napisał tak:
Wacław 2009-02-19 22:42:43 Droga przyjaciółko, jak na dyrektora szkoły robisz kardynalne błędy ortograficzne ( wizytuwką i inne), to mogę wybaczyć. Mam pytanie - czy przypadkiem nie podszywasz się pod kogoś ze swoich marzeń? Pozdrawiam Przyjaciel W.........
Od tego momentu korespondencja nabrała tempa:
Jolanta 2009-02-20 15:07:37 Piszę szybko i czasami mi się zdarza pomylić litery. Poza tym piszę w 4 językach obcych i to też czasami komplikuje mi życie. Nie znoszę „ą” i „ę”, bo zawsze szybszej klikam na klawisze, a nie na „alt”. Zresztą mało uważam na ortografię przy pisaniu na komputerze. I jeszcze jeden bardzo ważny element - mieszkam w Polsce od 11 lat i język polski nie jest moim pierwszy językiem. JESTEM POLKĄ.
Wacław 2009-02-20 20:09:23 Zbyt łatwo i pochopnie wyciągnąłem wnioski z pierwszej informacji od Ciebie. Jest mi naprawdę wstyd. Serdecznie przepraszam. Pozdrawiam serdecznie. Wacław
Jolanta 2009-02-20 20:17:17 Zdarza się, nie musisz przepraszać. Wszystko co napisałam w swojej wizytówce jest prawdą. Jestem nauczycielem języka angielskiego, rosyjskiego, muzyki i dyrektorem szkoły, a dokładnie - gimnazjum. Oczywiście, teraz nie uczę wszystkich przedmiotów, lecz mam kilka godzin angielskiego. Napisz kilka słów o sobie. Pozdrawiam Jolanta (to jest moje prawdziwe imię)
Wacław 2009-02-20 21:27:07 Nie będę pisał na razie o sobie. Powód dość prosty - co myślisz o "facecie", który w dwa miesiące po śmierci żony i po 38 latach małżeństwa pojawia się w tym portalu. Czy jest wart zainteresowania? Pozdrawiam. Wacław (to moje prawdziwe imię ale nie jedyne, drugie to Marek (nieużywane).
Jolanta 2009-02-20 21:30:11 Nie umiem pocieszać. Jestem sama od 15 lat. Warto jednak pamiętać, że nie wszyscy tu szukają przygód, raczej przyjaciela. Trzymaj się Drogi Przyjacielu
Wacław 2009-02-20 21:54:57 Wcale nie chodziło mi o pocieszanie, ale odpowiedź jest dla mnie oczywista. Nie szukam przygód. Trzymaj się Droga Przyjaciółko.
Jolanta 2009-02-20 22:10:33 Mam wrażenie, że moja odpowiedź Ciebie rozczarowała. Nie umiem pocieszać, bo przez tyle lat samotności nauczyłam sie wszystkie problemy rozwiązywać sama. Wszystkie zmartwienia są tylko moje i radości też. Nie jestem wylewna i może dlatego nie mam przyjaciółek, lecz tylko koleżanki w pracy. Pojawiłam się tu na forum mając niewielką nadzieję, że spotkam przyjaciela. Jeżeli mój liścik był dla ciebie przykry, nie bierz go pod uwagę. Dobrej nocy Jolanta
Pojawiła się mała przerwa w korespondencji. Wacław napisał pierwszy po paru dniach.
Wacław 2009-02-24 23:30:48 Witaj Jolanto, Twoja odpowiedź wcale mnie nie rozczarowała, bo nie miałem żadnych oczekiwań. Raczej mogłem spodziewać się zaniechania przez Ciebie dalszej korespondencji ze mną (po takim pytaniu). Znalazłem się w tym portalu bardziej z ciekawości. Chciałem zobaczyć, czy w moim przedziale wiekowym są ludzie, którzy potrafią korzystać z nowoczesnych środków łączności, kim są, jakie mają oczekiwania, czym się zajmują itd., itp. Twój liścik nie był dla mnie przykry. Wręcz odwrotnie – spowodował, że przeczytałem całą naszą dotychczasową korespondencję i po takiej lekturze zaczął mi się rysować portret Twojej osobowości. Już chyba wiem, gdzie spędziłaś większość swojego życia i co Cię tak zahartowało. Dałaś radę tylu przeciwnościom i zmieniłaś kraj. I tu też dajesz sobie doskonale radę. Dobranoc i miłego dnia. Wacław
Jolanta 2009-02-25 09:16:49 Nie oczekiwałam już od Ciebie żadnej odpowiedzi, bo ja raczej odstraszam mężczyzn, a nie przyciągam. Nie potrafię kokietować, być miła kiedy nie widzę ku temu powodów. Mówię zawsze to co myślę. A jednak… Cóż masz u mnie dużego plusa. Pozdrawiam serdecznie Jolanta
Wacław 2009-02-26 Witaj Jolanto, z tym odstraszaniem, przynajmniej w moim przypadku, nie „wyszło” Ci. Po mojej bardzo niefortunnej, jak teraz oceniam, pierwszej a potem drugiej odpowiedzi, Ty zachowałaś się bardzo spokojnie i niczym nie zrażona, powiedziałaś, co myślisz i to mnie ujęło i zaciekawiło. Ja też napisałem prawdę i tak staram się zawsze postępować. Był taki czas, że w pracy żartowano ze mnie mówiąc: „Wacława tam nie wyślemy, on nie umie kłamać”, ale mnie jest z tym dobrze. Nie podejmuję na razie tematu poruszonego poprzednio – czego domyślam się o Twojej drodze życiowej – myślę, że przyjdzie na to czas, a może nie chcesz o tym rozmawiać, czy sprawdzić, jak trafne są moje domysły? Z zawodu jestem technologiem przetwórstwa rybnego i w tym zawodzie ciągle pracuję. Lubię swoją pracę, przez wszystkie lata pracowałem na różnych stanowiskach związanych z tą branżą. Od czterech lat pracuję w jednej z największych w tej części Europy konserwiarni i mimo że do pracy mam 65 km, jadę tam bardzo chętnie. Zależnie od trasy, jaką wybiorę nawet ok. 40 km to droga przez las. Pory roku się zmieniają i wraz z nimi zmienia się las. Droga przez Trójmiasto też dostarcza ciekawych i zmieniających się widoków, szczególnie w okresie świątecznym, ale nie tylko. Cieszę się z tego plusa. Ja też Cię uhonorowałem i umieściłem Twój profil w „Ulubionych” i zajmujesz tam pierwsze i jedyne miejsce. Dobranoc i miłego dnia. Wacław
Jolanta 2009-02-27 19:49:04 Pierwsze koty za płoty Jest coraz lepiej, już wiem, o czym chcę napisać. Ostatni Twój list był aż za dobry dla mnie. Chociaż jestem osobą zrównoważoną (wiek zobowiązuje) lecz Twoje stwierdzenie, iż jestem umieszczona w Twoim profilu w „Ulubionych” i zajmuję tam PIERWSZE i JEDYNE miejsce podziałało na mnie niesamowicie, zresztą jak na każdą kobietę, bez względu na to ile ma lat i czy jest to prawda czy nie. Jak do tej pory ja nikogo tam nie umieściłam. Ja tylko odstraszam i na razie to mi świetnie idzie. (...) Jestem na tym portalu pierwszy miesiąc, wykupiłam abonament do 5 marca i potem znikam stąd. Ciekawa byłam, jak wygląda taka zabawa w Biuro matrymonialne. Bardzo podoba mi się, jak piszesz o swojej pracy. Dla mnie również jest bardzo ważna moja praca. Pierwszy mój zawód to dyrygentura. Po zakończeniu Akademii Muzycznej marzyła mi się scena, popularność itp. Byłam młoda, piękna i zdolna, miałam przepiękny głos i talent muzyczny. Życie potoczyło się całkiem inaczej. Ku swojemu zdumieniu odnalazłam się w szkolnictwie, czego nigdy nie było w moich młodzieńczych planach. Jeżeli Cię interesuje moja droga życiowa, pytaj śmiało. Była ona trudna ale ciekawa. Niczego w swoim życiu nie żałuję i jestem dumna, że udało mi się pokonać wszystkie przeszkody i powrócić do Ojczyznę. Jestem Polką, czuje się Polką i zawsze byłam Polką, gdy słyszę za plecami „ruska”, nie czuje się obrażona, bo nie mam problemu z tym. Moim zdaniem mają problem ci, którzy nie potrafią zrozumieć, że być Polakiem tu, w Polsce jest łatwo, sztuka być Polakiem tam, gdzie za przynależność do narodu polskiego tracisz wolność a czasami życie. Po takim „wykładzie” wypadałoby coś miłego, a więc obiecuję wysłać swoje zdjęcie. Ciekawa jestem, czy teraz Cię odstraszę… Miłego wieczoru. Jolanta
Wacław 01-03-2009 Witaj Jolanto, miło jest przeczytać, że udało mi się sprawić Ci radość. Z dużą przyjemnością czytam też Twoje maile. Już z tekstu gdzie napisałaś, że jesteś nauczycielem rosyjskiego i angielskiego, zacząłem się domyślać, skąd jesteś, a jeszcze nie wiedziałem, jak długo jesteś w Polsce. O tym napisałaś później. I ten spokój w Twoich tekstach – czuje się w nich osobę twardo stąpającą po ziemi, świadomą swoich potrzeb i możliwości. Ale jest też coś nowego – okazuje się, że umiesz też przyznać się do emocji – bardzo to miłe. Dlaczego znowu wracam do analizy Twoich tekstów? Proste, bo za nimi widać konkretnego człowieka, bo klimaty, które w nich wyczuwam, są mi bliskie i od nich zaczęło się zainteresowanie Twoją osobą. Są obecne też w jakiś sposób w historii mojej rodziny. Znam też z autopsji historie ludzi mieszkających po „wschodniej” stronie. Tak się złożyło, że w 1988 r., w ramach wyjazdu służbowego do Kłajpedy, poznałem ludzi kierujących dwoma dużymi przedsiębiorstwami. Tygodniowy pobyt pozwolił mi na ogólne poznanie, jak wygląda życie ludzi z wyżyn drabiny społecznej w powoli chylącym się do upadku imperium, chociaż wtedy nic nie wskazywało, że ten upadek nastąpi tak szybko. Zajmowano się nami od rana do późnych godzin wieczornych. Właśnie w tych wieczornych, bardziej swobodnych godzinach, dały o sobie znać rodzące się nacjonalizmy, obawy, tęsknoty do swobody i wolności, ujawniły się głęboko w sercu skrywane urazy, tak do państwa, jak i konkretnych ludzi. W tym przypadku była to mieszanina narodowości dość mocno wymieszana rodzinnie, ale z wyraźną hierarchią zawodową. Wiadomo - Rosjanie najwyższe stanowiska, pozostali mniej znaczące, bez możliwości „przebicia się”. Wtedy nie zwracałem na to większej uwagi, ot po prostu takie sobie wylewanie żali po paru kieliszkach alkoholu. Minęło kilka lat i znowu – zupełny przypadek - jestem w tej firmie. Zmiany jakie tam zaszły wywarły na mnie olbrzymie wrażenie – był to rok 1995. Przez następne kilka lat byłem świadkiem tych przemian (bywałem tam kilka razy do roku), krótko mówiąc były to dramaty ludzkie w skali, jaka nie miała odpowiednika w naszym kraju. Bywałem też w domach tych i innych ludzi. Jednym zaczęło powodzić się lepiej inni spadali mocno w dół, tak materialnie jak i emocjonalnie. Nacjonalizm w wydaniu litewskim był bardzo okrutny. Bardzo było mi żal Polaków uwikłanych w mieszane małżeństwa. Miałem okazję obserwować to na przykładzie Litwy. Obawiam się, że Twoja droga życiowa to też podobne doświadczenia niezależnie od tego, w której republice przyszło Ci żyć. Ja w portalu też jestem około miesiąca, nie wykupywałem abonamentu, funkcjonuję tu jako ”easy rider”, i po poznaniu Ciebie nie mam zamiaru szukać innych znajomości. Przejdźmy więc na korespondencję mailową i odstraszaj mnie, jak najlepiej potrafisz. Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia. Wacław
Nawet nie zauważyli, że czatowanie stało się ich pasją, spotykali się codziennie i po kilka godzin spędzali ze sobą na opowieściach o swoim dzieciństwie, rodzinie bliższej i dalszej, o swoich wyborach życiowych, sukcesach i porażkach. Jednym słowem o wszystkim co ich dotyczy. Zaczęły się też pojawiać coraz bardziej uprzejme zwroty, coraz więcej emotikonów, dało się zauważyć coraz większe zaangażowanie czatujących: ich spotkania zaczynały się przeważnie między godzinami 20-tą a 21-szą i trwały coraz dłużej – kończyły się nierzadko dobrze po północy:
J: Dobranoc, dziękuję za bardzo miłą rozmowę. Czekam na kwiaty z lasu...
W: Masz rację. Miłych snów, dobrej nocy. Ja również Ci serdecznie dziękuję.
J: Bardzo przyjemnie z Tobą rozmawiać, ja nawet w niektórych momentach się śmieję na glos i mój pinczerek podnosi głowę i patrzy ze zdumieniem, co mi jest. Ja z Tobą rozmawiam wyjątkowo odważnie. Nie wiem, może dlatego, że rozmowa ta jest wirtualna. Z reguły jestem osobą bardzo zamkniętą w sobie.
W: Powiem Ci prawdę - rozmowy na czacie z Tobą są pierwszymi jakie prowadzę w ten sposób. I nie ma znaczenia ich wirtualność. Nie czuję tej bariery. To tak jak byśmy siedzieli na przeciwko siebie.
J: Nie wiem, jak to się stało. Widocznie jesteś albo bardzo asertywnym człowiekiem albo bardzo dobrym. Przecież parę razy już próbowałam nawiązać jakiś kontakt przyjacielski z inną osobą i po kilku zdaniach sama kończyłam te rozmowy. Były jakieś głupie, nie wiedziałam, o czym pisać. A najważniejsze cały czas mi po głowie chodziło - dlaczego ja to robię, to jest takie głupie, marnowanie czasu. W takich sytuacjach pisałam "jestem repatriantką ze wschodu". Działało zawsze, magicznie, już więcej do mnie nie pisał.
W: Do mnie tego nie napisałaś, sam dość szybko do tego doszedłem. I to miałby być powód by nie kontynuować znajomości. Od czasu, jak Ciebie poznałem czuję jakąś pokrewność dusz. Jak się czujesz po wczorajszym maratonie?
J: Źle spałam, psy hałasowały całą noc, cały dzień jestem śpiąca.
W: To kto bardziej zaszkodził - ja czy pieski?
J: Z Tobą jest coraz niebezpieczniej.
W: Jak mam to rozumieć, przecież grzecznie pożegnałem się.
J: Tak, tylko zaczynam angażować się emocjonalnie, a to z kolei odbija się na moim spokoju, do którego przez tyle lat przyzwyczaiłam się.
W: Emocje są więc po obu stronach.
Tak, tych emocji w związku Jolanty i Wacława było coraz więcej. Powiedzieli swoim dzieciom o sobie i zyskali ich aprobatę. Wacław otworzył przed Jolantą nieznany jej świat polskiej poezji, Jolanta zaczęła wyszukiwać, słuchać i dzielić się z Nim utworami muzycznymi ukraińskimi i rosyjskimi, poezją rosyjską. Wacław zainteresował też Jolantę polskimi piosenkami. Znała ich trochę, ale Wacław odkrywał przed Jolantą nieznanych jej wykonawców i autorów. Obcowanie z poezją i muzyką wiązało ich coraz bardziej emocjonalnie. W końcu na początku kwietnia odważyli się powiedzieć sobie o uczuciach, jakie żywią do siebie i zaczęli planować pierwsze spotkanie.
Spotkali się po raz pierwszy w Licheniu. Pierwszy, do tego „długi” majowy weekend, spędzili w pięknym pałacyku w Lisewie. Jeżeli wcześniej mieli jakieś obawy, to spotkanie to potwierdziło prawdziwość ich uczuć, upewniło i ugruntowało ich wybór.
Wszystko zaczęło się od Serwisu Doboru Partnerskiego dla wymagających Mydwoje.pl. Teraz o sobie mogą powiedzieć MY DWOJE.
Czytaj podobne historie naszych par:
|
 |
|