|
 |
|
Jesteś tutaj: MyDwoje.pl > Szczęśliwe historie > Historia Hanny i Artura |
 |
 |
 |
Na ból duchowy jedynym lekarstwem jest drugi człowiek.
Mamy teraz wspólny świat, w który trudno nam uwierzyć, ale który jest dla nas rajem na ziemi :) Dzięki Wam mogliśmy się odnaleźć :)
|

Hanna, 50, Konin, lekarz Artur, 45, Ostrowiec Świętokrzyski, Elektroenergetyk
87% PD (Punkty Dopasowania MyDwoje.pl)
Pierwszy kontakt mailowy 12.02.2011 Pierwsze spotkanie 15.03.2011
Cieszymy się z Waszego szczęścia!
|
Artur: Depressia reactiva - Ładnie brzmiąca łacińska nazwa, ale treść straszna. To rodzaj psychozy, będący reakcja na utratę czegoś lub kogoś. Dużo o niej piszą w internecie, ale słowa nie oddadzą cierpienia. Bo jak opisać ból i żal po rozpadzie małżeństwa trwającego ponad 20 lat, jak opisać następującą potem samotność i pustkę. A niby nie jestem sam-mam dzieci, mamę, rodzeństwo i mnóstwo wspierających mnie znajomych. Ale wypełnić tą pustkę może tylko jedna, jedyna osoba, tzw "druga połowa". Syn powiedział mi "tato, pozbieraj się wreszcie i spróbuj się zakochać". Łatwo powiedzieć... Jak spotkać prawdziwą miłość na tym wielkim świecie? Naturalnym instrumentem wydaje się internet. Miłość przez internet? Dziwne, niemożliwe? A może jestem zbyt konserwatywny i ostrożny? Ale teraz wszystko jest przez internet, więc czemu nie spróbować?
I tak zaczęło się moje spotkanie z portalami matrymonialnymi. Pierwsze próby, znowu porażka i ból. To nie ta wymarzona, raczej "psychiczna pijawka" jak ją określił mój syn, "ale nie poddawaj się tato" dodał.
Spróbuję jeszcze raz myślę sobie. Nowy portal. Ładna szata graficzna i nazwa "My Dwoje". Rejestracja przebiegła sprawnie i szybko - administrator sieci dostępny prawie całą dobę, pełen profesjonalizm. Korzystne pierwsze wrażenie, może ten dobry początek dobrze wróży na przyszłość. Test osobowości jest ciekawym doświadczeniem. Czytam swój profil psychologiczny wygenerowany na jego podstawie i myślę sobie "nic dodać, nic ująć". Pierwsze kontakty i "rozmowy" z Paniami z portalu. Te rozmowy są bardzo ważne i ciekawe. To znak, że nie jesteśmy całkiem sami na tym świecie. Pań jest tu wiele a wśród nich jest Hania. Bardzo ciekawa osoba. Ma piękne motto - "Piękno, dobro, prawda".
Ta Hania ma też poczucie humoru, napisała "Wszystko na sprzedaż :-)" Chyba ma rację. Może nie na sprzedaż ale taki kontakt przez portal oprócz wad ma również zalety. Ten sposób komunikacji ułatwia zwierzenia i po miesiącu korespondencji wie się o tej drugiej osobie tyle ile w "realu" przez rok.
Ja racjonalny i ostrożny, na początku jestem pełen wątpliwości, ale pogłębianie tej znajomości rozwiewa je. Najpierw chat, potem pierwsza rozmowa telefoniczna i niesamowite uczucie, ze to właśnie ona.
Ale na tym etapie znajomości jeszcze nie powinienem popadać w euforię. Piszą o tym na stronie portalu z poradami psychologa. Ważny jest kontakt osobisty, pierwsza randka. Dzieli nas ponad trzysta kilometrów ale to nie jest problem. W końcu czekam na nią w umówionym miejscu z bukietem kwiatów. Przechadzam się nerwowo i rozmyślam. Ostatnie wątpliwości. A jeśli nie "zaiskrzy"?, jeśli to znowu pomyłka? W końcu jest, rozpoznaję Hanię. Widzę jak idzie w moim kierunku uśmiechając się. Właściwie nie idzie tylko płynie w powietrzu. I ten czarujący uśmiech. Wszystkie wątpliwości pryskają jak bańka mydlana. Teraz wiem, ze to Ona... Potem były kolejne spotkania, długie rozmowy, plany. Mój świat, Jej świat, Nasz świat. Już nie jestem sam. Dziękuję Wam "My Dwoje". A innym szukającym szczęścia na tym portalu mogę powiedzieć, że nadzieja i cierpliwość w końcu zaowocują, bo gdzieś tam jest ten ktoś i czeka Wielka Miłość. Powodzenia.
Hanna: Motto "na wszystkie choroby są jakieś lekarstwa, ale na ból duchowy jedynym jest drugi człowiek"
Dziesięć lat samotności wypełnionych "zadaniowym" trybem życia, żeby tę samotność oszukać... 10 lat potrzebnych do tego, żeby zacząć żyć własnym życiem, bez obciążeń z przeszłości. Od roku zastanawiałam się, czy nie skorzystać z portalu "My Dwoje". Budził moje zaufanie skromną, raczej informacyjną reklamą.
W końcu wspierana przez syna, zdecydowałam się spróbować, mając wielkie wątpliwości, czy takie przedsięwzięcie ma sens. Chociażby dlatego, ze w internecie nikt nie wie, kim naprawdę jesteś... Kilka korespondencyjnych kontaktów na początek, okazały sie zaprzeczeniem tego, na czym mi zależało. Aż pewnego zimowego poranka, mocno już zniechęcona, otworzyłam nowe oferty i pomyślałam, ze śnię... Bo człowiek, którego zobaczyłam na zdjęciu, był dla mnie tak bliski, jakbym znała go od zawsze !! To było zbyt piękne, żeby było prawdziwe, ale natychmiast wysłany mail i odpowiedz na niego, utwierdziły mnie w przekonaniu, ze to mój "bliźniaczy płomień".
Długie listy, chat, w końcu pierwsze spotkanie... I okazuje się, ze spotkałam ciepłego, wrażliwego człowieka. Z poczuciem humoru, troskliwego i odpowiedzialnego. Mężczyznę, który nie wstydzi się czułości.. Dzięki Wam spotkałam "rycerza na białym koniu", nomen-omen o imieniu Artur ;) Mamy teraz wspólny świat, w który trudno nam uwierzyć, ale który jest dla nas rajem na ziemi :) Dzięki Wam mogliśmy się odnaleźć :) Gdyby nie "My Dwoje", pewnie nigdy by się to nie zdarzyło. Dla wszystkich tych, którzy jeszcze szukają, słowa Kazika Staszewskiego "los się musi odmienić"...
Hanna i Artur
Czytaj podobne historie naszych par:
|
 |
|
|