Nasza historia pod wieloma względami przypomina inne, głównie dlatego, że ma szczęśliwe zakończenie.
E. - Mam na imię Ewa. Od paru lat byłam samotna. Przykre doświadczenia z poprzedniego związku skutecznie zniechęcały mnie do nawiązywania nowych znajomości. Nie pomagały namowy koleżanek ani zwariowane pomysły
|


Ewa, 47 lat, nauczyciel Marian, 48 lat, budowlaniec
84% PD (Punkty Dopasowania MyDwoje.pl)
Pierwsza wiadomość - 29.08.2010 Pierwsze spotkanie - 2.10.2010
Cieszymy się z Waszego szczęścia! Życzymy Wam wielu pięknych dni razem!
Zespół MyDwoje.pl |
szalonych kuzynek. Któregoś dnia przeglądając aukcje internetowe na Allegro, zauważyłam reklamę Serwisu My Dwoje. Pomyślałam, że wirtualny kontakt z kimś wyrozumiałym, cierpliwym, … byłby dla mnie doskonałym lekarstwem na samotność i szansą na miłość z wzajemnością.
Zbliżający się Dzień Kobiet zdopingował mnie, by zafundować sobie coś nietypowego. Opłaciłam więc abonament na 3 miesiące, a dzięki Wam został on dwukrotnie wydłużony. Na propozycje rozmów i spotkań nie musiałam długo czekać. Z jednej strony mi to imponowało, ale również dawało do myślenia. Z mieszanymi uczuciami postanowiłam wreszcie poznać panów, z którymi korespondowałam. Okazało się, że w większości ich oczekiwania różniły się od moich. Podczas spotkań weryfikowały się także informacje zawarte w profilach osobowych. Zniechęciło mnie to do zawierania dalszych znajomości w ten sposób.
Kiedy 29 sierpnia 2010 roku Marian poprosił mnie o rozmowę, zgodziłam się chętnie, ponieważ wiedziałam, że raczej się nie spotkamy (dzielił nas dystans około 400 kilometrów).
M. – Na Portalu My Dwoje zalogowałem się w maju ubiegłego roku. Przeglądając oferty pań, od razu zwróciłem uwagę na Ewę. Oczarował mnie jej piękny uśmiech i wiecznie śmiejące się czarne oczka.
Jednak ze względu na dużą odległość między nami uznałem, że ta znajomość nie ma szans powodzenia. Ale co jakiś czas przeglądałem jej profil i zdjęcia. W swojej okolicy próbowałem znaleźć kobietę na resztę życia, ale bez powodzenia. Niektóre panie traktowały mnie jak „mięsko”, dlatego postanowiłem porozmawiać z kimś, kto mieszka nieco dalej. I tak zdecydowałem się wreszcie napisać do Ewy.
Jakaż była moja radość, gdy odpowiedziała. Po tygodniu wymieniliśmy numery swoich telefonów. Nasze rozmowy nie miały końca. Pakiet 1000 MINUT wystarczał nam na 3-4 dni. Dawniej 10 minut rozmowy przez telefon było dla mnie nieskończonością.
E. – Wielogodzinne rozmowy z Marianem sprawiały mi ogromną przyjemność. Ale zauważyłam, że on bardzo angażuje się uczuciowo. Wystraszyłam się tego. Chciałam się wycofać. Żeby wyjść z twarzą z tej sytuacji postanowiłam go także przestraszyć. Domyślając się, że odmówi, zaprosiłam go na 50-tą rocznicę urodzin do swojej kuzynki.
M. – Wiosna, to miał być ten piękny czas, kiedy pierwszy raz zobaczę Ewę w rzeczywistości. Wszystko miało dojrzewać powoli. Nagle otrzymałem propozycję spotkania – za 2 tygodnie. Szok i radość jednocześnie! Rozpoczął się wyścig z czasem. Musiałem zakończyć zlecenia, by móc pojechać na tę imprezę. Uwielbiam tańczyć, a perspektywa przytulenia Ewy w tańcu rozgrzewała moje serce i pobudzała wyobraźnię. Energia rozpierała mnie, pracowałem jak robot – szkoda mi było czasu na przerwy, dlatego przez ten czas ubyło mi 7 kilogramów. Dodatkowo los okazał się okrutny. Problemy personalne w ekipie uniemożliwiły mi wyjazd.
E. – Marian zaskoczył mnie swoją zgodą na towarzyszenie mi podczas rodzinnej uroczystości. Ale gdy ostatecznie nie przyjechał, potwierdził moje racje i teorie dotyczące postępowania mężczyzn z kobietami. Wybrałam się więc na imprezę sama i postanowiłam się dobrze bawić.
M. – Czułem się okropnie. Chociaż wiedziałem, że to nie moja wina i nic nie mogę zrobić, to najgorsza była świadomość, że zawiodłem. Nie wiedziałem co powiedzieć, jak przepraszać. Zastanawiałem się, czy Ewa zechce jeszcze ze mną rozmawiać.
E. – Na imprezie spotkałam znajomego, świetnego tancerza, którego dotknął problem porzucenia. Jako dwa single doskonale się rozumieliśmy i pasowaliśmy do siebie. Kiedy rozmawialiśmy usłyszałam swój telefon. Był to sms od Mariana. Idealnie o północy - 25 września wyznał mi swoją miłość. Te magiczne dwa słowa „KOCHAM CIĘ” zachowałam do dzisiaj w pamięci komórki i swojej też. Ale wtedy mnie rozzłościły. Kto rozsądny mówi o tak poważnych uczuciach w ten sposób? Jednak to one spowodowały, że daliśmy sobie drugą szansę na spotkanie. Tym razem to miało być za tydzień. I było…
M. – 2 października ruszyłem wreszcie w trasę, wiedziony tęsknotą i marzeniami. 7 godzin jazdy i tyle samo niepewności. Co powiedzieć? Jak się z nią przywitać? Aż w końcu nadszedł ten moment. Wszystko stało się takie proste i oczywiste. Oboje padliśmy sobie w ramiona. Pierwszy pocałunek i rozmowa bez końca. Czuliśmy się tak, jakbyśmy znali się od lat. Chociaż byłem zmęczony, nie chciałem zasnąć. Bałem się, że to wszystko okaże się tylko snem. Ale już wtedy byłem pewny, że to miłość z wzajemnością.
E. - Poznanie Mariana pozwoliło mi odkryć siebie na nowo. Nie sądziłam, że jestem w stanie obdarzyć kogoś uczuciem. Przy nim czułam się bezpiecznie, komfortowo. W szalonym tempie zdecydowaliśmy, że możemy być razem. Z samotnego JA i TY stworzyliśmy upragnione, szczęśliwe - MY!!! Ustaliliśmy, że gdy tylko Marian zakończy swoje zawodowe sprawy, przyjedzie do mnie – już na stałe. 13 października – w prezencie na Dzień Nauczyciela dostałam MIŁOŚĆ swojego życia. Wprowadził się do małego mieszkanka na wsi, ale co ważniejsze – do mojego zatwardziałego serca. Zostawił za sobą wszystko - swoją rodzinę, znajomych. Zaczęliśmy życie od nowa!
Jesteśmy razem już prawie 3 miesiące. To cudowne. Każdy następny dzień jest piękniejszy od poprzedniego. Świętowaliśmy kolejno: urodziny mojej mamy, potem Mariana, a za kilka dni – moje. We dwoje spędziliśmy upragnione Święta Bożego Narodzenia i Sylwestra. Ale cenimy sobie każdą wspólnie przeżytą chwilę. Tęsknimy za sobą, gdy tylko jedno z nas pierwsze wychodzi do pracy. Może dlatego, że mamy już sporo lat i doświadczeń, nasze uczucie jest dojrzalsze, pełniejsze. Potrafimy je szanować, bo jest ono dla nas jak dar niebios. Robimy wszystko, by pozostało z nami do końca naszych dni.
E. i M. – Bardzo dziękujemy pomysłodawcy i obsłudze Serwisu My Dwoje za stworzenie tego wirtualnego miejsca, w którym mogliśmy się spotkać. Chociaż mieliśmy wątpliwości, czy uda się nam tutaj znaleźć MIŁOŚĆ, to jednak cały czas mieliśmy nadzieję, że tak się stanie. Wiara i cierpliwość czyni cuda!!!
W Nowym Roku życzymy wszystkim spełniania się w pozytywnych relacjach i uczuciach. To wspaniałe, móc dzielić się z ukochaną osobą radościami, ale i troskami codziennego życia. Singlom życzymy znalezienia drugiej połówki, która niemal idealnie pasuje do stworzenia pary. A jak widzicie – jest to możliwe, a nawet pewne!
Dziękujemy: Ewa i Marian
Czytaj podobne historie naszych par: