Obydwoje byliśmy zdeterminowani i pragnęliśmy po prostu być szczęśliwi. Nie szukaliśmy przelotnego romansu. Obydwoje po rozwodzie, samotni rodzice. Alek ma dwoje dzieci, a ja mam jedno. Nasze dzieci są w tym samym wieku. Doświadczenie życiowe mi podpowiadało, że mając dzieci w tym samym wieku, będzie nam łatwiej się porozumieć.
Wnikliwie przeglądałam propozycje. Uważnie czytałam profile. Wymieniliśmy dwa emaile i zaproponowałam spotkanie. Już po pierwszym emailu wiedziałam, że może być z Alka doskonały przyjaciel.
Nasze pierwsze spotkanie odbyło się w upalne czerwcowe popołudnie w bajecznej scenerii poznańskiej kawiarni. Alek opisywał tamtejsze desery w tak przepyszny sposób, że było wiadomo… jest łasuchem. Zamówiłam tylko kawę, a on biedak męczył się patrząc, jak inni delektują się słodkościami. Spędziliśmy przemiło czas. Potem był spacer po poznańskiej starówce. Trwał jarmark świętojański, więc rozmów nie było końca.
Potem już tylko były długie rozmowy i tęsknota za następnym spotkaniem. Spotykamy się już ponad pól roku. Mamy plan wspólnie zamieszkać. Marzymy o małym, białym, wspólnym domku z dużą działką za miastem. Rok, który właśnie się rozpoczął będzie pełen przemian.
Nasze życie to nie Ty i Ja, ale MY i nasze dzieci.
Jesteśmy szczęśliwi i wierzymy, że już tak zostanie.
Pozdrawiam,
Karolina