Samotność z wyboru to mit. Wmawiamy sobie, że to nasza świadoma decyzja, ale tak naprawdę każdy chce być z kimś bliskim. Życie w pojedynkę jest może wygodniejsze, ale ma swoją cenę. Żaden singiel nie chce pozostać singlem na dłużej.
Singli jest już w Polsce prawie 5 milionów. To, że ta liczba będzie rosnąć, jest tak samo pewne jak to, że na dwa tygodnie przed Bożym Narodzeniem znów usłyszymy w radiu „Last Christmas” zespołu Wham! Do roku 2030 singli ma być 7 milionów, czyli mniej więcej co piąty Polak będzie należał do tej grupy. Gdzie upatrywać przyczyn takiego stanu rzeczy? Powodem nie jest wcale to, że spędzamy coraz więcej czasu w pracy, przez co nie mamy kiedy poznać drugiej osoby. Problem tkwi raczej w społecznie akceptowanej powierzchowność relacji międzyludzkich.
Dzięki Internetowi mamy nieograniczoną możliwość nawiązywania kontaktów, a liczba osób, z którymi się komunikujemy stale się powiększa. Im więcej relacji międzyludzkich, tym bardziej stają się one płytkie, a w tej powierzchowności trudno jest nawiązać bliższą więź. Mimo wielu znajomych i licznych pasji, którym się poświęcamy, nadal czujemy się samotni. Stwierdzenia typu: „jestem sam, ale nie samotny”, wydają się mało przekonujące, nawet w obliczu ewidentnych korzyści, jakie niesie ze sobą życie w pojedynkę. Samotność zawsze ma swoje przyczyny i nikt nie wybiera jej dobrowolnie na dłuższy czas.
Ciepłe barwy– Samotność z wyboru to, moim zdaniem, albo efekt odreagowania po nieudanym związku (chyba o żadnym związku, który się zakończył, nie można mówić, że był udany), albo świadoma decyzja skoncentrowania się na pracy lub zainteresowaniach, wynikająca z przekonania, że druga osoba będzie od tego odciągać. W moim przypadku to połączenie obu tych rzeczy – mówi
Marek Życki, 31-letni architekt z Warszawy. – Jestem singlem od półtora roku. Mam dużo znajomych, pracę, w której się realizuję, zarabiam tyle, by wyjeżdżać w ciekawe miejsca, mam samochód, mieszkanie. Po pracy ćwiczę jogę, gram w kolegami w piłkę. To prawda, że cały czas szukam. Kiedyś już znalazłem…a przynajmniej tak mi się wtedy wydawało… Może dziwnie to zabrzmi, ale naprawdę nie chce mi się już powtarzać po raz tysięczny tych samych tekstów na pierwszej randce. W tym momencie wolę swoje życie w pojedynkę – dodaje Marek.
Takich osób jak Marek jest coraz więcej; rozczarowani poprzednim związkiem, nie chcą tak szybko powtórnie się angażować, wolą czerpać przyjemność z bycia singlem. Czasowa samotność jest nawet niezbędna: pozwala pozbierać myśli po rozstaniu i choć ten okres bywa bolesny, często działa lepiej niż metoda „klina klinem”, czyli spotykanie się z nową osobą zaraz po zakończeniu poprzedniej relacji tylko po to, by zagłuszyć uczucie pustki. Zbyt długa samotność może jednak zamienić się w cierpienie.
Zimne kolory– Jestem singlem od długiego czasu. To prawda, że takie życie jest wygodniejsze niż w związku, bo mogę robić dokładnie to, co chcę. Najchętniej jednak poświęciłabym te przyjemności dla bliższej więzi – twierdzi 28-letnia
Magda Wysocka z Wrocławia. Na pytanie, dlaczego w takim razie jest sama, Magda odpowiada: – W moim przypadku to akurat kwestia nieśmiałości. W pracy muszę kontaktować się z tysiącem osób, ale dużo mnie to kosztuje. Po pracy zamykam się w sobie.
Niezależnie od przyczyn, samotność jest na dłuższą metę doświadczeniem trudnym do udźwignięcia. Komfort życia w pojedynkę i duże grono znajomych to tylko forma ucieczki.
– Wmawiamy sobie, że bycie singlem to nasz wybór, ale tak naprawdę nikt nie chce być sam. W ciągu dnia, w wirze pracy może jest dobrze, ale wieczorami, gdy siedzimy sami w czterech ścianach często własnego, pięknego mieszkania, sytuacja taka staje się dla nas mniej zabawna. Idziemy ze znajomymi do pubu albo na kręgle, a wśród nich są też pary i nikt mi nie powie, że nie ma takich chwil, kiedy go to nie wkurza lub nawet przez chwilę nie jest zazdrosny! – mówi 26-letnia
Agata Malińska z Krakowa.
Paradoks samotnościPowierzchowność relacji międzyludzkich, odreagowanie po nieudanym związku, komfort życia w pojedynkę, nieśmiałość – to najczęstsze, choć na pewno nie jedyne, przyczyny samotności. Nie ulega jednak wątpliwości, że człowiek nie jest stworzony do tego, żeby być sam. I nie chodzi tu o charakterystyczną dla naszych czasów „stadność”, bo samotność w tłumie, a nawet w związku to również powszechne zjawiska. Chodzi raczej o nawiązanie bliższej, trwałej więzi i o to, żeby nie uciekać przed samotnością w pracę, konsumpcjonizm, rozrywkę. Konia z rzędem temu, kto znajdzie receptę na paradoks naszych czasów: nikt nie chce być sam, a za chwilę samotnych Polaków będzie już 7 milionów!
Niektóre z imion i nazwisk osób wypowiadających się w artykule zostały zmienione na ich prośbę.
Artykuł publikujemy dzięki uprzejmości autorów w www.tocos.pl
oryginalny artukuł: http://www.tocos.pl/zycie_singla/dwa_kolory_samotnosci.php
Zapraszamy do rejestracji w MyDwoje.pl