Urzekł ją swoim stylem pisania, ale uwiódł – głosem. Ona oczarowała go... zdolnością czytania ze zrozumieniem i kreatywnością w e-mailowej korespondencji. Na pierwszym spotkaniu potwierdzili tylko swoje wzajemne wyobrażenia i, trzymając się już za ręce, poszli na randkę. Opowieści o miłości do Paryża, wspólnej fascynacji „Lalką” i uczuciu, które rozwinęło się – jak sami żartują – „z prędkością światła”, wysłuchała Joanna Kubera.
|


Anna, 34, nauczycielka Ignacy 44, przedsiębiorca
Para poznała się w MyDwoje.pl w styczniu 2008 r. Zaręczyny w weekend majowy w Paryżu. Ślub 20 września 2008 w Sopocie.
Cieszymy się z Waszego szczęścia!
Życzymy Wam wielu pięknych dni razem! Niech żyje Młoda Para!
Owocem miłości Ani i Ignacego jest córka Marysia urodzona 23.12.2009 w Wejherowie

Zespół MyDwoje.pl |
Określają siebie mianem ludzi „niszowych”: wolą książkę od telewizji, nie interesuje ich świat kolorowych magazynów. Z Internetu korzystają z rozsądnym umiarem, traktując go jako przydatne narzędzie – zarówno w pracy dla zdobywania informacji, jak i w utrzymywaniu kontaktów z przyjaciółmi. Deklarują, że wirtualny świat nie jest dla nich ważniejszy niż prawdziwe życie. Są kreatywni, lubią niepospolite rozrywki, jeśli tylko czas pozwala im je realizować. Nie mają go zbyt wiele, o czym przekonuję się, umawiając na wywiad. Z Ignacym rozmawiam w czasie jego podróży służbowej, Ania odpowiada na moje pytania pod koniec tygodnia wypełnionego pracą i przygotowaniami do ślubu. Mimo to nie sprawiają wrażenia zmęczonych nadmiarem obowiązków – wręcz przeciwnie – w ich słowach daje się wyczuć liczne radosne akcenty, szczególnie, kiedy opowiadają o sobie nawzajem.
Ania ma 34 lata, ukończyła polonistykę, jest nauczycielką. Od zawsze mieszkała w Gdańsku. Ignacy, 44-latek, prowadzi własną firmę w Gdyni, gdzie mieszka od kilku lat. Rejestrując się w portalu MyDwoje.pl, wiedzieli, że chcą tu znaleźć życiowego partnera. Oboje prowadzili dotąd aktywne zawodowo życie, lecz w pewnym momencie uświadomili sobie, że po pracy nie czeka na nich bliska osoba.
– Pewnego styczniowego popołudnia znalazłam wzmiankę o MyDwoje.pl na jednym z forów – mówi Ania. – Zainteresował mnie Test psychologiczny. Chciałam znaleźć partnera „na poważnie”, a wśród znajomych słyszałam o wielu szczęśliwych parach, które poznały się przez Internet.
– Zarejestrowanie się w portalu było dla mnie w pewnym sensie aktem rozpaczy – przyznaje Ignacy. – Nie chciałem już wracać do tych swoich czterech ścian tylko po to, żeby się przespać. Nie chciałem pracować już od godziny siódmej rano do dwudziestej drugiej, nie chciałem być kreatywnym wyłącznie dla samego siebie. Nawet ochroniarze w budynku, w którym znajdowało się moje biuro, przyzwyczaili się, że zapalone światło w późnych godzinach wieczornych wcale nie oznacza, że coś mi się stało i nie mogę wyjść z pokoju – dodaje z nutką autoironii w głosie.
Dlaczego wybrali MyDwoje.pl?
– Test wyglądał zachęcająco. Jego główną zaletą było to, że nie sprawiał wrażenia ani zbyt łatwego, ani nie nużył skomplikowanymi pytaniami – ocenia rzeczowo Ania. – Pozwalał przyjrzeć się sobie, własnej hierarchii wartości i zastanowić się nad nimi już podczas wypełniania Testu.
– Poważnie podchodzę do życia i nie oczekiwałem niezobowiązujących randek z Internetu. Muszę przyznać, że dość długo po zarejestrowaniu się nie miałem czasu uzupełnić Testu i Wizytówki, ponieważ wymaga to poświęcenia sporej dozy uwagi, jeśli chce się to zrobić dokładnie. Myślę, że czas, jaki trzeba przeznaczyć na wypełnienie Testu i Wizytówki, stanowi dobrą blokadę dla osób, które tak naprawdę nie chcą się zaangażować w szukanie partnera, i że oferty, które znajdują się w portalu, są pod tym względem wartościowe.
Zaiskrzyło już podczas wymiany pierwszych wiadomości, a wszystko potoczyło się bardzo szybko. Ignacy był pierwszą osobą, która zaproponowała Ani kontakt. Znajomość rozwinęła się błyskawicznie. Ania, jako humanistka, doceniła styl, jakim posługiwał się w e-mailach, oraz jego otwartość:
– Starał się zdobyć moje zaufanie. Nie ukrywał swoich danych, zabiegał o spotkanie. To była bardzo dobra strategia: jak najszybciej przenieść znajomość do realu.
Ignacy mówi o sobie, że jest osobą dokładną, zwraca uwagę na język rozmówcy i nie znosi niechlujstwa, także w korespondencji. Swój pierwszy e-mail do Ani zatytułował „Mars do Wenus”. Był mile zaskoczony, kiedy odpisując, zmieniła tytuł na „Wenus do Marsa”.
– Większości osób, z którymi dotąd korespondowałem, po prostu nie chciało się zmieniać tytułu. Klikali na „odpowiedz” i gdyby nie to, że w kolejnych wiadomościach starałem się zwykle nadawać nowy tytuł, wciąż pozostawalibyśmy przy tym samym. Spodobało mi się nie tylko zaangażowanie Ani i uwaga, jaką przykładała do zrozumienia tego, co chcę jej przekazać, ale i jej dbałość o piękną formę wypowiedzi.
Na długo przed pierwszym spotkaniem Ania zaufała Ignacemu na tyle, żeby podać mu swój numer telefonu. Wspomina, że uwiódł ją swoim głosem, kiedy zadzwonił. Przyjemna była również sama rozmowa, w której obie strony starały się zadbać o spójność zdań i kulturę wypowiedzi. Pierwsze spotkanie w Gdańsku tylko potwierdziło wzajemne odczucia, choć i tu nie obyło się bez niespodzianek. – Oczywiście wiedziałam, czego mogę się spodziewać, ponieważ wymieniliśmy się zdjęciami. Okazało się jednak, że fotografie nie oddają wszystkiego: nie było na nich widać, że Ignacy ma błękitne oczy! – mówi Ania. – Nie uniknąłem stresu przed spotkaniem i to wcale nie z powodu obaw, kogo spotkam. Po prostu jadąc na miejsce, trafiłem na korek i musiałem zadzwonić do Ani, żeby uprzedzić ją, że nie zdążę na umówioną godzinę. Zdenerwowałem się tym spóźnieniem na pierwsze spotkanie, ale dzięki temu pamiętam dokładnie, kiedy ono nastąpiło: 9 lutego o 16:02, ha! – wspomina wesoło Ignacy.
Bardzo szybko doszli do wniosku, że wspólne pasje, jakie w sobie odkryli, pozwalają na planowanie przyszłości we dwoje. W majowy weekend Ignacy zabrał Anię do Paryża, który jest jego ukochanym miastem, i „zaraził” ją miłością do tego miejsca. W związku z wyjazdem zarzucony został pomysł oświadczyn w dniu urodzin Ani, które przypadały w sierpniu.
– Wiosna, Paryż, cudowne miasto, dlaczego nie właśnie tam? – pyta Ignacy. – Ignacy ma artystyczne podejście do życia – mówi Ania. – Wybrał przepiękne miejsce na oświadczyny, bazylikę Sacre Coeur.
Wszystko potoczyło się jak w bajce: po przyjęciu oświadczyn długi spacer po dzielnicy Montmartre, później wspaniała, uroczysta kolacja. – Powiedzieliśmy kelnerowi, że jesteśmy tuż po zaręczynach. Były świece, romantyczny nastrój, a my siedzieliśmy wpatrzeni w siebie i chłonęliśmy Paryż i te chwile – wspomina Ignacy.
Rodzina i znajomi obu stron, w tym dorosła już córka Ignacego, zaakceptowali ich związek. Wiedzą również, że Ania i Ignacy poznali się przez Internet, ponieważ para zachęca przyjaciół do skorzystania z tej formy nawiązywania kontaktów.
– Osobom samotnym wręcz polecam portal MyDwoje.pl – mówi Ania. – O ile mi wiadomo, jedna z moich przyjaciółek jest bliska znalezienia tutaj szczęścia...
Plany na najbliższą przyszłość to oczywiście ślub, a nieco dalsze? Para mówi zgodnie:
– Po ślubie chcemy mieć dziecko, marzy nam się również własny domek z ogrodem i widokiem na las. Naszą wspólną pasją jest „Lalka” Bolesława Prusa, możemy o niej rozmawiać godzinami. Poza tym oboje uwielbiamy podróże. W tym roku wspólnie odkrywaliśmy Chorwację, Paryż także zostanie „naszym” miastem. Łączy nas ciekawość świata, dociekliwość i chęć uczenia się od siebie nawzajem. Mamy też swoje rytuały – świętujemy na przykład 9. dzień każdego miesiąca, a mimo zabiegania romantyczne kolacje stały się wspaniałą codziennością.
Co szczęśliwa para mogłaby poradzić obecnym Użytkownikom Serwisu MyDwoje.pl?
– Przede wszystkim nie można się zrażać niepowodzeniami – mówi Ignacy. – Wcześniej czy później znajdzie się tę właściwą osobę. Potrzeba jedynie cierpliwości, wytrwałości i wiary w to.
– Kochani, musicie wiedzieć, czego chcecie, a czego na pewno nie jesteście w stanie zaakceptować – dodaje Ania. – Poza tym warto trzymać się wysokich standardów i nie iść na kompromis z własną samotnością. Świat jest pełen wartościowych ludzi, a jedna z dróg do nich wiedzie właśnie przez MyDwoje.pl.
Czytaj podobne historie naszych par: