Intymność i bliskość w sieci i przez sieć. Zbliżamy się do siebie szybciej i intesywniej niż w normalnym życiu. Dlaczego? Dzisiejszy wirtualny świat, krok po kroku, daje nam możliwość wyrażania siebie na wielu płaszczyznach. Bez wychodzenia z domu możemy nie tylko robić zakupy czy pracować, ale również prowadzić bogate życie towarzyskie. Wystarczy wejść na jedną z sieci społecznościowych lub forów, a duża liczba dostępnych użytkowników, oferty - nowe zakładki, pozwalają prowadzić nawet kilkugodzinną dyskusję - korespondencja jest banalnie prosta. Wiele osób nie ma również żadnych barier, aby budować w sieci bardzo bliskie, intymne relacje czy też dużo odważniej niż w życiu realnym wyrażać swoje uczucia i emocje. Zwolennicy internetu podkreślają możliwości, jakie daje on osobom nieśmiałym w zakresie „wyjścia z cienia” i zbudowania sieci kontaktów towarzyskich lub bliskiej relacji. Przeciwnicy mówią o złudzie relacji internetowych i ucieczce w wirtualny świat zamiast rozwiązywania problemów w prawdziwym życiu społecznym, które naprawdę jest o wiele bardziej skomplikowane. Gdzie zatem leży granica i czy budowanie intymności w sieci jest bezpieczne?
|

|
Wady i zalety intymnych relacji wirtualnych
Plusem relacji w sieci jest niewątpliwie wspomniana wcześniej szansa dla nieśmiałych. Powiedzenie wprost o swoich uczuciach to dla wielu osób niemały wyczyn. Komunikować i wyrażać uczucia poprzez Internet jest łatwiej, bo to daje czas na zastanowienie się, co tak naprawdę chcielibyśmy powiedzieć oraz w pewnym stopniu obniża stres związany z reakcją drugiej strony. Ważne jednak, aby ten rodzaj wyrażania uczuć nie był jedyny. Powinien raczej stanowić wstęp, pierwszy krok, do nawiązania głębokiej relacji w realnym świecie. Jeżeli zatem chcesz powiedzieć komuś coś bardzo osobistego w formie komunikatu przez internet, pamiętaj, że kontynuacja tej rozmowy powinna mieć już miejsce podczas bezpośredniego kontaktu.
Zaletą budowania bliskości w sieci jest również to, iż znacznie zwiększone są tutaj możliwości związane z czasem i odległościami. Nawet jeżeli Twoja druga połówka mieszka tysiące kilometrów od Ciebie, dzięki połączeniu internetowemu, macie szansę na codzienne podtrzymywanie Waszej relacji. Internet prawdopodobnie pomógł już ocalić wiele relacji, w których partnerzy na skutek różnych wydarzeń zmuszeni byli przebywać przez dłuższy czas w znacznej odległości od siebie.
Najwięcej zagrożeń, jakie niesie budowanie bliskości przez internet dotyczy osób, które, na co dzień nieśmiałe i skryte, z bardzo wąskim gronem znajomych, próbują nadrabiać zaległości w zakresie bliskości z drugim człowiekiem poprzez sieć. Osoby takie skłonne są do traktowania internetowych znajomości bardzo poważnie. Brak kontaktu fizycznego może sprawiać, iż zrzucają one maskę nieśmiałości, eksponując całą swoją wrażliwość i dosyć szybko angażują się w wirtualną relację. Tymczasem osoba po drugiej stronie ekranu może oceniać całą sytuację zupełnie inaczej: być może pierwszy e-mail, rozmowy przez Internet, to dla niej tylko niezobowiązujące zachowanie, wypełnienie wolnego czasu. Zawód pojawia się często wówczas, gdy dochodzi do spotkania obu stron lub „wirtualny partner” w ogóle nie wyraża chęci na bezpośrednią interakcję. U osoby zaangażowanej doszło wówczas do tzw. zjawiska „urealnienia” czyli potraktowania sytuacji, która zaistniała jedynie w wirtualnym świecie, jako rzeczywistej.
Kolejnym niebezpieczeństwem budowania intymności w sieci jest pewne zaburzenie w kolejności zwyczajnego poznawania się. Zgodnie z sekwencją intymności ułożoną przez Desmonda Morris, autora książki „Zachowania intymne”, jednym z pierwszych etapów poznawania się pary jest tzw. „oko-oko”, czyli wzajemne przyglądanie się sobie i ocena fizyczności. Kolejnym etapem jest „głos-głos”, czyli następny element, za pomocą którego każda osoba ocenia atrakcyjność drugiej strony. Następne stopnie to „ręka-ręka”, kiedy następuje pierwszy, nawet nieznaczny kontakt fizyczny, potem „ramię-bark” lub „ramię-talia” i „usta-usta”. Okres oczekiwania na każdy z etapów może być różny, zależnie od odwagi i otwartości partnerów. W czasie trwania całego procesu tworzy się psychiczna bliskość, intymność pomiędzy dwoma osobami.
Nie trudno zauważyć, iż opisana powyżej sekwencja zostaje zaburzona w sytuacji, gdzie budowanie bliskości dokonuje się wirtualnie i przez dłuższy czas nie dochodzi do spotkania w „realu”. Kiedy w końcu do takiej bezpośredniej interakcji dojdzie, partnerzy mogą mieć uczucie zawodu: byli przygotowani na spotkanie z osobą, którą, jak im się wydawało, znają jak samych siebie, tymczasem stanął przed nimi ktoś zupełnie obcy. Sytuacja taka nie musi się nawet opierać na fakcie, iż jedna ze stron „oszukiwała” pisząc o sobie, swoich cechach itp... Być może mówiła prawdę, jednak nieznajomość jej fizyczności, mimiki, tonu głosu sprawia, że wydaje nam się ona zupełnie obca. Czasem taka pierwsza randka powoduje, że osoby rezygnują z dalszego kontaktu, stwierdzając, że „to nie to”. W niektórych przypadkach warto jednak dać sobie szansę: być może po oswojeniu się z fizycznością danej osoby odkryjemy, iż nadal fascynuje nas w niej to, czym zauroczyliśmy się podczas wirtualnej rozmowy.
Doniesienia z badań
W 2003 roku psycholog M.T. Whitty przeprowadziła badanie, dotyczące różnic w postrzeganiu zdrady w internecie i w świecie realnym. Okazało się, że szczególnie kobiety w wieku najmłodszym (17-22 lata) oraz najstarszym (powyżej 45 roku życia) są skłonne uznać nawiązywanie przez osoby w stałym związku nowej bliskiej relacji przez sieć za zdradę. Z tego punktu widzenia może to wpłynąć na związek w taki sam sposób, jak zdrada w świecie realnym.
Hipoteza ta została potwierdzona w kolejnym badaniu Whitty przeprowadzonym w 2005 roku, w którym badani mieli oceniać historie osób, których partnerzy „zdradzali wirtualnie”. 86% badanych uznało, iż bohater opowieści został realnie zdradzony. Powyższe badania mogą wskazywać na przypuszczenie, iż wiele osób traktuje nawiązywanie bliskich relacji w sieci w sposób jak najbardziej realny i poważny.
Istnieją jednak badacze (np. Manago, Graham), według których wiele osób prezentuje w sieci tzw. „ja idealne”. Innymi słowy tworzą swój obraz jako obraz kogoś, kim chcieliby być lecz realnie nie są. Takie zachowania są potem głównym powodem rozczarowań w sytuacji spotkania „w realu”.
Internet jest dzisiaj niewątpliwie potężną mocą, której nie mieli szansy doświadczyć nasi pradziadkowie. Jak każde dobro, może jednak zostać źle wykorzystane. Pamiętajmy, iż nie da się stworzyć bliskości, istniejącej jedynie w świecie wirtualnym. Dlatego traktujmy to narzędzie jedynie jako wsparcie w znalezieniu i podtrzymywaniu bliskiej więzi. Uczucia wyrażone prze e-mail czy komunikator nigdy nie będą miały tej samej mocy co słowa wypowiedziane z głębokim spojrzeniem w oczy ukochanej osoby.
Literatura:
Carr, A. , Whitty, M. „Wszystko o romansie w sieci”, GWP
Morris, D. „Zachowania intymne”, Wydawnictwo PRIMA Agencja
Jowita Wójcik, psycholog
Serwis MyDwoje.pl zgadza się na przedruk tego artykułu w innych serwisach. Warunkiem publikacji jest umieszczenie pod artykułem następującej informacji wraz z linkiem do MyDwoje.pl:
Artykuł pochodzi z Poradnika w Serwisie Doboru Partnerskiego dla wymagających www.MyDwoje.pl